Bezsensowna rozmowa z mamą...

02.09.08, 12:19
Witam,
Pisałam czasem i żaliłam się na temat moich kłopotów rodzinnych.
Miałam dom w który mój mąż wkładał kasę, łożył na moją mamę i brata,
teraz nie mam domu, nie ma mi kto oddać kasy którą włożyliśmy w
remonty. Broń Boże nie mówię o kasie za majątek!!! Nie chce od nich
nic. W sobotę sie wyptowadzamy, zostawiamy to wszystko na co przez 8
lat pracowaliśmy, dbaliśmy. Nikt nam nie dokładał, bo zawsze było
mówione, że robimy to dla siebie. Teraz mój brat mówi, że on nie
chciał ogrodzenia, łazienki, mogliśmy nie robić, gó.. go to
obchodzi, kasy nam nie odda bo za swoje nie będzie płacił. Za jakie
swoje. Prze tyle lat ciągnął kasę od mamy, nie dołożył się na
jedzenie, na rachunki, na nic. Żył za nasze, a teraz mówi żebym
wypier... . Mama jest za nim. Nie wyobrażam sobie, żeby utrzymała
dom za 800 zł. Brat powiedział, że dopóki będzie żyła nie pójdzie do
pracy za 1000 zł (jest bez stażu, po zawodówce, ma 33 lata), a jak
umrze mama to dopiero pójdzie gdzieś do pracy.
Ludzie czy ja zwarjowałam?! Pewnie tak, bo tam zostałam. Ale wczoraj
mi nagadał takich rzeczy, że poszłam do siebie i zaczęłam się
zastanawiać czy, rzeczywiście jestem taka zła jak on o mnie mówi.
Chciałam pomóc mamie, po śmierci taty, miała wszystko, od
urozmaiconej diety po lekarzy, lekarstwa, dawałam jej na wyjazdy.
Teraz jest przeciwko mnie. Traktuje mnie jak intruza, a jeszce
gorzej mojego męża, wogule myśli, że to wszystko przez niego.
Wczoraj chciałam normalnie, spokojnie porozmawiać. Powiedziałam, że
mam do niej żal, ale trudno wyprowadzam się i chce normalnie żyć i
chcę ją odwiedzać. Powiedziała mi później, że jej tak nagadałam, że
boli ją serce i nie chce mnie już słuchać i ze mną rozmawiać.
Wiecie co dla mnie to jest taki bezsens, brak dialogu i jakieś chore
zaślepienie, że na wet nie wiem co powiedzieć.
Wiem jedno własna matka mnie wystawiła, brat opowiada że mogłabym
książkę napisać jaka to jestem dobra. Mam dość i mam żal to taty, że
umarł. Bo jak żył było inaczej i trzymał rodzinę w kupie. Źle mi.
    • smerfetka8801 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 12:24
      przykre sad trzymaj się jakoś...
      pomyśl,że teraz najważniejsze jest twoje małżeństwo i nie daj sobie wmówić,że
      jesteś zła...
      napewno jesteś rozgoryczona i masz żal...ale jeśli masz kogoś obwiniać to
      żywych-bo to oni ranią słowami i czynami.tata nie jest temu winny...
    • purpurowa_komnata Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 12:25
      Ja bym się wyprowadziła. A co myślisz,że będą dobrze traktować
      chcącą żyć swoim życiem darmową opiekunkę i bankomat? Bo tym
      byłaś.Nie podmiotem a przedmiotem.Zostanie im odebrane coś, co wg
      nich im się należało. To się nie dziw reakcjom. Wg mnie klasyka-
      niestety.
    • gku25 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 12:25
      Są ludzie, na których słowa nie działają. Zostaw rodzinkę i niech się utrzymują
      za 800 pln. Zobaczymy kto wtedy do kogo w łachę przyjdzie.
    • agao_72 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 12:31
      też bym była zła, gdyby mi się źródło dobrobytu wyprowadzało. i
      miałabym pretensje nieziemskie.

      a tak na serio. zmykaj, byle dalej i byle szybciej. bo jeszcze Cię
      tak wyrzuty sumienia podjedzą, że będziesz dalej ich finansować, a
      oni "łaskawie" się na to zgadzać.
      • purpurowa_komnata Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 12:36
        Aga ma rację-próbują doprowadzić Cię do sytuacji,gdzie dopływ
        gotówki bedzie płynął dzięki wytarzanym wyrzutom sumienia. Przyjmij
        do wiadomości jedno-nie każdy ma kochającą rodzinę-a Ty nie musisz
        dodatkowo cierpieć.
      • doral2 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 14:50
        agao_72 napisała:

        > też bym była zła, gdyby mi się źródło dobrobytu wyprowadzało. i
        > miałabym pretensje nieziemskie..."

        tajezd!! sponsor się wyprowadza, a ja mam sie cieszyć? no kurna z czego??

        dajesz się wykorzystywać moja droga, robisz za rodzinnego frajera...
        im szybciej się wyprowadzisz, tym lepiej dla ciebie, twoich dzieci i twojego męża.
    • travka1 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 13:14
      ale wyprowadzasz sie bo masz juz dosc takiej sytuacji czy
      wyprowadzasz sie bo matka i brat Cie wyrzucaja??
      Ciekawa jestem jak oni utrzymaja siebie i dom?
      sytuacja nie ciekawa ale mysle,ze odzyjesz nie majac na karku
      nieroba brata
    • mathiola Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 14:45
      Współczuję ci.
      Wyprowadź się i zacznij od nowa.
      Znam takich synów - bluszcze, które owijają się wokół rodzicielki i
      ciągną ile się da. Ale nie jest to niczyja wina, tylko samych
      rodzicielek. Może twoja oprzytomnieje, kiedy zobaczy jak się żyje z
      takim bluszczem za 800 zł. A może nie i też nic na to nie poradzisz.
      Tak bywa.
      • rauxa Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 02.09.08, 16:02
        wdziecznosc jest krzyzem który nie wszyscy potrafia uniescwink

        wlasciwie mozemy byc pewni pogorszenia stosunków jesli zrobilismy
        komus jaks przysluge... o wieloletnich przyslugach juz nie wspomnesmile
        • rossa79 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 04.09.08, 14:06
          Wyprowadzam się bo nie mam siły. Chcę powietrza. Mam dość dawać, a i
          tak się to nie liczy. Wszyscy są lepsi odemnie. Choć nawet nie
          zadzwonią z życzeniami na dzień matki, czy na imieniny. Mam dość
          świąt, kiedy dwóch następnych braci z rodzinami, przyjeżdża do
          mamusi na święta, które ja 3 dni przed przygotowuję i finansuję.
          Mama mówiła, żebym została ale i tak domu na mnie nie przepisze.
          Zostań i rób co masz robić - tak brzmiały jej słowa. Mielibyśmy to
          robić chyba po to, żeby mój biedny, bezrobotny brat miał dach nad
          głową.
          Bez sensu,ale na szczęście oprzytomniałam. Dzięki za otuchę, bo
          dobrze to robi. Pozdrawiam.
          • deodyma Re: wyprowadzka to najlepsza rzecz... 04.09.08, 15:16
            dla Wassmile w koncu odzyjecie, nikt nie bedzie Was wykorzystywal i
            bedziecie zyc swoim zyciemsmile a na Twoim miejscu bym z matka nie
            dyskutowala. niech zobaczy, co ile kosztuje i czy za 800 zl utrzyma
            siebie i syna , darmozjadasmile moze w koncu pojdzie po rozum do glowy
            i pogoni pasozyta do roboty.
            • beatrix_75 Re: wyprowadzka to najlepsza rzecz... 04.09.08, 15:20
              gratuluje odwagi - trzymam kciuki - bedzie dobrze .
              wazne ze to Was z mężem nie skłociło i ze macie siebie .
              pozdr
      • osa551 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 22:59
        no rossa to ma chyba dwa bluszcze - mamę i brata ...
    • burza4 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 04.09.08, 16:14
      Miałaś nieszczęście trafić na straszny, wredny i niesprawiedliwy
      model rodziny, który niestety często się spotyka. Córka jest do
      czarnej roboty, utrzymywania i chodzenia koło matki na starość, a
      synkowie są do tego, żeby im oddawać emeryturę. Nawet nie da rady
      tego skomentować.

      nie piszesz o szczegółach, ale skoro twój ojciec nie żyje, to część
      domu powinna być twoja? i jeśli ma to zostać dla brata, to ok, ale
      on ma obowiązek cię spłacić. I szczerze mówiąc - ja bym nie
      popuściła, w końcu w imię czego masz zubożyć własne dzieci robiąc
      prezenty obibokowi i bucowi? a mamusia niech sobie teraz poradzi
      sama i nie śmie przychodzić do ciebie po pomoc.

      • mamagapka Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 04.09.08, 17:46
        masz rację burza, częśc domu nalezy do autorki wątku chyba że ojciec
        przed śmiercią sporządził testament albo wcześniej przepisał swoją
        częśc na żonę syna...
        niech brat cię spłaci. nie zapomnij powiedzieć mamie na do widzenia
        że brat to pasożyt i darmozjad.

        i uciekaj, uciekaj.
        • raczek47 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 04.09.08, 21:46
          Dobrze,ze się wyprowadzacie, a tak w ogóle to masz męza -anioła, że
          tylelat się godził utrzymywać teściową i szwagra-nieroba.
          Ja jeszcze przy wyprowadzce zabrałabym co sie da, z rzeczy, które
          kupiłam, nawet jakbym je potem miała spalić-nie mówię oczywiście o
          zrywaniu kafli ze ścian, ale kupione wyłacznie za pieniądze swoje i
          męża sprzęty zabrałabym na pewno.Choć pewnie serce by mnie bolało,
          bo to matka.Ale zcaem tak trzeba.I to oni prędzej znów do ciebie
          zapukają niz ty do nich.
          • zielonyorzeszek Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 04.09.08, 23:10
            a ja to wogole twojego meza nie rozumiem a z drugiej go
            podziwiam.moj by tak soba manipulowac nie pozwolil.ja wiem ze on
            robil tak pewnie ze wzgledu na ciebie ale mimo wszystko powinien juz
            wczesniej cie stamtad zabrac.to tylko moje zdanie i takie gdybanie
            nic tu nie da wiec zycze Wam zeby WAm sie udalo jakos odzyc i
            zebyscie trzymali sie razemsmile
            • kiraout Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 08:03
              Hm..., ja też wiałabym stamtąd jak najdalej. I wiesz co? Ochłodziłabym stosunki
              na jakiś czas, żeby nie było podstaw do słuchania żali i pożyczania pieniędzy
              (bo to, że się do Ciebie o to zwrócą jest więcej niż pewne, niestety...). Może
              za kilka lat wspólne święta, odwiedziny, ale do tej pory scal jak najbardziej
              swoją rodzinę. Mąż - rzeczywiście do (że tak powiem) pozazdroszczenia! smile
              I zgadzam się z tym wyprowadzaniem również Waszych rzeczy w całości.

              Pozdrawiam! Życzę szczęścia na nowej drodze życia bez takich obciążeń. smile
              • clas_sic Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 08:19
                jeśli masz siłę i odwagę to uciekaj z tego domu. To toksyczni ludzie, którzy cię
                wykończą.
    • loola_kr Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 09:31
      Moja kolezanka miała podobną sytuację (tylko z rodziną męża).
      Wyprowadzili się i to było najlepsze co mogli zrobić. Na koniec
      zostawili siostrze męża listę z kosztem wszystkich remontów, nie po
      to by oddasli bo nie mieli z czego ale żeby mieli swiadomość ile
      pracy i finasów w dom włożyli. I tak to nic nie zmieniło bo przecież
      to rodzina...
      Myśle, że w Waszym przypadku wyprowadzka jest jedyną słuszną
      decyzją, trzymam kciuki za Was.
      • rossa79 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 12:17
        Witajcie!!!
        Na pewno część rzeczy zabierzemy, ale nie odłączę pieca centarlnego
        ogrzewania, który będę jeszcze przez rok spłacać, czy bojlera na
        wodę, czy wszystkiego z łazienki. Gdyby tam został mój brat sam, to
        na pewno, ale mimo wszystko, chodzi mi o mamę, choć i tak tego nie
        doceni.
        My nie tylko mamy listę kosztów remontu, ale rachunki za całe 8 lat.
        Ale dla nich a szczególnie dla mojego brata nie jest to żaden
        argument. Mama powtarza, że nie ma mi z czego oddać, a brat, że za
        swoje nie będzie płacił.
        W sobotę się wyprowadzamy. Zostawiam tam i te fajne lata, i te
        okropne ostanie lata, gdzie byłam za sprzątaczę, opiekunkę,
        zaopatrzeniowca i sponsora.
        A mój mąż jest rzeczywiście spoko. On to robił dla mnie, ale i dla
        siebie. Zdawał sobie sprawę, że trzeba pomóc mojej mamie i może za
        jakieś 10 czy 20 lat, jak mój brat nie zmądrzeje to i talerz zupy
        trzeba mu będzie dać, bo nie będzie miał na jedzenie. Wiedzieliśmy,
        że kiedyś możemy mieć go na utrzymaniu. No ale jak on takie teraz
        rzeczy wyprawia, nic nie robi, ciągle mu mało, no chyba, że
        kieszonkowe by od nas dostawał to by było dobrze, ale to już
        niedoczekanie nasze.
        Po prostu koniec z tą chorą sytuacją.
        Pozdrawiam.
        • burza4 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 22:45
          piszesz:
          > Zdawał sobie sprawę, że trzeba pomóc mojej mamie i może za
          > jakieś 10 czy 20 lat, jak mój brat nie zmądrzeje to i talerz zupy
          > trzeba mu będzie dać, bo nie będzie miał na jedzenie.
          Wiedzieliśmy, > że kiedyś możemy mieć go na utrzymaniu.

          skąd w ogóle taka myśl, że "trzeba będzie mu dać" powstała ci w
          głowie bo mi by to nawet nie przyszło do głowy, a ty piszesz jak o
          oczywistości???!!!!

          TERAZ jesteś silna, bo sytuacja jest napięta i przekroczone zostały
          wszelkie granice. Tylko boję się, że jak za chwilę sytuacja
          ostygnie, a matka i brat zacznie ci jęczeć - to zapomisz
          to "niedoczekanie" i będziesz dawała drugą, trzecią i setną szansę.
          Dlatego uważam, że przydałaby ci się psychoterapia, zeby zrozumieć,
          skąd takie podejście. Sama z tym się nie uporasz, bo bardzo trudno
          przerwać lata tresury. Nie było przypadkiem tak, że brat był tym
          lepszym, a ty całe życie podświadomie chciałaś udowodnić, że
          zasługujesz na miłość i uznanie?

          Pamiętaj że jakakolwiek pomoc bratu jest okradaniem własnych dzieci.
          Matka jest dorosła - i też powinna ponosić konsekwencje swoich
          decyzji. A rachunki trzymaj - kiedyś ten dom powinien być podzielony
          między spadkobierców - i wówczas te nakłady będą istotne dla
          podziału. Nie unoś się honorem, a bierz co ci się należy.
    • daga_j Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 15:45
      Inwestowanie w nie swój (notarialnie) dom zawsze jest czynnikiem ryzyka, że przy wyprowadzce nikt Wam tego nie zwróci (czasem może nawet by chciał ale nie ma z czego i co?) Więc dobrze zrobiliście, że poszliście na swoje, nawet machając ręką na poniesione wydatki. w końcu robiliście też po to by Wam się lepiej tam mieszkało a nie tylko dla kogoś, więc nie traktujcie tego jako tylko straconych pieniędzy. Teraz zaczynacie od nowa. Ale układy dotychczasowe były na tyle chore, że trzeba było to zmienić.
      Nie wiem jak można być taką matką, nierówno traktującą swoje dzieci, obrażającą się na nie.. Ja mam dopiero małe dzieci ale sądzę, że będę dla nich sprawiedliwa, kochała je po równo zawsze. A Twoja matka nie zdaje sobie sprawy ile jej dawaliście? Jak to możliwe? A Twój brat nienormalny jakiś, czeka ze znalezieniem pracy na śmierć matki? Teraz po pierwsze zobaczy, że jej dochody nie zapewniają mu życia na dotychczasowym poziomie to choćby i za 1000zł warto pracować. Zawsze warto pracować, a nie być leniem patentowanym, jaką kobietę on znajdzie, jak jakaś zobaczy, że siedzi na garnuszku u mamusi 30 latek?? Niedojrzały. Odetnijcie się na pewien czas od nich, zajmijcie swoim życiem, jak emocje przejdą to może da się odwiedzać matkę/babcię na normalnych zasadach - jak w gości.
      • raczek47 Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 16:00
        Twój brat zasługiwałby na talerz zupy, gdyby pracował, próbował coś
        robić i mu nie wyszło, a z postu wynika, że to nierób kompletny,
        który stałej pracy nigdy nie miał.Ja bym go nie żałowała, skoro ma
        zdrowe dwie ręce i nogi a pracować nie chce, niech po śmietnikach
        chodzi albo do jadłodajni dla bezdomnych.Matka to co innego, nawet
        jak tak skrzywdzi, ale dla brata nie miałabym litości, a skoro tak
        jak piszesz na utrzymanie domu mają 800 zł.co jest absurdem, to już
        za parę tygodni do Ciebie zapukają.Tylko wtedy bądż twarda i nie daj
        się znów dac brać na litość.Brat jest po zawodówce, czyli ma jakiś
        zawód-absolwenci zawodówek w tej chwili mają b.duże zsanse na
        zatrudnienie, bo brakuje fachowców.Gdyby chciał pracę by znalazł z
        palcem w nosie.Zero tolerancji dla nierobów!-tak bym mu powiedziała
        i zamknęła drzwi przed nosem.
    • a_gurk Re: Bezsensowna rozmowa z mamą... 05.09.08, 23:32
      Kobieto, współczuję Ci. Prawdopodobnie pochodzisz z tej rodziny, w
      której synowie są ważniejsi od córek. Kiedyś był to powszechny model
      w rodzinach chłopskich i robotniczych, także dzisiaj gdzie niegdzie
      się go spotyka. Zreszta pogląd, że dziewczynki mają odkurzać i myć
      naczynia, a chłopcy tylko wynosić smieci jest nadal bardzo
      popularny, prawda? Znam parę rodzin, w których synkowie zostają przy
      mamusiach, a córki sobie radzą w świecie. Synkowie sami by pewnie
      nawet do domu nie trafili. Do rzeczy. Nie daj się. Jesteś winna
      opiekę i miłość matce, gdyby tego potrzebowała. NA razie tego nie
      potrzebuje. Ma przy sobie zdrowego, młodego mężczyznę, który w
      zamian za wikt i opierunek jest jej winny opiekę. Ty nie. Tym
      bardziej nic nie jesteś winna swojemu bratu. Jest dorosły. A że
      nieodpowiedzialny? No cóż do tej pory od tego miał kobiety wokół
      siebie i szwagra. Czas dojrzeć. Tylko szkoda, że tak późno.
      Nie gniewaj sie na matkę. Wychowano ją w pewnym kulcie męskości.
      Ale ty nie musisz się z tym zgadzać. Każda z płci, synowie i córki,
      są wartościowi i wzajmnie potrzebni. Głowa do góry, życie idzie do
      przodu, odetchnij, czas leczy rany.
Pełna wersja