wobbler
23.09.08, 12:09
W zawiązku z projektem ustawy o odbieraniu dzieci rodzinom , apeluje o pisanie
listów protestacyjnych. Ustawa to dopiero projekt, a jego fragmenty ujawniono
chyba jako balon próbny w celu sprawdzenia reakcji społeczeństwa. Jest więc
szansa na niedopuszczenie do uchwalenia tego potworka niszczącego rodzinę.
Od kilku miesięcy tresowano społeczeństwo doniesieniami o przestępczych
zachowaniach typu kazirodztwo, pedofilia, przypadki dzieciobójstw itd.
Oczywiście na owe przestępstwa są już paragrafy, ale grając na uczuciach
próbuje się przemycić ustawę, która z wymienionymi przestępstwami nie ma nic
wspólnego. Wręcz przeciwnie będzie miała odwrotny skutek.
Ważne są argumenty przedstawiające absurdalność projektu. Rozbijanie rodziny.
Próba wychowywania dzieci pod dyktando aktualnie rządzących. Odbieranie dzieci
bez decyzji sądu przez pracowników socjalnych (!!!) na podstawie czego (???) -
sąsiedzkich donosów, subiektywnych odczuć owych pracowników?
Ważne jest przedstawienie katastrofalnych skutków podobnych ustaw w innych
krajach. Dobrym przykładem jest Szwecja gdzie odbiera się dzieci na podstawie
donosów lub z zupełnie absurdalnych przyczyn, typu nieprawidłowa dieta. Innym
przykładem jest niedawno wprowadzona, podobna ustawa w Nowej Zelandii, której
skutkiem jest całkowite pochłonięcie zasobów policji i innych służb, na
ściganie rodziców "rozdających" klapsy, co spowodowało zmniejszoną ochronę
dzieci naprawdę potrzebujących pomocy. Efekt zupełnie odwrotny od
zamierzonego, policja nie ma czasu jeździć do maltretowanych dzieci, ponieważ
są zajęci "pierdołami". Taka sama sytuacja jest w sądach, są zawalone sprawami
nie mającymi nic wspólnego z prawdziwą przemocą w rodzinie.
Ustawa wchodzi w kompetencje rodziców, ponieważ de facto upaństwawia dzieci.
Zakłada, że to państwo łaskawie pozwala rodzicom zajmować się potomstwem.
Projekt także tworzy precedens, który oznacza, że państwo ma prawo wymuszać
(pod groźba odebrania potomstwa) sposób wychowywania dzieci.
Ustawa jest także absurdalna, ponieważ znajdują się tam tak nieokreślone
zapisy jak "przemoc fizyczna", "psychiczne maltretowanie", czy "zaniedbywanie
ich potrzeb życiowych". Co one oznaczają prawdopodobnie będzie zależało od
widzimisię ministra, czy nawet szeregowych urzędników.
Jest szansa na wycofanie tego projektu zanim, w ogóle trafi pod obrady. Dużo
zależy od CIEBIE, a nie potrzeba do tego wiele wysiłku. Jeżeli możesz ze
swojej strony coś zrobić, to pomóż.
www.rp.pl/artykul/2,194607_Szkolenia_dla_zlych_rodzicow_.html
Jak już pisałam, nie chodzi o ochronę dzieci przed przemocą. Jest bardzo
ważne, aby to zrozumieć. Obecnie istnieją już przepisy karające świrusów
walących główką dziecka o ścianę.
Rząd posługuje się propagandą z jednej strony przedstawiającą zwyrodnialców, a
z drugiej strony wprowadzają ustawę nie mająca z nimi nic wspólnego. Chodzi
wyłącznie o wprowadzenie systemu wychowania opartego na obcej nam ideologii.
Wychowanie bezstresowe i inne tego typu brednie.