Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka

03.10.08, 15:36
Zastanawiam sie jak rozegrac sprawe pozostawienia dziecka na dluzej pod opieka jednej z babc, wziawszy pod uwage drobny fakt ze corka nigdy nie zstawala sama beze mnie lub meza na dluzej niz na kilka godzin. Babcie zna, ale spedza z nia maksymalnie po kilka godzin sam na sam, i to raczej rzadko. Problem pojawia sie gdyz jestesmy zaproszeni na slub i wesele mojego brata, maz ma byc swiadkiem, druga babcia ktora czesciej ma kontakt z wnuczka tez bedzie przeciez waznym gosciem na tym weselu i nie chce jej obarczac opieka nad corka. No i zastanawiam sie jak to rozegrac. Myslalam o wzieciu kilku dni urlopu, zeby corka spedzila chociaz 3-4 dni przed weselem glownie z druga babcia (i mna w tle oczywiscie)i oswoila sie, boje sie jednak, ze jak bede musiala jechac na to wesele to mloda urzadzi przedstawienie po tytulem 'nie zostawiaj mnie' i nie bede wiedziala co zrobic. Corka jest dzieckiem bardzo przywiazanym do mnie, najfajniej byloby gdybym mogla ja wziac na sam slub a potem oddac pod opieke babci, i isc na wesele bez cory, ale taka opcja tez raczej odpada bo tez balabym sie sceny pod kosciolem i nerwow potem, co sie z nia dzieje, czy dala sie uspic itd. Dodatkowo babcia, ktora mialaby przebyc pol Polski tylko po to by spelnic funkcje opiekunki, moglaby poczuc sie urazona ze jej nie zaproszono na slub czy wesele(jest dosc rozrywkowa osoba i zawsze bywala na roznych uroczystosciach w mojej rodzinie). Opiekunka nie wchodzi w gre, bo znowu bylby problem z tym ze dziecko jej nie zna. Branie dziecka na wesele i polozenie go spac tam, gdzie beda noclegi dla gosci tez jest bez sensu bo a)jestem przeciwna ciaganiu dzieci po weselach b) caly czas i tak musialabym latac i sprawdzac czy wszystko gra bo przeciez nie zostawie corki samej w obcym pokoju, w hotelu gdzie przewija sie kilkadziesiat osob obslugi, setka gosci i bog wie kto jeszcze. Wszystko komplikuje fakt, ze mieszkamy daleko zarowno od babci-potencjalnej opiekunki jak i miejsca wesela wiec zgranie wszytskiego logistycznie byloby trudne, nie wyobrazam sobie ze zostawiam ryczace dziecko w piatek przed weselem u babci i jade przez pol Polski na wesele, i wracam dopiero w niedziele wieczorem, bo zal mi dziecka no i wiem ze sama bym nic z tej calej imprezy nie skorzystala, za szkoda, w koncu to wesele brata. Czy ktos mial podobny problem, jak oswoic dziecko z takim rozstaniem ewentualnie jak inaczej to rozwiazac?
    • nadrugiemiania Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 15:51
      EE wiesz co , chyba bardziej panikujesz ty aniżeli wystraszone
      bedzie dziecko.Skoro zostawało z babcią po kilka godzin, to niby
      dlaczego miałoby nie zostać w nocy-jak rozumiem.Tłumacz dziecku
      przez kilka dni co i jak bedzie sie działo.No ale w sumie dzieci sa
      różne.Ja zawsze tłumaczę mojej córce co i jak przez 2-3 dni, bo
      wcześniej to i tak zapomni i skutek osiagamy.A inna opcja to taka,że
      weź babcię na wesele i niech nocuje z dzieckiem w tym pokoju , w
      którym to wy macie nocować.A tak ogólnie to tak do końca nie
      rozumiem tego co napisałaś , albo przestałam czytac ze
      zrozumieniem , albo troche chaotycznie.Moja koleżanka pojechała na
      wesele z 4 m-cznym dzieckiem 400 km od miejsca w którym mieszka.
      Wróciła bardzo zadowolona.
      • aurora30 Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 16:10
        Problem jest taki, ze tu jest kilka problemow.
        Pierwszy to ten, ze corka jesli mialaby zostac u tesciowej to pewnie nie na kilka godzin a na 2-3 dni co najmniej bo musialabym wyjchac w piatek a wrocilabym najwczesniej w niedziele poznym wieczorem, inaczej sie nie da.
        Drugi to taki ze w sumie nie do konca wiem jak wrobicwink tesciowa a ta opieke, jesli w ogole mialoby do niej dojsc. No bo tak: tesciowa narzeka ze malo widuje wnuczke (znowu problemem jest odleglosc) ale niechetnie do nas przyjezdza bo baaardzo daleko, my z kolei do niej tez za czesto jezdzic nie mozemy bo gimnastykujemy sie by wymieniac sie opieka nad mala i jednoczesnie pracowac, ja pracuje w kazdy weekend i wszystkie dni ustawowo wolne, zostaje wiec tylko urlop ktory z roznych powodow nie zawsze chcielibysmy spedzac z tesciowa.
        Mowiac szczerze uwazam, ze tesciowa jest po prostu wygodnicka, bo jest w dobrej formie, jest na emeryturze ma czas i pieniadze i moglaby przyjechac, czy to pociagiem czy samochodem, tylko po prostu jej sie nie chce, wolalaby miec wnuczke dowiezona do siebie. OK, jej prawo ale niech nie narzeka ze widzi wnuczke rzadko, bo nam jest naprawde trudniej jechac do niej. Tak wiec kontakty dziecka z babcia sa bardzo rzadkie, kilka dni raz na kilka miesiecy, stad obawa jak mala by sobie radzila z takim pierwszym pozostawieniem jej na dluzej ze srednio znana osoba. Co innego zostawic dziecko na 3-4 godziny i wrocic, polozyc ja spac itd. a co innego na 2 dni. Dodatkowo babcia nie umie przewijac, kapac ani usypiac malej, nie wiem czy dalaby sie rade nauczyc przez 3-4 dni. Jesli mialaby przyjechac tam gdzie jest wesele to moglaby sie obrazic ze nie jest na wesele zaproszona jako gosc tylko jako babysitter, zwlaszcza ze dotad bywala na roznych uroczystosciach w mojej rodzinie.
        A niezaleznie od wszystkiego masz racje, ze panikuje, taka moja natura no i to moje pierwsze i jedyne dziecko...
        • nadrugiemiania Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 16:26
          Mam dziecko w tym samym wieku co ty i też córke i zastanawiam sie co
          jest trudnego w wykapaniu dziecka , które samodzielnie chodzi ,
          siedzi biega itp. A w to,że teściowa pieluchy nie potrafi założyć -
          nie wierzę.Pieluchy tetrowe, które pewnie zakladała twojemu mężowi
          zakłada sie znacznie gorzej i patrz - dała radę i jeszcze wychowała
          faceta tak,że ty go pokochalaś.Wiesz.Mysle ,że najprościej będzie
          jeśli po prostu zapytasz tesciową czy zostanie z dzieckiem , bo wy
          idziecie na wesele do twojego brata i że nie możesz poprosic o to
          swojj mamy, bo ona też na tym weselu będzie.Jesli sie zgodzi to
          zapytaj jak sobie to wyobraża, bo może przyjechac do was albo jechać
          z wami na wesele i szczerze powiedz,ze niestety nie w charakterze
          gościa , bo to nie jest wasze wesele , a brata i jego przyszłej
          zony.Jeżeli taka opcja dla teściowej będzie dobra to pozostanie ci
          tylko poinformowac o tym fakcie brata i przyszła bratową, zeby sie
          nie poczuli nieswojo widząc twoja tesciową w hotelu np.Albo
          odworotnie pogadaj z bratem , czy ewentualnie mozesz teściową zabrac
          do hotelu i czy w zwiazku z tym nie bedzie sie czuł nieswojo.Jesli
          żadna z opcji teściowej pasowac nie bedzie, to sądzę ,że pozostanie
          ci tylko opcja dogadania się ze swoja mamą i mężem odnośnie opieki
          nad dzieckiem w hotelu.Jest jeszcze jedna opcja.Zabierzecie dziecko
          na wesele a wraz z soba jakąś twoja kuzynkę czy kuzynke męża.Kogos
          takiego komu w miare ufasz i kto mógłby zostac z dzieckiem w pokoju
          wtedy kiedy edzie spało.tylko musi to byc ktos kto raczej na weselu
          nie bedzie.Albo jakąś swoja koleżanke najlepiej.
          • nadrugiemiania Ach ta literówka 03.10.08, 16:28
            sorki
    • ik_ecc Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 16:38
      Teraz pojechalabym z corka, a swoja droga zakrecilabym sie nad
      zorganizowaniem kogos, kogo corka dobrze by poznala i z kim moglaby
      zostac - tak na przyszlosc.

      Jestem z zasady przeciwna zlobkom i przedszkolom zbyt wczesnie
      (ponizej 5 lat), ale nie uwazam tez, ze dla dziecka jest zdrowe
      kiedy przebywa wylacznie z mama. Ja nie pracuej i moja 3-latka jest
      ze mna, ale mamy kilka osob (3 osoby z rodziny i jedna osoba spoza
      rodziny), z ktorymi zostaje bardzo chetnie i dosyc czesto. Nigdy nie
      zostala dluzej niz na caly dzien, ale wiem ze gdyby byla taka
      potrzeba, to by nie bylo dramatow.
      • aurora30 Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 17:08
        No dobra, chyba musze sie przyznac, ze chyba podswiadomie (a moze juz i calkiem
        swiadomie) nie chce po prostu by corka zostawala z tesciowa i ztym mam glowny
        problem. To dlatego, ze tesciowa ciagle mniej lub bardziej doslownie, a juz
        szczegZ drugiej strony wiem, ze to niby najlepsze rozwiazanie.
        • aurora30 Re: Pierwsze rozstanie na dluzej z 2-latka 03.10.08, 17:20
          ......znowu mi cora enter wlaczyla!
          Wiec chodzi o to, ze tesciowa ciagle krytykuje mnie jako matke, zwlaszcza za
          moimi plecami, i ja chyba juz zaczynam tez doszukiwac sie w jej podejsciu do
          corki nieprawidlowosci, mniej lub bardziej uzasadnionych. Fakt, ze ona jest
          takim typem niedzielnej babci, ktora chetnie pojdzie z wystrojonym dzieckiem na
          spacer czy kupi mu zabawke czy sukienusie, ale juz mniej jest chetna do brudnej
          roboty, czyli np. przewijania, scierana rozciapanego jedzenia z krzeselka do
          karmienia, noszenia dziecka jak ma kolke czy wybudzi sie w nocy i marudzi.. (bo
          nie umiem, bo mi ciezko itd.) Wiem jednak, ze bardzo kocha wnuczke tyle ze nie
          do konca na ochote sie bardziej angazowac w jej codziennosc i te przyziemne
          sprawy. Ale taka juz jest moja tesciowa, duzo mowi o tym jak to ona chce pomoc,
          jak niby pomaga, jak sie chce angazowac, a tak naprawde zwykle sa to puste slowa
          albo co gorsza wtracanie sie w nasze zycie w sposob przekraczajacy granice
          dopuszczalnosci (na zasadzie tylko ja mam racje a wy racji nie macie bo
          jestescie mlodzi a ja starsza). Z perspektywy juz wielu lat, ktore spedzilam z
          moim mezem moge rzec, ze przez to chyba przestalam ja po prostu lubicsad i juz
          panikuje co bedzie jak moja corka zacznie cos wiecej rozumiec.
          Chyba powinnam byla zalozyc watek pod tytulem "Jak nie pokazac dziecku, ze nie
          lubie jego babci i mimo tego nauczyc dziecko szacunku i sympatii dla babci oraz
          utrzymac normalne relacje"
          Dobra, na dzis dla mnie koniec pisania bo mloda szalu dostaje.
Pełna wersja