zuzanka79 19.09.08, 10:29 Do tego wszystkiego przydałaby się jeszcze SZKOŁA PRZETRWANIA www.emetro.pl/emetro/1,85651,5677735,Mamo__daj_odetchnac_dziecku.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kropkacom Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 10:40 Zawsze byli rodzice którzy przesadzali z zajęciami dodatkowymi pod pretekstem bo dziecko samo tak chce. Odpowiedz Link Zgłoś
kiraout Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 11:56 Eee, tam. Rodzice może i w wyjątkowych przypadkach przesadzają, ale bardziej wydaje mi się, że to nasze myślenie o dzieciństwie nas pcha do takich wniosków. Ja jestem z pokolenia, gdzie większość moich kolegów, koleżanek z klasy "miała" tylko szkołę, po niej albo siedzieli na świetlicy, albo pałętali się i przesiadywali pod blokiem - to była dla nich podstawowa rozrywka. I nie to, ze nie było zajęć, tylko było przekonanie: po co pakować dziecku do głowy tyle? i tak ma szkołę, a poza tym, nie można zabierać mu dzieciństwa! Wielokrotnie to słyszałam z ust moich ciotek, znajomych mamy, mam moich koleżanek. I to nie tak, że te bez dodatkowych zajęć teraz pracują na kasach w hipermarketach, a ja...Bóg wie gdzie, nie (nie ma sprawiedliwości na tym świecie), tylko mam wrażenie, że moje dzieciństwo i młodość była jednak, hm..., ciekawsza? ...bo rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej i miałam przez to mnóstwo dodatkowych zajęć z rytmiką i tańcem włącznie, do tego jak doszło harcerstwo, kółko plastyczne i inne (sporadyczne, typu: rajdy, wyjazdy do przybytków kultury, bo jestem z małego miasta) , to dzień robił się za krótki. Czy to się na mnie odbiło negatywnie? Nie, na pewno nie Jestem wdzięczna za to moim "wapniakom", wiele z tych rzeczy bardzo przydała mi się w życiu, choć np. bycia muzykiem nigdy w planach nie miałam. Jak teraz widzę, jak moja 4 letnia cieszy się z dodatkowych poprzedszkolnych zajęć, to już nie mam w głowie: zabieram jej dzieciństwo, zabieram jej dzieciństwo... Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel polskie przedszkole 19.09.08, 12:05 A tak z ciekawosci - jaki w ogole jest PROGRAM dnia w typowym polskim panstwowym przedszkolu dla dzieci od 3 do 6 lat? Bo jezeli poza pilnowaniem czy dzieci nie zrobia sobie krzywdy przy zabawie klockami albo rysowaniu panie nic ciekawego nie robia to ja sie tym rodzicom nie dziwie... Moje dzieciaki maja w normalnym planie zajec (wliczone w cene) gre na instrumentach, gimnastyke, zabawy edukacyjne z liczeniem, nauka literek, wprowadzenie w swiat sztuki itp. (wszystko w 2 jezykach). Sa w wieku 4-5 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kiraout Re: polskie przedszkole 19.09.08, 12:27 ja pamiętając rozkład dnia za moich czasów - teraz jestem w szoku. Fakt, to również szok kulturowy, bom wyemigrowała sobie na lat kilka i młoda właśnie poszła do przedszkola. A tam...! o matko: pisanie i czytanie - to już od dwóch(!!!) lat - nie przesadzam ) Panie z pojedynczymi dzieciakami zasiadają na 5 minut i pokazują, a potem ten dzieciak powtarza, pisze itd, potem grupowo. Po przedszkolu (nie mam lekko, mała chodzi tylko na 3 godziny - zajęcia. Do wyboru: plastyka, taniec, umuzykalnienie, drama (sić!- małe gluty biorą udział w przedstawieniach, grają np. krzaki, myszki, szuwary..., dla mnie bomba), pieczenie ciasteczek, basen i inne już bardziej lub mniej typowe. Dzieciaki fajnie się uspołeczniają, sporo im w głowach zostaje, nie siedzą przed telewizorem itd, itp. I doszłam do wniosku, że największe wyzwanie to mają właśnie rodzice Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: polskie przedszkole 19.09.08, 12:30 > Moje dzieciaki maja w normalnym planie zajec (wliczone w cene) gre na > instrumentach, gimnastyke, zabawy edukacyjne z liczeniem, nauka literek, > wprowadzenie w swiat sztuki itp. W naszym (państwowym) przedszkolu też to wszystko jest, podobnie jak logopeda i gimnastyka korekcyjna dla tych, którzy tego potrzebują (logopeda i rehabilitantka na etacie przedszkola). Zapisałam na dodatkowy angielski (w przedszkolu) i na basen (to juz sami chodzimy, choć i w przedszkolu jest taka możliwość). Nie przesadzałabym z tą nagonką na rodziców, którzy opłacają dzieciom zajęcia dodatkowe. Oczywiście, że uczeń powinien mieć czas na odpoczynek czy nawet ponudzenie się od czasu do czasu, ale zamiast rzucać kalumnie na rodzica, który posyła dziecię na język czy zajęcia sportowe/muzyczne/plastyczne, przyjrzeliby się raczej tym, co to na papierosy mają kilkadziesiąt złotych miesięcznie, a na basen dla dziecka raz na tydzień to już im brakuje, bo przecież taki droooogi... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanka79 Re: polskie przedszkole 19.09.08, 12:51 Moj pięciolatek w typowym przedszkolu ma gimnastykę, logopedię, rytmikę i język niemiecki. Do tego dochodzi religia, rysowanie zabwa i nauka. ale to w czasie jedo pobytu w przedskzolu. Tak, ale tu nie chodzi o typowy rozkład zajęć w przedszkolu tylko co po. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: polskie przedszkole 19.09.08, 17:19 zabawy edukacyjne z liczeniem, nauka literek, Ale to żaden ewenement- tego zwykle dzieci uczą się w przedszkolu, to wynika z programuP Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: polskie przedszkole 19.09.08, 17:23 Ja rozumiem, nikt nie zapisuje dziecka na zajecia dodatkowe z literek Po prostu nie wiem co sie robi w polskich przedszkolach (myslalam, ze literki sa obowiazkowe w zerowkach) i wymienilam kilka z zajec codziennych moich dzieci. Moze literki dodalam niepotrzebnie Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: polskie przedszkole 19.09.08, 21:24 Moje dzieciaki maja w normalnym planie zajec (wliczone w cene) gre na instrumentach, gimnastyke, zabawy edukacyjne z liczeniem, nauka literek, wprowadzenie w swiat sztuki itp. (wszystko w 2 jezykach). Sa w wieku 4-5 lat. _________________________________ to samo mają polskie dzieci w przedszkolach gimnastyke kilka razy w tygodniu, gre na instrumentach, rytmike realizuja program dydaktyczny maja sporo zajec z zakresu przyrody i ekologii nie wiem, jak z wprowadzaniem w swiat sztuki ale wczoraj na przyklad rysowali mandale przy muzyce relaksacyjnej - to juz z pogranicza sztuki, ezoteryki i medytacji i religie rzecz jasna nie rozumiem pani dyrektor z artykulu, ktora rozszerza oferte o zajecia dodatkowe, a potem uwaza, ze rodzice przesadzaja posylajac na nie dzieci - czterolatki zmeczone tancem? angielski nie dla trzylatkow? nalezy zajecia poprowadzic tak, zeby nie meczyly i byly odpowiednie a nie wieszac psy na rodzicach, ze zle robia moje od trzech lat chodzi i na jezyk i na taniec i dobrze sie ma i czasu na zbijanie bakow i leniuchowanie mu nie brak Odpowiedz Link Zgłoś
dee.angel Re: polskie przedszkole 19.09.08, 22:29 No wlasnie - chyba istotne jest raczej to, jak te zajecia sie prowadzi. Przeciez nikt 3-latkow nie wtlacza w lawki i nie kaze na czas rysowac ani nie katuje przez 2 godziny lekcja gry na pianinie. To powinno byc w formie zabawy - wiec nie rozumiem teorii, ze zabiera im sie dziecinstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 13:04 Jak zwykle- metoda zlotego srodka sie klania.Uwazam, ze dodatkowe zajecia sa konieczne, ale w ilosci strawnej dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
margotka28 Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 13:27 w przedszkolu moich dzieci w rozkład poza nauką (zerówka) wliczona jest rytmika, nauka gry na instrumentach i logopeda. Przedstawienia również robią (z okazji świąt różnorakich). Dodatkowo chodzą na angielski (płatny) w przedszkolu oraz mini golfa (od tego roku). Zaznaczam, że same chciały. W ubiegłym roku chodziły na taniec (same chciały) oraz gimnastykę korekcyjną (ja chciałam). Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 17:17 Etam. Przesada. 20 lat temu też można było zorganizować sobie tydzień: ja pamiętam od wczesnej podstawówki, że codziennie coś miałam: 2 razy w tygodniu pianino, zbiórka zuchów, angielski, kółko szachowe. O tyle inaczej, niż dziś, że wszędzie sama jeździłam autobusem (kilka przystanków, ale dziś chyba tak się nie puszcza 7-latków). I co? Uczyłam się bardzo dobrze, bo do tego musiałam nauczyć się szybko dobrej organizacji czasu, żeby mieć czas i na odrobienie lekcji i na ćwiczenie i na zabawy na podwórku. W dodatku wtedy były podwórka. Jeśli dziś alternatywą dla pływania, judo, muzyki, czy języka jest siedzenie przy kompie, to wolę, żeby moje dziecko miało codziennie jakieś zajęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 17:26 O ile zajęć nie ma zbyt dużo, wzajemnie się nie wykluczają- popieram. Dziecko powinno popróbować wiele, aby z tego rogu obwitości wybrać coś dla siebie- niedopuszczalne natomiast jest wypychanie dzieciaka np. na plastykę, kiedy on nienawidzi rysować, i nudzi go to śmiertelnie, ale mamusia czy tatuś uważają, że tfórczość ich dzieciątka zachwycająca jest i przez duże T, i może jak jeszcze pochodzi to się odblokujeP Odpowiedz Link Zgłoś
wikula23 Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 22:40 Moja chodzi na angielski po przedszkolu bo sama chciala, w przedszkolu ma angielski, rytmike, gimnastyke ciala, gimnastyke jezyka(znaczy cwiczenia z logopeda nazwane pod dzieci), ekologie, podstawy zasad ruchu drogowego prowadzonego przez pana policjata, religie bo sama chciala, basen bo sama chciala. Z tego co ja chcialam to chodzi na plastyke juz 2-gi rok, ale chcialam dla jej dobra bo wiem że ladnie rysuje, ma pomysl na cala prace, ale bardzo sie krepuje przy grupie rowiesnikow, pani Dorota zdzialala cuda i starsza nie boi sie rysowac A meczy mnie jeszcze w sprawie baletu, tylko jak rozmiawialam z pania prowadzaca te zajecie w naszym miejskim centrum kultury to wychodzi na to ze jest jeszcze za mloda, a w styczniu skonczy 6 lat Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 19.09.08, 20:34 no fajnie, kolejny artykuł o nadgorliwych rodzicach. moja córka w liceum ma natomiast... 40 godzin lekcyjnych. Wychodzi z domu o 7 rano, w najgorsze dni wraca po piątej, a powinna jeszcze chodzić przynajmniej na angielski, bo przecież ze szkolną wiedzą nie zda matury. To jest szkoła przetrwania, zajęcie nastolatkom dnia od świtu do wieczora. A kiedyś powinni się jeszcze pouczyć i odrobić lekcje, o jakimkolwiek życiu pozaszkolnym nie wspominając. to musi być ok, bo to szkoła narzuca odgórnie? Kto tu jest chory? Odpowiedz Link Zgłoś
mama19londyn burza4 19.09.08, 22:53 Ja troche nie na temat, ale powiem tylko tyle. Mi jedynie szkolna wiedza pozwoliła zdać maturę ustną i pisemną z angielskiego na 100% trzeba tylko chcieć się uczyć. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: burza4 20.09.08, 08:34 A mi by nie pozwoliła dostać sie na studia (ja jeszcze z czasow normalnych egzaminow). Bo 90% klasy przez pierwsze 3 lata liceum uznawala, ze angielski im niepotrzebny i poziom byl denny. Gdyby nie dodatkowe zajecia 3 razy w tygodniu, w tym przygotowanie do FCE, mialabym problem (nie na maturze, bo tam byl smiech na sali), ale na egzaminie na studia juz tak. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 08:37 A to naprawdę tak trudno uwierzyć, że dziecko CHCE na wiele zajęć chodzić? Moje w przedszkolu chcialo chodzić na wszystkie proponowane. Więc chodziło. Na tym poziomie to zabawa 'na temat', a nie meczaca nauka. Teraz chodzi 'tylko' na basen, akrobatyke i pilke nozna, ale stwierdza, ze cos sobie jeszcze by dolozyl (tym bardziej, ze poza basenem wszystko jest w godzinach 12-16, gdy i tak jest na swietlicy). Ja sama przez podstawowke chodzilam do szkoly muzycznej (wiec w domu bylam o 18 najwczesniej i trzeba bylo miec czas na lekcje i cwiczenie na pianinie), w liceum na intensywny angielski i chór. I bardzo sie ciesze, ze dane mi bylo wszechstronnie sie rozwinac. I do tego skutecznie zarzadzac czasem - co teraz procentuje. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 08:46 W artylule chodziło o to że po normalnych ( i dodatkowych) zajęciach w przedszkolu czy szkole dzieci maja nawet wieczory zagospodarowane. A dgzie lekcje, jakies kino, spotkania ze znajomymi? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 09:51 W moim odczuciu chodzi raczej zajęcia w ogóle dodatkowe (poza lekcjami). Nieważne, czy po 16, czy po 12. Jak zwykle umiar potrzebny. I słuchanie dziecka. I naprawdę czasami dziecko SAMO chce wielu aktywnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 08:40 "Nie bój sie nic nierobic" to fajny cytat z piosenki. Trzeba dac dziecku czas na takie nicnierobienie. Poza tym większość tych zapracowanych dzieci to potomkowie zakompleksionych rodziców- ja nie miałam to dam dziecku. I czesto zdanie dziecka nie ma żadnego znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 09:22 Nie koniecznie Ja jestem zakompleksionym rodzicem, który w dziciństwie po szkole po drzewach łaził, nie nauczyłam się języka, nie chodziłam na muzykę, basen widziałam parę razy na oczy póki na nerki nie zachorowałam I co? I nic. Bo żebym skonała od potrzeby rekompensaty, to moje dziecko zaparło się rękoma i nogami i nie chciało chodzić na zajęcia dodatkowe. A tak sobie kiedyś marzyłam: wychowam go na wszechstronnie wykształconego, będziemy chadzać do domu kultury na zajęcia dodatkowe, na basen.... jaaasne. Dobrze, że do angielskiego udało mi się go przekonać. A na korektywę żeby chodził, to lekarz musiał go postraszyć wizją krzywych nóg I żal mi tyłek ściska, bo jego koleżanka sąsiadka i na basen i na konie i na taniec i na angielski i na balet..... i nie wiem na co tam jeszcze i ona na to wszystko CHCE chodzić. No ale on za to chce siedzieć i czytać. To niech siedzi i czyta Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 09:46 Dlatego warto byc mądrym rodzicem który posłucha dziecka. Niech zajecia będa korzyscia dla dziecka a nie przeciwko niemu. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 09:53 To dlaczego piszesz, że wiekszosc tych dzieci, ktore maja załadowany dzien do 18, to dzieci zakompleksionych rodzicow? IMO wiekszosc to rodzice sluchajacy dzieci - a akurat te dzieci chca tych aktywnosci. No, pewnie jezyki sa takim 'odgornym' nakazem czasami - ale IMO slusznie, jesli w szkole poziom jest zbyt niski. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiola Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 09:55 oooojj, różnie z tymi rodzicami bywa. Bo znowu przypomina mi się jedna taka znajoma, która gania swoje dzieciaki na wszystko, co się da i twierdzi, że one to lubią. A jej córka zapytana na osobności: lubisz swoje zajęcia taneczne? - odpowiedziała - nieeeeee..... ale muszę chodzić. I ta matka wprost mówi, że ona nie miała niczego, więc jej dzieci mają mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 10:17 Ale ja nie twierdze, ze takich rodziców nie ma Sa, na pewno. Ale sugerowanie, ze kazde dziecko, ktore ma bardzo duzo zajec, jest do nich zmuszane przez rodzicow to nadużycie. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 11:08 a z tym sluchaniem dziecka too tez nie do konca sie zgadzam <aaaaa potforzyca> pieciolatek na przyklad niekoniecznie musi podejmowac taka decyzje, a rodzic ma prawo zrobic to za niego, jesli wie ze to dla niego dobre moje dziecko chodzi na popoludniowe treningi karate 2 razzy w tygodniu przed wyjsciem czesto kreci nosem, a jak juz pojdzie to swietnie sie bawi a po jest w dobrym humorze i spi jak aniol mam go sluchac jak mowi, ze nie chce mu sie isc bo woli bajki ogladac wlasnie? Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 12:03 Nie no, ja nie mówie o kilkulatkach . Tzn. jesli chca chodzic, to niech chodza, a jak nie chca (bo maja lenia), to sorry, wyboru nie ma Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna Re: Szkoła przetrwania ;) Mamo daj odetchnąć dzie 20.09.08, 21:45 Moja mama stosowała taką zasadę: możesz zapisać się na wszystko co tylko przyjdzie Ci do głowy. Ale nie wolno Ci przerwać po miesiącu - dwóch. Możesz zrezygnować od razu (po 2-3 razach), albo masz chodzić co najmniej pół roku, albo rok. Potem możesz zrezygnować. I to była genialna zasada. Po miesiącu mija czas fascynacji, przychodzą porażki, trzeba się uczyć, w dodatku zwykle zaczynała się zima i nie chciało się wychodzić z domu. A po roku można było już się pochwalić małymi sukcesami i zdecydować - czy dalej faktycznie mam ochotę czymś się zajmować, czy już nie. Odpowiedz Link Zgłoś