Nic mi sie nie chce

14.09.08, 09:46
Rany jakiego mam lenia.Dziecię obudziło mnie o 7:30 i w sumie nie
tak źle, ale mam tak okropnego lenia!!!!Dobrze,że sobie
obiad ,znaczy mięso wczoraj usmażyłam i buraki ugotowałam.Teraz trz
tylko pyrki wstawić.Jestem w domu sama, tylko z dziecięciem, bo
małża do 14 w pracy.Jak by był to bym przynajmniej ubrana już była.A
akto jeszcze te pyry i włosy farbnąć sobie muszę.A tu co?Tylko e-
mama mnie interesuje.A i jeszcze na czacie byłam "naszym",ale tam
pustki.
    • deodyma Re: ja to mam dopiero lenia:) 14.09.08, 09:55
      jestem w domu sama z dzieckiem i psemsmile maz wraca do domu w czwartek
      bo pojechal ponad dwa tygodnie temu na poligon. obiadow w sumie
      robic nie musze bo i dla kogo mam gotowac? jesli juz, to gotuje
      tylko dla malego. nic nie musze robic, jesli mi sie nie chce i jesli
      to nie jest pilne. przez to strasznie sie rozleniwilamsmile
    • dlania Re: Nic mi sie nie chce 14.09.08, 10:09
      A mnie sie wszystko na raz chce! Cały tydzien miałam taki zapierdziel w pracy (i
      jeszcze brałam te prace do domu), że padałam na buzie wieczorem. Teraz nie
      wiem, za co sie brać z radości odzyskanej (na krótko) rodziny i domu:
      sprzatanie, czytanie, muzyka, dzieci, wycieczka samochodowa czy rowerowa (troche
      zimno), tv, pranie.
      Przetestowane na sobie, już od dawna: im mniej ma sie czasu wolnego tym bardziej
      sie go szanuje i lepiej wykorzystujewink
      • gabrysia5 Re: Nic mi sie nie chce 14.09.08, 10:15
        Masz dlania rację.Ja mam czasu wolnego sporo.Moja praca to 15-30
        minut dziennie.Reszte dnia poświęcam dziecku.Ma dwa lata więc czasem
        potrafi zająć sama soba i mamusia wtedy siedzi na kompie smile. Mnie
        się po prostu tak okropnie nic nie chce.Hahahah właśnie sobie
        uświadomiłam,że mąż w domu powoduje,że "musi" nam sie
        chcieć,nieprawdaż?
    • sebaga Re: Nic mi sie nie chce 14.09.08, 10:31
      A mi się chce!! Mój mąż tez do 14 w pracy smile Ja już po śniadaniu, dziecię
      jeszcze śpi. Na obiad idziemy jak co weekend do knajpy, więc nic nie robię,
      potem kawka, spacer i pooglądam meble kolonialne, bo już mnie nosi, zeby znów
      coś kupić. A teraz zanim maly wstanie poczytam jeszcze "Szelmostwa niegrzecznej
      dziewczynki". Eh, lubię takie dni..
Pełna wersja