rodzina moja i męża -HELP (długie)

02.09.08, 09:28
Jestem z Wami od dawna, tylko rzadko piszę, bo z tych leniwych
jestemsad Poza tym, jakoś do tej pory nie miałam problemów, których
sama nie potrafiłabym rozwiązać. Wierzę w Was jednak, myślę, że
Wasze trzeźwe oczy i bystre umysły pomogą mi wyjść z impasu.
Otóż ja mam fajną rodzinę i bliską i daleką. Wszyscy sobie pomagamy,
wspieramy, po prostu się lubimy i kochamy.
Mój mąż z kolei - dokładnie odwrotnie. Z rodzicami kontaktów nie
utrzymywał, jak się poznaliśmy. Od dwóch lat, z rodzicami jakiś
kontakt utrzymuje, ale nikły. To samo z bratem. Kontakt miał częsty
jedynie z babcią i rodzeństwem matki - wizyty w w każdy weekend. Do
dziadka i rodzeństwa ojca, sam z własnej i nieprzymuszonej woli nie
chodził i nie dzwonił.
Mąż polubił moją rodzinę, wydawało mi się, że wstrzelił się w nasze
powiązania i kontakty.
Moi rodzice nie mają zbyt wiele pieniędzy, więc co miesiąc daję
mamie 500 zł. Z kolei, moja mama zawsze kiedy zachodzi potrzeba
opiekuje się dziećmi, kupuje im ubrania (ok. połowa ciuchów to
ubrania od babci), zabawki, książki. Często daje nam żywność -
rodzice mieszkają poza miastem, wiele produktów mają swoich, poza
tym mama często chodzi do rozmaitych sklepów i hurtowni i zawsze jak
jest coś warte kupienia, kupuje nam też. Pieniędzy za to nie bierze.
Od wiosny do jesieni wszystkie weekendy spędzamy u moich rodziców.
Tak wygląda tło sytuacji.
A teraz do rzeczy: musieliśmy z mężem podjąć ważną decyzję. Już
zdecydowaliśmy jak postąpić, w weekend odwiedziliśmy tę ciotkę i
babcię. I nagle słyszę, jak babcia przekonuje męża, że podjęliśmy
złą decyzję. Po cichu na boku powiedziałam mężowi, że nie życzę
sobie, by ktoś poza nami decydował za nas, że co innego rada a co
innego instrukcje postępowania. Mój mąż wydarł się do mnie, obraził
mnie i w końcu powiedział "Sp...". Więc odwróciłam się na pięcie i
wyszłam. Wydzwaniał, żebym wróciła, wróciłam więc. Wtedy jego ciotka
powiedziała, żebym więcej tam nie przyjeżdżała. Ok, nie to nie.
Dodam, że nie pierwszy raz ta kobieta tak wyskoczyła. Wcześniej
zdarzało się już, że robiła mi jakiś afront, ale starałam się być
ponad to.
W drodze do domu mąż zrobił mi karczemną awanturę, że obraziłam
wszystkich i on musi się zastanowić, czy chce po tym wszystkim być
ze mną i stwierdził, że musi moich rodziców też zdenerwować i
wywołać kłótnię. Jak powiedział, tak zrobił. Ja zostałam z dziećmi u
rodziców, on pojechał do domu. Na drugi dzień przyjechał, błagał o
to, bym do niego wróciła. Pojechaliśmy do domu. Ustaliliśmy, że on
dalej będzie odwiedzał rodzinę, a ja z dziećmi nie. To było prawie
dwa miesiące temu. Od tamtej pory, mąż usiłuje mnie skłócić z moją
rodziną, kłóci się o te pieniądze, które daję mamie. Ok. z mamą
ustaliłam, że od września nie będę dawała jej pieniędzy. I nie
powiedziałam już jej, że nie przyjmę żadnej innej pomocy, bo nie
chcę zrażać nikogo do męża. Z kolei on opowiada mi jak to w pracy
chwali się, że nie ma problemu z dziećmi, bo jak tylko potrzebujemy
to zajmuje się nimi babcia. Przedwczoraj, po kłótni, znów na temat
stosunków rodzinnych (mój mąż wymaga, bym przeprosiła jego ciotkę),
ja przestałam się do męża odzywać. Wczoraj córcia poszła pierwszy
raz do przedszkola (wcześniej chodziła do żłobka). Wieczorem dziecko
nie mogło poradzić sobie z emocjami i urządziła histerię. Mąż dał
jej klapsa i stwierdził, że jej zachowanie jest wynikiem 3 –
tygodniowych wakacji z moją mamą.

Nigdy wcześniej nie mieliśmy problemów z komunikacją, zawsze po
kłótniach i nieporozumieniach szybko dochodziliśmy do porozumienia.
Teraz jednak, ja nie chcę iść na kompromis. Nie będę przepraszać
jego ciotki za to, że wyrzuciła mnie ze swojego domu. Nie będę też
szkalować mojej rodziny, bo mężowi tak się podoba.
Poradźcie co robić, proszę
M.
    • margotka28 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 09:39
      Rzeczywiście sytuacja nie jest łatwa. Piszesz, że wcześniej nie
      mieliście problemów z komunikacją. Tak nagle się to zmieniło? Z
      jakiego powodu mąż zaatakował cię agresywnie w obecności ciotki? Czy
      zdażało się to już wcześniej?

      Skoro mąż zmienił się, to może ma jakieś problemy, o których nie
      chce ci mówić?
    • syriana Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 09:40
      myślę, że Twój mąż jest zazdrosny o tę nierównowagę kontaktów i relacji po obu
      stronach Waszych rodzin

      powodowany pewnie jakimś rozżaleniem, że od Twojej rodziny dostajecie wymierną
      pomoc i wparcie a od jego nic, strzela fochy nie potrafiąc wprost wyartykułować,
      że źle się z tym czuje
    • mamamonika Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 09:48
      Mnie uderzyło kilka rzeczy w opowieści.
      Piszesz, że nie mieliście problemów z komunikacją - j osobiście nie
      wyobrażam sobie mojego męża mówiącego do mnie spier... Ty jakoś się
      nie zdziwiłaś... Poza tym publiczna kłótnia w obecności kogoś
      postronnego, jakieś dziecine "to teraz musze obrazić twoich
      rodziców" - dla mnie to świadczy o mocno niedojrzałych relacjach
      między wami i właśnie kłopotach z komunikacją, i to raczej
      zadawnionych.
      • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 10:32
        Właśnie jego zachowanie u ciotki mnie zdziwiło i bardzo oburzyło.
        Zdziwiłam się i wyszłam, bo nic mądrzejsego nie przyszło mi do
        głowy.
        Skoro piszesz, że nasza komunikacja jest niedojrzała, to napisz, jak
        powinnam się zachować. Zrobił awanturę w domu rodziców, zrobił źle,
        to wiem. Ale miałam złożyć pozew rozwodowy z tego powodu?
        Przeprosił mnie, rodziców, obiecał poprawę. Jak miałam przewidzieć,
        że tak nie będzie? Dotychczasowe nasze ustalenia były respektowane
        zarówno przez niego, jak i przeze mnie
        • mamamonika Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 11:51
          Dojrzały człowiek nie mówi czegoś w stylu "to ja muszę obrazić teraz
          twoich rodziców bo ty się krzywo popatrzyłaś na ciocię albo ciocia
          na ciebie, wszystko jedno". No to jest już śmieszne i żałosne
          zarazem.
          Poza tym takie scysje jak u ciotki, do tego w obecności osób obcych
          nie biorą się zwykle znikąd - coś wybuchło akurat w tym momencie.
          Dlatego napisałam o niedostatkach komunikacji.
          Rozwodu na razie bym nie proponowała wink, zalezy jak się sytuacja
          będzie dalej przedstawiać. Ale ciągle mam wrażenie, że coś macie nie
          do końca przegadane.
          • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 12:33
            U ciotki cała draka między nami była na osobności. Potem wyszłam.
            Nie wiem, o czym rozmawiali, jak mnie nie było. U moich rodziców
            drakę zrobił przy nich.
            Dla mnie ta sytuacja jest bardzo dziwna.
            Rozumiem, że mężowi jest ciężko z powodu bylejakości kontaktów
            rodzinnych - dla kontrastu ma moje - pierwszorzędne. Ale moja
            rodzina traktuje go normalnie, tzn. jak kogoś równie bliskiego jak
            ja. On też ich lubi(ł) i często on mnie wyciągał, żebyśmy kogoś
            odwiedzili. Po prostu jest członkiem tej rodziny.
            Zawsze starałam się wspierać męża w kontaktach z jego rodziną. Jak
            oni się starli, to bagatelizowałam to, bo jak oni się na kogoś
            obrażą to do końca życia. nawet nie mają do siebie nawzajem numerow
            telefonów.
            Cieszyłam się więc tymbardziej, że tak polubił moją rodzinę, że ma
            nareszcie bliskich sobie ludzi.
            Ten układ trwał długi czas. Do początku lipca.
            A przegadane do niedawna mieliśmy wszystko. Przynajmniej tak mi się
            wydawało...
    • deodyma Re: wybacz, ale maz zachowuje sie, jak smarkacz. 02.09.08, 09:57
      jego rodzina Ciebie obrazila i Ty masz jeszcze przepraszac jego
      ciotke? on za wszelka cene chce postawic na swoim i chce wymusic na
      Tobie te przeprosiny. zle zrobilas, ze po tym wszystkim wrocilas z
      nim do domu. ja bym mimo wszystko zoztala u swojej matki dodat,
      dokad by facet nie poszedl po rozum do glowy i by sie w koncu nie
      opamietal. Ty wrocilas z nim do domu a on i tak dalej robi , co chce
      bo czuje sie panem sytuacji. zachowuje sie, jak swinia, chca c
      sklocic Cie z Twoja rodzina. przeciez to wlasnie Twoja rodzina Wam
      pomagala.musisz szybko sprowadzic faceta do pionu bo bedzie coraz
      gorzej.
      • mamaolutki zgadzam siie z deodyma. 02.09.08, 10:09
        u mnie sytuacja wygladala inaczej ale problem ten sam-maz(nie
        pamietam juz nawet od czego to sie zaczelo)tak sie zacietrzewil na
        moich rodzicow ze poprostu ich znienawidzil a ja beznadziejnie
        glupio zrobilam i po kazdej karczemnej awanturze ktora mi robil z
        ich powodu wracalam do niego co umacnialo go w przekonaniu ze robi
        dobrze.az ktoregos dnia powiedzialam dosc i wyprowadzialm sie na
        dluzej.od tej pory jest znacznie lepiej chocaiz juz nie tak
        samo.zycze Ci wytrwalosci i nie pozwolcie zeby klotnie o rodzine
        zniszczyly wasz zwiazek bo to Wy przeciez jestescie swoja najblizsza
        rodzina i nikt nie powinien was sklocac.
    • burza4 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 12:04
      pogada spokojnie, żeby nie wyładowywał swoich emocji na
      najbliższych, bo na to przyzwolenia nie ma. I spytaj o co tak
      naprawdę mu chodzi? może nie wsiąkł w twoją rodzinę tak jak to się
      tobie wydaje, może ten nadmiar troski i atencji go w gruncie rzeczy
      denerwuje? może ma wrażenie, że stał się dodatkiem do twojej rodziny?

      dziwi mnie spędzanie każdego weekendu z rodziną, choćby
      najfajniejsza była. Gdzie czas dla siebie, dla przyjaciół? w takiej
      rodzinnej komunie często zatraca się indywidualizm związku, być może
      podświadomie mąż ma tego dość? mnie osobiście wizja wszystkich
      weekendów z teściami doprowadziłaby do nerwicy, choćby aniołami byli.

      co nie zmienia faktu, że w pewne kwestie powinniście przedyskutować -
      np. twoją pomoc udzielaną mamie (nie wiem czy was na to stac, może
      mąz uważa inaczej), przecież musi sobie zdawać sprawę z tego że
      opieka babci nad dzieckiem ma określone konsekwencje?

      spytaj jak on widziałby wasze relacje z dalszą rodziną?

      • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 12:53
        Nie jest to troska, wiem, że kotka można na śmierć zagłaskać.
        Po prostu, ja nie mam czasu na latanie po sklepach, oprócz
        cotygodniowych zakupów w markecie, mama też nie, ale lubi.Więc
        kupuje. Zawsze mąż to chwalił.
        To mąż najczęściej inicjował wyjazd do moich rodziców. mamy tam do
        dyspozycji 2 pokoje, 3 - letnia córcia może wychodzić sobie bez
        problemu na dwór.
        jak chcemy gdziekolwiek wyjść bez dzieci, to i tak jedziemy do
        rodziców, bo innych możliwości technicznych nie ma. Mamy zbyt małe
        mieszkanie, by ktoś mógł u nas spać. Pozostaje opiekunka na
        przyszłość...
        Kwetię pieniędzy też mieliśmy obgadaną.
        Moi rodzice nie ngerują w nasze małżeństwo, są blisko, wysłuchają
        problemów, czasem coś doradzą.
        Mężowi ten układ odpowiada. Nawet kilka dni temu chwalił się kolegom
        w pracy, że ma tak dobrze. To opowiadał mi on, sama nieraz
        słyszałam, jak chwalił ten układ.
        Dlatego jestem w takim szoku.

        Pytałam jak by widział ten układ, więc powiedział, że mam przeprosić
        jego ciotkę, a mamie nie dawać kasy. Do czasu przeproszenia jego
        ciotki nie chce utrzymywać kotaktów z moim bratem. Poza tym nic nie
        powinno się zmienić, bo jest dobrze.

        Zawsze wszystkie nasze problemy rozwiązywaliśmy sami. Zawsze
        potrafiliśmy się dogadać. Teraz on się coraz bardiej zacietrzewia.

        Powiedziałam mamie, że teraz nie będę dawać jej pieniędzy.
        Przemilczałam, że nie przyjmę żadnej pomocy od niej, bo mam nadzieję
        że chłop się opamięta. Będzie to trudne, bo nawet gdybym tej kasy
        mamie nigdy nie dawała, to zachowywała się tak samo, tyle, że sobie
        odmawiając.
        • burza4 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:21
          coś musi być na rzeczy, bez powodu taki gwałtowny zwrot akcji by nie
          nastąpił. Może nie zostało to wyartykułowane jeszcze? może nawet nie
          sobie nie uświadamiać niechęci. Ale coś go jednak uwiera, bo gdyby
          naprawdę lubił kontakt z twoją rodziną, to by się od nich nie
          odcinał (kontakt, a nie interesowne podejście, że wygodniej spędzać
          weekend z nimi, bo się zajmą małą).

          być może źle odczytujesz jego słowa - to, że chce tam jeździć nie
          musi wynikać z chęci integracji z twoją rodziną, a być podyktowane
          jedynie względami praktycznymi.

          bardzo nie podoba mi się natomiast stawianie takich warunków i brak
          obiektywizmu w stosunku do sytuacji z ciotką. Czy on mimo wszystko
          nie jest emocjonalnie uzależniony od swojej rodziny? może trzyma się
          jej kurczowo bo to jedyne osoby z jego strony, które mają z nim
          kontakt i utrzymują równowagę? gdyby się od nich odciął - zostałby
          sam przeciwko twojemu klanowi? chyba jednak nie czuje się do końca
          częścią twojej rodziny, co nie ma nic wspólnego z tym, że wygodnie
          mu korzystać z ich obecności w waszym życiu.

          myślę, że za mało czasu poświęcacie na budowanie własnych więzi,
          niezależnych od dalszej rodziny - gdyby było inaczej, mąż nie czułby
          się tak zagrożony. Nie chce utrzymywać kontaktów z twoim bratem? na
          litość boską, nie musi (podobnie jak ty z ciotką)! nie jesteście
          bliźniętami syjamskimi, nie musicie lubić tak samo wszystkich
          członków rodziny i ze wszystkimi się spotykać.

          nie bardzo rozumiem jak można dorosłej osobie kazać kogoś przeprosić
          (niezależnie od powodów)? dawanie mamie kasy to inna broszka, uważam
          że decyzje co do budżetu rodzinnego powinny być podejmowane
          wspólnie, natomiast zamiast tego należy rozliczać konkretne nakłady -
          opiekę czy zakupy.
    • malila Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:07
      Twój mąż rzeczywiście zachowuje się idiotycznie, ale za mało wiadomo
      na temat relacji w jego rodzinie, żeby móc napisać coś konkretnego.
      Niewątpliwie te relacje są chore, ale o co dokładnie chodzi...
      Brak poczucia ważności wydaje się być tutaj istotną kwestią, bo
      każda z wymienionych przez Ciebie osób ma nadmierną potrzebę
      podkreślania, jak bardzo liczy się i powinno liczyć się jej zdanie.
      Każda z tych osób jest również przeczulona na punkcie własnego
      miejsca w hierarchii rodzinnej. Wydaje się, jakby każda z nich
      musiała zacięcie walczyć o to miejsce czy może przez długi czas żyła
      w przekonaniu, że jest nikim, albo też wyrosła w przekonaniu, że to
      miejsce należy się jej z definicji i z tym miejscem tak mocno
      zwiazała swoje "ja", że utrata tego miejsce wiąże się z utratą
      poczucia tego, że się jest kimś.
      Zastanawiam się, co się dzieje z mężczyznami w tej rodzinie: czy
      kobiety są w niej stroną dominującą i dlatego mężczyźni pozbawiani
      wpływu czują się postponowani, co wywołuje ich gniew i agresję, a w
      efekcie do zrywania więzi z rodziną? Czy może na odwrót - przemoc
      przekazywana jest w linii męskiej, a reakcją na to jest zerwanie
      więzi i naturalna dominacja kobiet w rodzinie, w której nie ma
      mężczyzn oraz próba zrekompensowania sobie życia z agresywną
      męskością? Jakby nie było, kobiety nie są tu słabą płcią.
      Zastanawiam się też, czy nie przypadkiem weszłaś w taki rodzinny
      układ. Nie wiem bowiem, co sprowokowało Cię do szeptania mężowi, że
      nie życzysz sobie podejmowania decyzji za Was. Czy miałaś podstawy
      sadzić, że mąż spełni polecenie babki? Czy uważasz, że mąż nie umie
      myśleć i zachowywać się samodzielnie? Czy Twoja matka nie udziela Ci
      nie pytana żadnych rad? Czy mąż wtedy protestuje? Czy też Twoim
      zdaniem taki protest byłby nieuzasadniony, bo przecież Twoja matka
      jest fajna i nie narzuca swojego zdania, a jedynie życzliwie
      doradza - zupełnie inaczej niż w przypadku rodziny męża?
      Nie chcę napisać, że zachowanie męża jest usprawiedliwione, bo nie
      jest. Jednak moim zdaniem Ty rzuciłaś kamyk, który ruszył całą
      lawinę. Bardziej czy mniej otwarcie dyskredytujesz jego rodzinę. To
      trudno znieść, nawet jeśli tą rodziną byłby Stalin. Bo to rodzina,
      korzenie. Jeszcze trudniej znieść to, że żona czy mąż usiłuje
      narzucić Ci sposób, w jaki masz się do tej rodziny odnosić. Że
      wydaje polecenia. Bo mam wrażenie, że Ty nie dałaś nawet swojemu
      mężowi szansy na to, żeby zdążył zareagować. Usiłowałaś przejąć nad
      nim kontrolę w obawie, że ja utracisz. Czy nie tak jak ciotka z
      babką?
      W Twoim mężu kłóci się potrzeba posiadania zgodnej, przyjaznej
      rodziny z brakiem rownowagi, jaki panuje w relacjach między Waszymi
      rodzinami. Ale to nie jest powód do tego, żeby niszczyć swoich
      najbliższych. I na to właśnie zwróciłabym uwagę Twojego męża na
      Twoim miejscu. Powiedziałabym, ze jest mi przykro, że mu nie
      zaufałam, ale że jego zachowanie mocno przekroczyło granicę między
      przykrością a krzywdą. Że wolałabyś, żebyście wszyscy lubili się jak
      w bajce, że rozumiesz jego potrzebę kontaktu chociażby z babką i
      ciotką, ale nie pozwalasz, by działo się to Twoim kosztem. I kosztem
      Waszych dzieci. Jeśli on się z tymi kosztami nie liczy, to nie
      pozostanie Ci nic innego, jak zadbac o to samodzielnie. I że
      oczywiście nie pozwolisz na bicie dziecka, bo on w ten sposób
      próbuje ukarać Ciebie i Twoją matkę, a nie czegokolwiek nauczyć
      dziecko.
      No chyba, że jednak miałaś podstawy, aby mu nie ufać. Wtedy to nie
      wiem, czy w ogóle chciałoby mi sie z nim jeszcze gadać...
      A ciotki nie przepraszaj. Nie ma za co.
    • mozambique Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:14
      "Nigdy wcześniej nie mieliśmy problemów z komunikacją"

      czy komunikaty w stylu "spi...laj" były normalnym elementem waszej
      dotychczasowej bezproblemowej komunikacji ?
      • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:44
        Problemów w komunikacji nie było do tej pory. Niestety, kiedyś musi
        być pierwszy raz...
        O czym wyraźnie pisałam.
        Otoż, zareagowałam na słowa jego babci, bo decyzja dotyczyła nasej
        ewentualnej zmiany miejsca zamieszkania - wyjazd za granicę. Mąż ma
        załatwioną pracę, na stanowisku kierowniczym. Ustaliliśmy, że
        pojedzie na rozmowę kwalifikacyjną i rozejrzy się na miejscu, jakie
        będą inne warunki pracy. Jeśli zarobki osiągnęłyby określony przez
        nas pułap, to postanowiliśmy wyjechac.
        Babcia męża słysząc to, użyła argumantu, że ich rodzina (ona i
        ciotka z mężem) nie będą mieli na kogo liczyć. Nie będzie miał ich
        kto do lekarza nawet zawieźć. I mamy nie jechać.
        Było to kolejne takie stwierdzenie w ciągu krótkiego czasu.
        Nie wyciągałam męża na bok, by poiedzieć mu kilka słów do słuchu -
        wyszłam na dwor na papierosa. Mąż dołączył. Wtedy spokojnie, bez
        nerwów powiedziałam, co o tym myślę. A myślę i myślałam, że to
        szantaż emocjonalny. I wtedy w niego złe wstąpiło. Ciąg dalszy
        awantury znacie.
        Mąż zdaje sobie sprawę, że to ciotka mnie obraziła, ale chce, żeby
        wszystko było jak dawniej i ja mam ją przeprosić. Jak ja się nie
        zgadzam, bo uważam, że nie jestem winna. Mąż wie, że jakby ciotka
        zadzwoniła do mie, to bym z nią normalnie rozmawiała, i pewnie
        faktycznie wszystko wróciłoby do normy. Jednak wywiera na mnie
        presję, posługując się moją rodziną.
        jakby chodziło o kogoś innego, czy o coś innego, wszystko miało by
        inny przebieg. Wiem o tym, nie wiem jak to przełamać. Rozmowy kończą
        się tym, że on wsiada na moją rodzinę.
        jesteśmy udanym małżeństwem. Zawsze się dogadywaliśmy. wiem, że to
        co mówi o mojej odzinie spowodowane jest chwilową potrzebą
        (zmuszeniem mnie do przeproszenia ciotki). ja nie zamierzam nikogo
        przepraszać, a on jak pies ogrodnika - ja nie będę miał rodziny, to
        i ty nie (tzn. będziemy korzystać z różnych udogodnień i
        przywilejów, ale sami nic w zamian nie damy)
        • malila Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:50
          Co odpowiedział mąż na słowa babki?
        • babcia47 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:08
          ja nie będę miał rodziny, to
          > i ty nie (tzn. będziemy korzystać z różnych udogodnień i
          > przywilejów, ale sami nic w zamian nie damy)
          na to bym sie nie zgodziła pod żadnym pozorem i nie rozumiem Twojej
          postawy, tj. ze oświadczyłaś mamie, że koniec z dotacjami co miesiąc
          ale o tym, że ma Wam nie robić darmowych zakupów juz nie..W takiej
          sytuacji jesteś wręcz zobowiązana wyrównać koszty i to nie tylko
          tych zakupów ale i Waszych ciągłych pobytów u rodziców..Trzeba
          mężowi postawić sprawę jasno..albo, albo..jeżeli chce bywać,
          zostawiać dziecko pod opieką(pewnie zawsze sie tam stołujecie a
          babci za opieke nalezy sie np. jakis prezent), przyjmować zakupy..to
          w takim razie powienien się rewanżować lub zwracać koszty na
          bieżąco..i moze sie okazac, że wydatki beda wyższe niż te 500,-
          • mozambique Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:11
            mą jest wybitnie przewrazliwiony na tym punkcie , na poziomie
            agresji

            ciekwaew dlaczego ? moze w gre wchodzą sprawy o których nie wiesz ?
            jakies rodzinne tajemnice ?
          • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:24
            Nie, nie dam kasy, ale z żadnej pomocy nie skorzystam. Tylko mamie o
            tym wprost nie powiedziałam, ale jak np. do mnie zadzwoni (zawsze
            tak robi) - jest taki piękny schab, kupić Ci? odpowiem - nie, dzięki
            mam pełną zamrażarkę. na weekend nie przyjedziemy, bo coś nam
            wypadło.
            Dlatego, że moja mama ma taki charakter, to dajemy jej te 500 zł.
            Wcale nie uważam, że to zapłata. Podkreślam, że moja mama to robi
            nie ze względu na te pieniądze, tylko tak ma. Kasę jej daję, bo
            rodzicom się nie przelewa, a ona jest gotowa od ust sobie odjąć.
            Ojciec też dużo pomaga, ale on rozsądniej, nie swoim kosztem. ja im
            też pomagam w inny sposób, nie tylko finansowy. Do tej pory wzystko
            grało - oni zawsze mogli liczyć na nas (do tej pory mąż zachowywał
            się normalnie), my na nich.
            Casem, jak mieliśmy jakieś większe wydatki (zdarzyło się ze 2 razy),
            to po prostu mamie tej kasy nie dawałam, rekompensowałam to w innym
            okresie.
            Teraz, jak mąż jest taki mądry, to kasy mamie nie dam, tylko
            wszystko kupimy sobie sami, dzieckiem będziemy opiekować się tylko
            my i opiekunka.
    • hrabina_murzyna Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:25
      Mam wrażenie, że dopóki będziesz uległa mężowi to tego typu sytuacje
      nigdy się nie zmienią. Myślę, że jesteś też uzależniona od niego,
      bez własnego zdania, skazana na humory swojego męża. Zobacz jak to
      wygląda:
      1) ciotka rozmawia z mężem o Waszej sprawie i Waszej decyzji-
      dlaczego nie powiedziałaś głośno swojego zdania? Dlaczego pozwalasz,
      zby obce osoby decydowały o Waszych sprawach?
      2) słowo spier...j- wyszłaś i ok, ale ja bym jeszcze powiedziała
      mężowi co o tym myślę i dopiero zamknęła drzwi
      3) wracasz do ciotki, bo mąż zadzwonił- po co? po takich słowach
      podkulasz ogon i wracasz, bo on zadzwonił. Rodzina męża to zauważyła
      i powiem szczerze, że jeszcze dołożyła do pieca śmiejąc się z Ciebie
      w duchu jak z głupiej gęsi.
      4) wracacie do domu- mąż Cię straszy, a Ty co? Po co pojechałaś do
      rodziców? Czemu nie powiedziałaś mu do słuchu? Jakim prawem Ty i
      Twoi rodzice zostali poniżeni?
      5) zostajesz u rodziców- dziwię się rodzicom, że wogóle wpuścili
      męża do swojego domu po takim zachowaniu i Tobie, że zaraz na drugi
      dzień poleciałaś za nim, bo raczył przyjechać.
      6) nie dajesz mamie pieniędzy- bo co? No chyba, że tylko mąż pracuje
      to już inna sytuacja. Ale skoro na siebie zarabiasz to ja bym nie
      ustąpiła.
      Wniosek: nie szanujesz się sama i nikt Cię szanował nie będzie.
      Latasz za mężulkiem jak podfruwajka, jego rodzina ma Cię za idiotkę,
      a on sam to wykorzystuje. Szanuj się dziewczyno!
      • mamagapka Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:37
        hrabina ma w dużej mierze rację.

        ciotka rozmawia o waszej decyzji, trzeba było się głośno odezwać. no
        chyba że tylko tobie wydawało się że macie to już ustalone.
        absolutnie bym jej nie przeprosiła i na pewno bym tam już nie
        pojechała.
        swojej rodzinie, bratu, mamie, wytłumaczyłabym oględnie jednak o co
        chodzi, żeby brat nie był zdziwiony jak mąż się do niego na ulicy
        nie odezwie.

        absolutnie nie pozwoliłabym mu bić dziecka.

        i jeszcze jedno. jak się mówi że się wyprowadza, nawet na jakiś
        czas, to nie wraca się po jednym telefonie z podkulonym ogonem.

        a męża najwyrażniej cieszą te ochłapy zainteresowania jakim obdarza
        go babka i ciotka i za wszelką cenę nie chce ich stracić, nawet
        kosztem stosunków z tobą. dlatego zależy mu żebyś przeprosiła
        ciotkę. wiem że to przykre ale takie jest moje zdanie. a przecież
        to ty powinnaś być jego najbliższą rodziną.
        • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 13:56
          Macie rację,
          ale ja nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Nigdy. na nikogo
          innego też. Posprzeczaliśmy, czy pokłóciliśmy się niejeden raz,
          potem to przegadaliśmy i było ok. Oboje do tej pory wyciągaliśmy
          wnioski i respektowaliśmy ustalenia. Pojechałam do domu, bo okazał
          skruchę, ustaliliśmy, że ja do ciotki nie pojadę, ani dzieci, a on
          jak będzie chciał to nie ma problemu. Ciotka też może nas wizytować
          bez problemów. Krzyki w swoim domu rodzice mu wybaczyli.
          Nie wtrącałam się do rozmowy męża z babcią, bo kilka razy już
          mówiłam, co o tym myślę, a babcia znowu swoje. W pewnym stopniu
          rozumiem jej obawy, ale sama metoda zmiany naszej decyzji (szantaż
          emocjonalny) wywoływała mój sprzeciw.
          Do ciotki wróciłam, bo mąż dzwoił i dlatego, że oni mieszkają w
          innym miasteczku i po prostu nie miałabym jak do domu wrócić. na
          pociąg musiałabym czekać kilka godzin.
          Dotychczas mój mąż naprawdę był świetnym mężem i ojcem.
          ech...
          • babcia47 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:23
            > Nie wtrącałam się do rozmowy męża z babcią, bo kilka razy już
            > mówiłam, co o tym myślę, a babcia znowu swoje. W pewnym stopniu
            > rozumiem jej obawy, ale sama metoda zmiany naszej decyzji (szantaż
            > emocjonalny) wywoływała mój sprzeciw.
            szczerze mówiąc to ja nie rozumiem po co wogóle robiłaś jakies uwagi
            na ten temat mężowi..chyba, że zaczął ich gadanie brac pod uwagę i
            faktycznie mogło to zaważyc na decyzji jaką podjeliscie..ale to tez
            bym z nim obgadała na spokojnie po powrocie do domu. Kto by to nie
            był, nawet nasi rodzice, to moga co najwyzej doradzac lub komentować
            nasze decyzje(nawet jeżeli to nosi cechy szantazu emocjonalnego),
            ale nie maja prawa głosu i w sumie mam to "gdzieś" niech sobie
            gadają. Być może na męża ten szantaż w czasie wizyty podziałał, ale
            po rozważeniu tego na spokojnie z dystansu inaczej by na to
            popatrzył..sama rozkreciłąś ta aferę wsadzając kij w mrowisko a małż
            jest obecnie miedzy młotem a kowadłem..bo mało, że najblizsza
            rodzina (jak rozumiem jedyne osoby z którymi czyje sie związany)
            zarzuca mu nieczułość i niewdzięcznośc to jeszcze czuje sie przez
            Ciebie obrazona i on próbuje temu zaradzić..fakt, ze rodzinka z
            lekka toksyczna a małz postepuje idiotycznie i "na złość" nie
            rozwiąże tego węzła gordyjskiego. Jeżeli "gadanie" rodzinki nie
            wpłynęło i nie miało wpłynąc na Wasza decyzje co do przyszłości, to
            trzeba z małżem pogadac na spokojnie i znaleźć takie rozwiązanie,
            które uspokoi rodzinke a on poczuje sie wśród nich znów pewnie..moze
            jakas opłacana pomoc dla starszych pań, bo przeciez nie
            zrezygnujecie z wyjazdu dlatego, ze nie mają jak do lekarza
            dojechac..
            • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:33
              może zrobiłam bląd mówiąc mu o tym u nich, ale nie spodziewałam się
              takiej reakcji.
              Nieraz tak sobie rozmawialiśmy, tyle, że nigdy nie chodziło o
              członków jego rodziny
              Powiediałam mu spokojnie, że nie podoba mi się to, w jaki sposób
              rozmawia z babcią, jej argumenty.
              Jednak tak się stało, ja już czasu nie zmienię.
              On się zaparł, bym przeprosiła ciotkę, ja się zaparłam, że tego nie
              zrobię.
              I on rozkręca aferę. ja się przestałam odzywać.
              Pierwszy raz tak mamy.
              Najgorsze jest to, że ja wiem, że nie ustąpię, a tej kwestii nie
              ójdę na kompromis, on jest tak zacietrzewiony, że chyba tez nie...
              • babcia47 jeszcze jedno pytanie 02.09.08, 14:48
                czy ciotka miała jakis powód, żeby wyprosić Cie z domu?Padły jakieś
                słowa, które nie powinny, Twoje wyjście było poprzedzone
                niegrzecznym lub niezrozumiałym dla niej "fochem"?.. bo jakos nie
                bardzo to wynika z poprzednich tekstów..zeby zrobic cos takiego
                (wyprosic), a juz szczególnie w stosunku do osoby z rodziny ten ktoś
                musiałby bardzo naruszyc normy, lub przynajmniej naruszyć takie
                jakim hołduje gospodarz..no i jeszcze dochodzi kwestia urażenia
                uczuc Twojego męża..musiała wiedziec, ze nie obrazi również jego i
                nie doprowadzi do całkowitego zerwania stosunków a ja bym tak
                postąpiła, gdyby ktos z mojej rodziny wyprosił mojego męża
          • malila Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:26
            c0nstantine napisała:

            > Macie rację,
            > ale ja nie potrafiłam się na niego długo gniewać. Nigdy. na nikogo
            > innego też.

            Nie ufam ludziom, którzą przedstawiają się jako anioły dobroci. I
            dlatego nie zgadzam się z Hrabiną, że jesteś słabą, pozbawioną
            własnego zdania, uległą kobietką. Sądzę, że jest coś, czego nie
            piszesz, być może dlatego, że nie widzisz związku. Ale im więcej
            piszesz, tym bardziej rzuca mi się to w oczy. Wydaje mi się, że
            chodzi właśnie o bycie dobrym. Twój mąż boi się, że nigdy nie
            dorówna ideałowi. Ani on, ani tym bardziej jego rodzina.
            No i nie piszesz, co odpowiedział swojej babce. Nie wiem: nie
            widzisz pytania, czy nie chcesz odpowiedzieć.
            • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:42
              babce powiedział, że zobaczy, co dalej.
              Nie podkreślam, że jestem dobra, tylko że zawsze potrafiliśmy się
              dogadać. Podkreślam, że zawsze dbałam o dobre stosunki zarówno w
              swojej jak i męża rodzinie.
              Nie jestem uległa kobietką, masz rację. Mój mąż nie jest uległym
              mężem. Ale co innego uleganie, a co innego wspólne rozwiązyanie
              problemów i podejmowanie decyzji.
              Uwag babci się bałam, bo kropla drąży skałę, i na dodatek babcia
              bierze go na litość.nam się jakoś nieźle w Polsce powodzi, to skoro
              wyjazd miałby unieszczśliwić babcię, to kto wie...
          • burza4 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:27
            jego zachowanie nie bierze się znikąd. Ma kompleksy na tle swojego
            pochodzenia, a szczególnie jaskrawo jest to widoczne w takich
            sytuacjach. Ty na swoją rodzinę możesz liczyć, na jej bezinteresowną
            pomoc - on jest jeleniem dla swoich. I musi zasłużyć na atencję,
            tańcząc tak jak mu zagrają. Tymi wizytami chce podkreślić, że też
            jest dla kogoś ważny, a kłótnia podkopuje w nim to głupie
            przekonanie i kruchą równowagę.

            jesli o mnie chodzi, to facet otrzymałby jasny komunikat, że o
            przepraszaniu może pomarzyć, i tak jesteś tolerancyjna, bo ja nie
            przyjmowałabym ciotki w swoim domu.

            niezależnie od bieżącej sytuacji - co w kwestii waszego wyjazdu, bo
            to jest klucz? sądzę, że chwilowe odseparowanie od obu rodzin
            wyjdzie wam na dobre. I chyba nie ma co omawiać z nim tego teraz,
            raczej robić swoje i postawić przed faktem dokonanym.
          • babcia47 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:40
            pozatym skoro mieszkacie w innym mieście, to pewnie dotychczas tez
            na codzienna pomoc z Waszej strony liczyć nie mogły..niby jak
            to "gadanie" miało wpłynąc na zmianę decyzji ze srony choćby
            męża..może bardziej wkurzył sie nie uwagą o tekstach babci a tym, ze
            go potraktowałas jak głupola?..i pewnnie zauwazył dysproporcje w
            podejsciu do takich "gadek" ze strony Twojej rodziny, a tym jak
            zareagowałas na to samo ze strony jego krewnych..czasem kobiety
            zupełnie nieświadomie odcinają swojego męża od jego rodziny,
            wciągając we własną do oporu i marginalizując jego kontakty z
            bliskimi(tak było z moim ojcem)
            • c0nstantine Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 14:47
              To nie jest tak, jak piszesz.
              ja mówię u swoich, że być może wyjedziemy, to moi mówią - szkoda,
              u męża - my sobie bez was nie poradzimy.
              ja niejeden raz łagodziłam ich konflikty - durne bo durne, ale jak
              się u nich zaprą, to...
              ja bardzo lubię tę babcię, nie podobało mi się tylko to jedno jej
              zachowanie. Ciotkę też do tej pory lubiłam. często u nich bywaliśmy -
              co weekend na kilka godzin - jak byliśmy zaproszeni na obiad, to z
              obiadem, jak nie, to popołudniu. Oni mieszkają jakieś 40 km od nas.
              • mysia-mysia Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 02.09.08, 15:14
                mam wrażenie że czytam o sobie i moim ex
                moim zdaniem mąż przeżywa bardzo to że jego rodzina jest taka jaka jest i boi
                się że wyjazd rozwali mu tą namiastkę rodziny, którą posiada, ale boi się do
                tego przyznać przed tobą (może i przed sobą) więc urządza sceny
                nie wiem natomiast jak sobie z tym radzić - ja sposobu nie znalazłam
                czasem myślałam, że dojrzała i mądra kobieta przeprosiła by tą jego rodzinę po
                to, żeby jemu nie sprawiać problemów, ale ja w sobie takiej dojrzałości i
                mądrości nie znalazłam
                może tobie się jakoś lepiej uda
                • dmf13 Re: rodzina moja i męża -HELP (długie) 11.09.08, 19:52
                  Podpisuje sie pod ta opinia.
                  Jakby nie patrzec sprawa jest jasna-Ty masz fajna i kochajaca rodzine,na ktora
                  mozesz liczyc i ktorej pomagasz bo chcesz.
                  A maz ma jakas tam rodzine,jaka mu zostala po zerwaniu kontaktow z rodzicami (a
                  wlasnie-czemu zerwal z nimi kontakt?) i trzyma sie jej kurczowo.Musi
                  widziec,czuc ta roznice miedzy waszymi rodzinami.To pewnie go bardzo boli.Ale
                  nie chce przez to powiedziec,ze powinnas ustapic,bo to mogloby tylko pokazac
                  jego rodzinie,ze moze sobie tak z mezem i w konsekwencji z wami pogrywac.Nie
                  mowiac juz o tym,ze zwyczajnie nie masz za co przeprasza.Nie wiem,co Ci
                  poradzic.Moze wyprowadzke na jakis zcas do rodzicow,by zobaczyl,ze jego
                  NAJBLIZSZA rodzina to TY i dziecko i to jest najwazniejsze?Ale to ciezka
                  sytuacja wg mnie jest.Wpolczuje.
Pełna wersja