Pomagacie biedniejszym od siebie?

06.09.08, 18:41
Zastanawiam się czasami nad tym.Panuje u nas w Polsce wszechobecna znieczulica,której sama dałam się wciągnąć na jakiś czas.Jednak długo tak nie pociągnęłam.
Ludziom potrzebującym staram się pomagać w miarę swoich możliwości.Ubranka po Młodej oddałam przychodzącym do nas czasami Romom,zastanawiam się nad oddaniem zabawek i wózka do Domu Dziecka.
Nie przejdę obojętnie obok żebrzących.
Kurczę,sama nie mam dużo,no czasami mi bteż brakuje niektórych rzeczy po prawdzie,ale...nie umiem tak obojętnie...
Wy też?
    • fogito Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 18:46
      pomagam
    • dirgone Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:12
      Domy dziecka to raczej chętnie na twoje zabawki nie spojrzą. Są zabawkami
      zawalone tak bardzo, że żadnych więcej przyjmować nie chcą.
      Jeśli chodzi o żebrzących... NO cóż. Jak się dobrze czujesz wspomagając mafię i
      ludzi o wiele od ciebie bogatszych, no to trudno. Ja wiem, że każda złotówka,
      którą ofiaruję żebrzącej osobie, w 99% trafi do wyzyskiwaczy. Wiele było o tym
      programów i wiele się mówi, żeby żebrakom NIE DAWAĆ. Zresztą sama znałam takich,
      którzy z żebrów sobie domy wybudowali.

      Zawsze pomogę osobie, którą znam i wiem, że tej pomocy potrzebuje. Nie pomagam
      obcym. Ostatni raz dałam się na pomoc osobie obcej namówić rok temu i potem
      szlag mnie trafił prawie, jak widziałam tę osobę kupującą wódkę za kasę na
      "biedne chore dzieci".

      Pewnie jestem nieczuła. Trudno.
      • schiraz Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:21
        Wszystko co jest mi niepotrzebne a stan jeszcze nie najgorszy oddaję do opieki
        lub do kościoła. Wspomagam finansowo konkretne osoby lub organizacje, głównie
        przez fundacje. Do tego stopnia oddałam wszystko np po starszym Synu, że teraz
        spodziewając się dziecka nie mam totalnie nic dla niemowlakasmile nawet skarpetka
        mi nie zostałasmile Będę miała frajdę kupować wszystko od początku ( a moja karta
        kredytowa jaką będzie miała frajdesmile
      • sir.vimes To fakt 08.09.08, 15:04
        > Domy dziecka to raczej chętnie na twoje zabawki nie spojrzą. Są zabawkami
        > zawalone tak bardzo, że żadnych więcej przyjmować nie chcą.
    • kacha222 TAK, ale nie na pokaz ...... 06.09.08, 19:21
      od 7 lat chłopcu który ma genetyczną chorobę. od wielu lat wpłaty na
      konta dzieci ... ciuszki i słodycze dla biedniejszych i tyle

      bo serce tak myśli
    • marzeka1 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:25
      Oddaję za darmo dobre rzeczy po dzieciach (zniszczone wyrzucam), także meble,lodówkę i pralkę oddałam tym, którzy potrzebowali. Nie ruszają mnie natomiast żebracy, którzy chcą "na chlebek"- nie ruszają od czasu, gdy dałam chleb i inne rzeczy żywnościowe chłopcu, a potem zobaczyłam je w pobliskim koszu na śmieci, bo on "na chlebeK" rozumiał jako kasę.Od tego czasu nie daję pieniędzy.
    • gagunia Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:29
      Tak, ale z rozsądkiem. Od pewnego czasu oddaje ciuchy i zabawki do domu samotnej
      matki. Zdarza się, że kupuje cegiełki na allegro. Wrzucam do puszki Owsiakowi.
      Na ulicy nie daję - ani pijakom ani rumunom ani innym kalekim ludziom.
      • sir.vimes Nie wrzucam do puszki Owsiakowi 08.09.08, 15:07
        to znaczy wrzucam - jak dzieci zbierają. Dzieci, nie drechowate wyrostki, które
        natrętnie osaczają ludzi.

        Rany, skąd oni biorą tych wolontariuszy , którzy wyglądają i ZACHOWUJĄ (ton,
        miny, osaczanie, język) się tak jakby mieli zamiar zaraz zębami otworzyć puszkę
        i wszystko przechlać na meczu???
    • lola211 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:52
      Moja pomoc polega na zaoferowaniu zarobku.Daje mozliwosc zarobienia
      pieniedzy, coz, czesto sie okazuje ze te osoby pracowac dobrze nie
      potrafia, czesto maja problem alkoholowy.Kilka przypadkow
      uswiadomilo mi , ze nie bez przyczyny te osoby znajduja sie w
      ciezkiej sytuacji materialnej.
      • marzeka1 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 19:56
        Zgadzam się z LOlą, mój szwagier ma dom,nieraz prosił takiego proszącego "na chclebek", by odśnieżył,liście zagrabił, proste prace, chciał dać raz 10, raz 20 zł.- od razu taki "na chlebek" się zmywał.Trzeba pomagać z głową.
    • kali_pso Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 21:19
      Owszem, bo wyobrażam sobie, że sama lub ktoś z moich bliskich mógłby
      być na miejscu jakiegoś chorego dziecka, ludzi poszkodowanych w
      wyniku kataklizmu itp.
      I jeszcze jedno- nie jestem zwolenniczką teorii sprawiedliwego
      świata- tzn. nie jestem przekonana, że obecna sytuacja człowieka
      wskazuje na to, że sobie na nią w pełni zasłużył.
      • blanka_32 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 06.09.08, 21:58
        Nie, nie pomagam ani biednym, ani bezdomnym, ani niepełnosprawnym
      • hellious Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 12:07
        Ja ostatnio chcialam pomoc, w zasadzie to nadal chce, ale nikt tej pomocy nie chceuncertain Konkretnie mowiac, mam do oddania walizke i duzy worek ubran ( w dobrym stanie, nie szmaty) i wozek- parasolke, ale nie mam komuuncertain Opieka nie chce, kosciol nie chce, nawet szanowny pan, ktory w moim miescie zajmuje sie ponoc pomocą ubigim nie chce tych rzeczy ode mnieuncertain Ja nie wyrzuce, bo mi szkoda, caly czas mam nadzieje ze komus jeszcze psluza, malz marudzi ze pokoj zagracony... ehuncertain
    • michasia24 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 09:05
      raczej nie, nie kupuje kzyżówek sprzedawanych na ulicy, nie daje żebrakom, z dwa
      razy kupiłam cegiełke na allegro milion lat temu, no i wysyłałam smsy na zakup
      szczepionek, więcej nie pamietam co zrobiłam dla biedniejszych wiec nie pomagam
    • mathiola Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 09:12
      Tak, ale tylko sprawdzonym przypadkom.
      Nie daję nikomu na ulicy pieniędzy, nie kupuję od "głuchoniemych"
      żadnych słoni i innych pierdzipałków, nie dokładam się złotówki do
      biletu.... bo wiem, że to wszystko i tak pójdzie na narkotyki
      (chociaż akurat kiedyś sama byłam w sytuacji kiedy zabrakło mi do
      biletu i dostałam big_grin).
      Oddaję wszystkie ubranka, buty i niepotrzebne sprzęty, które
      trafiają do konkretnych sprawdzonych, bardzo biednych ale uczciwych
      ludzi.
    • zebra12 Pomagam, bo lubię! 07.09.08, 09:26
      Cóż, sama w zasadzie nic nie mam, ale uwielbiam pomagać. Nigdy nie biorę kasy za
      używane ciuszki po moich dzieciach. Czemu o tym piszę? Bo ostatnio moja
      koleżanka z pracy dała mi 2 worki ciuszków plus 2 płaszcze. Gdy ja już część
      tych rzeczy rozdałam, to ona mi powiedziała, że chce za to pieniądze... Ciuchy
      były, zupełnie nie na topie i szczerze mówiąc sama takie wyrzucam. Ale cóż,
      stało się, ludzie sobie coś tam powybierali i teraz ja muszę zapłacić 50 zł za
      to, bo tak sobie koleżanka wyliczyła. Na szczęście nie zdążyłam wydać sztucznego
      futerka, za które ona chce 100 zł... Przeciez ni każę im płacić za takie rzeczy,
      które naprawdę tylko za darmo można dać.
      Poza tym pomagam szpitalowi zbierac pieniądze, jeżdzę do chorych dzieci z
      przedstawieniami, organizuję wyjścia z życzeniami i stroikami do samotnych osób
      w święta, kiedyś robiłam paczki dla najuboższych rodzin, biorę udział w akcji:
      "Świąteczna Paczka", teraz właśnie kupiłam wózek dla samotnej matki
      - dołożyły się jeszcze dwie osoby po 100 zł i kupiłyśmy fajny, nowy graco z
      nosidełkiem. W zimie kupiłam koleżance leżak do szpitala, taki rozkładany do
      spania. W lecie mi za niego zapłaciła, choć wcale nie chciałam!
      Nie pamiętam co tam jeszcze, ale ja to uwielbiam! Dochodzę do wniosku, ze
      dlatego nie mam oszczędnosci, bo czasem wydam ostatni grosz na kogoś, a potem
      pożyczam od mamy, bo mi brakuje do pierwszego smile
      I wiecie co? Grozi mi teraz eksmisja, ale ja wierzę, że to co sieję, będę
      zbierać i że teraz inni mi pomogą w tej sytuacji.

      Dodam jeszcze to, zę zawsze bardzo trudno mi upomnieć się o swoje pieniądze i
      czuję się niezręcznie biorąc je np od znajomych. Dlatego od razu zaznaczam, że
      jak mi zapłacą to się obrażę i więcej nie będą mogli na mnie liczyć smile


      Taka już jestem głupia.
      • gryzelda71 Re: Pomagam, bo lubię! 07.09.08, 11:04
        Nie rozumiem ciebie zebra...
        Rozumiem pomoc innym,ale nie kosztem własnej rodziny,co ty czynisz.
        • zebra12 Dzieci się uczą 07.09.08, 11:32
          Dzieci się uczą, że pomaga się nie tylko z tego, co nam zbywa, ale czasem wymaga
          to od nas poswięcenia i odmówienia sobie czegoś, żeby ktoś inny coś mógł dostać.
          Sama dostałam w święta paczkę z mojego koscioła. A tam były nowe buty Bartka - z
          pudełkiem, gwarancją... Ktoś za to przecież zapłacił, kupił. Czyli nie tylko ja
          lubię dawać...
          Zaznaczam jednak nie, że nie daję niczego ludziom żebrzącym na ulicy, Cyganom i
          Rumunom chodzącym po domach itp itd
          • e_r_i_n Re: Dzieci się uczą 07.09.08, 11:34
            zebra12 napisała:

            > Dzieci się uczą, że pomaga się nie tylko z tego, co nam zbywa, ale > czasem
            wymaga to od nas poswięcenia i odmówienia sobie czegoś,
            > żeby ktoś inny coś mógł dostać.

            Śmiem jednak przypuszczać, że jeśli eksmisja stanie się faktem, nauka ta średnio
            sensowna będzie.
            • zebra12 Erin, na to akurat nie mam wpływu 07.09.08, 11:57
              Gdy nas eksmitują, to dla dzieci będzie nauka taka, że tatuś woli walczyć do
              ostatniej kropli krwi o ziemię, zamiast umożliwić dzieciom normalną egzystencję,
              w normalnych warunkach. Na dodatek przez 12 lat mieszkał z nami w tym mieszkaniu
              i korzystał z niego. Teraz ma gdzieś, ze nas chcą eksmitować.
              Oczywiście powodem nie są płatności! Nie mamy i nie mieliśmy nigdy zadłużenia!
              • gryzelda71 Re: Erin, na to akurat nie mam wpływu 07.09.08, 12:00
                A nie będzie też tak,że nauczą się,że mam bezwolna i jej się nie chce walczyć?
              • kali_pso Re: Erin, na to akurat nie mam wpływu 07.09.08, 12:10
                Gdy nas eksmitują, to dla dzieci będzie nauka taka, że tatuś woli
                walczyć do
                ostatniej kropli krwi o ziemię, zamiast umożliwić dzieciom normalną
                egzystencję,
                w normalnych warunkach.


                Wiesz Zebra, ja myślę, że dla dzieci najpoważniejszym doświadczeniem
                będzie sam fakt bezdomności- chociazby wyrażonej jako pomieszkiwanie
                kątem u rodziny czy znajomych, niż to, że zawdzięczają to tatusiowi.
                Tego mogą w pełni nie zrozumieć, brak własnego miejsca na ziemi może
                być dużo bardziej traumatyczne. Dlatego skupiłabym się raczej na
                amortyzowaniu im tego przykrego wydarzenia a nie podkreślaniu, że to
                wina tatusia.
                • zebra12 A jak niby mam im to "amortyzować"? 07.09.08, 14:04
                  Będę walczyć o połowę tego, co się nam należy. Ale idiotyczny jest sam fakt, że
                  tata, ich własny tata nie jest zainteresowany ich dobrem. I nigdy tego nie
                  zrozumiem. Jak można mówić przed sądem, ze się kocha i równocześnie pozbawiać
                  dachu nad głową...
          • gryzelda71 Re: Dzieci się uczą 07.09.08, 11:38
            zebra12 napisała:

            > Dzieci się uczą, że pomaga się nie tylko z tego, co nam zbywa, ale czasem wymaga
            > to od nas poswięcenia i odmówienia sobie czegoś, żeby ktoś inny coś mógł dostać

            Zebra,ale nie odmawiamy sobie podstawowych potrzeb.Sama będąc dzieckiem nie
            byłabym zadowolona,ze moja mam woli kupić coś obcym,niż dla mnie.Naprawdę sama
            pomagam,ale nie na zasadzie ze sąsiadce buty a dziecku moze w innym miesiącu bo
            w tym juz nie starczy.
            • zebra12 Masz rację GRyzelda 07.09.08, 11:52
              Ale ja najwyzej kupię dziecku tańsze buty, zamiast droższych i tyle. A nie na
              zasadzie, ze moje dzieci chodzą bez butów czy w starych ciuchach. Dbam o ich
              potrzeby i zwykle mają, co im potrzeba. Ale nich czują jak miło jest kupić coś
              komuś, zamiast sobie piętnastą bluzkę.
              • gryzelda71 Re: Masz rację GRyzelda 07.09.08, 11:55
                Zebra kupienie 15 bluzki to można sobie darować,ale jak piszesz,że nie starcza
                ci do pierwszego,i że kupujesz coś znajomym,albo składasz sie na wózki to dla
                mnie to kosmos.
                • zebra12 No, bo często nie wystarcza 07.09.08, 12:00
                  Ale tu powodem bywają najczęściej nieoczekiwane wydatki lub właśnie
                  "konieczność" kupienia jakichś ciuchów. Dzieci wciąz mają jakąś potrzebę. Która
                  jak się potem okazuje jest wyimaginowana!
                  • gryzelda71 Re: No, bo często nie wystarcza 07.09.08, 12:04
                    Zebra o czym ty piszesz.Najpierw nakreślacz,że ma cięzki żywot i brak
                    kasy,potem,ze wydajesz na zachcianki dzieciom no zdecyduj sie...
                  • kali_pso Re: No, bo często nie wystarcza 07.09.08, 12:12
                    Dzieci wciąz mają jakąś potrzebę. Która
                    jak się potem okazuje jest wyimaginowana


                    A mogłabyś to sprecyzować?
              • triss_merigold6 Re: Masz rację GRyzelda 07.09.08, 15:27
                Mylisz się sądząc, że w ten sposób wychowasz dzieci, które będą się
                chciały dzielić z innymi w przyszłości. Wręcz przeciwnie, będą się
                starały odbić sobie dzieciństwo.
                Miałabym ciężki wkurw na matkę gdyby mnie kupiła tańsze/gorsze buty,
                bo miała fantazję sfinansować gadżet sąsiadce albo innemu dziecku.
                • lola211 Re: Masz rację GRyzelda 07.09.08, 15:46
                  I to jest prawda.Moja tesciowa cale zycie cos komus finansowala i to
                  naprawde pokazne kwoty na dobroczynnosc szly.Taki
                  charakter.Niektorzy szybko o pomocy zapomnieli, inni pamietac nie
                  chca.
                  Jej dzieci, w tym moj facet, do dzis maja jej za zle, ze bardziej
                  dbala o obcych niz o wlasne dzieci.
          • semida Re: Dzieci się uczą 07.09.08, 18:36
            Ja daję Romom.Znajomym Romom.Moja siostra chodziła przez około rok z Romem.Tacy prawdziwi Romowie naprawdę potrzebują pomocy i nie chodzą bez sensu po domach jeśli nie potrzebują.Tu u siebie poznałam takich prawdziwych.I jak któraś babka jest w ciąży to oddaję wszystko co mam.I wiem,że ona tego nie wyrzuci.
      • sir.vimes Ale jazda.. 08.09.08, 15:11
        Cwana ta koleżanka...



        Nigdy nie biorę kasy z
        > a
        > używane ciuszki po moich dzieciach. Czemu o tym piszę? Bo ostatnio moja
        > koleżanka z pracy dała mi 2 worki ciuszków plus 2 płaszcze. Gdy ja już część
        > tych rzeczy rozdałam, to ona mi powiedziała, że chce za to pieniądze... Ciuchy
        > były, zupełnie nie na topie i szczerze mówiąc sama takie wyrzucam. Ale cóż,
        > stało się, ludzie sobie coś tam powybierali i teraz ja muszę zapłacić 50 zł za
        > to, bo tak sobie koleżanka wyliczyła. Na szczęście nie zdążyłam wydać sztuczneg
        > o
        > futerka, za które ona chce 100 zł... Przeciez ni każę im płacić za takie rzeczy
        > ,
        > które naprawdę tylko za darmo można dać.
    • e_r_i_n Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 10:37
      Niepotrzebne, ale nadal porządne ciuchy oddaję na zbiórki/konkretnym osobom,
      którym się przydadzą.
      Kasę wpłacam tylko na oficjalne organizacje (te same, którym przekazuję 1%). Nie
      daję żebrzącym/'odstawiającym wózki' itd.
      • miarka71 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 10:45
        Tak , nawet tym co na ulicy zbierają , wiem że większość to
        przekręty ale daje bo boję sie że przeoczę osobę która to
        rzeczywiście jest w potrzebnie, Nie wszyscy ludzie sami sobie ten
        los wybrali.
        • zebra12 Miarka71 07.09.08, 11:37
          Masz dobre i czułe serce, ale nie warto pomagać na oślep. Uwierz mi. Lepiej nie
          rozrzucać pieniędzy tu i tam, ale pomóc tym, którzy naprawdę tego potrzebują i
          wtedy wspomóc ich większą sumą...
          • miarka71 Re: Miarka71 07.09.08, 20:35
            Zebro jeżeli mam to zawsze dam,to czasami jest nie dobre bo
            niektórzy ludzie strasznie to wykorzystują, ale tez są tacy którzy
            wstydzą się jeżeli chcesz im pomóc, inni są zdziwieni dla czego im
            pomagam zawsze wtedy mówię ,że nigdy nic nie wiadomo i może przyjść
            taki czas ,że ja będę tej pomocy potrzebować. A zresztą biedę znam
            bardzo dobrze i wiem jak smakuje.
        • nasyceni Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 14:52
          owszem pomagam biedniejszym ode mnie w miare swoich mozliwosci poza
          tym zdecydowalam sie na zawod pracownika socjalnego
    • prunio4 Re: nie poagam Rumunom i żebrzącym pijakom 07.09.08, 11:00
      odkąd dałam siedzącej pod sklepem Rumunce z dzieckiem u cyca śniadanie :sok
      Bobo-Frut,kanapki i jakiś owoc, a ona mnie opluła.

      Nie daję odkąd przyszła do domu czysta, świetnie mówiąca po polsku Rumunka z
      historią o młodocianym synu, któremu urodziło się dziecko dałam reklamówkę
      czystych, uprasowanych ciuszków i potem znalazłam to na klatce porozrzucane na
      ziemi.
      Za dwa tygodnie ta sama pani zapukała z prośbą o kasę na jej ranionego bombą i
      chorego na serce syna w szpitalu.

      Nie pomagam tez bezdomnym od kiedy dałam kawałek mięsa do chleba pukającemu do
      drzwi, a potem widziałam je jak śmierdzi wciśnięte za kaloryfer na klatce.Było
      świeże i dobre, żeby nie było, że nie nadawało sie do jedzenia.

      Mało tego: tacy ludzie budzą we mnie odrazę.
      I do tego mam świadomość, że to co użebrzą idzie na utrzymanie mafii.

      I nie mam żadnych wyrzutów, że jestem nieczuła.




      -----------------------------------------------------------------
      * pożądasz nie tego, co widzisz, lecz tego, co sobie wyobrażasz*
      • kropkacom Re: nie poagam Rumunom i żebrzącym pijakom 07.09.08, 11:05
        Pomagam. Zdarzało mi się już kupować chleb i bułki dla dzieci żebrzących o
        pieniądze na jedzenie. Biorę udział w zbiórkach ale tylko tych sprawdzonych.
      • zebra12 Prunio, masz 100% racji! 07.09.08, 11:44
        Nie warto pomagać cwaniaczkom, naciągaczom i oszustom, bo oni żerują na dobroci
        ludzkiej!
        Ale na pewno znasz kogoś kto ucieszy się z ubranek po Twoim dziecku...
        A to jest czasem pomoc bezcenna. Poza tym, są organizacje, które mają za zadanie
        pomagać: bezdomnym, narkomanom i innym takim osobom. Dlatego lepiej wspomóc taką
        organizację - cegiełką lub smsem. Oni zwykle sprawdzają do kog pomoc trafia.
        Mnie też przeraża liczba naciągaczy i oszustów. Dlatego najczęściej pomagam tym,
        których znam. A ze szpitalem współpracuję już od lat.
        Jeszcze raz powtórzę: brudnym zaniedbanym narkomanom, żebrzacym na ulicy NIE
        POMAGAM w żaden sposób!
        • bunny.tsukino Zebra 07.09.08, 21:19
          a jak to sie dzieje, ze mimo iz nie zalegasz z opłatami, chcą cie eksmitować.
          Nie wolno przecież usunąć matki z młodocianymi z mieszkania bez wskazania im
          lokalu zastępczego..
          • zebra12 Ano przez polskie prawo... 08.09.08, 06:26
            Mieszkanie jest po mojej nieżyjącej babci, która niestety nie zdążyła nikogo w
            nim zameldować. A mieszkanie jest spółdzielcze - lokatorskie. Nie podlega więc
            dziedziczeniu. Właśnie pisałam do prezesa i dowiedziałam się po raz kolejny, że
            "przysługuje" mi tylko eksmisja i to na bruk!
            Dodam, ze mieszkam tu od ponad 16 lat.
            Byłam też u prawnika i poinformował nas - byłam z mamą - że nie da się NIC zrobić!
            • gryzelda71 Re: Ano przez polskie prawo... 08.09.08, 07:09
              Pisałaś,że mieszkasz tam od 12 lat i dopiero teraz spółdzielnia zorientowała
              się,że główny i jedyny lokator nie żyje?
              • zebra12 Re: Ano przez polskie prawo... 08.09.08, 13:51
                No tak, bo od 12 z mężem, a od 16 w ogóle. Napisałam do prezesa Spółdzielni
                pytanie: co mam zrobić w tej sytuacja, bo mnie to bardzo dręczy i chcę tą sprawę
                uregulować. No i dostałam odpowiedź: eksmisja.
                • gryzelda71 Re: Ano przez polskie prawo... 08.09.08, 13:55
                  A zanim wystosowałaś pismo,były jakieś ruchy spółdzielni?Interesowali się
                  mieszkaniem?
            • sir.vimes to co ma z tym twój mąz wspolnego? 08.09.08, 15:14
      • ally Re: nie poagam Rumunom i żebrzącym pijakom 07.09.08, 13:34
        > Nie daję odkąd przyszła do domu czysta, świetnie mówiąca po polsku Rumunka


        to skąd wiesz, że to Rumunka? smile
        • dirgone Re: nie poagam Rumunom i żebrzącym pijakom 07.09.08, 13:57
          No własnie też się chciałam zapytać, dlaczego ten naród cały taki poszkodowany.
          Ja ostatnio jednemu Rumunowi pomagałam w przeprowadzce, ale może cholewa nie
          powinnam była?
          • kropkacom Re: nie poagam Rumunom i żebrzącym pijakom 07.09.08, 18:43
            > No własnie też się chciałam zapytać, dlaczego ten naród cały taki poszkodowany.

            Bo w naszym kraju ciągle pokutuje przekonanie że Cyganie to Rumuni a Rumuni to
            Cyganie.
    • yenna_m Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 15:47
      pomagam i nie robie z tego wielkiego halo.
      • bi_scotti Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 19:03
        yenna_m napisała:

        > pomagam i nie robie z tego wielkiego halo.

        I chwala Ci za to.
        Wkurza mnie rozpatrywanie komu, ile, w jakich okolicznosciach, co
        obdarowana osoba z tym zrobi, czy jest bogaczem zerujacym na dobrym
        sercu, czy faktycznie potrzebuje pomocy i inne takie tam macenie.
        Daje bezdomnym pijakom, ludziom z marginesu spolecznego,
        beznadziejnym przypadkom, z ktorych juz nic nie bedzie. Daje z
        nadzieja, ze moje dolary lub centy dadza Im choc kilka sekund
        szczescia gdy lykna jakis alkohol albo zaciagna sie na chwile jakims
        swinstwem, ktore zniszczylo Ich zycie. Nie mnie Ich oceniac, nie
        mnie Ich pouczac, golym okiem kazdy widzi, ze szansy na normalnosc
        to Oni i tak juz nie maja wiec niech sobie chociaz maja tych troche
        chwil blogosci dzieki jakims drobnym pieniadzom. Czasem tak niewiele
        trzeba zeby ktos przez chwile byl w siodmym niebie...
        Daje tez roznym organizacjom ale wylacznie wtedy gdy publikuja swoje
        budzety i moge dokladnie sprawdzic ile same wydaja na swoja
        administracje.
        Tak szczerze mowiac to nie rozumiem ludzi, ktorzy NIE daja - brak Im
        wyobrazni czy co? Depresja, choroba psychiczna, zwykly ludzki pech
        moga dopasc kazdego i kazdy z nas moze ktoregos dnia znalezc sie na
        totalnym dnie. Bardzo bym chciala moc wtedy liczyc na czyjs
        zyczliwy, bezwartukowy dobry gest, tych pare miedziakow danych bez
        oceny z poczuciem wspolnoty bytu.
        • e_r_i_n Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 22:18
          bi_scotti napisała:

          > Tak szczerze mowiac to nie rozumiem ludzi, ktorzy NIE daja - brak > Im
          wyobrazni czy co?

          Nie daję anonimowym ludziom na ulicy. Jeśli ktoś prosi o kasę na jedzenie, to
          proponuję wejście do sklepu i zakupy.
          Nie mam ochoty sponsorować wódy.
          Z czystym sumieniem wspieram organizacje pomagające chorym. Taki mój wybór.
        • lola211 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 22:22
          Ale takie dawanie z litosci im nie pomaga, wrecz przeciwnie-
          demoralizuje.
          Chcesz kaske na piwo? Zarób.
          Ale nie, po co, skoro znajdzie sie paru frajerów i da za darmo.

          Za wielu takich meneli poznalam w dawnej pracy, znam te
          mentalnosc,naprawde bez wielkiego wysilku mogli miec pieniadze na
          zycie.Zaden nie wykorzystal szansy.A na dnie znalezli sie nie przez
          niewiadomo jakie sploty okolicznosci, tylko przez alkoholizm.

          Jak widze z okien szczajacych pod krzak codziennie meneli to mam
          tylko jedno marzenie- zeby ich wszystkich zaoakowac i wywiezc za
          miasto, do lasu.Oni nie nadaja sie do zycia w spoleczenstwie.

          Dalam tez szanse pani, ktora wespol z corka wychowywala jej 8
          dzieci.Brudne, zapyziale.Popracowala 5 godzin, zazadala stawki za
          godz. wyzszej niz ja mam w swojej pracy za zadanie, ktore wykonala
          po lebkach i byle jak.A ja planowalam jej nie tylko zaplacic , ale i
          wyposazyc w ciuszki czy zabawki.A figa.

          Ci ludzie wcale nie sa wdzieczni, oni traktuja darczyncow jak
          frajerów, ktorzy dali sie naciagnac.


          ----------------------------------------------

          www.zobacz-uslysz-powiedz.pl/wychowanie_bez_przemocy.html
          • e_r_i_n Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 22:24
            lola211 napisała:

            > Ci ludzie wcale nie sa wdzieczni, oni traktuja darczyncow jak
            > frajerów, ktorzy dali sie naciagnac.

            Niestety bardzo często to prawda.
            Parę razy byłam świadkiem niecenzuralnych słów jakie poleciały w kierunku kogoś,
            kto śmiał odmówić 'paru groszy, bo na jedzenie brakuje' na parkingu pod sklepem.
            • bi_scotti Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 03:42
              Po pierwsze oczekiwanie wdziecznosci od czlowieka ogarnietego
              nalogiem jest co najmniej naiwnoscia. Po drugie traktowanie tego
              samego czlowieka opanowanego przez nalog jako osoby majacej
              mozliwosc podejmowania racjonalnych decyzji, gotowej do podjecia i
              utrzymania pracy jest kolejna naiwnoscia. Ludzie bezdomni, margines
              spoleczenstwa, oblesni alkoholicy i pijacy pracowac nie beda i ze
              swoich nalogow nie wyjda niezaleznie od dobrej woli i nie wiadomo
              jakich wysilkow podejmowanych przez roznego rodzaju specjalistow i
              pracownikow schronisk dla bezdomnych i tym podobnych instytucji. To
              troche jak z chorymi na raka w hospicjach - Oni moga juz tylko
              umrzec. Ci bezdomni alkoholicy czy narkomani toczeni czesto jeszcze
              przez wiele innych chorob psychicznych i fizycznych dozywaja juz
              tylko powoli swoich dni. Jedyne co mozna Im dac to dobre slowo,
              usmiech, zyczenie milego dnia i troche pieniedzy na zaspokojenie Ich
              jednej, najwazniejszej potrzeby - nalogu. Oczekiwanie, ze "zbiora
              sie w sobie", skorzystaja z pomocy i wyjda na prosta jest w
              wiekszosci przypadkow marzeniem scietej glowy. Ja wychodze z
              zalozenia, ze jezeli w koncowce czyjegos zycia ja takiemu
              czlowiekowi moge uprzyjemnic choc kilka minut, moze godzin tego Ich
              bytowania to ja taki prezent kazdemu z napotkanych zebrakow dam, bo
              nie wiem jaka byla Ich droga na dno i zakladam, ze zanim dotarli na
              to dno tez kiedys byli slodkimi malymi dziecmi, ciekawymi swiata
              mlodymi ludzmi, sympatycznymi doroslymi...
              Zebrzace dzieci to powinien byc problem dla policji i organizacji
              zajmujacych sie bezpieczenstwem dzieci - zle to swiadczy o
              spoleczenstwie jesli dopuszcza do sytuacji, w ktorych dzieci nie sa
              pod opieka.
              • e_r_i_n Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 08:33
                No cóż, ja wolę swoją kasę przeznaczyć na pomoc dzieciom chorym na
                raka czy na WOŚP, a nie dołożyć sie do flaszki. Alkoholizm i
                narkomania to też choroba, owszem - ale troszkę bardziej 'od nas'
                zależna.
              • lola211 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 08:59
                Z alkoholizmu mozna wyjsc, wiec moze nie skreslajmy wszystkich od
                razu? Ja przynajmniej uwazam, ze powinni choc próbowac- wowczas
                inaczej podejde do tematu niz alkoholika, ktory ma wszystko w dupie.

                I nie ułatwiajmy im trwania w nalogu finansujac flaszeczke.Ja
                przynajmniej nie mam zamiaru marnowac swoich pieniedzy na taki cel.
                Ja wychodze z
                > zalozenia, ze jezeli w koncowce czyjegos zycia ja takiemu
                > czlowiekowi
                Koncówce zycia? Oni latami egzystuja w taki pasozytniczy sposób.
                Nachla sie, wyszcza w krzaki, samochod komus przerysuje w pijanym
                widzie..Sponsorowanie tym osobom uzywek to dokadanie reki do tej
                patologicznej sytuacji i współwina.
              • kraxa Bi scotti wielki szacun 08.09.08, 13:01
                Za to co piszesz...Czuje prawie dokladnie tak samo w sprawie ludzi
                na dnie, oni tez kiedyz byli slodkimi bobasami, a potem mieli
                kontrole nbad wlasnym zyciem...Co sie pozniej stalo nie wiemy. Mnie
                draznia wylacznie cyniczni naciagacze ( naciagary)- np. pelno takich
                w necie, zbieraja ubranka i fanty dla dzieci, a potem opylaja na
                alegro
    • joanna35 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 20:13
      A "wspomaganie" w różny sposób schroniska dla bezdomych zwierząt w
      swoim mieście też się liczy czy nie?
    • luxure Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 20:16
      Coraz trudniej mi to przychodzi, bo już sama nie wiem kto tak naprawdę jest
      biedny, kto potrzebuje a kto szuka jelenia. Podam kilka przykładów które mnie o
      tym przekonały.
      W zimę dwa lata albo trzy temu strasznie zasypało śniegiem. Nie dawałam rady
      odśnieżać, ponad moje siły. Któregoś razu zapukało dwóch niby bezdomni, niby bez
      pracy. Zaproponowałam im że dam każdemu dychę jak się z tym uwiną. Popatrzyli po
      sobie, pokręcili nosami. "To-my-dziękujemy-do-widzenia".
      Raz przyszło do mnie dziecko, powiedziało że jest głodne. Bez żadnych oporów
      zapakowałam mu do reklamówki połowę tego co miałam w lodówce. Jakie było moje
      zdziwienie jak znalazłam nietkniętą zawartość reklamówki 50 m od mojego domu.
      Trudno uwierzyć że głodne dziecko nie zjadłoby dobrych jogurtów, bułek, nie
      wypiło soku.
      Innym razem dałam ogłoszenie w necie, że oddam chodzik, krzesełko do karmienia w
      dobrym stanie ale używane, żadna rewelacyjna firma ale mogłyby z powodzeniem
      jeszcze niejednemu posłużyć. 2 minuty nie więcej po tym jak kliknęłam "wyślij"
      zadzwoniła Pani, nie przedstawiła się ani słowa nic, od razu przeszła do
      konkretów, że ona jest owszem jak najbardziej zainteresowana ale czy są to
      rzeczy nowe. Ja mówię: Halo? też sama kiedyś od kogoś dostałam, otrzymałam
      pozwolenie "podaj dalej" co też robię. Nie są zniszczone ale nowe też nie. W
      niezłym stanie. Pani na to no tak, no tak ale ona bardzo chętnie PRZYJMIE ale
      rzeczy nowe ...a czy przypadkiem nie mam do oddania wózka wielofunkcyjnego?
      Ja jej na to: Nowego oczywiście? Po dziecku ale przypadkiem nieużywanego ( bo
      już mnie wnerwiła baba) czy pani potrzebuje w ogóle czy chodzi o coś zupełnie
      innego? Ale niestety Pani się rozłączyła. Koniec rozmowy.

      To takie moje doświadczenia. Pewnie znalazłoby się więcej ale chwilowo do głowy
      nic mi nie przychodzi.
      Na dzień dzisiejszy dajemy z mężem kasę na Orkiestrę Owsiaka, czasem wyślemy
      jakiegoś smsa jak się ogłaszają fundacje. Używane rzeczy są zbierane u nas w
      Kościele, tam czasami odnoszę te niepotrzebne a w dobrym stanie. To tyle.
      • mamaemmy Dzieciom żebrzącym-NIE-akcja w Krakowie 07.09.08, 22:28
        na każdym stoliku na Rynku jest informacja,że dajac dzieciom pieniadze zabierasz
        dziecinstwo-i tak te pieniadze do nich nie trafiaja..
        nie wiem czy ktos juz pisał o tym,bo nie czytałam całego watku.

        Daje czasem jakiejsc babci żebrzacej.Daje na Owsiaka-lub sprzedaje na
        allegro-dla WOŚP,czasem kupuje jakąs cegiełke i czesto wysyłam esemesy typu POMAGAM.

        ale to grosze tak czy inaczej,oddaje ze swego "zbytku",wiec zadna to zasługa..
        • gryzelda71 Re: Dzieciom żebrzącym-NIE-akcja w Krakowie 08.09.08, 07:23
          mamaemmy napisała:
          > ale to grosze tak czy inaczej,oddaje ze swego "zbytku",wiec zadna to zasługa..

          To trzeba od ust sobie odejmować,żeby czuć się darczyńcą?
          • szyszunia11 Re: Dzieciom żebrzącym-NIE-akcja w Krakowie 08.09.08, 20:43
            a co to znaczy "czuć się darczyńcą"?
            • gryzelda71 Re: Dzieciom żebrzącym-NIE-akcja w Krakowie 09.09.08, 07:40
              Pytasz,bo pierwszy raz słyszysz,czy to słowo w twoim mniemaniu nie pasuję do
              drobnej pomocy?
          • mamaemmy gryzelda71 09.09.08, 11:25
            gryzelda71 napisała:

            > mamaemmy napisała:
            > > ale to grosze tak czy inaczej,oddaje ze swego "zbytku",wiec zadna to zasł
            > uga..
            >
            > To trzeba od ust sobie odejmować,żeby czuć się darczyńcą?

            hmm..To jest jak z wdowim groszem-pamietasz tę przypowieść?
            To,że ja komuś rzucę 10zł,czy wysle kilka esemesów za 1,2 to prawdopodobnie tego
            nawet nie odczuje-tzn ja nie odczuje tego zupełnie.
            Jeśli rzuciłabym 100zł-pewnie mogłabym napisać z podniesioną głową POMAGAM ....

            a tak-daje tylko ochłapy;/

            Pamietam kiedy-lata temu,na forum pisałam dziewczyna potrzebujaca pmocy-tzn
            ubrań dla siebie i dziecka.Wysłałam jej kilka fajnych ubran,ale takich które mi
            się juz znudziły,w końcu i tak bym sie ich pozbyła.Za to ta dziewczyna potem
            pisała na forum dziękujac wszystkim i opisała,że jedna pani wysłała jej dla
            dziecka i dla niej NOWE buty,ciuchy itd.Po prostu poszła do sklepu i jej
            KUPIŁA.To się nazywa prawdziwa pomoc smileA nie te uzywane rzeczy ode mnie..
            Choc z drugiej strony może dla niej te rzeczy były jak dla mnie tych kilka
            esemesów za 1,2 ?Też ze zbytku smile

            sama juz nie wiem
            • ciociacesia dzisas 09.09.08, 11:34
              ale głupoty piszesz.
              to ty masz odczuc ze pomogłas czy komus masz pomóc?
              ja rozumiem ze jak sobie od ust odejmiesz i pomozesz to fajnie sie
              poczujesz, sam jezus by cie pochwalił, wdowi grosz i te klimaty...
              tylko ze jak ja nie mam na wozek dla dziecka i ktos mi proponuje
              swoj uzywany to dla mnie to jest pomoc chociaz tamten ktos moze
              nawet miec poczucie ze pozbywa sie grata zajmujacego miejsce.
              a sms za 1.2 ma własnie ten czar ze duzo osób w ogóle go nie poczuje
              wiec duzo moze sobie na niego pozwolic i jesli to zrobi to osoba do
              korej pomoc trafia juz to poczuje
              • mamaemmy Re: dzisas 09.09.08, 11:53
                No wiem,wiemsmile
                Wiem,ze i tak pomagam.
                Ale takim czyms nawet nie ma co się chwalic,i tyle.
                Ja po prostu pozbywam sie niepotrzebnych rzeczy z domu,albo rzucam jakis zbędny
                grosz.

                A dla mnie jak juz pisałam prawdziwa pomoc ,taka z serca to taka kiedy ktos np
                specjalnie cos dla tej osoby kupi,a nie da z tego co mu zbywa.
                No i tak mnie nie zrozumiecie tongue_out
                • gryzelda71 Re: dzisas 09.09.08, 13:02
                  Jeżeli oddając wory ciuchów,czy wózek i zabawki po dziecku widzisz w tym tylko
                  wolne miejsce w garaży to faktycznie trudno nazwać to pomocą chyba,ze
                  sobie.Jeśli robisz to bo wiesz,ze dana osoba tego potrzebuje jest to pomoc.
    • mama_kotula Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 22:31
      Tjaaa... wczoraj siedziałam na wrocławskim rynku, podeszła do mnie ok. 12-letnia
      Rumunka z kubeczkiem "daj-pani-trochę-drobnych".

      Krew nagła mnie zalała, dziewczę było ubrane lepiej ode mnie, pomyślałam - po
      moim trupie. I tak też powiedziałam, na co dziewczę wzruszyło ramionami i sobie
      poszło nagabywać innych.

      Pomagam tym, co znam, nie afiszuję się z tym. I nigdy kosztem własnej rodziny.
    • paszczakowna1 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 22:42
      Cóż, mi osobiście się nóż w kieszeni otwiera, jak widzę, za przeproszeniem,
      idiotki dające pieniądze żebrzącym dzieciom lub osobom żebrzącym z dziećmi. Te
      dzieci są w ohydny sposób wykorzystywane przez gangi, i od małego
      demoralizowane. I to tacy "litościwi" ludzie (kobiety w tym niestety celują) są
      za to odpowiedzialni. Gdyby ludzie nie dawali pięniedzy (a za to dzwonili na
      policję), proceder by ustał.

      Chcecie dać pijaczkowi na flaszkę - proszę bardzo, człowiek dorosły ma prawo żyć
      jak mu się podoba, i o ile nikomu tym nie szkodzi, społeczeństwu nic do tego.
      Ale nie popierajcie wykorzystywania dzieci.
      • dirgone Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 07.09.08, 23:20
        I to tacy "litościwi" ludzie (kobiety w tym niestety celują) są
        > za to odpowiedzialni.

        No właśnie. Ja rok temu czułam się okropnie odpowiedzialna za to, że matka
        trójki dzieci, zamiast się nimi opiekować, to chlała wódę z jakimiś menelami. Za
        moje pieniądze. A te dzieci pewnie cierpiały w domu. I częściowo to była moja
        wina, bo ja jej tę wódę zasponsorowałam. I pomyślałam sobie, że kurna nigdy więcej.

        A raz jakiś koleś, który żebrał w tramwaju na przystanku przy Placu Bankowym w
        Warszawie, zebrał kasę od starszych ludzi na całkiem sporą działkę. Może się
        zaćpał na śmierć po tym? NO ale oni mieli czyste sumienie. Dali potrzebującemu
        przecież!

        Nigdy nie daję obcym, choćby nie mieli oczu, nóg czy uszu. Bo te oczy, nogi i
        uszy mogli mieć specjalnie obcięte przez mafię, żeby większe współczucie wzbudzać.
    • alabama8 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 09:35
      semida napisała:
      > Zastanawiam się czasami nad tym.Panuje u nas w Polsce wszechobecna
      znieczulica ...Ludziom potrzebującym staram się pomagać w miarę
      swoich możliwości.Ubranka po Młodej oddałam przychodzącym do nas
      czasami Romom,zastanawiam się nad oddaniem zabawek i wózka do Domu
      Dziecka. Nie przejdę obojętnie obok żebrzących.>

      Wybuchł wątek ponieważ autorka jest już na etapie "zastanawiania
      się" nad oddaniem wózka i zabawek do domu dziecka (no bo przecież
      wywalić żal, a w bidulu wszystko wezmą, z drugiej strony można by
      ten wózek i zabawki opchnąć na allegro i za zarobioną kasę kupić
      pieluchy dla domu dziecka - ale komu by się chciało).
      Najlepiej "zastanawiać się" nad formami pomocy i ewentualnie
      pochwalić się tym na gazecie.
      Ja się zastanawiam jak uwolnić Tybet ... jeszcze parę dni pomyślę.
    • margotka28 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 11:57
      przekazuję 1% z podatku na akcję Pajacyk.
      wspieram WOŚP
      czasami daję złotówkę na wino (jak menel się przyzna na co mu ta
      kasa)
      w sobotę wiozłam do ślubu sąsiadów. Nie mają kasy, trzeba było pomóc
      to pomogłam.
    • sir.vimes jak kiedy... 08.09.08, 15:04
      czasem nie pomagam.
      czasem przechodzę bardzo obojętnie.

    • volta2 Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 08.09.08, 15:57
      a ja kiedyś dałam dziecku, które bylo z matką pod kościołem kawałek
      słonecznika, na który już nie miałam ochoty i uśmiechu wdzięczności
      nie mogę zapomnieć do dziś...

      dodam, że dziecko samo wskazało na ten kawałek, nie chciało
      pieniędzy, bo jeszcze nie potrafilo mówić

      i jakoś tak nigdy nie mogę uwierzyć, że to co dajecie w formie fanta
      jest potem wyrzucane

      moja mama daje grosze za zmiecenie kurzu, piachu przed jej sklepem.
      dziewczynka tak się przyzwyczaiła do zarobku, że czasem przychodziła
      przed lekcjami...

      • igge Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 09.09.08, 09:05
        Raczej nie ale zdarza się. Kiedyś kilka lat zmywałam za friko
        podłogę u staruszki, której na pewno nie było stać na opłacenie
        sprzątaczki. Uczyłam mówić maluchy z domu dziecka, kilka dni w
        tygodniu po ok 2 godziny. Kiedy moje dziecko było w zerówce
        zaproponowałam naukę języka około 6 dzieci z domu dziecka z jego
        klasy, trwało to kilka lat (i akurat to było trochę kosztem mojej
        rodziny bo mogłam mniej czasu poświęcić swoim dzieciom i mniej czasu
        przeznaczyć na zarabianie kasy dla nich, plus były straty materialne
        typu naprawa samochodu jak malcy pourywali kilka elementów w trakcie
        dowożenia ich do nas). Na ulicy jest mi głupio i przykro,
        szczególnie przy dzieciach ale odmawiam nagabującym mnie o kasę,
        drobne, jedzenie etc ludziom. Raz w mcDonaldzie wcisnęłam jednak
        banknot chłopcu sprzedającemu róże bo przypominał mi mojego syna,
        było mi go żal i podziwiałam jego pracę. Rowerki, ubrania, zabawki
        albo oddaję znajomym, koleżankom (choć czasami co do niektórych
        rzeczy typu huśtawka elektryczna mam wrażenie, że lądują potem na
        allegro) albo wywożę do Markotu, dla bezdomnych. Sama też korzystam
        z wielkimi oporami ale jednak, z okazjonalnej, mniej więcej raz na
        rok pomocy kogoś z dalszej rodziny, dla kogo pewnie jestem bardzo
        biedna (mówię o zarobkach nie sytuacji) bo otrzymuję około 4 tys na
        turnus rehabilitacyjny dla mojego niepełn. dziecka., aha i w tym
        roku zaproszenie na dowolny czas do luksusowego jak dla mnie domu
        nad jeziorem w wakacje. Jestem tej osobie ogromnie wdzięczna ale
        kosztuje mnie przyjmowanie tej pomocy ogromnie dużo stresu i
        skrępowania i gdyby była nieosiągalna jakoś byśmy sobie poradzili,
        nawet w ostateczności rezygnując z wyjazdu. Dużo większą frajdą jest
        pomaganie komuś niz przyjmowanie pomocy.
        • igge Re: Pomagacie biedniejszym od siebie? 09.09.08, 09:21
          aha i jeszcze w miarę możliwości staramy się z dziećmi pomagać
          bezdomnym zwierzakom, jakieś kocyki, materacyki do schroniska plus
          przygarnięcie jakiejś kociej biedy po dach (co przyznaję, w
          przypadku naszego teraźniejszego kocia było spełnieniem marzeń córki
          i trafił nam się taki egzemplarz płci żeńskiej, że nawet mój małż z
          kocią alergią i przeciwnik kolejnych nieuchronnych wydatków typu
          sterylizacja, żwirek, wet, jest kociem zauroczony do kwadratu)
          Oddajemy też, tylko te we wzorowym stanie, książki, lalki
          czeczeńskim dzieciom. Zdarza się fundować kino czy lody lub tego
          typu drobiazgi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja