drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie

03.10.08, 09:51
Po raz pierwszy odważam się na publiczne wyżalenie,bo jestem od
wczoraj wyjątkowo przygnębiona.Jestem mamą dwójki dzieci - chłopca
czteroletniego i ośmiomiesięcznej dziewczynki.Mieszkamy z dala od
rodziców,oboje z mężem pracujemy - on w dzień, ja wieczorami, więc
codziennie w zasadzie się mijamy.Gdy wczoraj wróciłam do domu i
znowu spotkałam męża ze skrzywioną miną i pretensjami, że mały
niegrzeczny a córeczka ciągle płacze, załamałam się i zwątpiłam, czy
słuszna była decyzja o drugim dziecku.
Zawsze chcieliśmy mieć co najmniej dwójkę, ala czy to rozsądne w
sytuacji, gdy nie ma się pomocy ze strony dziadków? Rodzice męża
kochają dzieciaki, ale pracują na roli i nie mogą na dłużej
przyjechać.Moi rodzice z kolei są bardziej mobilni, ale mają własne
życie, a do wnuków zagladają na chwilę, zostawiają worek słodyczy i
już ich nie ma, nawet na wakacje niezbyt chętnie nas widzą u
siebie,bo dzieci=hałas+bałagan.Na codzień zatrudniamy do młodszej
nianię na kilka godzin,kiedy ja muszę popracować w domu;na więcej
niestety nas nie stać,co nie podoba się mojemu M(on marzy, by jak za
czasów jednego dziecka uciać sobie drzemkę po pracy, jak niania
zajmuje się dzieckiem)
A jak wy myślicie, czy to rozsądne, pakować sie w drugie dziecko w
takiej sytuacji? Może rację miała moja mama, która na wieść o mojej
upragnionej drugiej ciąży przestała ze mną rozmawiać, a już po
urodzeniu córeczki wygarnęła, że 'na pewno zepsujemy dziecko'(mowa o
synku)? Przecież to oczywiste, ze czas, który możemy mu poświecić w
chwili obecnej skurczył się bardzo(kiedy przychodzi z przedszkola
bawi się sam, mąż je obiad, potem przejmuje małą od niani, o 19
przychodzę ja, karmimy, kąpiemy, kładziemy spać, ew.czytam bajkę na
dobranoc).To sie pewnie zmieni, kiedy córeczka się nieco
usamodzielni, ale czy do tej pory naprawdę nie stracę kontaktu ze
starszym? Dodatkowo synek od urodzenia dzidzi jest bardzo
nieposłuszny, stara się ściagnąć naszą uwagę niegrzecznym
zachowaniem i dokuczaniem siostrze.
Może któraś z was wybrnęła szczęśliwie z podobnej sytuacji? Czy
naprawdę jesteśmy na straconej pozycji?
    • e_r_i_n Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:05
      Jeśli starsze dziecko jest odsunięte na dalszy plan, bo jest młodsze
      i musi zająć się same sobą, to nie nic dziwnego, że się buntuje.
      Problemem nie jest brak dyspozycyjnych dziadków (BTW absurdem jest
      dla mnie ewentualne uzależnienia prokreacji od tego, czy dziadkowie
      będą współrodzicami), tylko nieodpowiednie podejście do wychowania
      dzieci Twojego męża. Wystarczy, że młodsze wpakuje w wózek i pójdzie
      z dzieciakami na plac zabaw. Nie będzie musiał wtedy 'męczyć się' z
      opieką nad dziećmi w domu.
    • karambol45 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:10
      wydaje mi sie że bardziej popracuj nad starszym dzieckiem, bo
      poprzez bunt chce zwrócic na siebie uwagę , poza tym teraz już nie
      rozpatruj tego czy dobrze zrobiliscie czy źle planując 2 dziecko ,
      jest 2 i koniec kropka i ustalcie sobie sposoby aby było dobrze,
      u nas na starszego pomógł wyjazd na 3 tyg. /akurat były wakacje/
      mały miał wtedy rok i starszy przekonał sie że jednakowo ich
      traktujemy a i wypoczywając mielismy więcej czasu dla nich obydwu
      życze powodzenia!
      • phantomka Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:20
        To nie mlodsze rodzenstwo krzywdzi starszego, tylko ew. rodzice
        swoja postawa. Czasu dla dziecka za duzo chyba nie macie, a wlasnie
        teraz potrzebuje go sporo. Jezeli ojciec ma taka postawe, to dzieci
        na pewno ja czuja, to wam nie ulatwia kontaktow z dziecmi.
        Ty masz dla niego moze godzine dziennie. To przy pojawieniu sie
        nowego czlonka rodziny zdecydowanie za malo czasu.
    • przeciwcialo Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:12
      A moze pomyłka nie były dzieci ale mąż?
      • doriss22 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:28
        Odkąd pamiętam zawsze marzyłam o gromadce dzieci, może dlatego że
        samam jestem jedynaczką i bardzo mi z tym źle. Dziś mam dwoje dzieci
        i na tym poprzestane. Jest nam ciężko bo podobnie jak u Ciebie nie
        mamy pomocy. Moi rodzice daleko, teściom się nie chce. Bardzo często
        mam wyrzuty że starszemu synowi nie poświęcam tyle czasu co kiedyś,
        ale on jest już w 2klasie więc dużo rozumie. Dziś wiem że jedno
        dziecko to wygoda, pamiętam że mogliśmy pozwolić sobie na odpoczynek
        czy wypady wieczorne bo mama czy teściowie jednym dzieckiem jeszcze
        mogli się zając. Dwójki już nikt nie przypilnuje bo hałas, kłócą
        się, biją , krzyczą, płaczą. Ale musimy sobie radzić, cieszę się że
        mam dwójkę, że mają siebie, zaczynają sie już coraz lepiej rozumieć,
        mają wspólne zabawy, nam lżej. Nie załamuj się, ja też mam takie
        chwile jak ty (bo brudno, bo krzyczę ja o oni płaczą) ale dzieci
        rosną, usamodzielniają się, jest coraz łatwiej. A na męża juz dawno
        przestałam liczyć, staram się tak organizować czas żeby zająć
        jednego poświęcając czas drugiemu (z jednym lekcje a młodzy w tym
        czasie zabawa garnkami, łyżeczkami, spodeczkami oczywiście mam go na
        oku) i jest ok, ale długo brałam się w garść. Pozdrawiam.
    • beata7305 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:17
      Mam dwóch chłopców: ośmiolatek i dziesieciomiesięczny. Też żal mi starszego, bo albo karmię malucha, albo przewijam, albo usypiam, albo zabawiam... Z tym, że ja nie pracuję. Po południu kiedy mały śpi wolny czas poświęcam starszemu. To samo wieczorem. Mały zasypia ok. 21 i do 22 mamy czas tylko dla siebie (ja i starszak). Mąż gdy tylko jest w domu też zajmuje się dziecmi i nie ma żadnego wylegiwania się (ja też nie dosypiam chociaż padam ze zmęczenia). Oprócz tego w weekendy wychodzimy gdzieś ze starszym tzn. ja albo mąż (kino, basen, teatrzyk itp.). Tak żeby to był czas poświęcony tylo starszakowi. Nie wiem co Ci doradzić, u nas funkcjonuje to tak jak opisałam. Może bardziej włączyc męża do opieki. Jedno jest pewne czterolatek nie może pół dnia przebywać poza domem a drugie pół sam się bawić. Poczuje się niechciany, odtrącony. Zresztą juz tak się czuje skoro rozpaczliwie próbuje zwrócić na siebie uwagę.
      Myślę, że nie jesteście na straconej pozycji, ale dużo pracy przed Wami. Zyczę powodzenia. I jeszcze jedno u nas wcale nie jest różowo. Starszy już kilka razy pytał, czy nie możemy małego oddać do adopcji.
    • maga_luisa Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:18
      Absurd, i tyle.
    • osa551 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:21
      Też mam dwójkę maluchów (5 lat starsze, 6 miesięcy młodsze) i nie miewam pomocy
      od dziadków. Wydaje mi się, że problemem w tej całej sytuacji nie jest drugie
      dziecko, tylko Twój mąż, któremu się wydaje że to nie jego dzieci.

      On ma pretensje, że mały ze skrzywioną miną a córeczka płacze???? A ojcem jest
      on czy listonosz???? A Ty masz do niego pretensje, że dzieci płaczą czy się po
      prostu nimi zajmujesz tak, żeby nie płakały? Najłatwiej być ojcem jak zona się
      zajmuje maluchami a facet siedzi przed TV albo kompem. Trochę trudniej zabawiać
      maluchy.

      My z mężem pracujemy, córka chodzi do przedszkola, zatrudniamy 2 opiekunki, żeby
      córka nie czuła się opuszczona. W weekendy ciągamy ją na place zabaw, do cyrków,
      kin etc. Cały czas jest ktoś gotowy się nią zająć. I co? I też jest afera, że
      jej nie kochamy, że jest młodszy brat etc. Musi przejść przez ten okres i tyle.
    • jowita771 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 10:22
      Spróbujcie spędzić trochę czasu tylko z synkiem, choćby porozmawiać z nim,
      poczytać, kiedy mała śpi.
      Jeśli chodzi o komentarz Twojej mamy, to ręce opadają. ja na Twoim miejscu
      uświadomiłabym każdego cham komentującego cudze decyzje, że to nie jego interes.
      I nieważne, czy to matka, czy sąsiadka, guzik jej do tego.
      • szymama Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 11:26
        moj syn ma 7 lat, corka 8 mies. Mieszkamy za granica, nie mamy tu do
        pomocy NIKOGO!
        Moj maz pracuje nocami, ja pracuje na dzien- co prawda tylko 24 godz
        w tygodniu, ale pracuje.
        Hehehee, marzy nam sie trzecie dziecko, czego w najblizszej
        przyszlosci nie wykluczamy smile
        Moj maz jest super tata, swietnie sie dzieciakami zajmuje. Chodzi z
        nimi na spacery, wydurnia sie na lozku. Razem. Nigdy nie zostawia
        ktoregos z dzieci, bo za male czy za duze.
        Czasami ( tez nie czesto, niestety) Idzie tylko z synem np do mc
        donaldsa, na base, bo biblioteki czy do fryzjera.
        Czasami gra z nim na komputerze.
        Nie problem,em jest tu drugie dziecko, tylko maz.
        namow go na kontakt tylko z synkiem, na wspolne spedzenie czasu.
        szczerze moiwac jakby mnie rodzice odrzucili, bo urodziloby sie
        mlodsze dziecko, tez dalabym im do wiwatu.
    • daga_j Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 12:44
      Uważam, że to jakieś wydumane problemy - myślisz, że wszyscy decydujący się na
      kolejne ciąże to ci, którzy mają pomoc pod ręką? To przecież dzieci są matki i
      ojca i to ich obowiązek się nimi zajmować, a nie oczekiwać pomocy od innych. Ja
      mam dwójkę dzieci i sama się nimi zajmuję, mąż od 18 jest w domu i wtedy razem,
      ale żeby mi ktoś przyszedł do domu posprzątać czy pobawić dzieci, czy
      zakupy/gotowanie - cokolwiek to nie ma - i to jest NORMALNE. Dorośli ludzie
      którzy zakładają rodzinę muszą być samodzielni.
      Wiadomo, że pierwszy rok drugiego dziecka jest dość trudny organizacyjnie bo
      czasu dla starszego dziecka jest mniej, ale gdyby ludzie nie przezwyciężali
      takich problemów to większość z nas byłaby jedynakami, tak? Bez sensu. Dla
      normalnego człowieka siostra czy brat to ktoś bardzo ważny i cieszy się, że
      rodzice mu kogoś takiego "zafundowali", im starsze dzieci to ich relacja bliższa
      a w dorosłości mogą na sobie polegać, nawet gdy rodziców zabraknie.
      Wasz synek jest na etapie zazdrości o siostrę ale za ileś czasu będą razem
      szaleć i nie będziesz sobie wyobrażała, że syn mógł zostać jedynakiem.
    • jo-asiunka Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 13:33
      marzę o drugim dziecku, zawsze chciałam mieć trójkę i maż tez, ale ostatnio
      nieco spuściliśmy z tonu i wystarczy nam dwójka.
      Ale jak czytam te posty, które mają być optymistyczne, bo są pod hasłem: DA SIĘ
      z dwójką bez pomocy, to lekko opadają mi ręce. A czas dla rodziców? Tego czasu
      nie ma - do 22 mam czas dla starszego... Może jestem straszliwą egoistką, ale
      jak długo tak żyć, nie po to chcę mieć dwójkę, zeby tylko przetrwać jako tako,
      aż się nie usamodzielnią i dadzą mi względny spokój. Ja też chcę poczytać,
      spędzic wieczór z meżem...
      juz teraz rzadko mamy okazję na bezdzietny wieczór, bo też nie mamy dziadków w
      pobliżu, a co będzie przy dwójce? Mamy trzy pokoje, ale bez możliwości spania w
      salonie połączonym z kuchnią. Jak pomyślę sobie o kłóniach z powodu wspólnego
      pokoju...
      Powiem Wam, że sama nie wiem, nie chcę stracić czegoś (kogoś) ważnego przez
      wygodnictwo, ale nie chcę też mieć rodzinnego piekiełka i życia WYŁĄCZNIE dziecmi.

      Moją córeczkę bardzo kocham, poświęcam jej dużo czasu, ja i mąż. Ale sama nie
      wiem, jaką decyzję powinnismy podjąć.
      • szymama Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 13:39
        yyyyyy, nie rozumiem za bardzo. Ja mam czas dla siebie i meza gdy
        dzieci spia. Mloda idzie spac o 19, mlody 0 20 nie wychodzi juz z
        lozka.
        Jak sie chce, to mozna. Ja tez mam 3 pokoje, i nie spie w salonie
        polaczonym z kuchnia. Mamy z mezem SWOJA sypialnie, ktora jest
        naszym azylem. Nie wyobrazam sobie spac w pokoju, gdzie wszyscy
        domownicy zyja. Dzieci maja wspolny pokoj i jakos nie mamy z tego
        tytulu zadnych problemow!!
        Maja pietrowe lozko, kazdy ma swoj kacik. Nie ma scysji, bitew czy
        nienawisci miedzy nimi, uwierz, sa swietnym rodzenstwem smile

        Nie zyjemy, zeby przetrwac. Ciesze sie, ze mam dwojke dzieci.Czasami
        jest ciezko bez pomocy, ale nie zaluje ani minuty z zycia moich
        dzieci. Jesli mialabym drugi raz wybierac- wybieram tak samo!
        • jo-asiunka Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 13:48
          no i właśnie, też bym tak chciałasmile
          Mam tylko wątpliwosci.
          I kiepskie doswiadczenia, do tej pory nie cierpimy się z bratem, mieszkanie z
          nim w jednym pokoju to była dla mnie trauma.
          Ale on nie jest całkiem normalny, wiec pewnie nie musi być tak źle.
          • szymama Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 14:01
            wzorem byla i jest dla mnie rodzina mojej przyjaciolki. Bylo ich 4
            rodzenstwa- 2 chlopakow i 2 dziewczyny. Mieszkanie bylo 3- pokojowe,
            fakt, duze, ale 3 pokojowe. Rodzice tez nie wyobrazali sobie nie
            posiadania wlasnego kata w postaci sypialni.
            4 rodzenstwa mieszkalo w jednym pokoju.
            Nie znam drugiego tak swietnego rodzenstwa, tak zgranego, mogacego
            na sibie liczyc w kazdej chwili zycia.
            Chlopaki sa dla mnie wzorem ojcow i mezow, nauczyli sie postepowania
            z kobietami wlasnie dlatego, ze mieszkali z siostrami w jednym
            pokoju. Nie sa im obce PMS-y, miesiaczki, depilacje, farbowanie
            wlosow i inne smile
            Ta rodzina jest dla mnie wzorem, i chcialabym tak wlasnie wychowac
            moje dzieci.
            • lola211 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 14:08
              nauczyli sie postepowania
              > z kobietami wlasnie dlatego, ze mieszkali z siostrami w jednym
              > pokoju. Nie sa im obce PMS-y, miesiaczki, depilacje, farbowanie
              > wlosow i inne smile

              O, i to wszystko tylko dlatego ze mieli nienajlepsze warunki
              lokalowe?
    • majenkir Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 14:06
      dolores12 napisała:
      > A jak wy myślicie, czy to rozsądne, pakować sie w drugie dziecko
      w takiej sytuacji?

      Teraz to juz chyba za pozno na takie dylematy.... wink).
      Zreszta ja mysle, ze Ty masz ich trojke smile)

      >cryingon marzy, by jak za
      > czasów jednego dziecka uciać sobie drzemkę po pracy, jak niania
      > zajmuje się dzieckiem)

      Nie rozumiem tez postawy Twojej mamy, ale glowa do gory - dzieci
      maja to do siebie, ze rosna. Warto sie "przemeczyc" te pare lat smile).
    • niesiah Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 14:10
      Przepraszam nie rozumiem :] wybacz
      To przy bliźniakach/trojaczkach i więcej mama by cię wyklęła a mąż wprowadził
      hehehe.
      Ja starszemu się nie dziwię, że się buntuje jak nie macie dla niego czasu i nie
      siostra jest tu problemem tylko wasza postawa.
      Jeśli bierzesz małego na przetrzymanie - siostra podrośnie będę miała więcej
      czasu dla Ciebie - to delikatnie mówiąc jesteś niemądra.
    • mim288 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 03.10.08, 14:55
      Też mam dwoje dzieci, oboje z mężem pracujemy. Do głowy by nam nie
      przyszło, że rodzeństwo krzywdzi naszą starszą córkę. Przeciwnie
      siostry się kochają i bardzo się lubią bawić razem. Po urodzeniu
      młodszej córki dużo czasu poświęcaliśmy starszej (o drzemkach
      raczej trudno było myśleć), teraz też staramy się spędzać czas z
      dziećmi (najwyżej wstając w środku nocy żeby popracować). To nie
      rodzeństwo krzywdzi dziecko. A swoją drogą kwestia, że synek jest
      niegrzeczny jest również kwestią ojca - na tym między innymi polega
      wychowanie dzieci, by uczyć je być grzecznymi i jest to w równym
      stopniu rola mamy jak i taty. Starajcie się spędzać ciekawie czas z
      synem, zajmowac się jego sprawami, idźcie razem na basen, albo na
      plac zabaw (ośmiomiesięczniak może też się tam pobawić). W ogóle
      głowa do góry, rodzeństwo jest fajne, choc dla rodziców czasem
      absorbujace.
    • 18_lipcowa1 teraz to juz chyba za pozno ... 03.10.08, 19:15
      na takie rozwazania? bylo myslec wczesniej.
      teraz tylko mozecie z mezem wziac sie do kupy i zaczac zajmowac sie
      tym coscie razem zmachali. I tyle.
      • ik_ecc Re: teraz to juz chyba za pozno ... 04.10.08, 00:25
        Wjatkowo zgodze sie z lipcowa. Raczej za pozno na takie rozwazania -
        bo co, cofniesz to drugie dziecko? Teraz trzeba minimalizowac
        szkody, ale nie obwiniac za sytuacje ani dziadkow ani dzieci.

        Ludzie przezywaja z dwojka dzieci, Twoj starszy syn jest na tyle
        duzy ze powinien sobie radzic ze zmiana - przy Waszej pomocy.
        Rodzicow.
    • akado Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 04.10.08, 00:18
      Wiem, że to pewnie niemożliwe finansowo - ale najlepiej jakbyś została z dziećmi w domu. Przecież dla starszego synka Ty faktycznie nie masz zupełnie czasu. Popełniasz tu błąd, bo on czuje się zaniedbywany. Ty nie masz dla niego czasu a mąż cierpliwości - biedny synek. Ale to że ma rodzeństwo jest akurat fajną rzeczą, więc nie analizuj tego.

      Mąż to osobny temat - postępuje on bardzo nieodpowiedzialnie. U mnie niestety sytuacja podobna, z tym że mamy tylko jedno dziecko.
      Mąż po pracy chciałby:
      1)obiad
      2)drzemka 30-60 minut
      3)komputer do północy
      Ręce mi opadają normalnie. Ja zajmuję się dzieckiem 24h na dobę. Nie docierają do męża ani spokojne tłumaczenia ani wrzaski. No - może dziś dotarły wrzaski - że dziecko jest nie tylko moje itp. i się zajął wreszcie.
      Czasem jak wraca z pracy to po obiedzie ja zmykam z domu do hipermarketu albo na spacer(chociaż nie mam ochoty na wędrówki wieczorne) żeby wymusić na nim zajęcie się dzieckiem. Jakbym została w domu to dzieckiem zajmować musiałabym się ja a on utonąłby w internecie.
      • akado Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 04.10.08, 00:26
        P.S.- może znacie jakiś sposób na zaangażowanie męża w obowiązki taty???????? U mnie z tych względów drugie dziecko odpada zupełnie.
        • minerallna Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 04.10.08, 01:10
          Pewna moja znajoma musiała wyjechać na 3 dni,musiała i tyle.
          Mężowi zostawiła dzieci,w tym jedno jakieś 7 mc.
          Nie miał wyjścia,musiał sobie poradzić.
          Nigdy nie zrozumiem tłumaczenia,że tata nie umie.
          Tata zazwyczaj wszystko potrafi,tylko nie chce smile
        • vanilla_sky7 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 05.10.08, 00:54
          akado napisała:

          > P.S.- może znacie jakiś sposób na zaangażowanie męża w obowiązki
          taty???????? U
          > mnie z tych względów drugie dziecko odpada zupełnie.


          akado witaj w klubie, mam podobny problem z mężem, który dopiero po
          upomnieniach raczy zainteresować sie synkiem...
          a jeszcze marzy mu sie drugie..ale niestety w tej sytuacji nie ma
          mowy o tym

          -dlaczego Bóg najpierw stworzył mężczyznę, a póżniej kobietę?
          ponieważ Bóg uczy się na błędach!
    • falka32 Re: drugie dziecko=skrzywdzicie jedynaka???długie 06.10.08, 14:07
      Ogólnie rzecz biorąc, to znakomita większość starszego rodzeństwa odreagowuje
      pojawienie się konkurenta na najróżniejsze sposoby. Bywa tak nawet wtedy, kiedy
      rodzice stają na głowie, żeby do tego nie dopuścić. Akceptacja młodszego i
      nowego rozkładu sił w domu też nie przychodzi z dnia na dzień, to jest mozolny
      proces, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Cudów od jutra nie ma co oczekiwać,
      bo to nie program Superniani tylko życie, nie da się przewinąć do przodu.

      Druga przykra prawda jest taka, że dwoje dzieci marudzi i daje w kość dwa razy
      bardziej, niż jedno smile - to też trzeba przyjąć do wiadomości i skupić się na
      metodach przetrwania wieku "marudzącego" a nie na rozpamiętywaniu beztroskich
      minionych lat.

      Męża musisz chyba ustawić ciut do pionu, prawo do odpoczynku jest wtedy, kiedy
      obowiązki zostały wykonane, nie tylko zawodowe, ale domowe też. Dopieszczanie
      starszaka to w tej sytuacji także obowiązek na liście "pilnych". Niekoniecznie
      musi być to wspólna zabawa, zwykłe pogadanie w czasie jedzenia obiadu,
      pozostawanie z dzieckiem w kontakcie, też dużo daje - żeby dziecko nie czuło się
      niewidzialne. Jak mąż się pogodzi z faktem (albo ty na nim to pogodzenie się
      wymusisz smile), że jego prawo do odpoczynku obowiązuje dopiero od momentu, kiedy
      dzieci poszły spać i pobojowisko w chacie zostało ogarnięte, to będzie naprawdę
      łatwiej i przyjemniej.

      No i oczywiście, że jak młodsza będzie starsza, to będzie łatwiej, bo dzieciaki
      będą się częściej zajmować sobą nawzajem, ale do tego czasu też trzeba jakoś
      żyć, prawda?
Pełna wersja