alekscyman Re: Drugie dziecko: dla kogo? 20.10.08, 13:59 Fakt artykuł zupełnie nie odzwierciedlający rzeczywistości... Mamy jedno dziecko. Synek ma teraz 3 latka. Pojawił się w najmniej oczekiwanym momencie, ale był oczekiwany z radością. Oj dał nam popalić!!!! Kolka, odrzucenie mleka w 4 mcu życia, sama energia i hałas. Ale kocham go najmocniej na świecie (on mówi, ze mnie bardziej). I wiecie, co. Zaczęłam tęsknić za takim małym szkrabkiem, za pieluchami, za tymi nieprzespanymi nocami, za płaczem i nocnym wstawaniem. A i synek najpierw nastawiony na zero rodzeństwa też porusza temat rodzeństwa. Macierzyństwo i wychowywanie dzieci to cudowna rzecz, ale nie dla wszystkich ludzi. Niektórym po prostu jest lepiej w zestawie 2+1. Odpowiedz Link Zgłoś
werualta Re: Drugie dziecko: dla kogo? 20.10.08, 22:18 czy jedno czy dwoje, troje i pięcioro.. to sprawa indywidulana.. Każdy, decydując się na dziecko, dokonuje wyboru. Nie zawsze też ten, który chce dziecka , może je mieć.. Ten artykuł jak i wiele wypowiedzi tutaj to generalizowanie; ile jest kobiet, mężczyzn , par na świecie tyle słusznych decyzji; czy tyczy się do rodzenia jednego, dwojga czy więcej dzieci; mam jedno dziecko, i choć gdy miało 1,5 roku myślałam o drugim to decyzja nie została podjęta i dziecko będzie jedno; i jest nam cudownie, dziecko jest moim cudem; naszym cudem; doceniam chwile spędzone właśnie z tym jednym, mam dla niego czas, uczę się cierpliwości; myśląc o drugim, kiedyś, myślałam o wielu konsekwencjach; mam jedno i tak zostanie; a egoistą nie musi być jedynak!! a rywalizacji, kontaktów społecznych, zabaw itp. dziecko uczy się wszędzie, poczynając od własnego domu i podwórka, poprzez przedszkole, imprezy rodzinne i zaprzyjaźnione, itp itd.. A strata dziecka zawsze potwornie boli, niezależnie czy ma się jedno, dwoje czy troje, i nic/nikt nie zastąpi tego jednego; opieka nad rodzicami..?? ciekawy temat, ale obecnie także ci, którzy są rodzeństwem i mają starą matkę, nie zajmują się nią... rzeka temat... p.s. a tym , którzy piszą, że jedno dziecko mieć jest niedobrze, bo będzie egoistą, samolubem itp, niech pomyślą o ludziach (m.in), którzy dziękują losowi, Bogu właśnie za to Jedno, bo Jego też mogło nie być... z wielu powodów... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mezatkaap Re: Drugie dziecko: dla kogo? 21.10.08, 12:47 Taaa... mimo trudnej sytuacji finansowej zdecydowali się na drugie... i sporo szczęścia, że urodziło się zdrowe - trzeba zaznaczyć; ludziom brakuje wyobraźni, niestety; mąż ma siostrę, jest super, ale sporo im w życiu brakowało, od zabawek, po żywność, dlatego nie chce powielać schematu. Tylko teściowa przeboleć nie może, że więcej nie planujemy, bo z lenistwa i wygody nie chce nam się chmary dzieci w jednym pokoju chować, a na większe brak perspektyw, well... Odpowiedz Link Zgłoś
karo24 ja chcialam 2 a mam 3 15.11.08, 14:46 pierwsza ciaza- wymarzona, swietnie sie czulam, urodzilam slicznego, zdrowego chlopaka gdy maly mial ok 9 miesiecy- wpadka, druga ciaza cieszylismy sie w sumie, gdyz i tak zawsze chcielismy miec dwojke od poczatku zle znosilam te ciaze, okazalo sie ze blizniaki! bylam zalamana, caly czas zastanawialam sie jak sobie dam rade z trojka dzieci! teraz, w pol roku po ich urodzeniu (chlopak i dziewczynka) mimo wszytsko jestesmy szczesliwi nie jest lekko, ale i nie jest jakos super ciezko choc nie wiem, czy swiadomie bym sie zdecydowala na 3, to jednak ciesze sie ze mam taka gromadke Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Re: Drugie dziecko: dla kogo? 17.11.08, 23:23 Dla pierwszego dziecka, żeby nie było jedynakiem. Dla rodziców, żeby nie mieli problemu, że trudniej wychować prospołecznie jedynaka. I żeby czasem dzieci się zajęły sobą nawzajem, odciążając rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
martashire Drugie dziecko: dla kogo? 23.11.08, 22:56 Mój synek ma obecnie skończone 6miesięcy.Było bardzo ciężko przez pierwsze 3miesiące.Nie otrzymał odpowiedniego mleka,pediatra nic sobie z tego nie robiła i syn cierpiał.Dopiero sami zmieniliśmy mleko wówczas bóle i kolki ustały.Teraz rozpoczęłam studia magisterskie 2letnie uzupełniające.Nie miałam czasu,aby nawet dobrze się sobą zająć i przyjrzeć objawom.Domyśliłam się że jestem w ciąży,gdy dzidzia mnie kopnęła w brzuszek.Wpierw myślałam,że mam jakieś dziwne urojeniaAle teraz kopie coraz mocniej,a zakupiony test w aptece potwierdził urojenia przyszłej mamy.Nie chcę utracić studiów,planowałam walczyć o stypendium naukowe.Drugą dzidzię chciałam mieć za 3-5lat.Walczę i będę walczyć o dobro maluszków i o swoje wykształcenie.Mam mało zajęć,a mój synek uczęszcza ze mną na wszystkie i jest bardzo szczęśliwy-uwielbia towarzystwo ludzi i nie robi kłopotów w przeciągu 1,5h wykładu.Uśmiechem zaczepia wykładowców i studentów. Odpowiedz Link Zgłoś
martashire Re: Drugie dziecko: dla kogo? 23.11.08, 23:11 zuju2 napisała: > Rzadko krytykuję, ale tym razem... > Brrrr, co za okropny artykuł! > Dziecko, jako wróg nr 1 dorosłych, szczególnie to małe, które wymaga troski... > Dziecko to koniec świata. > Dziecko to koniec kariery. > Dziecko to koniec swobody. > A ja mam trójkę dzieci, doktorat w kieszeni, kariera super, bardzo szczęśliwy > związek. Nie korzystamy z niczyjej pomocy - także finansowej. Czasami jesteśmy > zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi. Bardzo je kochamy, są cudowne. Jakoś nie > zauważam, żebym Bóg wie co straciła, za to wiele zyskałam: od rozwoju > osobistego po napęd życiowy do działania. > Nie namawiam nikogo do posiadania dzieci (twierdzę,że nie ma nic gorszego, jak > dziecko "z przymusu", bo to nieszczęście dla rodziców i dziecka), ale > denerwują mnie tak skrajnie jednostronne artykuły modelujące zachowania typu: > dziecko=blee. Zgadzam się w 100% Gdy byłam w ciąży z synkiem biegałam za promotorem,będąc w 8miesiącu robiłam sama praktyczną pracę dyplomową.Obroniłam sięW maju urodził się mój syn.A we wrześniu przystąpiłam do egzaminów wstępnych na 2letnie uzupełniające mgr.Studiuję z 6miesięcznym synkiem,uczęszczamy razem na wykłady.Choć nie planowałam jestem z 2bobasem w ciąży,kopie brzuszek rośnieTata walczy o nasze dobro w wojsku.A ja trwam w uczeniu się i nie zamierzam rzucić studiów z tego powodu.Dzieci są dla wytrwałych,cierpliwych oraz kochających i umiejących brnąć do celu.Źli ludzie niszczą tą radość zabijając-ich psychika nie potrafi podołać nowej sytuacji.Zazwyczaj są to rodziny z marginesów.Brak uczuć i pragnienie własnego dobra-EGOIZM przemawia.Prosta formułka:"...dla chcącego nic trudnego"Potem radość,gdy rośnie w oczach pociecha. Odpowiedz Link Zgłoś