"zmasakrowane ciało" Urbańskiej

20.10.08, 10:22
ponoć w wywiadzie powiedziała, że męża przy porodzie nie będzie, ponieważ ona
nie chce "by widział jej zmasakrowane ciało". Rozumiem, że zmasakrowane może
być ciało po czołowym zderzeniu z tirem, ale po porodzie? Chyba Urbańska znów
chce by o niej mówiono (nie ważne jak, byle mówili...) smile
    • moofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:33
      czemu mowiono?
      zadna to sensacyjna opinia
      wiele kobiet nie moze zaakceptowac mysli ze je maz jasniepan moze zobaczyc nie
      jako wyfiokowane ponetne ciacha do bzykniecia tylko czlowieka z krwi i kosci
      dla mnie goopie, ale nie dziwi smile
      • sir.vimes no Moofka, szkoda, ze nie ma przeciwwagi 20.10.08, 11:12
        jakiejś osoby publicznej , która powiedziałaby np. że chętnie potowarzyszy
        spoconej i opuchniętej żonie bo nie jest ta żona do bzykania i oglądania jeno
        ale też do kochania i udzielania jej pomocy choćby poprzez trzymanie za rączkę.

        Mógłby to być chociażby mąż zmasakrowanej Urbańskiej.
        • moofka Re: no Moofka, szkoda, ze nie ma przeciwwagi 20.10.08, 11:16
          na szybko przypominam sobie tego wielkiego wokaliste z formacji niezywych schabuf
          kilka razy wwidzialam go w wywiadach gdzie opowiadal jak fajnym i wiazacym oboje
          przezyciem bylwspolny porod i rodzicielstwo w ogole,
          a tak zeby jeszcze ktos slawniejszy to nie pamietamsmile
          • sir.vimes Re: no Moofka, szkoda, ze nie ma przeciwwagi 20.10.08, 11:24
            no tak, ale to było kiedyś. A ja bym chciała , zeby się ktoś teraz odezwał -
            jakąś polemikę do maskary Urbańskiej chętnie bym widziała.
            • moofka Re: no Moofka, szkoda, ze nie ma przeciwwagi 20.10.08, 11:45
              sir.vimes napisała:

              > no tak, ale to było kiedyś. A ja bym chciała , zeby się ktoś teraz odezwał -
              > jakąś polemikę do maskary Urbańskiej chętnie bym widziała.

              no nie znajduje
              ale tu znalazlam kupiche o porodzie
              podoba mi sie szczegolnie, ze cieć jeden nazywa swoja postawe "rycerz
              sredniowieczny"big_grin

              PANI: Wtedy już wyobrażałeś sobie siebie jako troskliwego tatę?
              PIOTR KUPICHA: Kiedy żona zaszła w ciąże, zacząłem zastanawiać się nad rzeczami,
              o których wcześniej nie myślałem. Nad nami, sobą, przyszłością. Towarzyszyły
              temu ogromne emocje. Byłem w takim stresie, że sam wyremontowałem całe mieszkanie.
              PANI: Zdecydowaliście się na poród rodzinny?
              PIOTR KUPICHA: Dla mnie poród, w którym uczestniczą oboje partnerzy, to moda.
              Kiedy pytałem znajomych, jak było, odpowiadali tylko "Fajnie". Nic więcej.
              Zachowałem się więc jak rycerz w średniowieczu i zobaczyłem dziecko, gdy było po
              wszystkim.
              PANI: Wzruszyłeś się chociaż, gdy zobaczyłeś syna po raz pierwszy?
              PIOTR KUPICHA: Muszę się do czegoś przyznać. Kiedy przyszedłem do szpitala
              zobaczyć małego, byłem umówiony już ze znajomymi na pępkowe. Spojrzałem na syna,
              pomachałem żonie i musiałem biec. Dopiero gdy Paweł zaczął robić pierwsze
              grymasy, gdy wziąłem go za rękę, uświadomiłem sobie co zdarzyło się w moim
              życiu. Od tamtego momentu myślę o bez przerwy. Mam w głowie obrazy, jak chodzi,
              je, przewraca się.
              PANI: Opieka nad dzieckiem okazała się trudna?
              PIOTR KUPICHA: Karmienie łyżeczką czy przewijanie nie stanowią dla mnie
              większego problemu. Ale to żona jest mistrzynią w zajmowaniu się Pawłem.
              PANI: Wracasz więc do domu i odciążasz żonę...
              itd

              wzorowy tatus - co ciekawe takie farmazony o pepkowych mozna glosic publicznie i
              to jest ok, to jest meskie uncertain

              .
              • sir.vimes Re: no Moofka, szkoda, ze nie ma przeciwwagi 20.10.08, 11:50
                no cieć rzeczywiście. Pępkowe - spojrzałem na syna i musiałem biec. O do diaska,
                warto mieć priorytety, co?

                A pamiętasz może Moofko taką wielką sagę Krystyna córka Lavransa ? Uwielbiam ten
                opis porodu jak to rycerz średniowieczny rodzącą trzecia dobę żonę na kolana
                bierze i podtrzymuje przy parciu. Tak a propos rycerzy..
                • ciociacesia a moj sie popłakał 20.10.08, 12:06
                  i nie złoscił sie jak na niego wrzeszczałam ze wode w złym momencie podaje smile a
                  potem mimo nacisków nie zdradzil rodzinie gdzie rodziłam dopuki nie upewnil sie
                  ze odsapnełam i nie mam nic przeciwko odwiedzinom. nie myslałam ze bedzie taj
                  fajnie smile bo jak mysle o porodzie to własnie mi na mysl przychodzi ze 'fajnie
                  było. chce jeszcze razsmile'
          • ciociacesia Zamachowski 20.10.08, 12:00
            był chyba przy dwóch porodach smile moze nie mowil o tym entuzjastycznie, ale
            sympatycznie bardzo
            • wieczna-gosia Re: Zamachowski 20.10.08, 14:10
              Majewski.

              no i Brat pitt byl przy obu porodach smile
              • mozambique Re: Zamachowski 21.10.08, 15:28
                cesarskich ???
      • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 13:17
        > wiele kobiet nie moze zaakceptowac mysli ze je maz jasniepan moze
        zobaczyc nie
        > jako wyfiokowane ponetne ciacha do bzykniecia tylko czlowieka z
        krwi i kosci
        > dla mnie goopie

        nie o to chodzi...po prostu niektore nie lubia byc ogladane, jak np.
        robia kupę.
    • przeciwcialo Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:34
      Pewnie i tak wybierze sterylną cesarke ze szwem plastyczym więc o
      czym panna mówi.
      Nie ważne co mówią byleby mówili.
      • orgovana Re: raczej ideal siegnie bruku 20.10.08, 10:47
        Koles zamiast wyfiokowanej szlachcianki, zobaczy spocona ,
        rozkraczona maszkare a fuj , blah i jeszcze ja rzuci :pppp
    • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:49
      Jakie poruszenie...jakby tylko Urbańska tak myślała.Bo reszta rodzi w pocie
      czoła koniecznie z partnerem stojącym między nogami.
      • lubie.garfielda Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:51
        A nasze matki nie wpadły na to że mąż może być na porodówce - bo i po co? (a choćby po to by mieć kogo ochrzanić big_grin;D)
        • moofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:55
          lubie.garfielda napisała:

          > A nasze matki nie wpadły na to że mąż może być na porodówce - bo i po co? (a ch
          > oćby po to by mieć kogo ochrzanić big_grin;D)

          nie wpadly tez na wiele innych rzeczy i prawie dla kazdej z nich porod to jedna
          wielka trauma i pasmo upokorzen
          mysle, ze to jak rodzilo wczesniejsze pokolenie odbija sie czkawka jeszcze i
          teraz jakąś porodowa panika
          stad tyle cesarek na zyczenie i wyobrazenie porodu wlasnie jako "masakry" u
          kogos, kto jak urbanskanigdy jeszcze nie rodzil
          • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:57
            A nie można po prostu chcieć rodzić bez partnera i nie mieć traumy?
            • moofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:00
              gryzelda badz tak mila i pogadaj sobie z kim innym
              nie odpowiada mi twoj sposob prowadzenia dyskusji - czepianie sie slowek i
              wyciaganie z nich sobie tylko zrozumialym tokiem absurdalnych wnioskow
            • przeciwcialo Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:05
              Eeee.... jak partner nie pójdzie na poród to znaczy że cię nie kocha-
              nie wiedziałas? Obecnośc przy porodzie stała sie teraz wymiernikiem
              uczucia.
              • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:07
                Wiedziałam,ze o czymś nie pamiętamsmile
        • sanciasancia Mój ojciec chciał uczestniczyć w porodzie. 20.10.08, 14:23
          Nie pozwolili mu.
    • sebaga Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 10:57
      ja dopiero tu na forum się dowiedziałam, ze mozna nie chcieć męża przy porodzie,
      zeby "tego" nie widział. Dla mnie to jest jakieś chore. Wiadomo, ze rodząc nie
      wygląda się najlepiej, ale jakie to ma znaczenie?????
      • m.nikla Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:03
        Ciekawe co by bylo, gdyby kiedys te co nie chcialy cholpa przy porodzie, kiedys
        tak zachorowaly i wygladaly jeszcze gorzej niz przy porodzie, gdyby np szanowny
        maz musial pamersa zmienic??? wiem ,ze dziwny przyklad...ale ...
        • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:05
          Wypisz wymaluj mój przykład.Przy porodzie nie był,basen podawał.
        • moofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:06
          a bo baby goopie sa i na wlasne zyczenie tak mają jak mają
          ze jedna z druga musi byc piekna i zgrabna
          i swiat im sie wali jak 2 ilo przytyją, albo slady celulitu na tylku zobacza
          i mysla ze jak je przez chwile luby zobaczy jeczaca i spocona toma swiete prawo
          zerwac swiete wezly malzenskie
          ciekawe ze przecietny facet jest utytym oblechem z zaniedbana paszcza ze o
          pietach nie wspomne, a i tak kazdy mysli, ze jest bo wie jaki cudowny maczomen
        • sir.vimes Zważ, że wizja kobiety zajmującej 20.10.08, 11:18
          się chorym i robiącym pod siebie mężem, teściem, ojcem , teściową jest czymś
          zupełnie zwyczajnym (córka, żona, synowa proponująca płatną pielęgniarkę czy dom
          opieki do seniora zazwyczaj uważana jest za wyrodną) a już mężczyzna zajmujący
          się żoną robiącą pod siebie, matką i teściową - rzadkość to, komentowana przez
          naród ze współczuciem tudzież zachwytem i klaskaniem uszami.

          Kobieta się brzydzić nie może - chyba , ze sobą. Sobą się brzydzić powinna.

          > Ciekawe co by bylo, gdyby kiedys te co nie chcialy cholpa przy porodzie, kiedys
          > tak zachorowaly i wygladaly jeszcze gorzej niz przy porodzie, gdyby np szanowny
          > maz musial pamersa zmienic??? wiem ,ze dziwny przyklad...ale ...
          • clas_sic Re: Zważ, że wizja kobiety zajmującej 20.10.08, 11:25
            dla mnie to porównanie kobiety rodzącej i osoby obłożnie chorej to dwie różne
            rzeczy. Poród jest "jednorazowy" i kobieta per saldo nawet sama może sobie w
            takiej sytuacji poradzić. Z chorobą przykuwającą cię do łózka już nie.
            • moofka Re: Zważ, że wizja kobiety zajmującej 20.10.08, 11:31
              clas_sic napisała:

              > dla mnie to porównanie kobiety rodzącej i osoby obłożnie chorej to dwie różne
              > rzeczy. Poród jest "jednorazowy" i kobieta per saldo nawet sama może sobie w
              > takiej sytuacji poradzić.

              ty taka dzielna samodzielna bylas? no gratuluje - ja na przyklad takich ambicji
              nie mam i chetnie sie daje poopiekowa i poobskakiwac zwlaszcza jak rodze komus
              jego wlasne dzieci tongue_out

              >Z chorobą przykuwającą cię do łózka już nie.

              wiec dlaczego nie platna opiekunka? no prrzeciez kogos z rodziny i za free nie
              mozna skazywac na widoki i zapachi
              • gryzelda71 Re: Zważ, że wizja kobiety zajmującej 20.10.08, 11:35
                Moofka,a ciebie coś ugryzło?Czy po prostu wszystkie maja podpisywać się pod tym
                co ty napiszesz?
            • sir.vimes Re: Zważ, że wizja kobiety zajmującej 20.10.08, 11:37
              W obu przypadkach chodzi o "zmasakrowane ciało" wink

              Oczywiście , poród jest weselszym doświadczeniem niż choroba.
        • dropkick_murphys Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 15:40
          wiesz co, nie wyobrażam sobie swojego facet ze mną przy porodzie. nie chcę tego
          nie dlatego, że będę "brzydko" wyglądała, ale dla mnie to czysta fizjologia.
          chcę mieć przy sobie specjalistów, lekarzy, ale nie chcę, żeby kręcił się tam
          on."cudem narodzin" wolę się rozkoszować już bez bólu, po wszystkim. razem z Nim.
          p.s. wiem, że mogę liczyć na niemęża. był przy mnie, kiedy ciężko chorowałam,
          wymiotowałam, załatwiałam się pod siebie. mył mnie, kiedy słaba, z podłączonym
          cewnikiem ledwo wstawałam z łóżka. nie muszę się go bać czy wstydzić, jestem
          pewna jego miłości. ale rodzić wolę sama, to mój wybór. ja się w czyjeś życie
          nie wtrąca, nie narzucam, nie mówię "jeśli to PRAWDZIWA miłośc, musicie rodzić
          razem". wkurza mnie takie podejście.
          aha, jeszcze jedno. moja znajoma, mająca już 20 letnią córkę, zawsze powtarza,
          że żałuje, że przy jej porodzie nie była z nią jej mama. nie mąż był jej w tym
          momencie potrzebny. chociaż go kochała (i kocha, są razem już 30 lat,
          potrzebowała mamy. kazdy widzi to inaczej. na pewno są też kobiety, które
          wstydzą się przed ukochanymi, nie przeczą. ale nie generalizujcie. wy
          potrzebujecie swoich facetów przy porodzie, ja - nie.
          • dropkick_murphys Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 15:43
            to było do m.nikla. sorry, źle mnie wkleiło smile
      • clas_sic Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:06
        ja nie chciałam męża przy porodzie ze względów logistycznych a nie estetycznych.
        Pierwsze rodziłam od 19 do 3 nad ranem. Dopingujący mąż nie był mi do niczego
        potrzebny. Wystarczy że ja się nie wyspałam tej nocy smile Drugie od 12 do 18 - mąż
        musiał więc starszaka odebrać z przedszkola.
        A co do chcenia i niechcenia bycia przy porodzie to poza opcją oboje chcą i
        oboje nie chcą by mąż był, są jeszcze warianty, że mąż chce a żona go nie
        zabierze, albo ona chce żeby był, a on nie chce iść.
    • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:04
      Pani wybaczy.
    • zoofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:12
      a ja też nie chcę męża przy porodzie. Nie bardzo chcę, żeby mnie oglądał w takim
      stanie. Nie boję się, że mu zbrzydnę nie jestem takim pustakiem. Po prostu nie
      będę czuła się godnie i tyle.

      Jestem obecnie w 2 miesiącu ciąży, i podjełam już dawno taką decyzje/
      • nec_nec Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:23
        No i co z tego, ze Urabńska nie chce, by mąż był z nią? i co z tego
        (jak pada) gdzieś sarkastyczny wątek, ze być może będzie miała
        cesarkę? ma takiepotrzeby i finito. nie chce męża z róznych przyczyn
        i warto to uszanować,że nie chce by ją zobaczyć obolałą, itd. A tu
        jad aż się sączy..no przecież niemożliwe, aby rodzić bez meża, a
        poród to samo sielsko-anielsko...dżizez..już sobie wyobrażam te
        epitety, jakby powiedziała, ze chce cesarkę na życzenie i od razu
        plastykę ciała! to by sie działo..jak to? ze chce dobrze wyglądać
        itd..
        jak to mówią w piekle tylko przy grupie Polaków nie ma diabłów
        pilnujących, bo jak któryś z Polaczków chce uciec to rodacy bardzo
        szybko wciągną go z powrotem..
        nie prościej napisac - nataszo - życzymy Ci zdrowego dziecka,
        udanego porodu, max. lekkiego?
        • laminja Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 14:31
          nie chodzi o obecność męża tylko użyte słowa. "Zmasakrowane ciało" takie
          określenie w odniesieniu do ciała kobiety podczas porodu może budzić różne
          reakcje. Większość z nas nie chce, żeby osoba publiczna w ten sposób mówiła o
          ciele rodzącej kobiety. Zwłaszcza osoba, która nie ma w tym zakresie własnych
          doświadczeń. Nie czytałam artykułu, ale mam wrażenie, że Natasza Urbańska
          jeszcze mało wie o porodzie, połogu i tym co ją czeka :p Myślę, że jeszcze wiele
          się zmieni w jej podejściu.
          • falka32 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 12:25
            Laminja, precyzyjnie ujęłaś to, co chciałam napisać, więc nie będę się powtarzać.
      • katia.seitz Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:59
        > a ja też nie chcę męża przy porodzie. Nie bardzo chcę, żeby mnie oglądał w taki
        > m
        > stanie.

        Rozumiem, że umierać też będziesz w samotności - to wszak jeszcze gorszy stan
        jest...

        Jak dla mnie porównania porodu z sytuacją obłożnej choroby, gdy wymagamy opieki,
        są jak najbardziej na miejscu. Bo jeśli kobieta wstydzi się siebie przed mężem w
        chwili porodu, to jakim cudem nie będzie się go wstydzić leżąc łóżku zasikana i
        robiąc pod siebie? A czy sama też będzie gotowa opiekować się swoim mężem w
        takiej sytuacji?

        "Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy..."
        • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:01
          katia.seitz napisała:
          > Rozumiem, że umierać też będziesz w samotności - to wszak jeszcze gorszy stan
          > jest...

          A to mozna sobie wybierać?Przewidzieć kiedy i z kim?
          • katia.seitz Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:11
            Pewnie cię zaskoczę, ale przynajmniej po części - tak. Oczywiście nie mówię tu o
            przypadkach nagłej śmierci, wypadkach - ale one stanowią mniejszość.

            Kiedyś ludzie umierali w domu, otoczeni rodziną - także dziećmi, wnukami (a
            teraz, olaboga, siedmiolatka się na pogrzeb nie zabiera, bo to trauma). Teraz
            często zdarza się śmierć w samotności, w szpitalu. Nie dlatego, że tak musi być.
            Osobę bliską śmierci można zabrać ze szpitala, aby umarła w domu - nie zawsze
            jest to możliwe, oczywiście. Często też w szpitalu jest też możliwość
            zorganizowania osobnej sali dla osoby umierającej i towarzyszenia jej przy
            śmierci (moja koleżanka w ten sposób żegnała umierającą w szpitalu babcię).
            Wielką pomoc w tej kwestii oferują hospicja, gdzie też można godnie przeżyć
            śmierć. Ale niektórzy ludzie są tak "wrażliwi", że wolą osobę umierającą
            zostawić w szpitalu, aby "to" się już dokonało, aby na "to" nie patrzeć.

            Nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż brzydzenie się cielesnymi aspektami naszego
            funkcjonowania, wypieranie ze świadomości istnienia przypadków, kiedy trzeba
            towarzyszyć bliskiej osobie w nieprzyjemnej stronie jej fizyczności, jest jakoś
            z tym zjawiskiem powiązane.
            • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:14
              Ale nie każda kobieta,chce rodzić bez partnera,ze względu na
              fizyczność.Cudnie,że jest teraz wybór,ale to nadal wybór,a nie obowiązek.
              • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:16
                Miało być z partnerem
                • katia.seitz Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:33
                  Pewnie, ja tam nie postuluję przymusu rodzenia z partnerem smile Choć gdyby mój nie
                  chciał iść, to... no, nawet sobie tego nie wyobrażam smile Dla mnie by to była
                  oznaka faktu, że coś jest nie tak z naszą przysięgą "na dobre i na złe". Ale
                  różni są ludzie, ktoś inny inaczej widać słowa tej przysięgi rozumie, różne mają
                  ludzie potrzeby - i mają prawo je realizować.

                  Po prostu chyba te gwałtowne reakcje forumowiczek na wypowiedź Urbańskiej
                  wynikają z chęci przezwyciężenia stojącego za nią sposobu myślenia, pokutującego
                  przez lata- że poród to babska sprawa, facet nie powinien tego oglądać, bo się
                  obrzydzi i zacznie uganiać za innymi, a jak jest sytuacja choroby, to i tak
                  opiekunkami są kobiety (chorą matką zaopiekuje się synowa, a nie synek).
                  • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:38
                    Sorki,dla mnie nijak się ma do siebie poród i ew.choroba.Ale ja to już
                    przetestowałam i wiem,bez domysłów.
                  • przeciwcialo Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 12:55
                    Ale faceci tez maja rózny próg przyjmowania doznań. Jeden to zniesie
                    męznie a drugiego zemdli na sama myśl. Bycie przy porodzie ma się
                    nijak do przysięgi małżeńskiej.
                  • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 13:54
                    Choć gdyby mój ni
                    > e
                    > chciał iść, to... no, nawet sobie tego nie wyobrażam smile Dla mnie
                    by to była
                    > oznaka faktu, że coś jest nie tak z naszą przysięgą "na dobre i na
                    złe".

                    Biedny ten twoj mąż.
                    • katia.seitz Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 22:58
                      big_grin Mój mąż uśmiał się czytając twoją odpowiedź.

                      Niektórzy cierpią chyba na intelektualną niemożność zrozumienia faktu, iż ludzie
                      są różni...
                      • jowita771 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 13:16
                        > Niektórzy cierpią chyba na intelektualną niemożność zrozumienia faktu, iż ludzi
                        > e
                        > są różni...

                        Sądząc po Twoich poprzednich postach, chyba o sobie to napisałaś.
                        • katia.seitz jowita771 21.10.08, 18:04
                          Zapewne masz na myśli ten fragment mojego postu?

                          katia.seitz napisał:

                          >Ale
                          >różni są ludzie, ktoś inny inaczej widać słowa tej przysięgi >rozumie, różne mają
                          >ludzie potrzeby - i mają prawo je realizować.

                          Jak widać, intelektualna niemożność nie dotyczy tylko ogarnięcia swym umysłem
                          faktu, iż ludzie są różni, ale dosięga też podstaw rozumienia słowa pisanego...
                          • jowita771 Re: jowita771 21.10.08, 19:27
                            nie.
                            Ten:
                            Pewnie, ja tam nie postuluję przymusu rodzenia z partnerem smile Choć gdyby mój nie
                            chciał iść, to... no, nawet sobie tego nie wyobrażam

                            Ty masz wizję wspólnego porodu i nie wyobrażasz sobie, że Twój mąż mógłby nie
                            chcieć. Nie ma to jak zrozumienie dla odmiennych poglądów.
                            • katia.seitz Re: jowita771 21.10.08, 19:42
                              Wytłumaczenie jest proste: tak się składa, że mamy z mężem na ten temat ten sam
                              pogląd. On również nie wyobraża sobie, że mogłoby go nie być przy porodzie smile
                              Takiego sobie męża wybrałam, że się w tego rodzaju kwestiach zgadzamy, ot co.
                              • jowita771 Re: jowita771 21.10.08, 23:04
                                Czyli Twój mąż ma prawo do własnych poglądów, bo są one takie, jak
                                Twoje? smile
                                • katia.seitz Re: jowita771 22.10.08, 10:02
                                  Może tak prościej to wyłożę: ludzie zwykle dobierają się tak, żeby się zgadzać
                                  ze sobą w ważnych dla nich kwestiach. Nie związałabym się na przykład z gościem,
                                  który ma poglądy skrajnie prawicowe, nie lubi zwierząt albo też wyznaje pogląd o
                                  naturalnym podporządkowaniu kobiet mężczyznom. Ani też z takim, który uważa, że
                                  poród to babska sprawa i on nie chce na to patrzeć, bo na widok rozerwanego
                                  krocza nabierze do mnie obrzydzenia. Po prostu takim panom mówię nie i nie
                                  wyobrażam sobie bycia z nimi. Inne kobitki mogą sobie mieć mężów o poglądach
                                  dowolnych - to już ich broszka. Kapewu?
        • zoofka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 13:43
          nie życzę sobie takich komentarzy. Umierać też może zechcę sama i Tobie nic do tego.
          Jest to moja osobista decyzja i mam do niej prawo. Każdy ma do tego prawo.
          • katia.seitz Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 12:03
            zoofka napisała:

            > nie życzę sobie takich komentarzy.

            Jeśli cię uraziłam - to przepraszam. Zmuszać nikogo do niczego nie mam ani
            możliwości, ani zamiaru - prawo wyboru to wspaniała sprawa.

            Jednakowoż, jeśli piszesz coś na forum publicznym, musisz się liczyć z tym, że
            ktoś to skomentuje, nie odnosząc się bynajmniej do ciebie osobiście, ale jako do
            przypadku obrazującego pewnego szersze zjawisko czy sposób myślenia. I
            niekoniecznie ten komentarz musi przypaść ci do gustu.
      • liliankaa77 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 16:08
        Ja przy porodzie także nie chciałam obecności męża. Wolałam, by była
        przy mnie siostra. Na skutek wypadku jednak obudziłam się, gdy
        dziecko miało kilka godzin i nie uczestniczyłam "świadomie" w
        porodzie. Wtedy to była tragedia, ale teraz cieszę się, że wyszło
        tak, a nie inaczej.
    • majmajka Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:23
      E...tam....Chlop przy porodzie byc nie musi, kwestia wlasnego "widzimisie". Ale za drzwiami, co by w razie potrzeby interweniowal i lekarza i reszte do porzadku postawil, to byc musi na pewno. Takie polskie realia.
      Co do Urbanskiej, rozumiem, ze nie chce by byl obok, ale nie rozumiem okreslenia zmasakrowanego ciala...??? Matko...
      • mika_p Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 11:40
        Się naoglądała seriali i naczytała w prasie niskich lotów, a o prawdziwym
        porodzie ma wyobrażenie blade, bo sądząc z rozmiaru brzucha, jeszcze na szkole
        rodzenia nie była.
        Dajmy sobie z nią spokój, pełno takich tekstów na CiP.
        • triss_merigold6 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 14:43
          No i git. Ja też do szkoły rodzenia nie chodziłam, bo mi się nie
          chciało dojeżdżać. Wolałam zaplanować i zapłacić za zzo. I kolega
          małżonek również II fazy porodu nie oglądał, co nie zmienia faktu,
          że mu szajba odbiła na punkcie potomka.
          Akurat bdb rozumiem kobiety, które nie chcą aby ich partnerzy
          oglądali je podczas zasadniczej częsci porodu, ja nie chciałam. IMO
          to widok dla personelu medycznego, sama mało pawia nie rzuciłam na
          widok łożyska.
          • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 14:56
            IMO
            > to widok dla personelu medycznego, sama mało pawia nie rzuciłam na
            > widok łożyska.

            No co ty? Jakzes mogla? Niegodna, by nazwac Cie matką...
            • triss_merigold6 [...] 20.10.08, 15:06
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 15:09
                > A powinnam się zachwycać?

                jaasne, bo to takie piekne- to lozysko i otoczka....

                sorki wink
                • przeciwcialo Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 16:14
                  i jeszcze wynieść ze szpitala żeby w ogródku zakopac smile
                  • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 16:21
                    > i jeszcze wynieść ze szpitala żeby w ogródku zakopac smile


                    albo w domciu starożytnym zwyczajem spożyć przy świecach i winie.
                  • jowita771 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 13:20
                    > i jeszcze wynieść ze szpitala żeby w ogródku zakopac smile

                    żeby mąż mógł zjeść jak Tom Cruise!
            • clas_sic rita75... 20.10.08, 22:33
              moja znajoma zwymiotowała (celowo - jak później przyznała) na męża, bo będać
              przy porodzie za bardzo ją wnerwiał smile
          • asia_i_p Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 16:21
            Mnie nikt łożyska nie pokazywał wink.
            A co do obecności męża przy porodzie, to chociaż mój był, rozumiem
            Urbańską, że nie chce, bo w jej przypadku mój główny argument za
            mężem przy porodzie odpada. Ja chciałam, żeby był, bo uważałam, że
            przy nim personel medyczny będzie milszy, ale w przypadku Urbańskiej
            ten argument odpada - i tak będa mili, wiedząc, że w razie czego
            mogą trafić do prasy.
          • mika_p Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 00:32
            Hm... a poród to tylko II faza, w której facet jest całkiem niepotrzebny, czy
            też i I faza, która może trwać kilkanascie godzin i rodzącemu człowiekowi
            potrzebne towarzystwo, wsparcie, bliski człowiek pod ręką?
            Mój mąż w trakcie obu moich II faz porodu stał na wysokości moich żeber.
            I z tego co wiem, to nie jest zwyczajową praktyką gapienie się rodzącej żonie w
            krocze.
          • haganna Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 21:39
            Triss, a ty przypadkiem cesarki nie miałaś?
            • triss_merigold6 Nie 21.10.08, 21:58
              Miałam fajny wywoływany poród, umówiony z konkretna panią doktor na
              jej dyżurze + zzo. Jak tylko zaczęło mnie boleć dostałam zzo (w
              sumie 3 dawki), parte trwały 15 minut. Zero traumy, gorzej wspominam
              zdejmowanie szwów. Kolega małżonek był przez I fazę, w czasie II
              siedział za drzwiami i zobaczył dopiero gotowe dziecko.
              Tak to ja qrde mogłabym co roku rodzić.
              • aandzia43 Re: Nie 21.10.08, 22:27
                Gratuluję i szczerze zazdraszczamsmile
    • rita75 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 13:15
      nie chciala uzyc stwierdzenia "krocze"....i wyszlo, ze cialo.
    • robbea1 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 14:52
      Echh szkoda o niej mówić, na siłe usiłuje z siebie zrobić gwiazdę.
      Sama jest zmasakrowana, skoro tak się jej to nie podoba to po kiego
      w ciąze zachodziła??
    • lola211 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 18:47
      Hmm, nie wiedzialam, ze jedynie słuszna postawa jest prezentowanie
      sie swojemu facetowi w kazdej bez wyjatku sytuacji.
      Nie chce zeby ja widzial w takim stanie? Tak ma spora rzesza
      kobiet.Ja wiem, ze panuje moda na wspolne porody, ale chyba nie
      kazdy musi sie tej modzie poddawac?

      >ale po porodzie?

      A jak niby kobieta sie czuje i wygladapo porodzie? Jak sobie
      przypominam, to bylam cala obolala, z pielucha miedzy nogami i
      wrazliwymi sutkami, wywalonymi na wierzch, bo mnie kazda tkanina
      draznila-malo atrakcyjny obrazek.Sielsko i anielsko to na obrazkach
      bywa.

      A Urbanskiej sie optyka zmieni po porodzie, rzecz calkiem naturalna.
    • elza78 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 18:48
      ona ma glowe zmasakrowana i tira nawet do tego nie trzeba wink
    • denea Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 20:46
      Ale o co pannie chodzi ? W jakim sensie zmasakrowane, że brzuch
      wielki czy cuś wink ?
      Dobra, no wiem, że pewnie jej o to krocze nieszczęsne chodziło, ale
      skąd pomysł, że facet musi stać między nogami ?
      Ciekawe, jak też sobie poradzi z karmieniem i widokiem
      nieapetycznych piersi z żyłami na wierzchu i wyciągniętymi
      sutkami ;P Będzie się w kiblu zamykać, żeby widok nie raził pana i
      władcy ?
      Generalnie nic mnie nie obchodzi z kim kto rodzi i jak, nie moja
      broszka, ale tej laleczki zwyczajnie nie lubię, to się chociaż na
      forumie poczepiam, a co smile
    • deela Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 20.10.08, 22:48
      wiesz moze to dla ciebie szokujace ale dla mnie absolutnie nieakceptowalna by
      byla sytuacja w ktorej maz patzalby jak z mojego krocza na swiat wdobywa sie dziecie
      po prostu czula bym sie niekomfortowo z tym :o
      tym bardziej ze ostatecznie JA tego bym nie widziala tongue_out
      • mearulezz deela to nie sa cycki:) 20.10.08, 23:39

        • deela Re: deela to nie sa cycki:) 21.10.08, 21:44
          to kara za ciekawosc tongue_out
      • sebaga Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 12:26
        ale po co miałby Ci w to krocze patrzać, hę?
        • deela Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 21:44
          a po co w ogole ma sie tam platac, hę?
    • jowita771 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 14:39
      Ja też nie chciałam. Wiem, że nie poczułby potem do mnie obrzydzenia, bo był już
      wcześniej przy porodzie, ale nie chciałam, żeby był. Przy następnym porodzie
      chce być, bo mówi, że za dużo nerwów go kosztowało "niebycie" przy porodzie,
      mniej się denerwował, przy swoim pierwszym dziecku, kiedy był na miejscu. Ja
      jednak nie jestem przekonana. Znam siebie i wiem, że gdyby był przy porodzie,
      poszłoby mi dużo wolniej i nie wiem, jak by się to skończyło, bo końcówka porodu
      była dość dramatyczna. Wszystko poszło dobrze dlatego właśnie, że to był już
      finisz.
      a co do żon zachwyconych mężami przy porodzie, przypomniał mi się pewien
      znajomy. Opowiadali wspólnie, jakie to cudowne przeżycie taki wspólny poród, a
      kiedy facet był bez małżonki przy rozmowie o porodzie pierwsze o czym zaczął
      gadać, to była kupa, którą żona zrobiła rodząc. Szkoda mi było tej kobiety
      takiej zachwyconej mężem-dupkiem.
      • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 16:00
        tak czytam was forumowiczki , te wszytkei ZA I PRZECIW i mam kilka
        refleksji :
        1. skoro wiekzsosc z was twierdzi ze poród to normalna fizjologia to
        dlaczego duza kobiet tuz po porodzie twierdzi ze to była rzeźnia ??
        w tym sensei pojecie "zmasakorwane ciało" nie jest tak znowu od
        czapy

        2. pojawiło sie pojecie że mąż ma byc 'NA DOBRE I NA ZŁE" -
        skoro to ZŁE w tym okrelsleniu to . jak rozumiem poród , to jak to
        sie ma do "najcudowneijszej chwili w zyciu którą chcemy pzrezywac
        razem ". no to jak - najgorsza czy najcudowniejsza chwila w zcyiu ?
        niekonsekwencję w tym widzę

        3. ktos tu wspomniał ze mąz moze "satw na wyoskosci żeber i nie
        gapić siw krocze rodzącej "
        cos mi sie nie zgadza - takei scenki gdy ropdząca rodzi w zielonych
        aseptycznych skarpetach a na krocze ma przyrzuconą zieloną chustę
        prawie az do kolan i tyylko lekarz odbierajcy poród jest ze tak
        powiem - face to face z jej kroczem a reszta stoi z boku i ociera
        łabędzią ręką pot z czoła pochylając sie z troską , to przepraszam
        bardzo ale tylko na amerykanskich filmach widziałam.
        POród w polsce to położnica z wszelkimi szzcególami intymnymi na
        wierzchu , czesto naga ( albo z rozpiętą z przodu koszulą), w
        pozycji najwygodniejszej dla lekarza a nie dla niej , często w
        otowzrzystwie dzwięów inncyh akurat rodzących i tu ma niby ma stac
        mąż i nie gapić sie w krocze ????? juz ja to widzę, nie wierzę ze
        mąż bedzie jej pomagał i NIE GAPIŁ sie własnie w ten najistotniejszy
        element pzredstawienia , ze tak powiem .
        Pytanie - co zobaczy i jakie naprawde bedzi emiał po tym wrazenia (
        te do kórych sie nie przyzna na głos) ?

        5. mam wrazenie ze druga , pomagajaca osoba jest jak najbardziej
        potrzebana ale KOBIETA ( siostra, matka , pyskata przyjaciółka)
        która ZROZUMIE co czuje rodząca i która zachwoa zimną krew i jak
        trzeba to huknie an kogo trzeba albo poda tą przysłowiową szklanke
        wody .

        4. amerykanskie badania statytstyczne wykazały ze odsetek odejśc
        mężów od żony jest coraz bardziej skorelowany z obecnością tychze
        mężów przy porodach. Sami twierdzą ze obraz
        nieszczęsnej "zmasakrowanej" żony przesladuje ich przez długie lata
        i to bynajmniej nie z uczuciem czułości czy litości. O nie. Jakos
        nie mogą w sobie odnalezc ciepłych uczuc na wspomnienie chlustów
        krwi , śluzu i innych ozodbnych wrazen kórych byli swiadkami . Ale
        to głupie amerykany są , nie ?
        • ewcia1976 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 16:52
          3. ktos tu wspomniał ze mąz moze "satw na wyoskosci żeber i nie
          > gapić siw krocze rodzącej "
          > cos mi sie nie zgadza - takei scenki gdy ropdząca rodzi w
          zielonych
          > aseptycznych skarpetach a na krocze ma przyrzuconą zieloną chustę
          > prawie az do kolan i tyylko lekarz odbierajcy poród jest ze tak
          > powiem - face to face z jej kroczem a reszta stoi z boku i ociera
          > łabędzią ręką pot z czoła pochylając sie z troską , to przepraszam
          > bardzo ale tylko na amerykanskich filmach widziałam.
          > POród w polsce to położnica z wszelkimi szzcególami intymnymi na
          > wierzchu , czesto naga ( albo z rozpiętą z przodu koszulą), w
          > pozycji najwygodniejszej dla lekarza a nie dla niej , często w
          > otowzrzystwie dzwięów inncyh akurat rodzących i tu ma niby ma stac
          > mąż i nie gapić sie w krocze ????? juz ja to widzę, nie wierzę ze
          > mąż bedzie jej pomagał i NIE GAPIŁ sie własnie w ten
          najistotniejszy
          > element pzredstawienia , ze tak powiem .
          > Pytanie - co zobaczy i jakie naprawde bedzi emiał po tym wrazenia
          (
          > te do kórych sie nie przyzna na głos) ?

          No chyba piszesz o Mozambikuu.

          Kto rodził ten wie że poród to takze I fazia . Pierwsza faza trwa
          czasem bardzo długo i fajnie jak ktoś wtedy o nas zadba, zrobi
          masaż, pośmieje się z nami i poda wodę - dlaczego to nie ma być
          partner? Mój M. krwi się boi więc go w II fazie nie przewidywałam a
          tu adrenalina wzięła górę i był do końca ( nie widział krocza smile).
          Potem gdy opowiadał swoje odczucia, okazało się, że wcześniej poród
          kojarzył mu się z rzeźnią ale się miło rozczarował.
          • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:16
            nie. nie pisze o MOzambiku

            piszę o scenach z publicznego szpitala we wrocławiu
            z , ze tak powiem , standartowych porodów
            ( nei z "praywatnych" , nie opłacopnych wczesniej gigantyczną
            łapówką, bez kwiatów i czekoladek dla personelu zeby raczył ruszyć
            dupe i pofatygowac sie sprawdzić tętno , za to z łażeniem do dużurek
            pielęgniarek które sobie włąsnie oglądają serial a lekarz nie
            podejdzie bo "pzreciez włąsnie jem obiad" a połoznica dzre sie w
            niebogłosy ze włąsnie umiera z bólu )
        • sir.vimes no pacz pani 21.10.08, 18:39
          "juz ja to widzę, nie wierzę ze
          mąż bedzie jej pomagał i NIE GAPIŁ sie własnie w ten najistotniejszy
          element pzredstawienia , ze tak powiem . "

          nie dla każdego męza rodząca żona to substytut tokszołu, nie każdy gapi się w
          krocze - co więcej , słyszałam o przypadkach gdy personel medyczny przeganiał
          głupków z kamerami na właściwe miejsce (czyli - drastycznie tępych za drzwi a
          względnie normalnych do wezgłowia by ćwierkali zonie jak bardzo ją kochają czy
          co tam.)

          Jedna rzecz mnie dziwi w wielu wypowiedziach - tzn stereotyp męża, który albo
          będzie gapił się w waginę jak w TV albo obrzydzony spoconą żoną zemdleje z
          nadwrażliwości.

          A przecież wielu facetów zwyczajnie chce uczestniczyć - być świadkiem przyjścia
          na świat, było nie było, ich dziecka; potrzymać żonę za rękę, pogłaskać po
          głowie czy pomagać jej przetoczyć się z wanny na leże tudzież na piłkę.

          Sami twierdzą ze obraz
          > nieszczęsnej "zmasakrowanej" żony przesladuje ich przez długie lata
          > i to bynajmniej nie z uczuciem czułości czy litości. O nie. Jakos
          > nie mogą w sobie odnalezc ciepłych uczuc na wspomnienie chlustów
          > krwi , śluzu i innych ozodbnych wrazen kórych byli swiadkami . Ale
          > to głupie amerykany są , nie ?

          No, jak widać rzeczywiście głupie.
          • mozambique Re: no pacz pani 22.10.08, 13:36
            słyszałam o przypadkach gdy personel medyczny przeganiał
            > głupków z kamerami na właściwe miejsce (czyli - drastycznie tępych
            za drzwi a
            > względnie normalnych do wezgłowia by ćwierkali zonie jak bardzo ją
            kochają czy
            > co tam.)

            no zaraz, zaraz !!!
            z kamerami ? to PO CO niby te kamery ????? zeby sobie spuchnietą ,
            skrzywioną twarz rodzącje po filmowac
            miałąm pecha ogladac jeden film z porodu ( szcesliwy tatus sie
            chwalił) i kwintesencją był włąsnie głowny elelment jej ciała ( bo
            twarzy nie chciał pokazywac) m o juz zaraz bezie głowka, a juz jest
            o juz dzidziis, o łozysko !!!!

            jesli ktos pcha sie z kamerą na porodówk nie po to zeby filmowac
            zachód słonca za oknem, to raczje oczywiste
            • sir.vimes Re: no pacz pani 22.10.08, 22:04
              > no zaraz, zaraz !!!
              > z kamerami ? to PO CO niby te kamery ?????

              nie wiem po co.

              Ja z kamera się do nikogo na poród nie pchałam.

              Podejrzewam , ze po to by nakręcić ociekającego śluzem noworodka - a że
              niektórym odbija i zamiast głaskać nagrywają też spuchniętą żonę? Cóż, głupich
              nie sieją, prawda?
        • aandzia43 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 21.10.08, 22:55
          > 4. amerykanskie badania statytstyczne wykazały ze odsetek odejśc
          > mężów od żony jest coraz bardziej skorelowany z obecnością tychze
          > mężów przy porodach. Sami twierdzą ze obraz
          > nieszczęsnej "zmasakrowanej" żony przesladuje ich przez długie lata
          > i to bynajmniej nie z uczuciem czułości czy litości. O nie. Jakos
          > nie mogą w sobie odnalezc ciepłych uczuc na wspomnienie chlustów
          > krwi , śluzu i innych ozodbnych wrazen kórych byli swiadkami .

          Nie mam ortodoksyjnego stosunku do bycia czy nie bycia faceta przy porodzie. Z
          jednej strony nie dziwię się facetom, że nie chcą być świadkami tego
          dramatycznego zajścia, bo ja sama też bym nie chciała być świadkiem nawet
          własnego. Z drugiej: przecież przez setki tysięcy lat historii naszego gatunku
          poród nie był dla męskich członków społeczności żadnym straszliwie skrywanym i
          tajemniczym zjawiskiem. Wszyscy żyli na kupie i nie było możliwości ukryć
          pewnych widoków, a tym bardziej dźwięków, przed "wrażliwymi" męskimi narządami
          zmysłów. Jakoś im chuć na baby nie mijała bezpowrotnie, bo inaczej wyginęlibyśmy
          jak mamuty i nie byłoby tej dyskusjiwinkAle to tak na marginesie.

          Chciałabym się doinformować, czy są jakieś badania, albo czy może ktoś ma jakieś
          spostrzeżenia i przemyślenia, na temat nagłej erotycznej niechęci kobiet do
          swoich mężów pod wpływem ujrzenia tychże w sytuacjach hm... nieco obrzydliwych
          cieleśnie. Czy jakaś pani straciła pociąg seksualny do męża, bo była świadkiem
          zatrucia pokarmowego, ataku kolki wątrobowej czy innego kataklizmu dotykającego
          nieszczęśnika? Czy to działa w obie strony? Czy tylko kobiety ubiera się w
          koszulkę matki-teresy-znoszącej-wszystko-z-uśmiechem-na-ustach? Czy tylko
          facetom wolno być nadwrażliwcem?
          • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 14:06
            drugiej: przecież przez setki tysięcy lat historii naszego gatunku
            > poród nie był dla męskich członków społeczności żadnym straszliwie
            skrywanym i
            > tajemniczym zjawiskiem. Wszyscy żyli na kupie i nie było
            możliwości ukryć
            > pewnych widoków, a tym bardziej dźwięków, przed "wrażliwymi"
            męskimi narządami
            > zmysłów. Jakoś im chuć na baby nie mijała bezpowrotnie, bo inaczej
            wyginęlibyśm
            > y
            > jak mamuty i nie byłoby tej dyskusjiwinkAle to tak na marginesie.
            >


            tak było w okresie jaskoniownym, plemiennym naszego gatunku
            gdy o jakichkowliek uczyciach wyzśzych trudno było mówic
            nie istaniało pojecie małzenstwa czy miłosci,
            był gwałt, po 9-m-cach poród, zaraz po nim znowu gwałt zeby grupa
            rodoznna mogła rosnąc w siłe i zyc dostatnej , Samica rodziła sama
            i albo urodziął albo w porodzie umarła. wtedy samiec szukał sobie
            innej

            od momentu rodzenia sie czegos w rodzaju społecznosci, cywilizacji ,
            zycia w wiekszej grupie , duzych plemionach kobieta na czas porodu
            odchodziła na ubocze , czesto w tworzystiwe innych kobiet i tam w
            krzakach rodiziła, Ojciec dziecka czekał na efekt przy ognisku .
            POdobnie jst do dzis w plenionach prymitywnych.

            a te przypominane tu porody królewksie to tez jakies prekłąmanie -
            poród królowej musiał odbywac sie przy swiadkach aby uniknac
            watpliwosci co do liczby, płci i ilosci urodzonych dzieci. Dlatego
            towarzyszyła jej bezposrednio słuzba i medycy a reszta np. Rada
            Królewksa, biskup czy kardynał czekali w innym koncu poteznej sali,
            za parawanem. CO ciekawe , praktycznie nie zdzrazało sie aby w tej
            sali przeybwyał rówież król-małzonek.
            NIkt z tych ludzi królowej w akcji porodowej nie oglądał, ogladali
            za to szczególowo noworodka . POdobnie, czeste wtedy publiczne
            badanai dziewictwa kandydatki na małoznkę odbywały sie w obecnosci
            siwadków ale dokonywał ich za parawanem medyk lub akuszerka ( piekna
            scena to obrazująca znajduej sie w filme Joanna d.Arc Luca Bessona.

            takze nie przeceniałąby roli "publicznych porodów" .Im bardzi
            cywilizowane społeczenstow, im bardziej zaawansowan medycyna tym
            bardziej oddziela sie położnice od reszty swiata
            • aandzia43 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 00:53
              > tak było w okresie jaskoniownym, plemiennym naszego gatunku
              > gdy o jakichkowliek uczyciach wyzśzych trudno było mówic
              > nie istaniało pojecie małzenstwa czy miłosci,

              Nie bądź taka pewna. Obserwacje kultur pierwotnych, których niedobitki jeszcze
              się ostały, a których obraz daje nam jakieś pojęcie na temat naszych przodków,
              nie wskazują na to, by ludziom tym brakowało uczuć wyższych. Nie bardziej, w
              kazdym razie, niż mieszkańcom wielkich miast w XXI wieku. Nawet neandertalczyk
              (niżej na drabinie niż homo sapiens) kładł kwiaty do grobu na zwłokach swojego
              bliskiego i opiekował się chorymi i starymi członkami grupy. Nie wydaje mi się
              więc, by okrutnie i złośliwie nie udzielano pomocy kobietom rodzącym.

              Poza tym nie pisałam tu o czasach grubo prehistorycznych. Pisząc "żyli na kupie"
              miałam na myśli czasy prawie współczesne. Gdize według ciebie miał się podziać
              chłop pańszczyźniany, kiedy jego baba rodziła w jednoizbowej chacie? Czasem
              szedł do sąsiada, czasem siedział w sieni, czasem spacerował pod chałupą. Ale i
              tak wszystko słyszał, widział babki-akuszerki wyrzucające zawartość wiadra. W
              otwartych drzwaich mignął mu widok rodzącej żony. Bogatsze kobiety też rodziły w
              domu, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu WSZYSTKIE rodziły w domu. I mężczyzna,
              choć oczywiscie odsuwany (i odsuwający się) na bok był, chcąc nei chcąc,
              przynajmniej częściowo, uczestnikiem porodu. Jak zresztą wszyscy domownicy, z
              dziećmi włącznie. Kiedyś całe domostwo wraz z okolicą uczestniczyło w porodzie.
              Czy było to kilka szałasów łowców-zbieraczy, czy kilka chałup obok siebie, czy
              dwór zamieszkały przez kilkadziesiąt osób - wszyscy chcieli czy nie, słyszeli
              wszystko, a widzieli też dużo. Zanim chłopak dorósł zdążył przynajmniej
              "podsłuchać" kilka porodów. I ochoty na baby przez dostęp do tej "wiedzy
              tajemnej" nie tracił.

              A tak na marginesie:
              > był gwałt, po 9-m-cach poród, zaraz po nim znowu gwałt zeby grupa
              > rodoznna mogła rosnąc w siłe i zyc dostatnej

              No cóż, kobieta łowca-zbieracz nei rodziła co 9 miesięcy. Bo nie w interesie
              grupy, jej chłopa ani jej byłby taki obrót sprawy. Rodziła średnio raz na trzy
              lata. Z taką częstotliwością rodzone dzieci miały szanse być wykarmione,
              zaopiekowane i po prostu przeżyć. Jeśli przytrafiło się dziecię wcześniej - było
              porzucane. "Co rok to prorok" to już czasy rolnictwa - możliwość dokarmienia
              dzieci mlekiem zwierząt i brak konieczności ciągłego przemieszczania się.
        • majenkir Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 00:56
          mozambique napisała:
          > cos mi sie nie zgadza - takei scenki gdy ropdząca rodzi w
          zielonych
          > aseptycznych skarpetach a na krocze ma przyrzuconą zieloną chustę
          > prawie az do kolan i tyylko lekarz odbierajcy poród jest ze tak
          > powiem - face to face z jej kroczem a reszta stoi z boku i ociera
          > łabędzią ręką pot z czoła pochylając sie z troską , to
          przepraszam bardzo ale tylko na amerykanskich filmach widziałam.

          Moje porody tak wlasnie wygladaly....
          • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:10
            no to miałąs niebywałe szcęscie

            to personel z taką troską sie pochylał ?
          • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:10
            w POlsce to było ?
            w publicznym szpitalu ?
            • majenkir Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 20:50
              Fakt, ze nie w Polsce, ale nie o to przeciez chodzi. Chcialam tylko
              powiedziec, ze obecnosc meza przy porodzie nie musi wcale oznaczac,
              ze jego glowa i kamera wink sa miedzy nogami rodzacej. Nie bylismy w
              zadnej szkole rodzenia, moj M o porodach wiedzial mniej niz nic,
              ale po prostu tam BYL...
              • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 13:43
                ALE TO WŁASNEI O TO CHDOZI !!!!!!!!

                warunki na porodówce, prywatnosc sytuajci, intymnosc, zabezpieczenie
                podSatwowych potzeb rodzącej ( np znieczulenia) , stosuenk
                personelu , dostepnosc lekarza itp

                a do kompletu znerwicowany tatus
                ewenrtualnie tatus z kamerą
        • asia_i_p Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 09:11
          Mój mąż też stał na wysokości żeber, bo to tam był potrzebny, żebym
          miała kogo szarpać za sweter. Dziecko zobaczył z tej samej
          perspektywy, co ja. Potem, kiedy mnie szyli, jego zawołali, żeby
          sobie pooglądał pierwsze badania córki, więc tej "masakry" też nie
          oglądał. Ogólnie poszedł tam z nastawieniem, że chce mi pomóc, a nie
          przeżywać, więc się na swoich odczuciach specjalnie nie skupiał
          (podobnie jak ja, asystując mu w oczekiwaniach na obronę pracy, a
          potem na wyniki, nie trułam mu "ach, kochanie taka jestem przejęta",
          tylko starałam się tak zachowywać, żeby jak najbardziej pomóc i jak
          najmniej przeszkadzać).
          • ledzeppelin3 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 10:15
            eee dla mnie prawdziwy związek to mycie kibla po ukochanej osobie,
            która ma ból brzucha, biegunkę i nie zdążyła dobiec
            I to nie brzydzi tylko rozczula
            Ale my "nawiązaliśmy związek" w trakcie wyciskania kupy z jelit u
            pacjenta z niedrożnością kałową o 3 nad ranem, więc fizjologia nas
            nie przeraża
            • ledzeppelin3 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 10:23
              Powiem tak: nie chciałabym być z gościem, który starciłby do
              mnie "pociąg"tongue_out na skutek zajrzenia mi między nogi w trakcie porodu
              Po wuja mi taki mięczak?
              • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 10:29
                Led,a skąd wiesz to przed porodem?Bo tak deklaruje?
                • ledzeppelin3 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:30
                  Pewnie nie mam dystansu, bo se wzięłam gościa co porody odbierał i w
                  kiszce grubej robi, ale jakby mu kuśka przestała stawać po
                  spojrzeniu w moje krocze z główką to eeeee... słabiak i tyle, tak
                  bym sobie pomyślała
                  W końcu jak on ma biegunkę i nie zdąży dobiec, to dla mnie to żaden
                  problem, nadal jestem na niego napalona, więc w drugą stronę też
                  powinno tak działać
                  Jak życie okazałoby się brutalne i chłop okazałby się niezdolny do
                  współżycia ze mną po obejrzeniu porodu, to ...rozczarowanie, smutek,
                  wściekłość i rozważanie rozstania (bo poza wszytskim, jak tu życ bez
                  seksu?)
                  • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:43
                    Ale gdyby tak sie stało,to nie przeszłoby ani razu przez głowę i po co to
                    było,zwłaszcza jak nie było ze strony faceta entuzjazmu?
                    • ledzeppelin3 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 14:13
                      No ale zakładam, ze jak facet nie chce to nie idzie, nie? Ma prawo
                      nie chcieć, ja nie mam prawa zmuszać i wtedy nie uważam go za
                      gnojka, mięczaka itepe. Może jest mi trochę przykro, ale się nie
                      rozwodzę.
                      No ale jak chce iść a potem nie chce bzykać, no to sory. Porażka.
                      • gryzelda71 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 14:18
                        O ile towarzyszenie nie było wymuszone.
                    • sir.vimes Mi na pewno by nie przeszło 22.10.08, 22:08
                      przez głowę.

                      Bo to, ze faceta obrzydziło to znaczy, że nie jest to ktoś na dobre i na złe.
                      Krótka piłka i fajnie, można szukać normalnego.

                      W końcu na starość tez niekoniecznie uroda zostanie; można też np. nabawić się
                      jakiejś przykrej choroby... I co? Po co komu wtedy taki obrzydzony?

                    • falka32 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 12:46
                      > Ale gdyby tak sie stało,to nie przeszłoby ani razu przez głowę i po co to
                      > było,zwłaszcza jak nie było ze strony faceta entuzjazmu?

                      A jak zajrzysz facetowi przypadkiem do skrzynki pocztowej i znajdziesz mejla od
                      kochanki, to też byś sobie pluła w brodę, że po co to było, to zaglądanie?
                      Lepiej było nie wiedzieć, z jakim człowiekiem się żyje i pielęgnować złudzenia o
                      jego doskonałości?

                      Dla mnie to na przykład jest bardzo ważna informacja o mężczyźnie, z którym
                      żyję. Gdybym miała żyć z facetem, który w razie obejrzenia mnie w akcji
                      porodowej straci popęd, to nie chciałabym z nim żyć. O tym niestety można się
                      dowiedzieć na ogół dopiero po fakcie, ale mówię szczerze, dla mnie byłby to
                      powód do rozważania odejścia i utraty szacunku i dobrego mniemania o walorach
                      charakteru mojego partnera.
                      Mi nawet nie chodzi o to, że mięczak. Raczej o to, jakie głębokie postawy na
                      temat funkcji kobiet w jego życiu się ujawniają w takiej sytuacji i oznacza to,
                      że mogą się ujawnić również w innych sytuacjach. Dla mnie ta postawa jest równie
                      ważna, jak poglądy religijne czy indywidualny kodeks etyczny, dlatego nie
                      mogłabym tworzyć udanego związku z takim człowiekiem (podobnie jak z wyborcą
                      Samoobrony). Inna rzecz, że jest wiele kobiet, którym takie myślenie ich facetów
                      kompletnie nie przeszkadza, wręcz uważają je za bardzo męskie. Ja nazywam
                      patriarchalnym szowinizmem i dlatego też bym z nim nie mogła smile
    • lubie_gazete Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 12:03
      Czemu dużo się mówi o wyglądzie porodu a mało o zapachach mu towarzyszących
      (zwłaszcza pod koniec),ja zemdlałem podczas porodu żony,ale nie od widoku,ale
      właśnie zapachu-myślałem,że mi nos urwie.
      O tym też należy pamiętać!
      • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:24
        www.osesek.pl/marzec-2008/nastepstwa-obecnosci-ojca-przy-porodzie.html

        oto link. akurat z badan włoskich ale wo wiele wczesniej tym
        taematem zajęli sie amrykanie


        to całkiem logiczne
        my ,kobiety, przez codzienny kontakt z własną normalną fizjologią
        jestesmy obeznane z widokiem krwi, śluzu i towarzyszacych im
        ozdobników dlatego łatwiej nam zniesc widok porodu , tyakze własnego

        zdrowy fizycznie męzyczna o "neutralnym zawodzie" na ogól z tego
        typu widokami, dziwkami , zapachami nie ma do czynienia
        czesto poród zony jest pierwsża ku temu okazją
        znosżą to róznie

        p.s. ciekawe rzecy piszesz - a aspekcie zapachów nawet nie
        pomyslałam
        • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:28
          przepraszam bardzo !, nie "dziwkami" tylko dzwiękami . rzecz
          jasna !!!!
      • ledzeppelin3 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 14:15
        Pachnie żelazem z krwi, szlamem (od dziecka) i czasem kupą. Taki
        lajftongue_out
        Dziwne, że nie mdlejedsz pod koniec stawiania klockatongue_out
        • sir.vimes wszak kobieta to anioł 22.10.08, 22:09
          i żadnym "zapachem" wonieć nie powinna ;P

          > Dziwne, że nie mdlejedsz pod koniec stawiania klockatongue_out
          • nanuk24 Re: wszak kobieta to anioł 23.10.08, 00:14
            > i żadnym "zapachem" wonieć nie powinna ;P

            a jesli juz to tylko fiolkamitongue_out
        • aandzia43 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 00:56
          > Dziwne, że nie mdlejedsz pod koniec stawiania klockatongue_out

          buhahaha!!!
    • anika772 Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 22.10.08, 13:54
      Nie chce to nie. Nie przecież obowiązku.
      Gdybym miała rodzić sn (miałam cc dwa razy), to też raczej nie
      zabrałabym męża tylko przyjaciółkę. Byłaby bardziej pomocna.
      • mozambique Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 13:30
        taki link w temacie :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=86255714&v=2&s=0
        • denea Re: "zmasakrowane ciało" Urbańskiej 23.10.08, 16:04
          W zalinkowanej historii problemy w związku zaczęły się chyba jednak
          wcześniej (nie śpią ze sobą od dwóch lat, dziecko ma półtora) i są
          głębsze - jak mi się wydaje - niż straszna trauma faceta po
          porodzie ;P. Powiedziałabym raczej, że akurat ta dziewczyna trafiła
          na wyjątkowo płytkiego egocentryka, któremu potrzebna jest raczej
          lalka Barbie sad
          Przy urodzeniu naszego dziecka był mój mąż, a jakże, z aparatem,
          którego używał jak mały był już na świecie. I szczerze mówiąc, nie
          spodziewałam się nawet jak bardzo ktoś bliski może być pomocny.
          Liczyłam, że obecność męża "ustawi" personel, ale nie spodziewałam
          się, że dla samego przebiegu porodu będzie taka istotna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja