Tym razem kwestia tatusia ;-)))

04.09.08, 10:36
Sporo jest teorii psychologicznych głoszących, że wybieramy swoich
partnerów życiowych na obraz i podobieństwo swojego ojca i powielamy
układ ze związku rodziców. Czy u Was się to potwierdza?
Ja ze swoim tatą jako mężem wytrzymałabym jakieś 2 tygodnie przy
bardzo dużych staraniach ;-P Czyli jesli chodzi o mnie - kompletna
klapa.
    • deela Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:37
      nie
    • gryzelda71 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:38
      Mój mąż ma z ojcem tylko płeć jako wspólny mianownik.
      • beatrix_75 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:40
        maz jest przeciwienstwem mojego ojca
        • seniorita_24 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:54
          U mnie jest dokładnie odwrotnie. Swojego nie-męża wybrałam na zasadzie antagonizmu.
    • purpurowa_komnata Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:43
      > Ja ze swoim tatą jako mężem wytrzymałabym jakieś 2 tygodnie przy
      > bardzo dużych staraniach ;-P Czyli jesli chodzi o mnie - kompletna
      > klapa.

      Dwa tygodnie to szmat czasu jak dla mnie.Nie zgadzam się z teorią.
    • mama_frania Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:45
      To mój mąż jest całkowitym przeciwieństwem mojego ojca. Ze swoim ojcem to bym
      chyba nawet tygodnia nie wytrzymała.
    • lolinka2 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:47
      50/50 - część ma z mojego ojca a część z ojczyma.
      Teoria ekstremalnie prawdziwa.
      • aska2000 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 11:34
        Hmmm, czyżby większość tu wypowiadających aż tak świadomie wybierała ?
        I aż tak za swoim rodzicielem nie przepadała ? ;P

        Jeśli o mnie chodzi, no cóż, ja podobnie jak Lolinka uważam, że teoria bardzo
        wiele prawdy w sobie zawiera, choć jak od każdej zapewne w przyrodzie wyjątki
        się znajdą wink

        Ojciec mojej córki przypomina swego teścia niestety przede wszystkim jeśli
        chodzi o cechy negatywne, a tych paru, heh, rzeczy, które w ojcu lubię, jakoś u
        niego nie stwierdzam crying
        I chyba nie do końca chodzi o to,że po nastu latach dostrzegam głównie wady, ani
        o to,że z wiekiem mój charakter zwredniał ;P

        Cóż..
        wink
    • figrut Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:56
      Niewiele jest osób tak różnych od siebie, jak mój Ojciec i mój niemąż. Różną się
      chyba wszystkimi cechami charakteru.
    • malila Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 10:57
      Męza nie wybiera sie na obraz i podobieństwo ojca, tylko ojciec przy
      wyborze partnera jest punktem odniesienia. Z cech ojca wyodrębnia
      się cechy pożądane i te, których mąż mieć nie powinien. Nie zawsze
      to wychodzi, bo w praniu okazuje się, że jedne cechy powiązane są z
      innymi. Najprostszy przykład, to agresja. Jeśli ojciec był
      agresywny, to w partnerze szuka się poczucia bezpieczeństwa - czyli
      najczęściej siły (równej lub większej niż siła ojca), ale
      skierowanej na obronę partnerki. Nie przewiduje się, że ta
      opiekuńczość może się kiedyś skończyć, a siła obrócić się przeciwko
      partnerce.
      • ela82 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 11:03
        Nie! Nie! i JEszcze raz NIE! Na szczescie.
        • agatar-m Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 20:28
          ela82 napisała:

          > Nie! Nie! i JEszcze raz NIE! Na szczescie.

          dokładnie....smile))
    • jusia79 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 11:07
      mój mąż jest całkowitym przeciwieństwem mojego ojca...i Bogu dzięki smile
    • marva Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 12:27
      Mój mąż też jest zupełnym przeciwieństwem mojego ojca. Gdyby był
      podobny to by pewnie moim mężem nie był tongue_out
      • ginny_wolf Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 15:01
        To jakich wy macie ojców ....?I dlaczego wasze matki charakteryzował
        tak fatalny gust?smile
    • deodyma Re: nie:) nie potwierdza sie:) 04.09.08, 15:05

    • pati9.78 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 15:48
      Mój mąż też niewiele ma wspólnego z moim tatą oprócz tej samej płci.
      Mimo, że kocham mojego tatę to partnera wybrałam odmiennego, choć
      nie zrobiłam tego świadomie, wyszło w praniu
    • burza4 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:02
      a ja sądzę, że wiele w tym prawdy, choć nie zawsze uświadamiamy
      sobie jak to działa. To nie oznacza przecież, że szukamy partnera
      jako kalki ojca (naturalnie jesli pewne cechy traktujemy jako
      zalety), odfistaszkowując co ma, a czego mu brakuje.
      Chodzi o to, że pewne cechy stają się pożądane, a inne akceptowalne
      dlatego, ze taki wzorzec się z domu wyniosło.

      ktoś, kto w domu słyszał bluzgi, nie zareaguje ostro na
      tekst "sp..j", podobnie jeśli normą było upijanie się na imprezach,
      czy powroty nad ranem - nie będzie to razić. Tak samo - jesli się w
      rodzinie miało wzorzec faceta, który po pracy zalega z gazetą przed
      TV - nie przeszkadza to, że wybranek serca nie ma żadnych
      zainteresowań.

      wiele cech ojca mi się nie podoba, modelu życia rodziców nie
      powielam, natomiast na bazie wzoru ojca takie np. poczucie
      odpowiedzialności finansowej za rodzinę jest dla mnie oczywistą
      rzeczą, której od faceta wymagam. I to jest dla mnie priotytetowa
      kwestia, bez takiego podejścia facet dla mnie jest wybrakowany.
    • fajka7 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:03
      Obraz i podobienstwo, to nadinterpretacja tej teorii.

      U nas jak najbardziej. Moj maz posiada niektore cechy, ktore widze u
      ojca. Obaj sa introwertykami na przyklad.
      Ja widze u siebie rowniez pewne cechy mojej tesciowej.
    • balbina.x Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:44
      M. jest totalnym przeciwieństwem mojego ojca. M. uwielbiam i kocham całym
      sercem, ojca nie trawię i nie znoszę, z M. mogę rozmawiać dłuuugimi godzinami, z
      ojcem wcale nie rozmawiam. Długo mogłabym wymieniać.

      Wydaje mi się, że jak się dziewczyna wychowuje w szczęśliwej rodzinie, z
      rodzicami kochającymi i szanującymi siebie, to w dorosłym życiu będzie ona
      próbowała powtórzyć ten dobrze funkcjonujący model, co za tym idzie faworyzować
      facetów podobnych do ojca.
      A jak dziewczyna żyje pod jednym dachem z ojcem dupkiem, tak jak na przykład ja
      smile, to potem automatycznie odrzucają ją faceci nawet trochę podobni do ojca.
      • spartanka4 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:48
        mój mąż to zupełne przeciwieństwo i to bardzo dobrze bo mój ojciec to choleryk i
        z drugim takim w domu nie dała bym rady...ale laska z rodziny męża (ma 22 lata)
        chce mieć męża takiego jak jej brat smile
    • mijaczek Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:47
      w ogole sie nie potwierdza... niasanis...
    • majka150 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:49
      Sprawdza sie.
    • przeciwcialo Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 16:50
      U mnie całkowite przeciwieństwo i w kwestii typu urody i typu
      charakteru.
    • takasobiebaba czyli, że ja podobna do teściowej jestem???? 04.09.08, 22:26
      o boże!!!
    • afrikana Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 04.09.08, 23:45
      swiadomie wybierałam przeciwienstwo...sa całkowicie inni - na
      szczescie.
    • aandzia43 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 05.09.08, 00:29
      Jak miałam 30 lat to mówiłam, że mam męża nie przypominającego mojego ojca. No,
      nawet jak miałam 35, to też bujałam w obłokach i mądra byłam okrutnie. Teraz już
      tak radośnie nie pokrzykuję. Okazało się, że mój mąż ma wiele negatywnych cech
      mojego ojca, na które wcześniej miałam spuszczoną zasłonę nieświadomości.
      Błogiej nieświadomości. Nie wszystko się wie o sobie i swojej rodzinie, jak się
      jest młodym.
      I jeszcze jedno: w pewnych kwestiach jestem niestety podobna do mojej teściowej.
      Wcześniej tego nie widziałam i oczy wydrapałabym każdemu, kto śmiałby mi coś
      takiego wytknąć.

      Chcę dodać, ze jakaś szczególnie głupia i pozbawiona wglądu w siebie nie jestem
      i za młodu też nie byłam.
    • smerfetka8801 Re: Tym razem kwestia tatusia ;-))) 05.09.08, 07:59
      mam nadzieję,że to się nie sprawdza bo ze swoim ojcem nie rozmawiam nie zapytał
      nawet o wnuczkę chyba nawet nigdy jej nie zobaczy więc liczę na to ,że mój mąż
      nie jest do niego podobny(wbrew tej teorii)
      póki co śmiem twierdzić,że jesteśmy fajnym małżeństwem a mój M nie jest podobny
      do mojego ojca-na szczęście
Inne wątki na temat:
Pełna wersja