myśli o trzecim dziecku...

09.10.03, 09:21
Witajcie,ja to chyba jestem jakaś zboczona -pewnie tak pomyśli niejedna z
Was,ale...
Mam dwie córeczki,dwuletnią i półroczną i...zaczynam my slec o trzecim
dzieciaczku.Dokładnie tak jak p o ltora roku temu,kiedy Starsza miala pół
roku:zaczęlam kampanię wyszukiwania na forum artykułów typu "kiedy
drugie...",no a teraz wyszukuje opinii mam z trójką i więcej dzieci(Gosia
WM,donatta,marta i Wszystkie,których nie wymienię,ale w skrytości Was
podziwiam).Oczywiście,moje pytanie,czy to jest reakcja łańcuchowa?czy przy
trzecim będę myślała o czwartym?
No i pytanie uboczne do tematu,acz nieodparcie z niegowynikająceconfusedczy lepiej
mieć dzieciaczki w małej odlegosci wieku,czy poczekać ,a z dziewczynki sie
usamodzielnią?
pozdrawiam,nata
    • skylight Re: myśli o trzecim dziecku... 09.10.03, 10:30
      Podoba mi się, że w 'dzisiejszych czasach' są ludzie, którzy nie ogranicają się
      do 1 potomka ! Ja wprawdzie 8 mies. temu urodziałam swoje pierwsze maleństwo
      ale też myślę o następnym. Ale jeszcze poczekam, chciałąbym aby moja dziunia
      przy następnym dzidziusiu mogła mi nieco pomóc, to chodzi wyłącznie o
      drobnostki ale jakże w życiu ważne... poza tym chyba nieco chcę odpocząć od
      ciąży - obecnie mam 1/3 włosów na głowie, więc nie chcę póki mi nie odrosną i
      nie dojdą do siebie zachodzić w ciążę. Ja myślę, żeby zaczekać minimum rok -
      zobaczymy czy mi się uda wink
      Generalnie każdy decyduje inaczej i kieruje sie różnymi względami przy wyborze
      następnego dziecka. Niektórzy chcą poczekać, odpocząć..., inni wolą być w ciąży
      raz za razem niemal pod rząd, a później jak to mówią mieć święty spokój...
      Chyba nikt Ci dokładnie nie podpowie co powinnaś robić, najlepiej jak sama to
      przemyślisz, gdyż jak wiadomo każdy ma zupełnie inną sytuację a nie chodzi
      wyłącznie o sytuację materialną. Ja np. naprawdę wolę mieć dzieciątko starsze,
      bym nie musiała na raz zajmować się dwójką dzieci, chciałabym aby pierwsze było
      już nieco samodzielne... a Ty będziesz zajmowała się przecież nie dwójką a
      trójką. Niektózy nawet mówią, ze przy każdym następnym diecku jest łatwiej, ale
      chodzi chyba o to by nie przesadzać i jednak trochę ochłonąć i poczekać, nie
      można się przecież wykończyć na własną prośbę !
      Gorąco pozdrawiam !
    • iffona Re: myśli o trzecim dziecku... 09.10.03, 11:10
      witaj,

      mi mysl o 3 dziecku kielkowala w glowie jak bylam w ciazy z drugim synkiem, i
      mimo ze jeszcze nie urodzilam juz wtedy namawialam meza na trzecie wink troche
      opornie to szlo wink no ale zostal przekonany
      u mnie sytuacja wyglada troche inaczej starszy ma 4,5 roku a mlodszy 20 m,
      roznica prawie 3 lata miedzy nimi i szczerze mowiac uwazam ze za duzo, dopiero
      teraz troche sie dogaduja, wspolnie bawia itd. starszy bardzo przezyl, ze ma
      rodzenstwo i do tej pory jest zaborczy, zazdrosny itd.
      wiec z jednej strony chcialabym juz byc w ciazy, z drugiej wiem, ze z trojka
      bedzie troche wieksze urwanie glowy, a poza tym oni juz beda niby ze soba
      swietnie sie dogadywac i mam nadzieje, ze nie beda tak zazdrosni jak starszy w
      stosunku do mlodszego
      eh namotalam
      ale chyba najpierw skoncze uzupelniajace sudia, i tak wymyslilam, ze moglabym
      zaczac starania od kwietnia przyszlego roku, byloby znowu 3 lata roznicy,

      aha i nie jest to chec posiadania coreczki bo mam dwoch chlopcow, absolutnie
      nie, bo chcialam miec dwoch chlopcow

      ja mam chyba w zasadzie takie odczucia jak chcialabym a sie boje, nikt nie jest
      pewny swoijej sytuacji finansowej itd, na razie sobie gdybam, na razie nie
      zabieram sie do pracy wink
    • marta_i3 Re: myśli o trzecim dziecku... 09.10.03, 12:35
      Witaj,
      Czuję się wywołana do tablicy. Mam troje dzieci, zawsze chciałam mieć. Ale o
      ile zawsze wszystkich namawiam i przekonuje do dwójki to o do trzeciego już
      nie. Nie jest łatwo z trójką, zwłaszcza jeżeli się pracuje, mieszka w wynajętym
      mieszkaniu. Ciągle prześladuje mnie świadomosć, że poświęcam im zbyt mało
      czasu, że w życiu codziennym gubię gdzieś cierpliwość i pogodę ducha. Nigdy nie
      żałowałam, że mam troje dzieci. Ale trochę mi smutno gdy znajomi rozmawiają
      jaką to prywatną szkołe wybrali dla swojej pociechy, jakie zajęcia dodatkowe,
      gdzie jadą na wczasy. Oczywiście nie narzekam, że mi finansowo ciężko,
      podkreślam tylko, że znajomi mogą zaoferować swojemu dziecku bardziej kolorowe
      życie. Wiem, zaraz napiszecie, ze to kolorowe życie to tylko optyczne złudzenie
      ale pewnie jako rodzice sami chcecie dać dziecku to co najpiękniejsze i
      najlepsze. A chęć zapewnienia np prywatnej szkoły wynika w moim przypadku z
      chęci uniknięcia przesiadywania w szkolnej świetlicy od 7 do 16. Chciałaby aby
      moje dzieci jeździly na nartach, konno, zwiedzały świat. Niestety to kosztuje
      czas i pieniądze. Nie narzekam, tylko chcę uświadomić problem.
      A co do wpadania w nałóg - zazdrość mnie zżera gdy słyszę, że ktoś jest w ciąży
      i bardzo mi pachną niemowlaczki. Ale rozsądek zaklada klamerkę na nos.
      Bynajmniej to ostatnie zdanie nie oznacza, że ktoś kto decyduje się na czwarte
      czy następne dziecko jest lekkomyślny, ja mówię tylko o swojej sytuacji.
      Eh, Wieczna Gosiu, Ty to masz fajnie...
      Marta

      A co do różnicy wieku miedzy rodzeństwem - było już tyle postów na ten temat,
      wszystko ma swoje wady i zalety a każda sroka swój ogon chwali
    • natik1 Re: myśli o trzecim dziecku... 09.10.03, 17:07
      Ja miesiac temu urodzilam druga coreczke. Roznica miedzy siostrami to dokladnie
      19 miesiecy. Wiem, ze niedlugo beda sie razem bawily. Juz teraz starsza bez
      przerwy wisi nad mala i grzechota! Tez chce miec 3 dziecko, ale dopiero za 5-6
      lat. Wiem, ze dziewczynki nie zlapia juz z trzecim takiego kontaktu, ale chce
      im dac max siebie teraz, kiedy najbardziej mnie potrzebuja. I nie jest to
      kwestia czasu, bo jestem bardziej zorganizowana niz majac jedno dziecko, ale w
      ciazy bywaja lepsze i gorsze dni. Poza tym dla starszych siostrzyczek mozliwosc
      opiekowania sie mlodszym rodzenstwem bedzie nie lada przezyciem.
      Male dziecko wnosi do domu takie szczescie i radosc. Na razie mamy dwie
      iskierki, jak troche podrosna, pomyslimy o trzeciej.
    • praktycznyprzewodnik Re: myśli o trzecim dziecku... 09.10.03, 22:43
      A przy karmieniu ostatniego bedziesz płakac, ze to juz ostatnie karmisz. I ze
      czasu nie da sie zatrzymać. A potem bedziesz płakac jak karmic bedzie twoja
      córka (tylko oczywiscie wyjdziesz na korytarz, zeby połoznicy nie denerwować) !
      • agatamazur Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 15:12
        wiele lat po pierwszym nie chciałam drugiego!, częste chorowania, kolki i chyba
        jakaś niedojrzałośc nie pozwalała mi na drugie,kiedy urodziła monika /
        kolezanka z pracy/ obudziło sie we mnie pragnienie.... ale miałam 39-lat i
        strasznie sie bałam, po porodzie niie mogłam uwierzyc ,że gdyby nie monika to
        już nigdy nie miałabym dziecka , naszło jednak na mnie pragnienie kolejnego....
        niestety sytuacja finansowa nie pozwala mi, tylko ja pracuję, nigdy jednak nie
        przestanę tesknic za nastepnym , teraz poczekam juz na wnuki ,bo starsza ma 23,
        jak mogłam przez tyle lat miec takie negatywne nastawienie!!! kiedy widzę
        maluszki gdzies w sercu drgnie jakas strunka....pozdrawiam
        • odalie Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 15:44
          A wiesz co?

          Ja bym chciała tak z dużą różnicą wieku...

          Bo przez najbliższe dobrych kilka lat nie mogę sobie pozwolić, ale z drugiej
          strony... no chciałabym się ustatkować, okrzepnąć materialnie i zawodowo,
          odchować młodą i przeżyć na spokojnie, na luzie, bez tego wytykania palcami
          (wpadki-akademika-łapki wyciąganej po pomoc finansową do rodziny) narodziny
          maluszka.

          Tylko co z tą biologią i wadami? To mnie męczy. Ale tak sobie myślę, czy ja
          jestem dziwaczna czy nie, ale chciałabym około 35-tki zaryzykować maluszka (oj,
          niech mój facet tego na razie nie wie smile))) )
    • agatamazur Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 15:41
      przez wiele lat po pierwszym dziecku nie chciałam słyszec o drugim!!! choroby,
      kolki, jakas niedojrzałośc nie pozwalały mi odblokowac się , dopiero kiedy
      monika/ kolezanka z pracy / urodziła zapragnełam.... ale sie bałam bo miałam 39-
      lat, teraz nie mogę uwierzyc, że gdyby nie monika nie miałabym już dziecka!!!i
      ogromnej radosci z tego płynacych, mała jest super a ja tęsknię za nastapnym,
      ale sytuacja finansowa nie pozwala mi czekam wiec na wnuki, starsza ma 23
      pozdrawiam
    • judytak Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 16:03
      Mi się zdaje, że z tą "łańcuchowością" reakcji by się zgadzało...
      Ale ja zaczynam myśleć o następnym, kiedy już śpię w nocy bez pobudek i kiedy
      zdążyłam popracować trochę... U mnie to tak na zmianę: znudzę się siedzeniem w
      domu, to chcę do pracy, znudzę się pracą, to chcę do domu...
      Pozdrawiam
      Judyta
      (trójka: 9,at, 6 lat i 19 mieś.)
    • elmira_k Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 17:56
      Witaj!
      Ja też mam myśli o trzecim dzieciątku, tyle tylko, że moja młodsza pociecha
      ma .......9 tygodni !!! Ja tak bardzo tęsknię za brzuszkiem, za tym jak dzidzia
      się cudownie kręci....eehhh. Sama sobie się dziwię dlaczego tak jest bo różnica
      między dziewczynkami wynosi 13 lat i długo po starszej córce nie chciałam mieć
      więcej dzieci. A kiedy moja przyjaciółka urodziła synka i kiedy go wzięłam w
      ramiona poryczałam się jak bóbr i moje instynkty macierzyńskie odżyły z siłą
      wodospadu. Teraz jestem taka szczęśliwa bo mam Zuzie. Każda chwila z nią jest
      dla mnie błogosławieństwem, Zuzia jest cudownym dzieciaczkiem. Tylko mąż nie
      chce o tym słyszec sad
      Ewa
    • barbamama Re:...... a koniec kolejnego etapu w życiu :( 10.10.03, 18:15
      Mam troje! Maciuś był dla nas niespodziankąsmile Mieliśmy pozostać przy
      dziewczynkach ale... jest cudownie. Różnica między moimi dziećmi to ok. 2,8
      (taka sama w obu przypadkach). Bałam się jak to bedzie ale jest ok, duzo
      lepiej wg mnie niż przy dwójce. Dziewczynki mają siebie gdy jestem zajęta, nie
      nudzą się (własnie budują z klocków). Ja mogę się cieszyć Synkiem! Staram się
      napawać kazda minutką spędzoną przy piersi, wszystkie uśmieszki chowam głęboko
      do serducha bo mam świadomośc ze nie mogę pozwolic sobie na
      kolejną "niespodziankę". Ledwo wiązemy koniec z końcem.... Strachem napawa
      mnie listopad bo trzeba kupic Ali buty i kurtkę zimową (pewnie na allegrosmile )
      Zuza nie chodzi do przedszkola bo niestać mnie na opłaty za Nią, Ala bardzo
      rzadko i codzień jęczy że chce do koleżanek sad Nie mówiąc o tym jak wyjasnić 5-
      latce ze nie może chodzic na tańce czy angielski w przedszkolu sad
      Nie mogę juz myśleć sad(((, jestem świadoma tego że ten etap w moim życiu się
      skończył: ciąża, czucie w sobie Maleństwa, ciepła "klucha" na brzuchu, zaraz
      Maciej będzie duzy, maleńkie stópki będa miały rozmiar 30 i wiecej
      buuuuuuuuuu........
      Teraz kolej na wychowywanie i robienie wszystkiego aby dzieci miały szczęsliwe
      i beztroskie dzieciństwo.
      Pozdrawiam wszystkie wielodzietne, tym "Myslącym" zazdroszczę!
      Dla Gosi gratulacje smile
      Barba
      • wilga_kasia Re:...... a koniec kolejnego etapu w życiu :( 15.10.03, 14:39
        Beatko, naprawdę Ci zazdroszczę smile Buziaki dla dziewczynek smile


        ---------

        Natura lubi się ukrywać
    • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 10.10.03, 19:32
      Ja tez sie zglaszam - zawsze chcialam miec duzo dzieci i kochajaca sie
      rodzine, ale u mnie spelnienie marzen nie bylo takie proste.Mozna spokojnie
      powiedziec, ze to cud smileod poczatku myslalam, ze bede miala jedno dziecko i na
      to sie zapowiadalo z powodu mojego zdrowia - wady serca.Jak mala miala 5 lat i
      wymykala sie do sasiadow (biednych z trojka dzieci) na dole i mowila, ze ona
      bedzie miala 10 dzieci, to serce mi sie sciskalo. I wtedy kardiolodzy pozwolili
      mi na 2 dziecko.Potraktowalam to jak prezent, chociaz wlasnie zaczelo sie robic
      super dostatnio finansowo ! Nie moglam sie nacieszyc! Jakies 3 lata temu
      wydawalo sie, ze umre - myslalam, ze to cudnie, ze jest ich dwie - bedzie im
      razniej. Ale zrobiono mi operacje, udala sie swietnie i powiedziano, ze moge
      sobie miec dzieci, ile chce. I mam trzecie! U mnie roznicaa wieku jest duza -
      nie do konca to moja zasluga, ale sie z tego ciesze. Kazde moglo ode mnie
      dostac maximum uwagi.Niestety z tego powodu pozegnalam sie z kariera zawodowaa,
      postawilam na dom i pracowanie tylko w miare czasu, zeby najmniej przeszkadzalo
      rodzinie. Wydaje mi sie, ze kazda roznica jest dobra.Jak jest mala, dzieci
      wiecej bawia sie ze soba, maja wiecej punktow stycznych,odchowuje sie je razem
      i mozna zajac sie swoimi aspiracjami. Jak jest roznica duza - mozna sie zajac
      kazdym wnikliwiej, bardziej sa swiadome siebie, kontakty sa bardziej
      kulturalne, moga wiecej pomoc. Trojka dzieci to wiele pracy.Czasem mam
      dosc.Mysle sobie - po co mi to bylo... ale... kocham je i ciesze sie z tej
      decyzji. Kazde dziecko przynioslo ze soba wiele darow. I finansowo wcale nie
      jest tak zle - na pewno jak bylaby jedna, byloby dla niej wiecej forsy - ale
      wiecie co ? Ona mniej z tego korzystala. Zaczela sie juz robic taka
      zmanierowana panienka, co to ja trzeba bylo namawiac, zeby na basenie
      plywala.Teraz z mniejszej ilosci zajec bardziej korzysta.A na szkole prywatna
      na razie nas stac smile Moj maz wyzwolil w sobie wiele energii.I co tu mowic - ja
      tez nie przypuszczalam, ze bede miala sile tak pracowac smile
      • skrzynka3 Re: myśli o trzecim dziecku... 12.10.03, 23:30
        No to i ja się przyłaczęsmile) Między chłopcami jest 20 mc różnicy -nie było
        łatwo i długo miałam poczucie że żadnych więcej dzieci. Ale czas biegł i
        najpierw znowu głowa mi chodziła jak widziałam mamę z brzuszkiem albo niemowlę
        a i chłopcy nagabywali o rodzeństwo. Z czasem poczułam że nie tylko dla tego
        trzeciego zrobiło się miejsce ale wręcz brakuje go, jest dziura, wyrwa i
        pustka która mogą zapełnić tylko małe pulchne łapki i wiecznie głodny pyś. No
        i mamy trzecie- naszą kruszynkę (hmmm 9kg i 10 mc jutro skończone!!)Chłopcy są
        wobec niej bardzo czuli i opiekuńczy ona uwielbia patrzeć na wszystko co
        robią. Przykro mi tylko jak nawet obcy ludzie pytają no co wpadka? -nie
        chcieliśmy i nawet pół roku musieliśmy się starać bo maluch nie chciał tak od
        razu dać się zaprosić. A na pewno chcieliście dziewczynkę!! -nie ja to nawet
        na początku marzyłam o trzecim chłopcu, potem było mi wszystko jedno i dopiero
        jak się urodziła córcia to nie wyobrażałam sobie że mogłoby byc inaczej.
        To prawda czasem przemknie myśl że nie mogę dać moim skarbom tego wszystkiego
        o czym opowiadają rodzice jedynaków -nie tylko finansowo ale i czasowo -ale
        widzę że jednak moje dzieci w sposób naturalny mają wiele umiejętności których
        jedynacy nie mają (sama jestem jedynaczką i są rzeczy z którymi do dziś radzę
        sobie gorzej społecznie). Myślę że my skończymy na trójce ale znam 3 rodziny
        które świetnie sobie radzą z czwórką i mają swoje dzieci ze świadomego wyboru.
        Pozdrawiam wszystkie potrójne mamy i te już rzeczywiste i te w marzeniach
        Kasia mama Henia, Stasia i Zosi.
        • asia-ch Re: myśli o trzecim dziecku... 13.10.03, 18:03
          A ja mam trójeczkę i chce mieć czwarte dziecko. Nic na to nieporadzę. Jeszcze
          przed ślubem ustaliliśmy z mężem, że chcemy czwóreczkę. Teraz myślę, że i
          więcej bym nawet chciała.
          Po prostu są chyba takie kobiety, ktore kochają nosić pod sercem kruszynę,
          potem ją pielęgnować i cieszyć się dużą rodziną. Właśnie ja taka jestem
          Asia
        • nata76 Re: myśli o trzecim dziecku-do skrzynki3 24.10.03, 20:45
          Dziekuje WAM za odpowiedzi.skrzynko,a jaka jest u ciebie roznica miedzy
          starszymi a mlodszym?pozdrawiam,nata
          /
    • wilga_kasia Re: myśli o trzecim dziecku... 15.10.03, 14:38
      Nata, też to rozumiem. Mam córeczkę 3 latka, drugą 4 m-ce i tak mi szkoda, gdy
      pomyślę, że to miałoby być ostatnie dzieciątko... Planuję sobie w cichości, że
      dam sobie trochę czasu, spokojnie się wyżyję "zawodowo" po Majeczce - bo do tej
      pory nie miałam za bardzo możliwości, pierwsze dziecko studenckie smile - i potem
      jeszcze będzie trzecie... No właśnie, ale czy wtedy nie będę marzyła o
      czwartym? Jak to jest?


      ---------

      Natura lubi się ukrywać
    • donatta Re: myśli o trzecim dziecku... 16.10.03, 23:21
      Nata, dziekuję za te ciepłe słowa. Zawsze chciałam mieć więcej dzieci niż
      dwoje, kiedyś myślałam nawet o czwórce, teraz wiem, że trójka i pas. Przeżyłam
      spojrzenia ludzi pełne dezaprobaty i litości gdy w upałach telepałam się z
      wielkim brzuchem na spacery z moją dwójką (dlaczego w naszym społeczeństwie
      pokutuje przekonanie, że ludzie inteligentni to 1-2 dzieci, więcej to tylko
      rodziny patologiczne?), borykam się z problemami finansowymi (bo jedna pensja
      plus moje zlecenia od czasu do czasu na naszą 5), nie wiem jak będzie gdy
      dorosną i każde będzie chciało mieć swój pokój, ale i tak nie zamieniłabym się
      z nikim. Moze dlatego do mojej najmłodszej córeczki (2,5 miesiąca) podchodze z
      największym spokojem bo wiem, że jest moim ostatnim pachnącym niemowlaczkiem,
      bo więcej nie bedzie? Jeśli czujecie, że chcecie mieć trzecie dziecko, nie
      pytaj nikogo o radę, tylko zdaj się na swój instynkt. Wiek nie ma znaczenia,
      każda różnica jest inna, każda ma swoje wady i zalety, nie ma złotego środka.
      A co do reakcji łańcuchowej, to choć wiem, że nie chcę czwartego dziecka, na
      samą myśl o tym, że to koniec czuję malutki żal gdzieś tam w środku. Chyba już
      ta dziwnie jesteśmy skonstruowane...
      Pozdrawiam gorąco
      Donata
      • lula11 Re: myśli o trzecim dziecku... 25.10.03, 13:19
        I mi też już żal, że przede mną ( za 2,3 lata) ostatnia, trzecia ciąża i ostatnie
        maleństwo..... Czasem, by się pocieszyć myślę, że kiedyś , niby przypadkiem, przytrafi
        się czwarte, kochane dzieciątko. Tylko boję się powiedzieć to mężowi.
        Na razie mam dwie córeczki, planuję Adasia, gdy wreszcie skończę studia.
        Cieszę się, że nie tylko ja chcę mieć dużą rodzinę.
        Pozdrawiam.
    • pepka Re: myśli o trzecim dziecku... 25.10.03, 14:22
      CZYTAM WASZE LISTY I MYŚLĘ O SOBIE. MAM WRAŻENIE, ŻE TEŻ ZWARIOWAŁAM. JESTEM
      JUŻ W TYM WIEKU, GDZIE PRAWDOPODOBIEŃSTWO URPDZENIA DZIECKA Z WADĄ JEST 1: 400,
      MAM SWOJE 36 LAT I WCALE NIE CZUJĘ SIĘ NA DWADZIEŚCIA. GDZIEŚ OD PIĘCIU LAT
      PRACOWAŁAM NAD MĘŻEM, KTÓRY NAWET NIE CHCIAŁ SŁYSZEĆ O 3 DZIECKU. W TUM ROKU,
      GDZIEŚ NA PRZEŁOMIE MAJA I CZERWCA DOSZEDŁ MÓJ ŚLUBNY DO WNIOSKU, ŻE LADA
      MOMENT BĘDZIEMY "SAMOTNI", BO SYN SKOŃCZYŁ 14, A CÓRCIA 11 LAT. STARALIŚMY SIĘ
      PARĘ RAZY Z "ZEGARKIEM" W RĘKU. I NIC Z TEGO. TERAZ MĄŻ ZACZĄŁ CHOROWAĆ, A JA
      JESTEM W 6 TYGODNIU. SAMA NIE WIEM CZY SIĘ CIESZĘ. GDZIEŚ W GŁĘBI SERCA TAK,
      ALE MYŚL O URODZENIU CHOREGO DZIECKA MNIE NIE OPUSZCZA. WIEM, ŻE TRZEBA
      POZYTYWNIE MYŚLEĆ, ŻE TO POŁOWA SUKCESU, ALE NIE MOGĘ !!! JESTEM PRZERAŻONA.
      MOŻE Z CZASEM TO PRZEJDZIE. DZIEWCZYNY DO PUKI JESTEŚCIE MŁODE (TAK DO 35LAT} A
      W WASZYCH MARZENIACH JEST MIEJSCE DLA MALEŃSTWA TO NIE CZEKAJCIE. MOŻE KTÓRAŚ Z
      WAS JEST, ALBO BYŁA W PODOBNEJ SYTUACJI?
      • lula11 Re: myśli o trzecim dziecku... 25.10.03, 16:01
        Ale przecież prawdopodobieństwo 1:400, to małe prawdopodobieństwo. Wiele kobiet
        rodzi w tym i późniejszym wieku zdrowe dzieci. Powtarzaj sobie : " MOJE DZIECKO
        JEST I BĘDZIE ZDROWE". Pozytywne myślenie naprawdę może zdziałać cuda!
        Moja koleżanka, która w ciąży chorowała na toksoplazmozę wiedziała od lekarzy ,że jej
        synek na 95% urodzi się z wrodzoną toksoplazmozą,a okazało się, że urodził się
        zupełnie zdrowy!
        Fakt, że to twoja trzecia ciąża też jest nie bez znaczenia, to zwiększa szansę na zdrowe
        dziecko.
        TWOJE DZIECKO URODZI SIĘ ZDROWE!!! ,
        Powodzenia.
      • gota Re: myśli o trzecim dziecku... 25.10.03, 16:58
        pepka
        moja mama urodzila w wieku 44 lat zdrowego dzidziusia. musisz byc dobrej
        mysli. i napewno dasz sobie rade a i milosci na pewno nie zabraknie.
        pozdrawiam - gota mama Jonatana
        • nata76 Re: myśli o trzecim dziecku... 25.10.03, 21:45
          Pepka!Gratulacje!!!!!!!!!!!!Ale Ci zazdroszcze!!!!!!!!!Popieram
          poprzedniczki.GRUNT TO POZYTYWNE MYSLENIE.zwlaszca w pierwszych tygodniach
          ciaazy.Na pocieszenie:moja 41-letnia szwagierka szwagierka urodzila w zeszlym
          tygodniu zdrowiuskiego chlopaczka.A to jej czwarte dziecko i czwarta
          cesarka.Mama mi podpowiada,ze kilka jej kolezanek ok.40 urodzilo w ostatnich
          latach i wszystkie dzieci zdrowe,jedna nawet znam,bo mieszka na miom osiedlu.Ma
          zdrowa mala Agatke.No i w porownaniu do nich to jeszcze "młodka" z Ciebie!!!!
          Wszystkie jestesmy z Toba(i pewnie wszystkie ci zazdroscimy po cichu).Informuj
          nas!!!!!!!!!!!!pozdrawiam Was,nata
      • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 20:22
        spokojnie. Kazdy jest na cos tam chory smile Jaa w wieku 37 lat urodzilam
        zdrowe dziecko.Bedzie dobrze.Moja kolezanka w Kanadzie w twoim wieku tez
        urodzila zdrowe dziecko.A dlaczego mialoby byc chore ?
      • pepka Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 12:29
        lula 11,gota, nata76, mader 1 ,evee1, dziękuję bardzo za słowa otuchy. Wiem, że
        połową sukcesu jest wiara w to, że wszystko będzie dobrze. gdzieś na dnie serca
        mama taką nadzieję i chyba nawet dużą. gdyby jej nie było nie "pracowalibyśmy"
        ta usilnie z mężem. cieszę się,że odpowiedziałyście. Na razie tylko mąż wie o
        dziecku i nie wiem jak zareagują dzieci?!? Mam nadzieję, żę jakoś to
        przeżyją.Syn już parę lat temu powiedział,że on już jedno dziecko własną
        piersią wykarmił (a jest między nimi 3 lata różnicy}, córcia natomiast chciała
        się nawet podzielić łóżeczkiem a sama spać na materacu. no zobaczymy. Gdzie tam
        13 czerwca. wydaje sięto cała wieczność. Tyle może się jeszcze zdarzyć.
        Pozdrawiam serdecznie !!
        • pepka Re: myśli o trzecim dziecku... 30.10.03, 20:05
          --------------------------------------------------------------------------------
          lula 11,gota, nata76, mader 1 ,evee1, dziękuję bardzo za słowa otuchy. Wiem, że
          połową sukcesu jest wiara w to, że wszystko będzie dobrze. gdzieś na dnie serca
          mama taką nadzieję i chyba nawet dużą. gdyby jej nie było nie "pracowalibyśmy"
          ta usilnie z mężem. cieszę się,że odpowiedziałyście. Na razie tylko mąż wie o
          dziecku i nie wiem jak zareagują dzieci?!? Mam nadzieję, żę jakoś to
          przeżyją.Syn już parę lat temu powiedział,że on już jedno dziecko własną
          piersią wykarmił (a jest między nimi 3 lata różnicy}, córcia natomiast chciała
          się nawet podzielić łóżeczkiem a sama spać na materacu. no zobaczymy. Gdzie tam
          13 czerwca. wydaje sięto cała wieczność. Tyle może się jeszcze zdarzyć.
          Pozdrawiam serdecznie !!


      • agata_edziecko Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 16:36
        ja nie wiem, co nazywasz podobną sytuacją, ale jeśli chodzi o wiek, to ja
        urodziłam swoje dzieci w wieku 34 i 36 lat. Oboje zdrowi i cudni. 1:400 to
        bardzo mało!
        Pozdrawiam
        agata
    • mirka17 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 08:34
      Zgadzam się z Barbamamą. Z dwójką dzieci jest trudniej, mniej czasu niż z
      trójką. To jakaś taka zależność odwrotnieproporcjonalna. No jest niby więcej
      czapek i kurtek do zakładania, więcej sznurówek i rękawiczek, więcej prania,
      łóżek do ścielenia, więcej kanapek i ziemniaków do obierania. Ale i więcej
      czasu na to wszystko. Bo dzieci bawia się razem klockami, konstruują domki z
      materacy i koców, bawią się w rodzinę (jest mama, tata i synek - Marcinek), i
      wcale mnie tam nie chcą, gorzej zamykają drzwi, bo to ich "rodzina". A ja w tym
      czasie mogę spokojnie usmażyć kotlety na jutro, upiec placek na weekend. Gdy
      miałam dwójkę tj. Romka i malutką Agnieszkę, placek był rzaaadko moim dziełem,
      i wszystkie inne zajęcia wykonywane ze stresem. No zdarza się też często że mam
      jedno kolano zamało, bo wszyscy na raz się pakują, starsi chcą by im w czymś
      pomóc, cos wyciąć ulepić, przykleić a mały w tym czasie gniecie to co starszy
      właśnie z dumą skończył, ale jakoś udaje się wszystkich ugładzić, albo
      zwyczajnie musimy te zajęcia odłożyć na później jak Marcinek śpi lub zajmie się
      inną zabawką. Strasze dzieci jakoś nie wnoszą sprzeciwów, pewnie przezwyczaiły
      się już że taka jest konieczność i tyle. Aha, u nas jest różnica wieku 2 x po
      dwa lata i wydaje mi się że tak jest bardzo dobrze (no chyba że wszyscy będą
      chcieli żeby im wyprawić wesele w jednym czasie hihi, wtedy chyba wezmę kredyt).
      Oczywiście mam też gorsze chwile gdy marudzę sama sobie że wszędzie dzieci,
      bałagan, że ruszyć się nigdzie bez nich nie można, ale z drugiej strony nie
      wyobrażam sobie życia bez nich. No i muszę przyznać z ręką na sercu że czwarty
      juz mi wcale nie pachnie, przeciwnie, boję się możliwości zajścia w ciążę. Więc
      u mnie reakcja łańcuchowa jest już przerwana. Pozdrowienia Mirka
      • mamolka1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 09:17
        Do niedawna uchodzilam za dziwolaga bo kto w tych czasach ma troje lub wiecej
        dzieci ale widze ze nie tylko ja mam spore stadko mam trojke i uwazam ze to
        jest to(chyba ze bedzie kolejne to pewnie zmienie zdanie)tez mam wrazenie ze
        czasu jakby wiecej chlopcy bawia sie razem i o dziwo coraz lepiej ze soba
        wspolpracuja maja 6 i 3 lata a jak trzeba to potrafia zajac sie najmniejszym
        rodzynkiem czyli 10 miesieczna siostra.Nie wyobrazam sobie tego ze moglabym
        miec tylko jedno dziecko przeciez wtedy jestem dla jedynaka nie tylko mama ale
        do tego kolega zero luzu!!!Wiadomo pracy przy stadku wiecej ale i radosci tez a
        ja sama mam mnostwo satysfakcji i co tu ukrywac duma rozpycha mnie tak ze
        prawie latam gdy na spacerze ludzie z usmiechem patrza na nasza rodzinke
    • nata76 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 19:28
      Moja mama,kiedy jejpowiedziałam o moich przemyśleniach stwierdziła,że:
      -jestem egoistką,
      -dzieci mi nie wybaczą,że im drogę do kariery odcinam,
      -mam zadbać o siebie(?),
      -ona by nie chciała mieć trzeciego dziecka.
      .............sad((nata
      • faga Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 20:17
        Nie słuchaj tego co mówi mama, posłuchaj głosu swojego serca i jeśli tylko masz
        odpowiednie zaplecze finansowe to do dziełasmile))
    • evee1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 20:18
      Ha, ja odkad zaczelam czytac to (i inne) fora tez zatesknilam
      za trzecim dzieckiem. Juz od dawna chcialam trzecie adoptowac,
      ale po to trzeba byloby namawiac meza i to w ogole dlugi proces.
      A jak sie ma miec wlasne dziecko, to nikt sie nie pyta czy jestes
      odpowiedznim rodzicem smile).
      Co prawda mowialm sobie, ze jak trzecie dziecko, to do 35 roku zycia.
      Teraz mam 37 i chociaz psychicznie czuje sie mlodo, to jednak fizycznie,
      to juz nie to co bylo 10 lat temu sad((.
      • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 20:26
        Bo mialas zaa dluga przerwe i matka natura zaczela cie eliminowac - bos
        bezproduktywna smile)) Przejdzie ci staarosc razem z dzidziusiemsmile
        • evee1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 20:39
          > Bo mialas zaa dluga przerwe i matka natura zaczela cie eliminowac - bos
          > bezproduktywna smile)) Przejdzie ci staarosc razem z dzidziusiemsmile
          Ale ja sie schylac nie moge smile))). razem z mezem wstajemy rano jak
          polamancy i wydaje nam sie, ze to jednak przez te kilogramy naszych
          dzieci (w sumie jest ich juz 60 - tych kilogramow).
          • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 22:15
            Zapewniam cie, ze tylko ci sie wydaje, ze ci cos jest smile)) Odszczekalam
            wszystkie swoje zale na zdrowie, jak w trzeciej ciazy w nocy zaczal bolec mnie
            kregoslup - nie moglam oddychac z bolu i wstac i bylam przekonana , ze to
            zawal.Jak sie dowiedzialam, ze to kregoslup, od razu sie ucieszylam smile)))
            Wyobraz sobie, ze po takiej nieprzespanej nocy szlam do pracy, potem robilam
            wszystkow domu i ... wytrzymywalam to... smile Jakos smile A teraz i tak czuje sie
            mlodsza, choc tak cholernie zmeczona, ze nie wiem smile Zobaczysz...
            • amyk Re: myśli o trzecim dziecku... 27.10.03, 23:20
              Co prawda nie przeczytałam wszystkich postów ale wiekszość i wiecie co cieszę
              się że nie tylko margines naszego społeczństwa jest wielodzietny.
              Cieszę sie że kulturalne, nie żadko wykształcone, inteligentne młode mamy chca
              mieć chmarę dzieci.
              Że je stać na nie, nie martwią się o swoją pracę, o wyksztalcenie swoich
              małych na razie pociech (zeszyty, książki, korepetycje,itd..) , nie martwią
              sie jak przeżyją ich czas dojrzewania, ich wejście w świat dorosłych i czy
              kiedyś te dzieciaki znajdą pracę i sie usamodzielnią,
              Zastanawiam się czy sie liczą z ich uczuciami .
              Zakładam że są majętne, albo bardzo operatywne, albo mją pomoc od rodziny
              itd.. że mężowie też chcą stadko, są z tego powodu równie szczęśliwi jak wy, z
              ochotą bedą uczestniczyć w wychowywaniu i nigdy was nie opuszczą.
              To jest bardzo pokrzepiające.
              Bo ja się o to martwię.
              W domu bylo nas czworo, bieda (nie nędza), prawie żadnych perspektyw. Nie było
              mi do śmiechu, ani radości. Jako starsza musiałam sie zajmować dwójką mojego
              młodszego rodzeństwa (rodzice obydwoje pracowali)- a we mnie nie ten
              charakter do bawienia dzieci - ale mus to mus.
              Nienawidziłam tego ubustwa, używanych ciuchów i wielu innych rzeczy związanych
              z brakiem pieniędzy.
              Wybrani mogli sie dalej uczyć - na mnie i na moje zainteresowania nie było
              środków - poprostu.
              Ja mam tylko dwójkę pociech. Jedno obecnie na studiach, drugie małe i sie
              martwię czy zdołam najmłodszemu zapewnić więcej niz sama otrzymałam, nie mam
              zaplecza w postaci dziadków, nie wiem czy za jakiś czas nie stracę pracy i nie
              zasilę szeregu bezrobotnych (kto przyjmie do pracy 40 letnią babę) itd...
              AAAle może się tylko czepiam...


              • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 28.10.03, 17:50
                Mysle, ze sie czepiasz.Ale najbardziej siebie... Boisz sie,ze twoje dzieci
                beda gorsze, ubozsze niz inni ? Boisz sie, ze nie beda sie lubily? Boisz sie,
                ze wyrzuca cie z pracy? Ze zdradzi cie maz? Ze dzieciaki wpakuja sie w zle
                towarzystwo ? Mysle,ze wszystkie martwimy sie o swoje dzieci i mamy lepsze i
                gorsze chwile. Stawiasz sie "wyzej" niz reszta, bo myslisz, ze tylko ty jestes
                przewidujaca... Nie znam mamy, ktora nie chcialaby jak najlepiej dla swojego
                dziecka i juz dawno przestalam myslec, ze jestem wyjatkowa. Mimo iz moje
                dzieciaki sa super zdolne i wszedzie chwalone. Sprobuj znalezc sobie
                przyjaciolke jedynaczke z bogatego domu - niech opowie ci o swoim zyciu,
                swoich marzeniach, o tym jak nie dawala i nie daje sobie rady w kontaktach z
                ludzmi, o samotnosci, o nadopiekunczosci rodzicow,o tym ze kolezanki mialy
                jeszcze lepsze ciuchy i jezdzily w lepsze miejsca na wakacje... Wtedy zycie
                bardziej ci sie skomplikuje.Pamietasz historie M.Lewinsky ? Uwazala sie za
                gorsza, mimo iz byla w elitarnej szkole.Ale tam byli jeszcze lepsi. Ja sama
                mialam brata i w moim domu nie bylo pieniedzy. W wieku 7 lat przewijalam go i
                karmilam fachowo, zostawalam z nim sama na pare godzin i nie jest to dla mnie
                najgorsze wspomnienie... Nauczylam sie w moim domu rodzinnym pracy i to mi sie
                teraz bardzo przydaje. Nauczylam sie, ze nie wszyscy biedni sa kiepscy , ale
                tez nie wszyscy dobrzy - tak samo bogaci. Nauczylam sie, ze zawsze chce sie
                wiecej i wiecej. Moja przyjaciolka ze wspanialego ogolniaka ( gdzie dostalam
                sie bez znajomosci, korepetycji i kosztownych zajec) byla jedynaczka. Ja po
                prostu poszlam na studia.Ona wypompowala z rodzicow tyle pieniedzy na
                naajprzerozniejsze korepetycje, zajecia, ile starczyloby dla trojga zeby
                osiagnac ten sam efekt.Wcale nie byla glupia.Nie chcialo jej sie. To czy
                twoje dzieci beda sie czuly gorsze, ubozsze i czy bedzie to mialo dla nich
                znaczenie, nie zalezy od pieniedzy... niestety...To czy bedzie sie mialo prace
                i czy maz albo zona odejdzie nie zaalezy od ilosci dzieci, niestety tez.
                • amyk Re: myśli o trzecim dziecku... 28.10.03, 22:31
                  Mader1
                  I tu się mylisz - nigdy nie czułam się gorsza z tego powodu że było w domu
                  biednie. Miałam to nieszczęście ze jako chorowite dziecko jeżdząc po
                  szpitalach , prewentoriach, sanatoriach widziałam ten inny swiat,który o niebo
                  bardziej mi odpowiadał. Mialam wspaniałe koleżanki (w tym wspaniałą koleżankę
                  jedynaczkę), drzwi w naszym domu się nie zamykały - przez niego przewijało się
                  wiele wspaniałych osób.
                  Może boję sie przykrej przyszłości tj.>Boisz sie,ze twoje dzieci beda gorsze,
                  ubozsze niz inni ? Boisz sie, ze nie beda sie lubily? Boisz sie, ze wyrzuca
                  cie z pracy? Ze zdradzi cie maz? Ze dzieciaki wpakuja sie w zle towarzystwo?<
                  A pewnie że sie boję i jak narazie ciężko nad tym pracuję aby tak sie nie
                  stało.
                  Chodzilo mi w tym poście o refleksje nad swoim świadomym macieżyństwem i
                  uszcześliwianiem samej siebie (bo mi sie chce mieć dzieci, a potem ręka
                  wyciagnieta np. do państwa - bo mi nie wyszło, a dzieci stają sie kartą
                  przetargową i nikt sie z ich uczuciami nie liczy)).
                  Może i dobrze mieć kupę rodzeństwa - tylko ze z chwila urodzenia się mojego
                  młodszego rodzeństwa moje dzieciństwo się skończyło bezpowrotnie. Najpierw
                  obowiązki - a potem reszta. Moze ty jesteś matką Polką i realizujesz sie w
                  domu - bo ja nie - nie ten chrakter - i też mam do tego prawo (gdzie w tym
                  szacunek do mnie).
                  I mam prawo nie chcieć takiego dzieciństwa dla moich dzieci jak moje.
                  Moi rodzice to prości ludzie z niepełnym podstawowym wykształceniem,
                  pochodzący z zabitych dechami wsi. Mogłabym sie rozpisywać o ich błędach
                  wychowawczych - tylko że ja już dawno je wybaczyłam .
                  I tak przeskoczyli sami siebie - wszyscy mamy średnie wykształcenie (moje -
                  zrobione dla rodziców) i co niektórzy nawet duuużo wyższe. Ja swoje marzenia o
                  dalszej nauce dopiero zrealizowałam niedawno i to z innych pobudek niż czucie
                  sie gorszym. Jak się żyje na prowincji spróbuj sobie iść na studia jak rodzice
                  powiedzą że dla ciebie nie ma na ksiażki, dojazdy, akademik itd.. Można było
                  uciec - może....było można...
                  Nas rodzice chowali a nie wychowywali - bo nie mieli na to czasu. Może gdyby
                  było nas mniej - byłoby inaczej.
                  Widzisz praca mi szczęście daje - ale nie ta w domu, ja widzę bezsens
                  powtarzania w kółko tych samych czynności, robię je jednak- być może dlatego
                  że tak mnie nauczono w domu - ale mnie to nie podnieca. Wychowanie dzieci to
                  juz inna sprawa - robię to dla siebie i dla nich - ale nie myślałam że to
                  bierze sie z poczucia bycia gorszym ??? - muszę to przemyśleć- nigdy tak nie
                  podchodziłam do tego problemu.
                  To że chcę dla moich dzieci żeby miały lepiej, żeby nie musiały o wszystko od
                  podstaw walczyć, tak jak ja musiałam - to chyba dobrze.
                  To że twoje dzieci są zdolne - daj Boże żeby miały szcęście przy szukaniu
                  pracy.
                  >najpierw w sobie trzeba znalezc poczucie godnosci i wartosci bez wzgledu na
                  swoja sytuacje materialna , a potem przekazac to dzieciom< -
                  No cuż od tego my rodzice jestesmy - ale tym brakiem we mnie godności to mnie
                  ubodłaś - nie wiedziałam że ze mnie taki ...ech tchórz.
                  Ale puki co życzę ci takiego kontaktu z dziećmi jaki ja mam ze swoimi.
                  Nie popieram wielodzietności w czasch teraźniejszych - ale każdy ma do niej
                  prawo - tylko czasem postawcie sie w miejsce tych dzieci - przecie to nie
                  rzeczy (chcę to mam a co dalej ???)
                  • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 28.10.03, 23:08
                    Wcale nie zamierzalam cie ubosc.I nie zamierzalam zranic.I nie zamierzam
                    namawiac do posiadania dzieci - bo to nie obowiazek.Kazdy mierzy swoje zamiary
                    na sily i mozliwosci.I kazdy za swoja decyzje bierze odpowiedzialnosc. Na tym
                    forum sobie tylko tak gadamysmileA poza tym i tak masz niezly wynik - dwoje smile
                    Tylko maartwi mnie, ze z taka zajadloscia traktujesz kobiety, ktore
                    postanawiaja inaczej... Przykro mi z powodu rodzicow.Ale... wydaje mi sie tez,
                    ze mozna traktowac dzieci dobrze takze , gdy jest ich wiecej.Znam takie
                    rodziny. Rodzice zastanawiaja sie nad kazdym ze swoich dzieci i o kazde
                    dbaja.Dziecinstwo moich dzieci nie skonczylo sie wraz z urodzeniem
                    nastepnych.To byla nasza (meza i moja) decyzja, nie moich mam i nie moich
                    dzieci. I my ponosimy jej konsekwencje. I nigdy nie myslelismy - "jakos tam
                    bedzie". Mam swietny kontakt ze swoimi dziecmi, ciesze sie, ze ty tez, bo to
                    dobrze, jak jest duzo szczesliwych ludzi na swiecie.
              • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 28.10.03, 18:16
                przepraszam, moze za duzo sie rozpisalam. Chodzi mi o to, ze najpierw
                w sobie trzeba znalezc poczucie godnosci i wartosci bez wzgledu na swoja
                sytuacje materialna , a potem przekazac to dzieciom. Lekom nie nalezy
                ulegac, bo nie moglibysmy w ogole miec dzieci...
                • hancik5 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 08:23
                  Kochane., pozwolę sobie właczyć się do dyskusji. Bardzo, ale to bardzo podoba
                  mi się to co napisała mader. Ja co prawda mam jedno dziecko i małe szanse na
                  więcej mimo starań (mam 37 lat i wyszłam za mąż ok 30-tki), ale moje serce mówi
                  mi ,że posiadanie kilkorga dzieci to najlepsza rzecz na świecie. Uważam, że
                  szczęśliwy w życiu jest nie ten, który ma wszystko, ale ten, który nauczy się
                  kochać i dawać siebie innym. Za dużo znam jedynaczek i jedynaków, żeby inaczej
                  o tym myśleć. życie w dużej rodzinie i dużo pracy kształtuje charakter
                  człowieka, człowiek staje się twardszy, no cóż życie to nie bajka. Wiecie, ja
                  najbardziej zostałam porażona, gdy poznałam przypadkowo pod kościołem (nasze
                  dzieci się poznały pierwsze) małżeństwo niewidomych ludzi. Mieli oni 3-letniego
                  chłopczyka i drugie w drodze. Od tamtej pory utrzymujemy z nimi kontakty,
                  urodziła im przeeeeśliczna córeczka, ma już roczek. A oni - wspaniali ludzi -
                  uśmiechnięci, radośni a jednocześnie twardzi i twardo stąpający po ziemi. Mają
                  malutkie mieszkanko i dlatego nie zdecydują się na następne dzieci, a chcieliby
                  mieć ich dużo. Zawsze u nich czysto i przyjemnie, dzieciaki spokojne i radosne.
                  Gdyby zadręczali się swoim kalectwem, siedzieli by w domach rodzinnych do tej
                  pory, swoją postawę zawdzięczają (jak mówią) twardej szkole życia z Lasek (jest
                  tam szkoła dla niewidomych). Za długo o tym piszę, ale naprawdę według mnie
                  troje, czworo dzieci to nie jest za dużo. Boże jak mnie brakuje dużej rodziny,
                  ummnie sami jedynacy wśród kuzynów i kuzynek. Mój brat też nie śpieszy się do
                  żeniaczki. Dlaczego nie mogłam wcześniej spotkać mojego Wojtka??
                  • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 08:40
                    Dzieki, ale ja nie potepiam mam jedynakow czy jedynaczek smileNie chce,by
                    to bylo taak odebrane. Moja najlepsza przyjaciolka od wieeelu lat jest mama
                    jedynaka - swietnego chlopaka.Tak jej sie zycie ulozylo. Mysle,ze twoje
                    dziecko tez jest wspaniale.Ja tylko uwazam, ze nie ma monopolu na prawde.
                    Kazdy ma do opowiedzenia swoja bajke. I do przezycia swoje zycie.Pozdrawiamsmile
                    • hancik5 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 09:11
                      Droga Mader, nie nie, nie mam zamiaru nikogo potępiać, chcę tylko lekko
                      zachęcić i pomóc rozwiać czarne myśli co do przyszłości dzieci. To był mój
                      zamiar. Chciałam też pokazać, że dla dzieci posiadanie rodzeństwa to też
                      kapitał na przyszłe dorosłe życie. Ja po prostu sama tęsknię za dużą rodziną i
                      zazdroszczę innym, że to mają. U mnie wszyscy porozrzucani po Polsce i całym
                      świecie i co - pusto!!
                      • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 11:04
                        smile))Moge sie tylko usmiechnac.Moj zamiar tez byl takismile
                        • nata76 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 15:16
                          Ojoj,chyba rozpetałam wojnę niechcący....
                          Amyk,podziwiam Cię,ze z takimi poglądami na życie w ogóle postanowiłaś założyć
                          rodzinę.I wcalę nie pisze tego ironicznie.Szkoda mi,że miałas takie
                          dzieciństwo.Myslę,że jednak nie całkiem się z nim pogodziłaś,bo ten twój post
                          taki pesymistyczny.....
                          Ale muszą byc i tacy i tacy ludzie.Ja,widzisz,jestem optymistką.Mam siostrę
                          mlłodszą,zawsze chciałyśmy mieć jeszcze kogoś,ale mio rodzice nas nie
                          posłuchali.Moj mąż ma czterech braci i siostrę.
                          Ale,włąnie,Amyk poruszyła ważną sprawę.,że posiadanie dziecka odbierane jest
                          jako KAPRYS a nie potrzeba serca.nawet nie wiem,jak to teraz zwerbalizować
                          dalej...
                          Finanse...W jednym wątku pewna mama pisała,że dla niej minimum socjalne w
                          domu,to żeby każde z dzieci miało własną szczoteczke i majtki winkDla innej
                          będzie co innego.mam koleżanke,która ze wzgledpow materialnych nie chcę
                          drugiego dziecka,ale buty kupuje w naturino,a ubrania w Chicco.no i nie
                          krytykuje jej,bo ma do tego prawo,jesli lubi otaczac się pieknymi rzeczami i ją
                          na to stac.Gdybym miała tyle kasy,co ona,to pewnie już bym nad pąitym dzieckiem
                          myslała!wink
                          Poza tym,lubię byc w domu i mam jeszcze pojemne serce do kochania.gdyby moj mąż
                          sie zgodził,to pewnie jeszcze jakieśd dziecko wzięłabym do rodziny zastępczej.
                          Tylko,po poscie Amyk,poczułam się jak BEZMYSLNY DZIECIORÓB...sad(((((
                          • mader1 Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 18:03
                            NIGDY TAK O SOBIE NIE MYSL !!! Pomysl, ze dajesz sobie i swiatu nastepna
                            kochana i kochajaca osobe, zupelnie niepowtarzalna ! Cud !
                            Post , o ktorym piszesz mial rzeczywiscie obrazliwy i lekcewazacy poddtekst
                            i dlatego zareagowalam - nie na odmienne zdanie (wiekszosc uwaza,ze nie
                            powinno sie miec wiecej niz jedno dziecko), ale na kulture wypowiedzisad To
                            dobrze, ze potrafisz kochac nie tylko siebie i jestes gotowa przyjac na
                            siebie ciezar i odpowiedzialnosc wychowania nastepnych dzieci smile
                          • amyk Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 22:13
                            Hej, hej nie jest ze mną tak źle ja też z optymizmem patrzę w życie smile).

                            Efektem mojego dzieciństwa jest moze jedynie to,- że twardo stąpam po ziemii,
                            nie liczę na nikogo i tak jak mówi moja mama - zawsze sobie poradzę
                            To że mam dzieciaki - to dla mnie akurat jest normalna kolej rzeczy i zawsze
                            myślałam o dwójce - może z tą różnicą, że nie planowałam by każde z nich miało
                            innego ojca smile).

                            Nie ma jednej racji i pewnie nie będzie.
                            MOim zamysłem bylo uświadomienie tej drugiej strony medalu - trudniej jest być
                            szczęśliwym dzieckiem w wielodzietnej rodzinie a z tą miłościa braterską też
                            nie jest tak pieknie - temat rzeka.
                            Wyjątki bywają - ja takowych do końca szczęśliwych wielodzietnych rodzin nie
                            znam osobiście - sczególnie kiedy dzieci zaczynają dorastać, dojrzewać i
                            zaczynają się prawdziwe problemy.
                            Finanse faktycznie nie muszą być aż tak ważne - ale samo wielkie serce to
                            też trochę za mało w naszej obecnej rzeczywistości (do bólu jestem realistką).
                            Zastrzegam - to są tylko moje małe dywagacje - każdy z nas decyduje sam o
                            swoim życiu.
                            Pomysł z rodziną zastępczą popieram w calej rozciagłości - jest tyle
                            dzieciaków które potrzebują miłosci i normalności.
                            Gdybym miała na to warunki (mieszkaniowe szczególnie) to kto wie ...??
    • mamatrojki Re: myśli o trzecim dziecku... 29.10.03, 21:15
      U mnie jest łańcuchowa... Mam różnicę 2,8 mies. i 4 lata. Trochę załuję, że tak
      dużo, ale ma to swoje plusy. Starszaki są dość samodzielne, a Najstarszak,
      czyli Ula całkiem fachowo i z dużą satysfakcją zajmuje się Maluchem. Dzieci
      zaczynają pytać, kiedy następne...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja