szara.sowa
12.09.08, 08:53
Cóż, na to się zapowiada.
Może nie powinienem się śmiać w tej sytuacji, ale na prawdę nie mogłem się
powstrzymać.
Ogólnie z kasą jest słabo ostatnio. Dostaliśmy wyrównanie za dłuższy okres
pewnego świadczenia dla dzieci. Świadczenie było na koncie żony. Poprosiłem ją
by zmieniła polecenie zapłaty czynszu za mieszkanie na swoje konto, bo na moim
nie ma pieniędzy. Żona tego oczywiście nie zrobiła. Przelałem więc większość
tych pieniędzy na swoje konto tak by nie było trzeba płacić niepotrzebnie kar
za nieterminową zapłatę czynszu. Żona wczoraj powiedziała, że mam przelać z
powrotem te pieniądze, bo jak nie to zgłosi to na Policję. I teraz najlepsze.
Żona ma pełne pełnomocnictwo do dysponowania pieniędzmi na moim koncie! Nawet
kartę ma (tyle że pin jest zagubiony). Przykro mi, ale nie mogłem się
powstrzymać od śmiechu, zaproponowałem jej nawet, że pójdę razem z nią na
Policję i od razu zostanę na noc w areszcie. Potem proponowałem spokojną
rozmowę. Żona jednak wyszła z domu ostentacyjnie zabierając paszporty dzieci
(żebym dzieci nie wywiózł za granicę). Nie chciała powiedzieć dokąd idzie i
kiedy wróci. Rozwiozłem więc dziś dzieci do szkoły i przedszkola. O "dziwo"
nikt się nie spóźnił. Szkoda tylko, że nie wiedziałem co powiedzieć dzieciom,
gdy się pytały gdzie jest mama.
Cóż mama najwyraźniej uważa, że ich pieniądze to pieniądze mamy.
Generalnie wcześniej zgodnie ustaliliśmy, że się rozwodzimy.
Żona zapytała co z majątkiem, odrzekłem że mogę jej oddać 100% tego co
posiadamy. Chciała 5 tys na start swojej działalności, też jej to obiecałem
(dostanie jak tylko wpłynie kasa ze sprzedaży auta).
Nie wiem co mogę jej jeszcze obiecać i dać, żeby nie robiła takich akcji. A,
dowiedziałem się jeszcze, że zmarnowałem jej życie...
Normalnie byłoby to śmieszne gdyby nie było tragiczne. Najgorsze jest to, że
prawdopodobnie chodzi do jakichś koleżanek po rozwodach, które ją nakręcają.