Darowanemu koniowi… (długie)

01.11.08, 11:39

…nie zagląda się w zęby. Tak mówi stare porzekadło. Jednak czy zawsze musimy się cieszyć i wychwalać wątpliwe prezenty? Chyba każdy z nas dostał kiedyś prezent, który był mocno nietrafiony, wątpliwej jakości, czy nawet obrażający nas. Piszę to, ponieważ mam taką sytuację. Zacznę może od początku.

Kiedy bratowa mego ślubnego dowiedziała się, że jestem w ciąży i że będzie to chłopak, popadła w zachwyt i szał zakupowy ubranek dla dziecka. Mówiłam , prosiłam, żeby nie kupowała nic, a jeśli już tak bardzo chce, to jakiś DROBNY prezencik. Nie posłuchała. Mówiła, że dla niej to sama przyjemność, że „ nie ma problemu”. Co miesiąc słyszałam o zatrważającej ilości ciuszków jakie gromadzi. Urodziło się dziecko no i dostałam paczkę. Wielką 12 kilową pakę ubranek.
Niemalże z wypiekami na twarzy otwierałam tę pakę, bo strasznie ciekawa byłam co ona tam nakupowała, że to aż 12 kilo waży. Pierwsze co mnie uderzyło, to zapach. Specyficzny zapach jaki panuje w sklepach z tanią odzieżą. Zaczęłam przeglądać ubranka i z każdym ubrankiem czułam coraz większy niesmak i przykrość. Wszystkie rzeczy były z ciuchlandu. Były na nich ceny. Nie to, że mam coś do ciuchlandów- sama często łażę i kupuję, ale, to co ukazało się moim oczom było ponad moje oczekiwania. Kiedy ja idę do takiego sklepu, to wybieram rzeczy ładne, nie zniszczone, wyglądające jak nowe. Tutaj zobaczyłam stertę bodziaków i nie tylko, które wyglądały jakby nosiło je całe przedszkole w dodatku przez 3 lata. Miałam wrażenie, że brała co popadnie z zamkniętymi oczami. Ja bym się wstydziła takie zniszczone ubranka do czerwonego krzyża oddać, nie mówiąc już o kimś znajomym.
Wśród tych ciuszków były też ciuszki od kogoś – nie z ciuchlandu, poznałam po tym, że nie miały metek i były brudne uncertain ( te z ciuchlandów mimo kiepskiej jakości i zapachu są jednak w czymś tam prane.) Zdezelowane rajstopki z dziurami od pięt aż po tyłek. Zabił mnie jednak bodziak, który był, że tak powiem obsrany. Wyraźne ślady ( i zapachowe również) po kupie. Te ubranka również wyglądały jakby były wydane z wielodzietnej rodziny, gdzie każde dziecko musiało „swoje” w nich wychodzić. Sporo ubranek było dziewczęcych- o ile dziewczynka w ubranku z samochodzikiem wygląda dobrze, o tyle chłopak w koszulce z barbie już nie koniecznie. Bałam się zaglądać głębiej w paczkę. Było mi przykro. Wolałabym jakby nic nie wysyłała, niż dostać TAKI prezent. Strasznie lubię szwagierkę, ale po tej paczkowej wpadce nie wiem co mam myśleć. Wyprałam wszystkie ciuszki, wyprasowałam, spakowałam w torbę i nie wiem co z nimi dalej zrobić. Wrzucić w kontener Czerwonego Krzyża, ( trochę mi głupio takie zciaprane szmatki tam wrzucać) wystawić pod śmietnik, czy co? ( bo nie mam gdzie tego składować).
Doceniam chęci i serce mojej szwagierki, podziękowałam jej szczerze za prezent, jednak nie miałam odwagi moralnej skomentować go. Najgorsze jest to, że ona dalej kupuje i już mi zapowiedziała kolejną przesyłkę na Święta uncertain Kurcze no… Kochana jest dziewczyna z niej, ale…. To jedno „ale” Grzecznie odmawiam, ale nigdy nie podaję prawdziwego powodu, bo nie chcę jej zranić. Czy po prostu nic nie mówić i z kolejną paczką, (jeśli sytuacja będzie analogiczna do poprzedniej) zrobić to samo co z poprzednią? Sama nie wiem. Doradźcie coś. Czy ja może przesadzam i wyolbrzymiam problem?

No to się wygadałam
    • kropkacom Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 11:53
      Kiedy mi urodziły się bliźniaki to dostałam paczki używanych ciuszków od
      znajomych. Ne były rewelacyjne ale przydały się i jestem im za to bardzo
      wdzięczna. Myślę że bratowa chciała dobrze. Obiecywała nowe? Pewnie nie. Co do
      ich stanu to naprawdę myślę że przesadzasz. Nic fajnego nie wybrałaś?

      Będąc na Twoim miejscu podziękowałabym i powiedziała że więcej nie potrzebuje.
      Jeśli by nalegała to przyjęłabym i w ostateczności wrzuciła do kontenera PCK.
      Ale to ja i raczej do asertywnych osób nie należę smile
      • madame_zuzu Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 12:08
        kropko, sęk w tym, że ja nie oczekiwałam niczego.
        Jasne, kilka rzeczy po upraniu nadaje się do ubrania dziecka po domu ( często pawie lecą, więc na częste zmiany jak znalazł|)
        Mi bardziej chodzi o to, w jakim stanie te rzeczy są. Nowych rzeczy też nie oczekiwałam,(tak naprawdę niczego nie oczekiwałam) bo jak wspomniałam wcześniej sama latam po ciuchlandach i nie mam nic przeciwko zakupom w tych sklepach. Ale ja nie kupuję rzeczy, które co najwyżej na ściereczki się nadają, a jeśli w danym sklepie tylko takie są, to po prostu ich nie biorę i po sprawie. Chyba powiem jej o tym bodziaku z kupą w jakiś żartobliwy sposób, żeby naświetlić troszkę problem, ale żebym nie wyszła na taką pindzie, której to wszystko śmierdzi.|Doceniam jej chęci i jestem wdzięczna, że chce dobrze. Kurcze no. Mówiłam już, że więcej nie potrzebuję, ale to nie działa. Szkoda mi jej pieniążków i czasu, który marnuje na latanie po sklepach za rzeczami, których z dużym prawdopodobieństwem nie założę dziecku (w tamtej przesyłce była cała masa ubranek dużo za małych...)
        Powiedz sama czy dałabyś komuś dziurawe ubranka dla dziecka? Albo jak byś się poczuła dostając takie? Ciężka jak dla mnie sprawa.

        A prosto z mostu nie powiem jej, bo to byłoby przykre, ona wrażliwa, a ja nie chciałabym kontaktów przez taki incydent popsuć. Bo Fajna babka z niej. Naprawdę. CO innego jakby to była osoba, której nie lubię big_grin
    • jodi20l Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 11:53
      moim zdaniem nie przesadzasz, skoro się lubicie to chyba możesz z
      nią szczerze porozmawiać.
      Bardzo mnie zastanawia, że każdy siedzi cicho byleby drugiemu czegoś
      złego nie powiedzieć i np. rodzina męża gdzie właśnie nikt nikogo
      nie chce urazić i każdy każdego w dupie ma, nikt z nikim się za
      bardzo nie liczy i moja rodzina, gdzie nie powiem, nie odbędą się
      święta bez kłótni, ale tylko dlatego że mamy grecko-włoskie
      temperamenty, ale jesteśmy wobec siebie szczerzy naprawdę szczerzy
      • kropkacom Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 11:58
        Jeśli ten prezent miał być prowokacją, czy próbą obrażenia to inna sprawa. Ale
        tu myślę były dobre chęci. Czy się mylę? A może oczekiwałaś nowych rzeczy bo
        rozumiem na paczkę się sama zgodziłaś?
    • zebra12 Oj, znam ten ból! 01.11.08, 11:55
      Gdy mnie się urodziła trzecia, nieplanowana pociecha, każdy chciał pomóc.
      Dostałam więc kilka worów ciuchów. Chyba po 10 kg każdy, bo unieść się nie dało,
      a mierzył z 120 cm wysokości. A w srodku.... same szmaty! Nie wybrałam z tych
      rzeczy ANI JEDNEJ! Były porozciągane, poplamione, dziurawe lub w stylu sprzed 20
      lat. Fakt, ze nie jestem osobą majętną, ale przecież tak nie chodzą ubrane nawet
      dzieci alkoholików! Wystawiłam te rzeczy przed śmietnik.
      Dziwi mnie tylko, ze ktoś trzyma takie rzeczy w domu. I na co? Czy sam by ubrał
      dziecko w coś takiego? Wątpię! Chyba, jako czyściwo! A już dać komuś coś takiego
      to wstyd. Dlatego dobrze Cię rozumiem madame_zuzu.
      • kropkacom Re: Oj, znam ten ból! 01.11.08, 12:01
        > ale przecież tak nie chodzą ubrane nawet
        > dzieci alkoholików!

        Jak już pisałam dostałam dużo używanych rzeczy i jakoś znalazłam masę fajnych
        ubranek.

        Zebra, dzieci alkoholików często chodzą super ubrane smile
        • jodi20l Re: Oj, znam ten ból! 01.11.08, 12:08
          kurcze też dostałam ciuchy dla swoich maleństw też nowe i używane,
          tylko teściowa maniak zakupowy potrafiła mi takie lumpy przynieść
          ale to dyplomatycznie uciełam. Sama mam dwie siostry więc wszystko
          po moich dzieciach paczkuje jak mi się chce to jeszcze oznaczam
          worki rozmiarowo, ale nie zostawiam szmat.

          kropka skoro dziewczyna mówi, że w paczce były osrane ciuchy to
          jakoś nie wydaje mi się żeby cokolwiek konkretniejszego tam było
          • kropkacom Re: Oj, znam ten ból! 01.11.08, 12:13
            > kropka skoro dziewczyna mówi, że w paczce były osrane ciuchy to
            > jakoś nie wydaje mi się żeby cokolwiek konkretniejszego tam było

            Ok. Nie widziałam tych ciuchów. Skoro są w takim stanie to tylko śmietnik
            pozostaje. Swoją drogą jak na kogoś kto chodził kiedyś po ciucholandach to
            zastanawiam się tylko gdzie ludzie takie rzeczy wynajdują? smile
            • jodi20l Re: Oj, znam ten ból! 01.11.08, 12:18
              > Ok. Nie widziałam tych ciuchów

              ja też ale wydaje mi się, że gówna nie można pomylić z niczym
              innym big_grin
        • konwalka Re: Oj, znam ten ból! 01.11.08, 12:14
          Już kiedys o tym pisałam
          nie musisz tlumaczyc ludziom bez wyobrźni, dlaczego nie bedziesz
          używac brudnych, osranych, podartych rzeczy i nie założysz tego
          noworodkowi.
          Mnie koleżanki pytały czy chcę ciuszki, pokazując mi planowany
          prezent

          Jedna tylko wcisnęła mi reklamówkę szmat
          czułam zażenowanie podobne do tego, jakie czasami odczuwam podcczas
          Szansy na sukces
          wywaliłam wszystko do smieci, nie komentując
          ale moja matka nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuiła trzech groszy
          (zazwyczaj nie pozwalam na takie komenty, ale tym razem bylam
          zadowolona)
          Otóż- moja mama siedziała z małym w piaskownicy, gdy dosiadła do
          niej wspomniana koleżanka - darczyńca.
          - o, widzę, że mały ma czapkę przed słoncem, ale trochę za małą-
          powiedziała jak zwykle niepytana o opinię
          - wiesz co, Gosiu? - zaczeła moja matka, a mi się na moment zrobiło
          słabo- Bo do piaskowniy zakładamy mu stare, sprane, bezdziejne
          rzczy. co innego te ekskluzywne od ciebie- trzymamy je na specjlne
          wyjścia

          dawanie wora szmat w prezencie uważam za chamstwo
          za ten zestaw bratowa czy tam szwagierka mogła cenowo kupić jeden
          fajny spiworek na zime, kocyk, kilka koszulek w dobtym guscie
          i żeby nie było- nie pietnuję złej sytuacji finansowej, tylko brak
          klasy
          pzdr
          i szczesliwego rozwiązania
        • gacusia1 Zebra zapewne miala na mysli 01.11.08, 15:29
          rodziny patologiczne,gdzie dzieci wychowuje ulica.
    • sanna.i Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 12:08
      Myślę,że twoja bratowa nieświadomie zaliczyła wtopę,szczególnie, że od początku
      nie chciałaś,żeby kupowała ubranka.Zrób więc tak - oddaj te szmatki do PCK, oni
      je selekcjonują i niektóre idą na szmaty. Szwagierce zaś podziękuj,ale stanowczo
      powiedz, że będziesz wdzięczna za jakiś miły upominek lub zabawkę,jednak ubranka
      chcielibyście kupować sami,we własnym zakresie. A w ogóle skoro to twoja
      bratowa,to może z bratem pogadaj?
      • madame_zuzu Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 12:17
        To bratowa mojego męża smileA pogadam z nią delikatnie sama.
        dodatkowym problemem jest to,że ja nie mam miejsca już w szafach na ubrania big_grin
        Sporo swoich własnych rzeczy trzymam po prostu w walizkach, bo w szafach już
        ciaśniutkouncertain nawet z tego względu bronię się przed jakimkolwiek napływem ubranek.

        Moja mama już dostała zakaz kupowania czegokolwiek, po tym jak dostaliśmy
        kombinezon narciarski dla 4 latka big_grin "bo taki ładny był i nie mogłam się
        powstrzymać" szczegół, że dziecko ma zaledwie półtora miesiąca big_grin
        • gacusia1 Podziwiam Twoje dobre serce .-) 01.11.08, 15:36
          Moja matka przyslala wnukowi na 3 urodziny dziewczecy komplet
          zimowy. Po prostu rece mi opadly. Twoja chociaz przyznala sie,ze nie
          mogla sie oprzec a moja probowala mi wmowic,ze to chlopiecy mimo,ze
          na rozowej metce metce z serduszkiem jak byk GIRL(mama wie co to
          znaczy!),na nogawce rozowe gwiazdki,kupiony na dziewczecym dziale.
        • azile.oli Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 16:27
          Wiesz co, myślę,że ta bratowa nie chciała źle,a wnioskuję to po
          tym,że piszesz,że ją lubisz,czyli chyba nie jest złośliwa,tylko po
          prostu pozbawiona wyobraźni.Są tacy ludzie,którzy myślą,że wszystko
          się przyda,może zresztą tych rzeczy dokładnie nie przeglądała,co
          było wielkim błędem,bo nawet jeśli daje się komuś rzeczy używane,to
          trzeba sprawdzić przynajmniej,czy są wyprane i nie mają dziur.Możre
          powiedz bratowej po prostu,żeby już nie kupowała ubranek,bo nie masz
          ich gdzie trzymać,a poza tym dodaj,że wolisz kupować ubranka sama,bo
          dziecko szybko rośnie,a nie ma sensu robić zapasów.Jak nie
          zrozumie,to po prostu możesz wyrzucić te ciuchy,ewentualnie
          wcześniej przejrzeć.Ja sama oddawałam rzeczy po moich dzieciach,ale
          były raczej dobrej jakości, poplamione śpiochy,kaftaniki
          wyrzucałam.Najpierw pytałam obdarywowanego, czy chce (bo
          wiedziałam,że trzecie dziecko,a w domu się nie przelewa),gdy
          aprobował podarunek wszystko prałam,pakowałam i dając od razu
          nadmieniałam,żeby przejrzeć ciuchy i jak coś nie potrzebne bez
          skrępowania wyrzucić.Przecież nie po to daję,aby sobie zrobić
          miejsce w szafie,a kogoś zawalić niepotrzebnymi ciuchami.Jeśli
          bratowa zrobiła taki prezent,a nie podejrzewasz jej o złośliwość,to
          nie wiem czy zrozumie,o co Ci chodzi. Ale jeśli jesteście ze sobą
          blisko to możesz jej delikatnie powiedzieć prawdę.Ja bym nie mówiła
          i wywalała. Wiem,że lepiej pewne rzeczy wyjaśniać,ale to w sumie
          błaha sprawa i szkoda,gdyby was poróżniła.Spróbuj ją jednak
          przekonać,że masz już mnóstwo ubranek,bo szkoda jej kasy na
          rzeczy,które i tak zostaną wyrzucone.
    • burza4 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 12:12
      uważam że dawanie komuś używanych rzeczy w prezencie jest zwykłym
      buractwem.

      co innego jesli się oddaje po swoich dzieciach, ale kupowanie wora
      szmat i wysyłanie go w glorii upominku to po prostu nietakt i to
      bardzo grubego kalibru.

      autorka o nic nie prosiła, bratowa sama się narzucała - a zamiast
      wora śmierdzących szmat mogła kupić jedno porządne ubranko.

      ja bym to wywaliła - do kontenera PCK, bo oni wbrew pozorom nie
      rozdają tych ciuchów, a w większości sprzedają je na przemiał. A
      bratowej dałabym jakoś do zrozumienia, że nie planuję ubierania
      dziecka w zużyte łachy z lumpeksu bo np. się brzydzę. Zacząć można
      od aluzyjki, że jesteś zaopatrzona na najbliższy rok bo dostaś tonę
      ubranek od koleżanek i nie masz gdzie tego trzymać, a tyle tego, że
      nie zdązysz dzieciakowi wszystkiego założyć zanim wyrośnie.
    • qunegunda fuj 01.11.08, 12:32
      szwagierka = siostra męża

      w tej sytuacji on powinien odesłać tę nieszczęsną paczkę z
      odpowiednim komentarzem

      nie mogę się nadziwić, dlaczego kobita kontaktuje się z tobą a nie
      ze swoim bratem, ale jeszcze bardziej nie pojmuję dlaczego prałaś
      ten syf.

      ble
      • stillgrey Re: fuj 01.11.08, 12:50
        jakbys doczytala to bys wiedziala, ze to BRATOWA męża autorki watku

        bratowa = żona brata ;p
      • madame_zuzu Re: fuj 01.11.08, 12:52
        Cytatszwagierka = siostra męża
        no tak big_grin nigdy nie byłam dobra z tych spraw kto dla kogo kim. Ona jest bratową
        męża, więc dla mnie kim? Zawsze mówiłam o niej per szwagierka, wiedząc,że
        szwagierką to nie jest. No ale nic innego mi do głowy nie przyszło.


        A co do prania, to moje zboczenie, że piorę wszystko i prasuję, nawet jak ma to
        zaraz po śmietnikiem wylądować.
        No i po wypraniu niektóre rzeczy nadawały sie do założenia. Jako tako. Więc
        trzeba było wyprać wszystkie, żeby wyłowić to co w miarę dobre smile
        • morsk2 Re: fuj 01.11.08, 13:29
          Powiedz szwagierce, żeby już niczego nie wysyłała, bo na poczcie
          najwyraźniej wszystkie piękne ciuszki od niej pokradli i załadowali
          w zamian osrane bodziaki z lumpeksuwink
    • popolina Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:19
      Jak sobie wyobrazilam siebie otwierajaca taka paczke, to az wypiekow
      dostalam. Serio. Sama wybieram cos z lumpka ale porzadne rzeczy.
      Niezaleznie od stanu ubranek uwazam, ze to co najmniej niestosowne
      dac je komus w prezencie. Co innego gdy obdarowany wie z gory skad
      beda te rzeczy.
      Moja tesciowa ma takie zapedy. Na razie ubiera inne wnuki ale ja juz
      mam przygotowana odpowiedz gdyby mi cos przyniosla.
      Powiedz dziewczynie, ze doceniasz, ze poswieca czas na wyszukiwanie
      tych ubranek ale naprawde ich nie potrzebujesz. Poza tym najwieksza
      przyjemnosc masz sama wybierajac ciuszki dla swojego synka. Inna
      sprawa, ze po prostu szkoda tych pieniedzy, wiec jak koniecznie chce
      wam sprawic prezent ,to niech to bedzie pojedyncza rzecz (najlepiej
      nowasmile)
      Wersja dla opornych: moj synek dostal dziwnej wysypki/grzyba, te
      srodki do dezynfekcji ciuchow go uczulily, juz nic mu nie ubiore z
      ciucholandu!
      Jak nic nie pomoze, po prostu wyrzucaj ciuchy, skoro mowisz, ze poza
      tym bratowa meza jest ok.
      • qunegunda Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:25
        > Wersja dla opornych: moj synek dostal dziwnej wysypki/grzyba, te
        > srodki do dezynfekcji ciuchow go uczulily, juz nic mu nie ubiore z
        > ciucholandu!

        powyższe powinno wisieć samej górze forum i to CAPSLOCKIEM

        nie rozumiem jak można uboerać dziecko w szmaty z cicholandu

        dorośli jak chcą niech sobie te łachy noszą na własne ryzyko, ale
        niech nie narażają dzieci
        • truscaveczka Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:35
          Moje dziecko miało uczulenie po bluzce ze sklepu SMYK, wypranej w dobrym, tym,
          co zwykle płynie dla dzieci. Normalnie krosty w obrębie koszulki z krótkim rekawem.
          Nigdy nie kupię nic w SMYKU! I w ogóle ostrzeżenie przed Smykiem tez powinno być
          wszem i wobec capslockiem napisane!
        • zebra12 Bez przesady! 01.11.08, 13:43
          Wielu ludzi się tam zaopatruje i nie ma w tym nic złego! Sama tam kupuję ciuchy
          dla dzieci i dla siebie. To przyjemność wygrzebać coś atrakcyjnego, oryginalnego
          i porządnego! Zawsze jednak takie rzeczy piorę... Moim dzieciom nigdy nic po
          tych ciuchach nie było. Mój mąż ubiera się tylko w ciuchlandach. Mnie się czasem
          zdarzy kupić coś w sklepie, ale to sporadycznie. Zwykle jednak w tym przedziale
          cenowym, który mnie interesuje są same chińskie badziewia. Wolę więc firmowe
          ubranka z drugiej ręki.
          • qunegunda Re: Bez przesady! 01.11.08, 14:55
            > Wielu ludzi się tam zaopatruje i nie ma w tym nic złego!

            jeśli kupują to faktycznie nic złego w tym nie ma, złe by było gdyby
            kradli tongue_out

            co nie zmienia mojej opinii o szmatach ze szmateksu, w tym ich
            bezpieczeństwa
        • moofka Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:03
          qunegunda napisała:

          > > Wersja dla opornych: moj synek dostal dziwnej wysypki/grzyba, te
          > > srodki do dezynfekcji ciuchow go uczulily, juz nic mu nie ubiore z
          > > ciucholandu!
          >
          > powyższe powinno wisieć samej górze forum i to CAPSLOCKIEM
          >
          > nie rozumiem jak można uboerać dziecko w szmaty z cicholandu


          zasad na forum jest taka
          czytamy uwaznie a jak nie rozumiemy to czytamy jeszcze raz
          JEJ synkowisie nic a nic nie stalo, a tresc jest wymyslona jako wykret na
          potrzeby wymigania sie od klopotliwego pozal sie boze prezentu
          nie znam nikogo, komu by sie cokolwiek stalo po ciuchach z lumpeksu
          przy zastosowaniu minimum higieny to jest upraniu i uprasowaniu
          a ciekawostka taka, ze po praniu i ciuch nowy i lumpeksowy wygladaja dosc
          podobnie smile
          niektore z lumpa i lepiej tongue_out


          >
          > dorośli jak chcą niech sobie te łachy noszą na własne ryzyko, ale
          > niech nie narażają dzieci
    • majenkir Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:25
      madame_zuzu napisała:
      > …nie zagląda się w zęby. Tak mówi stare porzekadło. Jednak czy
      zawsze musimy się cieszyć i wychwalać wątpliwe prezenty?

      Sterte lachow z ciucholandu w ogole nie traktowalabym
      jako "prezent"...
      • ela82 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:47
        Ja dostalam sterte lachow po bizniakach kolezanki meza. Czegos tak
        usyfionego jeszcze w zyciu nie widzialam. Podarte, poplamione,
        wyblakle. Zapytalam meza, czy kolezanka jest fleja i czy nie bylo
        jej wsytyd. Maz popatrzyl na te ciuchy, przyznal mi racje i za
        kolejna porcje podziekowal. Nie mialam oporow - wszystko poszlo na
        smietnik, bo wstyd mi bylo na PCK to wystawic. A nie - 2 bluzki
        zostawilam na szmaty.
        • dirgone Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 14:26
          Nie mialam oporow - wszystko poszlo na
          > smietnik, bo wstyd mi bylo na PCK to wystawic. A nie - 2 bluzki
          > zostawilam na szmaty.

          Chodzi o kontenery na ulicach, ktore z PCK to wspolnego juz nic nie maja? Jesli
          tak, to bylo wrzucic. Oni to w wiekszosci PRZERABIAJA, a nie rozdaja ubogim.

          www.searchengines.pl/Gdzie-trafiaja-rzeczy-z-kontenerow-PCK-t93406.html
          • fantasmagorii PCK nie ma już kontenerów!!! 30.01.09, 21:45
            Mieli podpisaną umowę z Wtórpolem, czy coś tak. zwróćcie uwagę, że
            na kontenerach nie ma już znaku PCK. Te rzeczy, które wrzucacie w
            dobrej wierze do kontenerów są potem sortowane i wysyłane do sklepów
            z tanią odzieżą. tak było tez wczesniej, ale przyszedł nowy zarząd,
            umowa z wtórpolem się skończyła. Sama prezes mówi, że woli zostawić
            worek z ciuchami pod smietnikiem niż wrzucić do takiego kontenera.
            Ciuchy trafiają nie tylko do sklepów w Polsce ale i na rynki
            uboższe - Afryka i Azja. Także na wakacjach zagranicznych możecie
            kiedyś na bazarze zakrzyknąć: o matko! miałam kiedyś taką koszulkę!
            ( a to będzie właśnie wasza).
            proceder ten został udekumentowany przez jedną stację telewizyjną -
            reportarz.
            Tak jak wiele osób, które opróżniały sezonowo swoje szafy i wrzucały
            dobre ciuchy dla potrzebujących, ja tez czuje się oszukana.
            Pokazywano dzieci z osrodka dla uchodźców, dla których marzeniem
            były buty. Wrzuciłam z 15 par butów, w bardzo dobrym stanie - myslę,
            że nie ja jedna...
    • luxure Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 13:56
      Dziewczyna pewnie chciała dobrze, a że wyszło jak wyszło... może się nie zna co
      się teraz kupuje dla dzieci?
      Sama nie wiem co bym w takiej sytuacji zrobiła. Pewnie to co by się jako tako
      nadawało bym zatrzymała, reszta na śmietnik albo na szmatki.
      Ech losie... Sprawa jest delikatna, a Ty ją lubisz. To ważne. Może powiedz jej
      przy okazji że dostaliście już tyyyle ubranek od znajomej/ciotki/ koleżanki że
      nie masz gdzie trzymać że szkoda jej pieniędzy i niech nic absolutnie więcej nie
      kupuje.
      • sebaga Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 14:15
        > Dziewczyna pewnie chciała dobrze, a że wyszło jak wyszło... może się nie zna co
        > się teraz kupuje dla dzieci?

        no pewnie , ze nie musi sie znać na modzie, ale obsrane i poplamione ubranka to
        chyba nigdy modne nie były..

        Sprawa delikatna, rozumiem Twój problem. Mialam podobny, mniej drastyczny smile
        Rozwiązałam to tłumaczeniem , ze nie potrzebuję już ubrań, bo mam zapasy
        przeogromne (często i kwieciście opowiadałam o ty). Trzeda to było powtarzać
        kilka razy, ale w koncu "prezenty " się skończyły. Głupio mi było wprost
        powiedzieć, ze nie chcę tych rzeczy..
    • sir.vimes Dziurawe i brudne? Jakiś absurd... 01.11.08, 14:35
      Ale może bratowa dostała część rzeczy od jakiejś znajomej, koleżanki i
      przekazała je bez sprawdzania czy są czyste.

      Bo komu przyszłoby do głowy, ze ktoś może dać dziurawe i brudne???

      Myślę, że byłoby jej bardzo przykro gdyby wiedziała, że cię uraczyła takim
      "prezentem".
      • madame_zuzu Re: Dziurawe i brudne? Jakiś absurd... 01.11.08, 14:55
        Tak też pomyślałam widząc te ubranka, które nie były z ciuchlandu, że pewnie
        dostała od kogoś i nie zajrzała do środka, tylko spakowała. Może lepiej nie
        mówić o tej wpadce. A powiedzieć dopiero jak się podobna sytuacja zdarzy? Ten
        jeden raz można sobie darować.
    • vibe-b Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:07

      bardzo buraczana ta szwagierka, choc pewnie checi miala dobre smile
      (no chyba ze celowo zrobila ci przykrosc, ale o takie zle maniery
      juz nie podejrzewam smile
      tak to juz jest z ludziami. wlasciwié jeszcze gorsze sa prezenty z
      kategorii "przechodnie".
      • portala1 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:30
        A ja mysle, ze ta dziewczyna kupowala te ubranka "dla siebie", po
        prostu chodzi po ciuchlandach, podoba jej sie, ale nie ma dziecka ,
        wiec wreszcie sie ucieszyla, ze moze kupic i dac je komus.

        Mam w rodzinie taka ciotke, ktora nie majac dzieci kupowala wszystko
        co jej sie podobalo dla dzieci, a pozniej wciskala te ubranka (
        za duze, jesli ja mam chlopca to rowniez dziewczece), i bardzo jej
        bylo przykro jak mowilam, ze tego nie chce bo moje dziecko to
        noworodek a ta rzecz jest na 4 lata. Mialam wrazenie, ze jak tak
        nakupi duzo rzeczy to ona chce by ktos jej po prostu posprzatal w
        domu, czyli zabral te ubrania, no bo przeciez ona nie wyrzuci do
        smietnika bo zaplacila za nie pieniadze. I malo tego, ona czula sie
        jakby gruba kase za nie zaplacila, i jakby dawala mi super rzeczy,
        no i mam byc wdzieczna za nie.

        Teraz mieszkam tysiace kilometrow od niej i skonczylo
        sie "sprzatanie jej domu " z nakupionych ubran.
      • burza4 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 16:36
        vibe-b napisała:

        > > tak to juz jest z ludziami. wlasciwié jeszcze gorsze sa prezenty
        z > kategorii "przechodnie".

        ale przechodnie zazwyczaj są nowe, wg mnie to je znacznie wyżej
        klasyfikujesmile używane, zniszczone rzeczy w prezencie to dno den.
    • jagoda56 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:09
      Przykro to mówić,ale z Twoją szwagierką jest coś chyba nie
      halo.Przecież mogła kupić kilka nowych ciuszków.
      Naprawdę nie rozumiem takiego zachowania.
    • jagoda56 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:18
      Z następnym "podarunkiem"zrób to samo.

      Mogła za 30 zł kuoic jakiśkomplecik-śpiochy,kaftanik i body.
      Ale cóz.
    • gacusia1 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 01.11.08, 15:27
      Ja nie jestem taka taktowna. Jakby mi ktos przyslal pake brudnych
      ciuchow to polozyla pod smietnik. Dawczyni powiedzialabym,ze
      zdecydowanie nie gustuje w rzeczach z sekendhendu dla niemowlaka(co
      nie byloby prawda,bo kupowalam mojemu ale tak,jak i Ty-ladne,prawie
      nowe).Pewnie nagrabilabym sobie u tej osoby ale wole to,niz
      niezreczne sytuacje i sztuczna,wymuszona wdziecznosc z mojej strony.
      Tyle,ze ja mam niewyparzona gebe ,-/
    • madame_zuzu Re: Darowanemu koniowi… (długie) 02.11.08, 12:14
      No i sprawa się wyjaśniła. Rozmawiałam z nią wczoraj na Skype i Powiedziałam jej
      z żartem o bodziaku ze śladami kupy. najpierw sie zaśmiała, bo myślała ze jaja
      sobie robię smile chwile później zamarła i jedyne co powiedziała to "o k..a".
      Mówi,że nie zaglądała wcale do torby którą dostała. Przepraszała. chwilę później
      śmiałyśmy się z tej kupy dorabiając jej historię big_grin. Ponarzekałam trochę na
      ciasne szafy, dając do zrozumienia, że nie chcę więcej żadnych przesyłek z
      wiadomą zawartością. Czy to nowe, czy używane. Mam nadzieję, że dotarło smile
    • werualta Re: Darowanemu koniowi… (długie) 02.11.08, 18:19
      oddałabym darczyńcy i powiedziała, że nie chcę takich ubrań

      po prostu
    • moofka Re: Darowanemu koniowi… (długie) 02.11.08, 18:53
      no a z drugiej strony zwyczaj przekazywania ciuchow jest stary jak swiat, ja i
      dostawalam i przekazuje
      a ze uzywane, to widac ze nie nowe
      i zawsze mam zagwozdke, czy aby nie za bardzo na przyklad
      i czy nie lepiej wyrzucic, no bo na moje oko ok i ja bym sie nie obrazila
      ale ktos moze wink
      delikatna materia
      • a_gurk Re: Darowanemu koniowi… (długie) 03.11.08, 00:46
        Ech, przecież każdy zdrowo myślący człowiek wie, że to co jemu sie
        podoba, może w innych budzić niechęć. O gustach się nie dyskutuje,
        ale się szanuje odmienne zdanie. Podobnie z uzywanymi ciuchami. Sama
        je rozdaję (dzieci szybko rosną) i otrzymuję i zawsze zaznaczam,
        zeby obdarowana osoba sobie wybrała, co chce. Znajomi postępują
        podobnie. Problem oczywiście stwarza rodzina. Tesciowa uparcie
        kupuje buty w lumpeksach, ale nie jakieś niemal-nówki-nieschodzone,
        tylko dosyć zniszczone a la buty. Wiem, że robi to z dobrego serca,
        chęci pomocy i braku pieniędzy na inne. Już kilka razy musiałam jej
        tłumaczyć, że buty moje dzieci mają i że w UK nie sa one takie
        drogie, no i że buty z lumpeksów nie są najbardziej zdrowe. Sytuacja
        delikatna, tesciowej przykro, ale wciąż ponawia próby. Mam nadzieję,
        że przy kolejnej odmowie argumenty do niej dotrą. Do mojej mamy
        dotarły i nie kupuje już ubrań dla dzieci.
    • mathiola Re: Darowanemu koniowi… (długie) 03.11.08, 07:47
      Różne rzeczy dostawałam, różne rzeczy oddaję. Ciuchy dzieciowe krążą
      po moich znajomych i znajomych moich znajomych... i tak dalej smile
      Czasem zanim dotrą do mnie, są już w nienajlepszym stanie. Wyrzucam,
      co się nie nadaje, wybieram co lepsze, użytkuję, a potem wraz z
      własnymi ciuchami, z których dzieci wyrosły pakuję i przekazuję
      dalej. I mam nadzieję, że nikt nad taką paczką nie wytrząsa się, że
      zniszczone, że chodzone...
      Ale to chyba troszkę inna sytuacja. Ja dostając WIEM, że będą
      używane i to samo mówię oddając. smile
      Myślę, że bym wybaczyła szwagierce oraz pięknie podziękowała za
      chęci ale "szafa pęka mi w szwach" smile
      • moofka Re: Darowanemu koniowi… (długie) 03.11.08, 08:08
        > Ale to chyba troszkę inna sytuacja. Ja dostając WIEM, że będą
        > używane i to samo mówię oddając. smile

        nie, no ja tez o innym kontekscie myslalam
        w sensie - mi juz niepotrzebne bo dzieciaki wyrosly, a tobie moze jeszcze
        posluza, bez okazji i bez oczekiwania bog wie jakich wdziecznosci, ale i wtedy
        mam zagwozdke czy sa aby ok, chociaz na moje oko sa ok smile
        darowanie w tzw "prezencie" rzeczy uzywanych to oczywiscie nie wypada smile
        uszczesliwianie na sile lumpikiem kogos kto za nim nie przepada tez mi sie nie
        podoba
        ja na przyklad lubie cos upolowac, przy czym raczej w jakosc to u mnie idzie -
        nie w ilosc, bo ciuchow mam full dla obojga a biore tylko cos, co mnie wyjatkowo
        zachwyci
        i chociaz z zamilowania jestem szperacz to gdyby mi ktos znosil worki to chyba
        tez nie pialabym z zachwytu smile
        tym bardziej rozumiem rozzalenie autorki, bo kompletowanie wyprawki to caly
        ceremonial, gdzie sie wszystko planuje, liczy, spisuje prasuje, sto razy oglada,
        odklada na sobie tylko znane miejsce wybiera wg klucza i dobiera skarpetusie pod
        kolor, a tu mu wor zafajdanych bodziakow tongue_out
        osobiscie tez wole dostac dla dziecka cos malenkiego, ale wyjatkowo uroczego -
        sliczne skarpetki, buciki, pomyslowy sliniaczek
        niz "wiekszego" ale takiego se, ze o bylejakim nie wspomne smile
        • mathiola Re: Darowanemu koniowi… (długie) 03.11.08, 08:26
          tym bardziej rozumiem rozzalenie autorki, bo kompletowanie wyprawki
          to caly
          ceremonial, gdzie sie wszystko planuje, liczy, spisuje prasuje, sto
          razy oglada,
          odklada na sobie tylko znane miejsce wybiera wg klucza i dobiera
          skarpetusie pod
          kolor, a tu mu wor zafajdanych bodziakow

          No smile) Masz rację. I z tym kompletowaniem wyprawki tak mi
          przypomniałaś, że aż stanęło jak żywe przed oczami.... Dawno to u
          mnie już było, nie pamiętałam, że kobiety takie odchyły mają tongue_out
    • koralik12 Re: Darowanemu koniowi… (długie) 03.11.08, 08:00
      Ja bym wywaliła, zostawiła może jedną albo dwie rzeczy. W trakcie odwiedzin
      bratowej pod byle pretekstem, np ze się zaśliniło przebrałabym w to dziecko
      podkreślając że teraz założę dziecku coś od niej. Zobaczyłaby różnice pomiędzy
      ładnym ubrankiem w jakie dziecko było ubrane jak przyszła a tym od niej. Wydaje
      mi się że jak zobaczy jak dziecko wygląda w starej szmacie to odechce się jej
      takich prezentów.
      • madame_zuzu Znów to samo... 30.01.09, 12:52
        Kurde laski nie wyrabiam z tej kobity. Znów przyszła paczka- mniejsza niż
        ostatnio, znów ciuszki. Mniejsza niż ostatnio i nie ma w niej zasyfionych
        bodziaków. Jednak jest inna sprawa która mnie zaintrygowała. Otóż, na NK
        widziałam jakiś czas temu na jej profilu ( i profilu jej małża) zdjęcia ich psa
        przebranego w dziecięce ciuszki. Nie byłby nic w tym dziwnego ( każdy ma jakieś
        odchyły) gdyby nie to, że te ciuszki dostałam teraz w paczce uncertain Dżizas, czy ja
        przesadzam? Są ładne, ale kurde po psie?? Wiadomo, że się pierze ubrania, ale
        jakoś mam dziwnie mieszane uczucia. Najpierw jej pies lata w tych ciuszkach a
        później ona bez żadnych krępacji wysyła to w "prezencie" słabo mi... aaaaaa...
        |Problem ubranek mam z głowy, odetchnęłam z ulga jak okazały się za małe big_grin mam
        pretekst, żeby ich przy niej nie zakładać. Bo chyba nie powiem, że trochę mnie
        to zniesmaczyło. A może powinnam powiedzieć?
        • moofka Re: Znów to samo... 30.01.09, 12:54
          oddaj je
          powiedz, ze za male, a na ich psie leza jak ulal wink
        • amoreska Re: Znów to samo... 30.01.09, 12:58
          Jeśli jesteś pewna, że wcześniej nosił je pies, łączę się z Tobą w głośnym
          "fuuuj". Może powiedz kulturalnie, ale wprost, że Ci to nie odpowiada.
          • madame_zuzu Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:00
            amoreska jestem pewna bo zdjęcia na nk wiszą do tej pory. A ciuszki są
            charakterystyczne. Po prostu ręce i nogi opadają uncertain
          • hellious Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:01
            Kurde, ja to bym chyba juz nie byla kulturalna. Ona jakas glupia czy ciebie ma za taka? Ubrala psa, dala fotki do publicznego ogladania a potem tobie psie ciuchy dla dziecka... Babsko z tupetem.
            • madame_zuzu Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:08
              hellious jakbym jej nie lubiła to pewnie powiedziałabym ostro kilka uwag. Sęk w
              tym, że b.lubię tę dziewczynę i jakoś moja asertywność w tej kwestii spada do
              zera, a nawet poniżej.
              • gryzelda71 Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:11
                To powiedz jej,ze ciuszki fajne,ale musisz do nich pieska dokupićsmile
                • pa.trycja Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:24
                  o fuck...Tego jeszcze nie bylo uncertain Przebrany pies...
              • hellious Re: Znów to samo... 30.01.09, 13:24
                A widzisz, u mnie to jakos odwrotnie dzialatongue_out Jak kogos lubie to latwiej mi powiedziec co mysle, moze innymi slowami, niz nielubianej osobie, ale sens zachowuje tongue_out
              • travka1 Re: Znów to samo... 30.01.09, 14:11
                wiesz ale ona chyba tak bardzo to Ciebie nie lubi jak Ty ją powiem
                wiecej wg mnie to ona z Ciebie robi idiotke
              • mama-maxa Re: Znów to samo... 30.01.09, 21:23
                Sęk w
                > tym, że b.lubię tę dziewczynę i jakoś moja asertywność w tej
                kwestii spada do
                > zera, a nawet poniżej.


                ale ona chyba nie bardzo Cię darzy sympatią... o ile na ciuszki z
                lumpeksu można znaleźć jakieś wytłumaczenie, że chciała dobrze, o
                tyle na to, co teraz dostałaś, mi się nasuwa jedno słowo tylko :
                WARIATKA!! czy ona ma dziecko? może ona jakos się tak realizuje -
                nie wiem, serio nie wiem... no chybabym jej jednak coś bardzo
                dobitnie powiedziała, co myslę o takim traktowaniu juz nie tylko
                mnie, ale też mojego dziecka (boszzzz ciuchy po psie)
        • osa551 Re: Znów to samo... 30.01.09, 21:02
          > Kurde laski nie wyrabiam z tej kobity. Znów przyszła paczka- mniejsza niż
          > ostatnio, znów ciuszki. Mniejsza niż ostatnio i nie ma w niej zasyfionych
          > bodziaków. Jednak jest inna sprawa która mnie zaintrygowała. Otóż, na NK
          > widziałam jakiś czas temu na jej profilu ( i profilu jej małża) zdjęcia ich psa
          > przebranego w dziecięce ciuszki. Nie byłby nic w tym dziwnego ( każdy ma jakieś
          > odchyły) gdyby nie to, że te ciuszki dostałam teraz w paczce uncertain

          Jejku, w sumie nieźle, że od strony mojej rodziny najmłodsze dziecko (oprócz
          moich) ma 15 lat - bo moje rodzeństwo jest sporo starsze i nie mam po kim
          dostawać ubranek dla dzieci. Od strony mojego męża siostra czeka na ubranka od
          nas, bo nikogo z małymi dziećmi tez nie ma - mąż jest najstarszy. W sumie to mi
          nie żal teraz na ubranka trochę kasy - bo wiem, że ktoś w rodzinie je
          wykorzysta. I normalnie się cieszę, że nie mam po kim dostawać ubranek!!!
        • angazetka Re: Znów to samo... 31.01.09, 11:31
          Ta kobita ma jakieś prolemy ze sobą: ubierać psa w dziecięce ciuchy
          i wstawiać jego zdjęcia w tej postaci na n-k? Masakra jakaś,
          znęcanie się nad zwierzęciem.
          A potem jeszcze wysyła te ubrania twojemu dziecku... Dziwna
          jednostka.
    • gagunia Re: Darowanemu koniowi… (długie) 30.01.09, 22:05
      Powiedziałabym, że dziękuję za ciuchy po psie i tyle.

      Kiedy urodził się mój syn koleżanka mojej mamy mieszkająca na stałe w Niemczech
      przekazała mojej mamie "prezent" dla mojego dziecka. Kiedy otworzyłam torbę
      okazało się, że jest to kilka par mocno zużytych i poprzecieranych rajtuz,
      zmechaconych skarpetek, kilka sztuk mocno spłowiałych, spranych i rozciagniętych
      body. Zużycie wskazywało na używanie przez co najmniej 2-3 dzieci przez dłuższy
      czas. Wyrzuciłam wszystko do kosza, bo się po prostu nie nadawało do użytku. Nie
      oczekiwałam żadnych prezentów - podobnie jak Ty. Nie rozumiem takich darczyńców.
      Gdyby mnie nie było stać na prezent, to wolałabym dać jedną parę nowych
      skarpetek za 5 zł niż worek szmat. A znajoma mamy jak przyjechała ponownie i
      zobaczyła wózek mojego dziecka wytrzeszczyła oczy: ooo, jaki mają wózek, o jaki
      mały wystrojony! Nigdy biedy nie klepaliśmy, wózek jak wózek - kosztował ok
      tysiąc zł., dziecko ubrane w zwykłe ciuchy, bez szaleństw, ale nowe, więc nie
      wiem co sobie wyobrażała. Tym bardziej, że zna się z moja mama od liceum i
      widują się kilka razy w roku, więc wiedziała, że oboje pracujemy i stać nas było
      na utrzymanie dziecka. Przynajmniej się zreflektowała, że gafę popełniła i przy
      kolejnej wizycie dała mi nowy komplet - czapeczka, szalik, rękawiczki.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja