Swój poród wspominam cudnie

12.10.08, 10:49
no po prostu rozplywam sie z rozkoszy, poziom egzaltacji kilkakrotnie
przewyzszyl wartosci krytyczne ;P
kim jest na natchniona madonna? i tszemu ja jej nie znam?
    • kbamm A w małżeństwie też u Pani tak cudownie ? 13.10.08, 17:09
      • zoja.pl Re: A w małżeństwie też u Pani tak cudownie ? 13.10.08, 17:33
        A Lejdis oglądałaś? Ona tam grała Monie.
    • mamakubusia8 Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 17:35
      no to ja chyba jakaś nienormalna jestem bo ja moich dwóch porodów miło nie wspominam
    • sanna.i Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 17:43
      No może egzaltowana, ale strasznie ładna...
    • majenkir Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 17:46
      moofka napisała:
      > kim jest na natchniona madonna? i tszemu ja jej nie znam?

      Grala kiedys w serialu "Wiedzmy".
      Ja w zasadzie tez swoje porody "wspominam cudnie". W koncu idzie
      sie z brzuchem, a wychodzi bez! smile
      • ciociacesia jednakowoz brzuch 13.10.08, 19:42
        duzo łatwiejszy w obsłudze i pielegnacji jest niz noworodek i nawet jesli jest
        mu zle to nie słyszysz
    • ciociacesia w lajdies grała 13.10.08, 19:39
      mnie tam nieszczegółnie cieszyło ze nowonarodzone dziecko płacze w niebogłosy -
      czułam sie jak cholerny oprawca który pozbawił biedne maleństwo bezpiecznego
      schronienia
      • mamabuly Re: w lajdies grała 13.10.08, 20:25
        Może panna w chwili wywiadu ciagle była na jakichś głupich jasiach
        albo innych środkach przeciwbólowych?smile

        Pozdrawiam

        www.mamabuly.pl


        • karola1008 Re: w lajdies grała 13.10.08, 21:10
          Nie wiem na czym ta kobieta (Różczka oczywiście)jechała w czasie
          porodu, ale przy moim ewentualnym trzecim ja też tego trochę chcę.
          • agusia79-dwa Re: w lajdies grała 16.10.08, 16:55
            karola1008 napisała:

            > Nie wiem na czym ta kobieta (Różczka oczywiście)jechała w czasie
            > porodu, ale przy moim ewentualnym trzecim ja też tego trochę chcę.

            mnie by się to dziś przydało bo coś nie w humorze jestem- też chcę
            aby mi było "CUDNIE"
    • katia.seitz Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 21:20
      A ja nie lubię, gdy ktoś używa słowa "cudnie".
      Wyjątkowo często używa go moja teściowa i jej rodzina big_grin
      (ale teściową lubię, żeby nie było smile)
      ---
      https://tickers.baby-gaga.com/p/dev097prs__.png
    • donatta Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 21:26
      Zgadzam się. Mam za sobą trzy porody, to mega metafizyczne uczucie.
      A laska ładna, to fakt smile.
      • elske Re: Swój poród wspominam cudnie 13.10.08, 21:36
        Ja mam za soba 2 porody i tez wspomnienia codne.A jak zaczynam wspominac,to
        wszyscy palcza ze smiechuwink
    • ml130676 I to ma być autorytet? 14.10.08, 12:49
      Słodkie pierdzenie p. Madzi na pewno nie pomoże statystycznej
      kobiecie, która rodzi w państwowym szpitalu bez opłaconej położnej,
      na wspólnej sali w oddzielonym parawanem boksie, słysząc obok
      stękanie albo krzyki innej przeciętnej niezamożnej Polki, trafiając
      potem na zwykłą salę, a nie do pojedynczego pokoju za 600 PLN/h. Do
      tego nie każdą polską parę stać na opłacenie znieczulenia i poród
      rodzinny, bo za wszystko kasuje się dodatkowo, poza "standardem".
      Pani Madzia opisała swój poród, jakby ktoś jej zapłacił za robienie
      dubbingu do pornosa, "och" i "ach" i ten operowomydlany
      przysłówek "cudnie", do tego ten przyklejony uśmiech. Współczuję
      kobietom, które uwierzyły w te pierdoły, a później przyjdzie zderzyć
      im się z rzeczywistością, jak z następną kolejką rosyjskiej ruletki -
      a "nóż-widelec" pan doktor będzie dziś miał lepszy humor, a położna
      poświęci więcej uwagi, a może akurat na dyżurze wyląduje wyjątkowo
      chamski położnik, a siostra-akuszerka akurat złapie sraczkę i będzie
      miała pretensje do całego świata? No i najważniejsze...znajdzie się
      miejsce na oddziale, czy będzie trzeba robić rajd po mieście, poza
      miasto, a może do innego województwa?
      • demonii.larua Re: I to ma być autorytet? 14.10.08, 12:55
        smile
        W moim mieście to nawet szpitala nie ma big_grin
    • demonii.larua Re: Swój poród wspominam cudnie 14.10.08, 12:56
      A treść jest gdzieś w wersji pisanej, bo mam dźwięk walnięty smile
    • joaz Re: Swój poród wspominam cudnie 14.10.08, 14:53
      Dziewczyny wy tak na serio z tymi krzykami podczas porodu? Ja swoje
      2 porody tez wspominam cudnie. Bez znieczulenia, bez opłaconej
      położnej, lekarza. Fakt, że na pojedynczej sali, ale potem normalnie
      w sali 2 i 4 osobowej. Było super. Ciężko, raczej cicho, ale nie
      jakoś makabrycznie. Właściwie to tylko na filmach oglądałąm jakieś
      straszne jęki, krzyki i wicie się rodzących. Z własnego
      doświadczenia i większości koleżanek nic takiego nie znam. Z całego
      macierzyństwa poród to najprostsza sprawa smile

      j.
      ps. Różczka gra policjantkę(teraz prokurator) we wszystkich
      częsciach Oficera.
      • l.e.a joaz 14.10.08, 15:21
        Zazdroszczę Ci i piszę to naprawdę szczerze. Poród w moim życiu był
        największym traumatycznym wydarzeniem. Nie czułam się jak człowiek
        ale jak kawał mięcha na taśmie. Nie będę opisywać całego porodu
        jakieś lata temu już to na edziecku opisywałam. W każdym bądź razie
        skończyło się na tym i pamiętam to do dziś,że przestałam oddychać i
        czułam jak fantastycznie jest odejść po tych męczarniach z tego
        świata, i nie myślałam już o tym,że muszę jeszcze urodzić dziecko (
        zostało wyciśnione przez lekarkę ) do życia przywrócił mnie lekarz z
        OIOMU.

        Teraz jestem w 2 ciąży BOGU DZIĘKI będzie cesarka. Aha, masa kobiet
        pisze, że po tym jak się zobaczy dziecko, zapomina się o bólu, ja
        nie zapomniałam, z depresją poporodową zmgałam się bardzo długie
        miesiące uncertain
        • ciociacesia ja zaczełam zapominac bol jak tylko 14.10.08, 15:28
          zadziałało znieczulenie smile i teraz wydaje mi sie ze gdybym nie była tak zmeczona
          (nieprzespana noc) spokojnie dałabym rade na zywca. ale ja miałam kupe szczescia
          - nicc z klimatów miesa na tasmie mnie nie dotkneło
      • ciociacesia ja pamietam wicie sie 14.10.08, 15:24
        gryzienie scian i wrzaski dzikie oraz nieokrzesane mego autorstwa
      • nilem Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 02:16
        Taa, a ja mam wrażenie, że dobrze jest pisać/mówić o swoim porodzie jak o
        koszmarze z ulicy wiązów.
        Opowiadać innym, najlepiej jeszcze zaciążonym o krwi, pocie i wymiotach
        towarzyszących temu wydarzeniu i generalnie robić z siebie bohaterkę horroru
        klasy ż.

        Ja swój poród wspominam DOBRZE. Rodziłam długo. Akcja zaczęła się o 2 w nocy z
        13/14, córkę pojawiła się na świecie 15go o 8:10.
        Tak. Rodziłam moim zdaniem w najlepszym szpitalu w mieście, bez wynajętej
        położnej, za to ze znieczuleniem, które w sumie działało 3 godziny.
        Nie chodziłam do szkoły rodzenia, ponieważ nie nadaję się na tego typu spotkania
        towarzyskie, natomiast przeczytałam na temat porodu chyba wszystko co można było
        i doskonale wiedziałam co mnie czeka.

        Mam wrażenie, że OBECNIE w WIĘKSZYCH miastach, większość kobiet może sobie
        pozwolić na urodzenie dziecka w przyzwoitych warunkach. Nie trafiają do mnie
        argumenty dotyczące braku kasy, szczególnie tych, które zapamiętale klikają na
        forach, korzystając z internetu i w 4 tygodniu ciąży udają się na l4.
        Znieczulenie kosztuje średnio 400/600 zł. Przez 9 miesiecy ciąży można taką kasę
        odłożyć.
        Różdżka dość egzaltowanie wypowiada się o porodzie, ale ja ją rozumiem. Dla mnie
        poród był pozytywnym przeżyciem, ale żeby tak się stało włożyłam w to masę
        własnego zaangażowania i pracy.
        • maurra Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 09:53
          no to jesteś świetna i fantastyczna no naprawdę bomba, nie jakaś tam klasa ź
          a teraz spróbuj załatwić zzo we Wrocławiu. Powodzenia.

          ps. Olsztyn nie leży koło Wrocławia - to na wypadek rady, żeby szukać w
          okolicznych miastach
          • nilem Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 16:34
            maurra napisała:

            > no to jesteś świetna i fantastyczna no naprawdę bomba, nie jakaś tam klasa ź
            > a teraz spróbuj załatwić zzo we Wrocławiu. Powodzenia.
            >
            > ps. Olsztyn nie leży koło Wrocławia - to na wypadek rady, żeby szukać w
            > okolicznych miastach

            Tak się składa, że jestem z Wrocławia. O geografii Polski również mam jako tako
            pojęcie.
            Wiesz, wystarczy wejść na stronę fundacji rodzić po ludzku. Wiem, że we
            Wrocławiu jest dramat ze szpitalami położniczymi, ale już niedaleko bo w
            Trzebnicy mają świetny szpital...
            Wystarczy poszukać.
        • moofka Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 10:52
          > Różdżka dość egzaltowanie wypowiada się o porodzie, ale ja ją rozumiem. Dla mni
          > e
          > poród był pozytywnym przeżyciem, ale żeby tak się stało włożyłam w to masę
          > własnego zaangażowania i pracy.
          >

          sugerujesz ze te ktore mialy koszmarne porody to na wslasne zyczenie i z wlasnej
          winy?
          odwaznie
          • nilem Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 16:41
            moofka napisała:

            > sugerujesz ze te ktore mialy koszmarne porody to na wslasne zyczenie > i z wlasnej
            > winy?
            > odwaznie

            Nie. Wiem, że porody są różne. Wiem, że zdarzają się komplikacje na które nie
            możemy mieć wpływu. Wiem, że w tym kraju są koszmarne szpitale, które zasługują
            na miano rzeźni i że nie każdy może mieć szczęście i trafić na dobrą opiekę.
            Ale wydaje mi się, że ponieważ żyjemy w kraju w którym opieka medyczna jest na
            fatalnym poziomie, możemy albo się z tym pogodzić i liczyć na pozytywny zbieg
            okoliczności, albo stanąć na glowie i zrobić wszystko, żeby zabezpieczyć się z
            każdej możliwej strony.
            To raz.
            Dwa, gdyby Różdzka powiedziała "miałam koszmarny poród, krew pot i łzy", zaraz
            posypalyby się głosy, że straszy przyszłe matki i że gwiazdom odwala, bo czego
            ona się w końcu spodziewała.

            W ogóle, w społecznosci matek w dobrym tonie jest opowiadać o koszmarnych
            przeżyciach z porodu, każda wesprze i pogłaszcze po głowie.
            Ma byc strasznie i groźnie. Nie można mówić "miałam dobry poród", bo zaraz siądą
            na nią te z traumą i zjadą z góry na dół, że bohaterkę z siebie robi.
            Natomiast jeśli któraś odważy się powiedzieć, że ma czasem ochotę wrzasnąć na
            swoje dziecko, żeby się zamknęło, albo podać mu maku (wink), żeby przespać choć
            jedną noc spokojnie, posypią się gromy, że wyrodną jest i czego się spodziewała.
            Ot taki paradoks.
            • l.e.a no to stanęłam se na głowie 15.10.08, 17:13
              nilem napisała:
              >
              > Nie. Wiem, że porody są różne. Wiem, że zdarzają się komplikacje
              na które nie
              > możemy mieć wpływu. Wiem, że w tym kraju są koszmarne szpitale,
              które zasługują
              > na miano rzeźni i że nie każdy może mieć szczęście i trafić na
              dobrą opiekę.
              > Ale wydaje mi się, że ponieważ żyjemy w kraju w którym opieka
              medyczna jest na
              > fatalnym poziomie, możemy albo się z tym pogodzić i liczyć na
              pozytywny zbieg
              > okoliczności, albo stanąć na glowie i zrobić wszystko, żeby
              zabezpieczyć się z
              > każdej możliwej strony.


              No to ja Ci uświadamiam, że STANĘŁAM NA GŁOWIE i ZABEZPIECZYŁAM SIĘ
              z każdej możliwej strony ale POJĘCIA nie miałam,że moje dziecko,
              zechce urodzić się w Wielkanoc.

              Byłam wcześniej umówiona z moim lekarzem, do którego chodziłam
              prywatnie,że
              1) to on odbierze poród
              2) byliśmy umówieni z anestezjologiem, miałam mieć prywatnie ZZO

              a było tak: Lekarz nie poinformował mnie, że w czasie Świąt przebywa
              poza zasięgiem, dał położnym numer tel. stacjonarnego i w razie
              konieczności kazał dzwonić. Położne stwierdziły, że w czasie Świąt
              nikomu truć dupy nie będą, a na żądanie ZZO zaczęły się głośno
              śmiać, że na co po co no ale jak chcę to ok ale jeszcze nie teraz, a
              jak zapytałam kiedy to stwierdziły,że już za póno. W ogóle
              stwierdziłty, że lekarz jest nie potrzebny i że same sobie poradzą.

              No i gdyby nie mój mąż, który widząc co się dzieje,zaczął latać po
              szpitalu i szukać jakiegoś lekarza, nie byłoby mnie już tu. Po
              przyjściu lekarki, która postawiła wszystkich na nogi, położne które
              stały nade mną i od Paniuś wyzywały pogoniła wrzeszcząć dosłownie
              cytuję : "Ku... co Wyście najlepszego zrobiły ! Wy się ku... módlcie
              aby przeżyła !" koniec cyt. Wszystko to w mojej i męża obecności ale
              mi już wszystko zwisało.... potem było tylko OIOM !!! WOŁAJCIE OIOM !

              tyle apropo stania na głowie uncertain
              • nilem Re: no to stanęłam se na głowie 15.10.08, 17:26
                l.e.a napisała:

                > nilem napisała:
                > >
                > > Nie. Wiem, że porody są różne. Wiem, że zdarzają się komplikacje
                > na które nie
                > > możemy mieć wpływu. Wiem, że w tym kraju są koszmarne szpitale,
                > które zasługują
                > > na miano rzeźni i że nie każdy może mieć szczęście i trafić na
                > dobrą opiekę.
                > > Ale wydaje mi się, że ponieważ żyjemy w kraju w którym opieka
                > medyczna jest na
                > > fatalnym poziomie, możemy albo się z tym pogodzić i liczyć na
                > pozytywny zbieg
                > > okoliczności, albo stanąć na glowie i zrobić wszystko, żeby
                > zabezpieczyć się z
                > > każdej możliwej strony.
                >
                >
                > No to ja Ci uświadamiam, że STANĘŁAM NA GŁOWIE i ZABEZPIECZYŁAM SIĘ
                > z każdej możliwej strony ale POJĘCIA nie miałam,że moje dziecko,
                > zechce urodzić się w Wielkanoc.
                (...)
                > Wszystko to w mojej i męża obecności ale
                > mi już wszystko zwisało.... potem było tylko OIOM !!! WOŁAJCIE OIOM !
                > tyle apropo stania na głowie uncertain
                >

                Czy ja nie napisałam wyraźnie, że zdaję sobie sprawę z tego, że zdarzają się
                komplikacje, na które wpływu nie mamy?
                • l.e.a Re: no to stanęłam se na głowie 15.10.08, 17:35
                  Bardzo lubię czytać o pięknych porodach i jest mi strasznie
                  przykro ,że mnie to ominęło, że nie doznałam tych emocji radości sad
                  ja czułam tylko zawód i cały czas pytałam siebie gdzie jst ta fala
                  miłości, która nie nadchodziła sad ? A potem długomiesięczna
                  depresja...

                  Mnie poprostu boli kiedy czytam, że pisanie o strasznym przeżyciu w
                  czasie porodu uznaje się za egzaltowanie. Dlaczego można pisać tylko
                  o tym co jest piękne ? Przecież tak nie jest i wg. mnie kobiety mają
                  prawo wiedzieć, że wcale tak być nie musi, fajnie jak będą mieć
                  dobre spomnienia ale muszą wiedzieć co może je spotkać, co robić i
                  jak się przed tym uchronić. Niestety zbyt dużo złego spotyka rodzące
                  i to nawet w dobrych szpitalach - wybrany prze ze mnie był
                  wychwalany. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do porodu, wiedziałam
                  jak wyglądają etapy porodu, wiedziałam co mnie czeka co z tego,
                  skoro WSZYSTKO potoczyło się inaczej.

                  Nie wierzę, że jakakolwiek rodząca jest winna swojemu cierpieniu,
                  nie uwierzę.
            • zonka77 Przepraszam ale co mamy pisać? 15.10.08, 18:33
              Jeśli poród BYŁ dla kogoś koszmarem to co ma pisać? Że było "cudnie" lub chociaż
              dobrze?
              U mnie nie było ani cudnie ani dobrze ani nawet znośnie. Głównie przez moją
              nieświadomość i naiwność. Teraz właśnie zaczynam rodzić po raz drugi (dosłownie
              mam nadzieję ze właśnie zaczynam - czekam na jeszcze mocniejsze i bardziej reg.
              skurcze i jedziemy rodzić)
              I tym razem mam położną umówioną, o wiele większą wiedzę, nie dam się położyć itp.
              Niestety za pierwszym razem byłam młodziutka i nieświadoma i po naczytaniu się w
              kolorowych gazetkach jaki to poród jest piękny zetknęłam się z brutalna
              rzeczywistością i naprawdę czułam się upodlona. Również - a może głównie z
              powodu zachowania personelu w szpitalu sad

              Mam nadzieję ze drugi poród będę opisywać o wiele pozytwniej. Póki co niestety
              nie potrafię napisać nic dobrego o porodzie - poza tym że dizęki niemu mam
              cudowną córkę i faktycznie przejdę przez to dobrowolnie drugi raz żeby mieć
              następną.
              • madziulec Re: Przepraszam ale co mamy pisać? 15.10.08, 18:45
                Ja moge powiedziec tak - ciaza to dla mnie okres fatalny, szpital,
                podtrzymywanie i wieczny strach...

                Za to porod... Wody odeszly o 14:15. O 17 bylismy w szpitalu, rozwarcie 6 cm,
                zero bolu. Na blok weszlam naprawde z usmiechem na twarzy wink

                O 20 Michas byl na swiecie, bylby godzinke wczesniej, gdybym umiala przec (nie
                umialam, bo nie moglam tego trenowac ze wzgledu na problemy z ciaza).

                Bardzo szybko doszlam do siebie.

                I naprawde uwazam, ze to bylo cos co wspominam bardzo milo.
              • moofka Re: Przepraszam ale co mamy pisać? 15.10.08, 18:50
                zonka, trzym sie - bedzie dobrze smile

                co do meritumu smile
                ja mam za soba dwa porody - z czego jeden to najwiekszy koszmar mojego zycia po
                ktorym otrzasalam sie blisko trzy lata
                wiem, co to jest chamski personel,niekonczace sie cierpienie, strach i niemoc
                do porodu szlam nastawiona wspaniale i przygotowana pod kazdym wzgledem
                wyszla dupa
                nie wiem jakim silom zawdzieczam ze wyszlam z tego calo i ze zdrowym dzieckiem,
                ale musialy sie ostro starac
                ale oczywiscie wiele razy uslyszalam, ze przesadzam, ze z igly widly, ze zapewne
                bylam rozpuszczona i roszczeniowa ciezarna, ze dramatyzuje itd itp
                zawsze natomiast uwielbialam sluchac o fajnych lekkich porodach, zalowalam, ze
                ja tego nie doswiadczylam

                drugi porod byl nagroda za pierwszy lekki, szybki, bezproblemowy, pod wspaniala
                opieka - czesto do niego wracam i moge o nim gadac bez konca tongue_out

                i szczerze majac takie porownanie mysle ze ani to moja wina ani zasluga ze mi
                sie tak trafilo
                wkurza mnie za to, jak ktos kto dobrze rodzil, nie znajduje w sobie ani krzty
                zrozumienia i poucza te od niecudnych porodow, ze "sie nie przygotowaly" albo ze
                swoim koszmarem strasza inne biedactwa
                bo moze zwyczajnie chca sie wyplakac, czemu im na to nie pozwolic?
                trauma porodowa to ciezar na bardzo dlugo
                dobry porod uskrzydla i jest swietnym kapitalem na poczatek macierzynstwa

            • aandzia43 Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 20:22
              > W ogóle, w społecznosci matek w dobrym tonie jest opowiadać o koszmarnych
              > przeżyciach z porodu, każda wesprze i pogłaszcze po głowie.

              Hmmm, a ja mam wrażenie, że w społecznościach matek w dobrym tonie jest nie
              przyznawać sie, do tego, że się miało poród na tyle fatalny, że się nie dało
              rady. I że się nie tylko wrzeszczało, ale chciało wyskakiwać z okna, wygadywało
              głupoty, rzygało z bólu, majaczyło i traciło przytomność. I że nigdy więcej nie
              chce się wracać na porodówkę. Matce Polce nie wolno przyznawać się do tego, że
              coś ją przerosło w związku z macierzyństwem. Matka Polka ma udźwignąć wszystko.
              Może sobie oczywiście odczuwać cierpienie. Nawet powinna, zbyt lekko i
              przyjemnie jej przecież być nie może. Ale zawalić sprawę? Zaraz sie posypią
              gromy, albo pogardliwe wzruszenie ramion, że np. nie miała właściwego
              przygotowania do porodu (nastraszono ją, albo żyła różowymi złudzeniami, do
              wyboru), jest histeryczna, nie miała właściwej motywacji do macierzyństwa i inne
              takie bzdety. Powyższe zasłyszane teksty szczęśliwie w bardzo niewielkim stopniu
              dotyczą tego forum.
    • lollypop Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 00:25
      Ja wspominam calkiem dobrze, szczegolnie drugi bo pierwszy mialam
      wywolywany, zgodzilam sie na zastrzyk znieczulajacy a po nim czulam
      sie jakbym byla pijana i defacto nie mialam nad niczym kontroli, a
      ze byla to niedziela w panstwie zagranicznym to lekarz chcial jak
      najszybciej wrocic na pole golfowe i skonczylo sie kleszczowym bez
      specjalnego powodu. Niemniej jednak urodzenie dziecka bylo dla mnie
      uczuciem bardzo uskrzydlajacym. Przy drugim porodzie wiedzialam juz
      jak reaguje, czego wymagam od placowki (wybralam mniejsza, kameralna
      bo pierwszy to byl wielki szpital). Fakt ze rzecz dziala sie poza
      Polska, gdzie rodzaca (szczegolnie w szpitalu prywatnym) jest swieta
      krowa a nie "miesem na tasmie". Porod byl doswiadczeniem tak
      pozytywnym ze pozniej nie chcialam zasnac w nocy zeby moc jeszcze
      powspominac i utrwalic te momenty w pamieci. I ciesze sie ze tak
      bylo. Nie chcialabym wspominac narodzin swoich dzieci jako traumy w
      swoim zyciu. Szczerze wpolczuje forumowiczkom ktore przezyly to
      inaczej ode mnie. Aha - dodam jeszcze ze mialam krotkie porody - 5 i
      4 godz. olezanki ktore rodzily po 24h nie wspominaja tego w
      rozowych kolorach i ja to rozumiem.
    • ewcia1976 Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 07:58
      ja też swój poród wspominam cudnie. Rodziłam w małym szpitalu, z nerwów wciąż
      opowiadałam swój życiorys smile. Tak 10 minut przed partymi żałowałam jedynie braku
      znieczulenia ale bardziej bałam się zastrzyku niż bólu (majo koleżanka rodziła
      48 h bo wolała sie męczyć niż dostać kroplówkę). Małe sale, wspaniałe siostry
      szczególnie z neonatologi sprawiły że miło wspominam spędzone tam 12 dni.
      • guderianka Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 08:17
        Oj moofka, gdybym zaczeła opisywać mój pierwszy poród to byś
        pomyślała że sf czytasz wink Było cudnie-magicznie, niesamowicie,
        metafizycznie. Emocji, których wtedy doznałam nie da się przyrównać
        do innych.
        Z drugim porodem już wiedziałam o co kaman więc było mniej
        metafizycznie wink-ale niezwykle wink

        p.s. porody sn z nacinaniem krocza
    • magdaaa73 Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 09:26
      Ja też wspominam cudniesmile Nic mnie nie bolało(no-chyba ze przez 10
      min samo parcie,ale u dentysty ból jest wiekszy) Bez znieczulenia-
      chyba jestem bezbólowa.
      • zebra51 Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 09:41
        do 10 cm rozwarcia też wspominam cudnie. Bez wysiłku, żartowaliśmy z
        mężem, co jakis czas przychodzila polożna. Sielanka.
        a później prawie godzina dramatu i ostatecznie cc.
        I jakoś cały czas czuję się nieusatysfakcjonowana, trochę oszukana,
        że nie było mi dane urodzić naturalnie.
    • gaskama Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 09:36
      Coż, ja mojego porodu sama z siebie nie wspominam, można rzec, że
      jakoś mi się wszystko rozmyło. Pamiętam, że opowiadałam koleżance,
      że rodziłam w przyjemnym półmroku, a mój niemąż natychmiast
      oponował, że było baardzooo jasno. Nie mam żadnej traumy z porodu,
      pamiętam wzruszenie i ... po raz pierszy w życiu widziałam mojego
      niemęża płaczącego, chyba ze szczęścia (a znaliśmy się wtedy już od
      14 lat). Natomiast naciete krocze bolało mnie miesiącami i tak
      naprawdę, to do dziś czuję nacięcie (6 lat po porodzie).
      • chicoria Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 13:51
        Ehhh..zazdroszcze wszystkim kobietom, ktore moga tak powiedziec. Ja niestety
        cudnie nie wspominam, z wielu wzgledow i dlugo sie zastanowie zanim sie
        zdecyduje na kolejnysad
        • toniesamowite Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 17:57
          porod to dla mnie bol,pot i krewsmile
          chcialam znieczulenia- w okolicznych szpitalach nie mieli tego w
          oferciewink jazda 60 km do wiekszego miasta w nocy,kiedy zaczely sie
          bole nie napawala optymizmemwinkskorzystalam z jedynej dostepnej mi
          opcji-wanny,ktora miala zlagodzic bole.Nie zlagodzilawinkPodczas
          dlugiego porodu bylo mi wszystko jedno- nawet mialam ochote
          wyskoczyc przez oknosmile
          Rozumiem,ze mozna milo wspominac porod jesli mialo sie
          znieczulenie,albo porod trwal krotko-np.2 godzinki,
          Jesli jednak porod trwa normalnie-ok.10 godz(od poczatkowych boli),
          bez nieczulenia-to nie wierze w piekne odczuciawink
    • puellapulchra Re: Swój poród wspominam cudnie 15.10.08, 19:49
      To straszne, co tu czytam. Ja miałam duużo szczęścia, jak się
      okazuje. Poród wspominam - może nie cudnie - ale miło. Na tyle miło,
      na ile poród miło można wspominać, a rodziłam z wyboru w
      szpitalu "na peryferiach", gdzie nie oferują ZZO, bez płatnej
      położnej - nie dlatego, że jestem "niezamożna", jak ktoś wyżej
      napisał, tylko z przekonań. A miałam to szczęście, że personel,
      położne i lekarze byli w porządku, owszem, bolało - nawet pod koniec
      nakrzyczałam na lekarzy i kazałam się zostawić w spokoju smile ale
      chciałam wiedzieć, jak boli poród i się dowiedziałam, za wcześnie
      parłam i na koniec straciłam siły, użyto vacuum, nacięto. Ale nie
      byłam traktowana jak kawałek mięsa, przy II fazie towarzyszyły 2
      położne i lekarz, później nawet drugi przyszedł. Bardziej pamiętam
      gojenie się krocza, niż ból porodowy, pamiętam wielką wannę, gdzie
      błyskawicznie rozwarcie zrobiło się na 10 cm, pamiętam żarty z
      mężem, lekarzem, który moim zdaniem za często przychodził pytać "jak
      skurcze", pamiętam moment, kiedy mała wylądowała mi na brzuchu i jak
      położna pokazywała mi, że to na pewno dziewczynka, pamiętam też już
      po wszystkim, kiedy mąż przyniósł małą umytą i ubraną - natychmiast
      po przystawieniu jej do cyca zażądałam żarełka dla siebie smile
      Dzięki temu wszystkiemu bez lęku pójdę rodzić ewentualne następne
      dziecko, ale kto nazywa poród cudnym to chyba trochę przesadza smile
    • defacto20 Narodziny dziecka wspominam cudnie 22.10.08, 23:16
      Magdaleno, gratuluję córeczki i życzę Wam szczęścia!

      Ira (NS)
      • moofka Re: Narodziny dziecka wspominam cudnie 23.10.08, 08:06
        tytul zmieniono?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja