mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagować?

22.10.08, 08:01
otoz wczoraj przezylam straszny wstyd..moj maz przyszedl
zawiany..zanim jednak wlazl do domu..niestety oddal mocz w klatce
schodowej na dole ,potem poszedl na lawke pod blokiem zapalic
papierosa..ja bzlam z dziecmi w domu...naraz slzsze pukanie do drzwi
+sasiadka..no i do mnie z krzykiem ze moj maz to i to ze mam
natzchmiast sprzatac bo ona po policje zadzwoni.ja
oslupialam...powiedzialam ze posprzatam jak wysusze wlosy...w
miedzyczasie maz wrocil..i dostalo mu sie...i znow kobita do mnie
puka z ryjem ze co ja sobie mysle,ze nie mam zamiaru posprzatac i w
ogole...i tak sobie kurcze mysle..chlop zachowal sie obrzydliwie.ae
kurcze w imie czego baba wzdziera sie i policja mnie straszy...ze
niby co ja mam zrobic.odpowiadac za doroslego chlopa,pilnowac
go...posprzatalam to w koncu..wsciekla i przekonana ze to nie ja
powinnam...
    • gazetaforum Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:08
      poniewaz "chłop" zapewne nie był w stanie posprzątać sam to uważam że powinnaś
      to zroić ty. a następnego dnia kiedy mąż byłby już gotowy na kontakt ze światem
      zewnętrznym zrobić mu "jazdę"
      sory za porównanie ale jak mój pies coś "zrobi " na klatce to sprzątam to ja.
      • niki271 Re: jasne i posrzatalam 22.10.08, 08:11
        ale dlaczego baba na mnie wrzeszy i policja straszy to nie pojmuje...
        • tosina Re: jasne i posrzatalam 22.10.08, 08:13
          Czujesz sie skrzywdzona?
          • gazetaforum Re: jasne i posrzatalam 22.10.08, 08:16
            powiem szczrze że jak "młodzież" urządza sobie impre na mojej klatce i robi na
            niej różne nie ciekawe rzeczy to wzywam gliny.
            • niki271 Re: wiesz co 22.10.08, 08:19
              on nie urzadzal impry,nie awanturowal sie..nic z tych rzeczy..to
              niech baba go wezmie za fraki i wezwie gliny. tylko po co ne
              szantazuje i straszy..ja to zrobilam czy co...nie chce ponosic
              konsekwencji zachowan starego chlopa
              • azile.oli Re: wiesz co 22.10.08, 09:34
                Wiesz co, masz prawo czuć się zła, ale chyba nie na sąsiadkę, ale na
                męża.Powiedziała to do Ciebie, a nie do męża, bo pewnie nie chciało
                jej się użerać z pijanym chłopem.Jeśli nie chciałaś sprzątać, to
                trzeba było zmusić pijanego męża, żeby sam to zrobił. Pewno nie był
                w stanie, więc sąsiadka i tak by nic nie osiągnęła, a mogła by
                usłyszeć od niego coś niezbyt miłego.Ma prawo wymagać, żeby nikt nie
                sikał na klatce schodowej, z której ona korzysta.Mogła zrobić o
                wiele gorzej,zadzwonić od razu na policję, a mąż mógłby dostać
                kolegium, albo trafić na izbę wytrzeźwień i miałabyś jeszcze
                dodatkowe koszty.Wiem, że nie jest przyjemne sprzążtać po dorosłym
                chłopie, ale gdybyś Ty tego nie zrobiła, to kto? Mąż, jak
                wytrzeźwieje.do tego czasu, to już zdążyło by wyschnąć,
                tylko"'aromat'' by pozostał.No niestety, narozrabiał Twój mąż,
                sasiadka miała rację, choć w jej przypadku raczej poinformowałabym
                Cię najpierw spokojnym tonem, bo rzeczywiście, to nie Twoja wina.Ale
                jeśli zwlekałaś, to się wkurzyła.Po prostu nie było nikogo innego
                poza Tobą, kto mógłby to posprzątać.Raczej policz się z mężem,
                zamoiast złościć na sąsiadkę, bo narobił Ci wstydu.A Ty już
                próbujesz go tłumaczyć,że nie robił awantury, więc po co policja.A
                po to, że nie zachował się w cywilizowany sposób,a sąsiedzi mają
                prawo do czystej klatki schodowej.
          • niki271 Re: czuje sie zla 22.10.08, 08:16
            bo nie mam ochotz ponosic konsekencji zachowan innych..nawt jesli to
            maz
            • tosina Re: czuje sie zla 22.10.08, 08:21
              Yhy ale to chyba nie powinnas miec pretensji do sasiadki tylko do
              meza prawda? JAkie zachowanie taka reakcja. FAcet pijany odlewajacy
              sie w klatce i ty z ignorancja dla sytuacji. No to zareagowala
              adekwatnie do sytuacji. Dziwisz sie jej? Tylko nie wmawiaj mi ze
              poszlabys spokojnie i poprosila pijaka by po sobie sprzatal prawda?

              Po za tym taka ostra reakcja zapewne sprawi ze bedziecie bardziej
              uwazac by maz jak wroci w amoku pijackim nie odlewal sie w klatce ,
              chodzby ze wzgledu na sasiadke.


              Ale rozumiem tez ciebie ze mozesz byc zla ze przyszla z tym do
              ciebie.Jednak bylas jedyna trzezwa osoba. I chyba lepiej tak niz
              mialaby odrazu dzwonic na policje.
            • gazetaforum Re: czuje sie zla 22.10.08, 08:22
              rozumiem ze mozesz sie czuc rozgoryczona. ale stawiając się na miejscu sąsiadki
              rozumiem ja.
              a tobie się oberwało choć winna nie byłaś.
              nie przejmuj sie smile szkoda zdrowia
            • deodyma Re: czuje sie zla 22.10.08, 14:14
              a ja sie tej calej sasiadce jakos specjalnie nie dziwie. fakt, ze
              moze za ostro na Ciebie wsiadl, ale gdyby nic nie powiedziala, albo
              by zrobila to bardzo grzecznie, to bys cos z tymi szczochami meza
              zrobila? czy bys jej pospraztala? a jak by Twoj chlop nasral, to bys
              to sprzatnela? a jak by Ci sie samej podobalo, gdyby to chlop
              jakiejs sasiadki nalal na klatce?
        • alexandra74 Re: jasne i posrzatalam 22.10.08, 12:16


          > ale dlaczego baba na mnie wrzeszy i policja straszy to nie
          pojmuje...

          dlatego, że jest to wykroczenie zagrożone karą grzywny.
    • iwles Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:27

      czujesz się skrzywdzona...
      ale skrzywdzona przez kogo ? sąsiadkę? czy męża?
      • niki271 Re: iwles 22.10.08, 08:58
        przez męża że sie tak zachował...i przez sąsiadke ze zamiast mi normalnie
        powiedziec co sie stało(ja nie wiedziałam.od niej sie dowiedziałam)i zebym
        posprzatała to najechała na mnie i straszyc mnie zaczeła
        • sir.vimes Mogła cię nie straszyć 22.10.08, 11:38
          tylko od razu zadzwonić po odpowiednie służby by zabrały pijaka na Kolską.

          Jeżeli nie chcesz ponosić konsekwencji zachowań męża - powiedz sąsiadce, ze
          właśnie tak byś chciała , żeby reagowała na jego wybryki. Sąsiadka chciała tobie
          oszczędzić kosztów izby wytrzeźwień - ale rzeczywiście niesłusznie , bo to nie
          twoje koszty tylko męża. Może jak go portfel zaboli to się opamięta?
    • majmajka Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:44
      Sasiadka powinna zrobic tak:zapukac do Ciebie i poinformowac Cie o zaistnialej sytuacji. Ty, niestety, powinnas to byla sprzatnac. Sasiadka nie powinna byla dobijac sie kilka razy i urzadzac awanture...Meza powinnas...hm...zabicwink? A na pewno zafundowac mu taka jazde, zeby dluuuugo popamietal.
    • chicarica Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:47
      Ojapierdziu, co za patologia... Nie chciałabym mieć was za sąsiadów, a sąsiadka
      słusznie przyszła ze zjebką. Ciesz się że nie trafiłaś na mnie.
      • dlania Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:49
        W zyciu nie posprzatałabym sików za mężem, pianym mężem. A sasiadce trzeba było
        powoedziec, żeby sobnie dzwoniła po te policję, przeciez to nie ty naszczałas, a
        męzowi taki straszak by się przydał.
        • tosina Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:52
          > męzowi taki straszak by się przydał.


          I tak co tydzien?te wycieczki w izbie wytrzezwien chyba nie sa
          darmowe ,a razy 4 to spory wydatek dla budzetu.
          Meza trzeba namowic na leczenie a problem zniknie. Jesli juz
          załatwia sie bez kontrli to co bedzie dalej?
          • dlania Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:57
            Tosina, a jak ty widzisz namawianie męża na leczenie? Przychodzisz i mówisz;
            "kotuś, jest taka sprawa, trza sie leczyć"? Ja jako dziecko alkoholików ci
            powiem, że to jest walka z wiatrakami, jak mężus sam nie chce to jedyne co
            możesz zrobic to sie współuzaleznić (a takie zmywanie za nim sików byłoby tego
            współuzaleznienia objawem). Nie wolno grac z alkoholikiem w jego grę.
            Więc jesli to jednorazowy wybryk - niech przyjedzie ta policja, jesli stary jest
            pijakiem - zostawić go w cholerę.
            • tosina Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:01
              Dlania jako DDA powiem ci ze zdaje sobie sprawe ze to walka z
              wiatrakami.Ale wiem tez ze najlepsze co matka mogla dla nas zrobic
              to postawic sie ojcu a w koncu i odejsc, moze to by w jakis sposob
              poskutkowalo.Albo wstrzasnelo nim . Jesli sie z nim jest mimo
              wszystko to znaczy ze sie akceptuje chodzby biernie to co robi.
              Jesli akceptuje ze maz pije to niestety trzeba poniesc tez
              konsekwencje. W tym wypadku sprzatac.
              • dlania Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:06
                Wydaje mi sie Tosina, że napisałysmy dokładnie to samowink
                Jak dla mnie sprzatanie sików jest takim samym współuzaleznieniem jak akceptacja
                picia. Analogicznie - nie akceptuje picia, nie sprzatam, i wali mnie i sąsiadka
                i policja.
            • chicarica Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:45
              Poczytałam w archiwum posty autorki wątku i wynikło z tego, że to nie jest
              jednorazowy wybryk, po prostu do tej pory mąż nie sikał na klatce.
              Podsumowując, facet jest alkoholikiem i trzeba go wysłać na leczenie, a jeśli
              nie chce się leczyć, zostawić go.
              Tak czy siak, nie widzę powodu, dla którego sąsiedzi mieliby znosić to, że
              patologia im szcza na klatce.
              • dlania Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 10:17
                Ja nie widze powodu dla którego miałaby sąsiadka znosic szczochy na klatce, jak
                i dla którego zona pijaka miałaby za nim je ścierac. Z tego co wiem
                odpowiedzialnośc ponosi się za nieletnie dzieci.
                • sir.vimes Zgadzam się , Dlania 22.10.08, 11:41
                  w pełni.

                  Mieszkałam jakiś czas w bloku w którym było kilka takich panów - matki i żony
                  przepraszały za nich, sprzątały za nich, ogólnie ułatwiały im życie jak się dało
                  - panowie robili co chcieli. Bo i czemu nie? Matka posprząta, żona przeprosi
                  sąsiadów, w czym problem?

                  Gość , który sika po klatce to jest już dno dna.
          • sir.vimes Dalej? IMO to już jest "dalej" 22.10.08, 11:39
            > Meza trzeba namowic na leczenie a problem zniknie. Jesli juz
            > załatwia sie bez kontrli to co bedzie dalej?

            Ja bym wykopała.
        • majmajka Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:53
          Gdyby tego nie posprzatala dopiero bylaby jazda. Nie wiem, nie wiem....Co lepsze?
          Fakt, skoro maz potrafil palic fajke, powinien wziasc szmate w reke i wycierac.
          Swoja droga, wspolczuje dziewczynie.
          • niki271 Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 08:56
            powiedział że przeprosi sasiadkę...zdarzyło mu sie to pierwszy raz i mam
            nadzieje ostatni...
            • chicarica Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 09:47
              Co? Chlanie czy sikanie?
              • niki271 Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 09:50
                jedno i drugie
                • chicarica Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 09:53
                  Czyżby?
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=44872786&v=2&s=0
                  • niki271 Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 10:06
                    nigdy sie nie zdarzyło zeby mu az tak padlo na mózg...zeby nie wiedział co
                    robi...obecnie szczerze powiem bardzo rzadko gdzies chodzi lub w ogole pije
                    poniewaz jezdzi do pracy samochodem,a co drugi dzien prowadzi firme i tez
                    jezdzi...w soboty i niedziele racej nigdzie nie wychodzi...
                    • gryzelda71 Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 10:07
                      Jakie to typowe....Mąż nabroił,a oberwała sąsiadka.
                      • niki271 Re: gryzelda pozwól ze sie nie zgodze 22.10.08, 10:10
                        mąż nabroił a oberwałam ja
                    • chicarica Re: mężowi jazde zrobilam 22.10.08, 10:11
                      Niki, ale czy ja Cię o coś obwiniam? Co to znaczy, że bardzo rzadko gdzieś
                      chodzi lub pije? Dla mnie, jeśli mąż raz w tygodniu wraca tak nawalony, że nie
                      wie gdzie sika, to coś jest raczej na rzeczy, ale to oczywiście nie mój problem,
                      nie moja sprawa, Twój mąż, widać wolisz go tłumaczyć niż zmierzyć się z
                      problemem. Kogo chcesz przekonać że wszystko jest w porządku, mnie czy siebie?
                      Bo mnie to naprawdę nie obchodzi, jak chcesz to Ci przyznam rację, tak kochana,
                      wszystko jest ok, głupia sąsiadka się czepia.
                      • niki271 Re: chiarica 22.10.08, 10:13
                        wiesz co...mnie chodzi o obiektywna ocene sytuacji czy:

                        powinnam posprzatac i przeprosić
                        zagonic męża do posprzatania
                        czy powiedziec sasiadce zeby wezwala policje na meza i finał...
                        • niki271 Re: chiarica 22.10.08, 10:15
                          chodzi mi o to czy jednak powinnam ja pon9iesc konsekwencje sytacji..rozumiem ze
                          gdyby dziecko moje tam sie zesikalo,albo zwymiotowalo to oki..ide i sprzatam
                          • gryzelda71 Re: chiarica 22.10.08, 10:17
                            Po co zadajesz pytanie po fakcie.Posprzątałaś wszak.
                            • niki271 Re: chiarica 22.10.08, 10:18
                              ale nie wiem do cholery czy dobrze postapiłam..
                              • chicarica Re: chiarica 22.10.08, 11:50
                                Pewnie nie, ale nie ma co płakać nad rozlanym, hm, mlekiem?... Teraz się
                                zastanów, jakie kroki podjąć dalej.
                          • azile.oli Re: chiarica 22.10.08, 10:43
                            Nie , absolutnie nie musiałaś sprzątać po mężu.Mogłaś powiedzieć
                            sąsiadce, żeby dzwoniła po policję.Najwyżej część domowego budżetu
                            poszłoby na Izbę Wytrzeźwień. Bo chyba nie oczekiwałaś od sąsiadki,
                            że ona będzie rozmawiać z Twoim pijanym chłopem.Jest dorosły, więc
                            mógł ponieśc konsekwencję swojego czynu.Mogłaś go zmusić, żeby
                            posprzątał, ale nie wiem, czy byłby w stanie.Więc trzeba było
                            pozwolić na przyjazd policji.Ale mam wrażenie, że Ty go jednak
                            trochę bronisz,a jednocześnie winisz sąsiadkę.Trzeba jej było dać
                            jasny komunikat, nie, nie posprzątam, proszę dzwonić po policję,
                            albo po prostu iść od razu posprzątać, wtedy nie przychodziłaby
                            drugi raz.Miała prawo domagać się natychmiastowej reakcji. A tak
                            wogóle, to ciekawa jestem, kto by posprzątał, jakby przyjechała
                            policja. Bo przecież nie funkcjonariusze, ani zmuszony przez nich
                            Twój mąż.Bo ja wolałabym nie widzieć efektów sprzątania klatki przez
                            pijanego.Więc i tak pewnie Ty musiałabyś posprzątać, bo przecież nie
                            sąsiadka. No mogłaś jeszcze wynająć sprzątaczkę i jej zapłacić.Wtedy
                            Ty byś nie sprzątała, a koszty pokryłby z budżetu rodzinnego mąż.
                          • chicarica Re: chiarica 22.10.08, 10:46
                            Nie wiem. Ja chyba - tym razem - posprzątałabym (chyba że mąż byłby w stanie),
                            wysłała męża żeby przeprosił sąsiadkę, a następnie oświadczyła mężowi, że albo
                            się leczy, albo do widzenia.
                            • sir.vimes Był w stanie iść zapalić to i posprzątać był 22.10.08, 11:44
                              w stanie
                              • chicarica Re: Był w stanie iść zapalić to i posprzątać był 22.10.08, 11:47
                                No to wywalić męża żeby posprzątał, następnie podjąć rozmowę o leczeniu.
                              • triss_merigold6 Re: Był w stanie iść zapalić to i posprzątać był 22.10.08, 11:48
                                Nie wiesz o czym mówisz. Jakby się autorka ze schlanym do tego
                                stopnia mężem szarpała wręczając mu mopa i cifa to by tak dostała po
                                pysku, że by ją na chirurgii składali.
                                • sir.vimes Re: Był w stanie iść zapalić to i posprzątać był 22.10.08, 12:00
                                  Myślisz?

                                  No to chyba powinna marzyć o tym by go zabrali do Izby wytrzeźwień. I najlepiej
                                  już nie oddawali.
                  • sir.vimes O faaak... czyli ten pan chleje od LAT... 22.10.08, 11:43
                    o rany, to jest naprawdę ponure...
                    • chicarica Re: O faaak... czyli ten pan chleje od LAT... 22.10.08, 11:49
                      Spoko luz. Kupi bukiet róż, grzecznie przeprosi żonę, obieca że on już nigdy, i
                      tak do następnego razu...
    • narsen Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 08:49
      Ale kosmos tongue_out
    • kammik Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:05
      Takie uroki życia z menelem.
    • przeciwcialo Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:31
      A ja się nie dziwię sąsiadce- pijany facet leje na klatce schodowej.
      Masz szczęście ze najpierw przyszła do ciebie a nie zadzwoniła na
      policje albo straz miejska.
      Współczuje męża który doprowadza się do takiego stanu.
    • chicarica Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:49
      Niki, sąsiadka to w tej chwili Twój najmniejszy problem. Twój mąż jest po prostu
      alkoholikiem, zaczęło się niewinnie, a w tej chwili już jest całkiem niezła
      patologia. Tu trzeba drastyczniejszych kroków niż wysyłanie męża żeby przeprosił
      sąsiadkę.
      • narsen Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 09:53
        chicarica napisała:

        > Niki, sąsiadka to w tej chwili Twój najmniejszy problem. Twój mąż jest po prost
        > u
        > alkoholikiem, zaczęło się niewinnie, a w tej chwili już jest całkiem niezła
        > patologia. Tu trzeba drastyczniejszych kroków niż wysyłanie męża żeby przeprosi
        > ł
        > sąsiadkę.

        Amen
    • e_r_i_n Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 10:21
      Skoro mąż się wysikał na klatce, to raczej musiał być narąbany, nie
      podpity.
      A sąsiadka pewnie odważna, ale nie do każdego. Oczywiście miała
      rację, że przyszła z informacją o katastrofalnym zachowaniu Twojego
      męża. A Ty miałaś do wyboru - albo potulnie iść posprzątać, albo
      wysłać męża.
    • sir.vimes Alkoholizm się leczy 22.10.08, 11:35
      a jak się alkoholik nie chce leczyć - niech spada. Nie widzę powodu by ponosić
      konsekwencje jego "dobrej zabawy".

      Ta sytuacja to powinien być czerwony alarm dla ciebie - niesłychanie upokarzające.

      Nie powinnaś sprzątać - ale musi być NATYCHMIAST posprzątane. Ja bym pijaka
      zarzyganego nawet wygnała ze ścierą i cifem do sprzątania klatki schodowej.
      Jeżeli TY będziesz ponosić konsekwencje jego zachowania, on nie będzie miał
      powodu by coś zmienić.

      BTW - znam masę ostro imprezujących ludzi, ale coś takiego nie zdarzyło się
      jeszcze NIKOMU. Obrzygać sobie wannę - owszem, ale coś takiego NIGDY.
      I podejrzewam , ze gdyby MI się coś takiego przydarzyło jak twojemu mężowi -
      nigdy nie tknęłabym już nawet Karmi.
      • chicarica Re: Alkoholizm się leczy 22.10.08, 11:46
        Kiedyś jeden mój znajomy przyjechał z innymi swoimi znajomymi do domku
        letniskowego, który z moim bratem i koleżankami wynajęliśmy na jakiś długi
        weekend. Mieli przenocować, wieczorem zrobili ostrą popijawę (my też nie
        jesteśmy abstynentami ale takiego chlańska nie uskuteczniamy) i w nocy jeden z
        nich pomylił drzwi domku z toaletą, na szczęście brat spacyfikował go kiedy
        tamten już wyciągał fujarkę. Kolesie dostali polecenie opuszczenia miejscówki
        najpóźniej do południa następnego dnia, co uczynili bez przypominania, więcej
        ich nie widziałam na oczy.
        • sir.vimes Re: Alkoholizm się leczy 22.10.08, 11:58
          Do mnie kiedyś ktoś przyprowadził jakiegoś koszmarnego kolesia z dragami i jakąś
          najtańszą wódką, który wódkę tą wytrąbił SAM w 20 minut (ja z wódek piję
          żołądkową jedynie). Koleś próbował uskuteczniać jakieś śpiewy itp. Któryś z
          panów zabrał go do łazienki, kazał wsadzić dwa palce w gardło, potem położyliśmy
          go na materacu w sypialni by doszedł do siebie. Zabawa jednak już była
          zepsuta... Koleś następnego dnia wieczorem przyszedł z kwiatami i przepraszał.
          Jednak od tej pory nikogo nie zachęcam do przyprowadzania ludzi których zupełnie
          nie znam...

      • sir.vimes Re: Alkoholizm się leczy 22.10.08, 11:54
        Powiem więcej jeszcze - ma znajomego, który JEST alkoholikiem, wszyscy to
        wiedzą, leczy się. I zrozumiał , że ma problem na duuuużo wcześniejszym etapie
        niż lanie po klatkach schodowych. A nam i tak się wydawało, że nieco późno....

        Znajomi robili jeszcze nie tak dawno imprezki na które przychodzili naćpani
        ludzie, potrafili nucić tę samą piosenkę 6 godzin bez przerwy i takie rzeczy...
        Miałam kolegę na studiach, który zbierał "grzybki" (po czym wymiotował
        zazwyczaj)- ale NIGDY nie było potrzeby wzywanie policji , nigdy nikt nie
        stracił kontroli nad zwieraczami...

        Poza tym - z jakimi menelami musi pić ten facet jeżeli puścili go w takim stanie
        do domu, nie kazali się przespać, doprowadzić do porządku??? W życiu nie
        pozwoliłabym by ktoś u mnie w domu upił się i polazł w takim stanie gdzieś na
        miasto. Bałabym się po prostu, że coś mu się stanie. Po imprezach w klubie też
        zawsze ludzie odwożą (taksówką) osobę "najbardziej rozbawioną" w ręce rodziny
        lub zabierają do siebie na kanapę...



        > BTW - znam masę ostro imprezujących ludzi, ale coś takiego nie zdarzyło się
        > jeszcze NIKOMU. Obrzygać sobie wannę - owszem, ale coś takiego NIGDY.
        > I podejrzewam , ze gdyby MI się coś takiego przydarzyło jak twojemu mężowi -
        > nigdy nie tknęłabym już nawet Karmi.
        • alexandra74 Re: Alkoholizm się leczy 22.10.08, 12:32
          też masz fajnych znajomych. Dla mnie to obce klimaty.
          • sir.vimes Re: Alkoholizm się leczy 22.10.08, 12:43
            właśnie to są ostro imprezujący ludzie - bardzo ostro - a jednak ani ich rodziny
            ani ich opinia wśród sąsiadów ani praca i studia (studia przeważnie bo to młodsi
            ludzie są) na tym nie cierpią. Można bardzo, bardzo szaleć i tylko sobie zdrowie
            niszczyć a nie życie i szczęście swojej rodziny.

            Swoją drogą, mnie bawią. I ich imprezki w klimacie haszyszowej bohemy też kiedyś
            mnie bawiły. Na szaleństwo jest miejsce w życiu - w odpowiednim czasie i w
            odpowiedni sposób. Tak jak na kupowanie butów za tysiąc złotych gdy rachunki za
            prąd czekają. To co u szalonej studentki bawi - u osoby dorosłej nie bawi. A
            niektóre rzeczy nie bawią nigdy - np. lanie na klatce schodowej czy zmuszanie
            rodziny do wstydzenia się za indywidualna głupotę.
    • triss_merigold6 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 11:46
      O fajnie, to już parę lat pan ostro chla.
      Cóż, takie uroki życia z menelem. Lepiej idź do pracy i rzuć
      alkoholika, dzieci z pewnością są zachwycone tatusiem, który upija
      sie do nieprzytomności i sika na klatkę.
      Ciesz się, że na mnie nie trafiłaś, Izbę Wytrzeźwień + zgłoszenie
      wykroczenia na policję miałby jak w banku.
    • lubie_gazete Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 11:49
      Nie tyle nawet wstyd co patologia-nazywajmy rzeczy po imieniu!!!!
      Patologia!!!!
      • dlania Lubie-gazete 22.10.08, 11:56
        A co takie słowo- etykietka zmienia, co daje? Patologia - i co?
        • lubie_gazete Re: Lubie-gazete 22.10.08, 12:01
          dlania napisała:

          > A co takie słowo- etykietka zmienia, co daje? Patologia - i co?

          I wstyd tongue_out
          • dlania Re: Lubie-gazete 22.10.08, 12:11
            lubie_gazete napisał:

            > dlania napisała:
            >
            > > A co takie słowo- etykietka zmienia, co daje? Patologia - i co?
            >
            > I wstyd tongue_out


            A wyżej było, że nie tyle wstyd, co patologia. Dwója z logikiwink
            Wór z napisem patologia jest ogromny.
    • betty_julcia Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 11:52
      Powinnaś wziąść jak najszybciej szmatę i posprzątać. Dlaczego sąsiedzi mają być narażeni na kontakt z pijanym i to oni mają sie z nim użerać??? może jeszcze posprzątać po nim. A sprawy małżeńskie załatwiajcie w domu między sobą. Nie podoba cis ię sprzątanei po nim, to mu wytłumacz żeby następnym razem lał w swojej toalecia, albo po drodze w krzakach. To nie będziesz musiała po nim sprzątać.

      Ale masz rację. Zachowała się beznadziejnie. Ja na jej miejscu nie szarpałabym się zpijakiem ani jego żoną ignorantką tylko od razu wezwałabym policję.
    • travka1 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 12:05
      no ja bym sie wkurzyla gdybym uslyszala od sasiadki -posprztam jak
      wysusze glowe-ja to bym sprzatala pedem...no ale to ja...
      I co sie tak rzucasz ,ze to Ty musialas a niby kto?maz?
      Rozumiem,ze jest dorosly ale jestescie malzenstwem i odpowiadacie za
      siebie wzajemnie czy sie myle? Bo mi sie wydaje ,ze tak wlasnie jest-
      on nie mogl.Ja to bym po kolezance czy znajomym posprztala gdyby
      byla taka potrzeba - co sobie wiekszy wstyd robic i udawac,ze mnie
      to nie dotyczy...bo kolezanka,kolega,maz jest osoba dorosla-owszem
      ale dlaczego moi sasiedzi maja wachac i wchodzic w siki??
      • azile.oli Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 12:51
        Trochę mi żal kobiety, ale tak, to ona powinna posprzążtać po mężu.
        I to nie dlatego,że za niego odpowiada, ale dlatego, że mimo
        wszystko go broni i tłumaczy. Mąż poszedł przeprosić sąsiadkę. Jak
        niegrzeczne dziecku. A po dziecku trzeba sprzątać.Sąsiadka miała
        rację. Żona powinna posprzątać, bo pijany nie zrobi tego dokładnie,a
        sąsiedzi mają prawo do czystej klatki schodowej.A jak nie chciała,to
        mogła męża zmusić. Ona, a nie sąsiadka.Bo to jej mąż, który podobno
        raczej nie pije.A mąż to powinien przeprosić żonę,a nie sąsiadkę.
        • sir.vimes Właściwie fakt, powinna 22.10.08, 12:53
          > I to nie dlatego,że za niego odpowiada, ale dlatego, że mimo
          > wszystko go broni i tłumaczy.

          Bo jeśli toleruje o od lat to właściwie czemu nie?
        • angazetka Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 13:12
          > A mąż to powinien przeprosić żonę,a nie sąsiadkę.

          Sprostowanie: i żonę, i sąsiadkę.
    • alabama8 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 12:49
      Jak był w stanie wrócić to znaczy że był w stanie się poruszać.
      Trzeba go było ze szmatą za drzwi wystawić i nie wpuszczać póki nie
      posprząta.
      A co ty byś zrobiła gdyby ci pies sąsiadki nasrał na wycieraczkę?
      Poszłabyś na skargę do psa? Żenująca sytuacja, a ty nie stanełaś na
      wysokości zadania. Co się mężulkowi stanie jeśli swój mocz z klatki
      sprzątnie? Niewiele, a ty wyszłaś na tym najgorzej. Jak papciowata
      mamusia mężusia który nie ponosi za nic odpowiedzialności bo był
      napity.
      • sebaga Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 13:28
        przypuszczam, ze jesli wogole udaloby sie naklonic meza do "posprzatania" to
        efekt byłby taki, ze sasiadka po raz trzeci by się pojawila z awantura, ze
        wszystko w sikach wymazane..
    • mearulezz niki- zrewanzuj sie:) 22.10.08, 13:26

      idz zrob kupe, nasikaj na koniec pusc bełta i niech teraz on sprzatasmile
      i idz zapalic na swierzym powietrzu.....
      a tak powaznie teraz juz o tym nie mysl- bylo minelo WAZNE aby maz nie przeszedl
      nad tym do porzadku dziennego aby przeprosil.

      a jesli chodzi o zachowanie sasiadki- mogla przyjsc i normalnie ci o tym
      powiedziec- no ale to juz wszystko zalezy od charakterku czlowiekasad
      wspolczuje ci naprawde....no i szkoda dzieci- za maja takiego obszczanca za tatusia.
    • sebaga Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 13:34
      sąsiadka od razu z gębą wyjechala, czy dopiero po tekście "wytrę jak wysuszę
      głowę"? Bo mnie taki tekst by do szału doprowadził.

      Nie wiem jakbym się zachowała, pewnie gdyby to był pierwszy raz, posprzątałabym,
      po czym wyjaśniła mężowi, ze nastepnym razem pozwolę sąsiadce zadzwonić na
      policję. Skoro godzisz się na picie męża od kilku lat istnieje duze
      prawdopodobieństwo, ze Twoje "groźby" spłyną po nim..
    • majenkir A mojej znajomej 22.10.08, 14:06
      malzonek, kiedy wrocil naje.bany do domu, nasikal na ich spiace
      niemowle !!! !!! Czyli zawsze moze byc gorzej wink.
      • chicarica Re: A mojej znajomej 22.10.08, 14:36
        O w mordę...
      • mearulezz zatkało mnie.... 22.10.08, 18:29

        • ciociacesia to gdzie ona to dziecko 22.10.08, 20:19
          polozyła?
    • luxure Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 14:34
      Posprzątać jeśli mąż nie byl w stanie, przeprosić sąsiadkę za
      zamieszanie.
      Oczekiwałaś że co? Ona to posprząta, a może że samo się zrobi?
      Swoją drogą, niezłe towarzystwo - traktowanie wspólnej klatki
      schodowej jak publicznej toalety.
    • liliankaa77 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 19:06
      Moim zdaniem absolutnie nie powinnaś sprzątać, to Twój mąż powinien
      posprzątać po sobie. A sąsiadka powinna zwrócić się z tym do
      Policji, bo Ty absolutnie nie jesteś stroną w tej sprawie. BTW: po
      co trzymasz takiego SQ... w domu?
    • cathy1976 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 20:30
      Wiesz co, ja nie mam pojęcia jak powinnaś zareagować w tej danej
      sytuacji. Po prostu nie umiem sobie czegoś takiego wyobrazić w
      wykonaniu mojego męża.

      Zresztą posprzątałaś i po wszytskim.

      Natomiast uważam, że powinnaś od tego faceta odejść, albo wysłać go
      na leczenie.
      • anulkas86 Re: mąż...wstyd i sąsiadka-jak powinnam zareagowa 22.10.08, 22:50
        Ja uważam, że sąsiadka zachowała się w porządku. Trudno żeby była zadowolona, że
        stary chłop załatwia się jej na klatce. Mogła zadzwonić na policje od razu, ale
        pewne nie chciała Wam robić problemów i przyszła do Ciebie. Zdziwiłabym się
        gdyby przyszła zadowolona i: "przepraszam panią, ale pani mąż nasiusiał mi
        prawie przed drzwiami, oczywiście mam świadomość, że posprzątanie tego może być
        dla pani problemem, więc już to zrobiła. Dziękuje i do widzenia. Miło było panią
        zobaczyć".
        A skoro Ty nie chciałaś sprzątać trzeba było jej od razu powiedzieć, że nie
        posprzątasz i niech sobie wzywa policję. A nie tłumaczyć, że zrobisz to potem.
        Sorry, ale też bym się wk....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja