Siostrzenica

28.08.08, 09:43
jest w II klasie gimnazjum, nie zaliczyła geografiii, dziś komis
godz. 9.00. uczyłyśmy się przez połowę wakacji, dużo zrozumiała ..
wiedza OK!! wydawałoby się proste, pójdzie i zda, będzie w III
klasie - cała rodzina przeżywa. Jej tata leży w szpitalu 200km od
domu, miał wypadek - błagaliśmy żeby to zrobiła głównie dla niego.
Dziś nie wstała z łóżka, poprostu nie poszła, stchórzyła ... wiem,
że nerwy, ale nie można się tak poddać. Siostra płacze, wszyscy w
sozku.
Nie wiem jak sie teraz zachowac w stosunku do siostrzenicy - mąż
mówi "zawiodła Cię" .. poświęciłaś jej tyle czasu.
Sama wybrała, jej decyzja, ale jeśli tak chciala zrobić to po co
było tyle tej nauki
    • to.ja.kas Re: Siostrzenica 28.08.08, 09:55
      Szkoda.
      Ale rzeczywiscie po tekstach "tata w szpitalu tylko go nie
      zawiedź", "tyle czasu Ci poświęciłam tylko mnie nie zawiedź" mogła
      nie wytrzymac ciśnienia.

      Ja gdy moja ma ważne klasówki lub miała egzamin mówię "będzie
      dobrze, umiesz, a nawet jakby coś się stało to za to nie zastrzelą".

      Co czuje siostrzenica?
      Wolałabym nie wiedzieć.
      Moja Mała prowadzi photoblog więc czasem go podczytuję, cztam co
      piszą dzieciaki w podobnym wieku...czasem ich uczucia to czarna
      dziura.

      Szkoda mi Was.
      Ale bardzo szkoda mi jej.
    • kotbehemot6 Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:01
      Robiła to przede wszystkim dla siebie, szkoda,ze tego nie wiedziała.Cóz, teraz
      nafgorsze co można zrobic to wpędzić młoda w poczucie winy, sorry ale najpierw
      zafundowaliście dziecku obciążenie typu-nie zawiedź nas i ojca,no przepraszam
      ale to nie są teksty dla dziecka. trzeba było jej mówić,ze robi to przede
      wszystkim dla siebie,zeby nie stracić roku, starej klasy itp, a wy jej w tym
      pomożecie. Co teraz...ano nic....wszyscy bedziecie sie czuc paskudnie bo wszyscy
      nieźli nabroili.Mozecie zwrócic sie do szkoły o przywrócenie terminu, a dla
      siostrzenicy to wy macie ją wspierać, a nie ona robic cos dla was. Cóz
      konsekwencje własnej głupoty i waszej nieodpowiedzalności bedzie
      ponosicona-powtarzanie klasy, nowe środowisko i poczucie winy wobec chorego ojca.
    • lubie.garfielda Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:13
      A po co miała iść i się zbłaźnić? Już wolała zostać w domu... W
      wyniku presji jakiej jej zafundowaliście małolata miała tego ranka
      stan umysłu typu "biała kartka". Coś podobnego czasem wyprawiają
      maturzyści i to tacy z przerostem ambicji.
      • betty_julcia Dziewczyny mają rację 28.08.08, 10:30
        Dziewczyny mają tylko teraz co z tego...
        Najgorsze jest to że wiedziała o problemie cała rodzina, wszyscy
        zostali zaangażowani w jej problem.
        Jak zdażyło mi się w szkole średniej, czy nawet podstawowej mieć
        problem z nauką mój tato pomagał mi lub opłacone zostały
        korepetycje, moja mama zawsze mówiła mi zebym się nie przejmowała,
        zrobią wszystko żeby mi pomóc, a jak coś to świat sie na tym nie
        kończy, nie każdy musi mieć wykształceniesmile OOO, bardzo dopingująco
        to na mnie działało, wiedziałam ze jak nie rozumiem to mi to do
        głowy włożą ale nie miałam obciązenia psychicznego, ze jak nie zdam
        to kogoś bardzo zawiodę.
        Matka powinna dopilnować zeby ktos jej pomógł w nauce i zmobilizować
        ją do wstania rano, a nie zaangażować całą rodzinę i obciążyć
        dziecko jeszcze chorobą ojca...
    • a.nancy Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:26
      > Sama wybrała, jej decyzja, ale jeśli tak chciala zrobić to po co
      > było tyle tej nauki

      co wybrala? uparla sie, zeby nie zdac? po prostu ja to przeroslo, to nie byl
      zaden wybor.
      zgadzam sie z przedmowczyniami, ze zafundowaliscie jej presje, z jaka wrazliwe
      dziecko sobie nie poradzi. teraz wazne, zeby jej pomoc, a ie oskarzac.
    • volta2 Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:46
      a czy nie jest tak, że z jedną oceną ndst może przejść do tej
      trzeciej klasy?
      bo u nas tak może być, fakt że tylko raz w całym trzyletnim cyklu
      kształcenia.
      może w waszej szkole też są podobne uregulowania, może się okazać że
      rada warunkowo ją promuje do następnej klasy i wyznaczy kolejny
      termin poprawy.

      co do angażowania całej rodziny, hm... mam mieszane uczucia. bo
      faktycznie może lepiej byłoby zapłacić korepetytorowi i dziecka nie
      obciążać, z drugiej strony jeśli dziecko ma nieco o finansach
      pojęcie, to też będzie obiciązone, że kasa wypływa bo jest leniwa,
      czy głupia, itp.

      masz nauczkę na przyszłość, by się tak nie angażować, do mnie po raz
      drugi zgłosił się młodzieniec z rodziny, oczywiście na tyle późno,
      że już pomóc w zasadzie nie mogłam, ale oczywiste jest dla mnei to,
      że nie mam ochoty wolnego czasu spędzać na dodatkowych bezpłatnych
      zajęciach. powiedziałam, co wiedziałam, na gorąco jakieś uwagi i
      tyle...
      jak obleje, to to nie będzie mój problem
      • mozambique Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:54
        a po co w ogoel te płacze i histerie ?
        te bałagania ?
        ten sznatz ojcem pod respiratorem ?

        gó..ara nieposzła na komis ?
        to nie poszła, powtórzy rok , bezdize tzw drugoroczan , przekona is
        ejak to fajnei

        a autorka powinan zaządac zpąłty za pomoc jak za korepetycje
    • wieczna-gosia Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:52
      wszystko zalezy od tego jakim w ogole jest dzieckiem. Geografia nie jest
      popularnym przedmiotem do oblewania. dlatego pytam.
    • dirgone Re: Siostrzenica 28.08.08, 10:55
      Mam 28 lat i gdyby teraz ktoś mi łeb suszył, że jak czegoś nie zrobię, to
      zawiodę całą rodzinę i żeby się postarała ponad wszystko, to pewnie rzuciłabym
      to w diabły, bo wszelkiej presji nienawidzę.
      Wszystkie egzaminy zdawałam na spokojnie, z palcem w tyłku, bo zawsze na nie
      szłam z nastawieniem "no najwyżej nie zdam, świat się nie załamie". I rodzina
      zawsze mnie w tym wspierała.
      Krzywdę sami zrobiliście dziewczynie i tyle.
    • burza4 Re: Siostrzenica 28.08.08, 11:07
      a ja się bardzo dziwię że siostra płacze. Gdzie była rano kiedy
      trzeba było pogonić gó..arę na egzamin?

      niezależnie od stresu - życie to nie bajka, 17-latka jest
      wystarczająco dojrzała, żeby to zrozumieć. Nie widzę powodu, żeby
      się cackać z panną i szukać dla niej usprawiedliwień.
      • kotbehemot6 Re: Siostrzenica 28.08.08, 11:14
        To jest II klasa gimnazjum a nie liceum i siostreznica autorki nie ma 17 lat.
      • royalmail Re: Siostrzenica 28.08.08, 11:21
        burza4 napisała:

        > a ja się bardzo dziwię że siostra płacze. Gdzie była rano kiedy
        > trzeba było pogonić gó..arę na egzamin?

        No. Ciotka zdołowana bo pomagała, matka szlocha, stary na łóżku
        szpitalnym w oczekiwaniu na wieści, a małolaty nie miał kto rano
        przypilnować, czy to z wyra ją wyrwać czy choć do niej
        zatelefonować, żeby tyłek zwlekła i raczyła na egzamin pójść.
        • kotbehemot6 Re: Siostrzenica 28.08.08, 11:27
          W sumie tak. najpierw młoda miała zdać egzamin dla dobra ogółu a nie własnego,a
          potem fakt należało młoda zwlec z wyra i pojechać na ten egzamin razem z
          nią...nic tu nie rozumiem. najpierw naciski na młoda a potem co...nie ma kto z
          dzieciakiem pojechać. Wyobrażam sobie wkurw komisji-przyjezdzają ekstra na
          komisje, a tu kicha. Ech jakos to wszytsko mocno nie tak.
          • royalmail Re: Siostrzenica 28.08.08, 11:31
            Zgadzam się, że małolata trzeba uczyć odpowiedzianości. Trzeba mu
            zostawiać prawo do autonomicznych decyzji. Ale to tylko
            niedojrzały, młody osobnik którego trzeba też często po prostu
            dopilnować i pokierować, bo sam często jeszcze te decyzje podejmuje
            pod wpływem impulsu i nie licząc się z konsekwencjami swego
            postępowania (vide - nie zwlekam się z wyra, bo się boję egzaminu).
            Dzieciom należy ufać, ale doza kontroli też jest wskazana. Nie
            oczekujmy zawsze decyzji jak u dorosłego.
            • betty_julcia Re: Siostrzenica 28.08.08, 12:07
              oczywiście. Pierwsze co mi się nasunęło jak czytałam wątek to gdzie
              była mama? Powinna rano być przy dziecku i wesprzeć je. Pojechać
              razem na egzamin, uspokoić że wszystko będzie dobrze, i razem
              przeżyć radość albo porażkę...

              Kurcze, jak szłam na studiach na egzamin to nie mogłam opędzić się
              od mojej mamy pocieszającej mnie za plecami że jak coś to jeszcze
              jest drugi, trzeci, piąty termin a później komis. A jak cos to
              płatne studia, zaoczne itp itd a w miedzyczasie podającej mi
              herbatkę, kanapkę, kropelki na uspokojeniesmile..... Oczywiście podałam
              to z lekką przesadą, ale staremu czasami potrzebne jest wsparcie a
              co dopiero dziecku.
              • mozambique Re: Siostrzenica 28.08.08, 12:56
                a ja kurcze wszelkei egzaminy, szkolne, mature, wstepny na studia,
                kolokwai czy dyplom zdawałam BEZ mamy stojacej mi z plecami

                chyba bym sie spaliła ze wstydu gdyby mamusia szłą ze mną na
                egzamin , a teraz co sie dzieje ? - cała rodzina w przedbiegach
                pracuje za bachora któemu nie chce sie nudzika rano nastawic ?

                to niech nie zdjae - niech icdzie ulotki rozdawac , kto powiedział
                ze trzeba skonczyc gimnazjum ?
                • to.ja.kas Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:10
                  Mozambik masz dziecko?
                  To tez bachor?
                  To po pierwsze.

                  Jak już podrośnie (jeśli masz nastolatka w domu to wspólczuję
                  tak "wrażliwej" matki) to przekonasz się, że 15 latek i jego lęki,
                  fobie i problemy dla nas smieszne potrafia doprowadzić go do działań
                  nie tylko irracjonalnych ale nawet niebezpiecznych.

                  Cieszę się, że byłas tak odważna i samodzielna. I co z tego?

                  Z moją Mała mam swietny kontakt, a kiedyś pokłóciłam się i po jakimś
                  czasie gdy rozmawiałyśmy ona powiedziała mi, że była bliska zrobić
                  sobie wtedy krzywdę tak to przezyła.

                  Są dzieci odważne i dzieci bardzo wrażliwe które nie poniosą
                  samodzielnie presji ojca na "łożu boleści", oczekującej sukcesu
                  cioci i płaczącej matki jakby na tym świat się kończył.

                  Szczerze mówiąc to zastanawia mnie dlaczego CZĘŚĆ mam które mają
                  małe dzieci zawsze o nastolatkach pisża gó..arze lub w inny "miły
                  sposób".
                  Pewnie oburzyłyby się jakby o ich dwu-czterolatkach pisać bachory
                  lub dzieciary?
                  • mozambique Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:30

                    smieszy mnie to ogolnorodzinne spięcie zwieraczy bo pannica dwóję
                    czy jedynke przyniosła

                    moze za duzo roztkliwiania sie > - ciocia , babcia, ojciec na łozu
                    smierci, sasiadka z rózańcem i wujo z kropidłem tzręsa sie nad
                    ksiazką z geografii

                    dajcie tej pannicy spokój - powtórzy rok to zmądrzeje

                    no chyna ze ukoncznei gimnazjum jest tak niespostykanym ewenementem
                    w tej rodzinie ze juz wszyscy doszczetnie zgłupieli
                    • to.ja.kas Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:34
                      Tak oczywiście, napewno pochodzi z rodziny gdzie najwiekszym
                      osiągnięciem było ukończenie podstawówki i stad takie przejęcie się
                      komisem z geografii.

                      Ale widzisz nie każdy taki odważny jak Ty, nie kazdy taki mądry i
                      nie kazdy tak jak Ty inteligentny, ze bez wsparcia na studia poszedł.
                      Niektóre nastolatki sobie nie radzą a rodzina się przejmuje.
                      Dobrze jak przejmuje się madrze i nie robi tym krzywdy dziecku.
                    • betty_julcia Mozmbique 28.08.08, 15:33
                      Po tonie twoich wypowiedzi wnioskuję ze jednak nie do końca wszystko
                      z toba wporządku, więc twoja argumentacja że ty zawsze wszystko sama
                      nie jest przekonywująca. Poza tym po formie w jakiej piszesz
                      zastanawiam się jakie dyplomy masz na myśli...chyba z boksu albo
                      innych walk na maciesmile
                      Skąd tyle agresji w tobie....
                      • mozambique Re: Mozmbique 29.08.08, 12:09
                        jako jedyna trzeźwo myśląca w tym temacie najwidoczniej stanowię dla
                        was zagadkę nie do rozwiązania

                        czasami kots musi głośno powiedziec ze król jest nagi !
                    • kacha222 do mozambique 28.08.08, 18:12
                      gimnazjum w naszej rodzinie nie jest ewenementem ... ja właśnie
                      kończę doktorat
                      • mozambique Re: do mozambique 29.08.08, 12:14
                        to widoczne masz strasznie duzo czasu na bzdety poza tym doktoratem
                        (trzęsawka nad siostrzenica)
                        . POmagałąs jej za darmo przez miesiąc , pannica to olała i nawet
                        nie raczyła z łozka wstać na egzamin , a TY sie teraz martwisz o
                        jej ezgamin ????? TY ???

                        na twoim miesjscu zayzczyłabym sobie przynajmniej zwrotu kosztów tej
                        pracy społecznej , w koncu za korepetycje bierze sie niezłe
                        pieniadze , w zależnosci od przedmiotu nawet całkiem przyzwoite.

                        tzresięcie sie nad nią jak przysłowiowe kwoki
                        a wiadomo ze stąd juz krok do sznura i więźby dachowej
                • hrabina_murzyna Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:10
                  A ja widzisz z mamą za plecami zdawałam, bo było mi to potrzebne. Bo
                  miałam wsparcie jak mnie jedna uczelnia na studia nie przyjęła. Bo
                  był ktoś za drzwiami, komu mogłam się wypłakać i przytulić. I
                  wiedziałam, że mama zawsze mnie pocieszy. Ludzie są rożni. A ta
                  dziewczyna wiele przeżyła i dorośli powinni jej pomoc.
    • purpurowa_komnata Re: Siostrzenica 28.08.08, 12:13
      Jedyne co bym zrobiła to pomogła się ubrać i poszła z nią na ten
      komis. Przed wejściem na salę bym powiedziała:wszystko jedno już
      teraz-będzie co ma być, bez presji. Wg mnie zmuszanie dla taty było
      bez sensu.
    • hrabina_murzyna Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:05
      Myślę, że wszyscy macie tylko oczekiwania w stosunku do tego
      dziecka. Ty myślisz, że ona nie przeżyła wypadku ojca, zawalonej
      szkoły. Naprawdę się poświęciłaś tymi korepetycjami nie ma co. A
      gdzie byliście dziś rano. Zepchnęłyście na to dziecko
      odpowiedzialność i zostawiłyście same sobie. I jeszcze tekst męża-
      zawiodła cię. Ona zawiodła sama siebie. Przestańcie teraz lamentować
      i czuć się zawiedzione i pogadajcie z dzieciakiem co się stało, bo
      wy- dorosłe baby nie jesteście w tym układzie najważniejsze.
      • to.ja.kas Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:13
        A potem takie nastolatki które "zawiodły" wszystkich ida na strych,
        biora skakankę i dochodzi do tragedii.

        Nastolatkom tez potrzebne jest MĄDRE wsparcie. To naprawdę trudny
        wiek dla nich. Rozumiecie bunt dwulatka? Przeszłam go i powiem Wam ,
        ze przy okresie gdy dziecie jest w wieku gimnazjalnym to mały pikuś.
        A ja i tak mam "złote" dziecko.
        Trochę wrażliwości a nie myślenia tylko w kontekscie zwycięstwa,
        zawodu, porażki.
        Własnie tak napędzilismy ten świat i teraz on tak goni,ze nie mamy
        czasu ani dla siebie ani dla bliskich.
    • iwles Re: Siostrzenica 28.08.08, 13:45

      odpuścić.
      całkowiecie odpuścić.

      uświadomić rodzicom, że czas i miłość należy równo dzielic pomiędzy
      dzieci.
      A oblany egzamin, NIE jest powodem, aby dzieckiem pogardzać.

      Może poszłaby, gdyby matka przyszła do niej, przytuliła i
      powiedziała: idź córko, jak zdasz - to dobrze, jak nie uda się - to
      przecież świat się nie zawali.


      Ciekawa jestem, dlaczego nie poszła, czy tylko ze strachu przed
      samym egzaminem? czy raczej, jako znowu krzyk, żeby wreszcie w
      układzie rodzinnym coś się zmieniło !
      • mamagapka jeszcze nic straconego 28.08.08, 14:29
        niech ktoś (matka?) wybierze się do szkoły i porozmawia z
        dyrektorem. (z nią z a dzrzwiami, rzecz jasna, nie sama) przeprosi i
        wytłumaczy sytuację- że stres, że ojciec w szpitalu etc. jak
        dyrektor ludzki człowiek, przywróca jej termin, podanie każą napisac
        czy coś.
        na poprawce raczej uczniów się nie oblewa, no chyba że kompletny
        beton albo nauczyciel się uwziął (zdarza się niestety jak młodzian
        dokazuje przez cały rok albo olewa dokumentnie przekonany że nic mu
        nie zrobią. ale to zależy od sytuacji).

        idżcie z nią do szkoły. i bez tej presji makabrycznej. temat ojca w
        szpitalu jest dla dyrekcji a nie dla dziecka przed egzaminem.
    • deodyma Re: a moze jej sie uczyc nie chce??? 28.08.08, 15:20
      no bo jak mozna nie zaliczyc geografii? trudno. panna powtorzy sobie
      rok i tyle.
      • betty_julcia ...... 28.08.08, 15:41
        Wiesz, ja też miałam w podstawowej szkole problemy z geografii bo
        mnie nauczycielka zobaczyła jak truskawki na placu z naszej
        plantacji sprzedaję..., co chwile mi wypominała że na sprzedawanie
        na placu mam czas a na naukę nie... bez komentarza bo byłam dobrą
        uczennicą.
        Co gorsza groziła mi dwója z muzyki, bo po rozwiązaniu mojej klasy
        zpowodu choroby nauczycielki, trafiłam z innymi dwiema dziewczynkami
        do klasy, gdzie dzieci grały na flecie. A my nie potrafiłyśmy, bo w
        naszej klasie nas tego nie nauczono. Więc groziła nam dwója. Dopiero
        jak moja mama zapłaciła korepetycje u nauczycielki okazało się że
        nawet MAM TALENT i na koniec dostałam trójkę....
        Żeby nie było ze ze mnie taki do końca tłuk, własnie oddaję pracę
        doktorską.
        • deodyma Re: nauczycielka z geografii uwziela sie na Ciebie 28.08.08, 16:47
          a z muzyki moglas nie potrafic grac na flecie. to tez fakt. ale w
          tym wypadku moze dziewczynie rzeczywicie uczyc sie nie chce? zreszta
          pamietam sama po sobie, jaka ze mnie byla cholera w szkole
          podstawowejsmile nie chcialo mi sie uczyc i juz. mogli mi wbijac do
          glowy, klasc, stac nademna, uczyc mnie godzinami a ja... no coz. nie
          chcialo mi sie i tyle. fakt, ze z matmy bylam tlumokiem, no ale
          takich przedmiotow jak geografia czy biologia to mozna sie nauczyc,
          prawda? a mnie sie nie chcialosmile nauczyciele ciagneli mnie za uszy z
          klasy do klasy az w koncu stracili cierpliwosc i w szostej klasie
          mnie posadzilismile na dodatek na na dwa miesiace przed koncem roku
          szkolnego poszlam sobie na wagarysmile siedzialam zatem rok w klasie
          szostej, rodzina lamentowala nad moim losem i nad sobasmile wszyscy z
          moja mama na czele mowili, ze wstyd im przynosze, ale nic sobie z
          tego nie robilam. splywalo to po mnie, jak woda po kaczcesmile
          zmadrzalam dopiero w szkole sredniej i juz nie trzeba bylo mnie
          gonic do naukismile
    • kacha222 udało się 28.08.08, 17:21
      - okazało sie, że jak gó..arz pojawi się w skzole to już ma
      zaliczone. Wsiadłam w auto i poprułam do nich te 45 km ... dwie
      godizny prosiłysmy zryczaną siostrzenicę, żeby się ubrała i
      pojechała .. nie i koniec. W końcu przed 13stą się udało, oni byli
      do 14stej. Pojechałysmy ... ona buńczuszna, pyskuje, że hej. Pani
      jej zrobiła mały egzamin, ja powiedziałam, że nie wychodzę i będę
      siedzieć z nią. razem zdałysmy ..... jakoś poszła część pisemna i
      ustna. Na koniec powiedziała nauczycielce, że i tak nie będzie się
      geografii uczyć!
      • olafasola25 Re: udało się 28.08.08, 21:07
        jakos ta Twoja opowiesc nie bardzo trzyma sie kupy... komisja
        czekała od 9 do 14? to az tyle komisów z geografii było?
        i dlaczego po tylu odpowiedziach, ktore pietnowały przede wszystkim
        postawe Wasza dorosłych "odkrywasz" przed nami, że Twoja
        siostrzenica to po prostu totalnie zbuntowana nastolata, ktora
        potrafi byc az tak bezczelna (vide pozegnanie z nauczycielka, ktora
        zobaczy juz za kilka dni... )
        btw: przyszła Pani doktor, co to jest "buńczuszna" ?
        • kacha222 Re: udało się 29.08.08, 09:14
          definicja - stawiający opór, buntowny

          że też człowiek stary jest i ciągle się łudzi, że na tym portalu
          znajdzie zrozumienie, a nie jak zwykle napiętnowanie przez forumowe
          mamuśki! kolejna nauczka
          • purpurowa_komnata Re: udało się 29.08.08, 09:17
            Nie rozumiem- udało się- super, a Tobie przykro,że ktoś nad Twoimi
            działaniami nie wpadł w zachwyt.Ciesz się kobieto,że jest dobrze.
          • betty_julcia Re: udało się 29.08.08, 09:32
            Kacha, ale dlaczego się denerwujesz... Bo nie opiewamy twojej
            dobroczynności tylko stajemy za dziewczyną? Super jesteś ciocia, ze
            pomogłaś jej w nauce, że byłaś z nią w szkole. MAło kto poświęca
            swój czas czyimś dzieciom tak jak ty. Ja to bardzo doceniam, bo wiem
            jak dla każdego jego czas dziś jest cenny i masz prawo być zla na
            małą że tego nei doceniła, ale myślę ze kiedyś doceni.

            Ale z drugiej strony to co pisza dziewczyny też jest prawdą. Spójrz
            na to z innej strony. Piszesz ze uczyła sie pół wakacji, przecież
            nie robiła tego w wakacje dla zabicia czasu ani dla przyjemnosci.
            Więc jej zachowanie moze mieć inne podłoże. To nei jest normalne ze
            w świetle tego co wcześniej napisalaś tak sie zachowała w dzień
            egzaminu. Może sytuacja ja przerosła a moze ma jakiś problem w
            związku z powrotem do szkoły lub z nauczycielką. jeżeli dziecko się
            tak zachowuje to na pewno nie mozna obwinic je do końca bez
            przyjrzenia sie blizej sprawie. Nie w dzisiejszych czasach. Bo moze
            to świadczyć albo o jej głupocie i bemyślności ale tez o tym, ze coś
            dzieje sie niedobrego w szkole.


            Dlaczegi piszesz gó..ara... W swoim pierwszym tytułowym poście
            piszesz ze uczyła się geografii pół wakacji. No chyba nie dla
            zabicia czasu ani z przyjemności... wiec nie rozumiem dlaczego teraz
            miałaby tak potraktować panią od geografii że i tak nie będzie się
            uczyć.... a jeżeli tak powiedziała a w domu się uczyła, to może
            świadczyć o tym ze ma innego rodzaju problem w szkole ogólny albo po
            prostu z nauczycielem.
            • purpurowa_komnata Re: udało się 29.08.08, 09:42
              Mnie zastanawia tylko obarczanie całą odpowiedzialnością za problemy
              tylko tego dziecka-uważam,że problemem głównym wcale nie jest
              poprawka z geografii-raczej relacje w rodzinie.
            • kacha222 sorry 29.08.08, 10:06
              OK, nie chcę pochwał ... zrobiłam ile można było . ja zawsze marzę o
              tym że jak mam kłopot jakiś to ktoś chociaż ze mną porozmawia. moja
              babcia mówi "bądź dobra - dobro do ciebie wróci dwa razy" i tyle ..
              czy ona się uczyła, biernie siedziała i słuchała. z defincji ma
              naukę gdzieś! jest leniwa i tyle. A podłoże wszystkiego to relacje w
              domu z matką - moją siostrą. niestety ..............

              dzięki za opinie
              pozdrawiam e mamy - dobrego dnia
              • mozambique Re: sorry 29.08.08, 12:25
                no i prosze wyszło szydło !!!

                cala rodzina smędzi na nastolataką, ze sie powiesi albo utopi
                a ona was wszystkich za nos wodzi , pyskuje, stawia sie i kopie i
                wierzga
                a wy nad nią płaczecie i na egzamin ją wozicie - dobrze wam tak
                boze jacy ludzie są głupi i naiwni

                za jakis rok was okradnie
                potem pobije
                • kacha222 do mozambique 29.08.08, 12:39
                  wypraszam sobie ...nie jestem ani głupia ani naiwna!
                  Czyli wg Ciebie nie warto zbuntowanej nastolatce podać ręki, bo za
                  rok może mnie okraść .. no fakt może lepiej ją od razu odstrzelić,

                  współczuję Ci i Twoim bliskim

                  • ap_30 Re: do mozambique 29.08.08, 13:19
                    A ja cię rozumiem kacha222. Przechodziłam przez to z młodszą siostrą.
                    Najpierw jej współczułam, szukałam psychologa i proponowałam zmianę szkoły a gdy
                    okazało się, że ona ma to gdzieś to po prostu zrobiło mi się szkoda zmarnowanego
                    czasu i tych spalających uczuć, które przeżyłam myśląc, że moja siostra jest tak
                    nieszczęśliwa i niezrozumiana. A ona randkowała, imprezowała i jak to
                    powiedziała miała z nas "zwałę". Rodzice u nas też nie byli bez winy ale taka
                    nagonka na rodzinę jaka się odbyła w tym wątku jest dla mnie totalnie
                    niezrozumiała.
                    Nie wszytko jest winą rodziców, złego przykładu itp. Nastolatki potrafią myśleć
                    tylko im się nie chce. A koleżanki i koledzy mają na większość z nich niestety
                    dużo większy wpływ niż rodzice.
                • betty_julcia Re: sorry 29.08.08, 13:37
                  wg tego toku myślenia proponuję od razu do więzienia wsadzić, tak
                  profilaktyczniesmile
                  Mazmbique, ciebie tez tak profilaktycznie bo jak z tą złością i
                  nienawiścią do ludzi na ulicę wyjdziesz to na pobiciu może się nie
                  skończyć...
          • jowita771 Re: udało się 29.08.08, 12:19
            kacha222 napisała:

            > definicja - stawiający opór, buntowny

            Sprawdź w słowniku jeszcze raz i czytaj literkę po literce, może zlokalizujesz byka.
            • kacha222 Re: udało się 29.08.08, 12:40
              wiem gdzie jest błąd

              sz zamiast cz ... ale nie myślę się tym zajmować! A Ty co masz
              słownik polski w małym paluszku! POZAZDROŚCIĆ
              • betty_julcia :) 29.08.08, 13:33
                Akurat słownik nie ma z tym nic wspólnego... pisząc na klawiaturze
                każdy może nie tak przycisk nacisnąć.
                Ona ma nie słownik w jednym palcu, tylko klawiaturę...
                Nie, no dobrze ze jest ortograficzny policjant na forum, nie ma nic
                rzeczowego do powiedzenia ale może zaistnieć dzięki upierdliwości...
      • iwles Re: udało się 29.08.08, 09:44

        > Na koniec powiedziała nauczycielce, że i tak nie będzie się
        > geografii uczyć!


        pytałas ją dlaczego ?
        może dobrze byoby porozmawiać z nauczycielką geografii ? Jak z jej
        strony przedstawiają się relacje z dziewczyną ?
    • escribir Re: Siostrzenica 29.08.08, 10:16
      A dlaczego nikt młodej nie przypilnował w trakcie roku szkolnego?????
      • redlinka Re: Siostrzenica 29.08.08, 11:19
        Miałam podobną sytuację...
        Moja siostra tłumok matematyczny oczywiście na koniec przyniosła
        laskę, no i co...ponieważ mama wychowuje ją sama a w sumie jest nas
        czworo to postanowiliśmy się złożyć na korki dla niej.Całe wakacje
        kuła matmę,okazało się, że do tego ma mega zaległości - facet
        powiedział, ze korki conajmnie dwa razy w tygodniu z całą stertą
        pracy domowej - dla niej to były wakacje bez wytchnienia, nigdzie
        nie wyjechała,żadnych koleżanek NIC.Szczerze mówiąc to po rozmowach
        z tym panem sama nie wierzyłam w to, że zaliczy ale cały czas ją
        motywowaliśmy, sprawdzaliśmy itp.itd.w sumie poco przecież wydaliśmy
        kasę i powinna zdać i być nam wdzięczna - przez myśl nikomu nie
        przeszło, żeby jej wypomnieć, że daliśmy na to kase a poszło sporo,
        przez ten czas mama znosiła jej humory,humorki itp. a że jest
        nastolatką to relację z mamą ma fatalne- ciągle się kłócą, trzaskają
        drzwiami a że obie wariatki to jest niezły hardcore.Siostra z typu
        tych bardzo stresowych jak nie czuje się pewna w temacie,ale
        pojechała mama przy wyjści uz domu dała jej kopa na szczęście i
        powiedziała żeby się nie martwiła,najwyżej książek nie trzeba będzie
        nowych kupować.Trzymliśmy kciuki mocno, z pewnym niedowierzaniem ale
        pojechała i zdała.Myślę, że to wsparcie było jej w tym dniu
        najbardziej potrzebne,,,zadzwoniła do mnie i powiedziała " no to mam
        teraz tydzień wakacji - muszę iść na szkolne zakupy"
    • hrabina_murzyna Re: Siostrzenica 29.08.08, 16:04
      Skoro zdała t pochwalić trzeba, ale... no właśnie ale. Nt tekstu do
      nauczycielki porozmawiałabym z panną. Teraz dajcie jej odpocząć, ale
      01.09 pogadałabym dobitnie z pannicą. Swoją szansę dostała, ale jak
      się sytuacja powtorzy to nikt z was jej za uszy nie wyciągnie. Poza
      tym na boga gdzie matka tego dziecka. Niech przypilnuje corki,
      sprawdza prace domowe, kontaktuje się z nauczycielami, pilnuje
      sprawdzianow, obecności w szkole i przepytuje z tego co się dziecko
      nauczyło. Owszem ona się będzie buntować, ale chyba lepsze to niż
      zimowanie w klasie.
Pełna wersja