mamaisi
06.09.08, 10:32
czytam niektóre wątki i się zastanawiam. Dziewczyny piszą jak to im
się nie układa z mężami... Proszą o radę, czasem się wirtualnie
wypłaczą. To dobrze.
Jednak nie mogę pozbyć się jednej myśli... Jak nam się pęknie kran
to wołamy hydraulika, jak nam pęknie szyba to biegniemy do szklarza,
dlaczego więc, jak nam "pęka" małżeństwo nie idziemy po pomoc do
specjalisty?
Wiem, że nie wszystkie mieszkamy w wielkich miastach, gdzie są
poradnie małżeńskie, ale może warto byłoby tam pojechać??
Wstydzimy się?? Hmmmmm... nie wiem...
Ja podejrzewam, że gdybym miała problemy ze związkiem, to
przynajmniej przemyślałabym opcję udania się do takiej poradni. Sęk
w tym, że pewnie moja druga połowa nie dałaby się tam zaciągnąć
nawet wołami. I tu byłby zgrzyt... Ale może czasem warto poostarać
się o te woły?? Przecież zależy nam na ratowaniu małżeństwa...
Takie tam moje rozważania,żadna krytyka - nie zrozumcie mnie źle...