oklaska
07.10.08, 21:18
Więc sprawa wygląda tak... siostra mojego męża wraz ze swoim mężem wspólnie 5
lat przebywają w Londynie (on jest już tam od 10)jak dotąd żyli bardzo
beztrosko... no i wymyślili sobie,że wracają do Polski (goli i weseli). Teście
za wszystkie oszczędności kupili im mieszkanie do remontu ale niestety
"trochę" zabrakło akurat tyle ile mieliśmy my z mężem na lokacie (ciężko
zaoszczędzone pieniądze, kwestia wielu wyrzeczeń). Oczywiście plan był taki,
że obgadali pożyczkę z moim mężem (za moimi plecami) a ja nie miałam w gruncie
rzeczy nic do powiedzenia, to znaczy mogłabym się nie zgodzić ale zostałabym
wrogiem numer jeden. I już nie o to chodzi ale o podejście rodziny męża i
jego. Szwagier jest typowym nierobem, który będzie teraz cały czas żerował na
teściach ( to oni będą remontować mieszkanie i to oni cichaczem oddają za nich
nam pieniądze) co miesiac przylatują sobie w odwiedzinki (a przecież to
kosztuje). Więc gdy znów dzis usłyszałam,że pojutrze będą od teścia szlag mnie
trafił i wyraziłam swą opinię aby lepiej do roboty szwagier się wziął... i tu
usłyszałam,że przecież do Polski ich ciągnie a to coś tam z mieszkaniem muszą
załatwić a to...Mówię więc do męża,że była taka sytuacja a on na mnie z
pyskiem,że mam się zająć swoimi sprawami, więc wyskoczyłam,że to po części
moja sprawa bo są nam dłużni dużą sumę moich pieniędzy. Od słowa do słowa
pokłóciliśmy się z mężem, on uparcie bronił swojej siostry i szwagra, ja swego
zdania. Jedno wiem pieniędzy już im nie pożycze niech zapieprzają na nie tak
jak ja...