nec_nec
13.11.08, 13:45
dzisiaj moja matka (nie mieszkamy razem, tzn. w tym samym mieście,
ale na szczescie w osobnych mieszkaniach), stwierdziła, ze papierosy
są złe i żeby je wyrzuciła z torebki..Od razu mnie tknęło - skąd wie
co mam w torbie??? powiedziała, ze jak byłam wczoraj to mi
przeszukała torebkę i kieszenie, bo ona ma do tego prawo! zatkało
mnie...powiedziałam, ze absolutnie się na to nie zgadzam i że nie ma
do tego prawa..Zaczęła sie szyderczo śmiać, ze własnie, ze ma prawo
i będzie to robić, tak samo jak przeczytała mój pamietnik sprzed
paru lat. Bylo to rano, a nadal jestem wściekła. Przyjeżdza do nas
czasem po południu popilnowac wnuczki, jak mamy gdzieś wyjść -
domyśłam sie, iż także moje prywatne rzeczy są przestrząśniete. Jak
to przerwać, nie życze sobei takich rzeczy, ale ją to
grzeje..oczywiście teraz np. moge ostentacyjnie zostawić kurtkę i
torbę w samochodzie przed jej domem - jak przyjedzemy, ale nie mamy
nikogo do dziecka wieczorami, a ta ograniczona ćwoczka tego nie
rozumie..jak jej to przetłumaczyć??!! w życiu nie przyszło by mi do
głowy, zeby przeszukiwać czyjeść rzeczy - matki/ojca/siostry itd - a
nuż cos sie znajdzie..normalnie zaraz mnie coś trafi