a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo

26.09.08, 10:59
Wątek Oksanki o córce , która nie jest przepełniona entuzjazmem na myśl o
przyrodnim rodzeństwie zrobił się nieco ogromniasty więc...

Czy naprawde brak zachwytu dla pomysłu przyrodniego rodzeństwa jest dziwny?

Czy znacie więcej niż 2 osoby, które reagowały z entuzjazmem na wieść o nowym
dziecku mamy/taty z ojczymem/macochą?

Czy 16 latka rozgoryczona pomysłem nowego dziecka mamy nie-z-jej-tatą to
naprawdę potwór?

Czytam tamten wątek i się dziwię... bo większość postów skupia się na tym, ze
nie należy pytać dziecka o zdanie w tej sprawie (co zresztą nieco dziwi na
forum , gdzie wiele osób deklaruje , że kolejne dzieci trzeba mieć dla
pierwszego, bo być jedynakiem tragedią wielką jestwink) a nie na tym DLACZEGO
córka Oksanki zareagowała aż taką paniką. Dlaczego odczuwa plany matki jako
"odejście" i chce przypieczętować to wyprowadzką do taty?

I jeszcze jedno - czy WSZYSTKO co myślą i czują nastolatki to tylko fanaberie
dorastających, oszalałych przez hormony już-prawie-dorosłych osób? Czy zawsze
jak nastolatka jest w rozpaczy to po prostu kaprysy trudnego wieku?



    • marzeka1 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:10
      Nie, przyrodnie rodzeństwo ma prawo reagowac brakiem entuzjazmu na nowe dziecko w rodzinie, jednak szantażowanie matki, która mając nowego męza i chcąca miec z nim dziecko- to przesada. Dziewczyna za 2 lata pójdzie z domu, zacznie studia i dorosłe zycie i ...co? matka ma zacząć przygotowywac się na wnuki?? Nie, jest młodą jeszcze kobietą, ma -zdaje się - dopiero 38 lat i życie przed nią, także w jej życiu jest i miejsce na nowego męża i nowe dziecko.
      Nie dziwi mnie rozgoryczenie nastolatki, ale szantażowanie ucieczką itp. jest szantażem, a ulec temu, to jak skopac sobie życie pod dyktando nastolatki.
      • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:26
        Ale ja tu nie widzę szantażu - tylko decyzję. Że będzie mieszkać z tatą - to
        jakaś podłość jest, mieszkać z ojcem?

        Zastanawiam się DLACZEGO uczucie matki dziewczyna traktuje tak zero-jedynkowo -
        będzie bobas, nie będzie miała mamy - nie wydaje mi się by ludzie reagowali tak
        bez powodu. Zastanawiam się czy ona lubi ojczyma, czy go naprawdę zaakceptowała?

        Bo przecież to nie są uczucia do tego hipotetycznego dziecka, które jednak dla
        16 latki jest abstrakcją. I niechęć do niemowląt nie ma tu IMO żadnego znaczenia.


        Dziewczyna za 2 lata pójdzie z domu, zacznie studi
        > a i dorosłe życie i ...co?

        I co - przestanie kochać i potrzebować rodziców? Dzieci po 18 roku życia to
        zamknięty rozdział???
        Wiesz, mieć drugie dziecko bo się pragnie to jednak nie ma nic wspólnego z
        sugerowaną opcją - nowym dzieckiem jako remedium na hipotetyczne "puste gniazdo".

        Sądzę, że Oksanka naprawdę chce mieć dziecko a nie zapobiec pustemu gniazdu i
        wcale nie chcę podważać (czy w ogóle rozważać) samej decyzji o kolejnym dziecku
        - bo to w oczywisty sposób tylko jej sprawa.

        Rozważam co czuje ta dziewczyna, dlaczego może tak czuć - i dziwi mnie brak
        sugestii w tamtym wątku, że trzeba jej pomóc jakoś . Same spostrzeżenia typu
        "nie słuchaj g..wniary". Jasne, że nie słuchaj - ale co dalej? Wyśmiej i olej ją
        dokumentnie bo i tak za dwa lata pójdzie na studia?

        Sądzę, że niezależnie od decyzji córki o wyprowadzce, warto zając się nią
        uważnie. I dojść do tego czemu tak potwornie panikuje i czemu bobas jest dla
        niej jakby dowodem jakichś braków w uczuciach matki do niej. Czy to jest nagła
        "otchłań rozpaczy", która za kilka miesięcy przejdzie - czy może jakiś poważny
        problem, jakiś cierń.



        • przeciwcialo Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:28
          Ja tę wyprowadzke odebrałam jako szantaz. Urodzisz to ja się
          wyprowadze bo u tatusia nie ma bachorów.
          A gdyby ojczyma nie akceptowała to juz dawno u tatusia pewnie
          mieszkałaby. A tak- ma w nosie dwoje ludzi.
          • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:37
            a ja się zastanawiam między innymi nad tym czy dziewczyna nie uznaje nadal
            ojczyma za "obcego" i akceptuje go "dla matki". W takiej sytuacji jego dziecko
            może jej się wydawać kroplą przelewającą czarę.

            • przeciwcialo Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:39
              Ale to bedzie dziecko takze jej matki.
              Dla mnie taka zaborczość córki jest chora.
              • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:44
                TAKŻE jej matki.

                Tak, to prawda, ale - po pierwsze przyrodnie rodzeństwo to ciężki do zgryzienia
                orzech nawet dla dzieci które uwielbiają ojczymów/macochy, po drugie - wyraźniej
                widzi się to co przeszkadza (to JEGO dziecko) niż to co nie przeszkadza.

                Po drugie - to jest jakaś ogromna rozpacz - 16 letnia dziewczyna boi się , że
                bobas odbierze jej miłość matki a wyraźnie się tego boi. Dlaczego?

                Jeśli to jest chore - to nie tylko jej choroba.

                • przeciwcialo Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:46
                  Tam cały czas pląta sie ten bogaty tatus. Byc może on tez przysłuzył
                  się całej tej sytuacji.
                  • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:13
                    no zdaje się , że on rzeczywiście pomocny nie jest.
        • niesiah Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 21:13
          Wydaje mi się, że jest rozpuszczoną jedynaczką, która próbuje podporządkować
          sobie matkę. Obie nie mogą sobie niczego zabronić ani mama wyprowadzki do ojca
          ani młoda mamie kolejnego dziecka. Gdyby nie miała świadomości, ze mamie na niej
          zależy to by nie szantażowała ową wyprowadzką. Dla mnie proste.
          • sir.vimes Wiesz co 26.09.08, 23:20
            sytuacja w której dziecko nie starałoby się choćby podejrzewać , że mamie na nim
            zależy byłaby TRAGEDIĄ , totalną porażką, totalnym horrorem, który na szczęście
            z postów Oksanki mimo wszystko nie wyziera.


            Gdyby nie miała świadomości, ze mamie na nie
            > j
            > zależy to by nie szantażowała ową wyprowadzką. Dla mnie proste.
            • niesiah Re: Wiesz co 27.09.08, 01:05
              Dobra czepiasz się słówek i ok nie sprecyzowałam.
              Chodzi mi o sytuację gdy nie ważne dziecko czy rodzic wykorzystuje uczucia
              drugiej osoby. Może i nie umiem tego wytłumaczyć tak abyś zrozumiała, ale dla
              mnie taka postawa nastki to zwykła manipulacja. Skoro Ci zależy zrobię tak byś
              cierpiała/wiem że to Cię zaboli - zemsta.
              Rozumiesz? Czy bardziej łopatologicznie potrzeba?
    • gooochab Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:21
      > Czy naprawde brak zachwytu dla pomysłu przyrodniego rodzeństwa jest dziwny?

      nie, jest normalny



      > Czy znacie więcej niż 2 osoby, które reagowały z entuzjazmem na wieść o nowym
      > dziecku mamy/taty z ojczymem/macochą?

      nie znam ani jednej takiej osoby.




      > Czy 16 latka rozgoryczona pomysłem nowego dziecka mamy nie-z-jej-tatą to
      > naprawdę potwór?

      nie, to norma.





      > I jeszcze jedno - czy WSZYSTKO co myślą i czują nastolatki to tylko fanaberie
      > dorastających, oszalałych przez hormony już-prawie-dorosłych osób? Czy zawsze
      > jak nastolatka jest w rozpaczy to po prostu kaprysy trudnego wieku?


      nie zawsze, ale w tym przypadku to NIE JEJ PROBLEM, ona powinna teraz zajmować
      się książkami, makijażem, chłopakami, wszystkim, tylko nie brzuchem matki!



      a plany matki są dla rozkapryszonej i rozkochanej w sobie córki osobistą tragedią.
      • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:28
        Czyli powinna uznać , że ewentualne rodzeństwo to kompletnie nieistotna dla niej
        kwestia, ot, jak nowy piesek sąsiadów?

        >
        > nie zawsze, ale w tym przypadku to NIE JEJ PROBLEM, ona powinna teraz zajmować
        > się książkami, makijażem, chłopakami, wszystkim, tylko nie brzuchem matki!

        Nie sugeruję , że dziecko może coś matce zabraniać - ale coś czuć w związku z
        różnymi decyzjami i uczucia te manifestować wolno? Czy wolno tylko odrabiać lekcje?
        • gooochab Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:38
          No wiesz co, jest już w tym wieku, że jeśli tak zdecyduje, to tyle będzie dla
          niej znaczyło nowe dziecko- właśnie tyle, co piesek sąsiadów- czasem głośno szczeka.

          Manifestować będzie tak, czy inaczej. Ale matka po to jest matką, żeby nie dać
          sobie wejść na głowę. To matka stawia granice, to matka wychowuje, to matka uczy
          jak żyć, NIE ODWROTNIE!
          Córka będzie sama decydować, ale o swoich dzieciach, nie dzieciach matki.
          Córka nie ma alergii na dzieci.
          Nie dostanie wysypki, ani nie wypadną jej od tego włosysmile
          • przeciwcialo Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:41
            W tym pierwotnym watku zastanawiałam się kto w tej rodzinie jest
            dorosłym, kto jest rodzicem- matka czy córka. Tam wszystko jest
            pokręcone.
            • gooochab Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:46
              takie samo mam wrażenie. No chyba, że pisze do nas córka właśnie, udając matkę...
          • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:46
            > No wiesz co, jest już w tym wieku, że jeśli tak zdecyduje, to tyle będzie dla
            > niej znaczyło nowe dziecko- właśnie tyle, co piesek sąsiadów- czasem głośno szc
            > zeka.

            To bardzo smutny pomysł.

            I powtarzam, nie widzę powodu by rozważać samo zaistnienie dziecka - oczywiste
            jest, że to Oksanka decydować będzie o własnej macicy. Problem jest w rozpaczy
            dziewczyny z tego powodu a nie w planach ciążowych autorki.
            • kropkacom Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:50
              > Problem jest w rozpaczy
              > dziewczyny z tego powodu a nie w planach ciążowych autorki.

              Zaznaczam nie czytałam poprzedniego wątku ale myślę że nastolatki są bardzo
              wygodne. Małe dziecko dla nich to przede wszystkim ograniczenia i inne
              niedogodności. Ale czy mama ma temu ulegać?
              • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:56
                Kropka, czemu tak generalizujesz - nastolatki są wygodne?

                Czasem strasznie mi smutno jak porównuję wątki o czterolatkach do wątków o
                nastolatkach. To pierwsze to słodki skarb - to drugie - jakiś wróg, najeźdźca,
                członek ponurej obcej bandy. Rany, przecież to są nadal dzieci.

                Poza tym - po raz któryś piszę - NIE SUGERUJĘ W TYM WĄTKU, ŻE MATKA MA ULEGAĆ.
                • kropkacom Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:04
                  Sama byłam nastolatką kiedy przyszła na świat moja siostra. Ja przyjęłam to
                  łagodnie ale moja siostra nie. Bardzo dobrze pamiętam co wtedy myślałyśmy. I tyle.
                  • kropkacom Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:12
                    Po jakimś czasie obie szalałyśmy za siostrunią smile)
                • nenia1 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:13
                  Bardzo trafna uwaga, sir.vimes.

                  Też często mnie to zastanawia.
                  Te rozmowy o słodkich, pachnących dzidziusiach, o cudownej
                  miłości i więzi podczas karmienia piersią , o liczeniu się ze zdaniem dziecka, gdy decyduje ono o kolorze ubranka, wszystko to
                  mija, gdy zalezne małe dziecko zmienia się w coraz mniej zależnego nastolatka.

                  Tym bardziej, że często osoby potępiające w ostrych słowach
                  zachowanie nastolatów, zarzucają mu egoizm, a czym jest jak nie egoizmem oczekiwanie, że dziecko zawsze będzie posłuszne, kochane,
                  zależne i akceptujące pomysły mamy.
                • marianna72 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:14
                  sir.vimes napisała:

                  > Kropka, czemu tak generalizujesz - nastolatki są wygodne?
                  >
                  > Czasem strasznie mi smutno jak porównuję wątki o czterolatkach do
                  wątków o
                  > nastolatkach. To pierwsze to słodki skarb - to drugie - jakiś
                  wróg, najeźdźca,
                  > członek ponurej obcej bandy. Rany, przecież to są nadal dzieci.

                  sir.ves to podejscie naszczescie zmienia sie kiedy nasze 4 latki
                  rosna.
                  Kiedy staja sie nastolatkami nagle dostrzegamy w nich to czego nie
                  dostrzegalismy wczesniej wink))
                  Takie nastolatki potrzebuja rowniez naszej akceptacji.
                  Nie znaczy to ,ze oksanka ma rezygnowac z macierzynstwa.Poprostu
                  powiedziec corce ,ze akceptuje i szanuje jej odmienne zdania na
                  temat ciazy ale jej decyzja jest odmienna.


                  >
                  > Poza tym - po raz któryś piszę - NIE SUGERUJĘ W TYM WĄTKU, ŻE
                  MATKA MA ULEGAĆ.
                  • sir.vimes Marianna, niestety nie 26.09.08, 12:16
                    to podejscie naszczescie zmienia sie kiedy nasze 4 latki
                    > rosna.
                    > Kiedy staja sie nastolatkami nagle dostrzegamy w nich to czego nie
                    > dostrzegalismy wczesniej wink))

                    nie wiem czy czytujesz fora Wychowanie i Starsze dziecko - tam czasem właśnie o
                    WŁASNYCH dzieciach ludzie piszą w takim tonie jak przywołałam.
                    • marianna72 Re: Marianna, niestety nie 26.09.08, 12:27
                      sir.vimes napisała:

                      > to podejscie naszczescie zmienia sie kiedy nasze 4 latki
                      > > rosna.
                      > > Kiedy staja sie nastolatkami nagle dostrzegamy w nich to czego
                      nie
                      > > dostrzegalismy wczesniej wink))
                      >
                      > nie wiem czy czytujesz fora Wychowanie i Starsze dziecko - tam
                      czasem właśnie o
                      > WŁASNYCH dzieciach ludzie piszą w takim tonie jak przywołałam.

                      Czytuje i wiem co masz na mysli.
                      Ja jednak mam nadzieje ,ze w domowych pieleszach wszystko troche
                      inaczej wyglada a na forum jest przejaskrawione.
                      Sama Ci sie przyznam ,ze od kiedy moj nastolatek wszedl w tzw trudny
                      okres musialam sie nauczyc polubic go na nowo.
                      Troche mi to czasu zajelo, zmienilam podejscie , przymykam oko i
                      jakos sobie radzimy, choc nie jest latwo.
                      Od kiedy w domu mam nastolatka patrze laskawszym okiem na innych
                      okolicznych nastolatkow i wcale ich zle nie widze, dobrzy i ciekawi
                      ludzie nam rosna.
                    • kropkacom Re: Marianna, niestety nie 26.09.08, 12:28
                      A jak Wy siebie określacie kiedy byłyście nastolatkami? Ja dobrze pamiętam
                      tamten okres.
                • mamakingi Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:24
                  Coś w tym.Też to zauważyłam.Jak dzieci są malutkie ,słodziutkie to wszyscy się
                  nimi zachwycają ,kochają je nad życie.A jak zaczynają dorastac,pyskowac(chyba
                  nieodłączny czynnik dojrzewania wink)to wtedy już są be.Ja mam jeszcze malutkie
                  dzieci i moja teściowa za nimi przepada.Ale ma Ona też 14 letnią wnuczkę która
                  właśnie przechodzi okres buntu i łagodnie mówiąc jej nie znosi choc kiedyś była
                  jej kochaną wnusią.I tak sobie myślę ,że pewnie moje dziewczyny również to
                  czekawink)Sama osobiście współczuję tym dzieciakom bo w tym wieku kiedy nie jest
                  sie już dzieckiem a jeszcze nie dorosłym samemu się do końca nie wie czego się
                  chce.Tak czy siak burza hormonalna nie powinna byc tu wyznacznikiem tego co
                  matka ma zrobic.Wręcz nie powinna Ona obarczac córki odpowiedzialnością za swoje
                  życie-jak to ktoś napisa wink
      • madame_edith Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:42
        Mam przyrodnie, dużo młodsze rodzeństwo - sztuk 2 i z obojga bardzo
        się cieszyłam. Przyjście na świat mojej siostry w pewnym sensie
        zakończyło mój głupi bunt przeciwko wszystkiemu, bo z nią się po
        przyjściu do domu nie mogłam nie przywitaćsmile
        Ale: ja lubię dzieci, lubiłam się nią zajmować, zwłaszcza jak była
        malutka. Wniosła do naszego dorosłego domu mnóstwo radości.
        • sir.vimes Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:48
          "Wniosła do naszego dorosłego domu mnóstwo radości."

          Znam dwie osoby , które zareagowały na przyrodnie rodzeństwo tak właśnie smile To
          piękne.

          I myślę, że warto zawczasu popracować nad relacjami w rodzinie tak by nowa osoba
          była dla wszystkich źródłem radości, nie rozpaczy. Jak widać na Twoim
          przykładzie - da się.
    • przeciwcialo Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:21
      Przyrodnie czy rodzone rodzeństwo ma prawo się buntowac ale od tego
      buntu uzalezniać urodzenie dziecka jest niezdrowe. Decyzję o dziecku
      podejmuja rodzice. Dziecko to nie wybór wakacji czy samochodu.
      • guderianka Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:28
        Nie czytałam tamtego wątku

        Ale z perspektywy jedynaczki-nie miałam i nie miałabym nic przeciwko
        przyrodniemu rodzeństwuwink
    • hrabina_murzyna Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:37
      A ja odpowiem inaczej. Od 7 roku życia zostałam tylko z mamą. Mama
      była dla mnie całym światem. Przez myśl mi nie przeszło, że mama
      może sobe ułożyć życie po raz drugi, byłam zazdrosna i zapewne
      buntowałabym się jak cholera. Nie wiem co by było, bo mama jakoś nie
      próbowała sobie tego życia ułożyć.
      Po latach, obecnie kiedy sama mam już męża, jestem dorosła
      rozmawiałyśmy o tym z mamą. Przyznała mi się, że nawet nie myślała
      wtedy o tym, aby kogoś poznać, wydawało jej się, że zrobi mi tym
      ogromną krzywdę, straci więź ze mną. I tak sobie żyła sama. Zrobiło
      mi się tak strasznie przykro, jeszcze nigdy nie było mi tak żal
      własnej matki. I tak sobie myślę, że coby było, gdyby jednak poznała
      kogoś, uległa mojej opini kilkanaście lat wcześniej i zrezygnowała
      ze związku. Przecież ja bym sobie tego nigdy nie wybaczyła. Ale
      pewne rzeczy dostrzega się po latach i dlatego uważam, że nie należy
      przesadzać ze zdaniem dzieci. Dzieci nie mogą ingerować w życie
      intymne matki, bo są dziećmi i z wielu rzeczy nie zdają sobie
      sprawy. I matki nie powinny wogóle pytać tych dzieci o zdanie.
      Obecnie bardzo bym chciała, aby mama miała kogoś kto by się nią
      opiekował. I uważam, że i mi i jej byłoby z tym lepiej.
      • przeciwcialo Dobrze napisane. n/t 26.09.08, 11:42
      • gaskama mądrze napisane n/t 26.09.08, 11:47
      • zebra51 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:47
        Zgadzam się z hrabiną.
      • sir.vimes Hrabino 26.09.08, 11:52
        piszesz o sprawach oczywistych.

        I zgadzam się w pełni.

        Chodzi mi o coś innego - nie sugeruję , że Oksanka powinna ulec dziecku .

        Zresztą, to też by niewiele zmieniło w relacji z córką - bo problem by pozostał.

        Przecież to nie dziecko jest problemem. Wydaje mi się , że w tej sytuacji
        znalazły ujście jakieś inne sprawy, masa jakiegoś smutku i niepewności tej
        dziewczyny. I ty,m bym na miejscu Oksanki się zajęła, nie powierzchnią czyli
        rozważaniem czy mieć dziecko, które chce mieć a którego córka tak się boi.
        • moofka Re: Hrabino 26.09.08, 12:06
          > Przecież to nie dziecko jest problemem. Wydaje mi się , że w tej sytuacji
          > znalazły ujście jakieś inne sprawy, masa jakiegoś smutku i niepewności tej
          > dziewczyny. I ty,m bym na miejscu Oksanki się zajęła, nie powierzchnią czyli
          > rozważaniem czy mieć dziecko, które chce mieć a którego córka tak się boi.

          no tak, tam dziewczyny sie zajely tym, czy ona ma prawo miec to dziecko bez
          wzgledu na corke
          i ja uwazam, ze ma
          tam sie konczy wolnosc jednego, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego
          a oksanka postapila glupio w ogole dyskutujac z nia decyzje o dziecku

          bo to co czuje dziewczyna mnie nie dziwi
          i tu wyjscia nie widze
          bo ona sie zapewne czescia ICH rodziny nie czuje i nie poczuje
          teraz ICH rodzinas sie wzmacnia - zapieczetowuje, a ona dalej jest sama rozdarta
          miedzy dwoma domami, i w kazdym z nich jest tylko tym co zostalo z tego co juz
          nie ma
          dziwi mnie tylko, ze jakos tak zaciekle walczy
          na ogol dzieci rozwodnikow w tym wieku maja juz w nosie, robia swoje i czekaja
          dnia, kiedy sobie pojda same do siebie i na swoje

          '
          • sir.vimes przede wszystkim 26.09.08, 12:11
            ona chyba strasznie kocha matkę, taka rozpaczliwą miłością młodszego dziecka,
            nie dorastającej osoby, która zaczyna tworzyć swój świat. Chyba jakoś kurczowo
            chce trwać w tym świecie z matką, w którym jest tylko dzieckiem matki. Nie
            twierdzę, że za mało dostała uczucia od Oksanki, ale są takie jednostki, które
            potrzebują naprawdę ogromnej ilości uczucia by w ogóle uwierzyć, że ktoś je choć
            trochę kocha. to trudne dla bliskich ale w sumie od tego są bliskimi by to robić.


            > bo ona sie zapewne czescia ICH rodziny nie czuje i nie poczuje
            > teraz ICH rodzinas sie wzmacnia - zapieczetowuje, a ona dalej jest sama rozdart
            > a
            > miedzy dwoma domami, i w kazdym z nich jest tylko tym co zostalo z tego co juz
            > nie ma
            > dziwi mnie tylko, ze jakos tak zaciekle walczy
            > na ogol dzieci rozwodnikow w tym wieku maja juz w nosie, robia swoje i czekaja
            > dnia, kiedy sobie pojda same do siebie i na swoje
            • moofka Re: przede wszystkim 26.09.08, 12:22
              sir.vimes napisała:

              Nie
              > twierdzę, że za mało dostała uczucia od Oksanki, ale są takie jednostki, które
              > potrzebują naprawdę ogromnej ilości uczucia by w ogóle uwierzyć, że ktoś je cho
              > ć
              > trochę kocha.

              a pewnie ze tak, ale w przypadku dzieci, ktorym przez rozwod rodzicow caly swiat
              runal to trudne o ile nie niemozliwe

              to trudne dla bliskich ale w sumie od tego są bliskimi by to robi
              > ć.
              >

              ale realnie masz pomysl, jak to zrobic?
              bo ja chociaz sama bylam po rozwodzie rodzicow jak bezpanski pies miedzy dwoma
              nowymi rodzinami, w ktorych nikt mnie nie chcial a nowi malzonkowie nie znosili
              nie bardzo wiem, co by mi wtedy moglo jakos pomoc

              > > bo ona sie zapewne czescia ICH rodziny nie czuje i nie poczuje
              > > teraz ICH rodzinas sie wzmacnia - zapieczetowuje, a ona dalej jest sama r
              > ozdart
              > > a
              > > miedzy dwoma domami, i w kazdym z nich jest tylko tym co zostalo z tego c
              > o juz
              > > nie ma
              > > dziwi mnie tylko, ze jakos tak zaciekle walczy
              > > na ogol dzieci rozwodnikow w tym wieku maja juz w nosie, robia swoje i cz
              > ekaja
              > > dnia, kiedy sobie pojda same do siebie i na swoje
              • sir.vimes Re: przede wszystkim 26.09.08, 12:25
                Moofka, ja sama nigdy nie miałam takiego problemu - ani jako dziecko, ani jako
                rodzic. Znam ludzi, którzy sobie poradzili (widzę efekty) - zastanowię się i
                napiszę co mogło im w tym pomóc, jeśli do tego dojdę.
        • hrabina_murzyna Re: Hrabino 26.09.08, 12:06
          A jak inaczej ma się zająć córką? Przecież była już u psychologa, w
          poradni rodzinnej? Najlepszym wyjściem byłoby zrezygnowanie z
          drugiego dziecka, ale to nie jest rozwiązanie. Ja myślę, że Oksanka
          tak bardzo bała się reakcji córki na swoje decyzje, m.in. na nowy
          związek, że pomyliły jej się role. Robiła wszystko, aby nie
          skrzywdzić dziecka i teraz zbiera plony. Nastolatka szantażuje
          matkę, a ta to przeżywa i gryzie się z tym. Poza tym myślę, że skoro
          Oksanka już raz zaryzykowała, ułożyła sobie życie ponownie i córka
          jakoś to przeżyła, to powinna zaryzykować po raz drugi i zdecydować
          się na dziecko.
          • sir.vimes Re: Hrabino 26.09.08, 12:13
            > A jak inaczej ma się zająć córką? Przecież była już u psychologa, w
            > poradni rodzinnej?

            No tak - była w poradni - i można odhaczyć ...

            Można zając się uczuciami dziecka na milion sposobów.

            córka
            > jakoś to przeżyła,

            JAKOŚ. Może właśnie tym JAKOŚ czas się zająć?
            • przeciwcialo Re: Hrabino 26.09.08, 12:19
              Tych psychologów odbieram jakoplasterek na sumienie matki.
              Nie wiemy ile dziewczyna miała lat jak jej rodzice się rozstali, nie
              wiemy czy młoda nie została uzalezniona od matki bo ta chciała byc
              lepsza niz matak i ojciec razem wzieci. Nie znamy roli ojca w jej
              zyciu. Może stąd ta panika przed rodzeństwem.
              Tak czy siak Oksanka sama stworzyła tego "potwora", popełniła błąd
              pytajac ją o zdania w kwestii dziecka. Czy pytała o zgodę na nowego
              partnera? jesli tak i od decyzji córki uzależniła drugi zwiazek no
              to bingo- młoda złosci się że tym razem jej nie chca słuchać.
      • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 11:59
        -Co by było gdyby?...nie ma sensu nad tym się głowic bo mogło być
        róznie a potencjalny partner mógł nie byc aniołem a łobuzem...zycie
        pisze sto scenariuszy i wszystkiego nie przewidzisz.

        A co do watku (bardzo mądry w przeciwieństwie do większości
        wypowiedzi w watku Oksany).
        Mam 16 letnia córkę i gwarantuję Wam mamy, że takie dzieci kocha sie
        tak samo mocno jak czteroletnie szkraby. Ba, narosła przez lata więź
        potrafi być bardzo silna co jednak nie wyklucza problemów,
        nieporozumień i zwykłych awantur smile
        Moja córka ma o potencjalnym rodzeństwie zdanie dokładnie takie jak
        córka Oksany, róznica jest taka, ze ja nie planuje więcej dzieci bez
        względu na zapotrzebowanie Partnera, ale to temat na inny wątek
        jeśli juz w ogole temat do dyskusji.
        Co moje dziecko powiedziałoby na temat mojej ewentualnej ciązy? Wole
        nie wiedzieć, bo jej zdanie znam od dzieciństwa zanim jeszcze
        poznałam partnera, zanim odeszłam od meża. Ona nie lubi dzieci, tez
        czuje obrzydzenie, tez nie ma odruchów macierzyńskich. czy mnie to
        martwi? Nie, bo ja mam dokładnie tak samo do dzieci (z wyjatkiem
        swojej córki). Nigdy za dziecmi nie przepadałam i wszelkie imprezy
        rodzinne gdzie były dzieciaki jak tylko mogłam omijałam szerokim
        łukiem. Mam rodzeństwo które kocham, ale róznica wieku między nami
        nie jest tak drastyczna jak 17 lat. Mój brat ma syna, którego bardzo
        lubię...byłam przy jego porodzie a potem go nie byłam w stanie
        polubić, aż skończył magiczne 10 lat i stał się fajnyym chłopakiem
        do pogadania. Moja siostra nie ma dzieci pomimo czterdziestki i
        nigdy nie planowała, nie chciała i ten stan utrzymuje sie u niej do
        dziś. także jak widac sa ludzie którzy do dzieci nie pałaja
        natychmiastową miłościa.

        Kochacie swoje dzieci. I słusznie Kochane panie. Bo tak powinno byc.
        Ale wierzcie mi lub nie, 16 letnie gó...ary (jak nazywacie córkę
        Oksany) kocha sie również i to tak sama bardzo. Rozmawia się znimi i
        konsultuje wiele spraw (co nie znaczy, że wszystkie, ale wiele),
        planuje się ich przyszłość i przyszłość rodziny, pyta się o zdanie i
        zyje tak by zapewnic nie tylko sobie ale tez tym 16 letnim
        gó...arzom maksimum komfortu...serio. Wiec mierzi mnie pisanie o
        dziecku w formie jaka Wy drogie panie w tamtym watku obrałyscie.
        Myslicie, że Wasze dzieci nie dorosną??? Ze nie stana sie 16
        letnimi, zbuntowanymi gó...arzami?
        Staną, się stana a perspektywa utraty ich jesli byście przed taka
        stanęły będzie dla Was osobistym dramatem. Bo to dziecko. I nawet ja
        wyprana z miłości do obcych dzieci jestem w stanie to pojąć, a Wy
        nie?

        Dziewczyna ma problem. Duzy problem. Nie twierdzę, że matka powinna
        zrezygnowac z posiadania wiekszej rodziny ze strachu przed utrata
        córki. napewno powinna się zastanowić skąd ten upór i dlaczego az
        tak silny? Co go spowodowało? czy da sie naprawić relacje? jak je
        naprawić? I jak spowodowac by starsza córka nie czuła sie ograbiona
        przez młodsze rodzeństwo?
        Trudna jest sytuacja rodziny Oksany. Ja mam nadzieję, że jej się
        ułozy i że decyzja Oksany nie spowoduje jakiegoś dramatu w zyciu
        nastolatki i tak jak napisała Nanga...oby nie miało to konsekwencji
        które zabola nie tylko nastolatke ale cała rodzinę.
        Trudna sytuacja. nie wiem co bym zobiła. Pomimo tego, ze mam córke w
        wieku 16 lat i wydawałoby się, ze o wychowywaniu nastolatek wiem
        wszystko a napewno bardzo duzo (zwłaszcza o swoim ukochanym
        egzemplarzusmile )
        • sir.vimes Dziękuję Ci za ten post 26.09.08, 12:04
          > Kochacie swoje dzieci. I słusznie Kochane panie. Bo tak powinno byc.
          > Ale wierzcie mi lub nie, 16 letnie gó...ary (jak nazywacie córkę
          > Oksany) kocha sie również i to tak sama bardzo. Rozmawia się znimi i
          > konsultuje wiele spraw (co nie znaczy, że wszystkie, ale wiele),
          > planuje się ich przyszłość i przyszłość rodziny, pyta się o zdanie i
          > zyje tak by zapewnic nie tylko sobie ale tez tym 16 letnim
          > gó...arzom maksimum komfortu...serio. Wiec mierzi mnie pisanie o
          > dziecku w formie jaka Wy drogie panie w tamtym watku obrałyscie.
          > Myslicie, że Wasze dzieci nie dorosną??? Ze nie stana sie 16
          > letnimi, zbuntowanymi gó...arzami?
          > Staną, się stana a perspektywa utraty ich jesli byście przed taka
          > stanęły będzie dla Was osobistym dramatem. Bo to dziecko. I nawet ja
          > wyprana z miłości do obcych dzieci jestem w stanie to pojąć, a Wy
          > nie?
          • kropkacom Re: Dziękuję Ci za ten post 26.09.08, 12:11
            Co wobec tego proponujesz matce która chce jeszcze jedno dziecko a jej córka
            jest temu bardzo przeciwna?
            • to.ja.kas Re: Dziękuję Ci za ten post 26.09.08, 12:14
              Nie wiem. Nie jestem wszechwiedząca i na wiele pytan nie znam
              odpowiedzi. Mysle, ze problem sobie był i tylko moze był
              niezauwazony? Moze zbyt nagle? Moze cos w domu dzieje sie takiego co
              powoduje taką reakcje.

              W przeciwenstwie do wielu tu Pań naprawde potrafie napisac "nie wiem
              co poradzic"...bo cholera nie wiem i juz. Sprawa trudna jak diabli i
              wielu godzin pewnie trzeba i wielu madrych głow i wielu rozmów by
              znalezc rozwiązanie i kompromis...jesli jest. Bo moze jest tylko
              teraz trudno go zauwazyc?
              • to.ja.kas ale... 26.09.08, 12:16
                rada "olac gó...are" wydaje mi sie bezduszna, głupia, bezmyslna i
                mogaca doprowadzic do czegoś złego. Nie olewa sie własnego dziecka.
                • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 12:24
                  Udać się do psychologa, paradni? Rozmawiać i dalej tłumaczyć. Tyle można. A jak
                  to nic nie da? To co? Zrezygnować z drugiego dziecka? A nastolatka za chwile
                  wyjdzie z domu, dorośnie. I to nie ona poniesie ciężar tej decyzji.
                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:28
                    Kropka moje 36 letnie zycie nauczyło mnie, ze czasem nie ma dobrych
                    wyborów. Czasem zaś by znaleźć dobrą drogę trzeba wiecej czasu niż
                    naklepanie kilku zdan i dobrych "opatentowanych" rad na forum. A ja
                    odnoszę wrazenie, ze to wszystko takie proste u wielu z Was. Olac,
                    zrobic po swojemu i juz. A jesli Młoda odejhdzie? A jesli wpadnie w
                    jakis nałog? A jesli sobie coś zrobi? Moze oczywiscie byc tak, ze
                    Młoda dojrzeje do bycia siostra i sama nawet siebie o to nie
                    podejrzewając polubi chociaż malucha.
                    czasem trzeba sie zastanowic w zyciu kto ma stracic by ktos miał
                    zyskac, ocenic koszty i je podjąć.
                    Nie czuje sie na siłach by powiedzieć Oksanie "a niech sobie córka
                    idzie, nie przejmuj sie". Jakby mi ktoś dał taka radę popukałabym
                    się palcem w czoło. Mówimy o jej corce. Bardzo pokrzywionej. I sama
                    sobie tego nie zrobiła. A ja za mało wiem by podac złotą recepte na
                    wszelkie dolegliowosciu z szesnastoletnimi gó...arzami.
                    • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 12:32
                      > Nie czuje sie na siłach by powiedzieć Oksanie "a niech sobie córka
                      > idzie, nie przejmuj sie". Jakby mi ktoś dał taka radę popukałabym
                      > się palcem w czoło. Mówimy o jej corce. Bardzo pokrzywionej. I sama
                      > sobie tego nie zrobiła. A ja za mało wiem by podac złotą recepte na
                      > wszelkie dolegliowosciu z szesnastoletnimi gó...arzami.

                      A ja nie czuje się na siłach powiedzieć "olej pragnienie mienia jeszcze jednego
                      dziecka". Ta nastolatka za chwilę będzie dorosła i czy jej mama nadal będzie
                      musiała się jej podporządkowywać? Rozmowa i zrozumienie muszą iść w dwie strony.
                      • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:36
                        Zgadzam sie. Zrozumienie powinno isc w obie stroiny i zgadzam sie ze
                        te relacje sa zaburzone. Nie pisałam, ze nie.

                        Pisałam o WEaszej reakcji na zachowanie nastolatki. I uwazam, ze
                        rozwiazania siołowe niczego dobrego zazwyczaj nie niosa...a
                        rozwiązania siłowe to nie tylko dylemat pt. czy dac klapsa.
                        Póki co matkai córka siłuja się. Nie dały sobie wystarczająco duzo
                        czasu na wypracowanie wspolnej wizji ich wspolnej rodziny. Moze za
                        pozno zaczeły ja wypracoiwywac? A moze rzeczywiscie Mała jest
                        rozpuszczona? A jesli tak to czy juz nie zasługuje na to by
                        spróbowac naprawic jej relacje z rodziną i pomoc "ułozyc" sobie
                        uczucia?

                        Nie uwazam, że Oksana powinna odpuscic i nie zachodzic w ciąże.
                        Ja nie mam dobrych rad na wszystkie problemy. Niestety. Bardzo tego
                        żaluję.



                        "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                        -Tak, skończył się rozwodem"
                        sygnaturka wykradziona smile
                      • sir.vimes o rany 26.09.08, 13:00

                        > A ja nie czuje się na siłach powiedzieć "olej pragnienie mienia jeszcze jednego
                        > dziecka".

                        A czy ktoś to sugeruje???? Kropka, NIKT.
                        • to.ja.kas Re: o rany 26.09.08, 13:05
                          "Nie twierdzę, że matka powinna
                          zrezygnowac z posiadania wiekszej rodziny ze strachu przed utrata"
                          to zdanie z 3 akapitu w moim pierwszym poście. Jak sie Kropka
                          wczytasz powtarzam je czesto. Kwestia tego czy chcesz coś mi
                          udowodnić na siłe, czy chcesz porozmawiac? smile

                          Nie ma co udowadniac mi mojej niewiedzy w tym temacie bo tez
                          kilkakrotnie pisałam iz nie mam dobrej recepty na rozwiązanie
                          problemów Oksany smile
                    • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 12:35
                      Dziecko nie ma tu juz chyba wiele do rzeczy bo ta dziewczyna przez
                      pewnie wieksza część swojego życia wiodła role przywódcy w rodzinie.
                      A tu nagle ktos się z nia nie zgadza i jest panika. Może powinna z
                      tego wyciągnąć nauke na przyszłość że w zyciu nie zawsze dostajemy
                      to o co tupiemy.
                      • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:37
                        I to jest dopiero rada z której nic nie wynika....dlatego wole
                        napisac "nie wiem"
                        • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 12:40
                          To nie rada tylko próba oceny zachowania tej dziewczyny.
                          Bo moze przy zmienie domu czy miasta walka byłaby taka sama. O
                          przywództwo w stadzie.
                          • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:46
                            No patrz a ja sądziłam, ze napisane w wiekszości postów "nie
                            przejmuj sie, ona i tak sie wyprowadzi, niech odzie do tatusia" jest
                            radą a nie oceną.

                            Oceny też były i brzmiały mniej wiecej
                            tak "egoistka", "niewychowana" (swoją drogą ktoś ponosi
                            odpowiedzialnosc za jej wychowanie, nie sama Oksana), "rozwydrzona
                            gó...ara"
                            • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 12:51
                              Może gdyby nie szantaż to komentarze były by inne?
                              • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:52
                                Może gdyby coś nie spowodowało tego szantażu to by go nie było?????
                                • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 12:53
                                  Pragnienie ciąży? Kurcze, kobieta ma do tego prawo.
                                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 12:59
                                    Myslisz ze powodem zachowania nastolatki było pragnienie ciązy
                                    matki???

                                    Nie to jest efekt a nie powód.

                                    Kropka a jak kobieta ma dziecko i facert mówi "nie ma mowy wiecej" a
                                    ona ma pragnienie to co?
                                    WIEM TO INNA SYTUACJA. Chciałam zwrócic uwagę na cos innego...prawo
                                    do swoich uczuc ma kazdy...córka Oksany równiez. I teraz nie idzie o
                                    to czyje prawo wazniejsze a o zadanie sobie pytania "co zrobic by
                                    nikt przez moje prawo nie czuł sie pokrzywdzony".
                                    Rozumiesz?

                                    A juz agresji do zupełnie obcej nastplatki jaka sie Drogie mamy
                                    wykazałyscie nie pojmuje zupełnie. Wam chyba nie przeszkadzała w
                                    rozmnożeniu się?
                                    • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 13:04
                                      Tylko ze rodzina składa się z rodziców i dzieci i głos decyzyjny
                                      maja rodzice. Jesli jest inaczej to terapia rodzinna potrzebna jak
                                      nic. Dziecko nie ma prawa zabraniać matce urodzic kolejnego dziecka.
                                      • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:09
                                        Dziecko nie powinno miec takich obaw, nie powinno zabranioac,
                                        powinno byc słodkie i uległe. powinno byc zgodne itd.

                                        No ale to dziecko nie jest.

                                        Uwazam, ze terapia u DOBREGO psychologa by nie zaszkodziła.
                                        • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 13:12
                                          Dziecko w kazdym wieku ma prawo miec obawy. Czy ma 5 lat czy 16.
                                          Problem w tym że decyzja i tak nalezy do rodziców.
                                          • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:13
                                            A konsekwencje do kogo należą?

                                            Sorry no i co z tego co napisałaś wynika? smile
                                    • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:10
                                      Oczywiście że prawo do uczuć ma każdy. I matka, i córka.

                                      > "co zrobic by
                                      > nikt przez moje prawo nie czuł się pokrzywdzony".

                                      Napisałam. Psycholog, rozmowy. Innych pomysłów brak. Dla mnie i tak większą cenę
                                      zapłaci tu matka za każdą podjętą decyzję (zarówno jak urodzi jak i nie). Córka
                                      zaczyna dorośleć i tak skupi się siłą rzeczy na swoim życiu.
                                      • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:11
                                        Nie wiem kto poniesie wiekszą cene. Cholera wie, czas pokaże.
                                        napewno swoja cenę zapłaci matka. Szkoda mi Oksany. Bo nie wiem co
                                        bym zrobiła w jej sytuacji. Szkoda mi jej córki bo jest mocno
                                        zagubiona i przerażona.

                                        Cholernie trudna sytuacja. Dobry psycholog moze by to jakoś ugryzł.
                                        • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:13
                                          Ale naprawdę nie widzisz tego że córka zaczyna być powoli odrosła? Ona za chwile
                                          wyjdzie z domu i stosunki z mamusią i tak się zmienią.
                                          • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 13:17
                                            Tylko że z taka postawa to ona szybko nie dorosnie bo za bardzo w
                                            tyłek dostanie od zycia. Inni ludzie nie beda tacy układnie jak
                                            matka.
                                            • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:20
                                              A skąd to wiesz? A moze w innych sytuacjach relacje córki nie sa tak
                                              zaburzone jak w relacjach z matką?
                                              • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 13:23
                                                Bo znam takich co w domu pod kloszem byli wychowywani, drogo przed
                                                nimi równano żeby zadna troska ich nie zaprzatała i teraz sa stałymi
                                                pacjentami psychiatrów bo z rzeczywistoscią sobie nie radzą bo nie
                                                jest tak jak w domu.
                                                • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:26
                                                  No patrz ja tez znam ale znam też takich co z własną matka ani
                                                  rusz, mimo ze mamy miały sie za idealne i relacje domowe rajem im
                                                  sie jawiły a z innymi osobami dzieciaki jako dorosłe potrafia
                                                  tworzyc fajne związki.

                                                  Tylko co z tych naszych znajomosci wynika w kwestii Oksany i jej
                                                  córki???
                                          • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:19
                                            Kropka sorry mam 16 letnia panne w domu i widze to lepiej pewnie niz
                                            wiekszosc mam w tym watku.
                                            Zwłaszcza ze moja Młoda za trzy lata ma zamiar wyprowadzic sie do
                                            Hiszpanii i tam studiowac.

                                            naprawde to rozumiem.
                                            Tylko tu mowimy o milosci do dziecka i zrozumieniu go a nie o tym
                                            czy dziecko lat 16 mozna olac bo sie wyprowadzi niedługo czy jeszcze
                                            warto w nie uczucia inwestowac czy sobie odpuscic?
                                            • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:25
                                              A skąd wniosek że autorka tamtego wątku w nią nie inwestuje uczuć? Nie czytałam
                                              ale napisz. Skoro przedstawia problem na forum to widać że raczej uczuć córki
                                              nie olała. Mi chodzi tylko o to kto poniesie większe konsekwencje decyzji.
                                              Jakiejkolwiek decyzji.
                                              • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:30
                                                A jak Kropka chcesz zmierzyć te konsekwencje? jak? jak zmierzyc
                                                uczucia? Znasz metodę?

                                                Mój eks po smierci siostry płakał raz...na pogrzebie...to znaczy, ze
                                                jej nie kochał, albo kochał mniej? Wiesz jak cierpiał?
                                                Proszę Cie sa rzeczy niemierzalne i nie ma co sie licytowac kto
                                                bardziej. Bo dla jazdego jego dramat jest najwazniejszy i najwiekszy.


                                                Autorka tamtego wątku inwestuje jako matka pewnie bardzo dużo. Po
                                                efektach jednak widać, że gdzieś jako matka popełniła błedy. Moze
                                                była zbyt liberalna? Może dała sie pozbaść? A moze córce dawała
                                                uczuc mniej niz oczekiwała corka? A moze idzie tiu o zadzrosc o
                                                prtnera matki? Moze o rywalizacje? A moze o sto innych nieznanych mi
                                                powodów.

                                                Ale efekty tego, ze dobrze gdzieś po drodze nie było sa widoczne
                                                gołym okiem.
                                                • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:33
                                                  > Ale efekty tego, ze dobrze gdzieś po drodze nie było sa widoczne
                                                  > gołym okiem.

                                                  I?
                                                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:37
                                                    I co???

                                                    A czy ja gdziekolwiek napisałam, ze mam wyjscie z tej sytuacji??????
                                                    A pokaz mi takie moje słowa?
                                                    To nie ja mam patent na wszystko.

                                                    Ale gdybym to ja miała taki problem to mam nadzieje, ze zanim
                                                    zaszłabym w ciąze rozwiązałabym go wczesniej....ale ja takiego
                                                    problemu miec nie bede....dzieci wiecej nie planuje i za chiny nikt
                                                    mnie do tego nie zmusi, nawet chciejstwo mojej córki (na szczescie
                                                    poglądy na powiekszenie NASZEJ rodziny mamy takie same) tongue_outPPP
                                                  • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:41
                                                    > Ale gdybym to ja miała taki problem to mam nadzieje, ze zanim
                                                    > zaszłabym w ciąze rozwiązałabym go wczesniej....

                                                    A gdyby dopiero ciąża spowodowała zgrzyt?

                                                    > ale ja takiego
                                                    > problemu miec nie bede....dzieci wiecej nie planuje i za chiny nikt
                                                    > mnie do tego nie zmusi, nawet chciejstwo mojej córki (na szczescie
                                                    > poglądy na powiekszenie NASZEJ rodziny mamy takie same) tongue_outPPP

                                                    A jakby były inne to byś uszanowała uczucia córki? Mam wrażenie że kobietom
                                                    które mają jedno dziecko i nie chcą drugiego trudno zrozumieć Oksanę. Nie obraź
                                                    się.
                                                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:43
                                                    Staram sie nie dopuszczac do sytuacji które powodowałyby az taki
                                                    zgrzyt. Ty ciagle mnie pytasz o recepte a ja Ci pisze ze jej nie
                                                    mam. Rozumiesz to???

                                                    A ja mam wrazenie, ze mamy bobasów nie rozumieją, ze nastolatka
                                                    mozna kochac tak samo jak malucha. Brak doświadczenia tongue_outPP Nie obraź
                                                    sie smile))
                                                  • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:46
                                                    Moje dzieci to już nie bobasy smile Za rok idą do szkoły. Moja siostra dopiero co
                                                    skończyła 18 lat więc mam w miarę świeży obraz.
                                                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:49
                                                    To świetnie. Ubóstwiam moja sis, ale własne dziecie to zupełnie
                                                    inna bajka niz rodzenstwo...ale zawsze to jakies doswiadczenie. Za
                                                    sis na szczescie odpowiedzialnosc ponosili rodzice...ja od tego
                                                    wolna byłam smile))

                                                    Życzę zycia i Tobie i sobie i Wam wszystkim bez takich dylematów jak
                                                    ma Oksana.
                                                  • kropkacom Re: ale... 26.09.08, 13:51
                                                    > Życzę zycia i Tobie i sobie i Wam wszystkim bez takich dylematów jak
                                                    > ma Oksana.

                                                    Mogę się tylko pod tym podpisać.
                                                  • marianna72 Re: ale... 26.09.08, 14:32
                                                    A jakby były inne to byś uszanowała uczucia córki? Mam wrażenie że
                                                    kobietom
                                                    > które mają jedno dziecko i nie chcą drugiego trudno zrozumieć
                                                    Oksanę. Nie obraź
                                                    > się.

                                                    A ja mam wrazenie ,ze rodzicom malych dzieci trudno zrozumiec, ze z
                                                    chwila skonczenia 16 lat czlowiek nie staje sie z automatu dorosly,
                                                    ze teraz naprawde trzeba podwoic wysilki aby w tym trudnym okresie
                                                    (dla naszego dziecka ) wyjsc z tego wszystkiego obronna reka.
                                                    16 lat to nie jest najlepszy moment zeby sobie odpuscic," bo i tak
                                                    za kilka lat odejdzie z domu".
                                                    Rzoumiem oksane bo niestety jest w kropce i jakakolwiek decyzje nie
                                                    podejmie cos straci.
                                                    Zeby nie bylo, mam trojke dzieci, dwojke maluchow i nastolatka.





                                                • przeciwcialo Re: ale... 26.09.08, 13:52
                                                  A może popełniła błąd rozwiedzionych matek i starała sie za bardzo?
                                                  Mam w rodzinie przykład jak to matka robiła wszystko żeby
                                                  wynagrodzic dzieciom rozwód i wyprowadzkę ojca. Co się napłakała
                                                  przez nich. Teraz z perspektywy czasu kiedy dzieci mają swoje
                                                  rodziny sami przyznaja ze byli głupkami i upartymi egoistami.
                                                  • to.ja.kas Re: ale... 26.09.08, 13:55
                                                    Mogło tak byc. I inaczej tez mogło. Tak czy siak zazwyczaj rodzice
                                                    dają doopy i zle wychowuja swoje dzieci, nie na odwrót smile

                                                    Pozdrawiam
                                                  • falka32 Re: ale... 26.09.08, 23:12
                                                    Okropnie mnie irytuje wszechobecny jak powietrze, nawet u najrozsądniej
                                                    piszących osób pogląd, że przyczyną zachowania 16-latki musi być BŁĄD MATKI. Co
                                                    prawda nie umiemy go zdiagnozować, znaleźć, spekulujemy, gdzie on może być, ale
                                                    pomimo to nie poddajemy w wątpliwość tego, że on MUSIAŁ BYĆ. Jest oczywisty jak
                                                    dogmat, jeden możliwy związek przyczynowo - skutkowy. Dziecko robi coś nie tak
                                                    -> matka popełniła błąd. Jak w komputerze, kurcze.

                                                    Na zachowanie, osobowość, problemy nastoletniego dziecka mają wpływ także inne
                                                    czynniki. Naprawdę dziecko i matka nie są samotną wyspą. A może ten błąd
                                                    popełnił ojciec a matce tego błędu nie udało się naprostować, bo był równie
                                                    trudno uchwytny? A może jest to wpływ jakichś koleżeńskich zwierzeń i rozmówek
                                                    światopoglądowych z dziewczynami, plus zawzięty temperamencik, który również nie
                                                    jest BŁĘDEM MATKI.
                                                    Czy naprawdę uważacie, że MATKA ma tak wszechpotężny, boski wręcz i jedyny
                                                    istotny wpływ na to, jakim człowiekiem ostatecznie będzie jej dorosłe dziecko? I
                                                    każde jej zachowanie, świadome, czy nieświadome, kształtuje nawet poza jej
                                                    wiedzą jej dziecko w sposób nieodwołalny, zaś zachowania ojca, dziadków,
                                                    ojczyma, koleżanek, pierwszego narzeczonego, rodziców koleżanek, oraz cała
                                                    popkultura nie mają żadnej mocy, jeżeli Matka nie popełni ŻADNEGO BŁĘDU?

                                                    No proszę was...
                                                  • sir.vimes A co dziecko robi tu nie tak? 26.09.08, 23:18
                                                    Cierpi?

                                                    Przykre , że to jest "robienie coś nie tak".
                                                  • falka32 Re: A co dziecko robi tu nie tak? 27.09.08, 17:07
                                                    Jeden pies, czy cierpi, ma problemy emocjonalne, depresję, anoreksję,
                                                    zahamowania społeczne, czy też jest niegrzeczne, rozwydrzone, egocentryczne,
                                                    niekulturalne, nie uczy się, wagaruje, kradnie czy cokolwiek z zachowań/emocji
                                                    niepożądanych. Pierwsze, czego szukamy, to winy matki, BŁĘDU MATKI, to jest
                                                    defaultowa przyczyna.

                                                    Ciekawe, że jeżeli dziecko oschłej, egocentrycznej, toksycznej kobiety
                                                    obarczonej nałogami wyrośnie na dobrego, spokojnego, zrównoważonego emocjonalnie
                                                    człowieka, nikt patrzy na to jako na ZASŁUGĘ MATKI, choć byłoby to logiczne,
                                                    skoro wpływ matki jest tak wszechpotężny i jedyny, bez względu na to, czy matka
                                                    się stara, czy też nie.

                                                    Jak widać, stereotypy nie muszą się trzymać kupy ani mieć oparcia w faktach,
                                                    żeby świetnie funkcjonować w naszych głowach.
                                                  • babcia47 Re: A co dziecko robi tu nie tak? 28.09.08, 02:14
                                                    hmm, moze znów bedzie to generalizowanie, ale wydaje mi sie, ze w
                                                    życiu inni człowieka tak traktuja na ile im pozwala..jeżeli ktoś nie
                                                    zareaguje na wyzwiska pod swoim adresem..to może sie ich spodziewać
                                                    od tej osoby w przyszłosci, kiedy raz da sie sprowokować
                                                    do "tłumaczenia" z własnego zachowania lub decyzji, to ta osoba
                                                    będzie ponownie zadawała "niedyskretne pytania"..jeżeli raz pozwoli
                                                    osobie "nieuprawnionej" decydowac o swoim zyciu, może się
                                                    spodziewać, że ta osoba spróbuje to zrobić ponownie..i jest to
                                                    niezależne od wieku, płci lub zależnosci rodzinnych tej osoby, może
                                                    to dotyczyc wrednego sąsiada, teściowej, wscibskiej sąsiadki, kogos
                                                    z najblizszej rodziny itp. Matka w którymś momencie musiała pozwolić
                                                    córce na decydowaniu o swoim życiu w taki lub inny sposób, mozliwe,
                                                    że w tzw. "dobrej wierze" ale zaowocowało teraz takim a nie innym
                                                    zachowaniem córki, która z opisów sądząc czuje sie do tego wręcz
                                                    uprawniona i jest skłonna wyegzekwowac to nawet szantażem..stąd
                                                    opinie, ze matka tu zawiniła, ale nie tylko jako matka ale jako
                                                    człowiek, który komus nieuprawnionemu pozwolił ingerować w włąsne
                                                    zycie, bo ja też uważam, że powiększenie rodziny ustala sie z
                                                    partnerem..a dzieci się o tym informuje
                                                  • sir.vimes Re: A co dziecko robi tu nie tak? 28.09.08, 09:46
                                                    Falka, nie szukam błędu matki. Równie dobrze może to być błąd ojca czy wina
                                                    trenera-psychopaty z zerówki.

                                                    Ważne , że to matka może , powinna i co ważne chce coś z tym zrobić i pomóc
                                                    swojemu dziecku.
                                                  • falka32 Re: A co dziecko robi tu nie tak? 28.09.08, 11:14
                                                    Chodziło mi o klimat wypowiedzi w rodzaju:
                                                    "Autorka tamtego wątku inwestuje jako matka pewnie bardzo dużo. Po
                                                    efektach jednak widać, że gdzieś jako matka popełniła błedy. Moze
                                                    była zbyt liberalna? Może dała sie pozbaść? A moze córce dawała
                                                    uczuc mniej niz oczekiwała corka? A moze idzie tiu o zadzrosc o
                                                    prtnera matki? Moze o rywalizacje? A moze o sto innych nieznanych mi
                                                    powodów. Ale efekty tego, ze dobrze gdzieś po drodze nie było sa widoczne gołym
                                                    okiem."

                                                    To jest typowy przykład tego myślenia, o którym mówię, i które kiedyś
                                                    postanowiłam tępić smile
                                                    Powodów może być 100 i nieznanych, ale czemu za wszystkie 100 odpowiada w
                                                    świadomości społecznej matka?
                                                  • sir.vimes Re: A co dziecko robi tu nie tak? 29.09.08, 14:31
                                                    Dlaczego matka? Bo w Polsce dzieci mają kobiety. I mają je w próżni. To ciekawy
                                                    temat i w pełni się zgadzam, że szukanie źródła większości problemów zawsze w
                                                    błędach matki jest absurdalne. I chyba stanowi rewers tej samej niechęci i tego
                                                    samego stereotypu który o zrozpaczonej nastolatce każe mówić "rozkapryszona
                                                    g..niara".
                                  • sir.vimes Kropka, przeczytaj 26.09.08, 13:05
                                    proszę ten wątek - nikt nie zabrania Oksanie decyzji o własnej ciąży (sic, co za
                                    absurd w ogóle) i nikt nie sugeruje, że powinna zdać się na decyzję córki w tej
                                    sprawie.

                                    Problem (nieistniejący IMO zresztą) - czy nie urodzić dziecka , bo córka go nie
                                    chce - został wystarczająco omówiony w tamtym wątku. Pisanie po raz 200, że
                                    córka nie powinna decydować o ciąży matki niewiele wnosi bo NIKT z tym nie
                                    polemizuje.
                                    • to.ja.kas Re: Kropka, przeczytaj 26.09.08, 13:10
                                      sir.vimes napisała:
                                      > Problem (nieistniejący IMO zresztą) - czy nie urodzić dziecka , bo
                                      córka go nie
                                      > chce - został wystarczająco omówiony w tamtym wątku. Pisanie po
                                      raz 200, że
                                      > córka nie powinna decydować o ciąży matki niewiele wnosi bo NIKT z
                                      tym nie
                                      > polemizuje.

                                      AMEN smile
                                      • kropkacom Re: Kropka, przeczytaj 26.09.08, 13:12
                                        To po co ten wątek? Żeby źle o nastolatkach nie mówić?
                                        • nenia1 Re: Kropka, przeczytaj 26.09.08, 13:39
                                          kropkacom napisała:

                                          > To po co ten wątek? Żeby źle o nastolatkach nie mówić?

                                          Przede wszystkim, żeby pochopnie nie oceniac. Ludzi, oczywiście.
                                          Etykietowanie ludzie jest proste i wygodne, bo nie wymaga wysiłku umysłowego, a człowiek z natury jest leniwy.

                                          Choć to trudniejsze, warto starać się zrozumieć, co stoi za przyczynami pewnych zachowań. Nie oceniać, tylko zastanowić się, dociekać, dlaczego ktoś właśnie tak postępuje.
                                          Może to wcale nie egoizm czy rozkapryszenie, tylko lęk, poczucie odrzucenia powoduje zachowanie tej dziewczyny.
                                          Trudno wyrokować nie znając historii tej rodziny.

                                          Przerażające jednak jest to, jak łatwo negatywnie oceniać innych,
                                          i jak łatwo radzić, by nie przejmować się 16-latką, bo i tak już za wiele z niej pożytku nie będzie, bo niedługo się wyprowadzi.
                                          • to.ja.kas Nienia 26.09.08, 13:44
                                            jestes bardzo mądra kobietą.
                                            • kropkacom Re: Nienia 26.09.08, 13:48
                                              jestes bardzo mądra kobietą...bo masz takie zdanie jak ja smile
                                              • to.ja.kas Re: Nienia 26.09.08, 13:50
                                                No kurde jak długo je ukrywałas noooo tongue_outPPP
              • przeciwcialo Re: Dziękuję Ci za ten post 26.09.08, 12:26
                A jesli nie urodzi dziecka pod naciskiem córki to myslisz że to
                wyprostuje ich relacje? Że nie wróci to kiedys jak bumerang pełen
                żalu?
        • nenia1 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:25
          Dokładnie to.ja.kas.

          Mnie również tamten wątek swoją zajadłością i niechęcią do 16-latki zaskoczył. Tym bardziej, że tyle tu płaczących i wzruszających się na filmach, reportażach i reklamach o dzieciach mam.
          A tu, wychodzi na to, że najbardziej pożądane są zależne od mam małe dzieci, 16 letnie sa i tak już na wylocie, to co się nimi przejmować.

          Przecież można urodzić sobie kolejnego małego bobaska i od nowa realizować swą wspaniałą wizję macierzyństwa czując się bardzo potrzebną i ważną dla kompletnie bezradnego niemowlaczka.

          A 16-latka, która okazała się wyjść poza ramy ideału, niech spada do taty, zawsze można potrzymywać z nią więzi pisząc na gadu gadu.
        • babcia47 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:27
          odpowiem Ci z perspektywy osoby, która okres nastoletni swoich
          dzieci ma juz dawno za sobą..owszem dzieci w wieku 16-tu lat kocha
          się nie mniej niz niemowlaki..powiem więcej, dzieci w wieku 26 lat
          kocha sie tak samo!! Jednak to na co pozwala rodzic to tez jest
          rodzaj nauki dla nastolatka..a Oksana w duzym stopniu pozwoliła
          nastolatce na ingerowanie w życie swoje i swojego obecnego męza, co
          gorsza pozwoliła Młodej na stosowanie wobec niej szantazu..to jest
          uczenie przyszłej matki, żony, teściowej najgorszych z mozliwych
          sposobów rozwiązywania problemów z bliskimi..
          Wracając do wieku dziewczyny i uczuć..w momencie pójścia na studia
          dziecko praktycznie odchodzi z domu, czy nam się to podoba czy
          nie..mimo uczuc jakie nas łączą z dziećmi schodzimy na plan dalszy,
          dziecko zaczyna zyc własnym zyciem, znajomosciami, związkami..po
          prostu wyfruwa z gniazda. Majac 16 lat może być jeszcze na tyle
          niedojrzałe + bunt i burza hormonów, że nie jest w stanie
          przewidzieć konsekwencji swoich protestów..tego, ze sa one wynikiem
          egoistycznego widzenia swiata i do tego przez własny pryzmat. Nie
          pozwalając nastolatkowi rządzic własnym zyciem pokazujemy mu
          posrednio jak ten swiat jest zbudowany, jakimi prawami sie
          rządzi..że nie bedzie miał w zyciu wszystkiego co sobie zamarzy i że
          nie wszystkie decyzje zależą od niego..a rodzice nie są
          ich "własnością" a jedynie ludxmi silnie z nimi związanymi
          • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:32
            Babciu uwielbiam Twoje posty i zazwyczaj sie z nimi zgadzam, nawet z
            tymi o zostawianiu dzieci na chwile samych i tym podobnychsmile Z tym
            tez sie zgadzam. W 100%. ja tylko uwazam, ze gdzie s stało sie w ich
            relacjach coś złego do czegoś trzeba wrócic i cos spróbowac naprawic
            jesli sie da. Jestem natomiast pełna sprzeciwu przeciw
            natychmiastowemu stwierdzeniu "ona jest juz duza i tak sobie pojdzie
            wiec sie nie przejmuj i strzel sobie kolejnego dzidziusia".

            Jak juz pisałam nie znam złotej recepty na rozwiązanie problemu
            Oksany, co nie znaczy, ze podoba mi sie ton w jakim piszą w nim
            emamy.
            • babcia47 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:02
              fakt! ta sytuacja nie narodziła sie z dnia na dzień i chore relacje
              muszą mieć podłoże dłuższe..widać, ze matka juz od dłuzszego czasu
              godziła się z podobnymi zachowaniami córki inaczej ta nie byłaby tak
              kategoryczna i bezkrytyczna w swoim zachowaniu. Dla mnie zagadką
              jest tez postawa biologicznego ojca, który w takiej sytuacji pozwala
              na dwutygodniowa "wprowadzkę" córki w celach szantazu matki..co
              prawda jemu "podszczypanie" byłej moze sie podobac ale chyba nie
              widzi co dzieje się z dorastająca córka i jakie przekazy od rodziców
              dostaje..czego ją to uczy. Sytuacja została postawiona na ostrzu
              noza przez córke (z dyskretną pomoca jej ojca)..niestety tu chyba
              moze pomóc tylko działanie chirurgiczne..czyli zeby sytuację
              wyleczyc, trzeba kogos zranić..a biorąc wszelkie za i przeciw chyba
              lepiej zranic ego córki niż unieszczęsliwić siebie, obecnego męża i
              narazić na zrujnowanie zwiazku. W zwracaniu uwagi na fakt, ze
              córka "za chwilę" odejdzie z domu jest sporo racji..bo dziewczyna
              godzi się na zrujnowanie życia matce kosztem zachowania przez
              najblizsze 2 lata obecnego stanu rzeczy..a jest jeszcze pytanie czy
              potrafi udźwignąć potem, gdy sama zostanie matką, wyrzuty sumienia
              za zmarnowanie zycia matce, jeżeli juz dojrzeje do swiadomosci, ze
              ona jest tego przyczyną
              • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:08
                Babciu jakbym była pewna, ze tylko zranionym ego sie skonczy
                powiedziałabym pewnie "a olej córkę, niech się uczy".

                Gdzie wyczytałaś, ze biologiczny ojciec podpuszcza corkę? Moze ją
                przyjął bo ja kocha i nie widzi powodu do tego by kazac jej sie od
                siebie wyprowadzac bo to tez JEGO córka, która może darzy miłościa?

                I ja uwazam, ze jak sie długo cos psuło to nie naprawia sie tego w
                piec minut bo to ma bardzo niedobre konsekwencje i skutek zazwyczaj
                marny...jeszcze jak konsekwencje poniesie psuj, to jego koszty, jak
                ktos inny...to z lekka niesprawiedliwe.

                Dalej twierdze ze nie wiem co zrobic by było ideaslnie smile)
                • babcia47 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:29
                  > Gdzie wyczytałaś, ze biologiczny ojciec podpuszcza corkę? Moze ją
                  > przyjął bo ja kocha i nie widzi powodu do tego by kazac jej sie od
                  > siebie wyprowadzac bo to tez JEGO córka, która może darzy miłościa?
                  ..między wierszami..nie wyobrazam sobie by dziecko, które dotychczas
                  wolało mieszkać z ex wprowadziło się od tak na dwa tygodnie..a potem
                  bez problemów wyprowadziło, szczególnie, ze przez ten czas nie
                  kontaktowała sie wogóle z matką..i nie doszło do jakichkolwiek
                  rozmów na ten temat..musiał znac przyczyny i podłoze konfliktu, mimo
                  to zgodził sie na to. Córka moze pozwolić sobie na szantaz wobec
                  matki, bo zawsze moze odejśc do ojca, który zgadza sie na to zeby
                  być narzedziem takiego szantażu. Rozumiem przeprowadzkę na jakis
                  czas za zgoda wszystkich stron (matki, córki i ojca), rozumiem, że
                  ojciec chciałby zeby córka zamieszkała z nim na stałe (ale czy w
                  takiej sytuacji pozwoliłby jej sie znów wyprowadzic do matki?).
                  Pozwalając córce na takie "latanie" miedzy dwoma domami staje sie
                  narzedziem w jej rekach i smiem twierdzic, ze nie takim znów
                  nieświadomym..chyba, że powrót córki spowodowała jekaś deklaracja
                  Oksany, o której nam nie napisała..
                  • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:34
                    Moja rodzina w USA mieszka tak na dwa domy. Tam dziecko po rozwodzie
                    nie jest przypisane az tak bardzo do jednego z rozdziców i biorę pod
                    uwagę , ze róznice kulturowe mogą zaburzać nam ostrość widzenia.

                    "chyba, że powrót córki spowodowała jekaś deklaracja Oksany, o
                    której nam nie napisała.." - może byc tak, oczywiście. Mogłobyc tak,
                    ze córka wzieła coś za "dobra monete" i wróciła.

                    Moze byc egoistycznie wychowaną dziewczyną - tak treż moze byc (ale
                    ktos ją chował?)

                    Może nbyc tak, że córka za cholere nie chciała wórcic do domu i ojcu
                    zajeło 2 tygodnie przekonanie jej by wróciła do matki a na
                    wystawienie jej za drzwi nie miał siły (tez bym swego dziecka za
                    drzwi nie wystawiła).

                    Jakbym pomyslała to pewnie jeszcze sto pomysłow bym znalazła "jak to
                    mogło byc"? smile)) Dlatego miedzy wierszami staram sie nie czytac smile))
                    • babcia47 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:52
                      Tam dziecko po rozwodzie
                      > nie jest przypisane az tak bardzo do jednego z rozdziców i biorę
                      pod
                      > uwagę , ze róznice kulturowe mogą zaburzać nam ostrość widzenia.
                      ..w Polsce takie obyczaje tez nie sa niczym nadzwyczajnym..jednak to
                      czego matka boi sie najbardziej i czym Młoda ją szantazuje to
                      właśnie wyprowadzka do ojca..stąd wnoszę, że dotychczas mieszkała na
                      stałe z matką i nie było mowy o przenoszeniu sie z domu do domu..i
                      ze ojciec zgodził sie na posredni udział w tej rozgrywce, co jeszcze
                      bardziej utrudnia dojscie do ładu między kobietami w tej sytuacji. Z
                      drugiej strony nawet gdyby matka zgodziła się na tą wyprowadzkę
                      stawiajac "na swoim" i oznajmiając córce, ze dziecko urodzi wcale to
                      nie oznacza całkowitej separacji od niej, zerwania wiezi uczuciowej
                      itd. Kiedy młoda wyjedzie na studia sytuacja bedzie identyczna a
                      nikt nie twierdzi, ze studenta się nie kocha czy zrywa z nim
                      wszelkie wiezi..chyba, ze córka odgraza sie ze matki wogóle nie
                      będzie chciała widziec i znać bo zdecydowała się zrobic w zyciu
                      krok, który jej się nie podoba..
                      • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 14:00
                        babciu inaczej wygląda rozstanie z dzieckiem jak jedzie na studia
                        ale jest zgoda inaczej brzmi grożba córki. Ja widze róznice, jestem
                        przekonana, ze Ty tez.

                        Jak moje dziecko przygotowuje sie do wyjazdu za trzy lata to mnie to
                        boli i przeraza i martwie sie i juz cierpie ale to zupełnie inne
                        uczucia gdyby Młoda powiedziała "no to ja w takim badz razie sie
                        wyprowadzam, jestem zła, wsciekła, nie bede do Ciebie przychodzic,
                        ide do ojca".
                        I wierz mi, ze nawet jakbym była wsciekła to napewno mimo, ze pod
                        nosem moze burnełabym "a idz w cholere" to zrobiłabym jako matka
                        wszystko by dowiedziec sioe o co TAK NAPRAWDE młodej idzie i CZY JA
                        moge jakos naprawic nasze relacje a CO POWINNAM zostawic do
                        przetrawienia Młodej. Ale napewno nie pomyslałabym sobie "a i tak
                        stara juz jestes i tak za chwile bys sie wyprowadziła to idz w
                        diabły co sie bede przejmowac"....i tylko o to idzie w całym tym
                        moim tu pisaniu smile)))

                        Pozdrawiam
                        • babcia47 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 14:09
                          Ale napewno nie pomyslałabym sobie "a i tak
                          > stara juz jestes i tak za chwile bys sie wyprowadziła to idz w
                          > diabły co sie bede przejmowac"....i tylko o to idzie w całym tym
                          > moim tu pisaniu smile)))
                          ..no od tego to ja wogóle abstrachuje, bo kazdy by sie przejmował i
                          chyba nikt by tego ot tak nie zostawił..ale w moim przypadku ze
                          wskazaniam na "naprostowanie" małolata, jego sposobu widzenia świata
                          i relacji miedzy ludźmi (w tym najblizszymi)..a decyzję podjęłabym
                          niezależnie od "fochów"..i chyba najwiecej do powiedzenia miałby tu
                          mąż a nie dziecko..ale to moje zdanie..Oksana sobie sama chyba
                          zgotowała taki los i sama musi sie z nim zmierzyć..moze w ciążę
                          powinna zajśc kiedy córka bedzie przed maturą? i wilk byłby syty i
                          owca cała..maluch by sie urodził kiedy córka będzie juz na
                          studiach..nie przeszkadzałby w nauce, nie "odebrałby" mamusi i kupki
                          by nie smierdziały Młodej
              • melindap Na marginesie 26.09.08, 14:28
                babcia47 napisała:

                > potrafi udźwignąć potem, gdy sama zostanie matką,

                Nie lubię takich kategorycznych stwierdzeń. Skąd to przypuszczenie,
                że sama kiedyś zostanie matką??? Przecież jej nawet nie znasz i nie
                wiesz, czy będzie chciała mieć dzieci- w co wątpię, czytając o jej
                fobii. Nie lubię generalizowania, nie każdy chce być rodzicem i na
                szczęście nie ma takiego obowiązku.
                • babcia47 Re: Na marginesie 26.09.08, 14:38
                  generalizowanie..owszem choc nie do końca..znam sporo osób, które w
                  wieku nastoletnim buntowało sie (mniej lub bardziej jawnie) w
                  podobnej sytuacji..a potem okazywało sie, ze stawali sie wręcz
                  trzecim rodzicem dla malucha..znam też rodzenstwo, które długie
                  lata, w rózny sposób, usuwało ewentualnych partnerów z życia
                  matki..a po skończeniu szkoły sredniej zaczęło ją swatac na wszelkie
                  możliwe sposoby..jednak matka juz była "w latach" i przywykła do
                  samotnosci..jej córka zwierzała mi się, ze oboje z bratem mają
                  potęzne wyrzuty sumienia..właśnie dlatego ze odeszli z domu i matka
                  jest własciwie samotna..oni bywali tylko na święta w domu
                  • to.ja.kas Re: Na marginesie 26.09.08, 14:46
                    Babciu a ja mam starszą siostre która przzyła najszczesliwszy dzien
                    swojej ciąży w chwili jak poroniła. Nigdy nie chciała i nie chce
                    miec dziecka. Ta ciąża to był wypadek przy pracy...prawdziwy wypadek
                    i nigdy wiecej podobny wypadek jej sie nie przytrafił.

                    Także jednak generalizujesz. Co mnie potwornie dziwi bo zazwyczaj
                    jestes daleka od tego smile
                    • babcia47 Re: Na marginesie 26.09.08, 14:56
                      zacytuję siebie: "generalizowanie..owszem choc nie do końca"..no cóż
                      nikt nie jest bez wad..a ja juz na pewno nie smile))
                  • melindap Re: Na marginesie 26.09.08, 14:52
                    Ja też miałam wiele młodszą siostrzyczkę i mimo, że cieszyłam się,
                    że będę miała rodzeństwo, zachowanie matki już po urodzeniu siostry
                    zwaliło mnie z nóg. Oczekiwała, że będę wyręczać ich( matkę i
                    ojczyma) z obowiązków opieki nad małą itp. I nie chodzi tu o
                    sporadyczne wyjścia, lecz o podzielenie całodobowej opieki nad małą
                    między mnie, ojczyma i matkę. Dodam, że byłam wtedy przed maturą.
                    Więc spakowałam manatki i zamieszkałam u taty, a z matką stosunki do
                    tej pory są chłodne.
                    Wydaje mi się, że u Oksany już wcześniej musiało coś nie grać. Jeśli
                    córka nie lubi dzieci, to nic dziwnego, że wieść o ciąży matki może
                    odbierać jako personalny atak. Poza tym nie wiemy jakie są relacje
                    między nią, ojczymem a Oksaną. I potrafię zrozumieć córkę Oksany jak
                    i ją samą. I wiem, że każda decyzja, którą podejmie nie będzie
                    kolorowa.
      • madame_edith Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:39
        Moi rodzice się rozeszli, jak miałam 13 lat, siostra 11. Obie od
        początku siłą wypychałyśmy matkę na randki (ładna była i młoda, więc
        zainteresowany się znalazł dość szybko). Ona się opierała, że
        ptrzecież my jej potrzebujemy, a my jej cały czas tłukłyśmy do
        głowy, że jeszcze parę lat i zostanie sama, bo my wyjedziemy na
        studia i tam nie wrócimy. Dała się przekonać, po dwóch latach wyszła
        za fajnego faceta, z perspektywy czasu twierdzi, że jest z nim
        szczęśliwsza niż była z moim ojcem. Mimo, że tego chciałam nie było
        mi początkowo latwo się odnaleźć w tej rodzinie, ale cieszę się, że
        tak to się potoczyło i nie miała w stosunku do niej zaborczych
        zapędu ani nie czułam obaw, że ją tym stracę.
        • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:44
          "czapki z głów" dla Twojej mamy. I dlatego mysle, ze coś musiało sie
          dziac nienajlepszego duuuużo wczesniej w rodzinie Oksany, ze doszło
          do takiego wybuchu właśnie teraz.
          Może ona nie czuła sie wcale tak kochana? Moze czuła, ze musi
          walczyc o uczucia mamy? A moze jeszcze cos sie działo czego Oksana
          sobie nie uswiadamia i oczym my tu piszac swoje dobre rady nie mamy
          pojecia?

          Ale problem jest i sam z siebie się nie wziął. Oksana i jej partner
          gdzieś go wyhodowali, moze zupełnie nieświadomie.

          Ja też wolałabym by moja mama sie rozwiodła i znalazła sobie kogoś
          lepszego niż mój ojciec, który jest cudnym ojcem ale męzem do luftu.
          Mało tego, myslałam o tym juz tak jak miałam z 12 lat. Ale do
          sytuacji Oksany ma się to nijak.
          • madame_edith Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 12:55
            Można mój post potraktować jako potwierdzenie, że jeśli relacje w
            rodzinie są rzeczywiście dobre, to nie ma miejsca na takie próby
            sił. I zgadzam się z tym co piszesz w 100%.
            • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:01
              Dziekuje Madame/

              te relacje gdzies były spieprzone i to porządnie. Ale gdzie i jak je
              naprawić to niestety nie wiem. Jakbym wiedziała to siedziałabym w
              NYC , robiła za psychologie i zarabiałabym w dolarach duże sumy smile
              • to.ja.kas Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 13:02
                to.ja.kas napisała:
                >robiła za psychologie

                psychologa oczywiście
          • sir.vimes No cóż, ona nadal walczy 26.09.08, 13:10
            >
            > A ja nie czuje się na siłach powiedzieć "olej pragnienie mienia jeszcze jednego
            > dziecka".

            jak widać.

            W sumie jakby rozważyć to co pisze Moofka - o poczuciu, że nikt cię nie chce itd
            i pewnej rezygnacji - smutne to jest, ze najlepiej jest właśnie zrezygnować. Bo
            i tak ta walka o uczucie zostanie zrozumiana i odebrana przez większość ludzi
            jako kapryszenie g..niary li i jedynie.
            • to.ja.kas Re: No cóż, ona nadal walczy 26.09.08, 13:17
              Dlatego nie uwazam, ze najwiekszą konsekwencję poniesie Oksana.
              Poniesie. To prawda?
              Ale moze córka juz pokrzywiona przez jakies doswiadczenia, teraz
              kiedy stanie przed faktem dokonanym całe zycie bedzie niesc ból lub
              poczucie odrzucenia???? Nie wiem .

              Za wiele pytan potrzebnych by to próbowac ocenic. Bo i relacje jej z
              ojcem wazne i z ojczymem i z matka 9ale z jej perspektywy a nie
              Oksany).

              Uważam, ze obie kobiety w tej rodzinie gdzies po drodze sie
              pogubiły. Oksana jako matka, córka jako jej potomkini.
              Ja im zyczę by to dziecko które już chyba nosi Oksana ich nie
              oddaliło od siebie. I naprawde wiele tu zalezy od Oksany, jej
              madrości, determinacji, miłosci, cierpliwosci, uwagi. Czy bedzie je
              miała majac w domu małe dziecko? Oby
              • margot022 u mnie było tak... 26.09.08, 14:44
                Kiedy zaszłam w ciąże córka mojego męża miała 14 lat. Niby mówiła,
                że się cieszy z kolejnego braciszka ( z tym od mamy mieszka) ale od
                razu zaznaczała, zebyśmy nie liczyli na to ze bedzie z nim zostawać.
                Nie liczyliśmy smile. Obecnie córka męża nie ma prawie żadnego kontaktu
                z Piotrkiem. Czemu tak sie stało? Nie wiem, po części myśle, że to
                zazdrość o to, że tata ma syna i o to, że jest super ojcem którym
                dla niej nie był. Ja nie naciskam na jej wizyty u nas nie naciskam
                na zabawe z bratem. Wiem, że dla niej pojawienie sie Piotrka wiele
                zmieniło i ma prawo go nawet nie lubić. Ważne jest, żeby mój mąż
                nigdy nie dał je odczuć, że jest na drugim miejscu bo nie jest,
                chociaż jej się wydaje inaczej...
                • to.ja.kas Re: u mnie było tak... 26.09.08, 14:48
                  Smutne. Przypomina to o czym pisała Moofka.
                  Nie chciałabym by moje dziecko kiedykolwiek było narażone na takie
                  uczucia.
                • nangaparbat3 a u nas tak 26.09.08, 19:37
                  Kiedy córka miala 13 lat, urodziła sie jej przyrodnia siostra. Jej tato zabrał
                  młoda do szpitala, a macocha od pierwszej chwili podkreślala, ze dziewczyny są
                  siostrami. Po trzech latach doszedł braciszek. Niedawno byla u mnie next, z
                  małym (ma rok), wychodziła juz i gadałysmy w przedpokoju kiedy otworzyły sie
                  drzwi i stanęla w nich córka. W pierwszej chwili zobaczylam na jej twarzy
                  zdumienie, a zaraz potem wielką radosc. To było dla mnie ważne zdarzenie, córka
                  nie miala czasu, by udac czy powstrzymac emocje, ta radosc (zeby nie powiedziec
                  szczęście) na jej buzi byla autentyczna. Ona po prostu zwyczajnie te dzieci
                  kocha, siostrę z wzajemnoscią, brata pewnie też, choc na razie mało kumaty.
                  Ale to są dzieci taty, nie przeszkadzaja jej w spaniu, nie marudzą, czasem sie
                  nimi opiekuje i wtedy klnie, mimo milosci. No i mna dzieli sie tylko z moja pracą.
      • nangaparbat3 Hrabino 26.09.08, 19:07
        Przestań się zadręczac.
        To była suwerenna decyzja Twojej matki i nic Ci do niej.
        "Gdyby poznała..." - ale widocznie nie poznała. Nie szukała.
        A "ulożyc sobie zycie" mozna nie tylko w związku damsko meskim (czy nawet
        damsko-damskim).
        Udane zwiazki naprawdę zdarzaja sie rzadko, a wyrzekac sie niezaleznosci na
        rzeczy zwiazku byle jakiego, zeby juz nie powiedziec złego - no wybacz.
        \Byc moze Twoja mama jest szczęśliwsza niz sobie wyobrazasz - w kazdym razie
        goraco jej tego życzę.
    • burza4 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 26.09.08, 18:49
      spora część respondentek szuka usprawiedliwienia dla dziewczyny w
      typowo babski sposób zakładając, że jak się dotrze do przyczyn
      problemu, to da się go łatwo wyprostować i wszystko będzie dobrze.

      tymczasem z dziewczyną są problemy raczej nie od wczoraj - bo
      przecież nie z powodu planowanej ciąży matka lata z nią po
      psychologach. Być może nie umie trafić na sensownego, bo o ile
      napatrzyłam się w filmach - amerykańska psychologia sprowadza się do
      tego, że ma się prawo do wszystkiego, a reszta ma to zaakceptować i
      już.

      rozwijając teorię problemu - poniekąd wskazuje się, że to matka ma
      się bardziej postarać, dotrzeć, zrozumieć, przeanalizować. Tylko
      skąd to założenie, że mamy do czynienia z biedną, zagubioną istotą,
      a nie egoistyczną, rozwydrzoną nastolatką, którą ktoś chyba jednak
      przyzwyczaił do tego, że wszystko kręci się wokół jej osoby?

      skąd przypuszczenie, że trzeba jej pomagać oswoić się z sytuacją
      (zresztą - ile mialoby to trwać?), może po prostu jest zwyczajnie
      wredna i chce ustawiać otoczenie pod swoim kątem? manipuluje matką,
      usiłuje dominować w tym układzie. Założę się, że matka usiłowała
      rekompensować jej rozbitą rodzinę, a być może również brak czasu
      ojca (nie wiem, ale zakładam, że jeśli ktoś jest bogaty to
      jednocześnie zasuwa jak motorek, im wyższe stanowisko tym mniej
      czasu dla rodziny).

      jeśli byłoby jej z matką i ojczymem źle - już dawno przeniosłaby się
      do ojca. Według mnie ona nie boi się stracić matczynej miłości, ona
      boi się, że pojawienie się dziecka zmieni status quo o tyle, że jej
      osoba nie będzie w centrum uwagi, i nie będzie mogła sterowac
      starymi tak, jak jej pasuje. Najzwyczajniej w świecie nie chce
      rezygnować z roli księżniczki (poniekąd zrozumiałe), po co dorabiać
      do tego ideologię?
    • nangaparbat3 dziekuje za ten watek 26.09.08, 19:29
      Sama mialam dokladnie takie same odczucia jak Ty.
      Wielokrotnie zresztą spotykalam sie w necie z bezpardonowymi atakami na
      mlodziutkie dziewczeta i kobiety. Nie zapomne ataku na forum "macochy" na czyjąś
      pasierbicę, chyba juz nawet pełnoletnią dziewczynę, ktora zaszla w ciążę ze
      swoim chlopakiem, chciała urodzic, wyjśc za maż i troszczyc sie o dziecko, meza
      i dom.
      mam wrazenie - moze mylne - ze nastoletnie dziewczeta budzą w nas, kobietach, o
      wiele wiekszą agresję niz nastoletni chlopcy.

      A wracajac do watku Okasany: znałam chlopca, ktorego mama wyszla drugi raz za
      maż i urodziła dziecko. Ten chlopiec był wybitnie inteligentny i wyjatkowo
      dobrze wychowany, dorosli zachwycali sie nim. Ale kiedy nie widzieli, co robi, w
      paskudny sposob dokuczał rówieśnikom, bardziej bolesnie niz najgorsi chuligani.
      A w nocy sikal do łózka. Mial wtedy 12 lat.

      Chcę przez to powiedziec, że przyrodnie rodzeństwo ze strony matki, to wyjatkowo
      trudna do zaakceptowania sytuacja. I nie chodzi tu o dobra czy złą wole ze
      strony dziecka (nawet nastoletniego), myslę ze cały konflikt rozgrywa sie przede
      wszystkim na poziomie nie do końca lub wcale nie uświadomionych emocji.
      • falka32 Re: dziekuje za ten watek 27.09.08, 00:08
        Z siły negatywnej reakcji dziecka na wiadomość o przyrodnim rodzeństwie ja bym
        nie wnioskowała o tym, jak będzie wyglądała ich relacja w przyszłości. Przykłady
        są różne i liczne. Mój własny, sympatyczny syn, który uwielbiał swojego
        przyrodniego dwuletniego brata, na wiadomość, że jestem znowu w ciąży
        rozwrzeszczał się na temat, że nie chce żadnego pier....nego bachora w domu i
        dalej nie powtórzę bo było gorzej. Nigdy jeszcze nie widziałam, żeby go aż tak
        nerwy poniosły. Ja to skwitowałam (w związku z opadem szczęki zabrakło mi
        ripost), że jest mi przykro, że wyraża się per "pier...ny bachor" o kimś, kogo
        nawet jeszcze nie zna - i na tym zakończyłam dyskusję. Foch trwał tydzień, teraz
        owoc tej ciąży ma ponad rok i jest jego jeszcze bardziej ulubionym
        pieszczoszkiem, niż pierwszy braciak.

        Ale.. z drugiej strony (zakładając, że historia oksanki jest prawdziwa, zresztą,
        to nie ma znaczenia, jest case study do omówienia) matka mówi wyraźnie wiele
        razy - znam swoją córkę, ona to zrobi, zdania nie zmieni. Dla mnie, jak rodzic
        tak mówi, to na ogół jest święte. Ona to dziecko zna od urodzenia. Jeżeli wie,
        że jest z natury zawzięte, pamiętliwe, honorowe i uparte, jeżeli od zawsze
        wiedziało, czego chce, jeżeli zawsze dotrzymywało słowa - to można sądzić, ze
        tym razem też tak będzie. Tak samo, jak ja wiedziałam z niezbitą pewnością, że
        foch mojego nastolatka nie świadczy o niczym, oprócz chwilowych emocji - bo go
        znam, więc mogłam to bezpiecznie olać i poczekać, aż mu przejdzie. Przy tym
        założeniu matka słusznie zrobiła, że poszła z nią do psychologa, tak samo, jak
        ja słusznie zrobiłam, że nie poszłam smile

        Więc wyglada na to, że dziewuszka może być niezłą twardzielką. Może być tak, że
        się zaweźmie i nie odpuści, żeby nie stracić twarzy, bo jest z tych, którzy
        prędzej zginą, niż się poddadzą.

        Trudno mi uwierzyć w fobię. Prędzej uwierzę, że dziewczyna wkręciła terapeutów,
        nauczywszy się objawów na pamięć, a do opisanego powyżej typu charakteru to by
        nawet pasowało smile Fobia to jest lęk, paniczny lęk nie do opanowania, a nie
        nielubienie i brzydzenie się - nie wierzę, żeby reagowała realną traumą na każde
        dziecko, które znalazło się w jej pobliżu, nie wierzę, żeby rodzice tego
        wcześniej nie dostrzegli.

        Reszta jest zagadką, bo nie mamy danych. Czy to jest forma ukarania matki za
        zdradę ich miłości, czy ciche podpuszczenie tatusia, czy może dziewczyna
        rzeczywiście jest egocentryczna (to tez nie musi być wina matki, egocentryzm
        może być cechą wynikającą z konstrukcji psychofizycznej) a może dziewczyna ma
        delikatne cechy autystyczne albo problemy sensoryczne i nie umie tego wyrazić
        inaczej, ale naprawdę nie jest w stanie znieść chaosu i nadmiaru bodźców.
        A może to wszystko naraz plus paskudny, zawzięty temperamencik (który potem jej
        się bardzo przyda w pracy)?


        Co zrobić? Czasami nic się nie da zrobić, trzeba dokonać wyboru i wierzyć, że
        jest on suma sumarum najlepszy z możliwych. Że wyprowadzka do ojca nie okaże się
        niczym złym, że ostatecznie wyniknie z tego jakaś - jakakolwiek - lekcja,
        korzyść dla córki a efekty tej lekcji mogą być widoczne dopiero za wiele lat.
        Można nawet powiedzieć córce "a wiesz, że ty masz chyba dobry pomysł z tą
        przeprowadzką do ojca, bo jak w domu będzie mały, to ty się będziesz męczyć i
        stresować, a ojciec jest za tobą stęskniony, może dla was obojga to będzie
        dobrze spędzony czas?" - nie sprowadzajac tego do osobistej tragedii ani wojny,
        uchylając się z linii ciosu szantażu,
        tylko dając dziecku błogosławieństwo na drogę?
    • szyszunia11 Re: a propos oksanki - przyrodnie rodzeństwo 27.09.08, 00:53
      No właśnie sir.vimes... mnie bardzo ciekawi przyczyna tej postawy u córki oksanki i rezygnacja matki z walki o "uzdrowienie" córki, która jak widać jest osobą tak przepełniona lękiem, że prędzej czy później będzie musiała się z tym zmierzyć, pewnie w innych okolicznościach. Przeraża mnie podejście: to jest fobia, ni ema na to rady. Mam znajomą psycholog, nie wyobrażam sobie, żeby tak podeszła do sprawy, mimo, że nie jest specjalistą z NYCwink
      zwłaszcza, że jeśli ktoś ma fobię, choćby na te przysłowiowe pająki, to przecież tak naprawde nie boi się pająków, tylko czegoś innego, a ten lęk projektuje... tym bardziej w sytuacji opisywanej przez oksankę... Jej córka ma poważny problem i moim zdaniem nie wolno przejść nad nim do porządku dziennego, abstrahujac od kwestii drugiego dziecka nawet.
      Oczywiście jest druga opcja, że to monstrualny egoizm, taki pozbawiony instynktu samozachowawczego (bo zazwyczaj taki rzucający się w oczy egoizm ludzie próbują ukryć, a dziewczyna ze wszystkim kawę na ławę)... Ja i tak jestem zwolennikiem tezy, że to głęboko zakorzeniony w tej dziewczynie lęk, poczucie zagrożenia. no ale podobno lekarze zdiagnozowali fobię... tylko "cy tys to prowda?"
Pełna wersja