madame_zuzu
01.11.08, 11:39
…nie zagląda się w zęby. Tak mówi stare porzekadło. Jednak czy zawsze musimy się cieszyć i wychwalać wątpliwe prezenty? Chyba każdy z nas dostał kiedyś prezent, który był mocno nietrafiony, wątpliwej jakości, czy nawet obrażający nas. Piszę to, ponieważ mam taką sytuację. Zacznę może od początku.
Kiedy bratowa mego ślubnego dowiedziała się, że jestem w ciąży i że będzie to chłopak, popadła w zachwyt i szał zakupowy ubranek dla dziecka. Mówiłam , prosiłam, żeby nie kupowała nic, a jeśli już tak bardzo chce, to jakiś DROBNY prezencik. Nie posłuchała. Mówiła, że dla niej to sama przyjemność, że „ nie ma problemu”. Co miesiąc słyszałam o zatrważającej ilości ciuszków jakie gromadzi. Urodziło się dziecko no i dostałam paczkę. Wielką 12 kilową pakę ubranek.
Niemalże z wypiekami na twarzy otwierałam tę pakę, bo strasznie ciekawa byłam co ona tam nakupowała, że to aż 12 kilo waży. Pierwsze co mnie uderzyło, to zapach. Specyficzny zapach jaki panuje w sklepach z tanią odzieżą. Zaczęłam przeglądać ubranka i z każdym ubrankiem czułam coraz większy niesmak i przykrość. Wszystkie rzeczy były z ciuchlandu. Były na nich ceny. Nie to, że mam coś do ciuchlandów- sama często łażę i kupuję, ale, to co ukazało się moim oczom było ponad moje oczekiwania. Kiedy ja idę do takiego sklepu, to wybieram rzeczy ładne, nie zniszczone, wyglądające jak nowe. Tutaj zobaczyłam stertę bodziaków i nie tylko, które wyglądały jakby nosiło je całe przedszkole w dodatku przez 3 lata. Miałam wrażenie, że brała co popadnie z zamkniętymi oczami. Ja bym się wstydziła takie zniszczone ubranka do czerwonego krzyża oddać, nie mówiąc już o kimś znajomym.
Wśród tych ciuszków były też ciuszki od kogoś – nie z ciuchlandu, poznałam po tym, że nie miały metek i były brudne

( te z ciuchlandów mimo kiepskiej jakości i zapachu są jednak w czymś tam prane.) Zdezelowane rajstopki z dziurami od pięt aż po tyłek. Zabił mnie jednak bodziak, który był, że tak powiem obsrany. Wyraźne ślady ( i zapachowe również) po kupie. Te ubranka również wyglądały jakby były wydane z wielodzietnej rodziny, gdzie każde dziecko musiało „swoje” w nich wychodzić. Sporo ubranek było dziewczęcych- o ile dziewczynka w ubranku z samochodzikiem wygląda dobrze, o tyle chłopak w koszulce z barbie już nie koniecznie. Bałam się zaglądać głębiej w paczkę. Było mi przykro. Wolałabym jakby nic nie wysyłała, niż dostać TAKI prezent. Strasznie lubię szwagierkę, ale po tej paczkowej wpadce nie wiem co mam myśleć. Wyprałam wszystkie ciuszki, wyprasowałam, spakowałam w torbę i nie wiem co z nimi dalej zrobić. Wrzucić w kontener Czerwonego Krzyża, ( trochę mi głupio takie zciaprane szmatki tam wrzucać) wystawić pod śmietnik, czy co? ( bo nie mam gdzie tego składować).
Doceniam chęci i serce mojej szwagierki, podziękowałam jej szczerze za prezent, jednak nie miałam odwagi moralnej skomentować go. Najgorsze jest to, że ona dalej kupuje i już mi zapowiedziała kolejną przesyłkę na Święta

Kurcze no… Kochana jest dziewczyna z niej, ale…. To jedno „ale” Grzecznie odmawiam, ale nigdy nie podaję prawdziwego powodu, bo nie chcę jej zranić. Czy po prostu nic nie mówić i z kolejną paczką, (jeśli sytuacja będzie analogiczna do poprzedniej) zrobić to samo co z poprzednią? Sama nie wiem. Doradźcie coś. Czy ja może przesadzam i wyolbrzymiam problem?
No to się wygadałam