Taka oto sytuacja...

06.11.08, 12:43
Wczoraj widzialam taka oto scenke w parku:
Chlopak na spacerze z goldenem. Pies bez smyczy i bez kaganca biegal sobie radosnie.
Matka z dzieckiem ok 3-4 letnim szla za reke. Pies biegne w ich strone z radosna mina, a matka na ten widok zlapala swoje dziecko za fraki i rzucila nim na trawnik. I od razu mowie, ze nie jest to przesada. Normalnie nim rzucila.
Co myslicie o tym zajsciu? Ze chlopak powinien trzymac psa na smyczy to wiadomo, ale czy reakcja matki nie byla troche przesadzona?
    • margotka28 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:46
      a dlaczego ta matka rzuciła dzieckiem na trawnik?
    • doral2 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:47
      nie wiem po co rzuciła dzieciaka na trawnik?? psu na pożarcie??
      ja bym dziecko złapała na ręce i odwróciła się tyłem do psa...
      ludzie są nieobliczalni uncertain
    • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:47
      Z tym rzucaniem to przesada, ale powinna wziąć dziecko na ręke, a chłopaka opier.... na czym świat stoi i postraszyć strażą miejscą. Wkurzają mnie takie durne typki, co ze zwierzęciem bez smyczy i kagańca łażą.
      • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:48
        Odrzucila go na trawnik, kiedy zobaczyla ze pies sie do nich zbliza. Typka opierniczylam ja, bo mamuska zbierala oszolomione dziecko z trawnika.
        • gryzelda71 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:50
          Mając taka matkę to już psa nie potrzeba,żeby dziecku krzywdę zrobić.
    • ib_k Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:48
      Jeżeli miała wcześniejsze kontakty z takimi "radosnymi" bestiami to reakcja nie była przesadzona.
      Sama sztywnieję gdy widzę takie psy w pobliżu, dlatego reakcję rozumiem i mam gaz pieprzowy dla lepszego samopoczucia.
    • lola211 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:48
      Ludzie to maja nasrane w glowach.
    • sanna.i Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:52
      Goldena tobym się raczej nie przestraszyła. Odruchu rzucania dziecka na trawnik
      też nie pojmuję. Ale niepokój, gdy zbliża się pies bez kagańca rozumiem. W
      naszym parku zdarzają się tacy, którzy puszczają bez kagańca duże obronne psy. I
      weź takiemu zwróć uwagę - jeszcze ciebie i dziecko poszczuje...Można jedynie
      odejść kawałek i dzwonić po straż miejską.
      • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:55
        Pomijajac to, ze psina nie wygladala absolutnie groznie ( mial ten goldenowski usmiech na pyskusmile), nie rozumiem, dlaczego rzucila tym chlopcem... Gdyby to byl jakis amstaff zabojca czy inny niewychowany pies, rzucil by sie zapewne na dziecko lezace na trawniku wlasnie...
        • phantomka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:59
          Zachowanie zle chociazby biorac pod uwage ew. reakcje psa. Psy nie
          lubia takich gwaltownych posuniec, wiec matka generalnie przegielasmile
        • arcus.caelestis Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:21
          Kurcze nóż mi się w kieszeni otwiera normalnie jak czytam takie opinie.
          Pomijając fakt ze matka opisana w wątku ma ewidentnie nierówno pod kopułką, fakt
          bezsporny i jak to już ktoś ładnie ujął pies żaden niestraszny mamusia wystarczy.
          Nóż mi się otworzył na komentarz o amstaffach i tym ze golden krzywdy nie zrobi.
          No to mnie zlinczuj bo goldenów normalnie nienawidzę. Trafiają do ludzi
          kompletnie nieodpowiedzialnych, którzy wypaczają im charakter. I nie mów że pysk
          ma delikatny bo to aporter - zęby też ma i małemu dziecku spokojnie załatwi 16
          szwów na głowie - osobiście znam taki przypadek.
          Każdy pies powinien być trzymany na smyczy, a jak puszczany luzem to tylko w
          kagańcu. No chyba ze właściciel wywiezie go na spacer na łąki albo do lasku ale
          tam to z kolei prawo łowieckie i leśniczy może takiego odstrzelić.
        • petto Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:55
          hellious co ty wypisujesz, matka rzuciła dziecko na trawnilk? a co
          na trawniku jest bezpieczniej? ale głupoty gadasz.
          • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:56
            petto napisała:

            > hellious co ty wypisujesz, matka rzuciła dziecko na trawnilk? a co
            > na trawniku jest bezpieczniej? ale głupoty gadasz.

            Przecierz to nie ja rzucilam tym dzieckiem, wiec nie pytaj mnie, czy wedlug tej matki, na trawniku jest bezpieczniej. Ja tylko poisalam sytuacje, jakiej bylam swiadkiem...
    • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 12:58
      juz kiedys pisalam o tym, ze matki z dziecmi uciekaja nawet przed
      malymi pieskami na smyczy co jest przesada, ale zeby o trwanik
      dzieckiem rzucac... i kto tu stanowi wieksze zagrozenie dla dziecka?
      pies czy jego matka...
      • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:04
        Kretynka.
        Na bank nigdy psa nie miała.
        Juz widze jak golden rzuca się na dzieci..

        A co do psa na smyczy czy bez,to gdzie te psy sie mają wybiegac niby???Maja ze
        smyczą biegac czy jak?Bo jakas nerwowa mamusia ma nasrane w głowie i boi sie ze
        BESTIA zje jej dzidziusia?tongue_out
        • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:07
          ja niestety mojej psicy ze smyczy spuscic nie moge. co prawda jest
          bardzo lagodna do ludzi a za dziecmi wrecz przepadasmile w moje roczne
          dziecko jest wpatrzona, jak w obrazek. niestety, rzuca sie na inne
          psy i jest w stosunku do nich agresywna. wiec do konca swego zywota
          bedzie prowadzana na smyczy.
        • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:07
          To już problem właściciela, gdzie jego pies ma biegać. Niech wyjedzie za miasto, do lasu, tam gdzie nie ma ludzi i sobie biega ile chce, a nie pańcia z psem wychodzi, więc wszyscy ludzie mają w strachu spacerować, bo piesek biega. Pies to zwierzę i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba.
          • mamaemmy w jakim lesie????? 06.11.08, 13:11
            w lesie to tym bardziej pies ma byc na smyczy.
            Wg mnie park jest własnie po to aby pies sie wybiegał,no może amstaffa to bym
            nie pusciła,ale goldena???Psa,który jest najlepszym terapeuta dla
            dzieci,psa,który nie ma w sobie ani grama agresji??
          • lola211 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:11
            Pies t
            > o zwierzę i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba.

            Ja tam przeciwko biegajacym luzem psom nic nie mam.Parki sa duze i
            wcale nie trzeba jechac za miasto.Jest miejsce i dla ludzi dla psow.
            • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:14
              lola211 napisała:

              > Pies t
              > > o zwierzę i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba.
              >
              > Ja tam przeciwko biegajacym luzem psom nic nie mam.Parki sa duze i
              > wcale nie trzeba jechac za miasto.Jest miejsce i dla ludzi dla psow.
              >

              W duzych miastach to moze i parki duze sa. W moim miescie parkiem nazywa sie zagajnik z drzew i kilka lawek pomiedzy dwoma ulicami.
            • sanna.i Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:27
              A co jeśli pies podbiega/zaczepia dzieci lub dorosłych? Ludzie mają prawo
              takiego kontaktu sobie nie życzyć,bo nie lubią/boją się/nie mają ochoty.
              • lola211 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:50
                Kazdy zna swojego psa.Moj nie zaczepia i nie podbiega, natomiast sam
                jest ciagle zaczepiany.
                • sanna.i Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:55
                  Ale autorka wątku wyraźnie napisała,że pies podbiegł do matki z
                  dzieckiem.Fajnie, że twój nie podbiega, ale chyba za wszystkie psy i ich
                  właścicieli nie ręczysz? Stąd takie a nie inne przepisy.
          • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:12
            no tak. moj mieszaniec z jamnikiem to grozny, niczym niedzwiedz
            grizzlibig_grin takiego to nawet na smyczy trzeba sie bac i z odleglosci
            10 metrow spieprzac, gdzie pieprz rosnie.
            • mamaemmy ok,mieszaniec -rozumiem 06.11.08, 13:13
              ale po to sie kupuje rasowe psy,aby wiedziec na co je stac,jaki mają charakter i
              usposobienie.
              A w lesie absolutnie psa nie powinno sie puszczac bez smyczy
              • iwoniaw No tak, w lesie absolutnie nie, bo przecież 06.11.08, 13:17
                oprócz przepisów chroniących dzikie zwierzęta jest jeszcze opcja "leśniczy w
                majestacie prawa zastrzeli Azorka". W mieście to co innego - przepisy chroniące
                ludzi nie są poparte prawem do strzelania przez tychże ludzi do wałęsających się
                psów, więc przepisy można olać.

                Widać, co na niektórych działa, widać...
                • mamaemmy Re: No tak, w lesie absolutnie nie, bo przecież 06.11.08, 13:19
                  nawet o lesniczym,ktory zastrzeli Azorka nie pomyslałam smile
                  Ale w lesie nie wolno psa puszczac
                  • iwoniaw Re: No tak, w lesie absolutnie nie, bo przecież 06.11.08, 13:22
                    Tak samo "nie wolno" w mieście, przynajmniej moim.
                  • demonii.larua Re: No tak, w lesie absolutnie nie, bo przecież 06.11.08, 13:55
                    > Ale w lesie nie wolno psa puszczac
                    Ani w parku NIE WOLNO.
            • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:16
              to jamniki nie szczekają, nie gryzą i nie mają zębów? No chybaże nie masz nic przeciwko żeby mu kopa sprzedać gdy zbliża się do kogoś.
              • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:18
                moj nie gryzie, ale go ze smyczy nie spuszczamsmile i nawet do nikogo
                sie nie zbliza bo i po co? a dawno temu jeden taki kopnal moja 10
                letnia pudlice tylko dlatego, bo przechodzilam z nia obok. wiec jak
                sie zdziwila ta osoba, gdy spuscilam jej wpie...na ulicybig_grin
                • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:20
                  mam nadzieje ze wpie...spusciłas tej osobie co kopneła psa?
                  Bo ja bym nie odpusciła
                  • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:21
                    oczywiscie, ze ta osoba dostala i to porzadniesmileD ja zacieta cholera
                    jestemsmile
                    • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:24
                      czyli poniżyłaś się jeszcze bardziej niż ona, żałosne...
                      • deodyma Re: ale to nie byla zadna ona, tylko on:) 06.11.08, 13:37
                        to facet kopnal mojego psasmile wiec to facet oberwal ode mniesmile
                        • mamaemmy Re: ale to nie byla zadna ona, tylko on:) 06.11.08, 13:41
                          w jaja bym go kopnęła tongue_out
                    • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:24
                      deodyma napisała:

                      > oczywiscie, ze ta osoba dostala i to porzadniesmileD ja zacieta cholera
                      > jestemsmile
                      no i brawo,wpie...łabym równo,nawet jakby to nie był mój pies.
              • azile.oli Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:43
                Otóż to.Pies to pies,nie ważne,czy mały,czy duży,ale potencjalnie
                niebezpieczny.Mój sąsiad ma małego,rudego kundelka,który jest
                postrachem całej ulicy i niejednego już capnął.Sąsiad go nie zamyka
                pies zwiewa,ale teraz cały czas jest w kagańcu,a mimo to potrafi
                ludzi pogonić,taki ma już wredny charakter.Ja mam z kolei wilczycę
                tak łagodnego charakteru,że głaszczą ją przez otwory w ogrodzeniu
                wszystkie okoliczne dzieci.Pies jest na własnym terenie,więc czynią
                to niejako na swoją odpowiedzialność.Tak więc nie można sądzić po
                pozorach.Mały psiaczek jest ewidentnym bandytą,a ogromny owczarek
                niemiecki-maskotką,której nigdy jednak nie wyprowadzam bez smyczy
                czy kagańca z szacunku dla tych,którzy psów się boją,ja też zreszta
                do nich należę.Zresztą wobec własnego psa też stosuję zasadę
                ograniczonego zaufania.Nigdy nikogo nie ugryzła,ale zawsze może być
                kiedyś ten pierwszy raz,bo może pojawić się jakiś bodziec,który
                wywoła niewłaściwą reakcję.Są specjalne tereny,gdzie pies może się
                wybiegać,ale na pewno nie jest to park.Czasem ludzie reagują
                niewspółmiernie do zagrożenia i już samo to może wywołać agresję
                psa.Mój syn jako małe dziecko został przez psa pogryziony,i później
                reagował panika nawet na pudelka na smyczy po przeciwnej stronie
                ulicy.W ramach terapii kupiłam szczeniaka tej samej rasy,jakiej był
                pies-agresor.Pomogło.
          • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:12
            Chyba nie znasz realiow, w takiej okolicy to pies moze we wnyki si
            ezlapac albo zostac zastrzelony przez lesniczego!
          • gazetowe_konto_z_debetem Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:28
            taleksander napisała:

            > To już problem właściciela, gdzie jego pies ma biegać. Niech
            wyjedzie za miasto
            > , do lasu, tam gdzie nie ma ludzi i sobie biega ile chce, a nie
            pańcia z psem w
            > ychodzi, więc wszyscy ludzie mają w strachu spacerować, bo piesek
            biega. Pies t
            > o zwierzę i nigdy nie wiadomo co mu strzeli do łba.


            Masz absolutną rację. Ja mam gdzie wyprowadzać i puszczać ze smyczy
            moją bokserkę. Boksery to łagodne i przyjazne psy, uwielbiają
            dzieci. Ale nigdy nie puszczam jej luzem tam gdzie są ludzie, lub
            nieznajome psy bez smyczy.
            Co do wożenia psów w miejsca gdzie mogłyby się wybiegać - codziennie
            widuję ludzi przywożących psy, tam gdzie z moim chodzę.
        • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:08
          mamaemmy napisała:

          > Kretynka.
          > Na bank nigdy psa nie miała.
          > Juz widze jak golden rzuca się na dzieci..
          >
          > A co do psa na smyczy czy bez,to gdzie te psy sie mają wybiegac niby???Maja ze
          > smyczą biegac czy jak?Bo jakas nerwowa mamusia ma nasrane w głowie i boi sie ze
          > BESTIA zje jej dzidziusia?tongue_out

          Bestia bestii nie rowna. To byl park miejski, i chocby to byl York, powinien byc na smyczy, bez dyskusji. Takie sa zasady wchodzenia doparku ze zwierzetami, co moze sobie kazdy przeczytac przy wejsciu do parku. Pies wybiegac sie moze w lesie, nie w parku miejskim.
          • lola211 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:12
            Pies wybiegac sie moze w
            > lesie, nie w parku miejskim.

            A gdzie ty masz las w miescie?

            Nie popadajmy w paranoje.
            • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:16
              lola211 napisała:

              > Pies wybiegac sie moze w
              > > lesie, nie w parku miejskim.
              >
              > A gdzie ty masz las w miescie?
              >
              > Nie popadajmy w paranoje.

              Nie mieszkam w metropolii, lasow u nas pod dostatkiem na okolosmile I nie mowie bynajmniej o gluszy gdzie wnykow jak mrowkowsmile
          • deodyma Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:14
            nie. w lesie tym bardziej pies wybiegac sie nie moze. nie tak dawno
            slyszalam wlasnie o tym , jak lesniczy zastrzelil pieska ktorego to
            wlasciciel spuscil ze smyczy, by ten sie wybiegal...
        • iwoniaw Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:13
          pytanie

          > A co do psa na smyczy czy bez,to gdzie te psy sie mają wybiegac niby???Maja ze
          > smyczą biegac czy jak?

          zadają sobie PO sprawieniu sobie psa, a nie przed. I "nasrane w głowie", jak się
          raczyłaś wyrazić, mają raczej ludzie decydujący się na zwierzę nie mając na to
          warunków niż ci, którzy w przestrzeni publicznej chcieliby poruszać się nie
          będąc obszczekiwani/ obskakiwani przez psiny/ obśliniani i ogólnie narażani na
          kontakt z kundlem, co to "się tylko bawi".
          • mamaemmy Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:17
            czyli wg ciebie wychodzi na to ze psa moze miec tylko osoba majaca
            kilkuhektarowy ogród,gdzie moze sobie psa puszczac tak?
            Czyli w zasadzie większosc osób jakie znam nie powinno miec psa tak?

            A uwierz mi,KAZDY pies musi sie wybiegac.Masz psa?
            • taleksander Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:20
              tak, właśnie tak jest. Jak nie masz warunków, nie powinnaś mieć psa. Prawo powinno ściśle określać jakiego psa można trzymać w bloku, jakiego w domu jednorodzinnym itd.
              • mamaemmy Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:23
                ja nie mam warunków i NIE MAM PSA,jesli o to chodzi.
                Ale wg Twojej teorii NIKT kto nie ma kilkuhektarowego ogrodu psa nie powinien
                miec?Domek z ogrodem nie wystarczy,bo pies sie ma WYBIEGAC-myslisz ze wystarczy
                mu podwórko??
                • taleksander Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:26
                  jak ktoś ma ogródek, to niech sobie kupi Yorka albo ratlerka, im wystarczy nawet duży pokój do wybiegania. Głupotą jest trzymanie w bloku psa wielkości konia smile
                  • mamaemmy Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:30
                    taleksander napisała:
                    Głupotą jest trzymanie w bloku psa wielkości konia
                    > smile


                    no z tym sie zgadzam,jak najbardziej
                  • heca7 Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 15:01
                    Yorka to terier i nie wystarczy jej duży pokój do wybiegania.
                • iwoniaw Są rasy typowo "pokojowe" 06.11.08, 13:27
                  - pekińczyki np. - i tylko takiego typu psy hodowane w mieście, zwłaszcza w
                  małych mieszkaniach, nie budzą mojego współczucia i podejrzenia, że właściciel
                  ma coś nie tak z głową.

                  Hodowanie w bloku psów, które potrzebują przestrzeni i _długich_ spacerów jest
                  cechą tych samych "miłośników zwierzątek", którzy za akt dobroci serca i
                  normalne zachowanie uważają rzucanie na trawnik spleśniałych resztek jedzenia
                  "dla ptaszków". Ludzie pozbawieni wyobraźni i rozumu, ot co.
              • lola211 Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:54
                Racja.Zastosujmy tez te zasady do posiadania dzieci- nie kazdy
                powinien je miec, a juz zwlaszcza w bloku, gdzie przeszkadzaja innym
                i uprzykszaja zycie.Chcesz miec dzieci- wypad za miasto, do lesniej
                głuszy.
                • taleksander Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:58
                  Zastosujmy te zasady do ciebie, bo może ktoś nie życzy sobie abyś przebywała z innymi ludźmi, może powinnaś żyć gdzies w dziczy, bo warunków do trzymania cię tu nie ma.
            • iwoniaw Re: Kretynkami, mamoemmy, to są pańcie, które 06.11.08, 13:21
              > czyli wg ciebie wychodzi na to ze psa moze miec tylko osoba majaca
              > kilkuhektarowy ogród,gdzie moze sobie psa puszczac tak?

              A czy wg ciebie krowę może mieć tylko osoba, która ma oborę i pastwisko? I
              miałabyś coś przeciw, gdybym to miłe zwierzątko hodowała w Twojej kamienicy
              wypasając (no i kupę przecież też zwierzę musi robić, nie?) na pobliskich
              trawnikach? I uważałabyś, że to normalne, bo w końcu w moim pokoju by ryczała i
              wcale nie byłoby głośniej słychać niż wycia psów pozostawianych samych w domu
              przez sąsiadów? Tak?

              > A uwierz mi,KAZDY pies musi sie wybiegac.

              Doskonale o tym wiem.

              > Masz psa?

              I właśnie dlatego obecnie nie mam psa, bo mieszkam w środku dużego miasta.
        • e_r_i_n Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:24
          mamaemmy napisała:

          > Kretynka.
          > Na bank nigdy psa nie miała.
          > Juz widze jak golden rzuca się na dzieci..

          Pies to jest pies. Obowiązku posiadania psa czy też znania się na
          rasach i ich cechach charakterystycznych chyba nie ma?

          > A co do psa na smyczy czy bez,to gdzie te psy sie mają wybiegac
          > niby???Maja ze smyczą biegac czy jak?Bo jakas nerwowa mamusia ma
          > nasrane w głowie i boi sie ze BESTIA zje jej dzidziusia?tongue_out

          Przepisy są jasne - psy mają być na smyczy i w kagańcu (jeśli są
          groźne). Na wybieganie to się psa bierze do lasu/na jakąś podmiejską
          łąkę, a nie do parku, gdzie są ludzie na rowerach, rolkach,
          biegające i krzyczące dzieci. Pies, nawet łagodny, w takiej sytuacji
          może mieć gwałtowne reakcje.

          A reakcję podszytą lękiem, gdy pies się zbliża do dziecka zrozumiesz
          być może dopiero wtedy, gdy Twoje dziecko nie będzie w stanie się
          uspokoić z histerii wywołanej przez biegnącego w jego kierunku z
          jednoznacznymi zamiarami wilczura z zębami na wierzchu.

          Żeby nie było - pewnie, że reakcja typu 'rzucenie dziecka na
          trawnik' idiotyczna. Ale za psa bez smyczy i kaganca, ktory biegnie
          w kierunku ludzi (jesli idzie przy nodze pana i sie go slucha -
          daruje) tez opieprzam. I w nosie mam, co sobie ktoś pomyśli. Dla
          mnie spokój mojego dziecka jest najwazniejszy.
          • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:29
            ale o czym piszesz.
            Ja miałam baardzo bojazliwe dziecko,jesli chodzi o psy i rottweilera w
            rodzinie,wiec taką reakcje znam.
            Ale nie ucze dziecka takiego panicznego zachowania na widok psa.
            Moje dziecko ma teraz 4 lata i nie boi sie psów,nie ucieka przed nimi ,ale ma
            dystans i pierwsza nie podejdzie do psa.
            Za to ja podchodziłam całe moje 30letnie prawie zycie do kazdego psa.NIGDY w
            zyciu żaden pies mnie nie ugryzł,nawet taki,który był niby grozny.
            Strasznie smieszyli mnie ludzie którzy bali sie psów-czesto dorosli ludzie.Przez
            takie mamusie jak tamta,przez takie histeryczne zachowanie.
            • iwoniaw Oj, nie przez mamusie... 06.11.08, 13:37
              > Strasznie smieszyli mnie ludzie którzy bali sie psów-czesto dorosli ludzie.Prze
              > z
              > takie mamusie jak tamta,przez takie histeryczne zachowanie.

              Widzisz, ja sama nigdy nie bałam się psów, jako dziecko mieszkałam na wsi, sama
              tam miewałam psy i w ogóle do głowy by mi nie przyszło, by się na widok psa
              histerycznie zachowywać czy np. uciekać w panice. No i kiedyś, gdy znienacka
              rzucił się na mnie - idącą spokojnie ulicą - malutki kundelek z jazgotem, ani mi
              w głowie była ucieczka. No a jak mnie capnął, to juz było za późno. Nie, nie był
              to amstaff, nie straciłam nogi, niewielkie w sumie ugryzienie zagoiło się w
              przeciągu paru dni. Ale jakoś nie mam zrozumienia dla ludzi, których "strasznie
              śmieszyło" moje nerwowe wzdrygnięcie się na samo szczeknięcie psa jeszcze przez
              dłuższy czas.
              • mamaemmy Re: Oj, nie przez mamusie... 06.11.08, 13:40
                no masz racje,ale większosc tych ludzi,o których pisałam(pisałam o konkretnyc
                znanych mi osobach)-nigdy nie była zaatakowana przez psa,uwierz mi.

                Co do kundli-ja w większosci miałam kundelki,ale jednak jestem za kupowaniem
                psów rasowych,bo zna sie ich usposobienie,a kundlem to nigdy nie wiadomo..
            • e_r_i_n Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:41
              O tym pisze, co doświadczyłam.
              Ja się psów nie boję. Ja podchodzę do nich respektem - swojego, już
              nieżyjącego psa, traktowałam tak, jak należy traktować każdego - że
              to tylko zwierzę i owszem, nie ma sięco bać, ale pewnym rekacji być
              nie można. Moje dziecko z naszym psem robiło wszystko, na co miało
              ochotę (oczywiście w granicach dbałości o tegoż psa) i sie psow nie
              bało w ogóle. Do czasu, az, jak juz napisalam, w jego kierunku
              zaczał zbiegac ze schodów z wscieklym warczeniem gigantyczny
              wilczur - jak sie okazalo, postrach calego osiedla, z ktorym non
              stop jest problem. A wlasciciel ma w nosie smycze, kagance i
              pilnowanie.
              I od tego czasu moje dziecko na psa biegnacego w jego kierunku
              reaguje strachem. Za to psy w ogole uwielbia, interesuje sie nimi i
              czesto ma ochote poglaskac i podejsc - zawsze przed tym pytajac
              wlasciciela, czy moze.

              A strach przed psami może miec rozne podloza. Mnie smiesza, a raczej
              przerazaja, ludzie, ktorzy tego nie rozumieja.
            • weronikarb Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:56
              Wiesz co chyba niewiesz co piszesz Mamoemmy
              Ja jestem "psiara" uwielbiam poprostu - jednak niemam warunków -
              neimam psa

              Acha moj brat podchodzil do psow bez strachu - do czasu az owczarek
              podhalański ugryzł go, na szczescie nie trafi na kości i mial tylko
              dlon przebita na wylot - zamiast zmiazdzonej. Tez "bardzo lagodny"

              Od kiedy mnie przegonil "lagodny" wiluczur przez park - dzwonie na
              policje widzac spacerujacego psa bez kaganca i smyczy

              Pies to zwierze i takie tez ma instynkty

              Nieraz nawet czlowiek sie im poddaje - a co dpoiero zwierze
              • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:59
                no widzisz,ja juz pisałam,ze NIE MAM PSA bo nie mam warunków teraz.
                A co do owczarka podhalańskiego-akurat ja bym go za łagodnego nie uważała i ręki
                bym nie wyciagnęła smile
            • sir.vimes Wielu ludzi rozumuje jak ty 06.11.08, 16:06
              że jak ich nie ugryzł to nie ugryzie

              np:
              właściciele praskiej psinki
              polskalokalna.pl/news/10-miesieczne-dziecko-pogryzione-przez-psa,1095666
              dziadkowie i ich spokojny piesek:
              fakty.interia.pl/polska/news/mazowieckie-zmarlo-dziecko-pogryzione-przez-psa,1057820
              właściciele ogródkasmile
              wroclaw.naszemiasto.pl/inne/specjalna_artykul/40803.html
              właściciel pieska z okienka:
              www.lubelska.policja.gov.pl/index.php?action=news&action_id=2581
              pan co kupił obrożę ale na smycz nie starczyło:
              www.se.pl/wydarzenia/kraj/pies-pogryzl-dziecko_71774.html
              i właściciele pieska , który skakał:
              ostrow.naszemiasto.pl/wydarzenia/839750.html
              oczywiście , to nie koniec wyliczanki. Ludzie , którzy uważają, że nie ugryzie i
              śmieszy ich czyjś lęk i brak zaufania do obcego psa nie powinni mieć psów, nie
              powinni mieć nawet chomików.
              • mamaemmy Re: Wielu ludzi rozumuje jak ty 06.11.08, 17:14
                a wskaż mi gdzie ja napisałam,ze zaden mnie nie ugryzie smile?
                Napisałam,ze nigdy mnie nie ugryzł żaden,bo to prawda.A dystans mam smile
          • angazetka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:37
            > Przepisy są jasne - psy mają być na smyczy i w kagańcu (jeśli są
            > groźne).

            Przepis ten dotyczy tylko kilku(nastu?) ras psów. Cała reszta może
            biegać jak chce i gdzie chce, na odpowiedzialność właściciela.
            • iwoniaw Nic podobnego 06.11.08, 13:39
              przepisy w tej kwestii są w gestii gminy i zapewniam, że są takie, gdzie nawet
              pekińczyk ma być w kagańcu oraz na smyczy albo nie znajdować się w przestrzeni
              publicznej.
            • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:40
              i to jest głupie. Ktoś powinien zrobić w końcu z tym porządek. Tylko, że w Polsce prawo chroni przestępców, a nie porządnych obywateli i zwierzęta a nie ludzi. Ot, taki kraj głupi...
        • lanka3 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:12
          mamaemmy, nie spodziewalam sie, ze jestes tak glupia
          • mamaemmy lanka3 06.11.08, 18:46
            jak brakuje już argumentów to taki najlepszy,cosmile?
            Na wysokim poziomie,świadczący o niebywałej elokwencji smile
            Myslę,ze na dodatek charakteryzujacy wysoki poziom wykształcenia ...

            Trafiłam ?
    • majmajka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:01
      Gupia jakas. Porabana. Mogla rownie dobrze rzucic dzieckiem w psa.
      Biedne dziecko....
      • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:02
        majmajka napisała:

        > Gupia jakas. Porabana. Mogla rownie dobrze rzucic dzieckiem w psa.
        > Biedne dziecko....

        W sumie to faktycznie, moze ona nie dziecko bronila, tylko siebie?
        • seniorita_24 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:19
          Rzuciła mu dziecko na pożarcie, to pewne smile) Śmieszą mnie takie przewrażliwione
          osoby, które dostają histerii na widok psa. Ok, rozumiem, że mogą mieć traumę na
          widok pita czy wielkiego jak cielę zwierza, ale bez przesady.
          • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:30
            dla mnie to jest jasne o oczywiste jelsi pies bieg luzno bez kaganca
            to znaczy ze to lagodna bestia jest i mozna wymiziac Psa agresora
            nikt nie spuszcza ze smyczy. Ja sama mam na stanie: 2 psy i zero
            smyczy w domu.
            • arcus.caelestis Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:36
              Dla mnie z kolei jest oczywiste, że jeśli właściciel nie ma dość wyobraźni to
              trzeba mu uświadomić zagrożenia. Najlepiej przy pomocy straży miejskiej. W moim
              mieście za coś takiego grozi mandat od 200 do 500 zł.
              • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:39
                dobrze ze w moim miescie nie ma takich ludzi bez wyobrazni i
                niezdolnych do zycia w spoleczenstwie co straz wzywaja bo psiak bez
                smyczy lata!
                • arcus.caelestis Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:46
                  jakbyś parę razy odwoziła swojego psa na "ostry dyżur" do lecznicy z ranami
                  szarpanymi to by ci przeszło. Jestem właścicielką psa rasy powszechnie uważanej
                  za groźną - przez jakiś czas zajmowałam się szkoleniem psów przewodników dla
                  osób ociemniałych, oraz psów do dogoterapii. Jako właściciel psa powinnaś zdawać
                  sobie sprawę że każdy pies posiada instynkt i nigdy nie wiesz do końca co pies
                  uzna za zagrożenie. Psy które poszarpały mojego to były standardowo łagodne
                  pieski puszczane luzem: bo przecież nigdy nikogo i to łagodna rasa i tym podobne
                  pierdoły.
                • arcus.caelestis Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:53
                  77madzik napisała:

                  > dobrze ze w moim miescie nie ma takich ludzi bez wyobrazni i
                  > niezdolnych do zycia w spoleczenstwie co straz wzywaja bo psiak bez
                  > smyczy lata!
                  Niezdolna do życia w społeczeństwie jest jednostka która narusza reguły
                  ustalone przez społeczeństwo.
                  Obowiązek prowadzenia psa na smyczy lub w kagańcu ustalony został z uwagi na
                  zdarzające się wypadki pogryzień a więc dla ochrony społeczeństwa przed
                  nieodpowiedzialnymi jednostkami - pozbawionymi wyobraźni właścicielami psów.
            • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:38
              chwalisz się swoim brakiem odpowiedzialności????
              • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:42
                Dlaczego odpowiedzialnosci? Biore pelna odpowedzialność za swoje
                psiaki! Moje psy nigdy nikogo nie ugryzly nawet nie slyszlaam by
                warczaly...bo nie taka ich natura! Znam je b. dobrze i nawet proby
                wyjecia oka znosza bez mrukniecia
                • taleksander Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:44
                  Gdy w gazecie pisano o psach, które kogoś tam pogryzły, to za każdym razem właściciel mówił to co Ty teraz.
                  • mamaemmy Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:48
                    taleksander napisała:

                    > Gdy w gazecie pisano o psach, które kogoś tam pogryzły, to za każdym razem właś
                    > ciciel mówił to co Ty teraz.

                    a pamietasz jakiej rasy były te psy?
                    Bo ja pamietam,przewaznie to były psy z tych ras grozniejszych(a wg własciciela
                    łagodne),albo psy chore.

                    Ale pies to nie człowiek,ani kot-nie jest fałszywy-WIDAC jak ma złe zamiary.Nie
                    znam psa,który przymila sie,usmiecha,macha ogonem i nagle upieprzy ci ze zloscia
                    palec u nogi smile Za to ludzi poznałam takich wiele tongue_out
                    • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:31
                      mamaemmy napisała:
                      >
                      > Ale pies to nie człowiek,ani kot-nie jest fałszywy-WIDAC jak ma złe zamiary.Nie
                      > znam psa,który przymila sie,usmiecha,macha ogonem i nagle upieprzy ci ze zlosci
                      > a
                      > palec u nogi smile Za to ludzi poznałam takich wiele tongue_out
                      >
                      >
                      Hehe, no to faktsmile
            • angazetka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:40
              > Psa agresora nikt nie spuszcza ze smyczy.

              Odważne założenie, niestety.
            • e_r_i_n Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:48
              Pewnie łagodnym zwierzaczkiem dla wlasciciela bywa tez amstaff,
              szczegolnie nieszkolony. Paru takich bylo - co to zostalo
              zagryzionych przez swojego, kochane psiuncia, bo do lodowki podeszlo.
              Pies to jest pies. I nie ma psow, ktore na pewno, nigdy i w zadnych
              okolicznosciach nie ugryza. Poza tym nie tylko o ugryzienie chodzi -
              niektorzy ludzie moga sobie nie zyczyc jakiegokolwiek kontaktu z
              psem, w tym bycia np. przez niego obwachiwanym.
              Matkom sie nakazuje myslec o tym, ze ich dziecko moze komus
              przeszkadzac swoim gadaniem. A pies - toc to takie cudne stworzonko.
      • mearulezz :):):):) 06.11.08, 13:11
        własnie!!!!

        mogla walnac dzieciakem w psasmile
        a to by sie wlasciciel zdziwiłsmile
        .............i pies....smile
        • 77madzik Re: :):):):) 06.11.08, 13:16
          a moze to dziecko mialo sluzyc jako frisbie? babka chciala zobaczyc
          czy sie nadaje a pies nie przeszkolony byl i chlopak zjobki
          dostal wink))
    • annasi23 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:14
      No niezbyt mądre zachowanie tej mamy. Dziecko pewnie przestraszyło się bardziej
      mamy, niż psa.
      Ale do pewnego stopnia ją rozumiem. Lubię psy, ale właściciele nie powinni
      pozwalać swoim zwierzętom biegać po innych ludziach. Golden nie powinien nic
      zrobić (chociaż nigdy nic nie wiadomo), ale często widuję młodych panów z
      jakimiś amstaffami albo pitbullami wielkości mojego dziecka, brrrrr. Takich to
      norrrmalnie się boję, od razu widzę oczami wyobraźni, jak się wgryzają mojemu
      dziecku w twarz.

      A z trochę innej beczki, to wczoraj wjechałam wózkiem w psie kupsko leżące na
      środku chodnika. No do jasnej cholery, to już nie zależy od rasy psa!
      Czy w waszej okolicy też tak trzeba uważać pod nogi? Gdzie my żyjemy!
      • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:18
        eeee anusia nie przesadzaj jak sie w g. przypadkiem wdepnie to
        znaczy ze szczescie cie spotka, tu sie cieszyc trzeba!!
        • amoreska Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:22
          77madzik napisała:

          > jak sie w g. przypadkiem wdepnie to
          > znaczy ze szczescie cie spotka, tu sie cieszyc trzeba!!

          Tak, zwłaszcza jak to szczęście śmierdzi jeszcze trzy dni i pozbyć się smrodu trudno...
          • 77madzik Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:25
            3 dni! a szlyszalas ze pewne rzeczy trzeba czyscić i myc??
            • amoreska Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:32
              Naprawdę?

              A tak poważnie z tymi 3 dniami to taki żart.
            • sanna.i Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:33
              A ty słyszałaś,że po swoich psach trzeba sprzątać?
              • phantomka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:41
                Z tymi "lagodnymi" rasami to bym nie przesadzala. Pies jest taki,
                jak go wychowal wlasciciel, tutaj rasa ma drugorzedna role. Ja np.
                zostalam dwa razy w zyciu ugryziona, raz prze rotweilera z mojej
                winy, bo nadstawilam mu buzie podczas, gdy on smacznie spal. A drugi
                raz prze ratlerka (nie wiem, czy dobrze napisalam nazwe rasy) Niby
                maly, ale cholerstwo w lydke uzarlo.
        • annasi23 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 22:06
          > eeee anusia nie przesadzaj jak sie w g. przypadkiem wdepnie to
          > znaczy ze szczescie cie spotka, tu sie cieszyc trzeba!!

          No to życzę ci duuużo szczęścia. Codziennie.
      • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:43
        annasi23 napisała:


        >
        > A z trochę innej beczki, to wczoraj wjechałam wózkiem w psie kupsko leżące na
        > środku chodnika. No do jasnej cholery, to już nie zależy od rasy psa!
        > Czy w waszej okolicy też tak trzeba uważać pod nogi? Gdzie my żyjemy!

        Moje dziecko wczoraj wdeplo w takie kupsko, a pozniej chcialo na rece i upieprzylo mi cale spodnie tym goownemuncertain
        • to.ja.kas Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 14:06
          Pokaż mi miejscowość w Polsce gdzie psie gówna nie leżą na
          trawnikach i chodnikach i włascicieli psów którzy piszą, że oni to
          NIE sprzataja po swoich pupilach. Bo na forum każdy pisze, ze
          sprzata a gówna psie pewnie spadaja z nieba w takim badz razie. No
          ale pies musi kupe walnąć a Ty nie musisz w nia wdeptywac uncertain

          Kiedys wracałam z moim kotem od weterynarza przez park. Kot był na
          rekkach i na smyczy dodatkowo zawiniety był w koc. I zostałam
          ugryziona przez owczarka niemieckiego który koniecznie chciał wg
          słow włascicielki powąchac kota. Przy okazji skaczac na mnie
          rozerwał mi pazurami kurtkę. Mało tego pani włascicielka darła
          sie "kto to słyszał by z kotem chodzic przez park gdzie psy
          biegają". Sorry ale ja czasem mam wrazenie, ze milosc do zwierzat
          powoduje wygładzanie fal mózgowych uncertain
          • sanna.i Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 14:33
            Ale to nie ma nic wspólnego z miłością do zwierząt.Człowiek ze zrytym mózgiem
            pozostanie człowiekiem ze zrytym mózgiem i nawet 5 psów tego nie zmieni.
            Pytanie:co ty zrobiłaś kiedy ugryzł cię ten pies? Puściłaś babie płazem,czy
            zrobiłaś co trzeba?
            • to.ja.kas Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 14:57
              Skończyło się skierowaniem sprawy do kolegium (wtedy jeszcze coś
              takiego funkcjonowało) i mandatem oraz zwrotem za zniszczoną odzież.

              A tym co sądzą, ze ich pies to NIGDY W ZYCIU nikomu nie zrobi
              krzywdy daje swoją historie pod rozwage. Ona o swoim psie mówiła
              dokładnie tak samo "on NIGDY WCZESNIEJ I to OKAZ ŁAGODNOSCI
              wszelkiej któremu mozna oko wyjąć było...do tej pory"
    • kawka74 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 13:59
      matka na ten widok zlapala swoje dziecko za fraki i rzucila nim na tr
      > awnik. I od razu mowie, ze nie jest to przesada. Normalnie nim rzucila.

      A nie zawołała 'aport'?
      Zastanawiam się, jaki cel chciała owa mamunia osiągnąć, bo to dla mnie znacznie
      ciekawszy temat, niż wałkowane pięćset razy psy na/bez smyczy w parkach/lasach, itp.
      • hellious Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:34
        kawka74 napisała:

        > matka na ten widok zlapala swoje dziecko za fraki i rzucila nim na tr
        > > awnik. I od razu mowie, ze nie jest to przesada. Normalnie nim rzucila.
        >
        > A nie zawołała 'aport'?
        > Zastanawiam się, jaki cel chciała owa mamunia osiągnąć, bo to dla mnie znacznie
        > ciekawszy temat, niż wałkowane pięćset razy psy na/bez smyczy w parkach/lasach,
        > itp.

        Szczerze mowiac, liczylam na to, ze nie psy beda walkowanetongue_out
    • zebra12 A wczoraj pies pogryzł dziecko 06.11.08, 14:06
      Szedł facet z wielkim psem bez smyczy. Obok przechodził chłopiec, może 5 lat. I
      ten pies go chapnął za rękę. A ten facet.... opieprzył chłopca, że chodzi blisko
      psa....
      • to.ja.kas Re: A wczoraj pies pogryzł dziecko 06.11.08, 15:02
        No własnie...w moncu zawsze za to, ze pies pogryzie winny jest
        człowiek...ten pogryziony wg niektórych.

        A w takiej Szwecji są bloki gdzie psa NIE WOLNO posiadac i koniec. I
        da sie zyc. Ba, tam NIE WOLNO puszczac psów bez smyczy nawet w
        kagańcu i psy są prowadzane na smyczy a biegaja na wybiegach TYLKO.
        Parki służą ludziom i nawet kup nie ma na trawnikach. A u mojej mamy
        w Olsztynie wybieg dla psów swieci pustkami za to ganiaja w
        najlepsze po parku obsrywajac trawniki tak, ze człowiekowi na pawia
        sie zbiera....ale nie pawiuje bo w koncu nie mozna zanieczyszczac
        trawników uncertain
    • gacusia1 Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 15:51
      Golden Retriver to rasa niesamowicie przyjazna wlasnie dzieciom.
      Pies biegl z nieklamana radoscia do dziecka. Matka pewnie nauczona
      jakimis wczesniejszymi doswiadczeniami zareagowala dosc gwaltownie.
      Wlasciciel psa,obojetnie czy jest lagodny czy nie,powinien trzymac
      go na smyczy jesli spaceruje po parku.
    • denea Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:17
      Nie przyszło Wam do głowy, że matka może po prostu przeraźliwie boi
      się psów ?
      Pewnie, że to, co zrobiła, było głupie, ale przypuszczam, że do
      logiki i rozsądku kobiecie było daleko uncertain
    • moofka Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:41
      odkad wyczytalam ze w reykaviku nie wolno trzymac psow nie opuszcza mnie mysl o
      emigracji big_grin
      jedynie temperatury mnie powstrzymuja
      to jest dopiero cywilizacja big_grin
      idziesz ulica i nic cie nie obszczeka, w zadne gowno nie wejdziesz
      • agatar-m Re: Taka oto sytuacja... 06.11.08, 16:49
        matka może przesadziła, ale moim zdaniem powinien trzymac na smyczy
        i tyle... tez mielismy do niedawna psa, boksera i bardzo duzo osób
        nie wiedziało,że to łagodne jak barany psy, duzo bało sie naszego 35
        kg okruszka. tym bardziej gdzie były dzieci, miał smycz i kaganiec.
        na terenach przeznaczonyh dla psów biegał luzem, z tyże tam byli
        sami "psiarze" wiec szafa grała.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja