Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutne)

08.09.08, 09:04
Chciałam zapytać, jak to jest u Was? Bo uważam, że moi rodzice nie
dorośli do roli dziadków sad Ale od początku...
Mam prawie 8-letniego syna. Mieszkamy na jednym osiedlu z teściami
(są na rencie) Moi rodzice mieszkają w sąsiednim mieście (oboje
pracują)Jest jedynym wnukiem i jednych i drugich dziadków. W
niedzielę na zmianę idziemy na obiad raz do jednych, raz do drugich.
I tu jest problem. Syn uwielbia moich teściów. Jak przychodzimy, to
włazi dziadkowi na kolana i sobie rozmawiają a później się bawią na
dywanie. Teść potrafi wymyślić zabawę z głupich pudełek i zająć
dziecko. Z teściową często chodzą razem na spacery. W ogóle nam
zawsze pomagali przy dziecku - przychodzili jak był chory, zabierają
na wakacje na wieś. Zabawki syn dostaje właściwie tylko z okazji
urodzin, czy imienin. Słodycze, gdy babcia idzie po niego do szkoły,
to zawsze coś ma. No i jak na wieś pojadą, to też przygotowana jest,
ale bez przesady.
Natomiast u moich rodziców jest całkiem inaczej. Najważniejszą
rzeczą w domu jest telewizor, który gra na okrągło. Jemy obiad a
telewizor włączony. Nieraz się zdarzyło, że dziecko zamiast jeść
obracało głowę, żeby zobaczyć co jest w telewizji. CZasem po prostu
dochodziłam i wyłączałam go. Niestety, mój tata do niego chyba
przyrósł. Poza tym, czasem jak przyjeżdżamy, tata ...kładzie się
spać. Najpierw wyogląda wszystko w telewizji i się kładzie. Nawet
jak jest jakaś impreza typu rocznica ślubu, imieniny, to się siedzi
przy zastawionym stole oczywiście przed telewizorem. Ja myślałam, że
jak się spotyka z rodziną, to żeby porozmawiać z nimi a nie oglądać
telewizję.
Druga rzecz, to słodycze i zabawki. Po obiedzie zawsze jest kawa i
do niej coś słodkiego. Chociaż "coś" to za mało powiedziane. Mama
nastawia ciastek, cukierków tysiąc pięćset rodzajów, co oczywiście
moje dziecko chce wszystko zjeść. Tyle razy mówiłam, że to nie
potrzebne, że on nie może tyle jeść słodyczy. Tak się nauczył, że u
babci można się najeść słodyczy, że jak jej w końcu powiedziałam
stanowczo, żeby nie dawać, to poszedł do kuchni i przeszukiwał
szafki.
Kolejna rzecz, to zabawki. Dawniej jak jeździliśmy do nich,to co dwa
tygodnie dostawał nową zabawkę. Wyobraźcie sobie przez kilka lat co
dwa tygodnie zabawka. W końcu mój syn sam powiedział, żeby już mu
nie kupowali, bo nie ma miejsca na nie. Prawie się obrazili.
I jeszcze jedna rzecz - komputer. Przyjeżdżamy, zjemy obiad i
dziecko idzie grać na komputerze, bo nikt się z nim nie pobawi, nie
zajmie. Z moimi rodzicami mieszka jeszcze mój 27- letni brat i to on
mu zawsze puszcza gry. Jak powiedziałam mamie, że on na ten komputer
przyjeżdża, to powiedziała, że ja przecież też daję mu pograć.
Ludzie! Ja jestem z nim 24 godziny na dobę, a u nich jesteśmy ze 2
godziny. Tak trudno zająć się przez ten czas dzieckiem? Czasami
bierzemy syna do drugiego pokoju i sami z nim siedzimy i wyciągamy
zabawki. Ale przykre to jest, że moi rodzice chcą go przekupić
słodyczami i zabawkami. Myślą, że tak będą super dziadkami.
Kompletnie nie znają mojego dziecka. Nie wiedzą co lubi jeść, z kim
się przyjaźni, co lubi rysować. Wczoraj jak u nich byliśmy, syn
chciał napić się wody (pije mineralną niegazowaną). A mama pyta jaką
on wodę pije. Teściowie takie rzeczy wiedzą. Może spędzają z nim o
wiele więcej czasu, ale jak moi rodzice mają szanse z nim pobyć, to
tego nie robią. Dawniej byliśmy u nich koło 5 godzin, teraz góra
dwie. Jemy obiad, syn idzie grać na komputerze a rodzice przed
telewizorem, albo tata idzie spać. Później mama robi kawę i nastawia
ciastek, co oczywiście dziecko chce każdego spróbować. Nie lubię tam
jeździć. Już nie raz rozmawiałam z mamą, żeby się z nim pobawili, że
myśli, że jak mu dadzą kilo cukierków i posadzą przed komputerem to
będą super dziadkami. To się obrażają. Po wczorajszym dniu
stwierdziłam, że nie będziemy tam jeżdzić. Powiedziałam mamie, żeby
nic słodkiego nie stawiała i że on tylko po słodycze i na komputer
do nich jeżdzi. Nie wierzyła mi. Więc wczoraj nie naszykowała. Syn
chciał słodycze a mama powiedziała, że ja nie pozwoliłam. Zaczął
szukać w kuchni, a my już chcieliśmy jechać. Nie chciał się przyjść
ubrać. Skończyło się wielkim płaczem. Nie widzę sensu tam jeździć.
Przecież nie chodzi o ten obiad, tylko żeby pobył z dziadkami. A
widzi ich może z 10 minut. Jak do nas rodzice przyjadą na jego
urodziny, to dziecko chce się z nimi bawić i ciągnie do swojego
pokoju. Ale oni wolą siedzieć przy stole.
Spytałam dzisiaj syna, gdzie woli chodzić na obiad. Powiedział, że
do teściów...
    • gryzelda71 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:14
      A syn ma niestrawność aż do następnej wizyty od tych słodyczy?
    • przeciwcialo Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:20
      Szukasz chyba dziury w całym.
      • beatkaa32 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:25
        zgadzam się z przeciwciałem-szukasz dziury w całym; nie każdy jest tak doskonały
        jak Twoi Teściowie. Być może Twoi rodzice inaczej nie umieją się zachować.
        Myślą, że robią dobrze. A dziecko, chociaż ma 8 lat, to wciąż pozostaje
        dzieckiem i ZAWSZE będzie szukał u Dziadków słodyczy bo tak ma "zakodowane".
        Acha! myślę, że niepotrzebnie wypytujesz Małego gdzie woli jeździć... wciągasz
        Go w sprawy przeznaczone dla dorosłych.
        • niesiah Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 15:39
          Smutne, że szukasz dziury w całym, co do słodyczy - sorry ale ośmiolatek nie
          musi dziczeć na widok w/w.
    • mathiola Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:25
      Każdy ma inne podejście do dziecka. Twój teść lubi bawić się z
      dziećmi, więc się bawi, twój ojciec jest taki jak mój - do dzieci
      podchodzi jak do jeża. Bo nie umie smile
      Kochałam jeździć do swojej babci. Uwielbiałam u niej być. Też nas
      faszerowała słodyczami do pęknięcia. Ale nie tylko z tego powodu
      lubiłam do niej jeździć. Słodycze to był po prostu jeden z elementów
      całości.
      I jeszcze coś - nigdy przenigdy nie wpadłoby mi do głowy pytać
      dziecka: do której babci bardziej lubisz jeździć? Zapytaj go może
      jeszcze: Kogo bardziej kochasz, mamusię czy tatusia?
      Jeśli ograniczysz mu spotania z dziadkami bo wydaje ci się, że nie
      spełniają twoich oczekiwań, to kogo w ten sposób uszczęśliwisz? Co w
      ten sposób chcesz naprawić?
    • lola211 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:30
      Wiesz co - odpusc.Kazdy ma inny styl zycia i tego nie zmienisz.
      Chodzi o 2 godz. wizyty raz w tygodniu- nie ma co robic dramatu ze
      slodyczy, kompa itd.
      • montechristo4 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:37
        też myślę, że się czepiasz. Po pierwsze, Twoi rodzice pracują, więc
        w weekendy odpoczywają. Poza tym dla Twojego syna może być
        atrakcyjne granie ze swoim 27 letnim wujkiem.
        Niektórzy się zajmują, niektórzy nie lubią/nie potrafia bawić się z
        dziećmi. Nie robiłabym z tego dramatu, naprawdę.

        Rodzice mają swoje przyzwyczajenia, których nie musisz lubic. W
        kwestii telewizora popieram, też mnie wkurza, jak telewizor gra u
        kogoś non stop.
      • coronella Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:42
        dziewczyny, ale tu nie chodzi o te słodycze czy komputer.
        Autorce chyba chodzi o same relacje dziadków z wnukiem, a nie o rzeczy, które są w domu.
        Nie o fakt zjedzenia cukierków, tylko o to, że cukierkami jest zapychana jakas dziura emocjonalna.
        Nie ma nic złego w komputerze, ale w tym, że dziadkowie widząć wnuka raz na tydzień, nie porozmawiają z nim, nie zajmą się jakos, tylko wypychają do komputera.
        W końcu 8 latek to już duże dziecko, nie niemowlak, za których trzeba biegac.
        8 latek już potrafi przeprowadzic normalną, mądra rozmowę, duzo rozumie, dużo wie, "zabawa" z nim to nie tylko fizyczne bieganie i zabawianie. Nawet na tym komputerze mozna pograc, ale razem.

        Ja autorkę doskonale rozumiem, bo sama miałam takich dziadków. Chociaz ich nie oceniam, takie mieli zycie, cięzkie, bezlitosne. Ale ja im byłam obca, przynajmniej na zewnątrz. Nie okazywali żadnych emocji, gdy przyjezdzałam, tez musiałam zając się sama.
        I tez były to wizyty raz na tydzień czy 2 tyg. I tez pewnie nie było z czego robić dramatu.
        Ale teraz, gdy widzę jaki cudowny kontakt mają moje dzieci z dziadkami, bardzo mi żal tamtych lat. Moi dziadkowie juz nie zyją, a ja nie czuję, że miałam dziadków. Nawet nie było mi szkoda, gdy umarli. Przykre.
        • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:49
          Oczywiście, ze nie chodzi o słodycze i kompa. Ale autorka wątku faktycznie
          przessadza - rodzice pracują, chcieliby odpocząć po swojemu w wolny dzien.
          Mozliwe, że nie są ludźmi zbyt wylewnymi, zwłaszcza w stosunku do wnuka -
          trudno. To nie znaczy, że nie kochają. Nie są dziadkami zachwycającymi się. To
          jeszcze nie tragedia. Czy rodzice byli też tacy w stosunku do autorki, kiedy
          była dzieckiem? Albo w stosunku do wnuka kiedy był jeszcze malutki? Niektórzy
          ludzie tacy są.
          Nie są straszni, telewizor włączony przez cały czas jest straszny! wink)
          • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:53
            I jeszcze... babcia nie wiedziała, jaką wnuczek wodę pije. Ale spytała, czy to
            nie oznaka troski?
            Naprawdę nie wierzę, że ośmiolatka trzeba cały czas zabawiać.
        • lola211 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:07
          > Autorce chyba chodzi o same relacje dziadków z wnukiem, a nie o
          rzeczy, które s
          > ą w domu

          Oczywiscie.
          Tylko ze nie mozna nikogo zmusic do wymaganych przez nas zachowan.
          Przeciez ci rodzice z pewnoscia tacy sa od lat-tak po prostu zyja.I
          nie ma co wymagac, ze nagle zaczna z wnukiem na rolki chodzic.
          Taki typ.Ja tez nie lubie, nie rozumiem jak mozna tak gnusniec i
          tracic czas na tv.Ale przeciez nie bede nikogo pod siebie ustawiac.
          Tacy sa i juz.
        • mathiola Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:07
          No i autorka postanowiła tę dziurę emocjonalną zlikwidować, ucinając
          spotkania z dziadkami wink
    • agao_72 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:34
      a nie żal Tobie niedziel na takie niedzielne obiadki? zaimast
      siedzieć przy stole i a potem analizowa, którzy dziadkowie są
      lepsiejsi wsiadłabym z dzieciakiem i mężem na rowery.

      szukasz dziury w całym. to Twoje dziecko, a nie pępek świata. każdy
      ma swoje podejscie do dzieci. wyluzuj i ciesz się, że syn ma dwie
      pary dziadków. poza tym, jak rodzice pracują, to mogą być w weekend
      po prostu zmęczeni i nie mieć siły na harce z mlodym.

      a afera, no sorry moja 3-letnia córka rozumie co to znaczy, że nie
      dostanie czegoś, a 8-latek???? może metody wycowawcze Twoje, a nie
      dziadków zawiodły.
    • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:36
      To 8śmiolatkiem trzeba się zajmować? Ośmioletni chłopiec płacze, bo słodyczy u babci nie było?
      Oj przesadzasz. Dziecko w tym wieku potrafi się świetnie bawić według własnego scenariusza. Możliwe, że ten komputer jest dla niego dużą atrakcją. A wujek pozostanie ukochanym wujkiem, bo gry udostępnia. I wcale nie twierdzę, że dziecko powinno ileś tam godzin spędzić przy kompie.
      Po przeczytaniu całego twojego postu, zapomniałam, z piszesz o ośmiolatku. Jakoś tak twój opis pasował mi do dziecka 1,5 - 5 letniego.
      • kropkacom Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:49
        W czasach kiedy komputer był jeszcze wielką atrakcją lubiłam wizyty u mojego
        wujka właśnie dlatego że mogłam tam cały czas grać w gry komputerowe. Wyluzuj
        albo nie jeździj tam na obiadki. Rodziców raczej nie zmienisz smile
        • sir.vimes A to fakt - spory wybór gier do dla dziecka atrakc 08.09.08, 10:27
          atrakcja.

          Też pamiętam jakie to było fajne , odwiedzić kogoś z rodziny kto miał fajne gry
          i nie narzekał , ze dzieci nie powinny dużo siedzieć przy kompie tylko
          emocjonował się grami razem z dzieckiemsmile
      • malakobietka76 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:51
        Teraz dziecko ma 8 lat. Nie jest pępkiem świata, tylko ich jedynym
        wnukiem. W tej chwili jeździmy do nich rzadziej. Czy tak dużo
        wymagam, żeby przez dwie godziny pobyli z nim? A moi rodzice nigdy
        nie potrafili się z nim pobawić, porozmawiać. Czy miał lat 2, czy 5.
        Po prostu zawsze te wizyty wyglądają tak samo - telewizor, komputer,
        słodycze. A wiedzą, że dziecko ma problemy zdrowotne i powinno być
        na diecie.
        Pytanie o obiad u dziadków wynikało z dłuższej rozmowy. Co ja mam
        powiedzieć dziecku, kiedy pyta, czemu babcia się z nim nie chce
        bawić?
        • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:56
          Albo swoją prawdę, albo "uładzoną" prawdę. Że babcia jest zmęczona, bo pracowała
          cały tydzień, że nie wszyscy lubią bawić się jednakowo (jakiś przykład kolegi,
          który ma inne zainteresowania niż twój syn). Możesz też w podobnym tonie, w
          jakim napisałaś o problemie, ale nie polecamsmile Nie przejmuj się tak, naprawdę
          dziecku nic złego się nie dzieje.
        • przeciwcialo Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:59
          Twoi rodzice wychowali swoje dziecko/dzieci i nie musza rozczulac
          się nad twoim. Moze nie lubia dzieci?
          Rodziców ani dziadków sobie nie wybieramy i wypadałoby zaakceptowac
          ich z całym dobrodziejstwem.
          A syn jest na tyle duzy że powinien rozumiec ze ludzie sa rózni.
          • kropkacom Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:01
            Myślę że syn dobrze wie że u jednych dziadków jest tak a u drugich inaczej. Nie
            wkładaj mu do głowy że gdzieś jest lepiej a gdzieś gorzej.
        • mathiola Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:12
          Możesz powiedzieć to samo co ja mówiłam swojemu synowi, kiedy pytał
          dlaczego mama nie bawi się tak fajnie jak tata. Bo mama nie jest od
          bawienia, tylko od czytania. Od bawienia jest tata wink
          Wielka tragedia. Ja też nie lubie się z dziećmi bawić. I coś czuje w
          kościach że będę kiepską babcią ;/
          Inna sprawa że możesz włączać syna do rozmowy z babcią. Nie musi się
          bawić bo to duże dziecko, ale zacząć rozmawiać - jak najbardziej
          tak. Pomóż im nawiązać nić porozumienia.
          • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:16
            mathiola napisała:

            >
            > Ja też nie lubie się z dziećmi bawić. I coś czuje w
            > kościach że będę kiepską babcią ;/
            >
            Mam tak samowink
            • przeciwcialo Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:24
              No to rosnie pokolenie kiepskich babć smile
              Ja moge dogladac ale bawić sie nie umiem. Sama jako dziecko albo
              ganiałam po podwórku albo czytałam. Żadne lalki, żadne miski mnie
              kompletnie nie interesowały. Co innego kot czy pies. Z nimi mogłam
              bawic sie godzinami.
              • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:28
                Doglądania nie lubię, to tylko koniecznosć. W ostateczności może kiedyś pomogę.
                Za to z wielką radością mogę nauczyć dzieciaka rozmawiać, tak: nie mowić, tylko
                rozmawiać. Do tej pory moje gaduły "zadręczają" mnie rozmowami na różne tematysmile)
              • weronikarb Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 09.09.08, 11:09
                Tez bede kiepska babcia sad
                Nie umiem się z dzieckiem bawic zabawkami i cos tam udawac.
                Owszem siadamy i ogladamy programy i razem je komentujey, dopowiadam
                czego nie ma, tlumacze czasami co nei zrozumie. Jego ksiazki to
                encyklopedia, zamiast przygod jakiegos ulubienca, woli wiedziec
                dlaczego jest na swiecie tak a nie inaczej smile

                Ciezko mi tez dogadac sie przez to z innymi dziecmi
    • angel-marta Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 09:49
      Przeczytałam całość choć z wielkim trudem. Powiem szczerze to co
      czułam podczas czytania smutne w całej tej opowieści jest twoje
      zachowanie. Jakies takie żałosne...
      Mam wrażenie, że o wszystko masz pretensje do tych rodziców.
      Telewizor żle, kawa i słodkie żle, komputer źle, zabawki źle... Rany
      kobieto wyluzuj, jakby mi ktoś mówił że wszystko robie źle to też
      siły bym na takich gości nie miała.

      Mama
      > nastawia ciastek, cukierków tysiąc pięćset rodzajów

      Rany może chce być miła , jeść nie musisz jak nie masz ochoty. Każdy
      stawia na stół to co uważa za stosowne

      Tak się nauczył, że u
      > babci można się najeść słodyczy, że jak jej w końcu powiedziałam
      > stanowczo, żeby nie dawać, to poszedł do kuchni i przeszukiwał
      > szafki.

      Tak się nauczył?? Czy ty gdzieś zaniedbałaś jego nauke, że słodycze
      trzeba w odpowiednich ilościach??

      Kolejna rzecz, to zabawki. Dawniej jak jeździliśmy do nich,to co dwa
      > tygodnie dostawał nową zabawkę. Wyobraźcie sobie przez kilka lat
      co
      > dwa tygodnie zabawka.

      Noż kuźwa jeszcze w dupie źle? Ludzie to czasem mają poprzewracane w
      głowach!!

      W końcu mój syn sam powiedział, żeby już mu
      > nie kupowali, bo nie ma miejsca na nie. Prawie się obrazili.

      Wcale się nie dziwie, też by mi przykro było!

      I jeszcze jedna rzecz - komputer. Przyjeżdżamy, zjemy obiad i
      > dziecko idzie grać na komputerze, bo nikt się z nim nie pobawi,
      nie
      > zajmie.

      Nikt? A ty gdzie wtedy jestes?

      Ale przykre to jest, że moi rodzice chcą go przekupić
      > słodyczami i zabawkami. Myślą, że tak będą super dziadkami.

      Padłam przy tym stwierdzeniu ...

      Kompletnie nie znają mojego dziecka. Nie wiedzą co lubi jeść, z kim
      > się przyjaźni, co lubi rysować. Wczoraj jak u nich byliśmy, syn
      > chciał napić się wody (pije mineralną niegazowaną). A mama pyta
      jaką
      > on wodę pije.

      No rany boskie, przeciez mieszkaja w innym mieście, pracuja pewnie
      od pn do pt widzicie sie 5 lub 2 godz co drugi weekend noż kurde ja
      tez bym nie pamietała jaka wode pije wnusio !!

      Powiedziałam mamie, żeby
      > nic słodkiego nie stawiała i że on tylko po słodycze i na komputer
      > do nich jeżdzi. Nie wierzyła mi. Więc wczoraj nie naszykowała. Syn
      > chciał słodycze a mama powiedziała, że ja nie pozwoliłam. Zaczął
      > szukać w kuchni, a my już chcieliśmy jechać. Nie chciał się
      przyjść
      > ubrać. Skończyło się wielkim płaczem.

      Sorry, ale ten twój 8-latek to bardzo rozkapryszony facet i
      niewychowany niestety

      Ehh cały ten twój post sieje jakąś masakryczną dziecinadą. Zastanów
      sie lepeij nad sobą!!
    • gryzelda71 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:05
      Ile znacie dzieci co mówią dziadkom,ze maja juz dość zabawek?
      • kropkacom Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:06
        Moim by nie przeszło to przez usta smile)
      • szwagierka.lucyfera Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:12
        Nie znam takichwink Chyba, że mama poinstruuje, ze tak należy dziadkom powiedzieć.
        Moje stare (20 15 lat) nigdy nie mają dość, tylko że teraz to są zupełnie inne
        zabawkiwink O wiele droższe niestety.
        • mathiola Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:15
          nie zgadzam się z tym. Mój syn raz na jakiś czas wyskakuje z takim
          stwierdzeniem smile
          Albo jak chcą go poczęstować czymś słodkim, mówi że nie chce, bo on
          wszystko ma w domu big_grin
          Ale on podobo nie jest normalny ;P
          • gryzelda71 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:17
            Ale powie,ze nie chce jak juz obejrzy,bo nie podoba się,czy jak dostaje to nie
            bierze z hasłem,ze ma juz za dużo?
            • mathiola Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 11:04
              nie bierze, nie patrzy nawet. Po prostu nie, bo ma w domu wszystko.
              Trzeba czasem go zmuszać, żeby obciachu nie robił ani przykrości
              darczyńcy wink
              • gryzelda71 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 11:08
                Bo moja starsza mówiła,ze nie chce jak odpakowała,to jeszcze gorszy obciachsmile
                • malakobietka76 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 11:21
                  Co do zabawek, to przy kolejnej wizycie jak dostał zabawkę, to
                  podziękował i wziął ją, ale powiedział, że już mu się nie mieszczą i
                  żeby więcej mu nie dawali.
                  Co do słodyczy, właśnie zdarzały się sytuacje, że ja mówiłam nie, a
                  babcia zabierała dziecko do drugiego pokoju i mu dawała pokryjomu.
                  Mogę dziecku powiedzieć, że się z nim nie bawią, bo są zmęczeni, ale
                  tak za każdy razem co do nich jedziemy od kilku lat?
                  • gryzelda71 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 11:26
                    Skoro są zmęczeni(nie dziwne)to ty przygotuj niedzielny obiad,podaj to co
                    należy,bez włączonego tv.Może nie stojąc nad garami mama poczuję się lepiej i
                    zabawi wnuka/
          • moofka Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 17:26
            mathiola napisała:

            > nie zgadzam się z tym. Mój syn raz na jakiś czas wyskakuje z takim
            > stwierdzeniem smile
            > Albo jak chcą go poczęstować czymś słodkim, mówi że nie chce, bo on
            > wszystko ma w domu big_grin


            myslalam, ze tylko moj tak ma wink
            on albo nie chce, albo ma w domu, albo mu mamusia kupi

            > Ale on podobo nie jest normalny ;P
        • agatar-m Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:17
          przesadziłas, jak można sie pytać dziecka o takie rzeczy!!!!! matko!
          czy ty wiesz co dziecku robisz????

          jak przychodze do tesciow czy do rodziców to jedni i drudzy sami
          czasem wprost mówia ze sa wykończeni i nie maja siłe na zabawe.
          zachrzaniaja jak szleni jedni i drudzy. i ja miałabym mieć do nich
          pretensje???? nie wyobrażam sobie. a że sa zabawki i
          słodycze...ciesz się,że tak jest, nie każde dziecko tak ma...
        • i.w.o.n.k.a Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 10:32
          A nigdy nie było u was dzieczyny płaczu, ryku i rozpaczy bo dopiero
          dostana zabawka zepsuła się zanim od dziadków wyszliście z dzieckiem?
          Albo tuz po powrocie do domu?Ja tez uważam za bezsensowne kupowanie
          dziecku całej masy zabawek, szczególnie złej jakości.Teraz proponuję
          rodzince żeby małego zabierali na urodziny do kina, teatru.Można też
          książkę kupić, tylko trzeba wiedzieć czym się dziecko zainteresuje.
          Co do słodyczy popieram autorkę w 100%,jak mama mówi że dziecku nie
          wolno, to nie wolno i koniec.A dziadkowie którzy nie rozumieją albo
          są głupi albo złośliwi.Ja z teściową walczyłam aż wywalczyłam,
          niestety najbardziej poszkodowany był mój syn, który w drugim
          pokoju, żeby mama nie widziała, dostawał cukierki, a w domu pół nocy
          płakał bo go zęby bolały.
          Jeśli chodzi o gry, to w porządku pod warunkiem że są dostosowane do
          wieku dziecka.Ostatnio przyuważyłam że mój pięcioletni syn gra z
          wujkiem w strzelanki, nie mówcie proszę żeby nie robić z tego
          tragedii.
          Jak to się mówi "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia".
          • spacey1 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 15:02
            Chwila, wychwalani teściowie też dają słodycze, a mama stawia je na stole. Przed
            dzieckiem 8-letnim nie trzeba chyba chować słodyczy, aby całą rodzina nie mogła
            ich skosztować, jeśli to akurat dziecko nie może. Mama stawia, ale dziecko jeść
            nie musi, jeśli jest z tym jakikolwiek problem. Problem jest po stronie
            rodziców, którzy nie potrafią dziecku odmówić słodyczy, jeśli one stoją na stole
            • weronikarb Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 09.09.08, 11:22
              Dokładnie. moj 5-latek jak powiem że nie wolno, to moglaby
              mama/tesciowa i w reke na sile dac - a nei zje, bo wie ze nei wolno.
              Moj jak zje ponad dozwoloną "normę" słodkosci/chipsow i innych
              smieci to dostaje alergii, wiec wczesniej mowie ze limit wyczerpany
              i niewolno mu jesc. Wiem ze nie ruszy i poinformuje dlaczego niemoz.

              A tutaj 8-latek robi histerie???

              Oj cos tu z komunikacja i wychowaniem nie tak
    • sir.vimes Cóż, rodzice żyją w symbiozie z monitorem 08.09.08, 10:24
      i raczej tego nie zmienisz...

      Może warto zamiast chodzić do nich na obiadki zaproponować inne wspólne
      aktywności - wybrać się razem na jakiś festyn, spektakl, wycieczkę..?

      Wtedy nie będzie TV, który można włączyć a do kupowania dziecku waty cukrowej ze
      straganu też może babcia będzie mniej chętna?

      • verdana Re: Cóż, rodzice żyją w symbiozie z monitorem 08.09.08, 12:25
        Osmiolatek, ktory pyta, dlaczego dziadowie się z nim nie BAWIĄ?
        Rozumiem to pytanie w ustach pieciolatka, ale jesli o to pyta
        osmiolatek, to cos szwankuje w jego wychowaniu. dziadkowie
        przygotowują obiad, kupuja mu słodycze i zabawki, a on jeszcze
        oczekuje, ze będzie tam głównym i honorowym gosciem, centrum
        wszechswiata.
        No, a jak brat się bawi, to tez niedobrze - bo się żle bawi...
        Komputerem.
        Czepiasz się.
        • sir.vimes Re: Cóż, rodzice żyją w symbiozie z monitorem 08.09.08, 12:31
          no ja nie wiem...

          w dzieciństwie wolałam ciotki i wujków , którzy bawili się a nie tych, co dawali
          super-obiad.

          obiadu mogło nie być, pewnie nie zauważyłabym.

          Fajnie, że wujek się bawi , miło, ze angażuje się. I mi nie przeszkadzałby fakt,
          ze dziecko posiedzi przed kompem raz na dwa tygodnie - raczej cieszyłabym się,
          że ma dobry kontakt z wujkiem.

          Zastanawiam się czy to rzeczywiście o dziecko chodzi - czy może sama autorka
          chciałaby by rodzice Z NIĄ pogadali zamiast krzątać się w kuchni lub patrzeć w TV...

          Ale do tego potrzebna jest sprzyjająca sytuacja - tzn. między innymi uwolnienie
          rodziców (mamy) od robienia obiadu.

          • przeciwcialo Re: Cóż, rodzice żyją w symbiozie z monitorem 08.09.08, 12:44
            No ale autorka ma przeciez dziecko króre musi zabawic bo dziadkowie
            tego nie zrobia a wujek to przy komputerze posadzi.
            Ten dom 10 lat temu był taki sam pewnie tylko mieszkańcy młodsi a
            autorka juz chyba tego domu "nie czuje".
            • sir.vimes Re: Cóż, rodzice żyją w symbiozie z monitorem 08.09.08, 13:48
              Fajnie to nie brzmi, ten TV przy posiłkach itd.. Ale komp z wujkiem to
              najmniejsze zło - przynajmniej wg mnie.

              Z postu wynika, ze nie tylko z dzieckiem się nie bawią (co mnie jednak dziwi bo
              z 8 latkiem można pograć w szachy, warcaby , karty itp i mieć z tego sporą
              przyjemność , a jak się go nauczy grać w brydża to nie ma problemu z szukaniem
              kogoś do czwórkiwink). TV jako rozrywkę średnio sobie wyobrażam - sama TV nie mam
              , w rodzinnym domu TV służyło do podnoszenia sobie adrenaliny wiadomościami i
              obradami Sejmu. TV przy "rodzinnych " posiłkach to dla mnie jednak porażka..
              Chyba, ze wszyscy z przyjemnością oglądają jakiś serial czy film , który lubią.

              Myślę, ze to naprawdę nie tylko o to dziecko chodzi - zapychane słodyczami
              zamiast kontaktu - tylko o samą Autorkę. Może na przykładzie dziecka widzi teraz
              czego jej brakowało?


              Ale trudno jest zmienić rodziców - zresztą, może tak naprawdę nie ma po co. Może
              wystarczy dać im możliwość wypoczynku od niedzielnych obiadów i zaproponować
              inne rozrywki? Może dziadek chętnie by z wnukiem poszedł an jakieś zawody
              sportowe? Może mama gdyby nie musiała "bawić się" w kuchni znalazłaby czas na
              kawę i rozmowę z autorką wątku?





    • smerfetka8801 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 12:35
      wiesz...moi dziadkowie nie rozmawiają ze mną bo przeszkadza im to ,że
      mam pretensje do ich syna alkoholika o to,ze nie był dla mnie dobrym
      ojcem a po rozwodzie z moją matką nie płacił alimentów...
      więc wybacz ale chyba może być naprawdę gorzej.
      twoi rodzice nie są wcale aż tak złymi dziadkami jak tobie się
      wydaje.
    • burza4 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 13:35
      nieodmiennie zadziwia mnie to, że dorośli ludzie, z duzym dzieckiem
      od wielu lat ciągają się na obiadki od mamy do teściowej i z
      powrotem. A tu jeszcze dodatkowo pretensje, że nudno. To po co tam
      jeździć? autorka ograniczyła wizyty - z 5 godzin do 2. No
      faktycznie, i to tu robić z tak pięknie rozpoczętą niedzielą? o czym
      można rozmawiać pół dnia widując się tak często? o tym co się na
      obiad zrobiło w piątek? nic dziwnego, że ojciec woli telewizor
      włączyć...

      nie macie żadnego pomysłu ani potrzeby spędzić trochę czasu we
      trójkę? zająć się sobą i dzieckiem? to wygląda tak, jakbyście
      chcieli żeby ktoś inny się nim w weekend zajmował, a wy moglibyście
      miec go z głowy. Nie ma większych atrakcji dla rodziny niż
      niedzielny obiad u babci?
      • malakobietka76 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 13:50
        Przeciez to nie o ten obiad chodzi, tylko właśnie o to, by dziecko z
        dziadkami trochę pobyło. Oczywiście, że mamy tysiąc innych rzeczy do
        roboty w tym czasie. Właśnie ostatnio wizyty są rzadsze, bo wolimy
        iść na basen, do parku, czy gdzieś na wycieczkę. Tylko jak dzwonię
        do mamy i mówię, że nie przyjedziemy, to marudzi, że dlaczego nie,
        to kiedy ona dziecko zobaczy? Mam ochotę wtedy powiedzieć, że
        zobaczyć to go może na zdjęciu. Wiem, pewnie zaraz za to zostanę
        zjechana.
        Widzę, że niepotrzebnie zaczynałam ten wątek, bo większość osób
        twierdzi ,że się czepiam i że to normalne. A ja tylko chciałam, żeby
        moi rodzice znali swojego wnuka nie tylko z wyglądu
        • sir.vimes Kobietko 08.09.08, 14:31
          potraktuj poważnie moją radę i umów sie z mamą czy obojgiem na neutralnym
          gruncie - zaproś na jakiś festyn, koncert rodzinny... Z dala od TV. Teraz sezon
          grzybowy - może mama bdzie miała ochotę na wycieczkę na grzyby?

          To TY widzisz problem , oni nie mają przecież żadnego, bo sytuacja im odpowiada
          - więc to TY musisz coś zmienić.
          • malakobietka76 Re: Kobietko 08.09.08, 15:05
            No wiesz, moi rodzice są raczej z tych nieruszających się z domu.
            Kiedyś mieliśmy jechać do zoo. Moja mama stwierdziła, że tak dawno
            nie była w zoo, więc powiedzieliśmy, że ich zabierzemy ze sobą. To
            powiedziała, że jej się nie chce. Chciałam też kiedyś, żeby do kina
            poszli z nami, to w kinie dla niej za głośno i za duży obraz...
            Za rok mam komunię syna i robię w restauracji. Gdy szukałam wolnego
            miejsca, stwierdziła, że może tam koło nich, bo będą mieli blisko do
            domu...
            • sir.vimes Re: Kobietko 08.09.08, 15:41
              Nie zmienisz ich na siłę... Najwyżej możesz szczerze porozmawiać z rodzicami,
              powiedzieć, ze chciałabyś by z Wami rozmawiali, naprawdę spędzali z Wami czas...
              Że wolisz spotykać się rzadziej ale "naprawdę" " - bez TV.
            • i.w.o.n.k.a Re: Kobietko 08.09.08, 16:35
              och,jak ja to dobrze znam i rozumiem...
              Ostatnio do teściowej przywieźliśmy obiad z restauracji, żeby się
              nie narobiła, mogła odpocząć.To obiad niedobry, jak to można jeść, i
              drogo pewnie, a w ogóle to ona się nie najadła...A wystarczyłoby nic
              nie mówić.
              Jak patrzę na teścową, to się czasem zastanawieam czy całe to
              pokolenie jest takie?Osiągnęli co chcieli,nie ma komunizmu,jest
              kolorowy tv i trochę kasy,więc spoczeli na laurach.Albo w tamtym
              ustroju było lepiej, a teraz wszystko jest be.I na wszystko umieją
              tylko narzekać.
              Nie ma sensu chyba walczyć z ich przekonaniami, są jacy są a my już
              jesteśmy inni.Albo kiedyś też tacy będziemy, też nam się nie będzie
              chciało jeździć na wycieczki, bawić z wnukami i wogóle już tylko do
              trumny się położyć.
              • lanka3 Re: Kobietko 08.09.08, 16:41
                wiesz, jak odwiedzalismy moją mame razem z dziećmi, a szczególnie
                moje siostry bo dzieci były młodsze, to nikt szczególnie nie
                przejmował sie tym że specjalnie trzeba sie dziećmi zajmować. Dzieci
                chętnie uczestniczyły w rozmowach z nami, czas był spędzany razem,
                nigdy nie trzeba było żeby babcia specjalnie jakos bawiła się z
                wnukami. A może rodzice naprawde są zmęczeni tym przyjmowaniem
                dzieci w co drugą niedzielę i chcieliby odpocząc, po swojemu, np.
                oglądając tv?
        • burza4 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 20:02
          malakobietka76 napisała:

          > Przeciez to nie o ten obiad chodzi, tylko właśnie o to, by dziecko z >
          dziadkami trochę pobyło.

          co tydzień???? przez większość dnia? PO CO?
          tym bardziej skoro uważasz, że te wizyty są bylejakie, że babcia rozpuszcza
          dziecko słodyczami i prezentami, że młody zwyczajnie się nudzi. Nie przyjmujesz
          jednocześnie do wiadomości, że babcia nie robi nic o co warto mieć żal.

          z ukochanymi dziadkami widywałam się w czasie wakacji, i na święta. I naprawdę
          nic mi się z tego powodu nie stało, znałam ich i oni mnie.

          Twoja matka żyje utartym rutynowym torem - sami ją do tego przyzwyczailiście,
          nie dziw się, że nie ma innego pomysłu na spędzanie czasu jak wieczna
          krzątanina. Ty masz swoje życie - i tego się trzymaj, mówiąc otwarcie "mamo,
          odpocznij po pracy zamiast koło nas skakać, my mamy w planach festyn, basen,
          kino coś tam"
      • mamaziq Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 16:47
        zgadzam się z burzą , trzeba tylko ruszyć własne 4 literki i pobawić
        się z chłopakiem, coś mu innego zorganizować. Jakie on ma rozrywki,
        skoro co weekend go ciągacie tylko do dziadków? a sami się ruszyć?
        na rower, na wycieczkę itp. i zaprosić rodziców. I wtedy wizyta u
        dziadków moze stać sie atrakcją.
        Jak rodzice domatorzy - to zaprosić, przywieźć do siebie do domu,
        jakoś nie doczytałam się, abyś rodziców i teściów do siebie
        zaprosiła i przyjęła obiadem czy choćby kawą,
        moze oni mają też was dość?
        po jednym zaproszeniu rodziców zrezygnowałaś, pewnie tak wygodniej
    • krzysztof-lis Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 14:26
      > Natomiast u moich rodziców jest całkiem inaczej. Najważniejszą
      > rzeczą w domu jest telewizor, który gra na okrągło.

      Wniosek: zacznijcie jeździć do nich rzadziej. Na pytanie "dlaczego?"
      odpowiedzcie: "bo telewizor i komputer mamy w domu".

      > Poza tym, czasem jak przyjeżdżamy, tata ...kładzie się spać.

      Tym bardziej...

      > Druga rzecz, to słodycze i zabawki. Po obiedzie zawsze jest kawa i
      > do niej coś słodkiego. [...] Tak się nauczył, że u babci można się
      > najeść słodyczy, że jak jej w końcu powiedziałam stanowczo, żeby
      > nie dawać, to poszedł do kuchni i przeszukiwał szafki.

      Nauczyliście go wspólnie: babcia fundując cukierki, mama pozwalając na ich
      jedzenie u dziadków. Co przeszkadzało Ci zabronić synowi jeść ich więcej, niż
      zjadłby w domu?

      > Nie widzę sensu tam jeździć.

      Ja też nie. smile
      • agarem Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 08.09.08, 18:27
        Kobietko ozumiem ciebie doskonale, aczkolwiek mi tez byloby trudno
        zaakceptowac to jacy oni sa i ze ich nie zmienie. Widze ze
        proponowalas juz duzo innych aktywnych form spedzenia czasu i
        wszystko bylo zawsze nie tak. Niestety ta sprawa z telewizorem tez
        by mnie doprowadzala do szewskiej pasji. Niestety w Polsce nadal to
        nie jest afrontem przyjomowac gosci przy wlaczonym telewizorze.Ja
        bym nie cackala sie z tymi obiadkami tylko bym ograniczyla do
        jakiegos rozsadnego minimum te nudne spotkania. Zapraszaj co drugie
        spotkanie rodzicow do siebie i moze u was bedzie lepsza rozmowa
        (moze telewizor nagle sie "zepsuje"). Ale jeszcze raz - ich juz nie
        zmienisz, to smutne ze przepieprzaja swoj czas przy oglupiajacym
        telewizorze no ale to ich wybor.
    • wilma1970 Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 09.09.08, 22:25
      A ja chyba wiem, co czujesz. Moja matka nadal jest małą dziewczynką. Od zawsze
      wymagała dużo uwagi, ale ja nie jestem wobec niej opiekuńcza. WCALE. I właśnie
      zafundowałam sobie terapię na temat tego, żeby nie czuć żalu do mojej matki za
      to, że jest taka niedojrzała.
      Ale wiem, jak to strasznie boli, i jak marzę, żeby mieć w niej przyjaciółkę i
      czuć, że mnie kocha i rozumie. I że jest ze mnie dumna.
      Za to teściową mam niesamowitą. Kobieta z żelaza. I to od niej właśnie brałam
      lekcję macierzyństwa i z niej próbuję kopiować to czego nie wyssałam z mlekiem
      matki.
    • sabciasal Re: Relacje dziadków z wnukami (długie i ...smutn 10.09.08, 09:43
      Myślę, że Cię rozumiem. mnie też byłoby przykro widziec, ze tak
      naprawde rodzice nie mają chęci na głębszy kontakt z dzieckiem.
      Ale wydaje mi się, że tu nie chodzi w gruncie rzeczy o twoje
      dziecko, ale o ciebie. Przecież ojciec nie uzależnił się od TV
      wczoraj, tylko prawdopodobnie przywiązał na stałe w okresie twojego
      dziecinstwa. Być może kontakt z Twoją mamą też miałas ograniczony do
      zakupów i jedzenia. Teraz porownując swoją rodzinę z rodziną męża
      widzisz jej braki. To całkiem dobrze, ze przeżywasz okres rozliczen.
      To chyba dorosłość.
      Ale musisz zaakceptowac fakt, że nie zmienisz rodziców. Oni tacy są.
      Możesz wyrażać niezadowolenie, ale ich nie zmienisz. I niestety
      wydaje mi się, że chciałabyś wszystko kontrolować, ustawiać tak, jak
      ty sobie wyobrażasz. Kontakty syna z wujkiem, syna z babcią, syna z
      dziadkiem. Przecież twój syn nie narzeka, z wujkiem bawi się dobrze.
      Może on będzie z rozrzewnieniem wspominał babcię rozpieszczającą go
      słodyczami. Tego nie wiesz. Może faktycznie ogranicz troche te
      kontaky (po co sobie marnowac każdą niedzielę). Ale odpusc sobie też
      kontrolę. To ich sprawa i ich strata, jeżeli nie będą miec kontaktu
      z wnukiem. Nie masz na wszystko wpływu. Możesz jedynie rozliczyć ich
      ze swojego dziecnstwa.
Pełna wersja