dzisiejszy-tylko-nick
03.11.08, 10:43
Na wejściu przepraszam, że dziś anonimowo, ale to taka sprawa, że same zobaczycie - lepiej bez identyfikacji...
Sytuacja jest taka - mąż, 2 dzieci (2lata i 4msc), rodziny z obu stron oddalone o 150km, na miejscu sami. Mąż pracuje, ja też, chwilowo na macierzyńskim.
Dużo było wątków o teściowych i ja w sumie zawsze się cieszyłam, że moja taka niewtrącająca się. Aż do dnia kiedy zrozumiałam, że genralnie dlatego, że rodzina męża ma nas w dooopie głębokiej i przypomina sobie tylko wtedy kiedy trzeba.
Ostatnia sytuacja jednak mnie przerosła i nie wiem, jak reagować, zarówno wobec rodziny męża jak i samego M.
Starsza miała urodziny, 2 latka. I nic - ani telefnu, ani smsa, ani nawet wiadomości na gg, ani teściówka ani wujkowie. Zero, nul. O przyjazdach, prezentach ofkors nie ma mowy (ale nie o te prezenty biega, dla jasności). Dobrze, że mała jeszcze za mała, żeby skojarzyć. Dla porównania - moi rodzice byli, są starsi, schorowani, mama tydziń po wyjściu ze szpitala po operacji - dobrze, że tacy są.
Teściowa narzeka,że rzadko przyjezdzamy, a tam nawet spac gdzie nie ma, bo na pojedynczym łóżku w 4 się nie zmieścimy, a pokój za mały i łóżeczko nie wejdzoe turystyczne. Bracia męża pamiętają wtedy, kiedy chcą bilety do kina, albo kasę - przychodzą w zasadzie bez zapowiedzi, życzą sobie jedzenie. To ja pamiętam o wszystkich imieninach i urodzinach z tamtej strony, bez absolutnie żadnej zwrotki z ich strony.
Mąż uważa, że sprawy nie ma, że przesadzam, że jestem przewrażliwona, a mi się już po prostu po ludzku nie chce. I co zrobić? Tymczasem mam plan, żeby tam nie dzwonić, nie jeździć i czekać na reakcję - w sensie kiedy sie kapną, że coś nie gra. I chcę się zaprzeć, że święta sami zrobimy (ja zrobię, mąż z tych mało wydajnych w domu) - jakie argumenty dla małża i co z tamtymi?
Sorry, wiem, że chaotycznie, ale mam głębokie poczucie bycia pryszczem na d.., a to nimiłe.