mamadwojga
19.10.08, 15:07
Od jakiegoś czasu mam kłopoty z zapełnieniem lodówki, ale nie z powodu braku
pieniędzy tylko z powodu braku ... pomysłu (chyba).
Moje dzieci (lat 5 i 10) są z gatunku tych chudziutkich worków bez dna. Całe
dnie by jadły, pełna lodówka opróżnia się w kilka godzin a ja ciągle słyszę:
"Mamo, w tym domu nie ma NIC do jedzenia..."
Czym żywią się Wasze dzieci? Co macie w lodówce?
W chwili obecnej, po weekendzie, w mojej "pustej" lodówce znajdują się do
natychmiastowej konsumpcji:
-jogurty
-jaja
-parówki
-różne rzeczy do smarowania chleba: ser Almette, ser topiony Hochland (całe
kółko), ser Kiri, pasztet, ser żółty w plasterkach, ogórki kiszone, dżem i
(nie dla dzieci) domowy smalec.
Według mnie te rzeczy spokojnie powinny wystarczyć do nakarmienia rodziny ale
według moich dzieci lodówka jest PUSTA i NIC w niej nie ma.
Córka, właśnie skończyła jeść obiad i po obiedzie zrobiła sobie... talerz zupy
mlecznej z kulkami czekoladowymi.
Czy moje dzieci maja po prostu jakieś duże wymagania? A może ja rzeczywiście
mam pustą lodówkę...
Co Wy kupujecie? Czym karmicie rodzinę?