"Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..."

19.10.08, 15:07
Od jakiegoś czasu mam kłopoty z zapełnieniem lodówki, ale nie z powodu braku
pieniędzy tylko z powodu braku ... pomysłu (chyba).
Moje dzieci (lat 5 i 10) są z gatunku tych chudziutkich worków bez dna. Całe
dnie by jadły, pełna lodówka opróżnia się w kilka godzin a ja ciągle słyszę:
"Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..."
Czym żywią się Wasze dzieci? Co macie w lodówce?

W chwili obecnej, po weekendzie, w mojej "pustej" lodówce znajdują się do
natychmiastowej konsumpcji:
-jogurty
-jaja
-parówki
-różne rzeczy do smarowania chleba: ser Almette, ser topiony Hochland (całe
kółko), ser Kiri, pasztet, ser żółty w plasterkach, ogórki kiszone, dżem i
(nie dla dzieci) domowy smalec.
Według mnie te rzeczy spokojnie powinny wystarczyć do nakarmienia rodziny ale
według moich dzieci lodówka jest PUSTA i NIC w niej nie ma.
Córka, właśnie skończyła jeść obiad i po obiedzie zrobiła sobie... talerz zupy
mlecznej z kulkami czekoladowymi.
Czy moje dzieci maja po prostu jakieś duże wymagania? A może ja rzeczywiście
mam pustą lodówkę...
Co Wy kupujecie? Czym karmicie rodzinę?
    • majenkir Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:17
      W tym domu nie ma NIC do jedzenia...
      Zeby tylko do Twojej tesciowej nie wyskoczyly z takim tekstem,
      heheh wink
      • doral2 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:41
        a może zapytaj dzieci wprost - co według nich powinno w tej lodówce być?
        bo moim zdaniem to one grymaszą....
        spróbuj opróżnić lodówkę do zera, zostaw tylko chleb i smalec (właśnie że on
        jest dla dzieci jak najbardziej tongue_out) i tak przez tydzień....jak się brzuch
        przepości nie ma w chlebie ości.
        • mamadwojga Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:53
          Oni właśnie nie wiedzą na co by mieli ochotę...
          Ja też nie.
          Chyba mają "za dużo w d_u_p_k_a_ch" jednak...
          Myślałam że dostanę listę od Was - jakichś cudnych potraw które zachwycają
          dzieci i sprawiają że lodówka jest PEŁNA.
          Mnie zakupy zaczynają stresować. Nie wiem co jeszcze mogę kupić żeby wszyscy
          byli zadowoleni.
          Wiem tylko jak wygląda wychodzenie z nimi do sklepu:
          -Mamo kupisz mi COŚ do jedzenia jak będziemy w sklepie?
          -A co byś chciał(a)?
          -Nie wiem, ale ... kupisz mi??
          Oni by oczywiście najchętniej jedli słodycze i chipsy, ale słodyczy staram się
          kupować bardzo rozsądne ilości i im wydzielam, a chipsów to właściwie wcale nie
          kupuję.
          Kiedy jesteśmy w sklepie nie mają konkretnych życzeń a w domu są głodni, głodni
          i jeszcze bardziej głodni a lodówka pusta...
          Ja nie pamiętam żebym tak ciągle była głodna jako dziecko. A przecież za mojego
          dzieciństwa było dużo bardziej nudno w sprawach lodówkowych...
          Echhhhhhhh....
          • mama_kotula Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:55
            A może spróbować metodę "listy"?
            Po każdym wrzasku "nie ma NIC do jedzenia" zapytać, czego konkretnie nie ma - i wpisać na kartkę. Jak dziecię nie jest w stanie powiedzieć, czego nie ma - niech spada i nie zawraca gitary, bo to znaczy że nie jest głodne, tylko się nudzi ;>

            A potem zweryfikować zawartość kartki i zabrać ją z dziećmi na zakupy.
    • mama_kotula Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:53
      Ech, ja już przestałam się przejmować, bo mam na stanie takie 2 chude worki bezdenne, lat 4 i lat 5.

      Jedną zasadę mam - nie kupuję na zapas (np. 6 jogurtów), bo znikną jeden po drugim i nici z zapasu - kupuję po 2, ewentualnie po 3, jeśli sama też mam ochotę. W lodówce jest tyle jedzenia ile mniej więcej młode są w stanie zjeść (czyli duuuuużo, młode pochłaniają np. na śniadanie pół chleba z masłem, słoik dżemu + pół litra mleka, po czym po godzinie idą do kuchni i biorą sobie po jabłku), a do tego lodówka zawiera zwykle moje kilka słoików oliwek, bom uzależniona.

      A w lodówce to co u ciebie, znaczy - głównie sery i warzywa, bo my serożerni jesteśmy. Plus "kabanosy" drobiowe w dużych ilościach bo te syn pochłania na kilogramy.

      Zarzutów, że "NIC" nie ma jeszcze nie słyszałam. Co najwyżej krótkotrwałe wybuchy "O nie!!! maaamaaa, ona zeżarła ostatni trójkąt sera, a ja chciałem!!!... (po namyśle) dobra, posmaruję sobie almetkiem".
    • mathiola Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 15:56
      W lodówce to ja mam zawsze dużo i bałaganiasto, ale to co jedzą moje
      dzieci nie ma nic wspólnego z lodówką. Starszy syn lubi wyłącznie
      oliwki, bazylię, mleko z płatkami, ogórek i koper.
      Młodszy syn lubi wyłącznie zupy.
      Córka lubi wszystko ale nic nie chce jeść.
      Ja zwariuję kiedyś.
    • michasia24 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 16:11
      ja tak właśnie myśle gdy jem ciągle to samo
    • ally Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 16:16
      eee, nie przejmuj się, jeszcze rok temu sama tak gadałam, ale potem się
      wyprowadziłam i odkryłam, że jednak u mamy jest zawsze kupa żarcia wink
      • lubie.garfielda Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 18:34
        Taką sytuacje dobrze podsumował znajomy moich rodziców (którego dorosłe dzieci się już wyprowadziły) gdy moja starsza siostra poszła na swoje spytał się mnie: "I jak, młodzi przychodzą do domu?" "Przychodzą" "Pędzlują lodówkę?" Wytrzeszczyłam oczy "A skąd pan wie?"
    • mrs.t Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 16:32
      a gdzie owoce? Zapelniajace banany, winogrona,
      jablka gruszki?
      Juz kurcze nawet na puszke brzoskwin mialabym ochote!

      o! kukurydza w puszce jak niedostepna 'zywa'

      Warzywa - marchewka, salata do chrupania!
      • mamadwojga Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 16:57
        Banany, jabłka i orzechy są zawsze na stole.
        W lodówce mam też puszkę groszku, kukurydzy, pomidorów, marchew, kapustę
        pekińską, ogórki w occie, paprykę konserwową, śledzie i inne rzeczy przeznaczone
        nie do bezpośredniego spożycia przez dzieci.
        Według mnie jest wypas, a dzieci marudzą że pusto.
        Po Waszych wypowiedziach widzę że mam dwie małe wiecznie głodne MARUDY i tyle.

        Dobrze czasem zrobić rozeznanie wśród ludzi bo sam z siebie człowiek zaczyna się
        "wkręcać" i myśli że robi źle to co naprawdę robi dobrze.

        Przestaję się przejmować smile rzekomo pustą lodówką.
        • ibulka Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 17:00
          dlaczego puszka groszku albo kukurydzy, albo marchewka nie są do bezpośredniego
          spożycia przez dzieci...?
    • smerfetka8801 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 16:43
      chyba im się w dupach mówiąc brzydko poprzewracało.

    • gacusia1 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 17:02
      Ja slysze to samo od cory ale z innego powodu.Ona najchetniej
      jadlaby pizze,frytki,hamburgery czyli to co jedza kanadyjskie
      dzieci. U mnie w lodowce sa "normalne" produkty. COra nie jada
      kanapek,czyli najlepsze wedliny sa ale dla reszty rodziny. DLa niej
      wystarczy ser.Na obiad ziemniakow nie zje,zapiekanki z makaronu tez
      nie. Juz nie reaguje na to,co ona mowi bo jak "nie ma co jesc" to
      zje to,co jest,czyli platki z mlekiem ,-))))
      • koteczka12 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 17:16
        Może po prostu są z tych, co wolą na ciepło? Tu nieocenione są jajka:
        jajecznica, omlet, jaka na miękko, po wiedeńsku, na twardo, pasta jajeczna ....
        • doral2 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 17:53
          tak,tak, a matka niech stoi dniami i nocami przy garach, żeby dzieciątkom
          dogodzić i ptasiego mleczka do dzióbków nawkładać.
          do tego ostrygi na migi i ....w maladze.
    • panda74 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 18:19
      Moja mama - gdy ja tak marudziłam - mówiła, że widocznie nie jestem głodna,
      tylko łakoma. I miała świętą rację! smile
      Pozdrawiam smile
      • doral2 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 18:23
        no toż właśnie cały czas o tym gadamy smile
    • smerfetka8801 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 18:38
      u mnie w lodówce nie ma tyle jedzenia bo byśmy tego nie przejedli z
      meżem i musiałabym wywalac.zwykle są owoce warzywa 2 rodzaje wędli
      jakis drzem i ser biały i żólty jajka
      jak mamy ochotę na cos konkretnego to sklepy są niedaleko
      • ibulka Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 17:02
        cholera, dRZem...?

        właśnie to jest taki błąd, który zaliczam do tych niewybaczalnych...
    • sir.vimes no nie wiem 19.10.08, 18:40
      u mnie zupełnie inne rzeczy są w lodówce i zapewne bym się zawartością twojej
      nie pożywiła (no, jajka, ok, ale toto przyrządzić trzeba).

      Co twoje dzieci lubią jeść? Może mają ochotę na coś konkretnego po prostu? Albo
      gust im się zmienia?

      Myślę, że dziecku w wieku szkolnym warto wręczyć czasem siatkę, parę złotych i
      zlecić zakupy w pobliskim sklepie - ciekawe co wybierze? A maluch niech dopisze
      na kartce o co mu chodzi.
      • bi_scotti Re: no nie wiem 19.10.08, 19:04
        Posilki o ustalonych porach, zadnego podjadania pomiedzy, uznanie
        bycia glodnym za DOBRA wiadomosc a nie swiadectwo zaniedbania
        rodzicielskiego. od stolu NALEZY wstawac lekko glodnym, corka
        dojadajaca po obiedzie jest ZNUDZONA a nie glodna! Dzieci zajete
        zabawa, bieganiem na powietrzu, czytaniem itp. nie sa zainteresowane
        zawartoscia lodowki, bo nie maja na takie glupstwa czasu! Zamiast
        sie przejmowac lodowka, zajmij sie organizowaniem czasu swoim
        dzieciakom a jak marudza, ze sa glodne to Im powiedz, ze to dobra
        wiadomosc, bo to znaczy, ze jak za 2 godziny bedzie obiad to na
        pewno wszystko zjedza bez problemu. I w ogole ja bym z Nimi
        ograniczala rozmowy o jedzeniu - teraz sa szczuple i maja switna
        przemiane materii ale to sie zmienia z wiekiem i jesli teraz nabiora
        zlych nawykow, kiedys moga bardzo cierpiec z tego powodu.
        • andaba Re: no nie wiem 19.10.08, 19:12
          bi_scotti napisała:


          Dzieci zajete
          > zabawa, bieganiem na powietrzu, czytaniem itp. nie sa zainteresowane
          > zawartoscia lodowki, bo nie maja na takie glupstwa czasu!

          Wybacz, ale gadasz od rzeczy. Co z tego, ze zajęte zabawą nie jedzą, skoro po kilku godzinach gonienia po podwórku wyjadają wszystko co nie ucieka.
          • count_zero Re: no nie wiem 20.10.08, 09:42
            andaba napisała:

            > Co z tego, ze zajęte zabawą nie jedzą, skoro po kilku godzinach
            > gonienia po podwórku wyjadają wszystko co nie ucieka.


            No i właśnie o to chodzi, prawda? Wtedy nie grymaszą i okazuje się, że w lodówce
            są same pyszności.
            • andaba Re: no nie wiem 20.10.08, 12:01
              Moje nie grymaszą.
              Spróbowałyby tylko uncertain
              • ibulka Re: ale tu chyba nie chodzi o głodzenie dziecka... 21.10.08, 17:05
                kiedy ja jestem głodna, to nie myślę ani o zabawie, ani o oglądaniu telewizji,
                ani o czytaniu. myślę o jedzeniu i o zawartości lodówki, i myślę, że dzieci mają
                podobnie. przynajmniej moje.
    • przeciwcialo Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 19:22
      Ja sie pytam- czego nie ma. jak nie ma moge iść do sklepu a jak nie
      wiedza co zanimi chodzi to trudno. ja wymagam decyzji chociaz
      przyblizonej.
      • neospasmina Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 21:56
        Moim zdaniem masz w lodówce FULL smile
        u mnie wystarczy polędwica drobiowa (syn), Almette jogurtowae(córka)
        i ser żółty (oboje);
        do tego jabłka i banany, ciemne pieczywo, mleko i cornflakesy;
        jak są głodni, robimy popcorn lub kisiel z owocami
        • volta2 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 19.10.08, 23:46
          no, jestem pod wrażeniem zawartości lodówki...
          u mnie tak nie ma nawet po tygodniowych zakupach w markeciesmile
          ale to dlatego, że oni nie jadają normalnych posiłków

          u mnie w lodówce są jajka, warzywa do ugotowania zupy, mięso do
          przyrządzenia świeżego obiadu i to wszystko.
          no i mleko sojowe do płatków

          na kolację dostają kaszę - taką jak niemowlęta, bo nic innego im nie
          smakuje.

          w weekendy robię naleśniki albo smażymy kiełbaskę z cebulką,

          czyli podstawa to obiad, między posiłkami nic w zasadzie nie jedzą,
          chyba że są w przedszklu.
          oczywiście owoce, banany i jabłka są dostępne niemal w każdej chwili
    • marghe_72 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 00:16
      u nas muszą by owoce
      ogórki swieże i kiszone, pomidory
      chleb, chleb, chleb.. w sytuacjach kryzysowych dziecię rąbie suchybig_grin
      wędlina typu szynka , kabanos, krakowska
      jakieś orzechy
      suszone owoce do pogryzania
      jogurty - najchętniej naturalne
      ser żółty w hurtowych ilościach (serki BabyBell sa bardzo mile
      widziane)
      serki Kiri, Bieluch itp
      tuńczyk w oleju
      fasola w puszce..
      nachos (ups) z salsą
      resztki ugotowanego makaronu big_grin - obojętnie jakiego, może byc
      sojowy, ryżowy, zwykły..
      biały ser
      serki wiejskie

      i mówię tu o przekąskach.. bo dania na ciepło to już zupełnie, ale
      to zupełnie inna bajka

      Prpblem polega na tym, że my wszyscy jesteśmy workami bez dna. Ale
      nie chudzielcami..
    • pade Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 09:10
      A może niech więcej jedzą na obiad?
      Dajesz im i zupę i drugie danie? Może porcje za małe?
      Jesli nie, a mimo wszystko są "głodne" dałabym jabłko i kazała zająć
      się czymś konkretnymsmile
      Mojej córci często zdarza się być głodną z nudów, więc wiem o czym
      mowasmile
    • e_r_i_n Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 09:33
      Na szczęście mam bardzo konkretne dziecko, jeśli chodzi o jedzenie smile
      Mówi, na co ma ochotę i to w domu jest.
      Generalnie w lodówce musi być mleko, żółty ser (zwykly + topiony w
      plasterkach), Kiri, wędlina (typu szynka, polędwica, kabanosy).
      I warzywa. Oraz nabiał serkowo - jogurtowy (dwa, trzy rodzaje, ale
      pojedyncze sztuki).
      Do tego pieczywo (chętnie tostowe, bo młody lubi tosty i lubi je sam
      sobie robić wink).
      Aha, duzo sokow, bo pijak.
      • miedzymorze Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 09:56
        Albo podjadają z nudów albo faktycznie w normalnych posiłkach czegoś im brakuje.
        Spróbuj może wprowadzić jakieś zmiany do tego co serwujesz, np. czasem do obiadu ryz albo kaszę zamiast ziemniaków, surówka na zmianę z warzywami do obiadu, może jakiś mały deser po - kawałek ciasta, owoce, kisiel z bitą śmietaną.
        Jeśli nudzą - to zaanagażuj je w przygotowanie np. podwieczorku - niech wymyślą co ma być, jakie produktu są potrzebne, przygotują i poczęstują wszystkich smile

        pozdr,
        mi
        • azile.oli Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 10:30
          U mnie w domu nie ma podjadania między posiłkami. Może to dlatego,
          że moje dzieci nie są chudzielcami mimo wyczynowego uprawiania
          sportu.W związku z tym dokładnie analizuję, co im podać podczas
          głównych posiłków, aby było to sycące, ale wartościowe.Jeśli dzieci
          chcą coś zjeść między posiłkami to może to być owoc, orzechy,
          jogurt, ewentualnie kawałek białego sera, kabanos.Wykluczam płatki
          na mleku po obiedzie.Znam osoby, które są w stanie zjeść w zasadzie
          każdą ilość jedzenia i mimo tego są szczupłe. Ale przerwy między
          posiłkami są konieczne dla równowagi układu pokarmowego. Moim
          zdaniem Twoje dzieci nie są tak naprawdę głodne, bo moim zdaniem
          zawartośc lodówki jest wystarczająca dla głodnego człowieka, zatem
          wymyślają, albo z nudów, albo z przyzwyczajenia. Jeśli zjadły obiad
          i za chwilę mówią, że nie ma nic do jedzenia, nie reaguj.Przecież
          przed chwilą jadły, a jeśli nie odpowiada im zawartość lodówki,
          niech nie jedzą.Nic im nie będzie.
    • babcia47 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 10:53
      a Twoje dzieci marudzą tak notorycznie czy właśnie teraz zaczęły? Bo
      jesień to jest taki okres kiedy organizm domaga się jedzenia
      bardziej kalorycznego, zapełniajacego, rozgrzewającego..taki
      atawizm, ze ciało próbuje przygotować sie na nadchodzącą zimę i
      skrajne warunki..czyli zahodowac tłuszczyk!! czyli zazwuczaj domaga
      sie wiecej tłuszczy, weglowodanów i słodyczy. To co znajduje sie w
      Twojej lodówce jest niewatpliwie zdrowe, ale raczej na ciepłe
      dni..nie widze tu mięcha i tłuszczy..a smalec domowej roboty jest
      nie dla dzieci. Na jesieni trzeba pozwolić organizmowi troche
      się "dofutrować", zresztą ten "napad głodu" zazwyczaj szybko mija,
      na figurę dzieci nie wpływa niekorzystnie (szybko spalają) jest
      niebezpieczny dopiero po czterdziestce, bo wtedy trudniej zahodowane
      nadmiary "spalić" w czasie zimy. Objady w tym okresie powinny być
      bardziej kaloryczne warzywno-miesne z dużą ilością warzyw
      korzeniowych, które zawieraja niestety sporo weglowodanów ale też
      daja dłuzej uczucie sytości i wypełnienia żoładka np gęste zupy z
      wkładką, mięsa pieczone z warzywami, mięsa z sosami z dodatkiem
      kasz lub ziemniaków tłuczonych..oczywiscie o surówkach i owocach nie
      należy zapominać. Dzieci pewnie czuja niedosyt kalorii a jogurty,
      sałatki lub kanapki z serem zaspokajają ich potrzeby tylko na chwilę
    • robbea1 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 14:42
      Skąd to znam, moja jeszcze co prawda nie mówi dobrze ale wcina
      wszystko co popadnie czasem zje więcej niż ja za dzień smile
    • kol.3 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 20.10.08, 18:32
      Normalny tekst mojego syna. Chodzi o to, żebym mu dała na pizzę.
      • doral2 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 13:13
        kol.3 napisała:

        > Normalny tekst mojego syna. Chodzi o to, żebym mu dała na pizzę..."

        no! i to jest sedno sprawy! big_grin
    • iberka Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 09:10
      My zawsze mamy ser żółty (2/3 rodzaje), dobrą wędlinę( 2/3 rodzaje);
      parówki (tylko jedynki); ogóri świeże, pomidory, mleko, jajka,
      sałata. Często tuńczyk, pomidory w kartonie, kukurydza, makaron (w
      lodówce, bo świeży). KOnfitury ( truskawka, jagoda, ananas) i
      powidło śliwkowe. Mamy sporo możliwoścismile. Młody najchętniej jadłby
      kromeczki lub makaron a jesli makaron to z tuńczykiem i jajkiem smile.
      Często jada mleko z płatkami i tych mamy chyba wszelkie rodaje ale
      tylko bez czekolady (młody ma alergię). Poza tym owoce i ostatnia
      ulubiona potrawa to mleko, cheeriosy zbożowe + banan wkrojonysmile.
      Cieszę się,że nie słyszę , iż nie ma nic do jedzenia smile.
      Może pozwól dzieciakom wybrac na zakupach co chciałyby zjeść i
      będzie mniejszy kłopot w domusmile. U nas w grę nie wchodzą żadne
      anpoje gazowane ani czipsy.

      Iza
    • alabama8 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 12:44
      ... a może by tak (nieśmiało proponuję) jakieś OWOCE!
      • mikita10 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 13:42
        Ja sama tak chodzę i marudzęsmile ale mnie się chce coś "gotowanego",
        zjem kanapki, serki itp, ale mnie to zupełnie nie satysfakcjonuje.
        Wręcz przeciwniem, niby się najem, a i tak chodzę i szukam "co by tu
        jeszcze". Jeżeli chodzi o synka to MUSI być kiełbaska, parówki i
        makaronsmile marudą nie jest.
        P.S. Jedynki przestałam kupować, odkąd doczytałam, że w składzie są
        skóry wieprzowe.
        • ibulka Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 17:12
          przesssstań, proszę! uwielbiamy jedynki. wszyscy! sad
    • jowita771 Re: "Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..." 21.10.08, 16:39
      W moim domu Twoje dzieci pomarłyby z głodu. A to dlatego, że często mi się coś
      psuje i jak mam ochotę, to lecę do sklepu i jemy na bieżąco, a tak, to zdarza
      się, że do chleba jest tylko dżem i parę plasterków czegoś. I te parę plasterków
      czasami muszę wyrzucić, bo się lepią zanim zdążymy zjeść.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja