Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie?

17.10.08, 20:32
Dzisiaj na ulicy. Staruszka. Facet pewnie po siedemdziesiątce, chudzina,
trzęsie sie niemal, ledwo stoi na ugietych nogach, a przy nim na cienkiej
smyczy, bez kagańca buldog! pies jak połowa własciciela, nie mówiąc o tym, że
gdyby się szarpnął, toby się dziadzio nawet nie obejrzał, jakby leżał. Szłam
akurat z Córcią na spacer i autentycznie bałam się przejść koło niego.
Zawołałam więc, by sie przesunął. Pan mi odrzekł, że piesio jeszcze nikogo nie
ugryzł i że mam nie przesadzać. To go opieprzyłam, że na straż miejską
zadzwonię, że pies niebezpieczny, kagańca brak, a właściciel sam ledwo stoi i
psa w razie czego nie utrzyma! Odszedł, mamrocząc coś pod nosem, ze niby mam
źle w głowie. Wkurzona jestem. Zwłaszcza że już nie pierwszy raz tego gościa
widzę.
Żeby było jasne, nie mam nic przeciw psom, nawet bardzo lubię, ale nie ufam do
końca i boję się o swoje dziecko. Nawet nie chcę myśleć, co by było, gdyby...
    • neptunka Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 20:36
      jak mnie wkurzają te durne gadki, że nie gryzie, że nikogo nie
      ugryzł...
      a te pogryzienia, często ze skutkiem śmiertelnym, to skąd się
      wzięły? też od piesków spokojnych, co nigdy nie gryzły
      a jeszcze to nawoływanie mojego zainteresowanego dziecka: choć
      pogłaszcz, on nie gryzie
      szlag trafia na ludzką bezmyślność
    • asiaiwona_1 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 20:37
      Jak najbardziej słusznie. Piesek , nie wiem jak bardzo kochany, może
      się zachować bardzo nieprzewidywalnie w takiej sytuacji. Może np nie
      zauważy że się do niego zbliżacie i w chwili gdy będzisz tuż koło
      niego zareaguje "obeonnie", bo się wystraszy i tragedia gotowa. Ja
      też w takich sytuacjach zwracam uwagę.
      • cosmolinka Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 20:42
        Mnie kiedyś właśnie taki piesek (owczarek niemiecki) "co nikogo nie ugryzł"
        pogryzł sad
        A tylko dlatego, że miałam cukierki w kieszeni!!!
        Gdybym wiedziała, że to taki łasuch to bym mu wszystkie oddała smile))
    • amoreska Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 20:55
      Z całą pewnością słusznie! Parę miesięcy temu miałam podobną sytuację - starsza kobieta wypuściła na chodnik przed posesją swojego psa BEZ SMYCZY I BEZ KAGAŃCA ! Szłam z córką, która boi się zbliżać do psów, więc miałam chyba podwójny powód, by stojącą przed posesją panią opieprzyć. W odpowiedzi usłyszałam podobny tekst, jak Ty. Powiedziałam pani, co myślę...
    • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 21:26
      Idę z dziećmi. Pies wielki podbiega. Właścicielka wrzesczy z
      kilkunastu metrów - czy oni maja piłkę?
      ja - nie mają! proszę wziąć psa.
      ona- dobrze, ze nie maja, bo by im zepsuł, bo on lubi gryźć piłki.
      ja - proszę wziąc psa!
      ona - pogłaszczie dzieci, on bardzo lubi, jak go dzieci przytulają.
      ja - nie!!! proszę wziąc psa. - do dzieci - nie znamy tego pieska -
      nie dotykamy.
      ona- ale on lubi dzieci niech pogłaszczą!
      ja - kobieto, won z tym psem!
      ona - kretynka jakaś! epitety...
      myślałam, że ją, kurka, jakimś badylem pogonię...
      dzieci głaszczcie, bo mój pupil uwielbia...
      a ja mam psy, uczę dzieci, ze obcych nie wolno dotykać.
      Normalnie babom cos sie we łbie robi, zwłaszcza tym ok. 50 -tki.
      Jakaś dogokracja...
      nie mówiąc o tym, że osiedle obwieszone jest ogłoszeniami ze
      spółdzielni, ze po psach, pod karą, trzeba sprzatać. Gucio. kupa na
      kupie. trawnik obsrany, psy bez smyczy, nasikane w windzie.
      Normalnie slalom gigant.
      Była taka moda na Ursynowie na psy obronne. Amstafy i inne. Teraz te
      psy zostały u mamuś dzieci, które je bardzo chciały, ale wyjechały,
      wyprowadziły się. i te babiny biegaja za tymi nieułożonymi
      zabójcami - strach.
      • justyna_w24 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 21:37
        a wiecie co mnie dziwi?

        u moich rodzicow na osiedlu jest duzo "dresow" wiekszosc z nich ma
        psy, jest tez duzo "normalnych ludzi", ktorzy tez maja przerozne psy

        i zawsze jak przechodzilam obok "dresow", widzac mnie trzymali psa
        przy nodze, ewentualnie rzucili tekst ze pies nie gryzie itp, ale
        mimo to go trzymali. A ci "normalni" zachowywali sie podobnie jak
        poprzedniczki opisywaly


        Ja tez nie ufam obcym psom, nawet w stosunku do psa rodzicow jestem
        nieufna jesli chodzi o moje dziecko
        • sir.vimes A to rzeczywiście ciekawe 18.10.08, 09:48
          i faktycznie - na osiedlu rodziców mieszka jeden "łysy" , który zawsze ma psy
          niebezpiecznych ras. Zawsze na smyczy, w kagańcu i przy nodze. Pies oddala się
          na 15 cm i już słyszy "równaj".

          Możliwe, ze facet po prostu zdaje sobie sprawę , ze to niebezpieczne zwierzę -
          bo chyba z tej przyczyny go kupiłwink
          A ludzie , którzy kupują amstaffy na słodkie maskotki i kompletnie ich nie
          tresują, nie szkolą - traktują je tak jakby to były pudelki- nie do końca
          rozumieją , ze to naprawdę groźne stworzenia. Myślę, ze to kwestia ignorancji,
          nie celowej złośliwości.
          • mozambique Re: A to rzeczywiście ciekawe 21.10.08, 12:01
            a akurat pudelki , jako psy mysliwskei uzywane do celów
            kanapowych ,bardzo łatwo sie uzłośliwiają
          • agatha61 Re: A to rzeczywiście ciekawe 21.10.08, 16:10
            Mysle, ze nie chodzi to swiadomosc groznego zwierzecia. Dresy kupuja
            je glownie w celu pokazania swojej wladzy i to wlasnie w tych psach
            uwielbiaja - ze duze, grozne, a slucha sie go.
            • truscaveczka Re: A to rzeczywiście ciekawe 21.10.08, 17:13
              Masz rację. Nie zmienia to jednak faktu, że choć dresy mają powody niekoniecznie
              pozytywne, a właściciele zwykłych piesków - w swoim mniemaniu - pozytywne, to
              skutki są odwrotne. Nie boję się amstaffa z sąsiedniej klatki, bo jego pan tylko
              coś mruknie, a pies posłusznie przestaje ciągnąć smycz. A kundelek staruszki z
              parteru "uwielbia" dzieci, co objawia się skakaniem na trzylatkę.
    • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 21:56
      IMo nieslusznie.Przewrazliwiona jestes i tyle.
      Boisz sie, to idz druga strona.
      Czy gdyby zamiast staruszka wlascicielem byl osilek, tez zwrocilabys
      uwage? W zyciu by ci do glowy nie przyszlo.
      Pies jakis nerowy byl, pam mial problem z prowadzeniem go na smyczy?
      Nie- tylko wyobraznia ci sie nadzbyt wybujala.
      • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:07
        a dlaczego ma iść drugą stroną??? pies to jest pies - dlaczego
        zwykły przechodzień ma sie go bać, uciekać? to nie jest dżungla. Psy
        mają chodzić na smyczy i w kagańcu a nie latać samopas, a ja mam im
        z drogi ustępować.
        jak by właściciel był osiłkiem to zwróciłabym uwagę stosownie do
        kubatury psa czy osiłka. z usmiechem numer dwanaście. Tak, żeby
        zozumiał. Kwestia dotarcia, dialogu. Jak nie skutkuje - trzeba pójść
        wyzej.
        Sa, niestety, ludzie, którzy psy traktuja jak małe dziecko lub jak
        wazniejszą od siebie istotę. Pies nieułożony, nienauczony - ryzyko.
        Od momentu, kiedy człowiek oswoił psa, pies podległy był
        człowiekowi. Jezeli ktoś nie ma pojęcia lub siły psem się zająć, nie
        powinien go mieć.
        Wystarczy poczytać i obserwować.
        • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:23
          >Wystarczy poczytać i obserwować.

          Toz wlasnie obserwuje.Psow u mnie dostatek, jeden kundel tylko w
          kagancu,bo agresywny, reszta na smyczy.I nikt sie nikogo nie czepia.
          - dlaczego
          > zwykły przechodzień ma sie go bać, uciekać?

          Takie fobie to trzeba leczyc.

          Jezeli ktoś nie ma pojęcia lub siły psem się zająć, nie
          > powinien go mieć.

          No tak, a psa najlepiej wowczas wywiezc do lasu.
          Staruszek pare lat temu mogl byc calkiem rzeski, co ma zrobic-
          pozbyc sie psa czy jak, bo sie postarzal i sil ma mniej?
          • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:35
            lola211 kurcze, sama napisałaś, zeby iść drugą stroną ulicy!!

            > >Wystarczy poczytać i obserwować.


            >
            > No tak, a psa najlepiej wowczas wywiezc do lasu.
            > Staruszek pare lat temu mogl byc calkiem rzeski, co ma zrobic-
            > pozbyc sie psa czy jak, bo sie postarzal i sil ma mniej?
            >
            > Lola, ok. Ale kaganiec, kolczatka, spacery mniej ludną ulicą.
            Jesteś dogokratką, na dodatek psią terrorystką, dlatego wysnuwasz
            wnioski z mojej wypowiedzi za daleko idące.
            Karalne potworną karą powinno być bestialstwo pozbywanie sie psa
            przez pozrzucenie go w lesie, na ulicy itd.
            chodzi tylko o trzymanie psa na smyczy i zakładnie kagańca. tyle.

            nie bulwersuj się tak - trzymaj tylko psa krótko na spacerach i
            zrozum, że to pies. nie kaz ludziom przchodzic na drugą stroną ulicy
            bo twój miś idzie kupę zrobić.
            • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 11:05
              > przez pozrzucenie go w lesie, na ulicy itd.
              > chodzi tylko o trzymanie psa na smyczy i zakładnie kagańca. tyle.
              >
              > nie bulwersuj się tak - trzymaj tylko psa krótko na spacerach i
              > zrozum, że to pies. nie kaz ludziom przchodzic na drugą stroną
              ulicy

              Alez ja tego wcale nie wymagam.O ile nie trafie na osobe z fobia,
              ktora sie boi - to jej problem, nie moj.Boi sie psów- niech
              przejdzie w bezpiecznej odleglosci i juz.

              Co do kaganców- na mojego nie ma nawet rozmiaru.Pies ma byc na
              smyczy, kaganiec powinien dotyczyc psów agresywnych.


              > bo twój miś idzie kupę zrobić.
      • narsen Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:28
        Podzielam Twoje zdanie Lola. Pies był na smyczy. Jak pisała autorka postu: "Na
        cienkiej smyczy". Tak czy tak - był uwiązany. Już widzę jak Wy baby
        "słodkopierdzące" zwracacie babince uwagę, że jej piesek, bez kagańca chodzi i
        że powinna go zakuć czym prędzej.

        Jak cienka była ta smycz? Autorko wątku? Miałaś przy sobie suwmiarkę?

        Rany, jak mnie wkurzają frustraci...
        • narsen Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:35
          PS: Na ulicach szwendają się dresy z pitbulami
          bynajmniej nie na smyczach.

          Ale co tam!?

          Będziemy tępić
          ... babcie za pudelki.
          • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:45
            nikt nie tępi babci za pudelka. ja tępię babę za mieszańca
            wilkopodobnego, który leci na moje dwókrotnie mniejsze i słabiej
            uzębione dzieci i kaze im go głaskać.
            ja mam owczarka niemieckiego i jamnika. Na spacer chodzą w kagańcu i
            na smyczy. łagodne jak baranki, ale nigdy nic nie wiadomo. Raz
            dziennie idziemy na łąkę i latają samopas. Ale tam nie ma ludzi.
            A i nie jestem słodko pierdząca. Wkurzaja mnie takie epitety. ze
            niby co? że nie spię z psem w łóżku i nie daję mu gryźć zabawek
            moich dzieci?
            że pies je dopiero po naszym śniadaniu?
            Ludzie! to jest udomowione zwierze - nie partner. Bosz
            • narsen Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 23:46
              Mieszaniec wilkopodobny? Aby nie przesadzasz?
              "Pies -> Udomowione zwierze - nie partner"
              Powiedz mi po co Ci pies w ogóle?
              Dla zabawy?
              Frajdę masz z okazji jego posiadania?

              Napisałaś: "Ludzie! to jest udomowione zwierze - nie partner. Bosz"

              Sama jesteś zwierzęciem. Niczym mniej, niczym więcej. Tak jak i ja. Jesteś gatunkiem małpy. Możesz sobie wierzyć lub nie, ale takie są fakty.

              Twoje samozadowolenie niczego tu nie zmienia.
              • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 19.10.08, 21:39
                jestem małpą z dwoma psami. big_grin
                Psy mam
                a. ze schroniska
                b. z domu, w którym nie miał odpowiedniej opieki i zoztałam
                powiadomiona, ze bedzie zabrany - wcześniej się zgłosiłam i udało mi
                się, go wziąć.
                Ale pies nie jest partnerem, chyba...
                juz sama nie wiem wink
                Kocham moje psy, nie biję, nie głodzę, daję im się wychasać.
                Są zadowolone i kochane.
                Nie wiem Narsen, o co Ci chodzi, szczerze mówiąc...
            • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 11:09
              Na spacer chodzą w kagańcu i
              > na smyczy. łagodne jak baranki, ale nigdy nic nie wiadomo

              No ale czego nie wiadomo? Jamnika na smyczy bez kaganca nie
              potrafisz upilnowac? W dodatku łagodnego jak baranek?
              • fantasmagorii Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 21.10.08, 17:38
                Jak pisałam, obydwu psów nie mam od szczeniaka. trafiły do mnie juz
                po przejściach, o których wiem niewiele. Dlatego piszę, ze nigdy nic
                nie wiadomo. Wolę prowadzić je na smyczy i w kagańcu (takie jest
                prawo) i puścic luźno na odludnej łące raz dziennie.
                A, i zeby było jasne, sprzątam po nich.
    • biedro_neczka Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 17.10.08, 22:18
      zareagowałabym tak samo
    • deodyma Re: lola i narsen maja racje:) 17.10.08, 23:24
      zreszta sama znam z autopsji podobne zachowania matek z dziecmi. ja
      mam tylko miezanca z jamnikiem, ktoregi nie spuszczam ze smyczy, ale
      nie daj boze gdy jakas matka z dzieckiem mnie z psem zobaczy,
      ucieka, gdzie pieprz rosniesmile przeciez to jst smieszne.
      kiedys byla taka sytuacja, jak moja sasiadka z bloku szla ze swoim
      psem, rowniez na smyczy i uslyszala, jak matka mowi do swojego
      dziecka, ze pies zaraz je ugryzie. no i kobieta ochrzanila ja za to.
      miala racje. sama bym zrobila na jej miejscu to samo.
    • mearulezz ale gdzie problem????? 17.10.08, 23:58
      w czym problem???
      chceszmiec pieska ktory bedzie biegal bez smyczy bez kaganca??? 0 problemu - kup
      dzialke , postaw ogrodzenie i niech lata!!! to juz wtedy mi wisi czy popieprza
      tam pudelek, jamniczunio czy pitbull.napisze wiecej lotto mi czy ten kochany
      pies zezre ciebie i twoja rodzine!!!
      ale jak zdecydowalas sie na mieszkanie w miescie to sie dostosuj i prowadzaj
      swoje ukochane bydle na smyczy- bo w odroznieniu od ciebie nieznosze psow i ich
      wstretnych mokrych nosow!!!
      nie mam ochoty byc przez nie obwachiwana- mimo ze ty kochasz swojego pieska
      ponad wszystko!!!
      zecydoalas sie na zwierzatko to je sobie posiadaj- mi nie narzucaj kontaktow z
      nim!!!
      • deodyma Re: a to do mnie bylo? 18.10.08, 00:17
        wiesz, ja nie narzucam nikomu kontaktow z moim pupilem, ale tez to
        nie zmienia faktu, ze mam do czynienia na codzien z dziwolagamismile bo
        te dziwolagi jak tylko zobacza mnie z pieskiem, uciekaja i gdyby
        tylko mogly, to by jak te malpy, wskoczyly na drzewosmile Ty cos chyba
        o tym wieszsmile
        • mariolka55 zgadzam sie z lolą i nie podoba mi sie opis 18.10.08, 00:29
          "staruszka" sam ledwo stoi,trzesacy sie itp.
          moim zdaniem wyadowałas złosc na słabszym,a pies był na smyczy i
          spokojny byl tak? z agresywnym psem starszy Pan raczej by sie bał
          wychodzic.
          • ibulka Re: zgadzam sie z lolą i nie podoba mi sie opis 18.10.08, 13:22
            u nas na osiedlu mieszka dziewczyna z krzyżówką boksera i czegoś tam, nie jestem
            pewna co do rasy, ale tak mi się wydaje. pies jest śliczny, ale niebezpieczny -
            rzuca się do wszystkich zwierząt, których nie zna. w zeszłym roku w zimie był
            przywiązany do trzepaka na skórzanej smyczy. zaczął rwać się do gościa z psem
            przechodzącego obok. smycz pękła, pies bez kagańca i kolczatki podleciał do
            mniejszego psa i zaczął go nie gryźć, ale turbować pyskiem, warczeć na niego.
            właściciel skopał tego psa, żeby ratować własnego, który szedł na smyczy i nie
            miał jak się bronić.

            do tej pory ten bokser chodzi bez kagańca, bez kolczatki, i młodzież
            wyprowadzająca go na spacer nie jest w stanie go utrzymać, kiedy się z całych
            sił wyrywa. ciekawe kiedy dojdzie do tragedii.
        • mathiola Ja się nie dziwię 18.10.08, 09:17
          Ja się nie dziwię. Znam osobę, która ma fobię dot. zwierząt z
          sierścią. Nie boi się myszy, ne boi się żab, pająki może wziąć do
          ręki. Na widok psa lub kota dostaje małpiego rozumu i ucieka. Nie
          daj Boże, żeby ją taki pies dotknął, zawał na miejscu.
          I teraz co? Idzie ulicą i widzi psa bez smyczy, bez kagańca lub bez
          jednego z dwóch. Nie może spokojnie przejść, bo "pies też człowiek"?
          Psy mogą sobie biegać po zamkniętym podwórzu. Na mieście mają mieć
          smycz i kaganiec. Kropka.
          • mathiola a to było do Deotymy 18.10.08, 09:21
            Bo w sprawie trzęsącego się staruszka miałam się nie wypowiadać,
            albowiem się wkurzyłam.
            Trzęsący się staruszek z mojego bloku pomagał mi wnosić po schodach
            ciężki wózek bliźniaczy. Psa na smyczy też by utrzymał. Poza tym
            buldogi nie są groźną rasą.
            Powinien mieć kaganiec, to fakt, ale za tego trzęsącego się
            staruszka to już nawet ten kaganiec odpuszczam. Wykazałaś się
            brakiem szacunku dla starszej osoby, traktując go jak człowieka
            niższej kategorii.
            • deodyma Re: a to było do Deotymy 18.10.08, 09:36
              wiesz, mnie sie wydaje, ze ten starszy czlowiek prowadzil na smyczy
              boksera, nie buldogasmile a tak w ogole to bulgoga ma moja mama i jest
              to rasa, na ktora kaganca w Polsce nie ma.
              • mathiola buldog 18.10.08, 11:11
                ledwo stoi na ugietych nogach, a przy nim na cienkiej
                smyczy, bez kagańca buldog!
                • lola211 Re: buldog 18.10.08, 12:09
                  Przecietny obywatel potrafi co najwyzej odroznic pudla od jamnika,
                  wiec ja bym do tego "buldoga" podeszla watpliwie.Bo moze on kolo
                  buldoga nawet nie stał.
                • falka32 Re: buldog 23.10.08, 11:25
                  Mathiola, ale to szło dalej tak:

                  "a przy nim na cienkiej
                  smyczy, bez kagańca buldog! pies jak połowa własciciela, "

                  Z czego ja też wnioskuję, że autorce pomyliły się nazwy, a pies był
                  bokseropodobny. Buldog ni huhu nie będzie wielkości połowy nawet niedużego
                  dorosłego właściciela, a spasiony bokser owszem, zwłaszcza przy drobnym
                  staruszku. Podejrzewam, że może ważyć podobnie jak właściciel w takiej sytuacji.
              • mathiola Deodymy nie Deotymy - przepraszam :) 18.10.08, 11:21

                • deodyma Re: ja sie nie gniewam:) 18.10.08, 11:23
                  zreszta zauwazylam, ze rzeczywiscie jest poetka o pseudonimie
                  wlasnie Deotymasmile
                  • babcia47 Re: ja sie nie gniewam:) 18.10.08, 18:09
                    autorka "Panienki z okienka" smile
          • lola211 Re: Ja się nie dziwię 18.10.08, 11:22
            Caly czas piszemy o psach NA SMYCZY.
            A znajoma niech sie uda na terapie.Zawal raczej jej nie grozi, bo
            juz by zeszla z tego swiata, biorac pod uwage ze zapewne codziennie
            natyka sie na psa.

            Na mieście mają mieć
            > smycz i kaganiec. Kropka.
            Na smyczy tak.Kaganiec- wyjatkowo.
            • mathiola Re: Ja się nie dziwię 18.10.08, 12:44
              > A znajoma niech sie uda na terapie.Zawal raczej jej nie grozi, bo
              > juz by zeszla z tego swiata, biorac pod uwage ze zapewne
              codziennie
              > natyka sie na psa.

              Nie, no właśnie nie codziennie, bo mieszka na wsi, a tam się nie
              spaceruje z psami na smyczach smile Tam psy mieszkają w budach, a ona
              do bud nie podchodzi.
              Poza tym wybacz, ale nie będę jej sugerowała terapii, skoro sama na
              to nie wpadła.
              Ja jestem ogólnie bezkonfliktowa. Nie przeszkadzają mi ani psy ani
              ludzie, którzy psów się boją. Pies ma być na smyczy. Agresywny pies
              ma być na smyczy i w kagańcu. I wtedy wszysto jest ok. Natomiast
              zwracanie się do starszego pana z pretensją, że ledwo stoi na nogach
              i jeszcze śmie trzymać w swoich starczych dłoniach smycz z psem....
              to jest po pierwsze nieludzkie, a po drugie chamskie i bezmyślne.
              A co do mojej wypowiedzi - zrozumiałam, że Deodyma lata z psem bez
              smyczy smile
              • deodyma Re: nie spuszczam swojej malpy ze smyczy:) 18.10.08, 15:03
                i nie sadze, by kiedys do tego doszlo. w stosunku do ludzi jest co
                prawda bardzo lagodna i uwielbia dzieci, ale jest cieta na inne psy
                i gdy tylko jakiegos zobaczy, to dostaje bialej goraczkismile faktem
                tez jest, ze ta cholernica juz kilka razy obronila sie przed inymi
                psami, ktore ja atakowaly a same byly bez smyczy,wiec w kasze
                dmuchac sobie nie dasmile
          • majenkir Re: Ja się nie dziwię 18.10.08, 21:08
            mathiola napisała:
            > Znam osobę, która ma fobię dot. zwierząt z
            > sierścią. Nie boi się myszy, ne boi się żab

            Mhhhm... glowe bym dala, ze mysz tez ma siersc.... tongue_out
          • miang Re: Ja się nie dziwię 20.10.08, 14:37
            mysz nie ma siersci ?
        • mearulezz Re: a to do mnie bylo? 18.10.08, 12:01
          no i widzisz juz wyszlo jak jestes glupio i chamsko nastawiona do ludzi ktorzy
          nie kochaja twojego piesunciasad
          nazywanie dziwolagami tych ktorzy nie maja ochoty na obslinianie,obwachiwanie,
          przez twojego psa to moim zdaniem duuuuuuuuuzy nietakt i niestety narzucanie sie
          innym.
          jak ide z wozkiem a jakis kundel wklada swoja morde do kosza na dole i wacha
          co tam mam --
          • malila Re: a to do mnie bylo? 18.10.08, 13:50
            Mearulezz, jakimi równymi prawami? Czy ludziom pozwala się na grzebanie w cudzym
            wózku, oblizywanie i obwąchiwanie obcych bez ich zgody?wink
            • mearulezz Re: a to do mnie bylo? 18.10.08, 19:40
              malila napisała:

              > Mearulezz, jakimi równymi prawami? Czy ludziom pozwala się na grzebanie w cudzy
              > m
              > wózku, oblizywanie i obwąchiwanie obcych bez ich zgody?wink
              nie zrozumialas, ja napisalam ze wlasciciele traktuja swoje psy jak ludzi.
      • hellious Re: ale gdzie problem????? 18.10.08, 09:29
        mearulezz napisała:

        > w czym problem???
        > chceszmiec pieska ktory bedzie biegal bez smyczy bez kaganca??? 0 problemu - ku
        > p
        > dzialke , postaw ogrodzenie i niech lata!!! to juz wtedy mi wisi czy popieprza
        > tam pudelek, jamniczunio czy pitbull.napisze wiecej lotto mi czy ten kochany
        > pies zezre ciebie i twoja rodzine!!!
        > ale jak zdecydowalas sie na mieszkanie w miescie to sie dostosuj i prowadzaj
        > swoje ukochane bydle na smyczy- bo w odroznieniu od ciebie nieznosze psow i ich
        > wstretnych mokrych nosow!!!
        > nie mam ochoty byc przez nie obwachiwana- mimo ze ty kochasz swojego pieska
        > ponad wszystko!!!
        > zecydoalas sie na zwierzatko to je sobie posiadaj- mi nie narzucaj kontaktow z
        > nim!!!

        Dokladnie.
      • lola211 Re: ale gdzie problem????? 18.10.08, 11:14
        A czytaj Ty umiesz?

        Piszemy o psach prowadzonych NA SMYCZY.

        > zecydoalas sie na DZIECKO to je sobie posiadaj- mi nie narzucaj
        kontaktow z
        > nim!!!

        Taki wlasnie apel powinnam wystosowac do matek, ktore nam sie
        narzucaja.Wystarczy, ze usiade na lawce, psa majac przy sobie, a juz
        jakas z dzieckiem sie znajdzie i nas zaczepia.Bo piesek taki slodki,
        a dziecko koniecznie chce pogłaskac.

        Moj pies jest ciagle zaczepiany przez ludzi, az czasem mnie to
        wkurza.
        • ibulka Re: ale gdzie problem????? 18.10.08, 13:26
          o, i tu się z lolą zgadzam!
          nie znoszę, kiedy do naszego jamnika podbiegają dzieci i chcą go głaskać, bo
          taki słodki i kochany, no i przecież ze 'swoimi' dziećmi się bawi. pies to pies,
          jeśli się go nie zna, to się nie podchodzi z dzieckiem.

          jeszcze pół biedy, jak mamusia z dzidziusiem chcą pogłaskać jamnika. gorzej, jak
          podchodzą do psa wyższego od owego dzidziusia.
    • alicja0 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 03:46
      Narsen napisała (w odpowiedzi dla fantasmagorii):

      "Pies -> Udomowione zwierze - nie partner"
      Powiedz mi po co Ci pies w ogóle?
      Dla zabawy?
      Frajdę masz z okazji jego posiadania?

      Załamka. Narsen, jeśli dla ciebie pies to partner, to ....
      Albo zwierzęta traktujemy jako zwierzęta, a nie ludzi, albo równamy
      się z ludźmi, a to za sobą pociąga pewne konsekwencje.
      O ile nie przyjaźnimy się z dziko żyjącymi zwierzętami, to skoro
      pies jest udomowiony i dla ciebie równy człowiekowi, a więc wchodzi
      w kategorię partnera życiowego, to nie widzę różnicy - przy takiej
      logice - że pies potencjalnie może być również twoim mężem i ojcem
      twoich dzieci. Sorry, ale wystarczy wybrać sobie "odpowiedniego
      partnera". A jaki będzie wierny. W przeciwieństwie do niektórych
      mężczyzn. I masz większy wybór, niż inni ludzie: możesz wybierać
      sobie partnera życiowego z ludzi i zwierząt.

      Niestety, na razie to jest karalne. Ale w czasach, gdzie
      homoseksualiści zawierają małżeństwa, z czasem będą adoptować
      dzieci, a i pedofile też domagają się swoich praw do współżycia z
      dziećmi, które podobno "tego chcą", z czasem będą domagać się praw
      do ich adoptowania, to zoofilia tylko stoi w kolejce do społecznej
      akceptacji. Kwestia czasu.
      Mam nadzieję tylko, że ja tego nie doczekam.

      Napisałaś:
      Sama jesteś zwierzęciem. Niczym mniej, niczym więcej. Tak jak i ja.
      Jesteś gatunkiem małpy. Możesz sobie wierzyć lub nie, ale takie są
      fakty.

      Warto się douczyć, więc: człowiek nie jest małpą, ani jej odmianą.
      Wiedzę warto zdobywać nie tylko z discovery canal.

      Inna sprawa, że wiele ludzi sili się na to, aby być małpą.
      • alicja0 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 04:01
        NIe odpowiadaj mi tylko Narsen, że w świecie zwierzęcym nie ma
        związków partnerskich międzygatunkowych, stąd pies nie mógłby się
        stać Twoim partnerem życiowym.
        Bo w świecie zwięrzęcym, między gatunkami nie ma relacji
        partnerskich: jest łańcuch pokarmowy, pasożytnictwo itp.
        Owszem, jest i symbioza, ale to też jest wymiana interesów, a nie
        związek uczuciowy, do jakiego pretendujesz, traktując psa na równi z
        człowiekiem.
        Pewne quasi-uczucia w świecie zwierzęcym, są instynktownie
        zakodowane - zwierz musi tak a nie inaczej reagować. Może się
        nauczyć nowych schematów reagowania, ale to ciągle są schematy.
        Zresztą, przekonanego nie da się przekonać. Nie wierzę, że pod
        wpływem forum zaczniesz traktować zwierzęta jako stworzenia
        niedorównujące człowiekowi, bo człowiek jest z innej bajki.
        Bo kochasz psy. I nie zrezygnujesz z tego uczucia, nawet jakbyś była
        w błędzie co do pryncypium.
      • narsen Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 21.10.08, 17:49
        Człowiek--->

        Domena - eukarioty
        Królestwo - zwierzęta
        Podkrólestwo - tkankowce
        Nadtyp - wtórouste
        Typ - strunowce
        Podtyp - kręgowce
        Nadgromada - czworonogie
        Gromada - ssaki
        Podgromada - ssaki właściwe
        Szczep - łożyskowce
        Nadrząd - euarchonta
        Rząd - naczelne
        Podrząd - Haplorrhini
        Infrarząd - antropoidy
        Nadrodzina - małpy wąskonose
        Rodzina - człowiekowate
        Podrodzina - Homininae
        Rodzaj - człowiek
    • moofka Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 07:52
      jakis czas temu dwie isiotki puszczaly wielkie kundle bez smyczy na ogrodzonym
      placu zabaw, wsrod chmary malych dzieci
      na uwage, zeby uwiazaly odpowiadaly ze nie gryzie
      dla mnie idiotyczny argument
      bo kazdy pies gryzie
      i ja sie dziwie, ze ktos swiecie wierzy ze jego nie gryzie
      kazdy nie gryzie do pierwszego razu
      teraz zaluje ze nie zadzwonilam po straz miejską
      z drugiej strony - nawet jesli ktos ma obawy co do nieuwiazanego psa zasranym
      obowiazkiem paniusi jest bydle trzymac tak, zeby dzieci bac sie nie musialy
      • deodyma Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 09:03
        nie za bardzo teraz odbiegasz od tematu? piszesz o psach biegajacych
        bez smyczy wsrod chmary dzieci na placu zabaw. tymczasem autorka
        watku ochrzanila starszego czlowieka tylko dlatego bo sobie
        ubzdurala,ze pies mu sie zerwie ze smyczy i ja pogryzie a ona sie
        bala kolo niego przejsc. nie dziwie sie, ze czlowiek sie oburzyl i
        mamrotal, ze babka ma nie pokolei w glowie. ja na miejscu tego
        czlowieka sama bym kazala zadzwonic paniusi po straz miejskasmile
    • luxure Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 08:59
      Słusznie. Pies nie miał napisane na czole że jest łagodny jak baranek, a Ty tego
      wiedzieć nie musisz. Poza tym właściciel ma obowiązek wyprowadzać psa na smyczy
      i w kagańcu.
      • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 11:19
        > i w kagańcu.

        Tak, jasne.
        Zapraszam w takim razie do lektury kodeksu wykroczen- z pewnoscia
        znajdziecie tam mnostwo przepisow, tak samo zyciowych jak ten "o
        kagancu", ktore notorycznie łamiecie.
        I dopiero wowczas zacznijcie wymagac BEZWZGLEDNEGO wyprowadzania
        kazdego psa w kagancu.
        • luxure Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 14:12
          Do mnie pijesz?
          Ja tam akurat żadnych wykroczeń nie popełniam. Psa wyprowadzam w kagańcu i na
          smyczy, mimo że w lesie mieszkam... właśnie dlatego że jest wielkim bydlęciem i
          nie ma napisane że nie umie gryźć, nie palę na ulicy ( ba w ogóle nie palę od
          ponad roku), nie zawracam na podwójnej ciągłej a pieszych puszczam na przejściu.
          ZAWSZE.
          • lola211 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 21:15
            > Ja tam akurat żadnych wykroczeń nie popełniam

            W kodeksie jest mnostwo innych paragrafow niz dotyczace kierowcow i
            psów.
            Jesli zadnego nigdy nie lamiesz, jestes SWIETA, bo inaczej nie da
            sie tego wytlumaczyc.
    • zebra12 Bo mu się nosek obetrze... 18.10.08, 12:12
      U nas, w sąsiednim bloku mieszka tez taki dziadek z wyrośniętym amstafem. ZAWSZE
      chodzi bez kagańca. Pogryzł już kiedyś moją koleżankę. Nie ma na niego mocnych,
      bo dziadek zawsze tłumaczy, że nie może mu założyć kagańca, bo ... mu się nosek
      obetrze!

      A ten pies z postu tytułowego, to chyba nie buldog... bo te są wielkości
      jamnika. Chyba jakieś inne bydle!
      • deodyma Re: sa trzy rasy bulgodow... 18.10.08, 15:14
        buldog francuski, buldog angielski i amerykanski. dwie pierwsze rasy
        sa male i krepe a ta oststnia rasa, duza. watpie jednak, zeby ten
        starszy pan prowadzil na smyczy w ogole buldoga. w sumie to nie
        wiadomo, jaka to byla rasa. moze to byl zwykly mieszaniec a moze
        bokser? no, ale nie odbiegajmy od tematusmile
        • deodyma Re: buldogów mialo byc:) 18.10.08, 15:14

    • majmajka Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 14:03
      Powiem tak: pies na smyczy - oczywiscie, kaganiec - owszem. Ale opis trzesacy sie satruszek na cienkich nogach, czy jakos tak- nigdy.
      Kiedys dawno, kiedy moje dzieci nie mialy jeszcze swojego psa, baly sie psow. Jestesmy sobie na plazy i moja corke goni piesek. Corka przerazona, wlascicielka psa uchachana, bo pies ma frajde. Moje dziecko prawie lzy w oczach, wlascicielka dalej przeszczesliwa....Na moje: niech pani zabierze tego psa, bo corka sie boi. Pani odpowiada: ale on nie gryzie i sie bawi...Kurde...
      • deodyma Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 15:21
        a to byl dos=rosly piesek czy szczeniak? pamietam, ze 19 lat temu,
        gdy nasza 4 msc pudlica chciala sie bawic z corka sasiadow, to ci
        narobili rabanu na cale osiedlesmile a bylo tak, ze gdy moja mama
        otworzyla drzwi od mieszkania, pies przesliznal sie jej miedzy
        nogami i wybiegl z domu i zanim moja mama sie zorientowala, pobiegl
        za corka sasiadow a tamta uciekala po calym osiedlu,jak szalona.
        potem sasiedzi nachodzili moja mame i nwygrazali jej policja bo nasz
        pies wscieklizne ma i teraz ich dziecko zachorujesmile co
        najsmieszniejsze, psina nawet nie drasnela dzieciaka, wiec moja mama
        powiedziala, ze ona z mila checia zadzwoni osobiscie na policje i
        utna sobie pogawedke z policjantami odnosnie tego calego
        wydarzeniasmile wszyscy na osiedlu konali ze smiechu gdy dowiedzieli
        sie, ze nasze 4 msc szczenie, rasy pudel miniaturowy, chcialo
        rozszarpac 5 letnie dzieckosmile
        • malila Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 18:01
          Szczeniaki zdaniem Twojej mamuni nie gryzą,czy nie miewają wścieklizny? Czy może
          niektórzy właściciele psów rzeczywiście tak mają, ze wszystko, co jest związane
          z ich psem traktują jako przezabawną anegdotkę?
          • deodyma Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 18.10.08, 18:15
            ale chyba jestes w stanie odroznic, czy to szczenie, czy tez dorosly
            pieswink i czy ten pies atakuje, czy chce sie bawicsmile no to jaki to
            byl w koncu piesek? szczeniak, czy dorosly? i chcial gryzc to Twoje
            dziecie, czy sie chcial z nim bawic? akurat to, co piszesz, traktuje
            jak anegdotkesmile kolejna przewrazliwiona...
            • malila Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 18.10.08, 18:20
              Ale jesteś pewna, że odpowiadasz na mój post?;-]
              • deodyma Re: no a niby na czyj? 18.10.08, 18:21

                • malila Skąd mam wiedzieć, na czyj? 18.10.08, 18:31
                  Piszesz dość chaotycznie, nie przejmując się tym, czy Twoja odpowiedź ma coś
                  wspólnego z treścią postu, na który odpisujesz.
                  • deodyma Re: bardziej sie tym martwisz, niz ja:) 18.10.08, 18:35

                    • malila Fakt. 18.10.08, 18:45
                      Świadomość, że Prawda też się myli, trochę mnie frustruje...
                      • deodyma Re: Fakt. 18.10.08, 18:48
                        straszne! bede miala wyrzuty sumienia z tego powodu... zbiera mi sie
                        na placz...
              • deodyma Re: jednak nie na Twoj post odpowiadam:) 18.10.08, 18:30
                pochrzanilo mi siesmile a co do mojej mamuni to podam Ci do niej numer
                telefonu i zapytsz ja, czy wedlug niej szczeniata gryza, czy tez
                maja wsciekliznesmile moja mamunia sie na pewno bedzie miala ubaw po
                pachysmile
                • majmajka Czyli na moj? 18.10.08, 18:58
                  Wyjasniam, jakby co.wink
                  Pies, ktorego bala sie moja corka byl duzym psem i nie wiele mnie to obchodzilo czy to szczeniak czy dorosly pies. Ona sie go bala i to bylo wtedy dla mnie najwazniejsze. Po drugie, bylysmy na plazy, wiec psy raczej nie powinny tam bywac w ogole,a jesli juz to sorry...ale na smyczy przynajmniej.
                  Zeby nie bylo: sami mamy dwa psy, jeden olbrzym, a drugi malutki. Potrafie jednak zrozumiec, ze nie kazdy psy lubi, ze bac sie mozna i to nie jednokrotnie bardzo. Jesli ktos chce poglaskac mojego psa pozwalam malego, duzego nigdy. Maly zalize na smierc, duzy...nigdy nie ugryzl.
                  • deodyma Re: no na to wyglada:) 18.10.08, 21:02
                    tylko mi sie w koncu osoby pochraznily i sie pogubilam. najgorzej
                    jest, gdy pies wyczuje, ze sie go boisz. jedna z moich przyjaciolek
                    ma ogromnego psa, mieszanego z wilczarzem irlandzkim. jesli znasz
                    sie na rasach psow to pewnie orientujesz sie, ze ta rasa jest jedna
                    z najwiekszych wsrod psow. no i ten pies jest naprawde ogromny. moja
                    przyjaciolka ma sasiadke, ktora panicznie boi sie psow no i boi sie
                    jej psa. na poczatku pies na to ucieczki, wycofywanie i skradanie na
                    jego widok, po prostu nie reagowal. pozniej wyczul, ze babka sie go
                    boi, wiec zaczal ja atakowac. w koncu doszlo do tego, ze przeskoczyl
                    kiedys plot na swojej posesji i sie na nia rzucil. od tej pory pies
                    byl trzymany non stop w domu albo przywiazywany byl do lancucha.
                    innej rady na niego nie bylo. nie tak dawno atakowal mnie tez pies,
                    ktory po osiedlu biegal bez smyczy i kaganca, ale ze sie go nie
                    balam i nie okazywalam przed nim strachu, nie ugryzl mnie. a
                    przyznam, ze mialam ochote sprzedac mu porzadnego kopa w dupesmile
            • jowita771 Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 18.10.08, 21:30
              > ale chyba jestes w stanie odroznic, czy to szczenie, czy tez dorosly
              > pieswink i czy ten pies atakuje, czy chce sie bawicsmile

              Wiesz co? Ja mam w nosie, czy pies chce się bawić, bo ja nie muszę mieć ochoty
              na zabawę z nim. Nie mam ochoty, żeby na mnie skakał albo mnie lizał, brzydzę
              się i mam do tego prawo.
              • deodyma Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 18.10.08, 21:39
                ok. zgadza sie. masz do tego prawo, ale przegiecie w zadna strone,
                nie jest dobre. Ty np nie masz ochoty na zabawe z psem, bo sie
                brzydzisz, ale nic z tym nie robisz. a drugi cos sobie ubzdura i
                narobi rabanu a jeszcze inny, kopnie. niestety, ludzie sa dzis
                rozni.
                • jowita771 Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 21.10.08, 15:26
                  Miło, że to rozumiesz. Niestety są właściciele psów, którzy widząc, że ktoś się
                  odsuwa od skaczącego pieska podchodzą bliżej z uśmiechem od ucha do ucha i
                  radosnym "niech się pani nie boi, on tylko powącha". A że przy okazji podrze
                  rajstopy i obślini, to przecież nie szkodzi.
                  Pies mojej macochy stanął kiedyś przy mnie i moim tacie w porze obiadu i z pyska
                  zaczęła mu się ciągnąć ślina. Zrobiliśmy z ojcem "fuj", a macocha oburzona "no,
                  nie mówcie, że was to tak obrzydza". Mogłabym jej odpowiedzieć z równym
                  niedowierzaniem w głosie "no, nie mów, że ciebie nie", ale grzecznie przemilczałam.
                  • deodyma Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 21.10.08, 17:01
                    ok. tylko ze moj nawet nie podchodzi, nie obwachuje i na nikogo nie
                    skacze bo trzymam psa zawsze na smyczy a sa osoby, ktore na widok,
                    na widok mojego psa z odleglosci ok 10 m, reaguja ucieczkasmile a to
                    juz chyba nie jest normalne.
                    • ibulka Re: jedno nie wyklucza drugiego:) 21.10.08, 17:13
                      deodyma napisała:

                      > ok. tylko ze moj nawet nie podchodzi, nie obwachuje i na nikogo nie
                      > skacze bo trzymam psa zawsze na smyczy a sa osoby, ktore na widok,
                      > na widok mojego psa z odleglosci ok 10 m, reaguja ucieczkasmile a to
                      > juz chyba nie jest normalne.


                      to zapewne jest jakaś trauma, albo histeria. stawiam na to pierwsze, nie chcę
                      sobie odbierać wiary w ludzi.
    • karibik Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 16:07
      Boshhh, jesteś przewrażliwiona a do tego panikara. A obowiązek
      kagańca jest TYLKO w przypadku ras uznanych za groźne. Uwielbiam
      takie dziunie jak ty... Czepiasz się staruszka i opisujesz go
      pogardliwie - ciekawe czy do dresika z pitbullem też byś
      podskoczyła. Co za ludzie - teraz pewnie czekasz na oklaski... DNO.
      • kudlata_wiedzma Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 17:47
        Mam wrażenie, że posiadanie psów robi jeszcze większą wodę z mózgu, niż
        posiadanie dzieci. I o ile to drugie można jakoś wytłumaczyć hormonami, to na
        pierwsze nie znajduję wytłumaczenia. A jestem nieobiektywna, bo mam szamę ma
        policzku, po bardzo "miłym" piesku sąsiadki, który mnie podrapał mimo że był na
        smyczy; moja siostra natomiast nie ma pól palca w prawej ręce, sytuacja analogiczna.
      • deodyma Re: takich dziuń jest wiecej:) 18.10.08, 18:19
        i ja tez takie uwielbiamsmile w tym watku podobne dziunie tez sie
        udzielaja, co zreszta widacsmile ale co tam. w realu mam do czynienia z
        lepszymi dziuniamismile ale zycie dzieki temu, jest weselsze a smiech,
        to zdrowiesmile
        • karibik Re: takich dziuń jest wiecej:) 18.10.08, 19:38
          Tia, dziunie ruuuulllesbig_grin Ale takim to się ciężko żyje jak tak
          pomyśleć. Otaczają je sami potencjalni zabójcy, roznosiciele chorób
          i itp. - i tylko czekają na możliwość ataku na nie i ich dzidzie.
          Wyobrażam sobie ten stres związany z ewentualnym otarciem się o psa-
          killera, przebiegnięciem w pobliżu kota- (na bank ze wścieklizną)
          lub przelot krwiożerczego gołębia nad głową. A te owady, insekty
          ojojoj... A staruszków - wytłuc! W końcu w każdej chwili mogą
          spowodować uszczerbek na zdrowiutongue_out
          • deodyma Re: a jedna dziunia chce dac mi w ryja:) 18.10.08, 21:05
            a ja teraz drze ze strachu i zastanawiam sie, nad swoim nedznym
            losemsmile
        • alicja0 do Deodymy 18.10.08, 20:11
          Śmiejesz się, jak ludzie uciekają przed Twoim psem? hmm..
          Cóż, śmiej się do czasu.
          Ja nie z tych co uciekaja. Jak mnie zaatakował pies postury
          wilczura, bo mu szajba odbiła (ganiał w grupie psów za suką z
          cieczką i skręcił co by wyładować swoją złość na mnie), to go po
          prostu sprałam. Odszedł o własnych siłach, jakby co, dla kochających
          inaczej. Miałam litość.
          Jakby Twój pies zaatakował moje dziecko, to bym mu kark skręciła.
          Gołymi rękami. Spoko. A policja mi nic nie zrobi, jeśli pies
          zaatakował. Jeszcze miałabyś problemy.
          Lepiej Deodyma nie chodź po moich ulicach z psem bez smyczy i bez
          kagańca.
          A moja siostra jest weterynarzem. Znajdę Cię wszędzie wink))
          • deodyma Re: do Deodymy 18.10.08, 21:08
            kobieto, a czy ja pisze ze moj pies atakuje? czy ja pisze, ze moj
            piesek chodzi bez smyczy? umiesz czytac w ogole? kolejna dziuniasmile a
            twoja siostra to co? FBI? dobra jestessmile i jaka zabawnatongue_out
    • iwonaje Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 20:33
      Pies był na smyczy i nikogo nie atakował, nie warczał, nie był
      agresywny. Zagrożenie powstało w Twojej głowie i NIE BYŁO go tak
      naprawdę. Co byś powiedziała wezwanej straży miejskiej?
      To że starszy pan się obruszył gdy go zaatakowałaś i powiedziałaś
      mu, że ledwo stoi to nic dziwnego. Stoi sobie spokojnie człowiek ze
      spokojnym psem na smyczy a tu ktoś go opieprza nie wiadomo za co. Ja
      Cię nawet rozumiem bo sama też mam różne głupie lęki - ale staram
      się je zwalczać i nie utrudniać innym życia.
    • majenkir Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 21:10
      farabella napisała:
      > a przy nim na cienkiej smyczy, bez kagańca buldog! pies jak
      połowa własciciela,


      Hehhe, bo to byl BULDOG GIGANT !!!
    • majenkir Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 18.10.08, 21:31
      farabella napisała:
      > ale nie ufam do
      > końca i boję się o swoje dziecko. Nawet nie chcę myśleć, co by
      było, gdyby...

      Sa matki, ktore w kazdym facecie widza pedofila-morderce, sa takie,
      ktore w kazdym psie widze bestie dyszaca zadza krwi.
      To sie fobia nazywa i, zdaje sie, mozna to leczyc.
    • pamelia a wiecie jakie psy gryzą najczęściej? 19.10.08, 12:00
      Właśnie te co to biegaja bez smyczy i kagańca po OGRODZONYM
      podwórku, albo siedza całe życie na łańcuchu przy budzie - bo zdaje
      się, że większośc z was uważa, że to sa właściwe miejsca dla psa. Z
      podwórka, nawet najlepiej ogrodzonego, zawsze jest ryzyko, że pies
      się wyostanie - wtedy nie nauczony do poruszania się międzuy ludźmi,
      ugryzie prędzej, niz ten co całe zucie wychodził przed blok bez
      smyczy. Że juz o psach łańcuchowych nie wspomnę... Mieszkałam w
      mieście, wyprowadzałam mojego owczarka najczęściej na smyczy ale
      pozwalałam biegać też luzem, jak widziałam, że sa na to warunki.
      Pies zawsze dał się odwołać, po podstawowym kursie posłuszeństwa i
      dużym wkładzie mojej pracy. Po wyprowadzce na wieś - szok! TYLKO mój
      pies wychodzi na spacery, ze smycza czy bez. Pozostałe siedza w
      ogródkach czy przy budach - no ale czasami same sobie dawkuja
      wolnośc a wtedy naprawdę to żadna przyjemnośc spotkać
      takiego "półdzikiego" i najczęściejj tchórzliwego psa. Ile znacie
      osób pogryzionych przez psa który w parku biegał bez smyczy ale z
      właścicielem? ja zadnej, ale znam 3 osoby pogryzione przez psy które
      wydostały sie z podwórka gdzie spędziły większośc zycia i 1 przez
      psa który zerwał siuę z łańcucha i rzucił na pierwszą w pobliżu
      osobę. I nie jestem "dogokratką" (co to wogóle ma znaczyć?)tylko
      słyszałam co nieco o socjalizacji psów i uważam, że wystarczy żyć
      tak aby innym się nie narzucać. A jak ktoś ma jakieś fobie - no to
      sorry, jego problem. czy jak widzę 3 rosłych osiłków stojących na
      ulicy, to mam dzwonić na policję aby ich rozpędziła, bo ja się boję,
      ze wyrwą mi torebkę??? Nie, jak się boję, to przechodzę na druga
      stronę ulicy, w końcu to mój problem.
      • deodyma Re: a wiecie jakie psy gryzą najczęściej? 19.10.08, 12:08
        zgadzam sie z Toba. to prawda. na osiedlu, gdzie mieszkam mieszka
        malzenstwo, ktore ma owczarka niemieckiego, ktorego od kilku lat
        trzymaja na lancuchu przy budzie w ogrodku, za blokiem. kiedys pies
        zerwal sie z lancucha i biegal po osiedlu, jak oszalaly. na dodatek
        zaczal atakowac ludzi a jak zobaczyl, ze ktos prowadzi psa na
        smyczy, od razu rzucal sie na niego z zebami. pies zachowywal
        sie,jak dzikus. jakby nie wiefzial, co ma ze soba zrobic na tej
        wolnosci. i tak sobie szalal, poki go wlasciciele nie zlapali.
        praktycznie tez nie widze, zeby kiedykolwiek wyprowowadzali go na
        spacer na smyczy. on ciagle siedzi przy tej budzie.
    • corkaswejmamy A mnie jest szkoda staruszka... 19.10.08, 12:58
      wyobrażam sobie go chwiejącego na tych swoich osiemdziesięcioletnich nogach i
      żal mi go, a jednocześnie go podziwiam. Mam 4 razy mniej lat i w taką pogodę za
      nic nie wyciągnęliby mnie na zewnątrz. A on poszedł. Ech...
    • lila1974 niesłusznie i wyjątkowo niemiło nt 20.10.08, 09:20

    • assiaa Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 20.10.08, 13:17
      Pies powinien mieć solidną smycz i kaganiec. Koniec i basta.
      Kilka lat temu w parku napadly na mnie dwa psy - w sumie to ja je
      niebardzo interesowałam. Agresywne psisko bylo glównie
      zainteresowane moim rocznym synkiem w wózku sad - a drugie mlode
      psisko mu wtórowało. Do dzisiaj robi mi się słabo jak sobie to
      przypomnę.
      Wlaściciel malował sobie obraz w plenerze i był bardzo zaskoczony
      reakcją swoich ulubieńców. Tak bardzo byl zaskoczony, że nie
      wiedzial jak zareagować...Bo to pewnie bardzo spokojne i łagodne
      pieski były.
      Nigdy nie można przewidziec reakcji zwierząt. Pies ma mieć solidną
      smycz, kaganiec i byc przy nodze Pana - tyle.
      Zwrócilabym uwage Panu z dogiem na sznurku i bez kaganca. NAwet
      jesli to byłby poczciwy sympatyczny staruszek i super lagodny
      buldog wink
    • nombrilek Daj zyc ludziom i zwierzętom 21.10.08, 09:54

      i sama se choc w kagańcu.
      A wbrew pozorom predzej maly jamniczek zaatakuje niz duzy buldog
      • sowa_m Re: Daj zyc ludziom i zwierzętom 21.10.08, 12:44
        nie czytałam tego, co powyżej....ale: regulację dotyczącą
        wyprowadzania psów na smyczy i w kagańcu wprowadza Rada Gminy.
        Czyli - w Warszawi może być tak, a w Krakowie inaczej. Zazwyczaj
        jest tak, że ma być zwierzę na smyczy bądź w sposób zapewniający
        bezpieczeństwo ludziom (czyli np. luźno, ale w kagańcu ale też
        jednocześnie na smyczy i w kagańcu, jeśli pies jest groźny).
        jestem matką 6 miesięcznego dziecka (piszę, żeby nie być posądzoną o
        jednostronność ze strony matek polekwink i właścicielką 3,5 rocznego
        psa dość sporych gabarytów. nic nie wyprowadza mnie tak z równowagi,
        jak dwie rzeczy: 1)czepianie się przechodniów, że pies nie ma
        kagańca (a nawet w ich kierunku nie spojrzy - przy czym ja
        przywołuję stosowne paragrafy Uchwały Rady Miasta i zapraszam na
        spotkanie ze Strażą Miejską), 2) dzieciaki, które za namową bądź
        przyzwoleniem mamusi podbiegają do mojego psa i chcą go głaskać, na
        co reaguję głośnym protestem.
        Myślę, że z obu stron wystarczy ciut chęci i zrozumienia. starszy
        pan na pewno dałby sobie radę ze swoim psem, a jeśli czułaś się tak
        bardzo zagrożona - naprawdę wystarczylo przejść na drugą stronę
        ulicy. świat jest tak samo nasz, jak i zwierząt.
    • alabama8 Re: Słusznie opieprzyłam, czy niesłusznie? 21.10.08, 12:32
      Ja zazwyczaj stwierdzam: "sama osobiście też nie gryzę (zazwyczaj),
      chociaż przyznam że zdarzyło mi się kilka incydentów kiedy po prostu
      nie mogłam się powstrzymać, ale proszę się nie obawiać psa to ja
      nigdy ... ale właściciela z ochotą, pani myśli że może mogę mieć
      wściekliznę?"
      • bweiher Słusznie 21.10.08, 21:36
        Prawo nakazuje mieć psa na smyczy i w kagańcu.Chcesz mieć psa to się stosuj do
        prawa.Nie ważne czy właściciel to staruszek czy młody,przystojny sąsiad.Tyle ze
        ci młodzi zazwyczaj mają więcej wyobraźni niż ci wiekowi.
        Raz kiedyś wracałam późno z pracy i żeby było szybciej poszłam skrótem.Widzę,
        stoi gościu z tych bez karku na środku drogi,myślę sobie "co jest,gwałciciel
        jakiś czy co?Na mnie czeka?".A ten jak mnie zobaczył to kazał się zatrzymać i
        poczekać.Gwizdnął dwa razy i zza krzaków wybiegło bydlę wielkości dojrzałej
        świni(maciory conajmniej).Właściciel złapał psa za obroże i uprzejmie powiedział
        "Dobranoc".Pies miał kaganiec ale podejrzewam że jakby się na mnie rzucił z
        nienacka to zanim by mnie przewalił swoim ciężarem umarłabym na zawał.
        A sąsiadka z mieszkania wyżej otwiera drzwi i wypuszcza psa na dwór.Wogóle się
        nim nie przejmując.Już parę razy zwróciłam jej uwagę,ze psa trzeba pilnować ale
        ona do mnie że on się sam pilnuje.
        • sowa_m bweiher - pokaż mi paragraf 22.10.08, 11:37
          pokaż no pokaż mi paragraf jakiejkolwiek ustawy, uchwaly,
          rozporządzenia...czegokolwiek, że pies ma mieć i smucz i kaganiec.
          no pokaż, bo nie zdzierżę tych głupstw, które wypisujesz.
          • bweiher A proszę bardzo. 22.10.08, 17:37
            kodeks wykroczeń art. 77 głoszącego wszem i wobec, iż:
            Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu
            zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany

            A jeśli to według ciebie jest mało ważne to Twoim obowiązkiem jako właściciela
            psa jest pofatygowanie się do Urzedu miasta i dowiedzenie sie co na to miasto. Np.

            RADA MIEJSKIA WROCŁAWIA


            § 3.

            2. Szczególne obowiazki ciążą na włascicielach psów. Osoby te zobowiazane sa
            do:

            3) prowadzenia psa na smyczy oraz zaopatrzenia go w identyfikator, a w
            przypadku psów

            dużych badz agresywnych w kaganiec;

            Albo z Gdańska jak wolisz

            4) przewożenie psów środkami komunikacji publicznej na smyczy i w kagańcu, a
            innych zwierząt w klatce lub na smyczy lub w inny sposób określony przez
            przewoźnika;

            5) wyprowadzanie psów na smyczy i w kagańcu,

            6) wyprowadzanie psów dużych oraz psów ras uznawanych za agresywne wyłącznie pod
            opieką osób dających gwarancje opanowania psa w momencie rozdrażnienia;

            2. Zwolnienie psa ze smyczy dozwolone jest wyłącznie w miejscach mało
            uczęszczanych przez ludzi pod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec, a
            właściciel lub dzierżyciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem.

            3. Zwolnienie ze smyczy psa bez kagańca jest dozwolone wyłącznie na terenie
            nieruchomości należycie ogrodzonej, w sposób uniemożliwiający jej opuszczenie
            przez psa.

            Albo z Warszawy

            LXXVII/2427/2006 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia 22
            czerwca 2006 r. ?Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie
            Miasta Stołecznego Warszawy

            § 29
            [...]
            5. Na tereny przeznaczone do wspólnego użytku psy należy wyprowadzać na
            smyczy, a agresywne nadto w kagańcach.

            [...]

            Mało?
            • sowa_m Re: A proszę bardzo. 23.10.08, 09:00
              ale jak widzisz - poza Gdańskiem - nie każdy pies musi mieć
              jednocześnie smycz i kaganiec, tylko agresywny bądź przewożony
              komunikacją publiczną (to akurat wszędzie obowiązuje). więc nie każ
              kazdemu jamnikowi, wilczurowi czy innemu kundlowi zakładać kagańca -
              nie ma takiego obowiązku.
              • bweiher Re: A proszę bardzo. 23.10.08, 17:04
                sowa_m napisała:

                > więc nie każ
                > kazdemu jamnikowi, wilczurowi czy innemu kundlowi zakładać kagańca -
                > nie ma takiego obowiązku.

                Tyle co zrozumiałam autorkę wątku nie chodzi o jamnika ani innego yorkshire
                czy chihuahua.A więc mowa była o dużych psach.
                Nie moim obowiązkiem jest dowiadywać się czy każdy napotkany pies jest łagodny
                czy agresywny.
                • ibulka Re: A proszę bardzo. 25.10.08, 16:44
                  odpowiedzialny właściciel wie, czy jego pies jest agresywny, i w jakich
                  sytuacjach może być groźny, natarczywy, upierdliwy itd., wtedy powinien zadbać o
                  komfort swój, psa i innych ludzi.

                  ktoś, kto puszcza zwierzę samopas i ma w dupie to, co to zwierzę robi, to dla
                  mnie bezmyślny debil, który psa mieć nie powinien.
            • lola211 Re: A proszę bardzo. 23.10.08, 10:25
              Zatem NIE KAZDY musi miec kaganiec.I tyle w temacie.
              • falka32 Re: A proszę bardzo. 23.10.08, 11:52
                Ja jestem w teamie tych, którzy uważają, że autorka dobrze zrobiła.
                Staruszek z psem, który waży tyle, że dziadek nie ma nad nim pełnej kontroli
                jest potencjalnym zagrożeniem. W takich sytuacjach, tak jak na drodze, stosuje
                się zasadę ograniczonego zaufania. Ja nie wiem, czy dziadek ma przy sobie
                posłusznego psa, który reaguje na polecenia i dlatego wystarczy cienka smycz.
                Nie wiem, czy ten pies jest agresywny, czy spokojny. Nie wiem nawet, czy to jest
                pies tego dziadka, czy jego walniętej wnusi, która rozbisurmaniła go od
                szczeniaka. Nie wiem, czy dziadek sobie z nim poradzi, jeżeli pies postanowi
                kogoś zaatakować albo pobiegnie za gołębiem (to jest zagrożenie nie tyle dla
                przechodniów, co na przykład dla kierowców). Dziadkowie często mają stare psy,
                które też cierpią na psychiczne zaburzenia podeszłego wieku i może im coś odbić.
                Dlatego moim zdaniem, dziadek powinien być świadomy, że jego pies może być
                POTENCJALNYM zagrożeniem - choćby tylko dlatego, że on sam jest słaby i jego
                refleks może szwankować a pies ciężki i silny - i wkładać mu kaganiec oraz mieć
                dobrą smycz, nawet, jeżeli w jego mieście psy "duże" mogą być wyprowadzane bez
                kagańca. Jeżeli dziadek nie jest tego świadomy - to należy mu się opieprz. Siwa
                głowa nie jest usprawiedliwieniem dla bezmyślności.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja