Czy to jest moja wina???

03.10.08, 10:07
Przepraszam ze pisze nie na temat, ale nie wiem co robic. Otoz mam 5 miesiecznego synka. Mam meza. Niestety czesto jestem zmeczona bo w nocy maly nie spi. Wiec jak tylko po kapieli po 20 niuniek zasypia ja takze ide spac zeby chociaz troche sie przespac. Maz rano do pracy wstaje wiec nie chce zeby w nocy sie w nim zajmowal. Po poludniu jestem naprawde czesto wykonczona. Kochamy sie z mezem raz na tydzien, czasem dwa razy na tydzien. Czy takze dziewczyny uprawiacie tak rzadko sex? Wczoraj moj maz o 1 w nocy zrobil mi awanture o to bo obejrzelismy film i poszlam spac o 22.00. Zaczal mi mowic ze mam innego i z nim sypiam i jestem puszczalska. Wie nie wytrzymalam i go za to uderzylam - ODDAL MI... Po raz pierwszy uderzyl mnie. Twierdzil ze zasluzylam bo to ja go uderzylam. Czy naprawde zasluzylam na to??? Nie wiem co robic? Nie potrafie mu tego wybaczyc. Nie potrafie.... Jestm zalamana... Jej - nie wiem co robic... Czy to naprawde moja wina??
    • smerfetka8801 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:21
      gdyby moj M mnie uderzył to byłby ostatni dzień naszego małżeństwa-
      bez względu na to jaka byla by moja sytuacja finansowa i
      mieszkaniowa.
      nie nie zaslużyłaś by cię uderzył...
      mimo,że nikt nikogo bić nie powinien(kobieta faceta też) to też bym
      mu dała w morde za stwierdzenie,ze jestem puszczalska.

      pod koniec ciąży nie miałam zupelnie ochoty na seks 7 tyg po porodzie
      lekarz powiediał ,ze wszystko ok i mogę się kochac-dostalam
      krwawienia-być moze okres i z seksu nici.
      tabletki anty mialy zacząc dzialać dopiero po zastosowaniu 14
      tabletek wcześniej trzeba stosowac dodatkową antykoncepcje-dzięki
      gumkom mamy naszą kochaną córkę więc postanowiliśmy czekac te 2 tyg
      niestety tabletki znów wywolaly u mnie krwawienie mam nadzieję ,ze
      skończy się na ten weekend...bo tęsknię za prawdziwym seksem.
      nie kochalam sie z męzem od ponad 4 miesiecy-i nie uslyszałam zlego
      słowa-tak to powinno wyglądać-zrozumienie dla zmian jakie zachodzą w
      życiu kobiety i rodziny to podstawa.

      twoj facet to dla mnie kompletne zero
    • aniulka8503 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:24
      Sprowokował cię...ale mimo wszystko nie powinnaś go uderzyć...a jak
      już do tego doszło to on nie powinien ci oddawać...
      Ja takie teksty też słyszałam kiedyś...często...
      od pewnego czasu nie słyszę...dlaczego???
      Po pierwsze, spakowałam siebie i dziecko i wyniosłam się na kilka
      dni (tzn. on kazał mi się wynosić), po czym błagał że to już się nie
      powtórzy, żebym tylko wróciła...wie, że jestem w stanie odejść i być
      może to go powstrzymuje...
      A po drugie, na NK znalazł mnie mój eks...takie tam stare
      czasy...jak powiedziałam o tym meżowi to zrobił mi awanturę, że mam
      do niego iść i w ogóle...Powiedziałam, że pójdę...
      On się boi tego, że ja odejdę do innego...
      A po trzecie, gdy kiedyś mnie obraził, to mu powiedziałam, że skoro
      dla niego jestem dziw...to któregoś pięknego dnia naprawdę wyjdę i
      się puszczę z pierwszym lepszym...
      A po czwarte, PROWOKACJA...jak on tak do mnie to ja zwykle mu
      odpowiadam, że dziw...czy szma... (zależy co powie) jest jego matka
      i niech do niej tak mówi...(to akurat jest bardzo ryzykowne)...My z
      jego rodziną nie utrzymujemy kontaktów...

      Moje metody nie są najlepsze...ale na mojego męża zadziałały...od
      kilku miesięcy mam spokój z wyzwiskami i biciem...po prostu
      postawiłam mu warunki...on wie, że jeśli dojdzie do rozwodu to z
      jego winy i wie też że zrobię wszystko by ograniczyć mu widzenia z
      małym...specjalnie mu tak mówiłam, chociaż tak szczerze to ja sobie
      tego rozwodu nie wyobrażam, bo strasznie go kocham...mimo
      wszystko...ale w jakiś sposób trzeba było go "zmienić"... u nas to
      poskutkowało...
      • anita_zu Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:29
        aniulka, ale Ty masz "jazdy" w domu. No, no- nudno to to u Ciebie
        nie jest. Ale fajnie ze sobie radzisz!
      • demarta Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:32
        no, no, metody rodem ze slumsów, faktycznie jest się czym chwalić...
        no, ale bycie patologią o silnych podstawach to, jak widać, dla
        kogoś może być powód do dumy i zadowolenia... koszmar.
      • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:24
        o matko! co za bagno! Na pare roku to raczej nie powinniscie kandydowac.
    • anita_zu Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:26
      Jezu, wiesz kiedy ja ostatni raz seks mialam...przed narodzeniem
      malego co by porod przyspieszyc, a bylo to prawie 3 miesiace temu.
      Maz tez sie wkurza, ale nic zrobic nie moze, bo ja sie tak jakos
      blokuje ze nawet jak mowie, ok, sprobujemy- to nic z tego nie
      wychodzi (chyba mnie cala zaszyli, hihi) no i wowczas maz nie ma juz
      argumentow. To ja sie boje ze on sobie jakas znajdzie, on mnie o nic
      nie oskarza. A ja po prostu wykonczona jestem po calym samotnym dniu
      z malym i na nic nie mam ochoty, choc wkrotce bede musiala sie
      przelamac bo mi na prawde maz ucieknie do innej. A to ze Twoj Cie
      uderzyl to sama musisz sobie chyba odpowiedziec czy potrafisz
      wybaczyc. Ja sobie takiej sytuacji wyobrazic nie potrafie ze moj maz
      mnie uderzy, dlatego zareagowalabym pewnie wielkim szokiem i ..nie
      wiem co dalej zrobila. Ale moj mezus spokojny jest. Ale jak bym
      miala jakiegos furiata w domu to pewnie reakcja bylaby inna, dlatego
      Ty sama wiesz najlepiej czy czyn Twojego meza kwalifkuje sie
      do "wybaczenia."
    • beata7305 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:28
      Może nie przejmuj się tak mężem. Niech wstanie do synka parę razy w nocy to wieczorem tez padnie zmęczony. Kiedy mąż nie pójdzie do pracy zostaw mu malucha na noc a Ty idź wyśpij sie do drugiego pokoju. Wtedy może mezowi otworzą sie oczy. A najlepiej zostaw mu synka na cały dzień a Ty zajmij sie soba.
    • cora73 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:38
      Zastanow sie czy naprawde chcesz spedzic z kims takim reszte swojego
      zycia.....Przykro to pisac ale twoj maz to niedojzaly dupek i
      egoista!Niby nie powinno sie "bic" kogokolwiek, ale po tym co
      powiedzial ci maz tez bym mu chyba walnela. 2 razy w tygodniu (majac
      tak male dziecko_) to wcale nie tak rzadkosmile Niech cie facet zacznie
      wyreczac w opiece przy malym, wtedy bedzie mial wypoczeta, "chetna"
      zone! Nie zasluzylas na takie traktowanie, nie przechodz tak latwo
      nad tym do porzadku dziennego bo beda sie podobne sytuacje niestety
      powtarzac! Nie jestes winna i nie pozwol sobie tego
      wmowic!!!!!!!!!!! Pozdrawiam
      • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:27
        no bo ona sama to sama dojrzalosc... pozal sie Boze! Cokolwiek by mi ktos nie
        powiedzial, nie rzucalabym sie na niego z rekami! Zreszta ty chyba nie lepsza,
        skoro mowisz ze zachowalabys sie podobnie jak ona...
    • deodyma Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:39
      nie dziwie Ci sie, ze nerwy Ci puscily i dalas mezowi w mordesmile
      mimo wszystko ja bym nie walila swojego slubnego po mordzie, tylko
      za puszczalska bym go wygnala z sypialni a na drugi dzien znajac
      siebie, zabralabym dziecko, psa i bym wyjechala w pizdu do swojej
      matki.
      wyzwiska, rekoczyny... kto wie, do czego miedzy Wami jeszcze
      dojdzie? jesli facet nie jest w stanie pojac, ze jestes zmeczona
      opieka nad dzieckiem, praca, padasz na ryj... czemu nie odciazy Cie
      w domowych obowiazkach?
      • aniulka8503 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:52
        Nie mam jazd w domu...już...
        Mój mąż znowu jest przykładnym mężem i ojcem...
        Faceta trzeba sobie wychować...ja w pewien sposób go
        wychowałam...wiem jak daleko mogę się posunąć, żeby rozwiązać
        problem po swojej myśli...
        Facet myśli, że jest dominantem (bo zarabia itp. itd.), ale tak
        naprawdę to my, kobiety, dominujemy...bo to my jesteśmy silne...

        • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:34
          patologia
      • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:36
        w razie konfliktu zebrac manatki i wrocic do matki? zaiste, rozwiazanie godne
        doroslej kobiety....
        • deodyma Re: Czy to jest moja wina??? 04.10.08, 00:31
          nie no, przeciez gdyby mi sie cos podobnego przydarzylo, powinnam
          polozyc uszy po sobie, siedziec cicho i cieszyc sie, ze mam chlopasmile
          i chyba lepiej wrocic do matki, niz isc pod mostsmile
    • pati9.78 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:56
      O jakie wy wszystkie jesteście akuratne? Już to widzę, jak każda z
      Was odchodzi od męża po pierwszym policzku czy nawet uderzeniu?
      Statystyki mówą coś innego.
      • aniulka8503 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 10:58
        A czy powiedziałam, że odeszłam???
        Tak, na trzy dni! Wróciłam...miał tylko dostać nauczkę...
      • smerfetka8801 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:08
        ja nie mogłabym byc kims kto mnie bije a na dodatek zamiast pomóc
        przy dziecku wyzywa mnie od puszczalskiej bo nie mam siły na
        seks!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        moj mąż nie jest oazą spokoju,należy do ludzi nerwowych-ale jak już
        pisałam do roli męza i ojca się nadaje-rozumie podstawowe zwiazki
        przyczynowo skutkowe ,kocha mnie i Oliwkę-a w związku z tym nie
        krzywdzi nas.
        ja ma rozwinięte poczucie wlasnej godności-odeszlabym
    • anek130 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:00
      ja bym ni eumiała już życ jak dawniej. Toż to tykająca bomba !!!
      nigdy bym już nie była pewna czy to się nie powtórzy. A tak jak
      pisze wyżej koleżanka, która mówi, że sobie męża wychowała i teraz
      jest ok -też bym tak nie mogła. Nie mogłabym żyć z mężczyzną, który
      NIE BIJE mnie tylko dlatego, że boi się, że od niego odejdę- to mi
      się w głowie nie mieści.Facet albo jest w stanie uderzyć albo nie-
      ja dzielę facetów na te 2 grupy jeśli chodzi o kategorię bicia żony.
      Ania
      • gryzelda71 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:01
        zony też dzielisz na te dwie kategorie?Te co uderzą i nie?
        • anek130 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:03
          nie, mówimy o meżach, a jeśłi chodzi o mnie to nie uderzyłam i nie
          uderzę- są lepsze sposoby na takie sytuacje.
          Ania
          • gryzelda71 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:04
            No,ale to żona dała w pysk pierwsza....
            • anek130 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:11
              tak, źle zrobiła. Własciwie bardziej się chciałam odnieśc do
              dziewczyny, któa pisała, ze wychowałe męża i teraz juz jej nie bije.

              ANIa
      • aniulka8503 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:16
        To trochę inaczej wygląda...
        On raczej pod tym pretekstem postanowił się zmienić...i wychodzi mu
        to, bo już nie pamiętam aby podniósł głos...
        On został wychowany w rodzinie wielodzietnej, bez miłości...tam
        liczyła się tylko kasa i kasa...jego matka się nim interesowała jak
        dawał jej kasę...inaczej nie istniał...Zawsze był zły i
        niedobry...ma, raczej miał, bardzo niskie poczucie własnej
        wartości...dla niego kogoś uderzyć czy wyzwać to była normalność...i
        ja go z tej NORMALNOŚCI wyprowadzam...
        Wiem, że on mnie kocha...ja go też kocham, ale pewne jego zachowania
        dla niego całkiem naturalne dla mnie są niedopuszczalne...i dlatego
        musiałam reagować w taki a nie inny sposób...
        • anek130 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:18
          ja osobiście podziwiam cię za tą walkę, ze chcesz żeby się zmienił.
          Pisałam o sobie, ze ja bym nie umiała, nie byłabym na tyle odważna i
          silna i cierpliwa chyba..
          Ania
        • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:31
          no to wspaniale sie zabierasz do wyprowadzenia go z tej patologii, przy
          ostrzejszej wymianie zdan dajesz mu w pysk? Pewnie wzorujesz sie na jego mamusi,
          ktora tez sie moze tak z nim porozumiewala? Zal chlopa, wpadla sliwka w g... czy
          z deszczu pod rynne, jak wolisz.
    • e.logan Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:03
      Czest a tym forum czyta sie wyrzuc go wyjedz zostaw za to lub
      tamto .przyznaje ze zawsze czytam to z usmiechem ale musze tez
      przyznac ze gdyby maz podniosl na mnie reke to bylby toostatni dzien
      mojego malzenstwa. Jestem dzieckiem przemocowcow.I wiesz oni zawsze
      znajda sobie sposob by zwalic wine na druga osobe.Dzis dostalas za
      to ze Ty go uderzylas (chociaz nie powinnas) jutro dostaniesz w pysk
      bo podnioslas glos a on chcial cie jedynie uciszyac a pojutrze bo
      powiedzialas cos specjalnei cicho by on nie slyszal..winna zawsze
      bedziesz TY. I chociaz nie bedzie tam twojej winy w koncu wmowi ci
      ja i zaczniesz sie starac, ciagle notorycznie starac by bylo lepiej
      inaczej by nie denerowac badz drazni.

      Nie powiem odejdz ale ja bym odeszla. Sprawilabym by zalowal tej
      podniesionej dloni do konca zycia.Zawsze jest 1 raz i jesli
      odpuscisz , przemiesz wine za zajscie na siebie to juz zawze
      bedziesz winna.
    • demarta tak 03.10.08, 11:25
      skoro ty bijesz, to jednocześnie zezwalasz na bicie ciebie. nie
      jesteś świętą krową, tylko człowiekiem o tych samych prawach jak
      twój mąż. złamałaś podstawową zasade wobec niego? on zrobił to samo
      wobec ciebie. on zaatakował cię słowem, to ty zmieniłaś kaliber w
      trakcie "dyskusji". w każdym bądź razie problem jest wasz wspólny:
      nie potraficie ze sobą rozmawiać i rozwiązywać wspólnie problemów.
      podstarzałe dzieci z was i tyle. albo szarpcie się ze sobą dalej
      zamiast popracować nad nauką rozmawiania ze sobą, albo pożyczcie od
      kogoś giwerę i strzelcie sobie po razie ale skutecznie, przynajmniej
      przestaniecie w ten sposób kaleczyć emocjonalnie swoje dziecko.
    • triss_merigold6 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:29
      O pierwszej w nocy w fazie niedospania i niedopchnięcia to każdemu
      mogą nerwy puścić. Akurat tym bym się specjalnie nie przejmowała.
      Dla partnera z większym temperamentem niedostatek seksu jest niemiły
      i powoduje wkurw a we wku...e mówi się rzeczy nieprzemyślane.

      Ja bym chłopa aż tak nie oszczędzała tylko postawiła przed faktem
      dokonanym, że od czasu do czasu do niemowlaka wstać musi. A Ty śpij
      w dzień, bo nie wierzę, że 5-miesięczne niemowlę w dzień nie ma
      drzemek. Co to znaczy, że dziecko w nocy nie śpi? Rytm spania -
      jedzenia - czuwania trzeba wyrobić i będzie spać.
    • katmit Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:32
      Witam! Nie możesz siebie obwiniać, za tą sytuację. Myślę, że musisz
      się z tym uporać, i zadać sobie pytanie co dalej???? Widzisz w moim
      przypadku jest podobnie, bo w trakcie kłótni to ja nie wytrzymuję i
      potrafię uderzyć mojego męża, tylko różnica polega na tym, że on mi
      nigdy nie oddał (chyba zdaje sobie sprawę z tego że jest dużo
      silniejszy odemnie) nawet w najgorszej sytuacji. Musisz zastanowić
      się nad tym czy Twój mąż jest agresywny i czy taka sytuacja może się
      powtórzyć???!!! Ja również mam gorsze dni i często bywam zmęczona (z
      podobnego powodu do Twojego- poprostu moje dziecko wcześnie wstaje a
      ja razem z nim) ale poza wymówkami, nigdy nie spotkałam się z
      agresją z tego powodu. Wiesz ale myślę sobie że problemy tego typu
      zawsze leżą po obu stronach, więc może zamało doceniasz męża i za
      rzadko mu mówisz jak jest dla Ciebie ważny, bo u mnie nawet jak mamy
      te gorsze dni , to zawsze staramy się być przyjaciółmi- nawet po
      najgorszej kłótni. Tego Ci życzę z całego serca- POZDRAWIAMsmile
    • sebaga Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 11:39
      nie wiem czemu jestes załamana tym, ze oberwałąś. Przecież zrobiłaś dokładnie to
      samo?? Załąmana to piwinnas być tym, ze kochający mąż nazywa Cię puszczalską.
      Cwok, burak i tyle. I tym bym się martwiła.
      My zaczęliśmy uprawiać seks jakieś 5-6 miesięcy po porodzie, bo mialam schizy
      jakieś cały czas. Mojemu mężowi było ciężko, bo ma ogromne potrzeby w tej
      materii, ale przeczekał, bo mnie kocha i szanuje. Zastanów się czy Twój Cię szanuje?
    • in-ca Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 13:07
      Kurczę a co dało Ci prawo uderzenia jego?
      To, niestety, działa w dwie strony.
    • truscaveczka Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 13:23
      Gdybym uderzyła męża, już bym go nie miała i vice versa.
      Nie wyobrażam sobie tego, ze dorośli ludzie się biją.
      A na głupie zarzuty się odpowiada albo z humorem albo "zastanów się, co mówisz"
      i wychodzi. Tyle.
      • zuzka4063 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 13:39
        Nie ma tak,że baba może a chłop nie.Co to kurna ma znaczyć taka segregacja.Każdy
        ma wiedzieć jak się zachowac.Ja kiedys mojego popchnęłam,bo mi ubliżył,on co
        prawda nie oddał ale złapał mnie za tą rękę,którą go popchnęłam i tylko
        powiedział,nigdy więcej tego nie rób.Miał rację,bo nawet jeśli mi ubliżył,to tak
        naprawdę to ja zachowałam się tandetnie.Było mi wstyd,bo rzeczywiście spraw nie
        załatwia sie przemocą.Równie dobrze,mąż może pomyśleć skoro raz podniosła na
        mnie rękę to drugi raz na pewno też się zdarzy.Co niektóre piszą tak jakby on
        pierwszy uderzył.On po prostu oddał,a to jest zasadnicza różnica.Przynajmniej
        już wie,że ręki na niego nie podniesie,no chociaż hmmm nie wiem.Zgadzam się z
        tym co napisała przedmówczyni.
      • ma_dre Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 23:33
        racja, truscaveczka! zreszta jak juz ktos schodzi na ten poziom dyskusji to
        gdzie to sie moze skonczyc? W szpitalu? A moze kiedys w kostnicy?
    • alabama8 Re: Czy to jest moja wina??? 03.10.08, 14:34
      Łaaaa ... łaaaa ... chlip. Tragedia. Odejdź od niego! Natychmiast.
      Żeście się posprzeczali, dałaś mu w ryło i nie pozostał dłużny. To
      nie w porządku tak samo jak twoje zachowanie.
      aha ... i oddaj dzieciaka ojcu na noc. Niech przynosi na karmienie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja