ale numer..tesciowa.odpadlam..

24.08.08, 10:24
wlasnie sie dowiedzialam, ze tesciowa przez 2 dni opiekowala sie 3-
letnim wnukiem swoich sasiadow, ktorzy musieli nagle wyjechac..nie
wiem, czy tesciowa klamie (u niej normalka), czy to prawda. Ja bym
jej sama nie powierzyla swoich dzieci, po tym,jak 9 lat temu
spuscila ze schodow wozek z moim dzieckiem, potem przez dlugie lata
idac w zaparte (podejrzewalam wypadek, widzac stan wozka i slady na
ciele dziecka), a od tego czasu nie stala sie ani mlodsza, ani
sprawniejsza, ani silniejsza, ani bardziej odpowiedzialna. Zakres
jej "kompetencji" jest wszak nieogranioczony i obejmuje np.
przenoszenie garow z wrzatkiem nad glowa malucha, wymachiwanie
nozami przed twarza dziecka, etc etc. Kurcze, ciekawe, czy rodzice
dziecka w ogole wiedza o tym fakcie, czy dziadkowie (sasiedzi
tesciowe) zalatwili te sprawe bez ich wiedzy i zgody. O ile to
wszystko nie jest bujda na resorach, wytworem wyobrazni tesciowej..
    • dlania Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 10:26
      Rodzice potrzebujący sie gdzies wyrwac zostawią dziecko choćby z diabłem. Albo z
      menelami na dworcu. Albo z twoja teściowąwink
      No ale zaraz, swojego syna jakoś wychowała bez oblewania go wrzątkiem i łamania
      mu kości?
      • mruwa9 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 10:30
        miala go pod opieka doslownie kilka razy, a nigdy wiecej po
        pamietnym wypadku z wozkiem, o ktorym dowiedzialam sie (upewnilam
        sie) kilka lat pozniej, od sasiada, swiadka zdarzenia. Stresuje mnie
        jej kazdorazowy kontakt z malymi (moimi) dziecmi, bo wyobrazni za
        grosz..przykladow moglabym podac tysiace, naprawde. Dziwie sie, jak
        moj maz dozyl pelnoletnosci, choc 40 lat temu to moze rzeczywiscie
        byla inna osoba..
        • mama_kotula Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 10:36
          >Zakres jej "kompetencji" jest wszak nieogranioczony i obejmuje np.
          >przenoszenie garow z wrzatkiem nad glowa malucha, wymachiwanie
          >nozami przed twarza dziecka

          Widziałaś to osobiście?
          • coronella Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 12:50
            Może sąsiedzi mają mniej spaczoną wyobrażnię, i widzą teściową jako człowieka, nie potwora. Dla niektórych to trudne do zrozumienia, wiem.
            • dlania Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 12:54
              Bo dla sąsiadów ta kobieta nie jest teściową, nie?wink
              • coronella Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 12:59
                no waśnie, chyba tu tkwi sedno smile
                jaka by nie była. jest teściową- więc trzeba zbesztać z błotem. dla zasady.
              • mathiola Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 16:53
                o kurczę Dlania, z ust moich mi to wyjęłaś. Musisz mi zawsze wejście
                zepsuć?? ;P
          • mruwa9 kochana.. 25.08.08, 00:04
            ja bym mogla ksiazke napisac na temat jej wyskokow, widzianych
            przeze mnie (i to nie raz, a wielokrotnie, jako norma zachowania) na
            wlasne oczy. O wozku juz bylo (9-miesieczne dziecko cale poobijane,
            z otarciami naskorka i krwiakami na konczynach, brzuchu , tulowiu,
            glowie, guzami na glowie, wozek z powgniatanymi i powyginanymi
            rurkami, a ona w twarz i to wielokrotnie wmawiala mi, ze on tak
            musial juz wczesniej wygladac, ze nic sie nie stalo!), no to inne
            sytuacje: do obierania jablka nie mozna wziac malego nozyka, tylko
            najwiekszy, jaki jest w domu. Takoz nie mozna siasc przy stole,zeby
            obierac jablko, ale trzeba w trakcie tej czynnosci chodzic po domu,
            odkrawajac tym wielgachnym nozem kawalki jablka i ruchem szpadzisty,
            bez odkladania noza, podawac dziecku, prawie nadziewajac je na
            ostrze. O klasykach typu: dzbanek z herbata stawiany na samym rogu
            stolu (na obrusie, tak w sam raz do pociagniecia), tuz nad glowa
            raczkujacego malucha. Albo przenoszone gary z goraca zupa nad glowa
            dziecka. Wmawia, ze uwaza, ale nie uwaza, bo jest generalnie osoba
            zamaszysta i niestaranna, kazdorazowy jej pobyt u nas oznacza
            potluczone naczynia. Kazdorazowa wizyta u niej to dla mnie
            przeogromny stres, bo zanim wpuszcze dzieci, musze zrobic dokladny
            przeglad podlogi, foteli i stolu, w celu uprzatniecia walajacych sie
            zyletek i lekow. Serio. ok, jej dom, ma prawo rzadzic sie po
            swojemu. Ale poniewaz mieszkamy za granica, nie da sie jej u nas
            goscic na symbolicznej herbatce raz w tygodniu, zwykle mieszka
            wowczas u nas ok. 3-4 tygodni. I wtedy przybywa mi czwarte dziecko w
            domu: bez przerwy pilnuje, gdzie zostawia swoja goraca kawe, leki,
            noze, igly krawieckie, gdy czasem cos chce zszyc. Od jakiegos czasu
            nawet zelazko chowam...a potem/przedtem w miescie, gdzie mieszka,
            zaczepiaja mnie (lub moich rodzicow- skad ich znaja - nie pytajcie,
            bo nie wiem, ale wiem, ze o naszym zyciu rozpowiada znajomym i
            nieznajomym, rowniez w tramwajach, autobusach) zupelnie obcy nam
            ludzie z tekstami: ale wam dobrze z ta babcia, tyle wam pomaga,
            ponoc bez niej nie dalibyscie sobie rady....a w rzeczywistosci, gdy
            gosci u nas, przez calusienki dzien, gdy juz zdazy zlustrowac
            zawartosc naszych szafek, nie robi zupelnie nic. Jesli ktores z
            dzieci nie zgasi np. rano swiatla w swoim pokoju przed wyjsciem,
            myslicie, ze ona zgasi? Przez 10 godzin sie potrafi palic...jesli
            dziecko zostawi na podlodze kubek z piciem, na srodku czesci
            dziennej, wychodzac z domu, myslicie, ze ten kubek podniesie? bedzie
            sie o niego potykac,omijac, ale sie nie schyli, zeby go chocby na
            stole postawic. Kurcze, wiem, ze jest naszym gosciem, ze nikt nie
            oczekuje , zeby nam sprzatala czy gotowala, ale chocby tak
            oczywiste, by sie wydawalo, drobiazgi, robi sie automatycznie. A tu-
            kuku.
            Ja jestem wredna. I subiektywna. I moj prog tolerancji jest w
            przypadku tesciowej (jak to zwykle bywa) znacznie nizszy, niz wobec
            sredniej w populacji, ale nawet jej rodzony, jedyny syn wyprowadzil
            sie "na swoje" przy pierwszej okazji, i sam nie powierzylby jej
            opieki nad dziecmi. Aha, jeszcze jeden kwiatek mi sie przypomnial:
            zostawila na dworze 3-letnie, niepelnosprawne, niemowiace dziecko
            (czyli tak, jakby zostawila roczniaka) , zeby wrocic do domu po
            torebke, bo torebka na placu zabaw tuz przy lesie jest podstawa
            ekwipunku. Dziecko w 10 sekund moglo zniknac, nie wiadomo, gdzie,
            ale torebka wazna rzecz. A prosilam o minute uwagi, zeby przez
            krotki moment przypilnowala dziecka , abym mogla zniesc wozek z
            niemowlakiem i zamknac drzwi mieszkania na klucz.
            • mruwa9 i jeszcze.. 25.08.08, 00:15
              o czestosci radosnych, nieodpowiedzialnych zachowan tesciowej moze
              swiadczyc fakt, ze moj maz wielokrotnie probowal w drastyczny sposob
              poruszyc jej wyobraznie, pytajac, czy naprawde jej zalezy na
              odwiedzaniu ukochanych wnukow na cmentarzu?.. Ale nawet takie hasla
              nie dzialaja...
            • frogger.1 mruwa9 28.08.08, 00:40
              wiem,ze to co piszesz powinno Twoim zdaniem porywac literacko i budzic litosc
              naiwnych.Ale sie mylisz kochana.Nie kazdy to glab,co sie na te twoje wywody o
              tesciowej zalapie.Mysle,ze masz ogromy zal do kobiety "za cos" i sie odgrywasz
              tworczoscia w necie.Wez sie umow z nia na kawe i pogadajcie jak kobieta z
              kobieta.Jesli potrafisz,w co watpie,bo jakas masakrycznie sfrustrowana jestes.
              • mruwa9 frogger.1 28.08.08, 07:45
                Sfrustrowana? Juz nie. Raczej- pozbawiona zludzen. Widze, ze masz
                problemy z uwierzeniem, ze takie rzeczy moga naprawde dziac sie w
                realu. No to uwierz, jakkolwiek, wedlug Ciebie, niewiarygodnie i
                niesamowicie to brzmi.
                Nie mam juz ochoty umawiac sie na kawe z tesciowa, niejeden raz (w
                trojke- z mezem) probowalismy tlumaczyc, na spokojnie, przy kawie
                lub piwku, o co chodzi, ale to jak grochem o sciane. Zmarnowany
                czas, energia i nadzieje. Juz nam sie nie chce, robimy swoje, a
                tesciowa robi co chce, byle z dala od dzieci lub pod nadzorem (nie
                boj zaby, nie odcinam jej od wnukow calkowicie, w koncu sama ze 2-3
                razy w roku funduje jej bilety, zeby mogla do nas przyleciec.
                Zachecam, zeby rozmawiala i bawila sie z wnukami, ale zawsze z
                mezem mamy nadzor nad sytuacja. Ot, jak pisalam, czwarte dziecko w
                domu).
    • babowa Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 12:58
      A moja teściowa przebierała mojego 18 m-cznego syna w żółtych
      rękawicach gumowych( takich do zmywania),bo miała paznokcie"zrobione"

      i ja wtedy odpadłamsmile))

      został z nią moze ze 3 razy i zawsze zrobił wtedy w pieluchę a ona
      taka wrażliwa i elegancka i wymyśliła te rękawice.

      mało kto i co ją przebije czy raczej jej pomysły smile)
      • coronella Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:02
        ale gdzie jest problem?
        popatrzcie czasem na siebie, tak z boku, i tak obiektywnie, popatrzcie na swoje pomysły i wymysły. Zawsze sa takie przykładne, normalne, grzeczne?
        Aż boję sie pomyslec, co bedzie za kilkanaście lat, gdy ja będę miec synową, tez bedzie taka wredna???
        • oldrena1 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 16:21
          coronella napisała:

          > Aż boję sie pomyslec, co bedzie za kilkanaście lat, gdy ja będę miec synową, te
          > z bedzie taka wredna???

          Ależ skąd! Wredma będziesz Ty. Z definicji.

          wink
      • mama_kotula Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:46
        został z nią moze ze 3 razy i zawsze zrobił wtedy w pieluchę a ona
        taka wrażliwa i elegancka i wymyśliła te rękawice.

        mało kto i co ją przebije czy raczej jej pomysły smile)

        No patrz, ja własne dziecko przewijałam z kupy w maseczce chirurgicznej na
        twarzy (konkretnie tak, aby mi zatykała nos) - bo w drugiej ciąży miałam taką
        nadwrażliwość zapachową, że oprócz wycierania dziecka z kupy miałabym wycieranie
        dziecka z własnego pawia tongue_out
        • babowa Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:53
          > No patrz, ja własne dziecko przewijałam z kupy w maseczce
          chirurgicznej na
          > twarzy (konkretnie tak, aby mi zatykała nos) - bo w drugiej ciąży
          miałam taką
          > nadwrażliwość zapachową, że oprócz wycierania dziecka z kupy
          miałabym wycierani
          > e
          > dziecka z własnego pawia tongue_out

          Kotulowa!! ale to się nie liczy,w ciązy byłaś i bywa ze zapachy są
          zbyt intensywnesmile)

          Małemu wystarczyło za przeproszeniem zawartośc zrzucić do sedesu i
          pupę chusteczką przetrzeć i tyle

          Dodatkowo pamp zawijany był w podwójne reklamówki i lądował na
          parapecie za oknem kuchennym.to był znak dla nas ze KUPA była i
          trzeba zanieść do kontenera

          a jaka była obraza że my tak zawsze ją załatwimy(?)

          teraz to śmiejemy ale przedtem to bywało gorącosmile)
        • weronikarb Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 25.08.08, 09:08
          mamo Kotula to moja mama jak ja si eurodzilam to wyladowala w
          szpitalu z oberwanym zołądkiem - nei potrafila mnie przewinac bez
          pawia wink a nie byla w ciazy wink
      • mala21wrzesnia Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 14:31
        Popłakałam sie jak sobie to wyobraziłam....
    • marghe_72 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:17
      Mruwa, ale Twój mąż jakoś przeżył, nie?

      Co złego jest w gumowych rękawicach?
      Krzywdę tym komuś zrobiła?
      • tyssia Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:28
        > Co złego jest w gumowych rękawicach?
        > Krzywdę tym komuś zrobiła?

        Krzywdę chyba nie..ale sie uśmiałam haaaaaaaa, zajebista paniusiabig_grin
      • babowa Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 13:28
        > Co złego jest w gumowych rękawicach?
        > Krzywdę tym komuś zrobiła?

        pewnie nic,synek operację przeżyłsmile)

        ale dziwne jest dla mnie by własnego wnuka tak się brzydzić
        • mathiola Babowa.. 24.08.08, 16:57
          Ja się własnych dzieci czasem brzydzę przewinąć... słowo. Mimo iż
          już 3 przewijałam, nadal mam odruch wymiotny i zwsze robię to na
          wdechu.
          I siostrzeńca swojego brzydzę się jak się sfajda, tak, że jakbym
          miała go przewinąć to chyba w kombinezonie astronauty.... Ludzie
          mają różną wrażliwość, to że ty bez problemu nurzasz ręce w "kupce
          swego dzieciątka" nie oznacza, że kto inny będzie to czynił z równie
          wielką radością smile
          • babowa Re: Babowa.. 24.08.08, 18:15

            no mało kto ma przyjemność w papraniu się w goowniesmile

            Ale ja nianczyłam dzieci cudze i normalne ze też trzebu umyć i td i
            żyjebig_grinD

            i inaczej chyba to się ma w odniesieniu do babci?
            moja mama normalnie reagowała ze dzieciaka trzeba umyć i już

            Teśćiowa jest ą,ę i tyle.

            i dlatego nie obarczałam ją opieką nad małymsmile
            • mama_kotula Re: Babowa.. 24.08.08, 22:13
              > i inaczej chyba to się ma w odniesieniu do babci?
              > moja mama normalnie reagowała ze dzieciaka trzeba umyć i już
              >
              > Teśćiowa jest ą,ę i tyle.


              Standardowo - mamusia cacy, teściowa be tongue_out
              Zacytuję Mathiolę jeszcze raz, bo zdaje się - Babowa - że nie zrozumiałaś:
              "Ludzie mają różną wrażliwość, to że ty bez problemu nurzasz ręce w "kupce swego
              dzieciątka" nie oznacza, że kto inny będzie to czynił z równie wielką radością smile".

              ... ze szczególną uwagą zwróconą na pierwsze 4 wyrazy.
              Ludzie mają różną wrażliwość. I to, że ty i twoja mama mogą babrać się w kupie
              swoich, nieswoich i tak dalej, nie znaczy, że teściowa również ma robić to z
              równą rozkoszą.
              Teściowa też człowiek, o dziwo tongue_out
              • babowa Kotulowa też cię lubię i cenię:)))) 24.08.08, 22:21
      • mruwa9 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 25.08.08, 09:46
        marghe_72 napisała:

        > Mruwa, ale Twój mąż jakoś przeżył, nie?
        >

        No wlasnie sama sie dziwie..ale, jak pisalam, przez 30-40 lat
        czlowiek potrafi sie zmienic. Niestety, rzadko na korzysc...


        > Co złego jest w gumowych rękawicach?
        > Krzywdę tym komuś zrobiła?

        O rekawicach nie ja pisalam. Zreszta ani mi to nie przeszkadza, ani
        nie szokuje. Opiekunce sama wystawialam pudelko z rekawiczkami
        jednorazowymi, gdyby przyszlo przewijac "skupione" dziecko,
        tesciowej tez bym zaoferowala, gdyby chciala.
    • whiteczeremcha Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 22:05
      Napisz jeszcze,że twoja teściowa na miotle lata i będzie wszystko
      jasne....
      • babowa Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 24.08.08, 22:19
        whiteczeremcha napisała:

        > Napisz jeszcze,że twoja teściowa na miotle lata i będzie wszystko
        > jasne....


        Prawiesmile
    • asientos Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 27.08.08, 20:22
      a ja rozumiem... nie raz zabierałam dziecku fantastyczną grzechotkę -
      zestaw leków na tydzień. Ale na szczęście wystarczyło poruszyć
      wyobraźnię. Co ciekawe, gdyby chodziło o nianię, to mnóstwo osób
      przytaknęłoby mruwie - zwolnij! pilnuj! nie powierzyłabym dzieci!...
      ale teściowa jako ta najbardziej napastowana społecznie grupa jest
      od razu pod ochroną.
      • whiteczeremcha Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 27.08.08, 23:15
        Po pierwsze nie chodzi tutaj w tym wątku o opiekę nad dzieckiem
        mruwy,po drugie relacje z opieki nad dzieckiem sąsiadów pochodzą od
        osób trzecich,więc nie wiem czy są miarodajne a po trzecie:synowe
        które nie są zadowolone z opieki babci nad dzieckiem proponuję
        zwolnić je z tego wolontariatusmile
        • mruwa9 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 27.08.08, 23:23
          Droga informacji byla taka: tesciowa pochwalila sie osobiscie mojej
          mamie, a ja sie dowiedzialam od mojej mamy, ktora zdecydowanie nie
          ma sklonnosci do konfabulacji.Czyli moge uznac, ze informacja jest
          prawdziwa, o ile nie powstala w bujnej wyobrazni tesciowej.
          Ja, oczywiscie, nie powierzam tesciowej opieki nad moimi dziecmi.
          Ale wyobraz sobie sytuacje, gdy Ty powierzasz swoje dziecko rodzicom
          lub tesciom,a oni, w dobrej wierze, ale w totalnej nieswiadomosci,
          zostawiaja je na 2 dni w zasadzie obcej Ci osobie, o ktorej mozna
          duzo powiedziec, ale nie to, ze jest odpowiedzialna. Jesli to
          prawda, to Bogu dziekowac, ze dziecko przezylo bez uszczerbku na
          zdrowiu te 2 dni. Ale gdyby zdarzylo sie nieszczescie? malo to bylo
          takich doniesien w mediach, chocby podczas ostatnich wakacji, o
          przypadkach utoniecia dziecka w beczce, rowie, gdy obok grillowali
          dziadkowie?
          Coraz bardziej nabieram przekonania, ze ta cala historia to bujda na
          resorach, tesciowa sobie ja sama wymyslila dla dowartosciowania sie.
          Nie wierze, zeby byla w stanie zajac sie przez 2 dni takim maluchem.
          • rotera Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 28.08.08, 07:42
            <Ale wyobraz sobie sytuacje, gdy Ty powierzasz swoje dziecko
            rodzicom lub tesciom,a oni, w dobrej wierze, ale w totalnej
            nieswiadomosci, zostawiaja je na 2 dni w zasadzie obcej Ci osobie>

            a dopuszczasz myśl, że może Ci dziadkowie którzy się opiekowali
            musili wyjechać bo np. rodzice dziecka mieli wypadek samochodowy
            gdzieś daleko... albo że ich własna matka (prababcia) jest
            umierająca
            czy zakładasz, że zostawili, bo musieli sobie skoczyć na mazury na
            weekend?

            zresztą sama piszesz w pierwszym poście, że musili 'nagle'

            moja teściowa też -zostawiła herbate-wrzątek na brzegu - syn się
            poparzył pare sekund potem, przycieła mu palce drzwiami od łazienki
            (3krotnie, bo myślała, że zamek zepsuty), wzieła na spacer wrócił z
            rozciętą brwią
            pierwsze, drugie - na moich oczach, ale ułamki sekund zanim
            skoczyłam było po
            wszystko to z braku wyobraźni/stałego obcowania z małym dzieckiem
            rozhisteryzowana po była bardziej ona niż dziecko, aż powiedziałam,
            że spoliczkuje jak się nie uspokoi, bo jeszcze chwila i musiałabbym
            reanimować

            od tamtych wydarzeń minęło sporo czasu, a ona reaguje na pyłek koło
            głowy wnusia, jest cyborgiem który dmucha na chodnik bo może wnusio
            akurat tam wejdzie
            nadal coś mi w oko wpadnie, ale mówie natychmiast głośno 'mamo ta
            obieraczka do zlewu, nie na stole, bo zaraz będziesz miała pomocnika'
            teściowa się nie obraża, ja też nie
            to samo z innymi rzeczami 'mamo, zostawialiście z nimi na godz, a
            sprzątania zabawek jest na 3h, bo wywalacie wszytko jak leci'
            raz powiedziałam, teraz babcia wnusia za łep i sprzątają jedne zanim
            zaczną drugie
            wystarczyło powiedzieć
            a opiekunką jest wspaniała, nadrważliwą na wszystko jak mrówka
            okres, zostaje z nimi na godz, a relacjonuje mi to potem przez 2
            • mruwa9 Re: ale numer..tesciowa.odpadlam.. 28.08.08, 07:52
              Fajnie, ze masz tesciowa, ktora slucha i rozumie, co sie do niej
              mowi. Ja moge mowic drukowanymi literami (gloskami wink , pisac
              wielkie plansze, a ona i tak swoje..jak grochem o sciane.
              Sytuacje pt. bawi sie godzine, a sprzatania na 3 brzmia jakos
              znajomo...kiedys przyszlam z pracy, a z regalow wysypane wszystkie
              nasze ksiazki (ca. 500 szt) na jeden wielki stos na srodku pokoju, a
              babcia uchachana, bo wnusio sie takl ladnie bawil...
              Pozostawienie dziecka pod opieka mojej tesciowej (a propos sasiadow)
              to tak, jakby zostalo zupelnie bez opieki, bo jak tesciowa sie
              zmeczy, to sobie idzie odpoczac. Tak po prostu. Niezaleznie od tego,
              czy zostawia np. gotujaca sie zupe na piecu, otwarte szeroko okno w
              kuchni (mieszka na 12 pietrze), czy dziecko siedzi samo w wannie. W
              sytuacji podbramkowej na miejscu sasiadow spakowalabym dziecko i
              zabrala ze soba. Tak, jak to robimy sami.
              • eremka Re: ja też odpadlam... 28.08.08, 10:23
                z tymi ksiązkami to pojechałaś po bandzie

                nie pozdrawiam
                • mruwa9 he? 28.08.08, 12:13
                  bo nie rozumiem...
                  Mam ci przyslac zdjecie z akcji dla potwierdzenia? Zreszta nie
                  robilam wowczas zadnych zdjec, bo byloby to nieuzasadniona nagroda
                  dla mlodego za naganne zachowanie.
                  Ja wiem, ze trudno uwierzyc, ze tacy ludzie chodza po swiecie, jesli
                  nie wierzysz- tym lepiej dla Ciebie. Nie zycze takich "doswiadczen"
                  nikomu...
        • beatrix_75 wierze , bo sa tacy ludzie .... 28.08.08, 10:33
          gdyby ta kobieta nie była jej tesciowa - to jest oczywiste ,ze takie
          wady przeszłyby autorce watku " kątem oka " - ale skoro to osoba
          bliska ,ktora czasem zajmie sie dzieckiem - to juz chyba ma
          znaczenie -czy jest odpowiedzialna czy nie !!

          te jej wady raża w oczy - bo opiekuje sie NASZYM dzieckiem ....
          • zebra51 tak sobie wyobrażam... 28.08.08, 10:41
            tą teściową wywijającą tymi nożami do "Tańca z szablami"
            Chaczaturiana....
          • mruwa9 gdybys czytala uwaznie 28.08.08, 16:09
            to dowiedzialabys sie, ze punktem wyjscia dyskusji byla informacja,
            jakoby moja tesciowa opiekowala sie obcym mi zupelnie dzieckiem,
            ktorego nigdy na oczy nie widzialam, ani jego matki, a ojca moze 2
            razy w zyciu. A mimo to ogarnelo mnie przerazenie, co sie moglo
            wydarzyc..i wcale nie chodzi o ewentualnosc wysylania tesciowej
            paczek do wiezienia.
        • asientos whiteczeremcha :-) 28.08.08, 15:30
          1. nie uważam, że obowiązkiem babci jest opieka nad dzieckiem.
          2. ja ze swoją mieszkam, stąd piszę o lekach
          3. moje zrozumienie dotyczy tego, że wierzę w istnienie osób tak
          nieodpowiedzialnych
          • whiteczeremcha Re: whiteczeremcha :-) 28.08.08, 18:07
            Uważam,że mieszkanie pod jednym dachem czy to z teściową czy nawet z
            kochaną mamusią na dłuższą metę grozi katastrofą,stąd też na forum
            tyle takich ziejących jadem wypowiedzi.Tak myślę,ale może macie w
            tej kwestii inne zdanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja