Szkoła ogłupia (?)

14.11.08, 14:01
Jestem przerażona. Mój syn dostał do domu czytankę, żeby się oswoić
z pierwszymi tekstami do czytania. Prosty tekst typu "to mama to
tata a to mama taty". Siadamy, on zaczyna czytać. Sylabizując
dwusylabowe wyrazy. Niby nic, tylko, że jeszcze niedawno sam czytał
sobie książki. A teraz sylabizuje i zacina się. Pytam dlaczego,
odpowiada: bo tak czytamy w zerówce.
Teraz przychodzi do mnie i mówi, żebym mu napisała
słowo "instrukcja". Mówię, żeby sam sobie napisał, a on na to, że
nie wie, jak napisać J, bo w zerówce jeszcze nie przerabiali.
Szczęka mi opadła, bo jeszcze niedawno potrafił.
Za to wysłuchałam dzisiaj od pani, że są z Patrykiem trudności, bo
nie umie wycinać nożyczkami (no, nie umie - ćwiczymy i ja i
terapeutka, ale nadal nie umie). Bo nie koncentruje się na
zadaniach. Bo bardzo krzywo rysuje szlaczki. No krzywo, ćwiczę z nim
rękę i terapeutka też ćwiczy... Płakać mi się chce, wiecie?
Bo mój syn potrafi narysować szczegółową mapę świata, nanosząc nań
trasy wypraw wielkich podróżników, zna historię starożytnych
cywilizacji i potrafi zbudować z byle czego układ słoneczny, ale nie
potrafi narysować zajebanych szlaczków. I jest postrzegany jako ten,
który ma "tyły". Nawet mi pani zaproponowała zajęcia wyrównawcze dla
niego.
Będę płakać.
Co ja mam z nim zrobić?
    • iwoniaw Mathiola, witamy w szkole :-/ 14.11.08, 14:10
      Teraz na własnej skórze się przekonasz, że to jest system dla posłusznych
      dziewczynek potrafiących kolorować pod linijkę i umiejących odwzorować
      najgłupszą definicję niekoniecznie ze zrozumieniem ;-(

      Jako matka masz obowiązek podtrzymywać to, co w dziecku dobre, chronić przed
      dołowaniem i czekać na liceum - tam się wykaże, jeśli go wcześniej mimo wielu
      prób nie udoopią. Czego (wykazania się oczywiście) życzę serdecznie. Płaczę z
      Tobą, choć do szkoły moim jeszcze trochę brakuje.
    • ib_k Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:23
      mathiola napisała:
      > Co ja mam z nim zrobić?

      Myślę że to pytanie retoryczne, a jeżeli nie to źle postawione. Wiesz dobrze, że powinno brzmieć "co z NIĄ zrobić"

    • przeciwcialo Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:26
      Ja tam sie nie przejmuje krzywymi literkami i szlaczkami. Córki tez
      nigdy nie piliłam do kaligrafii- miała pisac na tyle czytelnie aby
      sie odczytala i ona i nauczyciel.
      Zajęcia wyrównawcze to zadna ujma tylko dodatkowe ćwiczenia. Jemu
      akurat pisanie nie idzie a inne dzieci nie mają pojęcia o wielkich
      wodzach. Teraz bedze sporo wycinania- ida świeta zacznijcie robic
      ozdoby. I nie płacz, pzrynajmniej przy nim.
      Jednostki wybitne rzadko pięknie pisały wink
      • berecik7 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:31
        Jest kilka wyjść.

        Porozmawiać z panią o tzw. motywacji pozytywnej.

        Zmienić szkołę na bardziej przyjazną.

        Pocieszyć się, że te wszystkie kujonki od szlaczków zasilą w
        przyszłości szeregi urzędasów zarabiających po 1500 zł, a Twoj syn
        prędzej czy póxniej zrobi karierę, bo kreatywność zawsze jest w
        cenie, jak nie tu, to w Londynie smile))
    • jowita771 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:34
      Pani jest matoł, jeśli nie potrafi podejść do dzieci indywidualnie. Zawsze
      myślałam, że szlaczki są po to, żeby wyćwiczyć rękę, żeby potem narysować np.
      właśnie mapę świata, a okazuje się, że szlaczki są celem samym w sobie.
      Kretynizm jak dla mnie.
    • agao_72 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:41
      pamiętam swoją 2 za czytanie w 1 klasie. odmówiłam czytania głupot,
      bo czytałam już płynnie i książki, a nie czytanki. no i byłam
      podejrzewana o opóźnienie - także z powodu nieumiejętnosć
      szlaczkowania pięknego.

      moja Mama - nauczycielka, poszła do tzw. pani. zwróciła uwagę na mój
      wiek - miałam 6 lat wtedy i zaproponowała, żeby pani mi kazała
      gazetę przeczytać, albo opisać dzień. do końca podstawówki miałam
      problemy, bo konsekwentnie odmawiałam kucia na pamięć. uczyłam się
      matematyki, chemii i fizyki oraz historii sztuki - z podręczników
      licealnych (w klasach VI-VIII). a fizyczka wolała definicje z
      książki. groziło mi w związku z tym powtarzanie klasy.

      w końcu zaliczyłam materiał przed komisją składającą się z
      nauczycielek fizyki ze szkoły, dyrekcji, Mamy (fizyczki). fizyczka
      ucząca inne klasy stwierdziła, że moja wiedza wykracza poza porogram
      szkoły podstawowej. moja nauczycielka miała kwaśną minę. dyrekcja
      była zmieszana. Mama - zadowolona, najśmieszniejsze jest to, ze ona
      mnie nie uczyła, tylko czasami, jak nie dawałam sobie rady z
      matematyką to mi pomagała.

      skończyłam fizykę. podstawówka była dla mnie najgorszym koszmarem.
    • mathiola Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:45
      Wszystko pięknie ślicznie, dziewczyny, ale jak tu nie płakać? Ja to
      wszystko wiem, ale: po 1. widze że on już teraz zaczyna równać w
      dół. Po 2. boję się, że znielubi szkołę, bo jak lubić coś, w czym
      jest się najgorszym? Po 3. trzeba mieć dużą siłę, żeby podtrzymac
      dzieciaka na duchu, kiedy jest wiecznie gnębiony.... Czy ja ją mam?
      Ja sprawić, żeby nie zniechęcił się do tzw. nauki szkolnej? I co ja
      mam mu mówić? Żeby się nie przejmował szlaczkami? Przecież musi się
      przejmować, żeby robić jakieś postępy. A w przyszłości, w szkole, co
      mam mu mówić? Że pani jest matoł i nie ma racji? Przecież nie
      mogę....
      • sir.vimes Bo szkoła nie jest do lubienia 14.11.08, 14:55
        tępot, które udają nauczycielki (nie wyobrażam sobie prawdziwej nauczycielki z
        takim głupim podejściem) tylko do rozwijania życia towarzyskiego na przerwach i
        na świetlicy. Lekcje odrabiać należy, uczyć się programu i nie brać tego do
        siebie. Wyjaśnij to synowi;PP

        A dobra nauczycielka to wisienka na torcie - na pewno kiedyś taką spotka.

        IMO nie musi być dobry w szlaczkach. przecież go przez szlaczki nie obleją. Ta
        sytuacja to dobra wprawka dla ciebie i dla niego przed tym co będzie później -
        wkuwaniem dyrdymałów do testów gdy prawdziwa nauka i prawdziwie ciekawe
        informacje to tylko na kółkach zainteresowań;P

      • demonii.larua Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:43
        > Żeby się nie przejmował szlaczkami?
        No tak właśnie, jeśli pisać potrafi, to szlaczki ku wprawie owszem, ale nie jako
        sens edukacji smile
        Raczej pogadaj z nauczycielką - jeśli Twój czyta płynnie sam, to niech to robi,
        bo z jakiego niby powodu ma czytać jak te dzieci, które się dopiero uczą czytać?
        Bo co? Bo będzie im źle z powodu tego, że akurat Twój syn czyta lepiej? Niech
        dzieciaki równają w górę smile
        Co do szkoły... ruletka. Jeśli nauczyciel matoł za przeproszeniem to dzieć sam
        zauważy, uwierz mi smile To taki surwiwal normalnie big_grin
    • ka_ag Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:48
      Może zostanie podróżnikiem i przynajmniej będzie miał coś z życia, zamiast
      rysować te zajebane szlaczki smile
      Straszne to, że dzieciaki są przez mądre panie ze szkoły wsadzane w jakieś
      głupie schematy, zamiast rozwijać indywidualne zainteresowania... Nikt nie
      widzi, że dziecko jest inteligentne, tylko te szlaczki są ważne.
      Nic nie masz z nim robić, masz mądre cudowne dziecko. Z panią bym tylko
      porozmawiała starając się jej wytłumaczyć, że na szlaczkach edukacja się nie
      kończy. Choć znając poziom niektórych pań nauczycielek..............
    • malila Szkoła nie jest dla Einsteinów 14.11.08, 14:48
      Jest dla przeciętnie uzdolnionych. Ma produkować szarą masę, która
      ma być jak najbardziej wydajna. Szkół z prawdziwego zdarzenia nie
      jest, niestety, przesadnie dużo. Nawet jesli są chęci i umiejętność
      dostrzegania talentów wśród dzieci zamiast bezmyślnego realizowania
      programu nauczania, to te chęci rozbijają się o liczbę uczniów w
      klasie.
      Mathiola, może to Ci coś pomoże:
      www.sp107.wroclaw.pl/dokumenty/uzdolnienia/UZ,2008,11,02,2.doc
    • sir.vimes nie wysyłać na zadne wyrównawcze 14.11.08, 14:48
      nie wiem o co chodzi z nożyczkami - ale to z pewnością się wyjaśni i wycinanie
      opanuje.

      Nie pozwól robić z dziecka matoła - idź , pogadaj z panią, wskaż palcem co
      dziecko umie i że niekiedy dużo więcej niż trzeba!

      Co to za nauczyciele "odtąd - dotąd", skąd się takie podejście bierze???? Takie
      umniejszanie dziecka rzeczywiście moze ogłupiać.

      Szlaczki??? O rany, najwyżej nie będzie potrafił rysować szlaczków. Jak rozumiem
      - pisać umie. A szlaczki do pisania są przygotowaniem a nie sztuką samą w sobie.
      Wnioskuję z twojego postu, że coś co ma sens rysuje i wcale nie krzywo - może
      zamiast szlaczków niech się więc cyrylicy uczy? I to jest poważna porada - znam
      chłopca, którego tak uczono bo idei szlaczków nie rozumiał.
    • clio_1 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 14:56
      Naiwnie myślałam, że w szkole takich problemów nie ma i że nauczycielki
      podchodzą do dzieci chociaż trochę indywidualnie... Może pogadaj z tą
      nauczycielką albo z dyrektorką? Powiedz, co syn umie: że płynnie czyta, że pisze
      i że pieprzone szlaczki nie są mu do szczęścia potrzebne smile Ja bym na zajęcia
      wyrównawcze nie puściła. Po co? żeby równał jeszcze bardziej do dołu?
    • margotka28 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 15:04
      No niestety Mathiola nie mam dobrych wieści. W szkole należy
      bezmyślnie wykonywać polecenia nauczycieli w ramach realizowania
      durnego programu nauczania. Jeśli trafisz na mądrą nauczycielkę, to
      ona wychwyci talent syna i da mu spokój ze szlaczkami. Jeśli nie -
      syn zniechęci się do nauki. Pewnie przejdzie mu w liceum. A może
      zawsze będzie z niechęcią uczęszczał do szkoły.
      • kali_pso Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:45
        w ramach realizowania
        durnego programu nauczania.


        A dlaczego uważasz, że jest durny? I który konkretnie?
        I czy durny jest tak ogólnie, czy jakieś fragmenty?winkP
    • spacey1 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 15:10
      Zgadzam się ze wszystkim, co napisano przede mną. Chcę jednak coś dodać - wiedza
      i zdolności twojego dziecka są na pewno ponadprzeciętne. To jest coś, z czego
      można być dumnym, ale to jest także swego rodzaju problem. Wiadomo, że dzieci
      wybitnie zdolne, czy genialne wymagają innego prowadzenia, innego podejścia.
      Może powinnaś się nad tym zastanowić i rozważyć inną ścieżkę edukacji dla
      swojego dziecka? Oczywiście, od pań nauczycielek trzeba wymagać, ale może się
      okazać, że indywidualne podejście będzie jednak potrzebne i to nie w ramach
      normalnej edukacji.
      • dlania Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 15:14
        Moja znajoma pierwszoklasitka podeszła z zadaniem domowym do pani i
        zapytała, dlaczego została w nim na czerwono skreślona forma "wziąć"
        i poprawiona na "wziąść". Pani odpowiedziała: "Drogie dziecko, bo
        wziąć to se możesz mówić, ale pisze sie wziąść".
        I już.
        Wniosek: szkoła nie jest od uczenia.
        • ka_ag Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 15:20
          dlania napisała:

          > Moja znajoma pierwszoklasitka podeszła z zadaniem domowym do pani i
          > zapytała, dlaczego została w nim na czerwono skreślona forma "wziąć"
          > i poprawiona na "wziąść". Pani odpowiedziała: "Drogie dziecko, bo
          > wziąć to se możesz mówić, ale pisze sie wziąść".
          > I już.
          > Wniosek: szkoła nie jest od uczenia.


          No i jak tu nie kochać nauczycielek...
          Tak jak patrzę wstecz, to z moich licealnych znajomych zostali nauczycielami ci,
          co ledwo przędli w szkole, albo nie dali rady na porządnych studiach... Nie chcę
          generalizować, ale to niestety smutna prawda...
          • kali_pso Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:49
            Nie chcę
            generalizować, ale to niestety smutna prawda...


            Prawdą jest co najwyżej to, że miałaś niewyuczalnych
            kolegów/koleżanki w liceum, którzy później zostali nieudolnymi
            nauczycielami. Ale to nie jest generalizacja, więc się zdecydujwink
            Moje doświadczenia są zupełnie inne- z klasy licealnej
            nauczycielkami są cztery osoby( w tym pisząca ten post) i jakos
            żadna nie była tłumokiem a studia pokończyły dzienne, nawet po kilka
            kierunków.
          • przeciwcialo Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:52
            Z licealnek klasy mam kilka nauczycielek- geografke z doktoratem,
            anglistke z doktoratem, polonistke i germanistke i nauczycielke
            nauczania poczatkowego. Wszystkie były swietnymi uczennicami.
          • asia_i_p Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 17:08
            Jak nie chcesz generalizować to nie generalizuj. Sorry, ale mam
            naprawdę dość obrywania za wszystkie idiotki wykonujące mój zawód w
            ramach odpowiedzialności zbiorowej.
        • sir.vimes ech, też ostatnio miałam takie przygody 14.11.08, 16:45
          i temat mnie rozjusza totalnie.

          dlaczego została w nim na czerwono skreślona forma "wziąć"
          > i poprawiona na "wziąść". Pani odpowiedziała: "Drogie dziecko, bo
          > wziąć to se możesz mówić, ale pisze sie wziąść".
          > I już.
        • azile.oli Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 19:05
          Żeby Wam poprawić humor,opowiem historyjkę,która wydarzyła się 30
          lat temu.W kącie klasy stało akwarium.Ja i moja przyjaciółka
          zaczęłyśmy rozmawiać na temat hodowli rybek i nagle ona wypaliła,że
          ma w domu dwa"akwariumy",ja jej na to,że mówi się"akwaria''.Nie dała
          się przekonać,więc wpadłam na pomysł,aby pójść do pani.Żyby
          całkowicie pognębić koleżankę nie podałam pani obu form,a tylko
          wzskazałam na akwarium i zapytałam,jak będzie brzmiała liczba
          mnoga.Na to pani: ''No,jak to,akwariumy'' i poszła.Koleżanka w
          śmiech ,a ja ja w łeb.Tak oto zostałam polonistką.Przykro mi
          tylko,że przez 30 lat niewiele się zmieniło.
          • lee_a Re: Szkoła ogłupia (?) 15.11.08, 10:55
            to ja kiedyś w wypracowaniu napisałam "ukamienować" a polonistka mi
            poprawila na "ukamieniować". Przytachałam jej wielki słownik języka
            polskiego do szkoły, ale do dziś jej to pamiętam. A jak mojej
            koleżance inna poprawiła "bród rzeki" na "brud rzeki" to już
            straciłam w ogóle zaufanie do nauczycieli.
    • butelnia Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 15:20
      Wszyscy wiemy jak jest w polskiej szkolesad,ale moge Ci napisać jak
      jest w Szkocji.Dzieci sa chwalone non stop i za wszystko,co czasami
      jest irytujące,bo wiesz,że dziecko robi coś nie tak,jak powinno,a
      oni chwalą.Idziesz na zebranie dowiedzieć się o problemach,nie ma
      szans,dziecko jest cały czas chwalone.Potem szkołę kończą prawdziwe
      matołki i nie myślą nawet o dalszej edukacji,ale w Primary radzili
      sobie 'świetnie'.Mój syn ma kolegę,ktory bardzo odstaje od reszty
      klasy,praktycznie nic nie potrafi.Wczoraj był u nas w domu,więc
      podstępniesmile spytałam go czy mama była zadowolona z wyników po
      zebraniu.Odpowiedział mi,że mama była baardzo zadowolona.szok.
      Już pisalam w innym wątku,że wyniki w szkole,niczego nie gwarantują
      w dorosłym życiu.Mój mąż jest po zawodówce,a wszędzie świetnie sobie
      radzi,jest bardzo cenionym fachowcem i zarabia naprawdę duużo.Mąż
      mojej przyjaciólki,jest po studiach,ale to na niej spoczywa ciężar i
      zarabiania i prowadzenia domu.Trzymaj się,a jak nie dasz rady to
      wbijaj do Szkocji.smile
      • hanalui Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 19:23
        butelnia napisała:
        > Dzieci sa chwalone non stop i za wszystko,co czasami
        > jest irytujące,bo wiesz,że dziecko robi coś nie tak,jak powinno,a
        > oni chwalą.

        Cos nie tak to znaczy co? Krzywo maluje szlaczki? Czy nie umie
        dodawac ale za to pieknie maluje?

        > Idziesz na zebranie dowiedzieć się o problemach,nie ma
        > szans,dziecko jest cały czas chwalone.Potem szkołę kończą
        prawdziwe
        > matołki i nie myślą nawet o dalszej edukacji,ale w Primary radzili
        > sobie 'świetnie'.

        Czy lepiej jest wiec dostrzec w matolku to co robi dobrze i za to go
        chwalic, czy dolowac na kazdym kroku rzeczami ktore robi zle? BO
        widzisz w ten sposob dziecko jest zadowolone, szczesliwe i mama jest
        zadowolona z osiagniec dziecka.
        Co z tego ze w Polsce jest zdolne dziecko skoro nie potrafi glupich
        szlaczkow malowac i wycinac, przez to jest oceniane ponizej
        przecietnej i dolowane. Czy wiesz jak to zniecheca do nauki?
        To taki nowy system wychowawczy...w Polsce powoli tez juz
        popularny...chwalenie za male nawet osiagniecia, dostrzeganie
        dobrych rzczy ktore dziecko potrafi, a nie wytykanie tylko bledow i
        szukanie problemow na sile (jak szlaczki czy nozyczki)

        > Mój syn ma kolegę,ktory bardzo odstaje od reszty
        > klasy,praktycznie nic nie potrafi.Wczoraj był u nas w domu,więc
        > podstępniesmile spytałam go czy mama była zadowolona z wyników po
        > zebraniu.Odpowiedział mi,że mama była baardzo zadowolona.szok.

        A co bys ty zrobila na jej miejscu gdybys miala matolka? Rozumiem ze
        zalewalabys sie lzami, naciskala matolka do wiekszej nauki. I w
        sumie to jest tyle co bys mogla. Czasem przeciez niektorych rzeczy
        nie da sie przeskoczyc.

        > Już pisalam w innym wątku,że wyniki w szkole,niczego nie
        gwarantują
        > w dorosłym życiu.

        NO wlasnie...i ten matolek moze skonczyc jeszcze uniwerek bo i
        nauczyciele i mama w niego wierza, wspieraja i widza dobre rzeczy a
        to bardzo motywuje, a twoje dziecko niekoniecznie moze pkonczyc
        cokolwiek mimo ze w primary school bylo genialne. Czesto tak sie
        zdarza niestety ze z genialnych dzieci w podstawowkach wyrastaja
        zupelnie przecietni dorosli smile

        > Mój mąż jest po zawodówce,a wszędzie świetnie sobie
        > radzi,jest bardzo cenionym fachowcem i zarabia naprawdę duużo.

        Czyli skoro nie skonczyl studiow to byl matolkiem? Jakos nie bardzo
        rozumiem ta historie o tym dziecku matolku ...przeciez kiedys tez
        moze sobie swietnie radzic...jak twoj maz na przyklad choc szkol nie
        ma pokonczonych
    • zebra12 Przesadzacie 14.11.08, 15:21
      Moje dziecko też płynnie czytało w zerówce, ale jakoś się nie cofało. Czytała
      sobie w domu książki i odpuszczałam jej czytanie w domu tekstów typu: Ala ma
      kota. Skoro umie przeczytać książkę, to po co ma czytać takie rzeczy? W szkole
      naturalnie czytała jak trzeba, bez problemów. Szlaczki i kolorowanie zawsze było
      jej słabą stroną, choć uwielbia rysować...
      Ale robiła też szlaczki, trochę jej pomagałam, trochę siostra za nią rysowała.
      Ogólnie uznała, że szkoła to taka zabawa - łatwa i banalna. Teraz jest w II
      klasie. Wg testów czyta na poziomie III klasy gimnazjum! Ale i tak chętnie
      chodzi do szkoły i jest zadowolona. Pisze niestety brzydko, choć próbuje i stara
      się jak może.
      Nie wiem czemu Twój syn się "cofa". Ja tego u mojej nie zauważyłam. Wręcz
      przeciwnie. Panie od przedszkola prosiły ją o czytanie bajek dzieciom. Teraz
      czyta fragmenty lektur na lekcji. Poza tym pracuje z innymi dziećmi. A żeby się
      jeszcze cokolwiek rozwijać, chodzi na fortepian.
      A zajęcia wyrównawcze to nie ujma. A może udoskonali zaburzone funkcje:
      wycinanie, szlaczkowanie...
      Trzeba przez to przejść. W II klasie już się więcej uczą, a mnie kolorują i
      wycinają.
      • sir.vimes Czyli twoja córka była doceniana 14.11.08, 15:31
        a syn Mathioli jest upupiany (bo co z tego, że rysuje mapę jeśli nie umie
        szlaczka?). I to jest główna różnica.

        Powiedz mi w jakim celu dziecko rysujące MAPY miałoby się "douczać i wyrównywać"
        na specjalnych zajęciach dla mniej zdolnych (nie owijajmy w bawełnę)?
        • przeciwcialo Re: Czyli twoja córka była doceniana 14.11.08, 15:36
          To nie sa tylko zajęcia dla mniej zdolnych ale dla wszystkich dzieci
          które maja z czyms problem. Także po chorobie dziecko może chodzic
          aby nadrobic.
          • mathiola Re: Czyli twoja córka była doceniana 14.11.08, 15:50
            Oczywiście, że to nie ujma. Byłam już z tym u psycholog
            przedszkolnej (albo jak wolicie - psycholożki wink), która
            jednocześnie prowadzi takie zajęcia.
            Zrobiła wywiad z panią, ze mną, poczytała diagnozę syna w kierunku
            zaburzeń, które posiada, upewniła się że chodzi na terapię i
            stwierdziła, że na razie dałaby spokój z zajęciami wyrównawczymi.
            Zaproponowała, żeby dać Patrykowi jeszcze dwa - trzy miesiące na
            wdrożenie się w tryb nauki zerówkowej a potem zrobi mu ogólne
            badanie psychologiczne i oceni co z nim dalej począć smile
            Tylko że ja wymiękam, bo za każdym razem, kiedy go odbieram,
            wysłuchuję od jego pani, że dzisiaj znowu nie uważał, nie był
            skoncentrowany, nie potrafi trzymac nożyczek, nie rysuje po linii,
            krzywo pisze literki.... no w ogóle tragedia ogólna, nic mu nie
            wychodzi. I po całym tygodniu dzisiaj akurat mi się wylało.
            Ja wiem, że ona chce dobrze, że podkreśla to, nad czym trzeba
            popracować, ale widzę również, że syn coraz mniej chętnie chodzi do
            tej zerówki i - jak już mówiłam - widzę, że zaczyna równać do
            poziomu, jaki obowiązuje w zerówce.

            P.S. Zebro, cieszę się z postępów twojej córki, ale to, że "u ciebie
            tak nie było", nie znaczy, że u innych tak nie może być smile
            • zebra12 Widocznie trafiałam na nauczycielki z powołania 14.11.08, 18:08
              Mądre i doświadczone kobiety.
              Szkoda, ze zdarzają się też nauczyciele traktujący dzieci przedmiotowo. Walcz o
              syna. I życzę Ci powodzenia.
              Na pocieszenie Ci powiem, że dzieci wybitnie zdolne mają zwykle problemy w
              innych dziedzinach. Moja Jadzia nie umie się szybko ubrać, trzeba poprawiać jej
              kołnierzyk, wsadzić podkoszulek do spodni itp. A je godzinami... Ona żyje w
              innym świecie. Być może Twój syn też i dlatego nie uważa na lekcji. Moja do tego
              jest leworęczna...
            • turzyca Re: Czyli twoja córka była doceniana 14.11.08, 23:51
              Wiesz co? Jak ja chodzilam do przedszkola, to mialam dwie panie. Jedna pani
              uwazala mnie za straszna kretynke i powtarzala mojej mamie, ze trzeba bedzie sie
              za szkola specjalna rozejrzec. Bo szlaczki krzywo, rysunki niedokonczone (a ze
              rysowalam polowie stolika, to leniwa pani zza swojego biurka nie widziala) i w
              ogole nie umiem skupic uwagi i radykalnie odstaje poziomem od grupy, bo nie
              umiem odpowiedziec na proste pytania - faktycznie nie umialam skupic sie na
              fascynujacej nauce literki k jak kot i czytalam sobie z nudow czytanki z konca
              ksiazki, wiec zapytana nie wiedzialam, co sie dzieje i nie umialam odpowiedziec
              na najprostsze pytania. Druga pani byla zupelnie przeciwnego zdania i uwazala
              mnie za wybitnie uzdolnione dziecko, w zwiazku z czym dostawalam od niej ksiazki
              do czytania w trakcie, gdy reszta bedzie opanowywac literki. I inne zadania
              dostosowane do mojego rozwoju.
              Pani nr 1 miala racje o tyle, ze ja jestem dysgrafikiem, co zostalo wykryte 12
              lat pozniej i faktycznie, jesli chodzi o malowanie szlaczkow jestem kretynka.
              Absolutna kretynka. Linii prostej tez nie umiem narysowac. Ani w ogole niczego
              nie umiem narysowac. Poza tym nie umiem grac w pingponga. I co z tego? Mature
              zdalam z wyroznieniem, studia skonczylam "summa cum laude", pisze doktorat za
              granica.
              Moze pogadaj jeszcze raz z pania psycholog, niech wplynie na nauczycielke i
              niech Twoj syn dostaje zindywidualizowane zadania. Dlaczego nie moze dostac mapy
              do rysowania czy ksiazki do czytania? Dlaczego ma sylabizowac slowa, skoro
              potrafi plynnie czytac? Oczywiscie, ze Twoj syn NIE byl skoncentrowany, bo
              trudno byc skoncentrowanym na czyms duuuuzo ponizej naszego poziomu
              intelektualnego. Jedyna metoda to zglupienie, ale to przeciez nie ma sensu. Jak
              zacznie dostawac zadania dostosowane do swojego intelektu, to nagle sie z niego
              zrobi inne dziecko.
              Idz sie buntuj, nie ma co dziecka poswiecac.
    • gemmavera Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:00
      Szlaczki są po to, żeby dziecko umiało pisać literki - oczywiście
      nie drukowane, tylko takie "szkolne", pisane. Szlaczki nie są więc
      celem samym w sobie, jak tu ktoś raczył twierdzić.
      Wycinanie jest poniekąd związane ze szlaczkami, bo ćwiczy motorykę
      ręki.
      Dziecko po skończeniu zerówki powinno znać literki i mieć
      odpowiednią do wieku sprawność grafomotoryczną, żeby w szkole uczyć
      się pisania. Z tą sprawnością
      Twój syn najwyraźniej ma problemy. Dlatego nie rozumiem, dlaczego
      ewentualne zajęcia wyrównawcze stanowią problem...
      Oczywiście, że taka dysproporcja aż boli - z jednej strony dziecię
      rysuje superdokładne mapy świata i ma wiedzę jak encyklopedia, z
      drugiej ma kłopot z banalnym wydawałoby się szlaczkiem. Ale niestety
      często tak właśnie jest z genialnymi dziećmi - tu mają dużo, a znów
      gdzie indziej mają braki. Mają super wiedzę, ale mają problemy z
      koncentracją, funkcjonowaniem w grupie, ze sprawnością manualną.

      Tyle że moim zdaniem tu nie chodzi o równanie w dół, tylko
      wyrównanie tych braków, które, jakby nie patrzeć, istnieją.
      Oczywiście można się spierać, czy szlaczki są w życiu ważne, czy nie
      są - ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że szkoła ich wymaga. I
      koniec kropka. Albo to zaakceptujesz, albo będziesz musiała szukać
      alternatywy dla szkoły masowej.

      Mathiola, Twój syn z pewnością nie jest przeciętny, co niestety w
      naszym systemie szkolnictwa nie oznacza, że będzie traktowany
      inaczej. Moja córka też jest nieco inna, a nikt cholera nie chce jej
      traktować wyjątkowo - a w każdym razie inaczej, niż resztę
      dzieci. wink) I również uważam, że to zbrodnia wink)

      Owszem, można siąść i zapłakać nad tym, rzucając przekleństwa w
      stronę naszego szkolnictwa. Ale można też działać w myśl
      zasady "panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek" - robić swoje, rozwijać
      zainteresowania dziecka, a jednocześnie ćwiczyć z nim te nieszczęsne
      szlaczki i wycinanie. Wiadomo, że Mały nie musi robić łowickich
      wycinanek wink - no ale czasem wyciąć coś z papieru by mógł, nie?

      Aha, i ja bym nie zwalała wszystkiego na nauczycielkę. Dzieci są
      świetnymi obserwatorami, więc fakt, że Twój syn zaczął sylabizować
      nie musi oznaczać, że pani tak mu kazała. Wystarczy, że
      zaobserwował, jak czytają inne dzieci. Ale przecież umiejętność
      płynnego czytania mu od tego nie zaniknie, zgadza się?

      Moja córka jest w pierwszej klasie. I też miała problem ze
      szlaczkami. Do dzisiaj ma. smile Pisze, że pożal się Boże. Ołówek
      trzyma w taki sposób, że się dziwię, że jej nie wypada z dłoni. wink
      Ale jest w klasie integracyjnej, obniżoną sprawność grafomotoryczną
      ma wpisaną w papiery, więc nauczycielki mają więcej zrozumienia. tongue_out
      Oczywiście zachęcają, motywują itd., ale nikt na dziecku psów nie
      wiesza, że napisało brzydką cyfrę dwa (o matulu, jakie ona dwójki
      pisze! wink)).
      A ja, ponieważ pamiętam własne identyczne problemy, olewam sprawę
      totalnie. Czasem pro forma stawiam dziecię do pionu, jak widzę, że
      ewidentnie się nie stara.
      A co do wycinania, to moja córka też przez bardzo długi czas miała z
      tym problemy. Kupiłam nożyczki terapeutyczne i ćwiczyłam z nią.
      Spróbuj, może akurat Wam się przydadzą:
      www.nowaszkola.com.pl/sklep/product_info.php?cPath=12_34&products_id=2910

      • gemmavera Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:01
        O rany julek, ale duzo mi się napisało wink)
      • mathiola Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:09
        < Tyle że moim zdaniem tu nie chodzi o równanie w dół, tylko
        wyrównanie tych braków, które, jakby nie patrzeć, istnieją.
        Oczywiście można się spierać, czy szlaczki są w życiu ważne, czy nie
        są - ale niezaprzeczalnym faktem jest to, że szkoła ich wymaga. I
        koniec kropka. Albo to zaakceptujesz, albo będziesz musiała szukać
        alternatywy dla szkoły masowej.

        Ależ dlaczego Tobie przyszło do glowy, że ja uważam rysowanie
        szlaczków jako rownanie w dół? smile
        Ja z nim codzienie przynajmniej pół godziny spędzam na rysowaniu
        tych cholernych szlaczków, żeby wyćwiczyć mu rękę. Uwagi pani
        przyjmuję jako bodziec do poprawiania tego, co należy poprawić. Bo
        ja ogólnie taka trochę perfekcjonistka jestem, jeśli chodzi o rozwój
        moich dzieci wink Z każdym brakiem lecę do specjalisty, żeby
        wyrównywać, niwelować. Po to właśnie, żeby oszczędzić im problemów w
        życiu. I kiedy widzę, że to wszystko o dupę potłuc, to mi przykro.
        I kiedy widzę, że pani nawet pojęcia nie ma, że Patryk umie czytać,
        ale za to świetnie zauważa, że nie umie szlaczków, to też mi
        przykro. I chociaż mówiłam jej, że Patryk ma zaburzenia integracji
        sensorycznej, to mówiłam jej nie po to, żeby się pochwalić, tylko po
        to, żeby wykazała się pewną wyrozumiałością, a nie stała nad nim i
        wyrzucała mu, że zowu krzywo, znowu nie tak, źle, be!
        • przeciwcialo Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:27
          Na razie te nieszczęsne szlaczki sa wazniejsze niz czytanie. Poznali
          przeciez dopiero kilka liter.
        • gemmavera Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:38
          mathiola napisała:

          > Ależ dlaczego Tobie przyszło do glowy, że ja uważam rysowanie
          > szlaczków jako rownanie w dół? smile

          Mnie nie przyszło do głowy, że uważasz za równanie w dół akurat rysowanie
          szlaczków (szlaczki to był tylko przykład), tylko że za równanie w dół uważasz
          wszystkie te "bezsensowne zajęcia, w których dziecko musi uczestniczyć, mimo że
          jest superinteligentne i potrafi więcej niż reszta grupy".
          Nie zamierzam być zgryźliwa, tylko po prostu tak Twoją wypowiedź ogólnie
          odebrałam - jeśli źle, to sorry.
          O, tu napisałaś o równaniu w dół:

          > Wszystko pięknie ślicznie, dziewczyny, ale jak tu nie płakać? Ja to
          > wszystko wiem, ale: po 1. widze że on już teraz zaczyna równać w
          > dół.


          Oczywiście istnieje szansa, że zwyczajnie trafiłaś na kiepską nauczycielkę w
          zerówce, która może nawet nie wie, że istnieje coś takiego, jak zaburzenia SI.
          Może wydrukuj jej jakieś artykuły (np. na temat zaburzeń Si albo kłopotów, jakie
          mają bardzo uzdolnione/inteligentne dzieci)i potem wciśnij - może akurat
          przeczyta i się dokształci, a potem spojrzy na Twojego syna trochę inaczej.
          • mathiola Re: Szkoła ogłupia (?) 15.11.08, 10:03
            No to źle mnie zrozumiałaś, bo chodziło mi o przykład z napisaniem
            literki J, która do niedawna doskonale znał, a teraz uznał, że nie
            umie, bo w przedszkolu jeszcze się nie uczyli. Oraz o czytaniu,
            które do niedawna było płynne (płynne na miarę 5-6 latka
            oczywiście), a teraz jest sylabizowane, bo w przedszkolu tak się
            czyta.
            No i o takim ogólnym zniechęceniu mówiłam. Zmęczenie materiału
            zaczynam dostrzegać, syn dostaje parchów na widok książki ze
            szlaczkami, chciaż jeszcze miesiąc temu z radością siadał do pracy.
            Widzę u niego zniechęcenie i jakiś taki... no smutek widzę. I to mi
            się nie podoba.
        • lucerka Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 20:25
          > I kiedy widzę, że pani nawet pojęcia nie ma, że Patryk umie
          czytać,

          Nie wiem ile dzieci jest w tej grupie, ze pani nie zauwazyla, ze
          dziecko jest do przodu z czytaniem, ale moze warto porozmawiac z
          kobieta i powidziec jej, co Twoj syn umie. Rozmawialas?
    • kali_pso He,he.. 14.11.08, 16:16
      ..no mój sie tez dzisiaj bolesnie rozczarowałwinkP
      Jest w drugiej klasie, przygotowuje się do komunii. Do tej pory
      lekcje religii polegały na dyskusjach z siostrą, zero zapisków,
      trochę wypełniania cwiczeń- W. uwielbia dyskutować, nawet kilka razy
      siostra go chwaliła, że taki dojrzały(!), mądre pytania zadaje itp.

      No ale skończył się dzień dziecka i trzeba modlitwy uczyć się na
      pamięć- nie nauczył sie, zapomniał i dzisiaj siostra nagadała się do
      mnie, że tak być nie może, bo ją później ksiądz ze wszystkiego
      rozlicza(!)

      W. po drodze mruczał pod nosem, że one są długie i nuuuudne i po co
      ma się tego uczyć, kiedy on umie sie modlićwinkP



      Co do Twojego syna- ja bym się na te wyrównawcze nie zgodziła. I tak
      pewnie w domu ćwiczycie, po co mu dodatkowy stres?
      Prawda jest taka, że panie w zerówkach często są ustawiane przez ich
      koleżanki uczące w klasach I-III i chcą mieć jak najlepsze wyniki,
      coby żadna z nauczycielek nie powiedziała, że ta czegoś nie
      dopilnowała. Ludziom się wydaje, że im więcej ćwiczeń tym lepsze
      efekty- nic bardziej mylnego. Może być wręcz odwrotnie, bo dzieciak
      jest na takim etapie, ze w danym momencie nic wiecej z siebie nie
      wykrzesa a zniechęci się trwale.
    • katia.seitz Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 16:19
      Jak widzę, nic się nie zmieniło od czasów gdy ja chodziłam do szkoły.
      Umiałam czytać w wieku trzech lat. Pisać - też jakoś sporo przed
      pójściem do szkoły. Natomiast w pierwszej klasie podstawówki
      dostawałam złe stopnie - trója była na porządku dziennym. Dlaczego?

      -bo niechlujnie wycinałam wycinanki
      -bo miałam w d... rysowanie szlaczków
      -bo mi się nudziło i olewałam
      -bo zapominałam wziąć do szkoły zeszytu, książki itp. - a za to od
      razu była dwója

      W starszych klasach pan od matematyki mnie zawsze tępił za brzydki
      charakter pisma i za próby rozwiązania danego zadania inną metodą,
      niż przezeń przyjęta (pamiętam, jak kiedyś wyprowadziłam sobie wzór
      na przekątną sześcianu i się mu pochwaliłam, a ten się wpienił, że
      to nie tak. A dobrze kombinowałam wink

      Na pociechę powiem, że im dalej, tym było lepiej - pod koniec liceum
      uczyłam się już bardzo dobrze. Teraz robię doktorat. Tak więc, chyba
      trzeba się nie przejmowac i czekać na lepsze czasy. I pieprzyć te
      szlaczki - naprawdę, nawet jak dzieciak teraz będzie miał gorsze
      stopnie z ich powodu, świat się nie zawali smile
    • mearuless no nieststy taki zecie:( 14.11.08, 16:49

      juz teraz wiesz co ja przezywam.
      nauczycielki z pretensjami ze olka nie uwaza, ze koncentracja zerowa.

      ze wstretnie pisze, i brzydko malujesmile

      nikogo nie inbteresi ze moje dziecko ma ogromny zasob slow, ze wie mase na temat
      starozytnosci, astronomi- wszechswiata.
      ze potrafi o tym ppieknie opowiadac.
      kut- tego nie maja w programie.

      i kto jest wzorowym uczniem w klasie???
      pilna ale tepa dziewczynka-potrafiaca odpowiadac na tematy poruszane w szkole i
      wiecej nic.
      chlopiec ktory uczy sie kilka godzin dziennie a mama wykomuje za niego prace
      plastycznesad

      gro dzieci osiagajace dobre wyniki to dzieci NIE NAUCZONE DUZO WIECEJ niz
      nakazuja ramy programowe. ich SWIATOPOGLAD=0
      bez wlasnego zdania, zainteresowan.


      MATI chooooj z tym

      WAZNE ZE MY WIEMY ZE MAMY BYSTRZAKIsmile

      • kali_pso Re: no nieststy taki zecie:( 14.11.08, 16:52
        W drugiej klasie mój syn ma zagadnienia przyrodnicze- w tym budowa
        wszechświata. Można więc się wykazaćwink O cywilizacjach tez
        rozmawiają- nawet byli na kilku lekcjach w muzeum.
        • monika19782 Re: no nieststy taki zecie:( 14.11.08, 18:04
          Moja córka też jest takim niepokornym zwrowkowiczem, na poczatku
          roku skończy 7 lat, wygrywa ze swoim ojcem w Cywilizację, a kulek z
          bibuły robić nie potrafi, szlaczki tez kiepsko wychodziły, rysunki
          czasem gorsze niż 4 letniej siostry, na szczeście pani w tej kwestii
          zachowuje sie jak prawdziwy pedagog, powiedział ostatnio że nad tym
          (dokładnością) pracujemy bo w końcu po to tutaj jesteśmy. Docenia
          pozostałe zdolnosci córki i jej inteligencję.
          • ibulka Re: no nieststy taki zecie:( 14.11.08, 18:29
            jak czytam takie wątki to boję się, co będę przezywac, kiedy moje dzieci pojda
            do szkoly... sad
      • hanalui Re: no nieststy taki zecie:( 14.11.08, 20:12
        mearuless napisała:

        > i kto jest wzorowym uczniem w klasie???
        > pilna ale tepa dziewczynka-potrafiaca odpowiadac na tematy
        poruszane w szkole
        > i
        > wiecej nic.
        > chlopiec ktory uczy sie kilka godzin dziennie a mama wykomuje za
        niego prace
        > plastycznesad

        A ja miala taka dziewczyne w klasie co bajki sama sobie pisala w
        wieku 4-5 lat, byla najmlodsza i duzo uczyla sie ze starszym
        rodzenstwem smile. Ona zwyczajnie byla zdolna sama z siebie, nawet sie
        nie starajac za bardzo, nie sluchajac uwaznie. Siedzialam z nia w
        lawce wiec wiem, ze pod lawka zawsze mala jakas ksiazke, ktora
        czytala podczas lekacji i nawet wyrwana zawsze potrafila
        odpowiedziec. W szkole tez moglaby byc najlepsza uczennica, moglaby
        miec same 5, ale ona z premedytacja dawala z siebie tyle zeby nie
        byc zaliczona do grona takich jak opisalas. Otwarcie o tym mowila,
        ze po prosu nie odpowiada na niektore pytania na sprawdzianie zeby
        za dobrze nie bylo, bo najwiekszy wstyd jaki przezyla to wlasnie
        przypadkowo kiedys pomimo usilnych staran by srednia jej wysoka nie
        wyszla, dostala swiadectwo z paskiem a te wreczane byly uroczyscie
        na akademiach. NO i ze wlasnie musiala stac w gronie tych kujonow
        bylo dla niej ujma wink
        Najgorsze ze nauczyciele wiedzieli ze jest zdolna..tylko nie
        chce...i bardzo w zwiazku z tym "umilali" jej zycie, tepiac za
        lenistwo, wzywajac rodzicow przy byle glupocie, itp. Szczesciem
        tylko ze ona miala bardzo silny charakter i olewala nauczycieli,
        robila tyle ile chciala, swoje talenty rozwijala poza szkola. Jest
        teraz bardzo wazna szyszka po kilku fakultetach, z fura dyplomow nie
        tylko polskich ale i zagranicznych uczelni.
    • iwi.k1 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 19:27
      No popatrz, jestem na pierwszym roku pedagogiki, specjalność
      wczesnoszkolna, i jak na razie na wszystkich wykładach wkładają nam
      do głów, że edukacja ma wyglądać zupełnie inaczej niż do tej pory. W
      czasach, kiedy świat pędzi do przodu i wszystko tak szybko się
      zmienia mamy dzieci przygotować do brania udziału w tych zmianach,
      do myślenia i szybkiego reagowania na to co się dzieje. A zwłaszcza
      uczą tego, żeby w dzieciach widzieć indywidualne jednostki a nie
      grupę, bo tego wymaga obecny świat.

      Nie wiem, mija dopiero drugi miesiąc mojej nauki, może za chwilę
      dowiem się czegoś innego wink. np. że dziecko które nie umie
      narysować szlaczka wymaga dodatkowych zajęć.
    • gaskama Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 19:37
      O k...a, a ja myślałam, że szkoła się zmieniła i jest dziś inna, niż
      25-30 lat temu. Ale pani nauczycielka chyba tam przypadkowo się
      znalazła?
    • ik_ecc uwielbiam 14.11.08, 20:12
      Uwielbiam czytac takie rzeczy. Utwierdza mnie to tylko w decyzji
      nieposylania mojego dziecka do tej kretynskiej instytucji.
      • gaskama Re: uwielbiam 14.11.08, 20:14
        No dobra, a co obowiązkiem szkolnym?? Zdecydujesz się na nauczanie w
        domu?
    • kawka74 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 20:29
      > Bo mój syn potrafi narysować szczegółową mapę świata, nanosząc nań
      > trasy wypraw wielkich podróżników, zna historię starożytnych
      > cywilizacji i potrafi zbudować z byle czego układ słoneczny

      Mówiłaś o tym pani?
      Zresztą obawiam się, że i to nie pomoże sad
      Może trzeba zainteresować się inną szkołą - chociaż to karkołomny pomysł, bo
      może być tak samo.
      Qrwa, to jest właśnie bolączka edukacji - zerowe podejście indywidualne.
      Równanie do średniej. W drugiej kolejności zajęcia wyrównawcze dla tych z
      trudnościami. Na rozwijanie indywidualnych uzdolnień i pasji nie zostaje ani
      miejsca, ani funduszy sad
      Zresztą, cholera jasna, wystarczyłoby wyściubić koniec nosa poza program i
      tabelkę 'uczeń wie/rozumie/czyta', tylko tyle.
      • hanalui Re: Szkoła ogłupia (?) - nie na temat 14.11.08, 23:14
        kawka74 napisała:
        > Zresztą, cholera jasna, wystarczyłoby wyściubić koniec nosa poza
        program i
        > tabelkę 'uczeń wie/rozumie/czyta', tylko tyle.

        NO tak...ale po co? Nie placa jej za wychodzenie poza tabelke? Ta
        babka z takich jak wiekszosc tutaj: praca = zlo konieczne. Moze ma
        chore dziecko, moze jest w ciazy, ma mdlosci, moze ma wazniejsze
        sprawy jak np remot domu, a w koncu i tak nikt nie doceni to co robi
        i ma to w 4 literach. Z pewnoscia tez za malo jej placa.
        Wiem...pewnie zaraz beda odpowiedzi to po co tam pracuje itd. Ale to
        nie wazne czy ta kobita pracuje w szkole, sklepie czy zakladzie
        pogrzebowym. Jak ktos chce olewac swoja prace to bdzie to robic i te
        olewajace sa wszedzie.
        Nalezaloby teraz zrewidowac liczbe watkow w ktorych mamy maja w
        d...swoja prace, obowiazki, stosunek do klientow, wspolpracownikow
        czy nie pracuja tak jak powinny z jakis tam powodow i liczbe osob
        ktorej sie to nie podoba, mowia o tym glosno i jakie lincze sie na
        tych tu odbywaja smile. Spolecznym przyzwoleniem jest olewanie pracy,
        przymykanie oka na oszustwa, lewe zwolnienia, obijboctwo
        itp...problem zaczyna sie pojawiac jak olewajacy prace olewa nas,
        nasze dziecko, nasza rodzine.
        I dziwne ze nikt tego nie widzi ze to taki miecz obosieczny...skoro
        akceptujemy olewactwo to i wkrotce to olewactwo innych nas dotyka.

        Kawka74 ...to bynajmniej nie o tobie i nie do ciebie
        presonalnie...tylko tak pasuje do twojej wypowiedzi
    • dlania Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 21:04
      Matiola, a czy ty mówiłaś pai o tym wszystkim? O tym sylabizowaniu, i mapach z
      trasami, i starożytności? Weź odwróc role. Zapytaj ja o coś, co dla Twojego
      dziecka jest pestką.
      Moja zerówkowiczka nie lubi śpiewać, teatrzykować się i ogólnie z zbiorowych
      zabawach brać udział, w związku z czym była uważana za niezdolną. Ale jak
      napisała i zilustrowała ot tak, mimochodem, podczas przedszkolenj zabawy, bajkę,
      to Pani troche szczena opadła i sie zamknęła (pani, nie szczena).
      • gosia.w40 Re: Szkoła ogłupia (?) 14.11.08, 23:17
        przeczytałam wszystkie posty, co mi się rzadko zdarza. Na szkołę mam
        spojrzenie z dwóch, a nawet trzech stron, własne spojrzenie, 16 lat
        pracy i pobyt w szkole własnych dzieci. Szkoła do której chodzą moje
        córki jest wymagająca, starsza (obecnie czwarta klasa)miała
        problemy z ładnym pisaniem (skrzyżowana lateralizacja)nie
        przejmowałam się tym i nie zmuszałam do dodatkowego pisania,
        trafiało mnie tylko, że miała ze wszystkiego obniżane oceny, bo
        brzydko pisze, sama z siebie zaczęła ładnie pisac w III klasie.
        Młodsza córka chodzi na zajęcia wyrównawcze, bo chociaż jest bardzo
        uzdolniona matematycznie, ma wiedzę wykraczającą poza przeciętną, ma
        także problemy z głoskowaniem i myli niektóre litery. Jako
        nauczyciel wiem, że zdolne dzieci (albo przez otoczenie uważane za
        zdolne), mają problemy z podstawowymi umiejętnościami. Pamiętam
        dziewczynkę, która jeździła z rodzicami na premiery filmów i miała
        b. dużą wiedzę na liczne tematy, ale czytała słabo, a matka miała
        pretensję, że na lekcjach nauczyciele nie wykorzystują jej wiedzy i
        bidulka musi czytać bajeczki zamist popisywać się wiedzą o "Panu
        Tadeuszu". Mamy też w szkole ucznia (II klasa), który wg nauczycieli
        z jego poprzedniej szkoły jest genialny. Cóż czyta pieknie, ale nie
        bardzo rozumie treść i ma poważne problemy z kontaktami z
        rówieśnikami.
        • kawka74 Re: Szkoła ogłupia (?) 15.11.08, 00:44
          Jasne, że dziecko genialne w jednej dziedzinie może mieć braki w innej, w
          podstawach. Problem jest jednak jeszcze w innym miejscu - jak wydobyć na wierzch
          te zdolności i osiągnięcia, jak nie koncentrować się na brakach.
Pełna wersja