ubranka zaginione w przedszkolu

26.10.08, 22:18
Witam Dziewczyny.
Czy spotkałyście się z ginięciem ubranek Waszych dzieci w
przedszkolu? Już jakiś czas temu moja córcia nie wróciła w swojej
bluzce do domu (a w sukience z krótkim + sweterek), myślałam, że za
dzień-dwa się odnajdzie, ktoś się zorientuje, przyniesie po prostu i
już. Prawdopodobnie panie omyłkowo ubrały w "moją" bluzkę inne
dziecko po leżakowaniu. Wiadomo - nie znają na pamięć garderoby
każdego malucha, no ale rodzice chyba powinni się zorientować, jeśli
dziecko przychodzi w czymś innym do domu (jak nie np. tata, który
tego dnia odbierał, czy babcia, no to mama)???
Jak myślicie, czy ktoś to sobie celowo zachował, "spodobała się"?
Czy spotkało Was coś takiego? Co można z tym zrobić (oczywiście, to
tylko bluzka; no ale może zaraz trzeba będzie całą garderobę
kupować, bo ktoś jest nieuczciwy i dlaczego miałabym ubierać obce
dzieci)? Dzięki z góry za odpowiedzi!
    • mama_kotula Re: ubranka zaginione w przedszkolu 26.10.08, 22:28
      Moja córka kilka razy wracała w adidasach innego dziecka (z tego miejsca współczuję tym innym dzieciom, bo młoda ma numer 22-23, a wracała w bucikach o 2 numery większych).

      Raz pomylono kurtki dżinsowe. Tu się nie dziwię, bo były niemal identyczne.

      Kiedyś "zaginęła" sukienka, odnalazła się, gdy wywiesiłam wielką kartkę w szatni. Po dwóch tygodniach ktoś ją odwiesił na wieszak, używaną - pachniała innym płynem do płukania tongue_out

      Aby uchronić przed takimi "omyłkami" - po pierwsze, trzeba uczulić dziecko na to, co jest jego, a po drugie - oznakować każdą rzecz wszywką z imieniem i nazwiskiem.
      • miss_akryl Re: ubranka zaginione w przedszkolu 26.10.08, 22:33
        O kartce właśnie pomyślałam i...nawet ją napisałam. Chciałam się
        tylko "doinformować" u Was, czy to nie jakiś obciach (no bo w końcu
        ciuch za "parę złotych"...).
        O wszywkach też myślałam, tylko tyle ciuchów ma moje dziecko i na
        każdym szyć... sad
        Chamówa i tyle.
        • mama_kotula Re: ubranka zaginione w przedszkolu 26.10.08, 22:37
          Dlaczego obciach?
          Obciachem to jest przywłaszczanie sobie cudzych rzeczy. Ja nie mam oporów przed
          upominaniem się o bluzkę za 4 PLN.

          Oprócz wszywek są i wprasowanki, ale ponoć nietrwałe.
          • kea100 Re: ubranka zaginione w przedszkolu 26.10.08, 23:10
            Mój syn chodzi trzeci rok do przedszkola,i jak dotychczas nic nie
            zginęło>Nawet jak czasami zapomniał bluzy,lub swetra,zawsze się
            znajdował.
            • marcysia51 Re: ubranka zaginione w przedszkolu 26.10.08, 23:26
              U mnie była troszkę inna sytuacja,mojemu dziecku gineły majtki,poczatkowo też
              myślałam,że może gdzies rzucił i napewno sie znajda ale okazało sie inaczej.
              Dzieci w pierwszej grupie czasami zdarza im sie popuścic,nie zdąrzyc bądź
              zasiusiac podczas wizyty w toalecie,każde dziecko ma swoja parę majteczek na
              ewentualne przebranie,moje dziecko miało zawsze dwie,i okazało sie,że jak jakies
              dziecko sie posiusiało a nie miało swoich majteczek Pani wzieła mojego synka (o
              czym ja nie wiedziałam)kiedy kilka dni później mój maluch zasiusiał sie podczas
              siedzenia na kibelku Pani nie miała go w co przebrac wiec wzieła majtki innego
              dziecka.
              Jak ja to zauwazyłam w domu myslałam,że babe rozszarpię,rano zrobiłam
              awanturę,Pani gały na wierzch i pyta ale o co mi chodzi przeciez majtki były
              czyste,zadałm Pani pytanie,czy załozyłaby majtki swojej koleżanki nawet jeśli
              były by czyste?
              Od tamtej pory syn przychodził w swojej bieliźnie,ale kilka par majtek zagineło sad
      • mruwa9 Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 10:49
        mama_kotula napisała:

        >
        >
        > Kiedyś "zaginęła" sukienka, odnalazła się, gdy wywiesiłam wielką
        kartkę w szatn
        > i. Po dwóch tygodniach ktoś ją odwiesił na wieszak, używaną -
        pachniała innym p
        > łynem do płukania tongue_out
        >

        Cow tym dziwnego? Moje dziecko tez czasem wraca w cudzych ciuchach,
        czasem z premedytacja pozyczonych z puli niczyjej (w przedszkolu
        stoi wielkie pudlo, gdzie sie wklada nie wiadomo, czyje,
        niepodpisane ubrania, rodzice sobie co jakis czas robia przeglad
        zawartosci i szukaja pogubionych t-shirtow i skarpetek). Jesli
        dziecko przychodzi w nie swouich ubraniach, piore przed oddaniem,
        wiec ciuch ma prawo pachniec innym plynem ;-P
        • niya Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 11:45
          identycznie robię jak mruwa, gdy moje dziecko wraca w czyjejś bluzce czy
          sweterku to też piorę, prasuję i odnoszę na drugi, góra trzeci dzień. No ale
          jeśli po 2 tygodniach się sukienka znalazła to może ktoś czekał aż pod kolor tej
          sukienki jej się cała pralka do prania zbierze? tongue_out
        • mama_kotula Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 11:53
          Mruwciu, skarbie - chodziło mi o to, że ktoś sobie "pożyczył" naszą rzecz, poużywał i oddał po dwóch tygodniach - po 2 tygodniach od wywieszenia kartki, czyli łącznie korzystał z sukienki przez 3 tygodnie.

          Logiczne, że jak dziecko przychodzi w "przedszkolnych", to się je pierze, prasuje itd. - tzn. ja tak robię, aby do puli zwrócić czyste.

          Ale jeśli dziecię wracało w nie swojej bluzie czy kurtce - wyobraź sobie że nie prałam. Bo nie widzę przyczyny, dla której miałabym prać CZYSTĄ rzecz, którą moja młoda miała na sobie 5 minut (tyle zajmuje droga do domu samochodem) i która nie zdążyła się przepocić, wybrudzić czy cokolwiek w tym rodzaju.

          Po prostu rozbawiła mnie - i nieco oburzyła sytuacja z sukienką - bo nie sądzę, aby ktoś omyłkowo przez 3 tygodnie zakładał dziecku cudze ubranie. Fajnie że oddał, i że oddał czyste.
    • przeciwcialo Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 08:24
      Mnie się nie zdażało ale w przedszkolu mają zapas ubranek dyzurnych
      jakby się dziecko zsikało, zachlapało przy jedzeniu i takie tam.
      Czasem rodzice zapasowego kompletu nie zostawiaja. Te mokre z reguły
      miałam zapakowane w worek i były w półce syna. Ciuchy przedszkolne
      prałam i oddawałam za dzień czy dwa jak wyschły.
    • bea.bea Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 09:15
      załóż sobie fundusz na dokupowanie nowych rzeczy....

      bo skoro sa tak rewelacyjne, ze kazdy tylko patrzy by pozbawić cie kolejnej
      bluzeczki, a do tego nie chce ci sie przyszywac naszywek , i jeszcze chamstwo w
      tym przedszkolu, to nie widze innego wyjścia.

      pomyłki sie zdarzaja, ludzie sa jacy sa , jedni przyjda i podziekuja , ze mogli
      byc poratowani, inni przeprosza ze sie pomylili, a inni schowaja do własnej szfy....
      dlatego moje dziecko do przedszkola dostaje takie ciuch których nie bedzie mi
      zal gdy znikna...
      • bea.bea Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 09:16
        choc od 3 lat nic nie zgineło...raz tylko jakas babcia pomyliła kurtki...
      • miss_akryl Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 10:17
        bea.bea napisała:
        > załóż sobie fundusz na dokupowanie nowych rzeczy....
        >
        > bo skoro sa tak rewelacyjne, ze kazdy tylko patrzy by pozbawić cie
        kolejnej
        > bluzeczki, a do tego nie chce ci sie przyszywac naszywek , i
        jeszcze chamstwo w
        > tym przedszkolu, to nie widze innego wyjścia.

        Widzisz, nie chodzi o to, że są rewelacyjne - choć złe nie są,
        często oryginalne, kupowane za granicą; do przedszkola ubieram
        dziecko w lepsze trochę rzeczy niż po domu do tarzania się z kotem i
        psem po podłodze (nie zawsze czystejsmile ). Raczej trudno, abym kupiła
        jakieś gó...ane i brzydkie rzeczy tylko po to, aby nie było mi ich
        szkoda do przedszkola dziecku założyć. Chcę, żeby moje dziecko miało
        ładne ubrania i się z nich cieszyło, jak również, aby młodsza córcia
        dostała coś po starszej. Nie znajduję tego na ulicy, tylko płacę
        pieniędzmi, na które oboje z mężem ciężko pracujemy i nie widzę
        powodu, dla którego mam ubierać cudze dzieci.

        >
        > pomyłki sie zdarzaja, ludzie sa jacy sa , jedni przyjda i
        podziekuja , ze mogli
        > byc poratowani, inni przeprosza ze sie pomylili, a inni schowaja
        do własnej szf
        > y....
        > dlatego moje dziecko do przedszkola dostaje takie ciuch których
        nie bedzie mi
        > zal gdy znikna...

        Na pomyłkę liczyłam, ale skoro miesiąc minął, to raczej ciężko mi
        uwierzyć w "pomyłkę". A łatwiej w to, że ktoś dostał ciuch, który mu
        się spodobał i ma (oczywiście, ja przeboleję stratę bluzeczki,
        bardziej chodzi o sam fakt). To, że panie ubrały dziecko w bluzkę
        innego - pewno, może się zdarzyć; jednak rodzic zauważywszy to
        powinien tę rzecz jak najszybciej oddać, a nie przywłaszczać ją
        sobie i mówić: "niech sobie matka założy fundusz na dokupywanie
        nowych rzeczy"... No to chyba jakiś żart...
    • gorzkasweetie Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 09:29
      Przez półtora roku nic z ubrań nam nie zginęło. Nie są oznaczone.
      Raz córka wróciła w cudzej podkoszulce - tego dnia swojej nie miała,
      po leżakowaniu panie założyły jej cudzą. Uprałam w domu, jednak
      powiem szczerze, że jakoś krępowałam się zwrócić paniom - koszulka
      była bardzo zniszczona, poszarzała, nadpruta.
      No i raz zginęła zabawka, taki dość spory kucyk. Okazało się, że
      inne dziecko zabrało ją do domu. Dopiero po wyraźnym kilkukrotnym
      upomnieniu pani, po tygodniu przyniosło.
    • mruwa9 Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 10:52
      Oczywiscie, ze sie zdarza, gdy np. ubrania sa niepodpisane, dzieci
      same sie rzadza, ubieraja przed wyjsciem na dwor, rozbieraja sie i
      ubieraja w co popadnie, zwlaszcza, gdy np. dziecko odbiera tata
      (niekojarzacy wszystkich ubran dziecka) czy babcia (jak wyzej),
      zwlaszcza, gdy sie dziecko zbiera bezposrednio z podworka, nie
      widzac, co sie kryje pod kurtka czy kombinezonem wink
      Wyjscie: podpisywac kazda rzecz dziecka (moje dzieci maja pieczatki
      ze swoim imieniem i nazwiskiem, piczetuje kazdy ciuch, kazde majtki
      czy skarpetke). Po drugie, wpisuje takie straty w cene
      przedszkolnego zycia, zapasowe ubrania lezace w przedszkolu to
      rzeczy, ktorych potencjalnej straty nie bedziemy oplakiwac.
      • miss_akryl Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 11:05
        Oczywiście, ja też nie płaczę nad bluzeczką. Bardziej chodzi mi o
        fakt przywłaszczenia cudzej rzeczy (nie przez omyłkowo ubrane
        dziecko, oczywiście) i o to, że być może powinnam dziecko ubierać w
        ciuchy z darów caritasu (bo nawet nie z sh) albo liczyć się z
        wymianą garderoby raz na kwartał uncertain//
      • miss_akryl Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 11:09
        ... pozostaje jeszcze także kwestia zaufania, bo skoro rodzic
        przywłaszcza sobie-swojemu dziecku czyjeś ubranko(zakładam, że
        świadomie, a nie że ma np. identyczną bluzeczkę - też możliwe), to
        dzieci zaczną sobie podkradać zabawki, dlaczego nie??? Te dzieci (i
        rodzice) mają ze sobą jeszcze co najmniej kilka lat spędzić...
    • wieczna-gosia Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 10:53
      przez przedszkole przepuscilam 5 dzieci- poginely mi koszulki, spodenki, stosy
      majtek. Z drugiej strony po kazdym przedszkolaku zostawalo mi cos w domu nie
      mojego- jak sie w pore zorientowalam- oddawalam- ale pare rzeczy zostalo na
      wieki. czesc z nich zginela w nastepnym rzucie przedszkolakow.
      nigdy sie o nic nie upominalam, do przedszkola nie daje rzeczy na ktprych mi
      szczegolnie zalezy. Sa czyste, w miare nowe i niezniszczone, ale bez przesady.
      Pewnie o kurtke to bym sie upomniala smile
    • emiliah Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 11:58
      Zaginięcie ubranka zdarzyło się u nas może ze 3-4 razy - zwykle wracało po paru
      dniach (było podrzucane w szatni). Jedna koszulka tylko nie wróciła i ślad po
      niej zaginął. Na szczęście nie była jakaś cenna. Moje dziecko w cudzej
      podkoszulce też wróciło raz do domu - wyprałam i oddałam w sali.
      Za to ostatnio zniknął nam ręcznik, był podpisany (osobiście wyszyłam imię
      dziecka na nim). Minęło 2 tygodnie, jeśli komuś się spodobał to pewnie już
      odpruł podpis.
    • igooska Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:01
      Ubranka zawsze nam wracały ale mieliśmy przygodę z zabawka.Dzieci mogły zabierać
      do przedszkola swoje zabawki w piątek i syn sie uparł ze weźmie super zabawkę
      żeby pokazać kolegą ze tez takie posiada(nie dawaliśmy mu zabawek tego typu bo
      wiadomo jak dzieci :zepsują itd a potem płacz).No i zabrał action mena nurka i
      po leżakowaniu okazało sie ze zabawkę przywłaszczył sobie kolega i nie chce
      oddać.Przy rozchodzeniu sie do domu byl płacz i obaj chłopcy twierdzili ze
      zabawka jest jego.Była konfrontacja z matka tamtego chłopca i ona stwierdziła ze
      nurek jest jej synka ze on go przyniósł.I zabawka poszła pa pa!Syn miał bolesna
      nauczkę i od tego czasu sam już nie brał zabawek do przedszkola.
      • mama_kotula Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:12
        Cytat
        Była konfrontacja z matka tamtego chłopca i ona stwierdziła ze
        nurek jest jej synka ze on go przyniósł.I zabawka poszła pa pa!Syn miał bolesna nauczkę i od tego czasu sam już nie brał zabawek do przedszkola.


        Nie stanęłaś w obronie syna, tylko pozwoliłaś, aby zabawka poszła "pa pa"? o_O Aby miał nauczkę??
      • gorzkasweetie Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:28
        Nie rozumiem... Pozwoliłaś na taką nauczkę? Na odebranie dziecku
        jego własności? Ale dlaczego?! Ona twierdziła, ty twierdziłaś, czemu
        nie powalczyłaś? Poza tym w przedszkolu córki, dużym, państwowym,
        panie w grupie zawsze orientują się co kto ma, zwłaszcza w przypadku
        większej zabawki. Jak wyżej wspomniałam, też ktoś kiedyś zabrał
        zabawkę małej, także raczej z droższych, panie spokojnie przepytały
        dzieciaki kto zabrał i wyegzekwowały zwrot.
        • mamciaestery Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:43
          Zdarzyło mi się 2 razy że ktoś sobie zabrał spodnie córki z
          przedszkolnej półki. I niestety nie wróciły. Nerwy miałam bo to zima
          była a ona w skarpetkach i spódniczce. Pani wypożyczyła nam spodnie
          zapasowe. Poprosiłam panią o zmianę szafki - są na dwoje dzieci - i
          problem zniknął.

          Zabawka też nam "zginęła" ale jedna z mam zauważyła inną zabawkę u
          dziecka i odniosła do przedszkola.
    • mathiola Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:19
      Aż się uśmiechnęłam smile Czy twoja córka nie chodziła z moim synem do
      grupy? Bo kiedyś przyszedł ubrany w dziewczęcą koszulkę z różowymi
      lamówkami smile Ale ja tamtą koszulkę uprałam i oddałam, więc nie wiem,
      może panie sobie przywłaszczyły? smile
    • igooska Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 15:44
      Tu był problem ze pani twierdziła ze nie pamięta kto jaka przyniósł
      zabawkę.Dwóch 4 latków płacze ze zabawka jego 2 matki się kłócą i pani pewnie
      wolała nie pamiętać!Miałam do wyboru albo nakłaść tamtej matce po pysku i wyrwać
      zabawkę albo zrezygnować i tak zrobiłam a małemu wytłumaczyłam(na tyle ile się
      dało)ze niestety tamta rodzina nie jest uczciwa.Od tamtej pory już sam mówił ze
      tego czy tamtego nie weźmie bo mu zabiorą.Zreszta tamten chlopak juz dlugo nie
      pochodzil do przedszkola bo mial Adhd zdiagnozowane przez specjalistow wezwanych
      przez przedszkole ale niestety rodzice nie widzieli problemu i ich jedyna
      reakcja bylo przenoszenie dzieciaka z przedszkola do przedszkola ale to juz inna
      historia.
    • osa551 Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 18:14
      Raz w pierwszej grupie zginęła bluza od dresu i się nie znalazła. Poza tym po
      jakimś czasie wszystko "wypływało". Jeden strój gimnastyczny zawieruszył się w
      maju, pytałam o niego w czerwcu i we wrześniu - nie było. Kupiłam nowy, a stary
      znalazł się w jakiejś skrzyni w zeszłym tygodniu. Panie pamiętały, że szukałam i
      same się zgłosiły z pytaniem czy to nie córki przypadkiem.
      • jklk Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 18:27
        Moja córka kiedys wróciła bez podkoszuki pod bluzką. Nie bardzo
        pamiętałam, jaka to była, ale drogą eliminacji ustaliłam, że chyba
        taka z plamami od farbek plakatowyych (jakiś takie niespieralne się
        nam wtedy trafiły). Więc jesli jakieś dziecko przyniosło ją na sobie
        do domu, to pewnie rodzice wpółczuli tej biedocie, co to ją w taką
        koszulkę rodzice do przedszkola odziewają smile
        Zaginionej koszulki nie szukałam smile
        Nic innego nam nigdy nie zginęło.
    • gagunia Re: ubranka zaginione w przedszkolu 27.10.08, 18:56
      Kiedyś mój mąż odebrał dziecko i nie zorientował się, ze Młody ma inną katanę
      dżinsową. Tzn coś mu nie pasowało, ale nie był pewien wink Na drugi dzień rano
      odniosłam katanę, a w szatni już leżała nasza.

      Za to jakaś mamuśka rąbnęła mi skórzane rękawiczki. Rano zostawiłam w szatni na
      ławce. Popołudniu już nie było. Nikt nie oddał, nie znalazł- pytałam panie w
      przedszkolu. Młody powiedział mi, że mama dziewczynki, która miała wieszak koło
      nas ma "takie same". Rzeczywiście "przycięłam" kiedyś jak chowa do kieszeni, ale
      przecież nie wyjmę babie i nie sprawdzę czy to moje.
Pełna wersja