malini
15.09.08, 15:38
Mój mąż przeczytał niedawno jakiś artykuł o nianiach. Zażartował, że
mógłby przejść na wszcześniejszą emeryturę i być nianią,bo lubi
dzieci i nie byłoby to dla niego zajęcie "niemęskie". Zaczęliśmy
dyskutować, czy ludzie chcieliby nianię-faceta i nianię faceta-eks
policjanta. Mąż pracuje i ma się dobrze. Zatem tylko czysto
teoretycznie zapytam, co Wy - rodzicie powiedzielibyście na taką
ofertę niani:
mój mąż ma wykształcenie wyższe pedagogicznie (poza
specjalistycznym, związanym z pracą w Policji) i włada perfekcyjnie
dwoma językami obcymi (francuski,angielski). Lubi gotować i robi to
dobrze (kuchnia francuska i polska). Nie pali (zero nałogów), jest
młodym facetem przed 40 r.ż., zdecydowanym domatorem, jest wesoły,
gadatliwy, uczciwy, sumienny (jak coś robi, robi to bardzo
starannie) lubi dzieci, a dzieci uwielbiają go maksymalnie i nie
dają mu spokoju ("wujku to, wujku tamto"). Oblepiając jak muchy,
walczą o jego względy (mowa o dzieciach znajomych, z którymi
spotykamy się na imprezach i jeździmy na wakacje). Jest
przeciwnikiem karcenia cielesnego dzieci,nie podnosi głosu, nie
wchodzi w konflikty, ale potrafi bronić swoich racji czy czyjegoś
dobra. W sytuacjach kryzowych jest bardzo skuteczny. Jest przy tym
dobrze zorganizowany - podejmując się zadania, ustala np. telefony
do różnych osób z nim związanych (np. lekarze od wszystkich rodzajów
schorzeń). Nie ma praktycznego doświadczenia w pracy z małymi
dziećmi, nie ma własnych dzieci. Potrafiłby ugotować jedzenie nawet
maluszkowi nie jedzącemu jeszcze golonki

Nie ma oporów przed
zmianą pieluchy, "paw" dlań również nie straszny.
Mógłby pracować np. od 8.00 do 16.00 przez 5 dni w tygodniu bez
sobót i niedziel. Jak go znam, nie chciałby jednak zostawać "po
godzinach" poza jakimiś sytuacjami losowymi.
Jestem ciekawa Waszej opinii.