O przemocy w szkole - wasze spostrzeżenia

04.10.08, 11:44
Czytam właśnie ten artykuł
wiadomosci.onet.pl/1837158,11,item.html
niedawno widziałam też inne, o podobnej tematyce i jestem szczerze
zszokowana.Niby zawsze coś się o tym słyszało,ale czy na taką skalę?Jestem już
na tyle wiekowa,że nie załapałam się na gimnazjum.Z podstawówki i liceum
takiego problemu nie pamiętam, nie było żadnych klasowych ofiar i katów. Jakoś
tak fajnie wspominam te lata,ale z niepokojem myślę o moim synu...
    • e_r_i_n Re: O przemocy w szkole - wasze spostrzeżenia 04.10.08, 12:16
      Tez były klasy, w których był jeden 'wódz' decydujący o tym, kto
      może być danego dnia w jego 'otoczeniu'. Tyle tylko, ze zazwyczaj
      byla to typowa patologia, gdzie takimi dziecmi nikt sie nie
      interesowal. Teraz niestety jest nowy typ patologii - patologia z
      wyzszych sfer, gdzie dzieci maja wszystko, poza czasem rodzicow. A
      ze takich ludzi sukcesu sporo, to i wiecej dzieci, ktorym wydaje
      sie, ze wszystko im wolno. A sa 'z dobrych domow', wiec przeciez
      niemozliwe, zeby byly kryminalistami.
      • kali_pso Re: O przemocy w szkole - wasze spostrzeżenia 04.10.08, 12:47
        No i pamietać należy, że okres gimnzzjum- 13-15lat to czas, kiedy
        młodzież identyfikuje się najmocniej z grupa rówiesniczą. Wystarczy
        wtedy jedna charyzmatyczna, zdegenerowana jednostka, która nada ton
        większości osób w klasie, bo nikt nie chce pozostać na obrzeżach
        grupy. Dlatego, nawet Ci, którzy będąc sami nidgy nie popełniliby
        takiego czynu, zmaltretują kolegę, aby w tej grupie pozostać- bo
        poza nia nie widzą dla siebie miejsca w świecie. Nie są w stanie
        określić siebie poza ta grupą rówiesniczą.
        A że wszystko dzisiaj musi byc naj- więc i rozmiar agresji osiąga
        szczyt szczytów- tego uczą się codziennie z TV, internetu,
        obserwacji rodziców itp.
    • demonii.larua Re: O przemocy w szkole - wasze spostrzeżenia 04.10.08, 12:28
      Na przeciwko mojego domu jest gimnazjum i liceum - zespół szkół tak zwany. Pod
      domem jest plac zabaw i to co się wyrabia na nim w trakcie przerw to jest istny
      horror (przynajmniej dla mnie). Spora część tych dzieciaków to pełnoletni
      licealiści, reszta to gimnazjaliści. Palą fajki, rzucają do siebie wyzwiskami...
      jak przechodzi jakaś mało popularna osoba, to zwarte grupki zaczynają odstawiać
      cyrk, lecą ku... oraz inne mało przyjemne teksty uncertain
      Modne są też ustawki. Zwyczajnie przyłażą w trakcie przerwy i się tłuką, a
      widzowie przeciwników głośno dopingują - każdy swojemu. Przerwa się kończy i
      wracają obici i pokrwawieni do klas - nikt z personelu tego nie widzi chyba. Dwa
      razy "załapałam" się na koniec takiej bójki. Ostatnio miałam "okazję" natknąć
      się na początek takiej akcji i zwyczajnie zadzwoniłam na policję... Jeden
      chłopak leżał dłuższa chwilę na glebie bez przytomności, drugiemu lała się krew
      potwornie z nosa a koledzy jak rozjuszeni kibole "dowal mu, kop go..." i inne
      takie uncertain Zamierzam niedługo odwiedzić to gimnazjum, bo mój syn się do niego
      wybiera - jedyna klasa dwujęzyczna w mieście, zobaczymy co dyrekcja będzie miała
      do powiedzenia na temat bezpieczeństwa w owej szkole...
      • triss_merigold6 Zapomniał wół jak cielęciem był 04.10.08, 12:47
        Ustawki były tylko używano określenia SOLÓWY. Ustawki grupowe były
        również, części dzielnic walczyły z innymi rewirami.
        Hard core był w szkołach zawodowych, zwłaszcza tych gorszych do
        których trafiali słabsi uczcniowie. Przychodzenie na lekcje po
        alkoholu i chlanie wódki na warsztatach nie było sporadyczne tylko
        wręcz przeciwnie.
        Z podstawówek róznych jak najbardziej pamiętam przywódców klasowych,
        kozły ofiarne, wykluczanie z grupy, obgadywanie.

        Gimnazjum rejonowe jest kategorią "po moim trupie".
        • e.logan Re: Zapomniał wół jak cielęciem był 04.10.08, 13:31
          Pewnie ze bylo.Mieszkalam w internacie.Tylko moj roczik mial farta
          bo stara gwarida odchodzila a ta natepujaca juz nie byla
          taka "twarda" .Ale w 1 klasie zdarzaly sie naloty w nocy i rzucania
          workami z woda, albo kogiel mogiel w szafach . A jak ktos byl bardzo
          nielubiany to dostala notorycznie dyzury w kibelkach + sprzatanie
          holu. Kulki mni w tej chwili dziwi ze nauczyciele machali głowa ale
          nic nie robili by to sie nie powtarzalo.
Pełna wersja