już nie daję rady...

19.10.08, 22:24
sama ze sobą,z dziecmi i czuje się okropnie samotna.mama trójki dzieci 3.5
bliżniąt i niespełna 3 miesięcznej Oliwii.
Bliżniaczki doprowadzają mnie do szału w niczym się nie słuchają,a tyle czasu
sie leczyłam żeby mieć dzieci i teraz co-nie daję rady!ogarniam dom,pilnuję
żeby nikomu niczego nie brakowało i po co?padam na pysk i wstaję i znowu padam
i tak w kólko.kosztem samej siebie i po co nikt tego nie docenia.gdzie
popełniam błąd.
ja wiem,ze u dzieci to wiek przekory i chcą postawić na swoim nie daję się,ale
to kosztuje tyle nerwów mioch i ich płaczu.mam dość i nie wiem co robić żeby
było dobrze.
    • alicjakei Re: już nie daję rady... 19.10.08, 22:30
      I pewnie w dodatku nie pracujesz.... bedac tylko w domu, majac
      wylacznie zycie domowe, nie dziwie sie, ze mozna wysiasc.
      Zamierzasz wrocic do pracy? Rozmawiasz o tym z mezem , z enie dajesz
      rady? Ja bym otwarcie przyznala, ze sama tego wszystkiego robic nie
      bede, nie mam sily, a jak nie mam sily, to nie jest to dobre dla
      dzieci. Tak wiec omowilabym z mezem kwestie zatrudnienia opiekunki,
      pojscia do pracy, wyjscia z domu. Matka zmeczona, zfrustrowana,
      placzLiwa, czujaca , ze nie daje rady, w niczym dziekcu nie jest
      potrzebna. Dziecku potrzebna jest matka wypoczeta, usmiechnieta,
      radosna, a nie idaca wykonczona, bez humoru spac, wstajaca w takim
      samym nastroju. OD CIEBIE ZALEZY CZY TO ZMIENISZ. SAMA ZADBAJ O
      SWOJE SZCZESCIE
      • mearulezz jedz do egiptu;) 19.10.08, 22:32

    • travka1 Re: już nie daję rady... 19.10.08, 22:31
      kurczaki ale sama sobie zgotowalas taki los? czy ktos Ci to zrobil
      bez Twojej wiedzysmile?
      Podziwiam kobiety,ktore decyduja sie na drugie dzieckosmile Ty mialas
      dwoje za jednym zamachem,malo Ci bylo? To teraz nie narzekaj i
      pomysl jak sobie zycie ulatwic i kto moze Ci pomocsmile i glowa do gory
      jeszcze z piec lat i odetchniesz. chociaz troszkesmile)
      • alicjakei Re: już nie daję rady... 19.10.08, 22:35
        Zgadzam sie z Travka..... kurcze, no ludzie decyduja sie na dwoje,
        troje dzieci i nie wiedza, ze czeka ich ciezka praca? Mialas
        blizniaczki i chcialas wiecej czy nie dbalas o antykoncepcje?
        wiadomo, ze dwoje dzieci to 2X wiecej roboty, widze po siostrze, ja
        mam jedno i naprawde mam lzej, moge odpczac, miec wiecej czasu. I w
        zyciu nie chce wiecej, w tym celu robie wszystko, aby moja
        antykoncepcja byla jak najlepsza! nie ukrywam, ze wole miec wiecej
        czasu tez dla siebie niz latac tylko wokol dzieci , wykonczona i na
        nic nie miec ochoty ani sily!
        • asia_i_p Re: już nie daję rady... 20.10.08, 07:48
          No widzisz, to już taka polska specjalność - masz problem, szukaj
          winnego. No bo po co rozwiązanie? Jeszcze by zniknął problem i wtedy
          kto będzie gorszy ode mnie? W tym przypadku winna jesteś Ty i
          spadaj, co ty jeszcze pomocy szukasz. A dowartościowana e-mama
          przerzuca się na następny wątek.
          Wierzę, że z trójką jest Ci ciężko. 3-miesięczne niemowlę samo w
          sobie już daje w kość, a z takim wspomaganiem rzeczywiście ciężko.
          Dołączam się do jedynej konstruktywnej rady w tym wątku rady -
          pogadaj z mężem. Powiedz, jak się czujesz i szukajcie pomocy
          dostępnej przy waszych środkach finansowych. Aha - i myślałaś o
          przedszkolu dla bliźniaków? Może by im dobrze zrobiło? A
          przynajmniej nie czuli by się tam tak samotni jak przeciętne
          dziecko. Chyba z trójką dzieci miałabyś już jakieś preferencje (pod
          warunkiem, że przyjęte byłyby już wszystkie dzieci matek samotnych).
          Czasem udaje dopisać się dzieci w trakcie trwania roku.
          I nie daj sobie wmówić, że decydując się na większą rodzinę, jesteś
          nieodpowiedzialna, sama sobie winna i powinnaś pokornie zaakceptować
          padanie na pysk, oraz że twoje życie jest automatycznie zmarnowane.
          Jeszcze dwa lata i w parku jesienią Twoi dwaj synowie poprowadzą za
          rączki siostrzyczkę przez sterty opadłych liści, a Ty się będziesz
          do nich uśmiechać z ławeczki i dziwić się, że ten czas tak szybko
          minął (powiedz mi, jak to jest, że pierwsze trzy lata dziecka,
          oglądane wstecz, są krótsze niż jedna bezsenna noc, oglądana od
          środka?wink.
          Pozdrawiam, mocno, mocno ściskam]
          Asia
          • asia_i_p Re: już nie daję rady... 20.10.08, 07:50
            Przepraszam, Twoje córeczki, nie synkowie. Doczytałam, że to
            bliźniaczki, nie bliźniacy.
        • kali_pso A co ma do rzeczy.. 20.10.08, 09:12
          ...jak w tę ciążę zaszła?
          czy planowała, czy wpadła?
          Jak nawet wpadła to juz nie ma prawa ponarzekac, bo ma za swoje, bo
          nie była dośc rozsądna i przewidująca?wink



          Autorko watku..
          Czy Ty jesteś naprawdę SAMA, czy tylko sama podczas opieki na
          dziecmi? Bo jakos w opisie brakuje udziału partnera- nie jest
          mozliwe, abyś uzyskała w ciagu od kogokolwiek jakąkolwiek pomoc?

          I poczytaj, co napisały dziewczyny, ale te mądrewink
    • mathiola Re: już nie daję rady... 20.10.08, 08:23
      Dajesz, dajesz.... to wszystko przejściowe. Masz małe dziecko i
      bliźniaki, chciałabyś, żeby świat był różowy?
      Ja mam podobnie, tylko syn starszy a bliźniaki młodsze. I wiesz co?
      Najpierw myślę o tym, żeby napić się dobrej kawy, potem, żeby
      dzieciom zorganizować czas, żeby nie przeszkadzały, wylatały się i
      zmęczyły, potem żeby jakoś o siebie zadbać, bo to poprawia humor, a
      gdzieś tam na szarym końcu jest ogarnianie domu. Liczę dni i odcinam
      te, które upłynęły, bo wiem że im dalej, tym lepiej będzie. Trzeba
      przetrwać smile Łatwo nie jest, ale przecież to przejściowe smile
    • denea Re: już nie daję rady... 20.10.08, 08:46
      1. bliźniaczki do przedszkola, chociaż na kilka godzin dziennie.
      Wybawią się, uspołecznią, zmęczą i będą bardziej skłonne do
      współpracy wink Mam nadzieję, że w niepełnym wymiarze by się dostały.
      2. Ty w tym czasie błogiego spokoju, kiedy niemowlę śpi, siadasz
      wygodnie i oglądasz Supernianię nagraną wcześniej. Poza lampami z
      Ikei naprawdę można w tym programie zobaczyć, jak bardzo dużo zależy
      od konsekwencji i spokoju rodzica. Można dużo podpatrzeć.
      3. ogarnianie chałupy na szarym koncu. Staraj się ułatwiać sobie
      życie i zmniejszać ilość obowiązków. Np. obiady - zamiast codziennie
      stać przy garach i smażyć kotlety ugotuj naraz gar gulaszu i
      pozamrażaj gotowe porcje, będzie jak znalazł na ciężki dzień i
      zawsze to jedna pierdoła Ci odpadnie
      4. porozmawiaj z mężem.
      5. weź pod uwagę, że samo tylko jedno niemowlę wywraca życie do góry
      nogami. Masz malutkie dziecko i dwójkę sarszych na dodatek, zapewne
      nie doszłaś jeszcze do siebie po ciąży, najnormalniej w świecie masz
      prawo być zmęczona. Pamiętaj o tym.
      • azile.oli Re: już nie daję rady... 20.10.08, 10:02
        Pocieszę Cię.To minie, tylko trochę wyluzuj i nie staraj się być
        idealna , rób tylko to, co konieczne, czyli gotuj(bo jeść niestety
        trzeba) i pierz, żebyście mieli co na siebie włożyć. Odpuść sobie
        trochę sprzątanie, przy trójce dzieci to syzyfowa praca.Ten czas
        poświęć dzieciom, ale tak, aby i Tobie sprawiało to przyjemność.Po
        prostu ciesz się czasem spędzonym z dziećmi. Te chwile nie trwają
        wiecznie.Przedszkole też jest jakimś wyjściem,ale niestety dzieci w
        przedszkolu często chorują i mogą zarażać młodsze, a mówię Ci z
        doświadczenia, że trójka chorych dzieci, w tym niemowlę, może
        sprawić, że wpadniesz w jeszcze większy dół,to były sytuacje, w
        których rzeczywiście nie wyrabiałam.Ja miałam podobną sytuację, z
        tym, że mam tylko dwoje dzieci, za to rok po roku.Było jedno
        dziecko, mąż mi pomagał,na świat przyszło drugie i zostawałam z tą
        dwójką sama, od rana do nocy. Mąż właśnie rozkręcał firmę z bratem,
        ten zachorował, wszystko spadło na mojego męża.Dzieci praktycznie
        nie oglądał, jak wracał, to już spały.Syn urodził się w listopadzie
        a zaraz potem zaczęła się zima stulecia.Nie mogłam nawet z dziećmi
        wyjść na spacer, bo były takie zaspy, że wózkiem nie dało się
        przejechać.Starsza córka co prawda już dawno chodziła, ale w zimowym
        kombinezonie ledwo się ruszała.W dodatku krótko przed narodzinami
        drugiego dziecka przeprowadziliśmy się na nowe osiedle, gdzie nikogo
        nie znałam.Przez cały dzień nie miałam do kogo ust otworzyć, bo
        rozmowa z roczniakiem raczej nie zaspakajała moich potrzeb
        towarzyskich. Internetu nie miałam. Moja mama pracowała, teściowa
        nie kwapiła się do pomocy.I wtedy pomyślałam, co by było, gdybym
        poszła do pracy. I stwierdziłam, że miała bym jeszcze
        gorzej.Odprowadzić i odebrać dzieci ze żłobka,prócz tego także
        ugotować, wyprać i choć trochę posprzątać.I wtedy dotarło do mnie,
        że właściwie dla kobiety komfortowa jest sytuacja, w której może
        zostać przez pierwsze lata życia dzieci w domu.Ma wpływ na ich
        wychowanie,kształtowanie charakteru. Ja też miałam dość i to
        często.Ale minął rok,dzieci były absorbujące, ale raczej grzeczne,
        coraz częściej bawiły się same, choć pod moim stałym
        nadzorem.Najgorsze minęło. Pewnie, że czasem też miałam dość, ale w
        miarę jak dzieci dorastały miałam coraz więcej czasu dla siebie, np
        na dobrą lekturę.Czasem, aby mnie odciążyć mąż zabierał jedno z
        dzieci ze sobą do pracy, bo miał taką możliwość, ale to dopiero
        później.Rozumiem Cię doskonale, ale wierz mi będzie lepiej, tylko
        sobie trochę odpuść.Nie musisz być idealna.Wiem, że codzienne
        zajęcia wydają się nużące i nie sprawiają satysfakcji. Ale te chwile
        spędzone w domu z dziećmi wspominam teraz z rozrzewnieniem, gdy
        wracam wkurzona z pracy i najchętniej bym się położyła, a ty
        obowiązki domowe czekają.Mimo pomocy męża i znacznej już
        samodzielności dzieci też mam czasami dość.Głowa do góry. Może uda
        Ci się zorganizować choć jedno popołudnie w tygodniu tylko dla
        siebie. Porozmawiaj z mężem, może jest w stanie odciążyć Cię chociaż
        w weekendy, zabierając gdzieś bliźniaczki.To tylko etap przejściowy
        uwierz mi. I nie przejmuj się uwagami o ilości dzieci. Nic nikomu do
        tego .Można być sfrustrowaną i przy jednym dziecku, a jeśli się go
        rozpuści, może dać bardziej popalić niż trójka.
    • gacusia1 Re: już nie daję rady... 20.10.08, 16:52
      Musisz zrobic cos TYLKO dla siebie.Potrzebujesz kogos kto zajmie sie
      dzieciakami raz na jakis czas. Blizniaki nie sluchaja,bo wyczuly,ze
      Ty nie panujesz nad sytuacja.Powinnas od nowa opracowac plan
      dzialania. Nowe zasady. Nagrody i kary.Wspolne czynnosci-
      gotowanie,sprzatanie. Zawody-kto pierwszy posprzata klocki z
      podlogi? Jasno okreslone czynnosci-schowaj bluzke na polke do
      szafy,odloz lalke do wozka. Jak sobie na spokojnie
      usiadziesz,poukladasz ten balagan,ktory masz w glowie,opanujesz
      chaos to bedzie Ci duzo latwiej.Nie piszesz nic o ojcu dzieci. Moze
      wlasnie brakuje Ci jego wsparcia?
      • berecik7 Re: już nie daję rady... 20.10.08, 20:42
        A dlaczego Twoje dziewczynki nie chodzą do przedszkola??? One by się
        wybawiły, a Ty miałabyś kilka godzin spokoju.
    • mniamumniamu Re: już nie daję rady... 21.10.08, 11:42
      Tyle tu już trafionych rad o pomocy męża, wyjściu samej czy
      przedszkolu i odpuszczeniu sobie pewnych spraw, że nie będę się
      powtarzać. Zastanawia mnie tylko jedno: dowcip dowcipem i kąsliwa
      uwaga kąsliwą uwagą. Ale skoro ktoś pisze, że nie daje rady i chce
      się po prostu wyżalić, to po co go dobijać? Czy te wszystkie "mądre"
      mamy, które wytknęły palcem ilośc dzieci i stwierdxziły, że "sama
      sobie winna", nigdy nie miały chwili zwątpienia? Bo moim zdaniem
      niewazne, czy masz jedno dziecko czy trójkę. Sa chwile, gdy masz
      dość. I niech te wszystkie "bystrzachy", które trójki nie mają,
      bo "uważały", gdy dopadnie ich chwila zwątpienia, pomyślą, że
      przecież same chciały....
Pełna wersja