mathiola
14.11.08, 14:01
Jestem przerażona. Mój syn dostał do domu czytankę, żeby się oswoić
z pierwszymi tekstami do czytania. Prosty tekst typu "to mama to
tata a to mama taty". Siadamy, on zaczyna czytać. Sylabizując
dwusylabowe wyrazy. Niby nic, tylko, że jeszcze niedawno sam czytał
sobie książki. A teraz sylabizuje i zacina się. Pytam dlaczego,
odpowiada: bo tak czytamy w zerówce.
Teraz przychodzi do mnie i mówi, żebym mu napisała
słowo "instrukcja". Mówię, żeby sam sobie napisał, a on na to, że
nie wie, jak napisać J, bo w zerówce jeszcze nie przerabiali.
Szczęka mi opadła, bo jeszcze niedawno potrafił.
Za to wysłuchałam dzisiaj od pani, że są z Patrykiem trudności, bo
nie umie wycinać nożyczkami (no, nie umie - ćwiczymy i ja i
terapeutka, ale nadal nie umie). Bo nie koncentruje się na
zadaniach. Bo bardzo krzywo rysuje szlaczki. No krzywo, ćwiczę z nim
rękę i terapeutka też ćwiczy... Płakać mi się chce, wiecie?
Bo mój syn potrafi narysować szczegółową mapę świata, nanosząc nań
trasy wypraw wielkich podróżników, zna historię starożytnych
cywilizacji i potrafi zbudować z byle czego układ słoneczny, ale nie
potrafi narysować zajebanych szlaczków. I jest postrzegany jako ten,
który ma "tyły". Nawet mi pani zaproponowała zajęcia wyrównawcze dla
niego.
Będę płakać.
Co ja mam z nim zrobić?