Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy...

18.09.08, 18:46
Witajcie,

jestem tu dość nowa. Mamą jeszcze nie jestem, ale powinnam zostać w
kwietniu (teraz -12 tc) smile
No i tak postanowiłam sobie tutaj napisać, bo zauważyłam, że jest to
forum, gdzie można dać upust swoim frustracjom. A tak poza tym, w
większości jesteście mamami, więc może spotkam się ze zrozumieniem -
albo też z rzeczową oceną tego, czy przesadzam i się cackam ze
sobą...

Więc tak: jestem doktorantką na uczelni. Oprócz tego, że piszę
pracę, prowadzę zajęcia ze studentami i sama uczęszczam na zajęcia.
(Wszystko to za imponującą sumę 1000 zł stypendium big_grin) Zakład, w
którym pisze doktorat, dodatkowo prowadzi zajęcia na prywatnej
uczelni. Są one oczywiście "ekstra płatne". Mamy do prowadzenia
całoroczny przedmiot, który musimy rozdzielić pomiędzy pięć osób (w
tym mnie). No i dzwoni dziś do mnie kolega, przeprowadzać wstępne
konsultacje co do tego, których zajęć się podejmę.

Ja mówię, że chętnie poprowadzę jakieś zajęcia w ramach tego
przedmiotu, ale w pierwszym semestrze (od października do stycznia),
natomiast w drugim (luty-czerwiec) wolałabym się nie deklarować. Co
najwyżej, jak będzie sytuacja podbramkowa i nie będzie nikogo
innego, to mogę zrobić jakieś pojedyńcze, ale raczej w lutym, a nie
kwietniu wink Wydawało mi się to dość oczywiste biorąc pod uwagę fakt,
że na kwiecień mam termin porodu...

No i się nasłuchałam od kolegi: Ale w zasadzie dlaczego? To, że
rodzisz, chyba nie zmienia tego, że możesz prowadzić zajęcia?
Koleżanka X rodzi w grudniu i wciąż jest na chodzie (jest wrzesień,
kurde, a nie grudzień)...

Tłumaczę, że jeszcze w międzyczasie muszę napisać doktorat, a
macierzyńskiego urlopu nie mamy i nikt mnie z tego obowiązku nie
zwalnia. Na co usłyszałam: Ale podobno przy małym dziecku bardzo
dobrze się pisze. Małe dziecko ciągle śpi i ma się dużo czasu na
pracę...

Kurcze, czy ja rzeczywiscie jestem leniem, że nie chce brać na
siebie dodatkowych zobowiązań (bo te zajęcia to nie jest moje
pensum, tylko sposób na dorabianie sobie) w terminie od 2 miesięcy
przed porodem do dwóch miesięcy po porodzie? Zwłaszcza, że nie
zamierzam całkiem nic nie robić, mam do pisania pracę...

Dziś późnym wieczorem przeprowadzamy ostateczne ustalenia, tym razem
już w pięcioosobowym gronie i muszę coś postanowić. I nie dać sobie
wejść na głowę przy okazji... Ech. Co myślicie?
    • asiaiwona_1 Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 18:51
      Ja bym na twoim miejscu obstawała przy tym co już powiedziałaś. Bo
      co by było gdybyś się podjęła prowadzenia tych zajęć, a potem
      okazało by się, że z różnych względów nie możesz - wtedy dopiero by
      mieli do ciebie pretensje. Chyba lepiej, że od razu stawiasz sprawę
      jasno. No i zdanie, że w razie czego pomożesz, nie zostawisz kolegów
      na lodzie też świadczy o twojej odpowiedzialności. Rozumiem, że ten
      który powiedział, że przy dziecku dobrze się pisze, bo dziecko tylko
      śpi to chyba nie ma dzieci???
    • kali_pso Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 18:52
      Słuchaj, nikt nie jest w stanie przewidzieć co sie będzie działo do
      tego kwietnia. Czy oni chcą ryzykować, że obsadzając Cię w grafiku w
      drugim semestrze, w każdej chwili mogą zostać bez obsady?

      Ale podobno przy małym dziecku bardzo
      > dobrze się pisze. Małe dziecko ciągle śpi i ma się dużo czasu na
      > pracę...


      A kolega ile dzieci już wychował?
      Napisał doktorat przy niemowlaku?wink
      Pewnie nie, bo ma żonęwink
      A dzieci bywają nieprzewidywalne......
      • agatar-m Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 18:55
        fakt faktem, jak urodziłam pierwsze dziecko na studiach to skoczyłam
        na same 5, stypendium i o wiele sprawniej mi wszytsko szło, ale jak
        kali_pso mówi, dzieci sa nieprzewidywalne...
    • surita Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 19:01
      O ile po porodzie faktycznie bym sie powaznie nie deklarowala, o tyle do porodu
      - o ile z ciaza nic sie nie dzieje - jak najbardziej.
      Sama 2 tygodnie przed porodem smigalam jeszcze po uczelni smile

      A przy malym dziecku pisze sie fatalnie big_grinDD
      Co z tego, ze sporo spi (o ile trafisz na dobry model), skoro Ty albo:
      1. spisz razem z nim, bo podpierasz oczy zapalkami
      2. nagdaniasz normalne, domowe obowiazki, korzystajac z chwili spokoju
      3. masz ochote posiedziec i pogapic sie w sufit i nie myslec o niczym poza
      przyslowiowa d..pa Maryni..

      U mnie dopoki mlody nie przestal jesc w nocy co 3 godziny (czyli gdzies tak do
      plus minus 3 miesiaca), nie bylo mowy o zadnej pracy naukowej..
      Teraz jest juz w porzadku. Srednio od 19 do 23.00 mam czas na niczym
      nieskrepowane pisanie.
      A kolega jest facetem, nigdy nie rodzil i rodzic nigdy nie bedzie.. To poniekad
      wyjasnia jego podejscie wink
      Sporo facetow uwaza, ze dziecko z kobiety tak sobie, o, wyskakuje i zadne inne
      psychologiczno-fizjologiczne kwestie w ogole w gre nie wchodza wink

      Moja rada: o ile z ciaza wszystko bedzie w porzadku i bedziesz czula sie na
      silach, prowadz zajecia dopoki mozesz - potem za nimi zatesknisz smile))
      Rozwaz jeszcze, czy te dwa miesiace przed porodem faktycznie poswiecisz na
      pisanine, zebys nie rozmienila tego czasu na drobne.

      Natomiast po porodzie daj sobie minimum 2 miesiace na dojscie do siebie. A ze to
      akurat wypadnie koniec semestru..

      Pozdrawiam smile
      • prologica Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 19:10
        a mi tam przy dziecku malym pisalo sie i uczylo SUPER. im starsze tym gorzej...
        ale uwazam ze madrze stawiasz sprawe, bo pod koniec ciazy i po porodzie duzo
        moze sie zmienic. odpowiedzialne jest wlasnie to ze dajesz sobie ten margines,
        bo nie wiesz jak bedzie. gorzej byloby sie zobowiazac i potem zostawic kolegow
        na lodzie...
    • katia.seitz Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 19:24
      Kolega dzieci nie wychował i żony nie ma wink Tak więc ogólnie,
      pojęcia nie ma smile

      Tak jak pisałam, mogę zrobić jakieś pojedyncze zajęcia przed
      porodem, ale PRZED, a nie w trakcie czy tydzień po wink A trudno
      przewidziec termin co do dnia, więc trochę bez sensu się deklarować
      na marzec/kwiecień, jak termin mam na pierwsze dni kwietnia i potem
      na gwałt szukać zastępstwa.

      A co do pisania pracy, to nie jest to taki wielki dramat- jak się
      uda pisać przy dziecku, to fajnie, a jak nie, to najwyżej się to
      przesunie. Póki co, obsuwy czasowej nie mam.

      Najważniejsze, to nie dać się zestresować innym i wpędzić w poczucie
      winy. I robić swoje, ot co!
      • surita Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 19:32
        O, i takie podejscie mi sie podoba! wink)
    • ally Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 19:50
      kolega wyraźnie chciał się pokłócić. zapytał o termin, który Ci pasuje, Ty mu
      odpowiedziałaś, a jemu nie pasuje Twoje uzasadnienie. to po co się pytał?
    • gooochab Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 20:11
      kolega jeszcze chyba się nie wyspał... a Ty nie masz obowiązku mu się tłumaczyć.
      Po co próbujesz usprawiedliwiać to? To nie jest jego sprawa, możesz pomóc tylko
      w 1. semestrze. KROPKA. Nie oczekuj od Niego odpowiedzi, nie próbuj dyskutować,
      bo jak widzisz nie ma o czym.
    • niesiah Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 21:37
      Zdecydowanie masz rację, ale jak to nie masz urlopu macierzyńskiego? Jestem
      "zrezygnowaną" doktorantką i urlop macierzyński przysługiwał mi w pełnym
      wymiarze, a że bliźniaki to całe pół roku. W czasie kiedy byłam na macierzyńskim
      wydłużono go o 2 tygodnie, które również mogłam wykorzystać.
      • katia.seitz Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 22:49
        Serio? Ja póki co otrzymałam informację (od dziewczyny po
        doktoracie, która robiła go u nas w instytucie), że czegoś takiego
        jak urlop macierzyński nie ma. Ale jeszcze się dowiem smile

        A negocjacje w gronie pięcioosobowym przebiegły bezproblemowo,
        ludzie byli chętni do wzięcia zajęć, więc nie było problemu. Jedyny
        problem mam z owym kolegą, który wypomniał mi obrażonym tonem przy
        nich wszystkich, że ja "nie chcę" brać zajęć, i jeszcze padły jakieś
        słowa o dbałości o dobro wspólne... Wygląda na to, że to nie ja mam
        problem ze sobą, ale kolega smile)
        • surita Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 23:07
          > Wygląda na to, że to nie ja mam problem ze sobą, ale kolega smile)

          Otoz to smile
          To moze, jesli faktycznie okaze sie, ze nie ma urlopu macierzynskiego (chociaz
          byloby to cokolwiek dziwne), to moze w takim razie wez naukowy...? Skoro masz
          swiatle zalozenia, zeby pisac?
          Idz do kadr, niech Ci sprawe naswietla smile
        • sebaga Re: Ciąża, macierzyństwo, zobowiązania w pracy... 18.09.08, 23:10
          kolegę do lekarza wysłać, bo moze się nasilać..
          Co do dziecka, gratuluję! I radzę się wstrzelić z porodem na 20 kwietnia to jest
          szansa, ze Ci się trafi taki aniolek jak mi, ma już 2 lata i jest złotym
          dzieckiem smile) Przy nim wszystko będziesz mogła robić smile Tak czy inaczej
          powodzenia!
Pełna wersja