moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka

26.08.08, 08:45
To będzie długi i zawiły watek.Ale bardzo potrzebuje porady.
Moj ojciec zmarł gdy byłam dzieckiem.Od tamtego czasu zawsze w jakis
sposob bylam odpowiedzialna za moja matke i moja siostre.To ja
załatwiłam wszystko w urzedach to ja pilnowalam oplat a gdy
skonczylam szkole srednia przejełam obowiaski w gotowaniu i
zakupach. Gdy miałam 20lata wyszłam za maz. Poniewaz mielismy spory
dom wiec my z mezem zajelismy gore a moja matka z siostra doł. Ale
nadal wszystkich oplat i spraw zwiazanych z domem pilnowalam
ja.MAtka z siostra dawały ile mogły w danym mc na wyzywienie i
opłaty reszte cala dokładalismy my. Z tym ze ta ich czesc to
zazwyczaj wystarczała na wyzywienie a opłaty uiszczalismy w pelni
my.Podobnie bylo z opałem. Po kliku latach moja siostra
usamodzielnila sie i wyporowadzila bo nie mogla dogadac sie z mama.
(wybudowali z mezem wlasny dom).Zycie bieglo dalej.My po
wymienialismy okna ,ogrzewanie i drzwi .W calym domu po ukladalismy
parkiet i kafelki.Oraz wykonalismy mase innych zmian( np.
urzadzislismy ogrod )jakie wykonuje sie w domu. W koncu w nim
mieszkalismy.
I tak minelo nam 14lat. Teraz kupilismy dzialke i maz chce wybudowac
wlasny dom. Mowi ze tu robi sie juz nam ciasno(3dzieci) i ze chce
bysmy powoli zaczeli budowe.Tez bym chciala ale problem stanowi dla
mnie moja mama. Ona nawet nie bierze pod uwage tego ze chcemy sie
budowac. Czuje sie za szantazowana emocjonalnie bo mowi ze chce jej
smierci.Ze jaks ie wyprowadze to nie mam przychodzic na jej
pogrzeb.A przeciez zanim bym stad poszla mineloby jeszcze z 4 lata
co najmniej.

Wiem ze nie byloby jej lekko bo teraz o nic sie nie martwi, nie ma
zadnych zobowiazan a jak sie wyprowadze to bedzie musiala sama dbac
o wszystko, malo tego bedziemusiaLA ZACZAC OSZCZEDZAC.

Pewnie ze bym jej pomagala ale nie moglabym pokrywac 100% oplat i
jej potrzeb jak teraz.Wiec musialaby tez zaczac zwracac uwage na to
co i za ile kupuje albo ile wypala swiatla.

Wiecie okropnie sie czuje bo z jednej strony chce zaczac ta budowe
od wiosny a z drugiej martwie sie o moja mame. I nie wiem jak
rozwiazac problem z nia.A wiem ze ona nie bedzie chciala z nami
pojsc do nowego domu.Wiem ze dluga droga przed nami i nie bedzie
latwo.drogi.

Mieszkanie z moja mama nie jest latwe. Ciagle na cenzurowanym ciagle
fochy a tam mialabym szanse na spokoj. A dodatkowow stresuje sie
moja matka . Bo nie zamierzam zostawic ja na lodzie sama sobie, tym
bardziej ze z okna kuchni widzialaby moj dom , a do mnie mialaby
jakies 2minutki

dZiewczyny powiedzcie czy jestem wredna egoistka?CZy mam prawo pojsc
za mezem i zaczac zyc dla swojej rodziny?

No i jak rozmawiac z matka ?No bo przeciez musze ja jakos
przygotowac.
Dodam ze moja siostra wogole jej nie pomaga ani nie wspiera ja w
zaden sposob.
    • miedzymorze Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 08:56
      Najwyższy czas się wyprowadzić.
      pozdr,
      mi
      • dlania Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 08:59
        Nie jesteś wredną egoistka. To twoja mam nia jest, szantażując Cię w ten sposób.
        Róbcie swoje i starajcie sie ucinac dyskusje.
    • guderianka Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 08:59
      Z jednej strony rozumiem Twoją potrzebę bycia panią we własnym domu-
      to naturalne
      Ale z drugiej-sama narzuciłaś taki rytm. Piszesz, że w wieku 20lat
      stałas się odpowiedzialna za mamę.Myślę,że wtedy popełniłaś błąd za
      który odbija ci się czkawką do dziś. Wzięłaś mamę pod swoje
      skrzydła, uzależniając ją w pewien sposób od siebie. Minęło na takim
      życiu kupę lat a teraz wygląda na to,że chcesz zasmakować lepszego
      życia (wygodnego dużego domu) ale bez zbędnego mebla w postaci
      matki.
      Trudna to sytuacja-ale skoro powiedziałaś "A" to powiedz teraz "B"
      • krzysztof-lis Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:09
        No ale błędy trzeba naprawiać a nie tkwić w nich konsekwentnie dla zasady.
        • guderianka Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:11
          krzysztof-lis napisał:

          > No ale błędy trzeba naprawiać a nie tkwić w nich konsekwentnie dla
          zasady.

          Ale jak ?
          Brutalnym szybkim cięciem ?
          • mcdza Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:13
            o jakim brutalnym i szybkim cięciu mówisz skoro autorka napisała że budowa domu
            potrwa ok 4 lat więc jeszcze sporo czasu na oswajanie jest
          • dlania Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:14
            Ale to nie jest brutalne szybkie cięcie - kilka lat ten dom będa budowali, jest
            czas sie przyzwyczaić i obgadać praktyczne sprawy.
            Ważna kwestią jest także ile lat i jaka forme ma mama - cy jest żywą 55-latką
            czy niedołęzną 70-latką.
            • foxlife.dwa Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:29
              Mam zywa 55latke na emeryturze.smile.
              • krzysztof-lis Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:39
                To zdecydowanie szybkie cięcie byłoby najlepsze.
          • krzysztof-lis Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:39
            Tak chyba byłoby najlepiej, ale tu przecież mowa o procesie budowy domu, który
            trwać ma według wątkotwórczyni kilka lat. smile
      • foxlife.dwa Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:28
        Masz racje tylko miałam wtedy jedynie 20 lat nie wiedzialam jak
        powinnam postepowac a robilam co musialam.Ojciec zmarl zostawil
        wielka pozyczke do splacenia , mama bylalekko oderwana do tego
        stopnia ze nie wiedziala jak palic w piecu by grzala sie tylko woda
        w cenralnym badz jak wlaczyc elektryczna grzalke. Słuchałam co tata
        mowil zawsze,i wiedzialam .

        POdobnie bylo z opalem .Ojciec zmarl nie bylo drzewa na rozpalke
        wiec poszlam umowilam sie w tartaku, zalatwilam transport i
        pojechalam z wujkiem ladowac.Pociac sie tez delarowali wszyscy a
        pilowalam sama i to w sniegu.

        Ona wtedy bardziej skupiala sie na sobie wiec nie mialam innego
        wyjscia.

        Staralam sie ostatnio rozmawialam z mezem ze trzeba jej powiedziec
        ze moglaby wynajac gore jakiemus lokatorowi.Za to kupowac opał.A my
        dokladalisbysmy jej np. do wyzywienia. Tylko boje sie tej histerii i
        tego ze w 100%bedzie na nie.

        Ona dotychczas nie miala nigdy zadnych trosk zwiazanych z
        domem.Chyba ze urojone.Nawet odziez kupowalam jej jak sobie cos
        wypatrzyla podczas wspolnych zakupow.Praktycznie stałam sie jej
        matka albo zajelam miejsce taty .

        PO jego smierci zajela sie poznawianiem nowych ale ma trudny
        charakter i w efekcie jest sama.

        Wiecie sporo przez nia przeszlam przez ten czas, teraz tez nie jest
        latwo i to jest jedna z sil mobilizujacych mnie do zmian.

        Myslicie ze mi sie uda wyjsc z tego tak by zrozumiala?

        • krzysztof-lis Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:42
          > Myslicie ze mi sie uda wyjsc z tego tak by zrozumiala?

          Raczej nie, ale się tym nie przejmuj.

          > Tylko boje sie tej histerii i tego ze w 100% bedzie na nie.

          Masz matkę, która zachowuje się jak dziecko, to jak dziecko trzeba ją traktować. smile
      • qunegunda Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:30
        Hej, co ty bredzisz!
        To matka popełniła błąd obciążając sobą dziecko.
        Ona pisze, że ojciec zmarł kiedy była jeszcze dzieckiem i od tamtego
        czasu jako mała dziewczynka została de facto głową rodziny. Matka
        jest ewidentnie niewydolna wychowawczo i nasza bohaterka powinna jak
        najszybciej przerwać ten układ. Siostra postąpiła rozsądnie
        wyprowadzając się.
        • mruwa9 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 09:51
          w takiej sytuacji,jak by nie postapila, i tak bedzie zle (wedlug
          matki), jak mniemam. Dlatego z dwojga zlego lepiej zrobic to, co
          jest dobre dla swojej rodziny (maz, dzieci),niezaleznie od fochow
          matki. Zreszta mozna mamie zasugerowac sprzedaz domu, kupno
          mieszkania, odpadnie utrzymywanie sporego budynku, problem palenia w
          piecu, dbania o ogrod, dach, rynny, wywoz smieci... i finansowo moze
          bedzie latwiej wszystko mamie polapc.
          • dlania Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:09
            Foxlife, a czy wasza mama musi mieszkać w tym domu? Czy rozważaliście wyjście
            takie, że weźmiecie ja ze sobą, odstapicie pokój? Albo niech sprzeda dom i kupi
            małe mieszkanko (o ile mieszkasz w miejscowości z blokami)?
            Starych drzew sie nie przesadza, wiem, ale z tego co piszesz, to ona sobie w
            życiu nie poradzi z prowadzeniem spraw domowych i okołodomowych i skończy sie
            tak, że będziecie musieli non stop do niej jeżdzić, załatwiać wszystko, a
            jeszcze wysłuchiwac jacy to jesteście wyrodni.
            • foxlife.dwa Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:32
              To ze zostane wyrodna to mamjak w banku.Wyrdna to ja juz jestem.I
              czesto jednym wyjsciem jest ignorancja jej. Bo czy znacie kobiete
              ktora jest zawsze nie zadowolona?A wy to powinniscie zapewniac jej
              rozrywki i zyc tak jak ona chce? Ona nie lubi czasami nawet siebie i
              tylko moja duza doza spokoju jak i tolerancja meza sprawily ze sie
              spieramy zawsze. Tylko ja nie chce zyc tak zawsze . Nie chce zawsze
              mowic sobie ze moje potrzeby sa nie wazne bo mama to, mama
              tamto.Ciezko z nia juz teraz a co bedzie gdy bedzie jeszcze starsza?

              No i moj maz chce byc u siebie. Sama wizja budowy tworzenia go
              mobilizuje. On chce wybudowac dom to jego marzenie, ktore stalo sie
              moim. Jedyny warunek jaki stawiam to bysmy sie nie zażynali
              psychicznie i finansowo.Pisałam o tych 4 latach ale rownie dobrze
              moga byc dwa.Wszystko zalezy od tego jak sie zmobilizujemy i jak
              pojda postepy w budowie.



              Ona nie zgodzi sie sprzedac domu.W 100% .CZuje sie jego pelnoprawna
              włościanka a co idzie za tym pania na zamkusmile.Wiem bo juz kiedys jak
              przymierzalismy sie do dzialki to mowilam w zartach ze jakby co sie
              sprzeda itd.Ale widzialam po jej reakcji ze predzej umrze niz sie
              zgodzi.Dlatego rozwiazanim byliby np. lokatorzy na pietrze.A tym
              samym fundusze na opłaty i opał.Tylko czy sie zgodzi?
              No i musialaby bardziej liczyc sie z swoim budzetem.

              Nie jestemy rokefelerami. Akazdy kto budowal wie ze tospora rzeka
              bez dna.Wiec nie moglabym jej juz fundowac tak wszystkiegojak
              dotychczas. Oj dluga droga przedemna. I znowu musze wychowac ja,
              pomoc jej przez to przejsc.Dlaczego czuje sie z a nia odpowiedzialna?
              Zawsze.
              • triss_merigold6 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:37
                A to już jej cholerny problem czy czegoś chce czy nie. Czas dorosnąć
                i przestać wisieć na dziecku czyli na Tobie. Life is brutal. Nie
                zgodzi się na lokatorów to będzie miała ciemno i zimno.
                Odetnij się, bo Cię kobieta zadławi.
              • gamma76 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:39
                Musisz wciągnąć siostrę do rozwiązania tej sprawy. Porozmawiajcie razem z mamą i razem musicie coś wypracować. Innej opcji nie widzę.
              • dlania Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:43
                Wiesz, ty świetnie widzisz, gdzie jest problemwink
                Musisz przestać sie nia opiekować, bo inaczej ona kiedys odejdzie, a Ty będziesz
                wrakiem psychicznym, z niespełnionymi planmami i marzeniami. To bedzie cholernie
                trudne, ale musicie - jak dzieckuwink)) - cierpliwie i spokojnie powtarzac, że
                taka jest wasza decyzja. I w ten sam sposób uświadomic jej problem finansowy z
                utrzymaniem domu oraz propozycję jego rozwiązania.

                Co do poczucia odpowiedzialności za kogoś: ja mam z moja mama zupełnie inny
                prpblem (jest alkoholiczką). W któryms momenice mojego zycia powiedziałam sobie,
                że albo przestane się nia opiekowac i wciągac w jej gierki, ale zniszcze życie
                nie tylko sobie, ale i swojej nowej rodzinie - męzowi i dzieciom. I przestałam -
                zaczęłm traktować moja mamę jako dorosła osobę, która sama jest odpowiedzialna
                za to, co robi. To trudne, ale dzieki temu moge normalnie żyć.
                Moja młodsza siostra to jest natomiast typ taki jak Ty - narzeka, wie, że nie
                powinna, cierpi ale cały czas opiekuje sie matką jak dzieckiem, potwierdzając
                tym samym jej niesamodzielnośc i stając sie pierwszym celem ataków i przyczyna
                całego zła tego światawink Efekt - 25-letnia dziewczyna prawie nie odstawia leków
                nerwowych (bywa że i psychotropów), ma kompletnie zaburzone relacje
                damsko-męskie, napady agresji, bóle głowy o nieokreslonym pochodzeniu i cjaos
                uczuciowy w głowie (kocha i nienawidzi równoczesnie).
                Tak sie rozgadałam trochewink Ale naprawde, nie powinnas traktowac swojwj matki
                jak dziecka. Tpo jest jej problem, że po śmierci ojca nie potrafiła dorosnąc do
                samodzielności, i ona sobie musi z tym poradzić. Przy waszej życzliwej obecności
                w pobliżuwink
              • mruwa9 no to juz sobie odpowiedzialas 26.08.08, 10:57
                1.Wyrodna jestes i bedziesz, chocbys stanela na rzesach i poswiecila
                wlasna rodzine (zwiazek, dobro dzieci) .
                2.Obowiazki przede wszystkim masz wobec tych ostatnich (troska o
                wlasne dzieci i wlasny zwiazek). Nie niszcz go w imie pomocy
                toksycznej matc, bo ze jest toksyczna, nie ulega watpliwosci?
                3.Twojka matka nie jest stara, zniedolezniala osoba, wymagajaca
                opieki 24/7, jest wystarczajaco mloda, zeby byc aktywna zawodowo i
                poradzic sobie samej.
                4. bzdura z tym nieprzesadzaniem starych drzew. Znam sporo starszych
                osob, ktore ku zdumieniu otoczenia, mialy owage podjac takie
                decyzje w jeszcze pozniejszym wieku, i nie zaluja. Jesli Twoja mama
                upiera sie przy utrzymaniu domu, z czym sobie nie radzi- jej sprawa.
                5.Budujcie dom, bo jesli liczysz na to, ze utrzymujac status quo
                bedzie dobrze, to zapomnij: IMHO bedzie coraz gorzej. A z czasem i
                tak masz szanse stac sie ta najgorsza corka, nawet, jesli
                caloksztalt nianczenia i utrzymania mamy bdzie spoczywal na Twoich
                barkach.
                Im szybciej uciekniesz, tym szybciej odetchniesz, i Ty, i Twoj maz,
                i Twoje dzieci.Zwlaszcza , ze mama naprawde nie jest stara, zeby
                sobie nie poradzic.
            • triss_merigold6 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:40
              Jak to sobie nie poradzi?! Pełnoletnia i sprawna umysłowo i
              fizycznie baba tylko wygodna.
              Starych drzew się nie przesadza? Pani ma zapewne koło 50-tki,
              jeszcze jej daleko do trumny, takie pasożytnicze istoty długo zyją,
              bo wszyscy koło nich tańczą.
    • sebaga Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 10:50
      wierzyć się nie chce w to co piszesz. Twoja matka jest egoistką, ograniczę się
      tylko do tego sformułowania.

      > dZiewczyny powiedzcie czy jestem wredna egoistka?CZy mam prawo pojsc
      > za mezem i zaczac zyc dla swojej rodziny?
      >
      Sa między Wami chore relacje, co tylko potwierdzają Twoje watpliwości co do
      wyprowadzki i zacytowane przeze mnie słowa. Dziwię się, ze Twój mąż zgadza się
      tkwić w tym bagnie tyle lat.
      Jak dla mnie jesteś nie fair w stosunku do męża i dzieci. To oni są teraz
      naważniejsi, nie mają obowiązku znosic Twojej matki i to Ty masz o ich spokój
      zadbać!!
      • marzeka1 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 11:09
        Nie mogę pojąć takiego chorego przywiązania do rodzica,to jakiś upiorny uścisk, bomz miłością rodzicielską niewiele ma wspólnego! Po to człowiek dorasta, wychodzi za mąż/żeni się, by rozpocząć SAMODZIELNE życie, samodzielne, któe wcale nie wyklucza przeiceż kontaktów, nawet bliskich! Podziwiam męża, że tyle lat coś takiego toleruje.Ciekawa w tym wszystkim jest postawa siostry, któa się wypięła i pewnie nie ma dylematu.
        Twoja matka nie jest chorą, ubezwłasnowolnioną osobą, a raczej przyzwyczaiła się do wygody, który ty tyle lat zapewniałaś.Ale jakim kosztem??? (i nie chodzi bynajmniej o finanse!).
        • triss_merigold6 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 11:11
          Jej siostra wykazała się po prostu zdrowym instynktem
          samozachowawczym i na bank nie weźmie udziału w zabawie
          pt.: "organizujemy życie mamusi".
          • marzeka1 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 11:29
            Dla mnie czytanie tego forum jest najlepszą nauką na przyszłość, jak ułożyć sobie zdrowe, normalne relacje z własnymi synami: żadnych "mamusia tyle dla ciebie zrobiła, a ty jesteś taki niedobry", żadnych "to może na początek nim się dorobicie, zamieszkajacie z nami", "popilnuję wam wnusia, co będziecie płacić za nianię".Najlepsze, co mogę dać swoim dzieciom (oprócz wykształcenia) ,to dać dorosnąć i usamodzielnić się.I dać żyć swoim życiem, chciałabym żeby czuli potrzebę kontaktu,ale nie za cenę takich jazd, jak założycielka wątku.
            • triss_merigold6 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 11:36
              O toto.
              Lektura forum utwierdza mnie w przekonaniu, że:
              - rezygnacja z pracy i własnej kasy jest samobójem
              - rezygnacja z życia osobistego (w przypadku samodzielnych matek)
              jest samobójem
              - rezygnacja z elementow życia TYLKO DLA SIEBIE - znajomi,
              przyjaciele, hobby etc. jest samobójem
              - życie pod jednym dachem z rodzicami/teściami jest samobójem
              • marzeka1 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 11:45
                No cóż, całkowita zbieżność poglądówsmilePomyśl, ILE problemów kobiety zaoszczędziłyby sobie, swoim dzieciom i rodzinie, gdyby te proste przecież zasady wcieliły w życie!
                1. Pracuję, mam swoją kasę- odpada: mąż się czepia wydatków.
                2. Mam znajomych, znajduję być może nowego mężczyznę-odpada: mamusia tyle dla ciebie zrobiła, a ty tak się odwdzięczasz.
                3. Czytam, rozwijam się, nie żyję tylko sprawami dzieci , nie mam syndromu "zharibowanego mózgu" (od żelków Haribo- super określenie, ostatnio gdzieś na forum jakimś wyczytałam).- odpada: Matko Boska, co ja zrobię jak dziecko dorośnie.
                4. Mieszkam osobno- odpada- dobija mnie na co dzień moja teściowa (co wcale nie oznacza,że niemieszkanie z teściami zapewni super ukłądy, ale odpadną codzienne niedogodności).
                • myelegans Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 14:08
                  w psychologii to sie chyba "enabling" nazywa "umozliwianie", dopoki
                  warunki beda trwac, dopoty sytuacja sie nie zmieni.
                  Poodwracane macie role, matka nie wskoczyla w role decydowania o
                  sobie i swojej rodzinie, tak na prawde nigdy o sobie pewnie nie
                  stanowila i decyzji nie podejmowala, najpierw byli rodzice, pozniej
                  maz, a teraz Ty.
                  Jezeli ona do tego sie nie przyznaje sama przed soba i nie chce
                  zmienic, a widac, ze nie chce, to niewiele sie zmieni nawet jak
                  wybudujecie dom, Ty bedziesz miala wyrzuty sumienia, matka bedzie
                  Cie szantazowala i bedziesz prowadzila dwa domy.
                  Sytuacja patowa, najlepiej byloby, gdbybyscie ten dom wybudowali
                  duzo dalej niz te "2 minutki", zeby mamusia miala szanse wydoroslec.
                  Rob swoje, chcecie wybudowac dom, budujcie, mysl o swojej rodzinie,
                  a matce zaczynaj odcinac pepowine malymi krokami.
                  Zadaj jej zadania, od prowadzenia budzetu, planowania wydatkow,
                  zalatwiania spraw urzedowych itd. to co kazdy dorosly czlowiek robi.

    • deodyma Re: macie prawo do swojego zycia... 26.08.08, 14:13
      zalozylas swoja rodzine i lepiej bedzie, jak pojdziecie na swoje.
    • atra1 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 14:52
      Buduj i się wyprowadzaj!!!!

      Zacznij żyć swoim życiem, twoją najbliższą rodziną jest twój mąż i dzieci, z nimi buduj dom. NIe masz obowiązku wychowywać 50-60-letniego dziecka, któremu zawsze coś nie będzie pasowało.

      Rodzice nie wychowują dzieci na swoich służacych tylko dla innych i tyle.

      Proponuję twarde obstawianie przy budowie, ignorowanie tekstów o wpędzaniu do grobu, kwitowanie uśmiechem i robienie swojego. Ciężko będzie jak cholera, ale do zrobienia jest.

      Trzymam kciuki.
      • foxlife.dwa Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 15:23
        No wiec Stawiamy płot .Mielismy na wiosne ale meza kolega załatwił
        mu tansze elementy betonowe na plot a ze z jednej strony mamy taka
        dziwna rodzine wiec chemy miec od nich max intymnosci. No i
        zaczynamy w sobote. smile)

        Dzwonilam do siostry i chcialam po rozmawiac ale to nie jej
        problem.Tak mozna opowiedziec nasza rozmowe najkrocej. Jedyne co ja
        zainteresowalo to czy jak sie wyprowadze to ona bedzie ujeta w
        testamencie.Niby w zartach ale padło. Wie ze zmienilismy ten dom w
        100% ale cos by jej sie nalezalo chybasmile).

        Ma zdrowy stosunek. Nie tak jak ja z mama na grzbiecie.Ona totalnie
        ma gdzie ja jej fochy , potrzeby.Chyba nawet na reke jej bylo ze ja
        nianczylam przez te lata.
        WIEM ze bedzie ciezko ale da sie . A wiem ze moj spokoj jest wart o
        wiele wiecej.
        • marzeka1 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 15:27
          Mądra decyzjasmile powodzeniasmile Poza tym pamiętam jest różnica między mieć gdzieś czyjeś potrzeby (te rzeczywiste!) a mieć gdzieś fochy.Tylko samodzielność jest w stanie pomóc matce wydorośleć, bo tak masz kolejne dziecko 50 lub 60+.
        • mruwa9 Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 16:47
          foxlife.dwa napisała:

          > > Ma zdrowy stosunek. Nie tak jak ja z mama na grzbiecie.Ona
          totalnie
          > ma gdzie ja jej fochy , potrzeby.Chyba nawet na reke jej bylo ze
          ja
          > nianczylam przez te lata.


          Doswiadczenia wielu ludzi w podobnych sytuacjach pokazuja, ze
          prawdopodobnie dla mamy i tak wlasnie Twoja siostra bedzie ta dobra
          coreczka, a Ty ta wredna i wyrodna. Tym bardziej zmykajcie na swoje,
          bo nie jestes w stanie niczego w mamie zmienic ani naprawic, a w
          obecnej sytuacji duzo mozesz zepsuc i stracic w swoim wlasnym
          zwiazku.
          • dlania Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 16:54
            mruwa9 napisała:

            > foxlife.dwa napisała:
            >
            > > > Ma zdrowy stosunek. Nie tak jak ja z mama na grzbiecie.Ona
            > totalnie
            > > ma gdzie ja jej fochy , potrzeby.Chyba nawet na reke jej bylo ze
            > ja
            > > nianczylam przez te lata.
            >
            >
            > Doswiadczenia wielu ludzi w podobnych sytuacjach pokazuja, ze
            > prawdopodobnie dla mamy i tak wlasnie Twoja siostra bedzie ta dobra
            > coreczka, a Ty ta wredna i wyrodna. Tym bardziej zmykajcie na swoje,
            > bo nie jestes w stanie niczego w mamie zmienic ani naprawic, a w
            > obecnej sytuacji duzo mozesz zepsuc i stracic w swoim wlasnym
            > zwiazku.

            Potwierdzamwink W naszym rodzinnym piekiełku to ja jestem ta dobra - bo
            mieszkająca daleko i prawie nie widująca rodziców, a siostra zła - bo pod ręką i
            próbująca cos z tym zrobić.
    • daga_j Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 26.08.08, 15:38
      Nie jesteś wredną egoistką i powinnaś myśleć o dobru Twojej rodziny (mąż i
      dzieci) i budować się, mieszkać po swojemu!
      Natomiast sytuacja z matką już od dawna jest kiepska, bo zbyt wcześnie
      przejęłaś tą odpowiedzialność za dom, jak "głowa rodziny", a matka jakoś tak
      uległa, poddała się może zbyt przeżywała śmierć męża. Ale tak czy inaczej ona
      była matką i powinna była wziąć się w garść i być głową rodziny, a nie zrzucać
      tyle obowiązków na swoje dziecko i to tylko na jedno.
      Myślę że powinnaś "odciąć pępowinę" ale najpierw na płaszczyźnie psychicznej i z
      tym powinnaś udać się do psychologa, to żaden wstyd. A psycholog uwolni Cię od
      poczucia winy, nauczy Cię jak rozmawiać z matką. Tak jak mówisz, ona Cię
      szantażuje emocjonalnie, a nie powinna tego robić. Po rozmowie z psychologiem
      będziesz wzmocniona i przygotowana do rozmowy z mamą. Nie poddawaj się bo masz
      prawo do szczęścia w domu o jakim marzycie, tylko z mężem i dziećmi!
    • dortis Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 27.08.08, 00:40
      Twoja matka, gdy zmarł Twój ojciec, zamiast się zaopiekować
      rodziną, wrzuciła swoje dzieci w rolę, którą powinien pełnić
      rodzic. Siostra ma swoje racje, zaoszczędziła dużo zdrowia, skoro
      pomoc tej kobiecie to studnia bez dna, choć Ty zapewne odczuwasz, że
      to trochę nie fair.Ciężko będzie zmienić ten wieloletni układ, matce
      dobrze, tak ,jak jest, będzie manipulować i grać na poczuciu winy. A
      winna niczemu nie jesteś, i tak zrobiłaś dla niej wiele, może nawet
      za wiele, skoro zrobiła się taka roszczeniowa i nie musiała walczyć
      ze swoja biernością. Jej nie zmienisz, ale musisz nie dać się
      wciągać w jej gierki, wyznaczać granice jej ingerencji i w miarę
      bezkolizyjnie przetrwać czas budowy, mogą pomóc Ci np.stosowne
      książki, poczytaj SZANTAZ EMOCJONALNY Susan Forward i TOKSYCZNYCH
      RODZICÓW tej samej autorki.
    • rotera Re: moralne dylematy wzgledem matki/wyprowadzka 27.08.08, 07:44
      wyprowadz się
      to co miałaś zrobić zrobiłaś z nawiązką
      masz własną rodzine i dbaj o nią (mąż, dzieci)
      mąż prawie święty że to wytrzymuje tyle czasu

      matka,
      cóż, to ona powinna się zająć wami po śierci ojca,
      siotra-wygodnie się ustawiła swoją drogą niewykazując incjatywy
      teraz nie jest niczemu winna

      dom
      założyłabym, ze modernizacje których dokonaliście idą na rzecz
      czynszu tzn nie wynajmowaliście, mieszkaliście to robiliście
      i stąd zero roszczeń
      prawnie Ci się pewnie należy,ale może ustaliłabyś z siostrą
      zrzeczenie się z domu, niech w całości będzie matki i niech robi z
      nim co chce
      lokatorów podpowiedz, sprzedaż podpowiedz
      pieniędzy ZERO - albo z lokatorów jej starczy, albo ze sprzedaży
      (dostatnio), ma przecież jeszcze rente
      cholera , za tyle czasem ludzie utrzymują rodzine, a nie jedną
      osobe!
      <Pewnie ze bym jej pomagala ale nie moglabym pokrywac 100% oplat i
      jej potrzeb jak teraz.>
      jeleń


      do własnego domu NIE BIERZ! (czym by się to różniło od obecnego
      układu)
      swoje 'spłaciłaś' teraz albo mieszka sama - lokatorami, albo
      sprzeda, albo z siostrą (ona ma dług)

      głupich nie sieją,
      ale jak widze padło na emocjonalnie podatnie podłoże (TY) i dajesz
      sobą sterować przez lata, skończ to.
Pełna wersja