"Bezstresowiec"?

27.08.08, 12:06
Byłam świadkiem takiej oto sceny: W sklepie babcia z wnuczkiem i ja
ze swoimi dziećmi. Wnuczek (jakieś 6 lat) nie dostał tego co sobie
zażyczył więc babci z pięści w brzuch, babcia nie zareagowała. Moje
dzieci: mama, ten chłopiec bije babcię! (z oburzeniem), ja im
pogadankę, babcia wychodzi ze sklepu, pogadankę wnuczkowi daje też
pani sprzedawczyni (coś w stylu: jak możesz bić swoją babcię).
Chłopczyk wieje ze sklepu i w tej złości jeszcze raz bije i popycha
babcię - jakby kobiecina się poręczy nie trzymała to by ze schodków
spadła. Mimo to nie zareagowała. Co z takiego wyrośnie?
    • marzeka1 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:34
      Ja w takich pzrepadkach (a też widywałam takie dzieci w akcji): "nie mój cyrk, nie moja małpa".Głupia babcia i głupi dorośli w rodzinie, ktrzy nie reagują na takie zachowania, ale to oni z takim koszmaronem żyją na co dzień.Przypomina mi się zawsze wtedy "Ballada o Januszku", o matcew tak zakochanej w synku i zawsze go tłumaczącej, że skończyło się to laniem mamuśki.
      • beatrix_75 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:37
        oj zebys wiedziała sad tez mi sie przypomina Januszek ..ech ..

        ja bym jednak zwróciła uwage babci ...
        Syzyfowa praca , ale cóż ..moze nawet by fukneła ze ja ( smarkata 0
        mam sie ie wtracac ..ale sumienie by mi nie pozwoliło nic nie
        powiedziec
    • derena33 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:44
      Ja bym zwrocila bezposrednio uwage dziecku, starajac sie je
      zawstydzic.
      A moze to nie babcia byla tylko niania? Czasem sobie rodzice nie
      zycza by niania musztrowala dziecko.
      • beatrix_75 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:47
        no nie wydaje mi sie by to była niania ...
        obca ossoba nie pozwoliłaby sie bic ...przez obce dziecko jak by
        nie było ...
        bardziej to wyglada na rodzoną ( wiec " wyrozumiałą" dla wnusia )
        babcie
      • gaskama Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:48
        Jakie znaczenie ma w tej sytuacji, czy to niania, czy babcia? Mam
        nianie i nigdy bym synowi nie pozwalała na takie traktowanie jej.
      • belinda.0205 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:50
        No ale pani w sklepie zwróciła mu uwagę a jedyną reakcją wnuczka
        było to, że jeszcze raz oberwała babcia. Bo on może i nic mu nie
        zrobią. Za 15 lat to będzie bejsbol?
        • marzeka1 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 12:57
          Raz, dawno temu miałam taką przygodę, w sklepie z butami siedziało książątko, któe z obrażoną miną mierzyło glany za kilka stów i równo jeździło po matce, która znosiła to z niezrozumiałą dla mnie pokorą, bo mi już po chwili skakała gula! W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam najpierw coś synkowi (byk lat 13), a potem matce: "jak pani może dać się tak traktować dziecku i do tego publicznie", była czerwona,ale nic nie powiedziała.Dla mnie takie zachowanie jest po prostu chore.
    • travka1 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 13:28
      a moze babcia nie zareagowala bo wnuczek by jej kur..mi sypnal,moze
      wolala przemilczec i nie robic wiekszego widowiska,moze nie ma juz
      sily sie z nim szarpac w sklepie czy na ulicy... I moze przyjela
      postawa nie reagowac ,pokazac,ze jej to nie rusza...tak sobie to
      tlumacze.A co z niego wyrosnie? Nie wiem...Ale wiem,ze dzieciaki sa
      rozne i mam przyklad mojego malego sasiada,bil,wyzywac,bluzgal -
      potworek.Rodzice mu tlumaczyli,babcia,kary i nagrody- jak glowa w
      mur az poszedl do szkoly.W szkole zobaczyl,ze inne dzieciaki tak sie
      nie zachowuja i wystopowal,teraz to nawet bardzo uprzejmy 15lateksmile
      • justyna_w24 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 13:48
        napewno bym to skomentowala, na tyle glosno zeby i babcia i wnuczek uslyszeli


        wg mnie nie ma wychowania bezstresowego, bezstresowo to sie dzieci chowa a nie
        wychowuje
        • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 16:55
          justyna_w24 napisała:
          > wg mnie nie ma wychowania bezstresowego, bezstresowo to sie dzieci
          > chowa a nie wychowuje


          zupełnie sie niezgodze z tym stwierdzeniem!!
          kiedys tez byłam pewna, ze nie bede wychowywac moich dzieci
          bezstresowo a robie to (i wcale nie znaczy to, ze moje
          dziecko "tłucze" mnie, babcie i dziadków, robi dzikie awantury gdy
          nie dostanie to czego chce czy wpada w histerie gdy ktos mu sie
          sprzeciwia. wrecz odwrotnie.

          a w/w przykład to nie jest przykład wychowywania bezstresowego tylko
          po prostu braku wychowania - jakiegokolwiek.
          i tyle.
          • justyna_w24 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 17:04
            Ewcia a powiedz mi co robisz w sytuacji, kiedy twoje dziecko chce cos czego nie
            mozesz mu dac?
            • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 17:57
              justyna_w24 masz jakis konkretny przykład na mysli??
              bo moze nie odpowiem dokładnie na interesujace cie pytanie
              generalnie w takich sytuacjach pomaga odwrócenie jej uwagi
              (zainteresowanie jej czyms innym, opowiedzenie jakiejs historyjki)
              lub poswiecene jej troche czasu (wspólne ulozenie puzli, czytanie
              wierszyka, wspólne "powiedzenie" jakiejs rymowanki, itp)
              gdy córka urzadza histerie bo nie chce czegos
              ubrac/zjesc/wypic/zrobic to daje jej wybór. pytam:
              - ktora bluzeczke/piżame dzis ubierzemy (i pokazuje 2 do wyboru)
              - co zjesz na sniadanie szyneczke czy serek?
              - co najpierw zrobimy - umyjemy raczki czy napijesz sie soczku /
              zmienimy pieluszke czy najpierw pójdziemy po misia (i ona decyduje w
              jakiej kolejności ale obie czynnosci sa wykonane)

              córka teraz jest na etapie gryzienia/szczypania/bicia i ...
              pokazywania jezyka czy plucia.
              i gdy to robi to nigdy nawet nie podniosłam na nia glosu nie mówiac
              juz o "poszarpywaniu" czy klapsie w tyłek.
              ona to robi gdy chce zwrócic na siebie uwage a inaczej nie potrafi.
              tłumacze jej, ze to boli, ze tak nie mozna, ze przeciez nikt jej nie
              bije i ona to doskonale rozumie. nikt tez smiechem nie popiera jej
              zachowania i jestem pewna, ze jak nauczy sie w inny sposób zwracac
              uwage na siebie to pzrestanie robic w/w rzeczy.

              ja wiem, ze kazde dziecko jest inne, jedne sa bardziej posłuszne,
              inne mniej ale na kazde dziecko jest "sposób".
              tylko trzeba czasu i checi zeby poznac swoje dziecko i wypracowac
              sobie metoda "wspołpracy" z dzieckiem.
              • mama_kotula Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 19:45
                gdy córka urzadza histerie bo nie chce czegos
                ubrac/zjesc/wypic/zrobic to daje jej wybór. pytam:
                - ktora bluzeczke/piżame dzis ubierzemy (i pokazuje 2 do wyboru)
                - co zjesz na sniadanie szyneczke czy serek?
                - co najpierw zrobimy - umyjemy raczki czy napijesz sie soczku /
                zmienimy pieluszke czy najpierw pójdziemy po misia (i ona decyduje w
                jakiej kolejności ale obie czynnosci sa wykonane)


                To wszystko jest fajne, jak dziecię ma lat 2 lub 3. Jak dziecię ci nieco
                dorośnie, nie zdziw się, kiedy na standardowe pytanie "którą bluzeczkę założymy
                - czerwoną, czy czarną?" odpowie "żadnąąą!!! przecież mówiłam ci że W OGÓLE nie
                chcę się ubierać!!!" tongue_outP
                • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 19:51
                  mama_kotula napisała:
                  > To wszystko jest fajne, jak dziecię ma lat 2 lub 3.

                  no tak - bo tyle własnie ma moje "dziecie" wiec jestem na tym etapie.

                  > Jak dziecię ci nieco
                  > dorośnie, nie zdziw się, kiedy na standardowe pytanie "którą
                  bluzeczkę założymy
                  > - czerwoną, czy czarną?" odpowie "żadnąąą!!! przecież mówiłam ci
                  że W OGÓLE nie chcę się ubierać!!!" tongue_outP


                  wcale nie przeczy, ze tak nie bedzie.
                  i wtedy tez trzeba znalezc jakis "sposób".
                  ja go jeszcze nie znam - bo jak powiedziałam - nie jestem na tym
                  etapie.
          • justyna_w24 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 17:14


            zwolennikom wychowania bezstresowego proponuje przeczytac

            www.berek.pl/centrum/ctrr14.html
            • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:06
              No to ja mam troche inne pojecie wychowywania bezstresowego.
              Napewno nie powiedziałabym, ze "wychowywanie bezstresowe to
              wychowywanie bez granic"
              • justyna_w24 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:21
                ewcia1980 napisała:

                > No to ja mam troche inne pojecie wychowywania bezstresowego.
                > Napewno nie powiedziałabym, ze "wychowywanie bezstresowe to
                > wychowywanie bez granic"


                ale tak wlasnie jest, dlatego napisalam ze wychowanie bezstresowe to nie wychowanie
                • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 19:54
                  justyna_w24 napisała:
                  > ale tak wlasnie jest,

                  ale gdzie jest tak napisane??
                  w tym artykule, który "zalinkowałas"??
                  bo sam artykuł raczej "średni" wiec ja nie traktowałabym go jako
                  wyroczni.


                  > dlatego napisalam ze wychowanie bezstresowe to nie wychowanie

                  takie jest twoje zdanie - i masz do niego prawo.
                  ja sie z nim po prostu nie zgadzam - i takie jest moje.

                  pozdrawiam
                  • justyna_w24 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 20:31
                    ewcia1980 napisała:

                    > justyna_w24 napisała:
                    > > ale tak wlasnie jest,
                    >
                    > ale gdzie jest tak napisane??


                    okreslenie "bezstresowe wychowanie" nie wzielo sie z nikad, jest to zdefiniowany
                    okreslony sposob zachowania rodzica wobec dziecka. Jego definicja jest
                    przedstawiona w artykule, ktory tobie jako laikowi wydal sie sredni, dla kogos
                    kto ma troche wieksze pojecie o psychologi, pedagogice itp wyda sie bardzo madry

                    pozdrawiam
                    • justyna_w24 ewcia 27.08.08, 20:35
                      absolutnie nie mowie, ze zle wychowujesz swoje dziecko, mowie tylko ze taki
                      sposob wychowania jaki przedstawiasz, nie jest wychowaniem bezstresowym

                      dawanie dziecku mozliwosci wyboru (ograniczonego oczywiscie) nie jest
                      bezstresowym wychowaniem
                      • ewcia1980 Re: ewcia 27.08.08, 21:19
                        justyna_w24 napisała:

                        > absolutnie nie mowie, ze zle wychowujesz swoje dziecko, mowie
                        tylko ze taki sposob wychowania jaki przedstawiasz, nie jest
                        wychowaniem bezstresowym


                        ale taka opinie wydalas na podstawie tego co napisałam??
                        zapytałaś o JEDNA, KONKRETNA sytuacje a nie sposób postepowania z
                        dzieckiem wiec chyba troche zbyt pochopnie to zrobiłaś.


                        > dawanie dziecku mozliwosci wyboru (ograniczonego oczywiscie) nie
                        jest bezstresowym wychowaniem

                        ale to nie był argument na to, ze dziecko jest wychowywane
                        bezstresow.
                        to była odpowiedz na konkretne pytanie, a raczej konkretna sytuacje.


                        no ok - moim zamiarem nie było przekonywanie nikogo jak to ja
                        wychowuje moja córke bezstresowo czy tez nie.
                        w sumie moje dziecko - mój problem i to ja bede ponosic konsekwencje
                        takiego czy innego wychowania.


                        sytacja opisana przez autorke postu swiadczy o nieudolnosci
                        wychowawczej rodziców tego chłopca.
                        i wcale nie musi to oznaczac ze chłopiec jest wychowywany
                        bezstresowo.

                        pozdrawiam
                        • justyna_w24 Re: ewcia 27.08.08, 21:27
                          Ewcia, wlasnie takie konkretne sytuacje swiadcza o wielu rzeczach

                          zreszta, kazdy ma prawo rozumiec definicje jak chce i szczerze to mnie to guano
                          obchodzi
                          • ewcia1980 Re: ewcia 27.08.08, 21:35
                            justyna_w24 napisała:
                            > Ewcia, wlasnie takie konkretne sytuacje swiadcza o wielu rzeczach


                            ale to nie były konkretne sytuacje.
                            to była JEDNA konkretna sytuacja.


                            > zreszta, kazdy ma prawo rozumiec definicje jak chce

                            no jako "ścisłowiec" z wykształcenia z tym stwierdzeniem tez sie nie
                            zgodze


                            > i szczerze to mnie to guano obchodzi

                            no comment....
                            • ibulka Re: ewcia 28.08.08, 17:04
                              bo ty byś chciała być taka nowoczesna i świetna, i wychowywać bezstresowo
                              dziecko na małego potwora, a tak naprawdę wychowujesz normalnie, dajesz wybór i
                              nie piszesz na forum pełnych żali postów o tym, jakie to masz niegrzeczne
                              dziecko i nie umiesz sobie z tym poradzić.

                              bezstresowo to jest wychowywany znajomy pięciolatek, któremu wszystko wolno, bo
                              zakazy wywołują płacz, czyli stres, no czyli nie wolno zakazywać, skoro
                              wychowują bezstresowo. pięciolatek owy kilka dni temu prawie wybił oko swojej
                              trzyletniej siostrze, wychowywanej bezstresowo oczywiście - pierdyknął jej w
                              twarz pękiem kluczy smile
                              • ewcia1980 Re: ewcia 29.08.08, 08:30
                                ibulka na dyskusje z Toba czy tez pseudodyskusje szkoda czasu wiec
                                do twojej durnej wypowiedzi nie bede sie ustosunkowywac.

                                żegnam i nie musisz specjalnie wyszukiwac moich postów zeby cos do
                                mnie naskrobac bo twoje zdanie najzwyczajniej w swiecie mnie nie
                                interesuje!!
                                • ibulka Re: ewcia 29.08.08, 18:57
                                  ewcia1980 napisała:

                                  > ibulka na dyskusje z Toba czy tez pseudodyskusje szkoda czasu wiec
                                  > do twojej durnej wypowiedzi nie bede sie ustosunkowywac.


                                  ani mnie to ziębi, ani grzeje smile)
                                  myślałam, że wcześniej na to wpadniesz, no ale cóż... big_grinDD



                                  > żegnam i nie musisz specjalnie wyszukiwac moich postów zeby cos do
                                  > mnie naskrobac bo twoje zdanie najzwyczajniej w swiecie mnie nie
                                  > interesuje!!


                                  nowe posty podświetlają się na niebiesko, więc daleko szukać nie muszę wink
                                  • ewcia1980 Re: ewcia 29.08.08, 19:22
                                    > ewcia1980 napisała:
                                    > > ibulka na dyskusje z Toba czy tez pseudodyskusje szkoda czasu
                                    ibulka napisała:
                                    > myślałam, że wcześniej na to wpadniesz, no ale cóż... big_grinDD


                                    no cóż - fajnie, ze masz swiadomość, ze nie warto z Toba dyskutowac.



                                    > nowe posty podświetlają się na niebiesko, więc daleko szukać nie
                                    muszę wink


                                    i znowu niepotrzebnie mi sie tłumaczysz!!
                                    • ibulka Re: ewcia 29.08.08, 21:10
                                      ewcia1980 napisała:


                                      > no cóż - fajnie, ze masz swiadomość, ze nie warto z Toba dyskutowac.


                                      jakby nie było warto ze mną dyskutować, to by się do mnie nikt na forum nie
                                      odzywał, a jednak jest inaczej wink
                                      mam świadomość, że ty tak uważasz, a to dwie różne sprawy kochana wink


                                      > i znowu niepotrzebnie mi sie tłumaczysz!!


                                      ee tam, każdą odpowiedź traktujesz od razu jak tłumaczenie... wink
                                      • ewcia1980 Re: ewcia 30.08.08, 06:55
                                        ibulka napisała:
                                        > jakby nie było warto ze mną dyskutować, to by się do mnie nikt na
                                        forum nie odzywał, a jednak jest inaczej wink


                                        nie wiem bo ja specjalnie twoich postów nie wyszukuje tak jak ty
                                        moje.


                                        > ee tam, każdą odpowiedź traktujesz od razu jak tłumaczenie...

                                        ale juz Ci pisalam, ze ja wcale Ciebie o nic nie pytałam.
                                        wiec naprawde to ciagłe tłumaczenie sie jest zbedne!
                                        • ibulka Re: ewcia 30.08.08, 17:19
                                          umiesz czytać ze zrozumieniem? smile
                                          napisałam, że nie wyszukuję specjalnie... big_grinDD


                                          ahhh, ta umiejętność łączenia literek i jednocześnie rozumienie tego, co się
                                          czyta... big_grinDD
                                          • ewcia1980 Re: ewcia 31.08.08, 11:35
                                            ibulka napisała:
                                            > umiesz czytać ze zrozumieniem? smile]

                                            zeby czytac ze zrozumieniem trzeba miec CO czytac!


                                            > ahhh, ta umiejętność łączenia literek i jednocześnie rozumienie
                                            tego, co się czyta... big_grinDD

                                            ciesze sie, ze zrozumienie takiej definicji nie było ponad twoje
                                            siły.
                                            • iwles Ibulka i Ewcia - 31.08.08, 11:43

                                              z dalszą dyskusją proszę przejść na priv.
                                              Dziękuję.
                                              • ibulka Re: Ibulka i Ewcia - 31.08.08, 14:27
                                                o nie iwles, nie wink)

                                                dyskusję uważam za zakończoną, tylko powiedz mi, czemu nie można dyskutować na
                                                forum? ;>
                    • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 21:08
                      justyna_w24 napisała:
                      > okreslenie "bezstresowe wychowanie" nie wzielo sie z nikad, jest
                      > to zdefiniowany okreslony sposob zachowania rodzica wobec
                      > dziecka. Jego definicja jest przedstawiona w artykule,


                      ale jest to TYLKO artykuł a nie jakies fachowe żródło informacji


                      > ktory tobie jako laikowi wydal sie sredni, dla kogos
                      > kto ma troche wieksze pojecie o psychologi, pedagogice itp wyda
                      sie bardzo madry


                      może istotnie typowo psychologiczno-pedagogicznego wykształcenia nie
                      mam ale własnie z racji wykonywanego zawodu i studiów dodatkowych w
                      tych kierunkach jakie skonczyłam moge sie wypowiedziec i własnie
                      oceniam ten artykuł jako "średni".
                      • ibulka Re: "Bezstresowiec"? 28.08.08, 17:05
                        ojj nie chwal się już tak tymi studiami, bo ci będziemy zazdrościć, a to już
                        tylko krok do stwierdzenia, żeś troll wink
                        • ewcia1980 Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 08:33
                          ibulka napisała:
                          > ojj nie chwal się już tak tymi studiami, bo ci będziemy zazdrościć

                          my??? czyli kto??
                          ibulka i .... ibulka????


                          > a to już tylko krok do stwierdzenia, żeś troll wink

                          a stwierdzaj sobie co tam tylko chcesz.
    • koza_w_rajtuzach Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 17:12
      Dziwna ta babcia wink, chociaż mnie to dziwić właściwie nie powinno, bo moja sporo
      młodsza siostra była wychowywana dokładnie w taki sam sposób. Nic dobrego z
      takiego wychowania nigdy nie wynika.
    • balbina.x Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 17:51
      A ja się pytam tych z Was, które by zwróciły uwagę, kto Wam dał do tego prawo? Z jakiej racji poczuwacie się w obowiązku pouczać cudze dziecko, albo co gorsza dorosłą, najprawdopodobniej sporo od Was starszą kobietę??? Przecież to jest bezczelność! Zamiast się czepiać wszystkich dookoła i komentować na głos cudzy wygląd/zachowanie/obyczaje, zajmijcie się swoim życiem. Tak dla Waszego i Waszych potencjalnych ofiar świętego spokoju.
      • purpurowa_komnata Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:04
        Balbina-a jak ktoś będzie katował kogoś na ulicy to też napiszesz:
        > A ja się pytam tych z Was, które by zwróciły uwagę, kto Wam dał do
        tego prawo?
        > Z jakiej racji poczuwacie się w obowiązku pouczać cudze dziecko,
        albo co gorsza
        > dorosłą, najprawdopodobniej sporo od Was starszą kobietę???
        Przecież to jest b
        > ezczelność! Zamiast się czepiać wszystkich dookoła i komentować na
        głos cudzy w
        > ygląd/zachowanie/obyczaje, zajmijcie się swoim życiem. Tak dla
        Waszego i Waszyc
        > h potencjalnych ofiar świętego spokoju.

        Dzieci uczą się patrząc na dorosłych- w jaki niby sposób mają się
        dowiedzieć czego absolutnie nie można robić.
        Nie zuważyłam aby w tym przypadku należało przejść obojętnie.
        • purpurowa_komnata Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:05
          Miało być:Balbina-a jak ktoś będzie katował kogoś na ulicy to też
          napiszesz?
          • deodyma Re: mialo byc, ales wyskoczyla:) 27.08.08, 18:12

        • balbina.x Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:15
          Katowanie człowieka jest ścigane przez prawo i w takiej sytuacji obowiązkiem
          jest zareagować. Ale tu katowania doprawdy nie zauważyłam. Chcesz, żeby Twoje
          dziecko wiedziało, czego absolutnie robić nie można, to w takiej sytuacji
          tłumaczysz mu po cichu, że chłopiec zachował się karygodnie i tak nie można
          nikogo traktować. Zresztą Twoje dziecko prawdopodobnie już to wie, bo zachowania
          uczy się od Ciebie, a nie od jakiejś przypadkowo spotkanej babki i jej wnuka.
          • ibulka Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:20
            no, teraz tylko rąbnął babcię w żołądek aż się prawie ze schodów stoczyła, za
            sześć lat tak jej przypie.., że już nie wstanie...
            ale to nie jest katowanie, to takie dobre kochane dziecko!
            • deodyma Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:23
              a kto wie, co on wyprawia z babka w domu... juz sobie wyobrazam.
          • purpurowa_komnata Re: "Bezstresowiec"? 27.08.08, 18:24
            Gdyby moje dziecko tak się zachowało byłabym wdzięczna osobie, która
            by je oświeciła,że tak nie wolno. Ja oczywiście również-nie pozwalam
            się okładać nikomu. Co więcej dziecko bardziej zapamięta,ze nie
            wolno jak widzi,jak zobaczy na przykładzie i przypomni sobie-mama
            mówiła,ze nie wolno i dziecko wie już na 100%,ze tak nie należy.
      • deodyma Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:10
        w takim razie gdy bede swiadkiem tego, jak syn tlucze na ulicy
        matke, albo wnuczek napie.. babunie
        , odejde sobie w dal, nie bede reagowala bo i po co? jak dla mnie to
        postawa, to znieczulica. a co ja sie tam wtracac bede, nie?
        • ibulka Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:13
          może tą matką/babcią/kobietą akurat będzie balbinka...?
        • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:18
          Jaka znieczulica?! Nie widzisz różnicy między pomaganiem ofierze przemocy, a
          wtrącaniem się w cudze sprawy?
          • ibulka Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:21
            ta babcia też była ofiarą przemocy - ze strony swojego wnuka. czy gdyby podszedł
            do niej nastolatek i walnął w głowę, to nie byłaby przemoc? gdyby ktokolwiek
            dorosły ją uderzył, to nie byłaby przemoc?

            co rozumiesz przez słowo przemoc?
          • deodyma Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:22
            nazywasz to wtracaniem sie? nie rozsmieszaj mniesmile na przyszlosc,
            gdy zobacze, jak ktos kogos naparza po gebie, to po prostu pojde
            sobie i nie bede sie wtracalasmile
            • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:30
              No to popłynęłyście dziewczyny. Oczywiście, że babcia była ofiarą przemocy, ale
              ja w takiej sytuacji bym nie reagowała. Zareagowałabym w sytuacji, która jest
              niezgodna z prawem - podeszłabym i próbowała pomóc, jednocześnie dzwoniąc po
              policję. Bo gdyby ta babcia była "naparzana po gębie" to taki czyn byłby
              ewidentnie przestępstwem, natomiast do tego kilkulatka chyba nie ma po co wzywać
              policji, nie prawda? W takich sytuacjach kieruję się zdrowym rozsądkiem, więc
              nie popadajcie teraz w skrajności i nie wmawiajcie mi, że cierpię na znieczulicę.
              • ibulka Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:33
                teraz ten kilkulatek uderzył babcię w brzuch, za dziesięć lat będzie już
                nastolatkiem z byczą siłą i babcia nie wstanie po takim uderzeniu... hmm, ale
                lepiej nie reagować.
                • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:39
                  Postawmy sprawę inaczej. Jak Twoje dziecko "nieodpowiednio" się zachowa i ktoś
                  obcy zwraca Wam uwagę, że tak nie powinno, to nie masz nic przeciwko? No bo
                  wiesz, każdy ma inne standardy tego co wypada, a co nie. Ty możesz uważać, że
                  uderzenie babci w brzuch jest karygodne i zareagujesz, a ktoś może uważać, że za
                  głośny śmiech Twojego dziecka na placu zabaw to przegięcie. No bo dzisiaj głośny
                  śmiech, a za 10 lat całonocna impreza z muzą na full.... Trzeba temperować
                  nieodpowiednie zachowanie już w zarodku, co nie?
                  • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:41
                    Argumenty "jak kulą w płot".
                    • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:46
                      Dlaczego? Ibulka mogła pogdybać, a ja nie? Ona zwróciłaby uwagę kierując się tym
                      , co może (ale nie musi) być za 10 lat, to ja jej dzieciom też bym mogła zwracać
                      uwagę, kierując się tym samym, nieprawda? Czy to już by było wtrącanie się z
                      mojej strony? No popatrz na to tak obiektywnie.
                      • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:51
                        Jednym uderzeniem można zabić, jednym głośnym śmiechem lub jednym
                        wieczorem głośnej muzyki nie- i bynajmniej nie chodzi tu o
                        kilkulatka-to tak w klimacie gdybania.
                        • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:59
                          Sześciolatek może zabić jednym uderzeniem????????? No to faktycznie trzeba było
                          reagować i po policję dzwonić, bo takiego sześciolatka to sama bym się bała,a co
                          dopiero biedna babcia!
                          Pomyśl tylko! Prawdopodobieństwo, że ten kilkulatek za 10 lat zabije ciosem
                          babcię jest mniejsze niż prawdopodobieństwo, że przeprosi ją już za parę lat,
                          za to, że ją uderzył mając 6 lat.
                          Powtarzam, zwracając uwagę nie możesz kierować się tym, co z dziecka wyrośnie.
                          Bo tego nie wiesz!
                          • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:02
                            Przeczytaj lepiej dokładnie-bo napisałam,ze nie chodzi o
                            kilkulatka,więc nie szydź, bo to poza wszystkim nie jest kulturalne.
                            • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:07
                              Napisałaś, że zwróciłabyś uwagę sześciolatkowi, bo jako szesnastolatek może
                              zabić babcię. Postawmy sprawę jasno. Gdyby sytuacja dotyczyła szesnastolatka to
                              byłabym pierwsza do pomocy babci i dzwonienia po policję, ale tutaj rozmawiamy o
                              sześciolatku.
                              • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:12
                                Po tym co piszesz-mam nadzieję,że nie spotkam Cię obok kiedy będzie
                                mi potrzebna pomoc.(Obym nigdy nie potrzebowała pomocy).Bo jej nie
                                otrzymam. To tyle w dyskusji z Tobą.
                                • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:26
                                  Naprawdę uważasz, że ta babcia potrzebowała pomocy?
                                  Naprawdę uważasz, że ja pomocy potrzebującemu nie udzielę? I ten wniosek
                                  wysnuwasz po kilkunastu wymienionych ze mną zdaniach?
                                  Ja osobiście również liczę na to, że nie spotkam Ciebie na swojej drodze,
                                  szczególnie gdy moje dziecko akurat będzie przechodziło jakiś okres buntu, bo
                                  nic mnie tak nie drażni, jak jakaś obca baba prawiąca mi lub mojemu dziecku morały.
                                  • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:42
                                    > Ja osobiście również liczę na to, że nie spotkam Ciebie na swojej
                                    drodze,
                                    > szczególnie gdy moje dziecko akurat będzie przechodziło jakiś
                                    okres buntu, bo
                                    > nic mnie tak nie drażni, jak jakaś obca baba prawiąca mi lub
                                    mojemu dziecku mor
                                    > ały.

                                    Nie musiałaś dodawać-byłam tego pewna bez tej informacji-
                                    podejrzewam,ze to Ci się najbardziej nie podobało.
                                    Bez obawy-nie reaguję jeśli nie uważam,że jest to niezbędne.
                                    Wysnuwam tylko,że jest bardzo delikatna granica, kiedy jeszcze nie
                                    trzeba reagować a kiedy trzeba. Wolę aby ktoś zareagował "na wyrost"
                                    niż miałby nie ragować w ogóle.
                                    • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:52
                                      Musisz zrozumieć jedno: ja nie tyle jestem przeciwniczką reagowania, co
                                      reagowania w sposób bezsensowny. Tak jak tutaj - ta krytyka ze strony
                                      sprzedawczyni na pewno nie zrobiła na chłopcu wrażenia, a zawstydziła pewnie
                                      babcię-ofiarę.
                                      Za to pomoc jaką Bi_scotti zaproponowała popieram. Zapytać babci, czy nie
                                      potrzebuje pomocy można jak najbardziej. Bo łatwo jest coś skomentować na głos i
                                      potem mówić, że się zareagowało i nie cierpi na znieczulicę, gdy tak naprawdę
                                      najprawdopodobniej pogorszyło się tylko samopoczucie ofiary przykrym
                                      komentarzem, ale zrobić coś dla ofiary już trudniej.
                                      O to mi się rozchodzi. Komentowanie na głos jeszcze nigdy nikomu nie pomogło -
                                      mówię to ja - ofiara przemocy domowej o której rozmawiała i którą komentowała
                                      cała rodzina bliższa i dalsza,a nigdy nikt nic nie zrobił.
                                      • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:59
                                        Balbina- nie powinnam tego pisać na forum publicznym ale to zrobię.
                                        Od najwcześniejszych lat nienawidzę jednego- litości.Puste gadanie
                                        jest bez sensu-bo najbardziej boli. Patrząc na nasze społeczeństwo
                                        zwrócenie uwagi to już dużo-pytanie czy mógłbym/mogłabym pomóc
                                        jeszcze mniej spotykane.Od czegoś trzeba zacząć to moje zdanie. Bo
                                        może bacia się zawstydziła w tym konkretnym przypadku- i może choćby
                                        ze strachu przed kolejnym wstydem przynajmniej porozmawiała o tym z
                                        wnuczkiem.
                                        • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 20:15
                                          Bardziej prawdopodobne jest to, że wstyd ją zmusi do unikania ludzi, niż
                                          zmobilizuje do wychowania wnuka. Znowu przykład z własnego doświadczenia:
                                          komentarze rodziny zaostrzały tylko "temperament" mojego oprawcy i powodowały
                                          jeszcze większą względem mnie agresję, a u mnie powodowały wstyd i lęk przed
                                          kontaktami z "komentatorami". I nie, nie uważam, że komentarz w sytuacji z
                                          babcią, to jest dużo jak na polskie społeczeństwo, bo na komentarz to każdy
                                          potrafi się zdobyć. Bo większa część polskiego społeczeństwa w gębie jest mocna.
                                          Ale żeby zrobić coś konkretnego, to już trudniej. I właśnie dlatego nienawidzę
                                          bezsensownych komentarzy i wtrącania się dla własnego, dobrego samopoczucia i
                                          tym samym pogarszania sprawy.
                                          • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 20:26
                                            A co do mnie =mojego przykładu komentarz od kilku osób
                                            zadziałałby,że by się zastanowił co robi-tak myślałam i myślę do
                                            dziś. Po tym wszystkim miałam tylko koszmary-kilkadziesiąt razy ten
                                            sam straszny sen:chodzący ludzie, dużo nóg, każdy gdzieś idzie, a ja
                                            leże na jezdni, nie mogę się poruszyć-blisko pobocza ale na jezdni i
                                            widzę nadjeżdżający samochód i wiem,ze zaraz będzie po mnie-nikt się
                                            nie zatrzymał...Zawsze w chwili gdy miał nastąpić mój koniec
                                            budziłam się zlana potem.
                                            A reakcja,że ktoś sobie polepszył nastrój jest bez sensu-ale nie o
                                            to chodzi.
                                            • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 20:55
                                              Myślisz, że komentarze by coś zmieniły, ale nie wiesz czy faktycznie tak by się
                                              stało...
                                              Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby komentarz obcej osoby sprowokował złego
                                              człowieka do zmiany postępowania sad Dlatego nie wierzę w ich skuteczność. I nie
                                              wierzę, że osoba komentująca czy zwracająca uwagę chce naprawdę pomóc. To jest
                                              raczej takie paplanie bez zastanowienia. Osobiście uważam, że Polacy mogliby
                                              wreszcie nauczyć się trzymać język za zębami i nie udzielać porad, gdy nie są o
                                              nie proszeni.
                                          • nenia1 Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 20:42
                                            Balbinko, niepotrzebnie odnosisz sytuację
                                            do twojego życia.

                                            To nie dorosły oprawca, tylko 6 letnie dziecko,
                                            którego psychika jest dopiero w fazie kształtowania.
                                          • kali_pso Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 21:59
                                            I właśnie dlatego nienawidzę
                                            > bezsensownych komentarzy i wtrącania się dla własnego, dobrego
                                            samopoczucia i
                                            > tym samym pogarszania sprawy.


                                            Czyżbyś sugerowała, że popchnięcie i kolejne uderzenie babci przez
                                            tego chłopca było spowodowane reakcją otoczenia? Wątpię...babcia
                                            oberwała, bo on nie dostał tego, co chciał..może kiedyś robił to już
                                            i po takim ciosie w brzuch, babunia potulnie kupowała wnusiowi co
                                            sobie zażyczył, tutaj tego nie było, więc babcia oberwała.

                                            I w tym konkretnym przypadku nie chodzi o trwałą naprawę zachowania
                                            dziecka, bo nikt rozsądny nie wierzy, że kilkuminutowy kontakt w
                                            kolejce naprawi to, co rodzice zepsuli przez lata- to jest komunikat
                                            dla dziecka, że robi źle( może nikt mu do tej pory tego nie
                                            powiedział jasno i wyraźnie?) i dla babci, że coś jest nie halo.
                                            Może wróci do domu i opowie rodzicom co się stało? Może to ich
                                            poruszy?
                                            • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 29.08.08, 19:21
                                              Właśnie to sugeruję. Zresztą już się pojawiło potwierdzenie mojej teorii, cytuję dokładny opis wydarzenia:

                                              Babcia po pierwszym ciosie wyszła ze sklepu (to co biec za nią?).
                                              Wnuczek został nie reagując, że jego opiekunki już nie ma - nadal
                                              oglądał zabawki i wtedy sprzedawczyni (naprawdę miła kobieta - taki
                                              typ wspaniałej babci) spytała go czy to tak ładnie bić babcie,
                                              przecież to ją boli. Widać było, że wnuczkowi ciśnienie podskoczyło
                                              (wiem, że to śmieszne stwierdzenie, ale tak to wyglądało: zaczął
                                              bębnić palcami po ladzie, zacięty wyraz twarzy) i poleciał za babcią
                                              i jeszcze raz jej przywalił. Jak to miałyśmy odczytać - wyraźnie nam
                                              dał do zrozumienia, że jemu wolno a my możemy sobie tylko gadać.
                  • deodyma Re: to dopiero porownanie:) 27.08.08, 18:42
                    stawiac na rowni smiech z biciem babkismile
                    • balbina.x Re: to dopiero porownanie:) 27.08.08, 18:47
                      Przykład jest przejaskrawiony, żeby pokazać Wam, że nie można komuś zwracać
                      uwagi tylko dlatego, że za 10 lat może ta osoba robić coś złego.
                      • deodyma Re: ale to 6 letnie dzieciatko... 27.08.08, 20:28
                        juz zle robi...
                  • ibulka Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:53
                    balbina.x napisała:

                    > Postawmy sprawę inaczej. Jak Twoje dziecko "nieodpowiednio" się zachowa i ktoś
                    > obcy zwraca Wam uwagę, że tak nie powinno, to nie masz nic przeciwko? No bo
                    > wiesz, każdy ma inne standardy tego co wypada, a co nie. Ty możesz uważać, że
                    > uderzenie babci w brzuch jest karygodne i zareagujesz, a ktoś może uważać, że z
                    > a
                    > głośny śmiech Twojego dziecka na placu zabaw to przegięcie. No bo dzisiaj głośn
                    > y
                    > śmiech, a za 10 lat całonocna impreza z muzą na full.... Trzeba temperować
                    > nieodpowiednie zachowanie już w zarodku, co nie?


                    moje dziecko nie bije mnie z pięści w brzuch. żadne. nigdy.
                    • balbina.x Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:00
                      A gdzie ja napisałam, że Twoje dzieci Cię biją???
                    • kropkacom Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:44
                      > moje dziecko nie bije mnie z pięści w brzuch. żadne. nigdy.

                      I co z tego wynika?
                      • ibulka Re: ale balbinko wyskoczyla... 28.08.08, 17:12
                        balbina.x napisała:

                        > Postawmy sprawę inaczej. Jak Twoje dziecko "nieodpowiednio" się zachowa i ktoś
                        > obcy zwraca Wam uwagę, że tak nie powinno, to nie masz nic przeciwko?

                        napisałaś to.
                        nieodpowiednie zachowanie mojego dziecka to na przykład położenie się na ziemi w
                        supermarkecie i darcie buzi, bo coś mu nie pasuje. wtedy uwagi mnie denerwują,
                        to fakt - bo co mam zrobić? kopnąć to dziecko żeby się zamknęło, czy na siłę
                        podnosić do góry?
                        nieodpowiednie zachowanie mojego dziecka to również pyskowanie w sklepie. wtedy
                        nie obrażam się o uwagi - kiedy ktoś obcy synowi czy córkom mówi, że bardzo
                        brzydko tak się odnosić do mamy itd., to ich to zawstydza i działa na nich
                        bardziej, niż moje prośby. nie mam więc nic przeciwko do takiego 'wtrącania się'.

                        uważam, że uderzenie babci w brzuch to już nie jest 'nieodpowiednie zachowanie',
                        tylko terroryzowanie owej babci przez rozpieszczonego i rozwydrzonego sześciolatka.



                        kropkacom, wynika z tego to, co napisałam wyżej wink)
              • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 18:35
                Ta reakcja to pomoc była. A policja to by się przydała babci, którą
                by pouczyła,ze nie należy dać się okładać...
                • kropkacom Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:35
                  > by pouczyła,ze nie należy dać się okładać...

                  Na pewno babcia by Ci podziękowała. Jedyne co by pewnie wyniosła z tego
                  zdarzenia to niechęć do wychodzenia z wnukiem. Chyba że o to Ci właśnie chodzi?
                  • purpurowa_komnata Re: ale balbinko wyskoczyla... 27.08.08, 19:45
                    Kropka nie żartuj-jak w tej sytuacji miałaby być wezwana policja?.
                    Za czyny dziecka odpowiada rodzic,opiekun ale to przecież wiesz.
              • deodyma Re: bo to jest znieczulica:) 27.08.08, 18:41

                • bi_scotti Re: bo to jest znieczulica:) 27.08.08, 19:01
                  Mnie sie zdaje, ze problem jest zlozony. Bo z jednej strony ta
                  babcia na pewno byla niewydolna wychowawczo przynajmniej w tym
                  konkretnym przypadku, z drugiej zapewne sama odczula wstyd za
                  zachowanie swojego wnuka, ktorego nie umiala poskromic. Napominanie
                  Jej w takim momencie i wykazywanie, ze sie nie nadaje do opieki nad
                  tym chlopcem na pewno Jej nie pomoglo - pewnie Ja jeszcze bardziej
                  zdolowalo.
                  Chlopcu zwrocic uwage na pewno nalezalo i zorbily to zdaje sie az
                  dwie dorosle osoby. To dobrze. Szkoda, ze zadna z tych doroslych pan
                  nie zapytala przy okazji jak najzyczliwiej samej babci, czy Jej nie
                  pomoc. Bo w sumie gdy sie oberwie piescia po zoladku, nawet od 6-
                  letniego malolata, mozna sie poczuc kiepsko... A takie zagajenie
                  mogloby byc wstepem do dalszej konwersacji i jakiejs wymiany mysli
                  na temat agresji chlopca itd. Najlatwiej jest sie oburzyc i rzucic
                  krotkim, oceniajacym komentarzem, z ktorego najczesciej nic nie
                  wynika. Jezeli ktos naprawde chce wplynac na postawe babci i/lub
                  wnuka, nie wystarczy krotkie napomnienie. Ale jesli sie czlowiek nie
                  chce bardziej angazowac to chyba faktycznie lepiej zmilczec i nie
                  dolewac oliwy do ognia.
                  • belinda.0205 Re: bo to jest znieczulica:) 29.08.08, 08:53
                    Babcia po pierwszym ciosie wyszła ze sklepu (to co biec za nią?).
                    Wnuczek został nie reagując, że jego opiekunki już nie ma - nadal
                    oglądał zabawki i wtedy sprzedawczyni (naprawdę miła kobieta - taki
                    typ wspaniałej babci) spytała go czy to tak ładnie bić babcie,
                    przecież to ją boli. Widać było, że wnuczkowi ciśnienie podskoczyło
                    (wiem, że to śmieszne stwierdzenie, ale tak to wyglądało: zaczął
                    bębnić palcami po ladzie, zacięty wyraz twarzy) i poleciał za babcią
                    i jeszcze raz jej przywalił. Jak to miałyśmy odczytać - wyraźnie nam
                    dał do zrozumienia, że jemu wolno a my możemy sobie tylko gadać.
              • cora73 Czyli....? 27.08.08, 19:02
                Jak maz maltretuje zone....nie dzwonic na policje bo to ich sprawa!?
                Jak rodzice leja dziecko....no nie wtracac sie bo to rodzinne
                problemy!_? nie dziwie sie ze przemoc bezkarnie sie szerzy
                (wlasnie w rodzinie) skoro ludzie maja twoj tok myslenia!
                • cora73 Re: Czyli....? 27.08.08, 19:03
                  to bylo do balbiny
                  • balbina.x Re: Czyli....? 27.08.08, 19:20
                    Już wyżej napisałam, że jestem pierwsza do pomocy i dzwonienia po policję w
                    takich sytuacjach, gdzie prawo jest ŁAMANE. Gdyby nastolatek babcię okładał na
                    moich oczach, to pewnie sama bym go spróbowała obezwładnić, ale ten sześciolatek
                    nie zrobił niczego, co byłoby karalne.
                    I tak, jestem przeciwniczką przemocy, bo sama byłam jej ofiarą wiele lat. Ale
                    jestem też przeciwniczką wtrącania się w cudze sprawy, gdy jest to nie na
                    miejscu i sytuacja tego nie wymaga.
                    • kropkacom Re: Czyli....? 27.08.08, 19:31
                      Gdyby babci działa się ewidentna krzywda zareagowałabym. Nie zamierzam
                      wychowywać jednak cudzych dzieci kiedy okazują się po prostu niewychowane, nikt
                      nie ucierpiał na zdrowiu i jest z nimi opiekun.
                      • balbina.x Re: Czyli....? 27.08.08, 19:39
                        No i kropkacom powiedziała dyplomatycznie to, co ja powiedziałam unosząc się
                        (niepotrzebnie) emocjami.
                    • kali_pso Re: Czyli....? 27.08.08, 19:35
                      ale ten sześciolatek
                      nie zrobił niczego, co byłoby karalne.


                      Ale zrobił coś, co nie jest społecznie akceptowane.
                      A wręcz odwrotnie- jest to patologia, chociaż jej agensem jest tylko
                      sześciolatek.
                      Nie sądzę, aby z lekcji udzielonej przez panią w kolejce i
                      sprzedawczynię, ten młodzieniec wyniósł cokolwiek ale ja rozumiem
                      ich reakcję, te emocje jakie mogły nimi pokierować. Nie sposób stać
                      obok czegoś takiego biernie i odwrócić wzrok.

                      Co z niego wyrośnie?
                      Niech martwią się rodzice, panie w przedszkolu, szkole..jesli ten
                      etap nic nie da..będziemy mogli zacząc martwić się wszyscy, jako
                      społeczeństwowinkP
                      • kropkacom Re: Czyli....? 27.08.08, 19:38
                        > etap nic nie da..będziemy mogli zacząc martwić się wszyscy, jako
                        > społeczeństwowinkP

                        A martwisz się każdym takim dzieckiem?
                        • kali_pso Re: Czyli....? 27.08.08, 19:51
                          Wykoślawiona jednostka to ból dla społeczeństwa, Kropko.
                          Z bólem idzie się do lekarza- a w tym wypadku pewnie trzebaby pójść
                          do psychologa.
                          Jeśli to nie pomaga, a chłopiec ma potencjał jak widać, trzeba
                          będzie go objąć inną "opieką"- nadal uważasz, że to nie jest sprawa
                          całego społeczeństwa, w jakiej kondycji psychicznej są jego
                          członkowie?

                          Mnie to martwi, bo nie każda aktywnośc dziecka pożądaną jest, nie
                          wszystkie dzieci tylko rozrabiają, dokazująwinkP
                          • kropkacom Re: Czyli....? 27.08.08, 19:56
                            A nie ze wszystkich wyrastają przestępcy. Ale tak właściwie jak sobie to
                            wyobrażasz? Chcesz wyłapywać na ulicy? Czy poprzestaniesz na "mnie to martwi"?
                            • kali_pso Re: Czyli....? 27.08.08, 20:06
                              A nie ze wszystkich wyrastają przestępcy

                              Dlatego pisałam w formie "jeśli, trzebaby, mozna"- przeoczyłaświnkP


                              Ale tak właściwie jak sobie to
                              > wyobrażasz

                              Ale co?
                              Wydaje mi się, że jasno napisałam- dziecko jest agresywne i to juz
                              wymaga działań naprawczych( np.psycholog)- skoro obce otoczenie nie
                              wyhamowuje w nim tych emocji, cóż może dziać się w domu? A to jest 6-
                              latek, nie 3-latek... Nie wiemy dlaczego jest taki- może rodzice go
                              biją? Może zwierzątko mu zmarło i wyżywa sie na babci z rozpaczy?
                              Jeśli te działania na etapie wczesnego dzieciństwa nie przyniosą
                              pozytywnych skutków, wszystkich czeka gehenna- szkołę, rodzinę a co
                              za tym idzie najprawdopodobniej i całe społeczeństwo.
                              I wtedy to społeczeństwo będzie musiało przejąc kontrolę nad tym
                              młodym człowiekiem.


                              Chcesz wyłapywać na ulicy?

                              Nie wiem, o co Ci chodzi.

                              Czy poprzestaniesz na "mnie to martwi

                              Ach nie Kropko, ja lubię wychowywać cudze dzieci, taki mam zawód i
                              zamiłowaniewinkP
                              • kropkacom Re: Czyli....? 27.08.08, 20:10
                                > Ach nie Kropko, ja lubię wychowywać cudze dzieci, taki mam zawód i
                                > zamiłowaniewinkP

                                Rozumiem że jesteś nauczycielem. Czyli jak Cie spotyka to co autorkę wątku to co
                                robisz?
                                • kali_pso Re: Czyli....? 27.08.08, 20:41
                                  Wychowywanie to długofalowy proces, jedna sesja w kolejce nic nie da
                                  ani chyba nikt nie ma zamiaru w takiej kolejce tego robić, ale
                                  zawsze można spróbować choćby minimalnie zainterweniować np. schylić
                                  się do poziomu dziecka i powiedzieć mu, że zachowało się źle, bo
                                  uderzyło babcię. A bić nikogo nie wolno- tyle, reszta zależy od
                                  zachowania dziecka. To jest 6-latek, który wiele rozumie, mogłoby
                                  być w sumie ciekawie.....
                                  • ibulka Re: Czyli....? 28.08.08, 17:24
                                    mógłby ci na przykład w ramach podziękowania za lekcję wychowawczą wyciąć
                                    pięścią w twarz... skoro w żołądek babci dał radę, to czemu obcej babie po gębie
                                    nie nałożyć? będzie mu się sprzeciwiać, uczyć go, mówić co wolno a co nie
                                    wolno... pff, przylać jej!

                                    sorry, ale tak mi się momentalnie wyobraziło.
                                    • madame_zuzu Re: Czyli....? 29.08.08, 09:41
                                      ibulka napisała:

                                      > mógłby ci na przykład w ramach podziękowania za lekcję wychowawczą wyciąć
                                      > pięścią w twarz... skoro w żołądek babci dał radę, to czemu obcej babie po gębi
                                      > e
                                      > nie nałożyć? będzie mu się sprzeciwiać, uczyć go, mówić co wolno a co nie
                                      > wolno... pff, przylać jej!
                                      >
                                      > sorry, ale tak mi się momentalnie wyobraziło.
                                      >
                                      >
                                      Ibulka wyjęłaś mi to z ust smile To samo mi sie nasunęło na myśl.
                                      Sama kiedys po gębie dostałam od siostrzenicy, kiedy się do niej schyliłam, żeby
                                      zaproponować wyjście na lody. Nie zdążyłam słowa powiedzieć jak jej dłoń
                                      plasknęła o moj policzek smile
                                    • kali_pso Re: Czyli....? 29.08.08, 09:49
                                      Mógłby.....i nie raz w pracy zaburzone dziecko w furii mi przylało.
                                      I co z tego ma niby wynikać?
    • iwles Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 08:53


      Szczerze mówiąc - najbardziej prawdopodobne wydaje mi się
      podejrzenie, że dziecko może mieć ADHD sad
      • kropkacom Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 08:59
        No co Ty? Przeca nie ma ADHD. To wymysł leniwych rodziców smile
      • belinda.0205 Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 09:02
        Może włożę kij w mrowisko, ale wydaje mi się, ze nie można tak od
        razu jedynie po tym,że uderzył babcię oceniać że ma ADHD. Wydaje mi
        się, że jest to największy błąd - brak wychowania = ADHD. Taka
        opinia szkodzi dzieciom naprawdę chorym. Wnuczek w sklepie (poza
        tym, że uderzył babcię) był spokojny, nie słyszałam awantury o
        zabawkę, nawet nie wiem czego on sobie zażyczył, tylko zobaczyłyśmy
        cios wnuczka. Naprawdę źle jest gdy złe zachowanie tłumaczymy sobie:
        może to biedne dziecko ma ADHD.
        • iwles Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 09:47

          no ja cię przepraszam bardzo -
          a jakim prawem ty po tym jednym wydarzeniu możesz z pełnym
          autorytetem stwierdzić, że rodzice (których nawet na oczy nie
          widziałaś) - źle wychowują swooje dziecko ?

          > Naprawdę źle jest gdy złe zachowanie tłumaczymy sobie:
          > może to biedne dziecko ma ADHD.


          wiesz co ? - odwrotna stuacja jest o wiele wiele gorsza.
          • belinda.0205 Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 14:48
            No nie to ja przepraszam bardzo, ale tłumaczyć każdy wybryk
            dziecięcia ADHD to jest lekkie przegięcie. Są dzieci naprawdę chore
            na ADHD i takie ocenianie niegrzeczne=ADHD jest krzywdzace dla tych
            chorych dzieci
            • iwles Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 15:03


              a skąd w tobie ta niezaprzeczalna i niewątpliwa pewność, że masz
              rację ?
              • mirmunn Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 15:34
                A ja na miejscu babci zrobiłabym bachorowi z tyłka siekane kotlety,
                przy ludziach, a jakże. Metoda prosta, a na takie gnojki - jedyna
                skuteczna.
                • kropkacom Re: "Bezstresowiec"? 29.08.08, 15:48
                  > A ja na miejscu babci zrobiłabym bachorowi z tyłka siekane kotlety,
                  > przy ludziach, a jakże. Metoda prosta, a na takie gnojki - jedyna
                  > skuteczna.

                  I tym miłym akcentem zakończmy dyskusję która uświadomiła nam tak wiele rzeczy.
                  Amen smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja