beniusia79
17.09.08, 19:17
tak sobie dzis rozmyslalam o swojej znajomej. myslalam o niej bo
dlugo sie nie melduje. ostatni raz dzwonila kilka tygodni temu bo
akurat pozarla sie z mezem i zadzwonila by sie pouzalac. zrobila to
poraz pierwszy, przy tym sie poryczala i podejrzewam, ze dzis jest
jej glupio, ze az tak sie zwierzyla i dlatego sie nie odzywa. jest
to osoba dosyc kontrolujaca sie, opanowala i nigdy dotad sie nie
zwierzala. kobita dobiega 40, nie pracuje. maz ma firme, maja kupe
kasy a ona ciagle gdzies sie buja coraz to lepszymi samochodami.
jak sie okazalo, miedzy nia a mezem zle sie dzieje, juz jej kilka
razy wtluk, nawet przy dzieciach, przy dzieciach takze sie
wyzywaja, przy innych zreszta tez. facet ma juz swoja kartoteke na
policji za pobicie zony. okazuje sie, ze po takich akcjach ona
dostaje nowe mebelki, ciuszki lub nowe autko i na kilka tygodni
znow jest wszystko ladnie pieknie, az do kolejnej akcji. krotko po
rozmowie telefonicznej widzialysmy sie pare minut i udawala, ze nic
sie nie stalo. teraz jest miedzy nimi dobrze, podejrzewam, ze owa
kolezanka wstydzi sie tego, ze z wszystkiego sie mi zwierzyla lub
tez o cos sie obrazila. powiedzialam jej wtedy co o tym mysle, ze
na jej miejscu odeszlabym i zaczela zyc swoim zyciem. facet wie, ze
ma ja w garsci i wie jak sie z nia obchodzic. zastanawia mnie, jak
kobieta moze pozwolic sobie na takie traktowanie? dla mnie to juz
zakraja na "prostytucje w rodzinie" bo jakby nie bylo, kobita
sprzedaje sie i to wlasnemu mezowi. gdyby odeszla, musialaby sama
na siebie zarabiac i zyc skromniej. woli wiec dostawac w pysk i
cieszyc sie kasa...inaczej nie potrafie sobie tego wytlumaczyc. na
poczatku bylo mi jej zal, teraz czuje niesmak. nie wiem jak w
przyszlosci zachowywac sie w stosunku do niej/do nich? jak radzicie
sobie z takimi znajomymi`?