Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pracować

12.10.08, 14:44
Pracuję kilka lat w pewnej firmie, i wydawało mi się, do niedawna, że super trafiłam, fajna praca, atmosfera itd.... Ale okazało się, że jest inaczej, jest parę osób, głównie pań, które lubują się w donoszeniu, przeinaczaniu czegokolwiek, szukaniu intryg itd.... i pokrótce: kilka dni temu dowiedziałam się, że ktoś powiedział coś pewnej osobie, i ta miała do mnie żal, że ja jej nie powiedziałam tego jako pierwsza. Sprawa nieistotna, ale fakt, że ja nawet nie miałam pojęcia że coś takiego komuś powiedziałam, i nie wiedziałam, że ona ma do mnie o to żal, wyszło przypadkiem i zrobiła się wielka heca, bo ta która"nakapowała" prosiła pewnie o dyskrecję, więc ta która usłyszała, nie powiedziała mi skąd wie. Nawet konfrontacji nie mogę zrobić, bo ta która się dowiwedział o moich rzekomych "plotkach", powiedziała, ze nie powie skąd wie, ale wierzy tamtej osobie !!!!!!!!!!!!!! Rany, gdyby tak działały sądy, na podstawie zeznań tylko jednej osoby.......szok. Wierzy i już, dlaczego, czemu nie mi...czmu się nie ujawni, nie zweryfuikuje. Męczy mnie to, bo jutro do pracy, a zrobiła się taka heca atmosfera,że nie chcę mi się iść. A to dlatego,że podejrzewałam jedną osobę, która mogła nasiać tych plotek, i ją (chyba niesłusznie) w ta wciągnęłam, a ta obrażona na mnie, poszła i nagadała wszystkim jak to ja jestem, no i wszystko oczywiście teraz na mnie. A tymbardziej mi przykro, ze plotkami nigdy się nie zajmowałam, a tu wychodzi na to,ze ja to teraz jestem ta najgorsza. Jak tu pracować z takimi ludźmi ? Przecież połowę życia spędzamy w pracy, nie...? O zmianie nie ma mowy, nieważne. Zresztą trochę banalny powó, bo jak wspomniałam an początku, u nas ciągle "coś się dziej" i wszyscy musieliby się chyba zwolnić. Męczy jednak taka atmosfera pracy i fałszywe osoby, które niby się uśmiechają, sa miłe, i czasami psiu psiu, a potem okazuje się, ze dowiadujesz się czegoś że poza plecmai nadają, nawet o czymś, o czym się z nimi nie rozmawiało. Jak przez to przebrnąć, ktoś ma /miał takie sytuacje. Jak udowodnic koleżance, która wierzy komuś tam, ze się nic takiego nie mówiło? skoro nie chce wyjawić "informatora".
    • jola9932 Re: Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pra 12.10.08, 15:30
      zawiłe okropnie..
      • ejkumkejkum2 Re: Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pra 12.10.08, 15:50
        oops! rzeczywiście, przeczytałam sama i gdybym nie wiedział o co chodzi, to bym nie wiedziała o co chodzi. No cóż, może znajdą się jacyś jasnowidzowiesmile, jeśli nie trudno, sprawa jest dokładnie tak zawiła, że nawet inaczej nie potrafię jej ująć. Już samo poklikanie chyba trochę mi ulżyło, chociaż, nie do końca. Nie wiem, czy jutro nie dowiem się znowu czegoś co niby "powiedziałam", a tak naprawdę nie powiedziałam. Eh, życie
        • fajka7 Re: Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pra 12.10.08, 16:11
          To mi zalatuje atmosfera pokoju nauczycielskiego - pracowalam kiedys
          przez rok w szkole i tam wlasnie takie klimaty kwitly az dudnilo smile
          Zanim sie po kilku miesiacach zorientowalam na czym to polega, to
          juz byla polowa roku szkolnego, juz bylam obgadana, ktos juz byl na
          mnie obrazony, a ktos inny finalizowal precyzjnie obmyslana swinie
          hodowana od wrzesnia, zeby przypadkiem nie okazalo sie, ze da sie
          mnie polubic smile Jaja to byly nieprzecietne smile
          A poniewaz byly nas 3 nowe nauczycielki i zasadniczo trzymalysmy sie
          razem, to uczylysmy jednego przedmiotu i nie mialysmy wychowawstwa,
          to nie czailysmy jak to wszystko dziala dosc dlugo.
          Wg mnie na taki styl wspolzycia z ludzmi w pracy rady nie ma - mozna
          to jedynie zminimalizowac dystansujac sie na 100 km i nikomu
          absolutnie nic o sobie nie mowiac. Wtedy tez Cie nie oszczedza, bo
          zrobia z Ciebie zimna suke i bedzie je skrecac jakie tajemnice
          ukrywasz- wiec beda musialy je same wymyslic, ale przynajmniej
          bedziesz miala pewnosc, ze wszystko jest wymyslone i nikt nie
          przekrecil Twoich slow, bo ich nie wypowiedzialas wcale.
          Chociaz zdaje sie w tym przypadku, ktory opisujesz tez nic nie
          powiedzialas, no ale to juz trudno- no taka cena pracy wsrod bab,
          ktorym sie na za duzo pozwala i maja czas na intrygi.
    • kol.3 Re: Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pra 12.10.08, 16:17
      Plotki są w każdej pracy. Najlepiej nie wdawać się w żadne
      przyjaźnie, rozmówki prywatne, nic o życiu osobistym nie wygłaszać
      żadnych opinii o kolegach. Utrzymywanie lekkiego dystansu jest
      zdrowe, chociaż jak środowisko jest rozplotkowane, to nic nie
      pomoże. Nie ma większych plotkarzy niż faceci.
      Mój exszef zawsze mawiał, że on się plotkami nie zajmuje ( to byla
      wersja oficjalna), ale zawsze znał najwięcej plotek i to tych
      najświeższych.
    • babcia47 Re: Plotki, intrygi w pracy..jak tu spokojnie pra 12.10.08, 16:28
      Przez jakis czas uchodziłam za osobę konfliktową..bo jeżeli miałam
      cos do kogoś, to waliłam bez owijania w tekstylia..z tym, ze po
      sprawie i słownym "daniu sobie po razie" temat był kończony i
      stosunki wracały ze mną do normy, jakby sprawy nigdy nie było..z
      czasem koleżanki i koledzy docenili mój sposób bycia, bo nie było
      fochów, dąsów, wplatywania w konflikt osób postronnych i
      rozpamiętywania miesiącami..i nie mozna mi było przypisać gadania
      komuś czegos na boku..bo wiadomo było, ze jakby co to się w to nie
      bawie tylko walę bezpośrednio adresatowi..osoby, które próbowały
      mimo wszystko cos mi przypisywać szybko traciły wiarygodność..i nie
      bez mojej satysfakcji (a co?) same były marginalizowane a zdarzyło
      się, ze osoba, która wyjątkowo sie na mnie "zaparła" musiała sie
      zwolnić (jako alternatywę miała dyscyplinarkę, bo tak się zapędziła,
      że sama na siebie ukręciła bicz, fakt, ze samotnie wychowywała
      dziecko był powodem dania jej wyboru)
Pełna wersja