Małżeństwo i rozwód na wesoło?

12.09.08, 08:53
Cóż, na to się zapowiada.
Może nie powinienem się śmiać w tej sytuacji, ale na prawdę nie mogłem się
powstrzymać.
Ogólnie z kasą jest słabo ostatnio. Dostaliśmy wyrównanie za dłuższy okres
pewnego świadczenia dla dzieci. Świadczenie było na koncie żony. Poprosiłem ją
by zmieniła polecenie zapłaty czynszu za mieszkanie na swoje konto, bo na moim
nie ma pieniędzy. Żona tego oczywiście nie zrobiła. Przelałem więc większość
tych pieniędzy na swoje konto tak by nie było trzeba płacić niepotrzebnie kar
za nieterminową zapłatę czynszu. Żona wczoraj powiedziała, że mam przelać z
powrotem te pieniądze, bo jak nie to zgłosi to na Policję. I teraz najlepsze.
Żona ma pełne pełnomocnictwo do dysponowania pieniędzmi na moim koncie! Nawet
kartę ma (tyle że pin jest zagubiony). Przykro mi, ale nie mogłem się
powstrzymać od śmiechu, zaproponowałem jej nawet, że pójdę razem z nią na
Policję i od razu zostanę na noc w areszcie. Potem proponowałem spokojną
rozmowę. Żona jednak wyszła z domu ostentacyjnie zabierając paszporty dzieci
(żebym dzieci nie wywiózł za granicę). Nie chciała powiedzieć dokąd idzie i
kiedy wróci. Rozwiozłem więc dziś dzieci do szkoły i przedszkola. O "dziwo"
nikt się nie spóźnił. Szkoda tylko, że nie wiedziałem co powiedzieć dzieciom,
gdy się pytały gdzie jest mama.
Cóż mama najwyraźniej uważa, że ich pieniądze to pieniądze mamy.
Generalnie wcześniej zgodnie ustaliliśmy, że się rozwodzimy.
Żona zapytała co z majątkiem, odrzekłem że mogę jej oddać 100% tego co
posiadamy. Chciała 5 tys na start swojej działalności, też jej to obiecałem
(dostanie jak tylko wpłynie kasa ze sprzedaży auta).
Nie wiem co mogę jej jeszcze obiecać i dać, żeby nie robiła takich akcji. A,
dowiedziałem się jeszcze, że zmarnowałem jej życie...
Normalnie byłoby to śmieszne gdyby nie było tragiczne. Najgorsze jest to, że
prawdopodobnie chodzi do jakichś koleżanek po rozwodach, które ją nakręcają.
    • morgen_stern Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 08:55
      I serialu ciąg dalszy.. A ty gościu to chyba masochistą jesteś, że tu ciągle
      pisujesz tongue_out
      • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 08:59
        E tam, jakoś Was polubiłem wink Mam sentyment wink No i robi się coś w rodzaju
        pamiętnika.

        Jako, że ciężko nam się rozmawia, może żona po przeczytaniu tego co tu piszę
        zrozumie mój punkt widzenia i podejście do niej. Póki co uważa chyba, że chcę ją
        zostawić z dziećmi bez niczego.
    • graue_zone Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:16
      To zanim odniosę się do aktualnego postu, powiercę Ci dziurę w brzuchu, jak to
      było z tym kalendarzem. Pozwoliła Ci żona zaglądać czy zam uznałeś, że możesz?
      A teraz do tematu. Nie wiem, czego oczekujesz? Potępienia dla żony? Bo jeśli
      tak, to biorąc pod uwagę dotychczasowe wypowiedzi foremek raczej się nie
      doczekasz. Nie odpowiadasz na proste pytania, przedstawiasz jedynie swój punkt
      widzenie, który mówiąc szczerze nie stawia Cię w najlepszym świetle. Biorąc pod
      uwagę Twoje wcześniejsze wypowiedzi dziwię się, że żona dopiero teraz mówi o
      rozwodzie. Widać miał ogromną wolę walki o Wasze małżeństwo. A co do przelewów.
      Rozumiem, że masz upoważnienie na konto żony? Więc po co przelewałeś pieniądze
      na swoje konto zamiast normalnie zapłacić należności z jej konta? Nie byłoby
      problemu i sytuacja byłaby jasna, na co poszły pieniądze. I nie sądzę, aby Twoja
      żona chciała wydać kasę na swoje przyjemności. Myślę, że potraktowała ją jako
      rodzaj zabezpieczenia dla dzieci.
      • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:25
        O kalendarzu pisałem, nie będę się powtarzał. Na moim koncie jest zrobione
        polecenie zapłaty, więc zapłata przelewem nie wchodzi w grę. Miała sporo czasu
        by zmienić to polecenie zapłaty tak by pieniądze schodziły z jej konta. Ja tu
        potępienia dla żony nie szukam. Ot po prostu wiem, że rozsiewa gdzieś w necie
        swoje wersje. Szkoda, że mi tego nie pokazuje, przez co nie mogę się odnieść.
        Nie wiem ile żona robiła by walczyć o małżeństwo. Wypomina mi jakieś sprawy
        sprzed lat. Tak, zdarzało mi się popełniać grube błędy. Pytam więc czy teraz
        jest lepiej, czy gorzej niż wtedy. Odpowiada, że pod pewnymi względami lepiej.
        Pytam więc (po to by się dowiedzieć co robię źle) pod jakimi względami teraz
        jest gorzej. Pytałem już parę razy i jakoś nie mogę usłyszeć odpowiedzi. To nie
        jest tak, że ja nic nie mam sobie do zarzucenia. Różni nas jednak mocno stosunek
        i pogląd na te same zdarzenia. To samo zdarzenie dla nas obu jest przykre, ale
        przykre są całkiem inne jego aspekty. Kompletnie nie możemy się dogadać.
        • graue_zone Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:35
          O kalendarzu pisałeś, ale na to pytanie nie odpowiedziałeś. A tak poza tym, to
          pierwsza Twoja wypowiedź, którą przeczytałam, mająca sens i nie ograniczająca
          się do oskarżania żony i wybielania siebie. Jeżeli nie możecie się dogadać, może
          należy sięgnąć po fachową pomoc - jakoś mediator rodzinny lub psycholog? Może
          próbować małymi kroczkami coś zmienić, może przyjrzeć się sobie i zmieniać
          siebie, a nie żonę?
          • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:42
            Wiesz, sęk w tym, że ja się zmieniam od lat. Nawet żona to przyznaje i zauważa
            (ale twierdzi, że ostatnie zmiany są złe, bo nie wynikają z potrzeby serca, ale
            wynikły z konfliktu). Zmienia się też moja żona, ale jakby z mojej perspektywy
            małżeństwa w przeciwną stronę. Ok. Jeśli nie możemy być małżeństwem to trudno.
            Możemy pozostać rodzicami, a ja nawet może zbyt naiwnie wierzę, że po rozwodzie
            (formalnym) nasze stosunki się poprawią. Zwyczajnie żona się będzie mniej
            stresować nawet jeśli fizycznie sytuacja się nie zmieni, ale zmieni się jej
            postrzeganie tej sytuacji.
            • graue_zone Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:47
              Ale znowu wracasz do punktu wyjścia; żona zmienia się zna gorsze, Ty na lepsze.
              Chyba rzeczywiście macie poważny problem. Rozumiem, że na rozwód zgadzasz się
              dla dobra żony? Znowu wracasz do postawy "ja wiem lepiej, co jest dla nie dobre".
              • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:57
                Wiesz, co ja mam robić gdy ona mi nie mówi? Na pytania czego by chciała nie
                odpowiada, albo mówi nie wiem. O rozwodzie mówiła mi wielokrotnie. Skoro poszła
                w tej sprawie do prawnika, to chyba myślała już o tym poważnie. Jak rozumiem mam
                teraz wg. Ciebie wbrew niej się na ten rozwód nie zgadzać? Ja nie wiem co jest
                dla niej dobre. Staram się stworzyć jej takie warunki by mogła sama o wszystkim
                co jej dotyczy samodzielnie decydować. Mój plan miał temu służyć. Zwróć uwagę co
                wtedy napisałem, że zdejmę z niej wszystkie obowiązki w godzinach 8-17 związane
                z domem i dziećmi, a ona będzie mogła w tym czasie robić co zechce wedle swojego
                uznania. Jednocześnie na siebie biorę także zapewnienie całej rodzinie potrzeb
                bytowych. Więc zostawiam jej pełną swobodę, a dla niej jest to złe bo pomysł
                zrodził się w trakcie trwania konfliktu między nami. Co więcej uważa, że to
                separacja, ograniczenie jej wolności. Pytam jakie ograniczenie wolności skoro
                może robić cokolwiek z pełną swobodą. Nie potrafi mi tego wytłumaczyć, a ja nie
                jestem w stanie zrozumieć. Może Ty jako kobieta mi to wytłumaczysz?
                • graue_zone Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:05
                  Ograniczaniem wolności jest wymyślanie planu bez konsultacji z żoną i narzucanie
                  go jej. A jeśli sam chcesz rozwodu, to się zgadzaj, tylko nie mów, że to dla
                  dobra żony. Ty tego chcesz i ona. I myślę, że Twoja żona oczekiwała zrozumienia,
                  współpracy i WSPÓLNEGO życia, a nie planów i rozpisek, kto kiedy i jak
                  pochodzących od Ciebie, ponieważ w takiej sytuacji jej pozostaje się jedynie
                  podporządkować. Nie ma miejsca na jej inicjatywę, wyrażenie swojego zdania.
                  • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:38
                    Wydaje mi się technicznie niemożliwe by skonsultować plan przed jego
                    wymyśleniem. Natomiast po jego wymyśleniu (w nocy gdy nie mogłem zasnąć)
                    następnego dnia się z żoną skonsultowałem i pytałem czy jej ten plan odpowiada,
                    a jeśli nie, to czy ma jakieś inne lepsze propozycje. Nie wiem czy zwróciłaś
                    uwagę ale tu nie ma żadnych rozpisek. Cały mój plan to zdjęcie wszelkich
                    ciężarów związanych z opieką nad dziećmi i obowiązków domowych z barków żony,
                    tak by ona mogła robić co chce. Oczywiście w tym także zajmowaniem się domem,
                    czy dziećmi jeśli ma na to ochotę. To ona sama sobie ustala co kiedy i jak robi,
                    ja zaproponowałem jej wyłącznie zdjęcie wiążących ją ograniczeń czasowych i
                    fizycznych.
                    • mama_kotula Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:58
                      Sowa, jak jeszcze raz przeczytam, jak to chciałeś żonie nieba przychylić i zdjąć
                      z barków jakieś ciężary, a ona niewdzięcznica chce się rozwodzić, to cię
                      śmiechem zabiję.
                      I jak jeszcze raz zasugerujesz, że "mama nie wraca ranki wieczory" (cyt
                      niedokładnie: dzieci znowu pytały, gdzie mama - i w domyśle: to ja zawsze muszę
                      im zapewniać poczucie bezpieczeństwa), to zabiję śmiechem po raz drugi.

                      Zrozum w tym swoim rozbuchanym ego, że twoje plany, rozpiski i "zdejmowanie z
                      barków ograniczeń" to ni mniej ni więcej pruski dryl w błyszczącym dla
                      niepoznaki ubranku. To manipulacja i wyrachowana kalkulacja - również w
                      błyszczącym ubranku. A nie próba zrozumienia, co żona czuje, bo tego wysiłku jak
                      dotąd sobie nie zadałeś.
                      • krzysztof-lis Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:12
                        > A nie próba zrozumienia, co żona czuje, bo tego wysiłku jak dotąd
                        > sobie nie zadałeś.

                        Myślę, że jesteś zbyt surowa dla wątkotwórcy. Jeśli pytał wiele razy żonę, czego
                        ona od niego oczekuje, to chyba jednak znaczy, że zadał sobie ten wysiłek...
                        • wieczna-gosia Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:34
                          ja tez tak czasami mam ze swiadomie olewam pewne prosby, problemy czu uwagi
                          meza, on sie nakreca, w koncu wybucha a wtedy ja sie pytam "ale o co ci chodzi"
                          i on mi nie odpowiada smile
                          ss jesli ma sie pewne mniemanie o inteligencji wspolmalzonka a tenze w ktoryms
                          momencie zaczyna rznac glupa i sie pytac o co chodzi- podczas gdy dokladnie wie
                          o co chodzi- to pozostaje tylko zamilknac. Po tonie obronnym twoich wypowiedzi,
                          po tym ze czujesz sie w obowiazku tlumaczyc przed rzesza obcych bab i robisz to
                          w odcinkach- wniskuje ze wiesz o co chodzi- inaczej nie czul bys potrzeby ani
                          sie bronic, ani wyjasniac ani wystawiac pod pregiez opinie.
                          nie udawaj idioty bo ci nie do twarzy...
                          • krzysztof-lis Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:58
                            > ss jesli ma sie pewne mniemanie o inteligencji wspolmalzonka a tenze
                            > w ktoryms momencie zaczyna rznac glupa i sie pytac o co chodzi-
                            > podczas gdy dokladnie wie o co chodzi- to pozostaje tylko zamilknac.

                            Podczas, gdy Tobie się zdaje, że dokładnie wie, o co chodzi?

                            Przecież nie siedzisz człowiekowi w głowie i nie wiesz nigdy, czy ten, z którym
                            rozmawiasz, tak naprawdę rozumie o czym mówisz...

                            > nie udawaj idioty bo ci nie do twarzy...

                            Ty do mnie to piszesz, czy do wątkotwórcy?
                            • wieczna-gosia Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 13:08
                              zgaduj krzysztof smile
    • iwles Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:32

      > Najgorsze jest to, że
      > prawdopodobnie chodzi do jakichś koleżanek po rozwodach, które ją
      > nakręcają



      nie wierzysz w jej własną inteligencję ??????
      • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:34
        Inteligencja to jedno i w to nie wątpię. A tu chodzi o emocje. Poczucie strachu,
        zagrożenia, napawanie się przykładami gdzie mąż drań zostawił żonę i dzieci na
        lodzie.
        • zona_mi Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:43
          > Poczucie strachu, zagrożenia,

          Właśnie. Myślisz, że napawa się tymi uczuciami słysząc relacje
          koleżanek? Może sama czuje się zagrożona w tym dziwnym związku z
          dziwnym facetem?

          Ze szczerego serca życzę jej, żeby jak najszybciej uwolniła się od
          ciebie. Ale tak zupełnie, żeby uniezależniła się od ciebie
          całkowicie.
        • iwles Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:03

          > A tu chodzi o emocje.


          No właśnie. Nie wierzysz, że ona może czuć to, co czuje ?
    • mama_kotula Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 09:52
      Borze zielony i jerzu kolczasty, ręce i cycki opadły mi poniżej kolan, nie
      skomentuję tego kolejnego narcystycznego peanu podszytego wyimaginowanym
      poczuciem krzywdy.

      Facet, tu ci już kilka osób radziło "idź do psychiatry".
      Ja ci poradzę coś innego: kup sobie spory młotek i stuknij się w głowę. I stukaj
      do skutku.
    • ania.silenter Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:02
      A ja nie rozumiem jednego - PO CO opisujesz na forum ogólnodostepnym swoje
      pożycie małżeńskie? Ja nie robię tego nawet na forum ukrytym bo za bardzo
      szanuje intymność swoją i swojego męża.
      Współczuję Twojej żonie bo jesteś naprawdę dziwny.
      • szara.sowa Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 10:33
        Po co? Żeby się dowiedzieć co myślą inni. Nie daję sobie moralnego prawa bycia
        wszechwiedzącym. Nie sądzę by przeszkadzało to mojej żonie. Ona opisuje nasze
        życie na forach od lat.
        • gabrysia5 hmmm 12.09.08, 10:42
          Słuchajcie, a skoro Pani Od Sowy czyta owe posty i watki swojego
          jeszcze męża to może by napisała jak na to wszytsko się
          zapatruje.Sowa pisze,że żona opisuje ich życie na innych forach to
          ja wrednie poproszę o nick żony, chętniepoznam jej zdanie.Dziewczyny
          tak sobie myślę,że dośc ostro jeżdźimy po Sowie , wącznie ze mną i
          stoimy murem za żoną,ale nie znamy tak naprawdę prawdziwej historii,
          zdania drugiej strony. Bo ja sobie tak myślę,że facet fakt nieco
          dziwne ma podejście (ale nie wierzę też,że każda z nas ma partnera
          super idealnego) , ale coś mi się zaczyna wydawać,że żona to też
          dość konfliktowa bywa i szuka czasem problemu tam , gdzie go być nie
          powinno (choćby opłata za mieszkanie).Noż jasny gwint w końcu
          mieszka w tym mieszkaniu i skoro na jednym koncie pieniedzy nie ma ,
          trzeba zapłacic z drugiego. Więc bardzo proszę o głos żony, albo
          nick żony to sobiechętnie poczytam o tym co ona sądzi.
          • szara.sowa Re: hmmm 12.09.08, 10:45
            nicka żony nie podam, bo to czy ona chce się ujawniać i wypowiadać to już jest
            jej prywatna sprawa. Jednak od razu mogę Cię zapewnić, że moja żona ma inny
            pogląd na te sprawy. Jaki nie wiem, bo mi jeszcze nie powiedziała. No może niech
            napisze jeśli uzna, że warto.
            • gabrysia5 Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 10:48
              A może by Pani odpowiedziała na posty Pani męża. Proszę się
              sutosunkować do nich, bo jak tak dalej będzie to zrobi z Pani jędzę.
              • sanciasancia Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:09
                Jędzę? To jest kobieta o anielskiej wręcz cierpliwości. Ja się dziwię, że tyle
                wytrzymała, bo ja bym SS po trzech tygodniach zrobiła jesień średniowiecza.
                Mnie fascynuje, dlaczego mówienie żonie, że by się skonsumowało panią z kiosku,
                ale nie skonsumuje, może być uznane za przejaw szacunku. Bo ja to odbieram jako
                zupełny brak szacunku.
                • mama_kotula Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:12
                  >Mnie fascynuje, dlaczego mówienie żonie, że by się skonsumowało panią >z
                  kiosku, ale nie skonsumuje, może być uznane za przejaw szacunku.

                  Nie szacunku, tylko wspaniałomyślności, uczciwości i szczerości.

                  "Tak kochanie, jestem mężczyzną, mam swoje samcze pragnienia - jak każdy - ale w
                  imię tego, że jestem z tobą, powstrzymam się od realizacji tych chuci, czyż to
                  nie wspaniałe z mojej strony?. Patrz i podziwiaj, jak szczerze ci to wyznaję i
                  jakie wyrzeczenia dla ciebie robię".

                  tongue_outPP
                  • sanciasancia Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:23
                    > "Tak kochanie, jestem mężczyzną, mam swoje samcze pragnienia - jak każdy - ale
                    > w
                    > imię tego, że jestem z tobą, powstrzymam się od realizacji tych chuci, czyż to
                    > nie wspaniałe z mojej strony?. Patrz i podziwiaj, jak szczerze ci to wyznaję i
                    > jakie wyrzeczenia dla ciebie robię".
                    Absolutnie się zgadzam i tak samo to postrzegam. Ale dla mnie jest to międlenie
                    parówy swojej wyższości moralnej(pardonmajfrencz), a nie okazanie szacunku.
                • figrut Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:19
                  > Mnie fascynuje, dlaczego mówienie żonie, że by się skonsumowało panią z kiosku,
                  > ale nie skonsumuje, może być uznane za przejaw szacunku. Bo ja to odbieram jako
                  > zupełny brak szacunku.
                  Mnie zastanawia sytuacja szczerości absolutnej, kiedy Pani podczas stosunku mówi
                  do Pana - kochanie, wyobrażam sobie właśnie, że kocham się z Edkiem, Staszkiem
                  czy Bogdanem, ale weź pod uwagę fakt, że ja tylko o nich myślę, żeby się
                  podniecić. Seks uprawiam z tobą, a nie z tymi panami. Jest to wyraz mojego
                  szacunku i wierności do ciebie.
                  • socka2 Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:23
                    Facet ma po prostu caly wor kompleksow, zdaje sobie doskonale sprawe
                    ze swojego tragicznego charakteru, a na forum szuka chociaz jednej
                    osoby, ktora by mu przyklasnela i przyznala, jak to on super, a zona
                    tego nie docenia.
                    Po co roztrzasac - zona chce rozwodu (nie dziwie sie wcale), to
                    pozwol jej podjac decyzje i "zejdz" juz z niej i pozwol zyc
                    spokojnie!
                  • sanciasancia Re: Do żony Szarej Sowy 12.09.08, 11:23
                    Szkoda, że się rozwodzą. Żona SS mogłaby to wykorzystać jako okazanie
                    najwyższego szacunku mężowi.
        • ania.silenter Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 11:04
          szara.sowa napisał:

          > Po co? Żeby się dowiedzieć co myślą inni.

          Bez sensu. Opisując całą sytuację przedstawiasz swój subiektywny punkt widzenia
          (a w Twoim wypadku baaardzo subiektywny - czyli Twoja żona jest "be" a Ty
          "cacy"smile. A Twoja żona swój. Czyli osoby z zewnątrz dostają nieprawdziwy bo
          jednostronny obraz sytuacji. IMHO takie sprawy załatwia się między sobą a nie
          roztrząsa z obcymi.

          Nie daję sobie moralnego prawa bycia
          > wszechwiedzącym. Nie sądzę by przeszkadzało to mojej żonie. Ona opisuje nasze
          > życie na forach od lat.

          Skąd o tym wiesz? Czytasz jej przez ramię czy udało Ci się wyśledzić jej nick?
          Żenada. Co za szczęście, że mój mąż tak mnie nie kontrolujesmile.
        • wieczna-gosia Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:17
          szara sowo umowmy sie ze gdybys napisal swojego nicka to czesc z nas od razu
          znalaby nicka zony, gdyz sa one mocno ze soba zwiazane. a jakie historie w
          archiwum mozna znalesc....
          Ogolnie powiem ci tak- mniej hipokryzji ma w sobie postawa twojej zony, ktora po
          sobie wiadomych forach i w sobie zbajomym gronie wyzala sie/ szuka wsparcia/
          zlozeczy i cokolwiek tam sobie chce niz twoja- wchodzisz do obcych bab jako NIKT
          walisz farse w odcinkach i zgrywasz niewiniatko.
    • margotka28 troll!! 12.09.08, 10:59
      szara.sowa napisał:

      > Cóż, na to się zapowiada.
      > Może nie powinienem się śmiać w tej sytuacji, ale na prawdę nie
      mogłem się
      > powstrzymać.
      > Ogólnie z kasą jest słabo ostatnio. Dostaliśmy wyrównanie za
      dłuższy okres
      > pewnego świadczenia dla dzieci.

      Dziewczyny wy naprawdę uważacie, że to co pisze sowa jest prawdą?
      Dla mnie to klasyczny troll. Albo osoba z zaburzeniami psychicznymi.
      Ciekawe jakie to świadczenia i w jakiej wysokości,że warto o nie
      wojny toczyć. I jakieś wyrówniania? A może ja o czymś nie wiem?
      Panie sowo oświeć pan mnie. Też się zgłoszę po świadczenia. Wszak
      kasy nigdy za wiele.
      • mama_kotula Re: troll!! 12.09.08, 11:03
        > Dziewczyny wy naprawdę uważacie, że to co pisze sowa jest prawdą?

        Tak. To rzeczywistość opisywana przez pryzmat jakiegoś zaburzenia psychicznego,
        dokładnie nie wiadomo jakiego.
      • belinda.0205 Re: troll!! 12.09.08, 11:57
        Może i troll, ale z moich obserwacji (może, jak ktoś będzie złośliwy
        to powie, że niewielu) wynika, że niektóre kobiety naprawdę głupieją
        i zaznaczam, że sama należę do tej "grupy płciowej". Może bądźmy tak
        trochę, powiedzmy, samokrytyczne w stosunku do innych bab, może
        skończmy z tą jak to się faceci wypowiadają "zmową jajników". Podam
        tu dwa przykłady (w różnych rodzinach) zachowań kobiet. Jedna
        wystąpiła o rozwód, dostała go za zgodą męża i na rozprawie o
        rozdzielność majątkową powiedziała, że mąż ogromnie ją skrzywdził,
        bo zgodził się na rozwód i jej należy się najwięcej majątku - no
        sędzia aż prychnął. A w drugim przypadku małżeństwo nie mające
        dzieci, za to był pies są już po rozwodzie a żona nie pozwala
        zbliżyć się do psa bo uważa, że były nastawia psa (tak, psa!)
        przeciwko niej. No w obu przypadkach uważam to za szczyty głupoty.
        • mama_kotula Re: troll!! 12.09.08, 12:09
          Belindo, ale tu nie ma mowy o żadnej solidarności jajników (bo ja generalnie bab
          nie lubię i przeważnie staję po stronie pci przeciwnej tongue_out).
          Nie ma solidarności, za to jest taki poziom bucowatości (od pierwszego wątku
          już), jakiego nie zarejestrowałam nawet u swojego eksa tongue_out
          • belinda.0205 Re: troll!! 12.09.08, 12:40
            Przepraszam, że tak się wcięłam w dyskusję. Jestem od niedawna na
            forum i nie znam "SS". Ale to co tu opowiada to wypisz wymaluj moja
            była bratowa. Mieć dużo wolnego - mąż zarabia i zajmuje się dziećmi
            a ona chce kasy i wolności, bo mąż ją ogranicza na wsi, a ona chce
            być miastowa. Tyle, że jak wychodziła za mąż to wychodziła za
            rolnika, a nie robotnika miastowego więc nie wiem skąd jej się to
            wzięło, może ostatnimi czasy sytuacja na wsi się zmieniła i jest
            ciężej, ale wydaje mi się że małżeństwo jest na dobre i na złe a nie
            tylko dla czerpania jednostronnej korzyści.
      • babcia47 Re: troll!! 12.09.08, 12:21
        ..no i ta karta wydana wspaniałomyślnie dla żony do konta (pustego)
        czym tak się zachwycał SS..teraz okazuje się bezpinowa..toż to jakby
        jej nie było..(a pin mozna odtworzyć za niewielka opłatą, tylko
        własciciel musi złożyc wniosek)
        • krzysztof-lis Re: troll!! 12.09.08, 13:00
          > teraz okazuje się bezpinowa..toż to jakby jej nie było..

          Ale nie wiemy jeszcze, kto zgubił ten PIN. Raczej chyba właściciel karty, czyli
          żona, w końcu to ona powinna go pilnować...

          > (a pin mozna odtworzyć za niewielka opłatą, tylko własciciel musi
          > złożyc wniosek)

          Właściciel konta, czy karty?
          • babcia47 Re: troll!! 12.09.08, 19:21
            Raczej chyba właściciel karty, czyli
            > żona, w końcu to ona powinna go pilnować...
            moze go nigdy nie otrzymała?..mógł zaginąć między skrzynką pocztową
            a jej rękami..smile..inaczej by pamietała go lub miała gdzieś
            zapisany..głupotą jest zachowywać oryginalną kopertę z PIN-em, bo
            zawsze ktoś się moze do niej dorwać i od razu widać co to jest
            (kolega z akademika tak obrobił konto synowi, skubnał kartę, dostał
            za to rok w zawiasach, bo nie przewidział, że bankomaty mają ukryte
            kamery "szewc bez butów chodzi")..ja zawsze radziłam zniszczyc ale
            zapisać gdzieś (w kilku miejscach, co najmniej w dwóch) w
            zaszyfrowanej formie np udajac, że to nr telefonu (+ dodatkowe cyfry
            oczywiście)
            > Właściciel konta, czy karty?
            w banku gdzie pracowałam wniosek musiał podpisać własciciel
            konta..musiał się zgodzić i być świadom poniesienia kosztu
            odtworzenia PIN-u
    • figrut Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 11:05
      Szara.sowo zmień nick na Ace - dla Ciebie będzie idealny.
    • wieczna-gosia po raz kolejny podsumujmy: 12.09.08, 12:20
      fantastyczny pan szara sowa, czlowiek ktory ciagle sie znienia na lepsze,
      zywiciel rodziny, aktywnie uczestniczacy w zyciu wlasnych dzieci, nie zalujacy
      zonie kasy, czasu i sklonny nieba jej przychylic.

      Oraz jego zona- psoba conajmniej psychiczna, potrzebujaca ostrych zachet by
      cokolwiek sama zrobic (vide zacheta pana ss do rozpoczecia przez nia
      dzialalnosci gospodarczej) kobeta roszczeniowa, fochowata, zmieniajaca sie
      raczej na gorsze.

      sie rozwodza.

      cos przegapilam?
      • mama_kotula Re: po raz kolejny podsumujmy: 12.09.08, 12:23
        wieczna-gosia napisała:
        > cos przegapilam?

        O tak tak tak, Gosiu.
        "Mama nie wraca ranki wieczory", notorycznie ofkors, i dzieci tracą poczucie bezpieczeństwa, zaczynają o wyrodną matkę wypytywać a tatuś musi bohatersko ratować sytuację wink
        • wieczna-gosia Re: po raz kolejny podsumujmy: 12.09.08, 12:27
          ach no oczywiscie ta franca nie dosc ze jest roszczeniowa, zolzowata, ma
          wymagania z sufitu, jest leniwa bo jak sam ss stwierdzil empirycznie zajmowanie
          sie dziecmi to jest miod i relaks- to jeszcze wylazi na cale noce, a czesc dni
          powszednich i swiatecznych trawi na realizacji pasji, na ktore ss w laskawosci
          swej pozwolil. Bo jest to ludzki maz i kobiete traktuje jak czlowieka.
          • zona_mi Re: po raz kolejny podsumujmy: 12.09.08, 12:30
            Na miejscu pana ss (jak zgrabnie) ani chwili dłuzej nie męczyłabym
            się z taką żoną. Zadbałabym tylko - poprzez alimenty - o to, by
            dzieci miały co jeść i odwiedzałabym je raz na jakiś czas - niech
            sobie sama radzi, skoro TAKA jest.
    • luxure Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:26
      No dobrze...ale nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Osobiście nie
      widzę w tym NIC wesołego. Nie ma nic wesołego kiedy przez głupotę i
      brak komunikacji między dorosłymi tracą dzieci.
      Po drugie obydwoje zgodnie uznaliście że się rozwodzicie. Trudno.
      Fakt jest faktem. Coś się kończy coś się zaczyna. Mimo wszystko
      odniosłam dziwne wrażenie że Ty tego rozwodu nie chcesz...To w końcu
      jak to z Tobą jest?
    • boziaj Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 12:36
      zamiast tracic czas na tworzenie coraz nowych watkow czlowieku
      usiadz w ciszy i pomysl nad sobą, troche autorefleksji jeszcze
      nikomu nie zaszkodzilo, a niektorym pomaga
      moze chociaz z tego bedzie jakis pozytek, bo z tego co ci tu pisza
      wnioskow zadnych nie jestes w stanie wysnuc
      • iwi.k1 Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 12.09.08, 13:04
        A ja obstawiam, że pan SzaraSowa jest masochistą i lubi jak tak po
        nim jeździcie ;P.

        Tak na poważnie się zastanawiam, czy to nie mój były znajomy sprzed
        kilku lat, hmmmmm. Też posługiwał się nickiem Sowa czy jakoś tak,
        nie pamiętam niestety czy szara czy jakiegoś innego koloru. I wtedy
        miał jedno dziecko, teraz około pięcioletnie. Może to i on??
        • semida Re: Małżeństwo i rozwód na wesoło? 13.09.08, 10:50
          Najeżdżacie na ss jak stare kokochy na grzędzie.Przeczytalam wszystkie jego wątki,przeczytałam Wasze,i cokolwiek by facet nie napisał,to jest wrednym,zamaskowanym,wybielającym się sukinsynem.
          Litości!
          Facet chce dac żonie swobodę-ogranicza ją
          próbuje dojś o co jej chodzi,domyśla się,prosi Was o zdanie,bo żona nie chce mu powiedzie o so chosi-Wy twierdzicie że nie wierzy w jej inteligencję
          Żona ma kartę do jego konta,ale pin jest zagubiony-pewnie facet specjalnie schowal ten pin zanim trafil do wlascicielki
          Facet się zmienia,pyta żony co chciałaby jeszcze aby bylo dobrze-wspolczujecie żonie.
          MASAKRA.
          • gabrysia5 Semida 13.09.08, 14:33
            Ja nie , ja nie.Mnie sie zaczyna odzywac głos rozsądku.Czytaj wyżej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja