gooochab
02.10.08, 19:49
No wyć mi się chce z nerwów...

Mam, jak już pewnie część z Was wie 7 miesięcznego synka.
Byliśmy dziś na szczepieniu rozbierając go zaznaczyłam, żeby nie naciągała
siusiaka(!!!!!)
No szlag mnie jasny trafi.
Odwróciłam się na chwilę- naciągnęła sz.m.a.t.a. jedna i jeszcze mi mówi, że
trzeba!!! Ja jej na to, że nie pozwoliłam na naciąganie i dlaczego to zrobiła.
Bo trzeba, chociaż co prawda on roku jeszcze nie ma, ale już zacząć można.
WRRRRRRRRRRR no nie wiem po jaki hhhhhhh!!!
Za chwilę patrzę- krew leci, siusiak pękł (no nie na pół, ale skórka).
Mówię "pani doktor", a ona mi na to maść jakąś z antybiotykiem przepisała...
ręce mi opadły. Mówię, że to już chyba przesada, bo to ona uszkodziła dziecku
skórkę i to ja od niej powinnam tą maść dostać, a nie ją jeszcze kupować!!!
Nie chodzi o to ile maść kosztuje, ale o sam fakt!!!!!
kurrrrrr.... czy kiedyś trafię na takiego lekarza, który wreszcie posłucha
moich widzimisię!!!
Nie mogę, weźcie mnie walnijcie, bo nerwa mam cały dzień przez to