Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować wate

14.11.08, 17:20
Poprosiłam męża by wracając z córką od lekarza wstąpił do sklepu z art.
dziecięcymi i kupił nosidło. Wstąpił a i owszem, kupił i przyjechał do domu.
wyrzucał ( i tu już się nie powstrzymam) baran kwadratowy potwierdzenie
zapłaty kartą za owe nosidło, zerknęłam i coś za dużo jedynek było w kwocie do
zapłaty, przyjrzałam się a idiota potwierdził 1115 zł za to cholerne nosidło.
jakim idiotą trzeba być żeby nie patrzeć jaka kwota jest wbita na terminalu. a
prosiłam kretyna żeby nie płacił owa kartą która zapłacił, bo druga mu nie
przechodziła-i debil nie domyślił się dlaczego mu karta nie przechodzi tylko
wyciągną taką co przepuściła tą chorą kwotę.
a najgorzej boli mnie że frajer nie myśli! nie patrzy co k....a robi!
i nie jest ostatnią sierotą bo zajmuje dość wysokie stanowisko a jeśli chodzi
o sprawy związane z domem i nasze finanse to fajfus kompletnie nie myśli co
robi. Idiota!!! już nie mam słów!
a i jeszcze wziął od lekarza kartkę ale co na niej lekarz nabazgrał to już nie
doczytał i teraz o jasny aniele domyśl się jak leczyć dziecko
Kretyn k...a skończony.
i dziękuję
    • mearuless eeeeeeeeeeeeeeeee 14.11.08, 17:24
      no to lec do tego sklepu.
      moze sie cos uda wyjasnic.
      a moze zahacz o bank i wez potwierdzenie operacji czy cos takiego.....
      no a meza ....... moze juz zostaw bo ci jeszcze zejdzie>
    • siasiuszek Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:26
      oddaj nosidło
    • siasiuszek Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:27
      Inna sprawa - jak wygląda nosidło za taka kasę? Jest pozłacane czy
      jak?
    • sebaga Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:32
      matko ile wyzwisk, nieźle Cię musiał zdenerwować, hehe. A poważnie, nic nie
      zrozumiałam, oszukali go w tym sklepie, czy jesteś zła, ze kupił tak drogie
      nosidło??
      • krolowanocy Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:34
        sebaga napisała:

        > matko ile wyzwisk, nieźle Cię musiał zdenerwować, hehe. A
        >poważnie, nic nie zrozumiałam, oszukali go w tym sklepie, czy
        >jesteś zła, ze kupił tak drogie nosidło??

        ale niemożliwe, żeby nosidło kosztowało tyle kasy, zakładam że to
        takie do noszenia dziecka na sobie, zamiast wożenia w wózku, to ono
        może kosztować 115 złotych, może 200, nawet 300, ale niemożliwe żeby
        kosztowało ponad 1000!
        oszukali go
        • insomnia0 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 16.11.08, 12:55
          a ja mysle ze nie oszukali a pomyliła się ekspedientka. On nie zauwazył i
          podpisał.. ot cała sprawa.
          Idz do sklepu i wyjasnij. Oddadza wam kase.
    • krolowanocy Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:32
      a nie lepiej chustę, a nie nosidło?
      • wegatka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:42
        W tej sytuacji jest to świetna rada. Skorzystanie z niej zapewne rozwiąże
        wszystkie problemy autorki big_grin
      • osa551 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:07
        krolowanocy napisała:

        > a nie lepiej chustę, a nie nosidło?

        Autorka nie pyta o radę, tylko się chce wyżalić na męża
        • krolowanocy Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 15.11.08, 19:28
          osa551 napisała:

          > krolowanocy napisała:
          >
          > > a nie lepiej chustę, a nie nosidło?
          >
          > Autorka nie pyta o radę, tylko się chce wyżalić na męża

          to była tylko luźna myśl, nic nikomu nie narzucam. wystarczy użyć
          strasznego sowa "chusta" żeby być tu uznanym za "sektę", jak to
          któraś napisała? niezłe jesteście
          • ibulka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 15.11.08, 20:10
            krolowanocy napisała:

            > osa551 napisała:
            >
            > > krolowanocy napisała:
            > >
            > > > a nie lepiej chustę, a nie nosidło?
            > >
            > > Autorka nie pyta o radę, tylko się chce wyżalić na męża
            >
            > to była tylko luźna myśl, nic nikomu nie narzucam. wystarczy użyć
            > strasznego sowa "chusta" żeby być tu uznanym za "sektę", jak to
            > któraś napisała? niezłe jesteście


            ostatnio wszyscy dostali pie...a na punkcie tych chust, to się nie dziw, że
            niektóre babki reagują alergicznie.
      • tomelanka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 18.11.08, 00:53
        teraz to dałaś z tą chustą, żadna sekta, ale nie na temat, a w temacie wątku nie
        dość, że nic nie wnosi, to może popchnąć wręcz do rękoczynów smile
    • gacusia1 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:38
      Hehehehe....alez sie wpienilas! Nie ma problemu. W sklepie nie
      bedzie sie zgadzalo saldo koncowe wiec bez problemu to
      wyjasnisz,nawet jesli paragonu nie ma tylko potwierdzenie z
      terminala. hiehie...masz bardzo roztargnionego "fajfusa"(to mi sie
      podobalo najbardziej).
    • malgra Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:39
      jeśli to nosidło na plecy to mogło tyle kosztować a jeśli to pomyłka sprzedawcy
      to niech idzie wyjaśnić, nie musi mieć tego świstka ze sklepu potwierdzającego
      płacenie kartą wystarczy wydruk z konta.
      Mylić się ludzka rzecz i nie ma co kur.....ać tylko trzeba wyjaśnić.
    • lola211 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:45
      Kazdemu sie moze zdarzyc przeoczenie.
      Twoja reakcja- cóz, szkoda słow..
      • patrice7 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 17:59
        Twoja reakcja,raczej godna pożałowania.
        Pracując 5 lat w sklepie na palcach jednej reki moge policzyc ludzi ktorzy
        patrzyli jaka jest kwota zanim potwierdzaja.
        Sama kiedys "zagarnelam" w ten sposob kobiecie 500 zł bo ja wbilam za duzo ,ona
        potwierdzila.
        Sprawa zostala wyjasniona w tym samym dniu i roznica zwrocona.
        • tomelanka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 18.11.08, 00:52
          nie wiem, czy taka godna pożałowania, ja rozumiem, że babka jest wpieniona, bo
          to sporo kasy i puścić je ot tak sobie, to nie dla wszystkich jest nic takiego,
          nie znam ich sytuacji materialnej, ale po prostu może nie mają kasy, albo nie
          mają dużo, albo nawet jeśli mają to jest to spory ubytek i naprawdę głupia strata
        • irima2 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 28.01.09, 10:36
          > Pracując 5 lat w sklepie na palcach jednej reki moge policzyc
          ludzi ktorzy
          > patrzyli jaka jest kwota zanim potwierdzaja.

          Nie piszę tego do Ciebie osobiście ale niestety umiejętność
          obsługiwania kart płatniczych przez personel sklepów jest godny
          pożałowania. Kilka przykładów:
          1. Pani wstukuje kwotę na terminal, sama akceptuje kwotę i daje mi
          do wpisania PIN. Ja jej na to, że nie widzę jaką kwotę potwierdzam i
          nie powinna za mnie jej akceptować a ona że przecież na kasie widzę
          jaka kwota do zapłaty. Tłumacze jej że wiem ile do zapłaty natomiast
          chciałabym potwierdzić kwotę, która mi będzie ściągnięta z konta.
          Niestety babka nic nie rozumiała i jeszcze się na mnie obraziła...
          2. W spożywczaku obok mnie, mimo złożenia przeze mnie pisemnej
          skargi sprzedawczynie notorycznie biorą kartę, nabijają transakcę,
          oddają kartę a dopiero potem dają do podpisu potwierdzenie.
          Próbowałam im tłumaczyć, że skąd niby mają wiedzieć jaki mam podpis
          skoro mi oddały karty i zawsze w takiej sytuacji podpisuję się
          trzema krzyżykami smile
          3. Płaciłam nową kartą, którą zapomniałam podpisać. Miła pani oddała
          mi ją i przy niej się na niej podpisałam.
          4. Noszę kartę męża, bo można nią wypłacać z wszystkich bankomatów
          za darmo. Ostatnio zdarza mi się, że mam problemy z moją kartą.
          Kiedyś nie miałam gotówki, więc dałam do zapłaty kartę męża (z
          przodu jest jego imię i nazwisko z tyłu podpis) oczywiście przeszło
          bez problemów. Po tym parę razy płaciłam tą kartą i żaden sprzedawca
          nie zwrócił uwagi.
          Moim zdaniem pod względem uświadomienia i stosowania przez
          sprzedawców i klientów podstawowych zasad bezpieczeństwa dotyczących
          kart jesteśmy daleko za murzynami niestety.
      • fantasmagorii Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:17
        lola211 napisała:

        > Kazdemu sie moze zdarzyc przeoczenie.
        > Twoja reakcja- cóz, szkoda słow..

        Kpisz czy o drogę pytasz?!!
    • akado Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:26
      Wyjaśnijcie szybko w sklepie - będzie ok!!!
      Że się wku...łaś, to się nie dziwię - mój mąż też czasem jakby nie chodził
      nogami w realnym świecie - takie głupoty robi!!!! A ja się wpieniam wtedy tak
      jak Ty! smile)))
      • konwalka może daj tytuł 14.11.08, 18:30
        Pogardzam moim mężem i daje temu rozkosznie wyraz na forum?

        Każdy z nas zaliczył wtopę, natomiast ilość obrźliwych słow pod jego
        adresem mnie ostro zasmuciła...
        Laska, to nie jest kocie gó... leżące na dywanie, żeby z taką
        niechęcią o tym mówić, to jest Twój facet
        B/k
    • e.logan Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:39
      O ile sprawe paragonu mozna łatwo wyjasnic o tyle reszta ponizej
      kreski. Gdyby facet napisal taki post juz by na nim suchej nitki nie
      zostawiono. To tyle.
      • ibulka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:48
        ohoo wink
        atak matek i żon idealnych uważam za rozpoczęty.
        • e.logan Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:51
          A tobie w zebach/uszach nie zgrzytaly te epitety?Wiem ze mozna sie
          zdenerwowac ale chcialabys by maz Cie tak wyzywal? No ja napewo nie.
          • ibulka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:52
            no nie, nie chciałabym wink
            ale jak mój zrobi coś wyjątkowo głupiego, to w myślach wyzwę go od kretynów. nie
            obrzucamy się obelgami, ale co pomyślimy, to nasza sprawa.
            • e.logan Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:56
              Wiesz wydaje mi sie ze temu mezowi to i tak jest glupio .I juz do
              konca swoich dni bedzie sprawdzał i wyciagi i potwierdzenia. I wiem
              z autopsji ze jak sie wrednie czuje(czyt.zrobie cos zle) to juz bym
              dobijania meza nie zniosla. I dziala u nas to w druga strone.RAczej
              myslimy konstruktywnie jak rozwiazac problem.
      • magiczna_marta Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:49
        noszzz, jakie obrończynie moralności się odzywają
        bułkę przez bibułkę!

        sam niech odkręca sytuację a nie Ty będziesz biegać teraz po bankach

        no a post o chuście to mnie rozwalił, normalnie sekta chustowa się
        tworzy
        • konwalka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:52
          azarastam obrończynie moralności...

          ale jest taka fajna zasada: nie mów, co myślisz; myśl, co mówisz
        • fantasmagorii Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:53
          tak, ta chusta tez mnie rozwaliła...
          A facet baran - jak ja bym cos takiego zrobiła, to bym sie chyba
          poryczała ze złości na sama siebie. A jak by mi mąż powiedział, żem
          debilka i kretynka, przyznałabym mu rację. Bo sprawa jest takiego
          kalibru, ze epitety sa na miejscu.

          • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 21:21
            fantasmagorii napisała:

            Bo sprawa jest takiego
            > kalibru, ze epitety sa na miejscu.
            >

            Sprawa nie jest zadnego kalibru.
            1. jest do odkręcenia.
            2. wszyscy zywi, zadnych rannych czy powaznie chorych.
            3. z domu nikogo nie wyrzucają
            4. ani ognia, ani glodu, ani wojny, ani morowego powietrza


            Ciekawa jestem jakich reakcji oczekujesz, kiedy dzialoby sie cos naprawdę powaznego?
            • fantasmagorii Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:23
              biorąc pod uwagę :
              > 1. jest do odkręcenia.
              > 2. wszyscy zywi, zadnych rannych czy powaznie chorych.
              > 3. z domu nikogo nie wyrzucają
              > 4. ani ognia, ani glodu, ani wojny, ani morowego powietrza
              to sprawa jest malutka. zgadzam się. ale dajcie, na Boga, wkurzonej
              kobiecie się wyjątrzyć. lepiej pisemnie niz ustnie. ma prawo? Ma.
              Wkurzył ją bezmysln mąż? wkurzył. to niech sobie pisze, co chce, o
              tym mężu.
              A pisanie zdenerwowanej kobiecie, ze współczuje się jej dzieciom i
              męzowi takiej matki i zony.... to jest ponizej krytyki.
              epitet epitetem. Kazdy reaguje naswój sposób. mnie te epitety nie
              raziły, bo czułam, ze mąz jest kochany, ale niewiele mu mozna
              wybaczyć. Prawdopodobnie to nie był pierwszy raz. Pomyłki się
              zdarzaja kazdemu. Ale jezeli zdarzaja się często, nawet w tym samym
              dniu, to mozna wyjśc z siebie.
              • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 23:09
                Wiesz co - predzej bym na meza w realu wrzasnęła, ze jest idiotą, niz obrzucała
                go w necie obelgami, zresztą anonimowo. Dla mnie jakaś straszna nielojalnosc w
                tym jest.
                W wyrazaniu zlosci tez sa jakieś granice - a autorka watku ewidentnie sobie
                pozwala ponad miarę. Moze ma problem z nerwami - ale to sie leczy.
            • tomelanka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 18.11.08, 00:56
              noooo, głód to może być...
        • moofka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:56
          magiczna_marta napisała:

          > noszzz, jakie obrończynie moralności się odzywają
          > bułkę przez bibułkę!


          ibulke przez bibulke tongue_out

          soemi, a ty sie nie denerwuj, tylko idz do tego sklepu sprawe wyjasnij i na
          pewno zwrot bedzie
          monsz bedzie mial nauczke, zeby sie gapic jak sume zatwierdza
          dziwie sie, ze mozna tego nie robic
          • ibulka Re: ja wam dam przez bibułkę ;) 14.11.08, 18:58

    • gaskama Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 18:55
      Nie denerwuj się na męża przez taką głupotę, to się da odwrócić,
      idźcie do sklepu i odwołąją transkcję. Moim zdaniem to nie dramat.
      Ja w ubiegłym tygodniu zapłaciłam przelewem za kablówkę. Odebrałam
      podstęplowaną fakturę i sprawdziłam stan konta. Przeżyłam szok,
      prakowało kupe kasy. Okazało się, że Pani w banku przelała zamiast
      172,50 zł 1750,00 zł. Wróciłam do banku i cofneli przelew.
    • soemi wyjaśnienie 14.11.08, 19:00
      nosidło kosztowało 115 a baran potwierdził transakcję na 1115. jakaś stara baba
      tam sprzedawała i ślepa pewnie do tego a ten idiota nie sprawdził kwoty,
      tymbardziej, że motała się już przy obsłudze terminala!
      i teraz dalej; pojechał tam z powrotem, oczywiście uznali błąd i wydzwaniali
      gdzieś tam jak to cofnąć. dobrze, że zadzwoniłam jak to pacan załatwiał, bo znów
      testowali z jego kartą - PRECZ ŁAPY OD MOJEJ KARTY -, że debil dał im jeszcze
      dotknąć tej karty. mówię, niech Ci oddadzą gotówkę i nawet broń by patrzyli na
      tą kartę.
      i wiecie, chyba nigdy się tak na niego nie wkurzyłam!!!!!!
      • gaskama Re: wyjaśnienie 14.11.08, 19:06
        Jezu, Soemi, nie wygłupiaj się. To się każdemu może przytrafić.
        Wracał od lekarza z dzieckiem, może był zmęczony, zdenerwowany,
        piątek wieczór, koniec tygodnia. Mnie dziś łeb pęka. Jakby poszedł
        wóde z kolegami, to tak możnaby było się denerwować.
      • myga [...] 14.11.08, 19:57
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • soemi a i 14.11.08, 19:15
      pozdrawiam te wszystkie cierpliwe i wyrozumiałe co to mój post poniżej godności
      uznały
      a ja sobie upuściłam i już! i tylko Wy o tym wiecie

      a sprawa odkręcona, gotówkę otrzymałam

      a nerwy na maksa miałam dlatego, że to taki podrzędny sklepik i obawiałam się,
      że sprzedawca mógłby się wykręcać, i trzeba by było więcej pracy włożyć w
      odzyskanie tej kasy przez głupie niedopatrzenie. straciłam już w życiu ponad 100
      000 więc i tysiąca mi szkoda.
      • emilly4 Opanuj sie! 14.11.08, 19:47
        Niech wezmie rachunek i idzie do sklepu z reklamacja-proste! Nawet jesli
        zgubilby ten rachunek to i tak zwrot nadplaconej kasy sie nalezy.
        Po drugie, po co wysylasz faceta do lekarza?? Moj narzeczony jak usiadl z corka
        u lekarza-bylismy na szczepieniu i Pani doktor poprosila go o posadzenie corki
        ramieniem do niej-czegos nie zrozumial po angielsku(a w pracy potrafi rozpoznac
        kazdy akcent angielski i irlandzki uncertain) i posadzil sobie dziecko ...na wlasnym
        ramieniu big_grin Do dzisiaj z tego placzesmile
        • sir.vimes I z powodu takiej drobnostki 14.11.08, 20:21
          uważasz, ze twój narzeczony juz nigdy nie poradzi sobie z wizytą u lekarza? Przykre.

          > Po drugie, po co wysylasz faceta do lekarza?? Moj narzeczony jak usiadl z corka
          > u lekarza-bylismy na szczepieniu i Pani doktor poprosila go o posadzenie corki
          > ramieniem do niej-czegos nie zrozumial po angielsku(a w pracy potrafi rozpoznac
          > kazdy akcent angielski i irlandzki uncertain) i posadzil sobie dziecko ...na wlasnym
          > ramieniu
        • soemi Re: Opanuj sie! 14.11.08, 21:51
          bo z dwumiesięcznym bobasem zostałam w domu, a nie chciałam go taszczyć w
          gromadę zakichanych dzieciaków
    • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:45
      Gdybym była Twoim mężem, to bym się rozwiodla.
      • ibulka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:46
        lol ;D

        piszecie, że przez taką głupotę nie warto kogoś zbluzgać, ale warto się rozwieść
        przez takie coś, jak nazwanie kogoś w złości kretynem? big_grin

        najss. szczęśliwe małżeństwa musicie mieć big_grin
        • gaskama Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:49
          Ibulka, ale to chyba różne osoby piszą. Niektóre uważają, że to nic
          poważnego, inne uważają, że facet to debil, a jeszcze inne uważają,
          że zachowanie żony było nie na miejscu. Cóż, ile kobiet, tyle zdań.
        • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:58
          Tu nie chodzi o słowa, tylko o poziom zajadlosci i namietnosc w obwinianiu.
          Widzisz, dla mnie, jeśli ktos (maż, kolezanka w pracy) zawali wspólną sprawę,
          warto sie skupic na rozwiazaniu jej, a nie na wyzywaniu sie na "sprawcy".
          • bswm Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:25
            nangaparbat3 napisała:

            > Tu nie chodzi o słowa, tylko o poziom zajadlosci i namietnosc w obwinianiu.
            > Widzisz, dla mnie, jeśli ktos (maż, kolezanka w pracy) zawali wspólną sprawę,
            > warto sie skupic na rozwiazaniu jej, a nie na wyzywaniu sie na "sprawcy".

            Dokładnie, zgadzam się z Tobą w 100% - jeśli jest taki poziom zajadłości, to
            według mnie nie jest to normalny związek, gdzie tu ciepło, zrozumienie,
            akceptacja, przyjaźń?
            • denea Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:02
              Ale wiecie co, może w tym wypadku forum pełni rolę terapeutyczną ?
              Jedna się wybluzga kumpeli w kamizelkę, druga wyśle maila albo
              przedzwoni i upuści pary, Soemi wyżywa się na forumie.
              Jest szansa, że jak wyżyje się tu, to z chłopem będzie w stanie
              normalnie pogadać. Przynajmniej ja tak miewam, porzucam mięsem w
              myślach albo ponarzekam w liście do przyjaciółki i już mogę
              konstruktywnie rozwiązywać problem smile
              • soemi Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:07
                denea napisała:

                > Ale wiecie co, może w tym wypadku forum pełni rolę terapeutyczną ?
                > Jedna się wybluzga kumpeli w kamizelkę, druga wyśle maila albo
                > przedzwoni i upuści pary, Soemi wyżywa się na forumie.
                > Jest szansa, że jak wyżyje się tu, to z chłopem będzie w stanie
                > normalnie pogadać. Przynajmniej ja tak miewam, porzucam mięsem w
                > myślach albo ponarzekam w liście do przyjaciółki i już mogę
                > konstruktywnie rozwiązywać problem smile

                upuściłam sobie tutaj i już mi lepiej smile
                • nangaparbat3 no dobrze 14.11.08, 23:10
                  ale jak nie bedziesz miala pod reką kompa?
    • myga [...] 14.11.08, 19:50
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • asia_i_p Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:55
      Wszystkie obrończynie męża jakoś abstrahują od faktu, że wrócił od
      lekarza nie potrafiąc powiedzieć, jak ma być leczone dziecko.
      Do autorki wątku - pomysł dziwaczny, ale może być skuteczny - idź z
      tą zabazgraną hieroglifami kartką do najbliższej apteki. Aptekarze
      mają zazwyczaj dar czytania lekarskich charakterów pisma, może jakiś
      życzliwy ci pomoże.
      • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 19:59
        No bo z jakiej racji wymagac tego od debila?
      • gaskama Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:06
        Eee, tego, że nie wiedział po wizycie u lekarza, jak dziecko leczyć
        nie doczytałam. Faktycznie ciamajda. Albo to była jednorazowa wpadka
        i tu apelowałabym do żony o wyrozumiałość wink Albo to u niego norma
        i taki charakter. No ale w takim przypadku to albo pokochać takiego,
        jakim jest, albo się rzeczywiście rozwieźć.
    • mamabuly Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:11
      Nie denerwuj się tak tylko idź do sklepu i to odkręć. Bedzie
      wszystrko w porządku.

      Kiedyś mojemu znajomemu przydarzyło się, że roztargniony sprzedawca
      wbił zamiast 111,- PLn 11111,- PLn znaczy dwie jedynki za dużo!smile

      Potem znajomy był po za zasiegiem sieci. No i jak już w zasięg
      wjechał okazało się, że w tym czasie jego bank juz do niego 25 razy
      dzwonił żeby sprawdzić tę dziwną operację na stacji benzynowejsmile)


      MamaBuly.pl
    • bswm Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:20
      Sorry, ale dla mnie jeśli ktoś się tak wyraża o swoim partnerze, to nie ma co
      mówić o szacunku, przyjaźni, a co dopiero o miłości... brak słów...
      • phantomka Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:26
        Wkurzenie rozumiem, bo tez nie lubie jak moj stary nawala z czyms.
        Na podreperowanie wizerunku twojego meza powiem ci, ze w zyciu nie
        sprawdzilam kwoty przy platnosci karta. Kurde tez jestem niemota
        widocznie, bo jakos nie sadzilam, ze ktos mnie moze oszwabic czy sie
        pomylicsmile
        A druga rzecz, to powiem ci jak moj stary puscil lekko 1800 zl.
        Kupil na allegro laptopa za ta kwote (notabene kompletnie
        niepotrzebnego, bo mielismy wtedy na stanie 3) po czym okazalo sie,
        ze gosciu oszukal kilka osob i towaru nikomu nie wyslal. To bylo
        jakies 5 m-cy temu a moj wspanialy facet nie mial nawet czasu pojsc
        na policje i zlozyc zawiadomienia...Powiedzialam mu, ze ma mi dac
        1800 zl, to tez sobie puszcze na byle g.
        • 1beata31 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:38
          Jesteś całkiem opanowana myśle że jak ja bym miała opisać taką
          sytuację użyłabym takiej ilość brzydkich słów że byłyby same kropki!
          Faceci są z marsa my z wenus
      • mamabuly Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 17.11.08, 23:09
        > Sorry, ale dla mnie jeśli ktoś się tak wyraża o swoim partnerze, to
        nie ma co
        > mówić o szacunku, przyjaźni, a co dopiero o miłości... brak słów...

        Nie zgodzę się, to nie ma nic wspólnego z szacunkiem. To jest
        komentarz do konkretnej "akcji małżona". Kobitka ma prawo byc
        zdegustowaną i rzucić "partykułą wzacniającą" nie po to żeby
        człowieka sponiewierać, tylko żeby dać upust własnym emocjom.
        Zwyczajnie zamiast kopnąć w worek treningowy tak sobie krzyknąć
        "Q... pomocy"!!
        Wielu to pomaga, mi teżwink, o ile mężem sie po ścianach nie rzuca i w
        oczy epitetem to tylko słuzy rozładowaniu emocji.

        Bądźmy ludźmi...przecież mamy prawo się zwyczajnie wściec.. nawet na
        meżasmile
    • irmaaa Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:35
      Mojemu mężowi takie wpadaki się nie zdarzaja, mi-owszem.
      Gdyby mąż z powodu głupiej pomyłki/zagapienia, potraktował mnie
      podobnym postem....No nie wiem, chyba by musiał długo pracować, żeby
      poprawić swój wizerunek w moich oczach.
      Tobie współczuję zamieszania, mężowi współczuję żony.
    • kawka74 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:45
      ranyboskie
      dobrze, że się dało odkręcić
      podejrzewam, że mój repertuar byłby znacznie bogatszy
      tak, wiem, że przeoczenie, że każdemu może się zdarzyć, blablabla, ale konia z
      rzędem temu, kto by się nie wściekł
      • irmaaa Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 20:49
        Ja bym się nie wściekła, już prędzej o te zalecenia od lekarza.
        • kawka74 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 15.11.08, 19:14
          O wściekłości z powodu zaleceń lekarza to ja już nawet nie wspominam.
          Niemniej wyrzucenie lekką ręką tysiąca złotych, który to tysiąc można jednak
          spożytkować inaczej, doprowadziłoby mnie do furii. Całe szczęście, że dało się
          to odkręcić.
    • betty_julcia Współczuję ci bardzo... 14.11.08, 20:51
      i myslę ze w takiej sytuacji powinnaś się leczyć. Serio. Skoro taka
      sytuacja doprowadza cię do takiego szału i rzucasz bluzgami na prawo
      i na lewo to znaczy że jest coś z twoimi nerwami nie tak.
      Jesteś napobudliwa a twoja reakcja niewspółmierna do winy.
      Współczuję mężowi, dzieciom tak niezrównoważonej nerwowo zony i
      matki.
      Wszystko do odkręcenia. Paragon na którym wybita kwota jak wół i do
      sklepu po zwot pieniędzy. Że nei spojrzał, nie dziwię się. Też mało
      kiedy sprawdzam i nie uważam się za kretynkę, debila itp itd.
      • fantasmagorii Re: Współczuję ci bardzo... 14.11.08, 21:05
        betty_julcia napisała:

        > i myslę ze w takiej sytuacji powinnaś się leczyć. Serio. Skoro
        taka
        > sytuacja doprowadza cię do takiego szału i rzucasz bluzgami na
        prawo
        > i na lewo to znaczy że jest coś z twoimi nerwami nie tak.
        > Jesteś napobudliwa a twoja reakcja niewspółmierna do winy.
        > Współczuję mężowi, dzieciom tak niezrównoważonej nerwowo zony i
        > matki.
        wspólczuj i poczuj sie lepiej - piękna i mądra żono i matko, sorry
        Żono i Matko, oazo spokoju, opanowania, wyrozumiałości.
        • betty_julcia Re: Współczuję ci bardzo... 14.11.08, 21:20
          Daleko mi do oazy spokoju ale w życiu bym najblizszej osoby tak nie
          zwyzywała nawet na forum i za jej plecami za taką bzdurę...

          Jak indyczka na grzędzie zamiast pomyśleć jak odkręcić to się
          zabulgotała....
          • fantasmagorii Re: Współczuję ci bardzo... 14.11.08, 22:35
            no toż odkręciła..... a widziałaś indyczkę na grzędzie?
    • osa551 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:14
      1. wysłałaś męża z chorym dzieckiem do sklepu po nosidło?
      2. jak ci nie pasuje cena nosidła - po prostu oddaj nosidło i następnym razem
      załatwiaj takie sprawy sama
      3. ja bym się wkurzyła tylko o to, że nie wiem jak dziecko leczyć

      Rozumiem jednakże Twoje wzburzenie, bo tez mi się zdarza naprawdę wkurzyć na
      męża. Tylko nie wsadzaj mu tyle epitetów, bo naprawdę jak jest takim kompletnym
      idiotą, to po co się z nim zadajesz?
      • soemi Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:17
        przeczytała tak jak chciała a potem się nawymądrzała
        • osa551 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:27
          nie doczytałam niestety, że już sprawę odkręciłaś, pozostałe punkty są nadal
          aktualne wink
      • zonka77 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:23
        strasznie pojechałaś po mężu uncertain Rozumiem że ty "pani chodząca doskonałość" jesteś??
        Przecież to pomyłka była - nie celowo prawda? I to do odkręcenia co zresztą mąż
        uczynił.
        • soemi Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:32
          odkręcona, zgadza się. przyszedł, wyłożył pieniądze i zapytał gdzie je położyć.
          a po drodze minął bank w którym mógł je wpłacić.
          więc zostałam szczęśliwa posiadaczką tysiąca zł. jadę na zakupy!!

          chyba zmienię sobie nick na "pani chodząca doskonałość" - co myślicie? smile
          • osa551 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:38
            > odkręcona, zgadza się. przyszedł, wyłożył pieniądze i zapytał gdzie je położyć.
            > a po drodze minął bank w którym mógł je wpłacić.

            Co się czepiasz chłopa? Mój by wsadził do kieszeni i stopniowo wydał, nawet nie
            wpadł by na to, żeby zapytać gdzie położyć. O banku nie wspomnę, on nie za
            bardzo wie, że tam coś można wpłacić - potrafi tylko obsługiwać bankomat, a to
            wiadomo - tylko wypłaca wink
          • betty_julcia heh 14.11.08, 22:39
            to co myślimy tpo zostawimy dla siebie bo jeszcze gotowa jesteś
            komputerem rzucić o ścianęsmile Albo na mężu sie odstresować a ten już
            pewnie dość biedak się od ciebie nasłuchał...
          • fantasmagorii Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:42
            zmień sobie na dama.bluzg albo mausz.hultaj wtedy zyskasz powazanie
            i posłuch. bedziesz jedzą, pijącą, wredną, z wredna teściową i
            szefem su.kin.sin.em. moze wtedy te doskonałe beda cie omijac
            szerokim łukiem i chusty Ci nie doradzą, ew. chusteczkę.
          • nangaparbat3 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 23:12
            Słuchaj - a ten facet ma w ogole jakies mocne strony?
            • beata985 Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 15.11.08, 17:58
              nangaparbat3 napisała:

              > Słuchaj - a ten facet ma w ogole jakies mocne strony?
              no to p[rzeca napisała, ze nie jest ostatnią sierotą i nawet
              stanowisko zajmuje, tylko w sparawach domowych nie ten tego.
              czytać nie "umią" czy wybiórczo czytają???
          • gacusia1 Troche za dlugi ale podoba mi sie ,-)))) 15.11.08, 15:54
            Faceci w genach maja brak domyslnosci a Twoj jest tego super
            przykladem. Na szczescie ma inne zalety,dla ktorych z nim jestes,no
            nie?
            • blanka_32 Re: Troche za dlugi ale podoba mi sie ,-)))) 15.11.08, 18:09
              ale to 1115 czy 115? Bo chyba nosidełko aż tyle nie kosztuje, no,
              chyba, ze jest troche wysadzane brylantami Swarovskiego wink.
              Jeżeli prawidłowa cena gdzies była podana, to przepraszam, ale
              całego wątku (odp.) nie czytałam.
          • zonka77 "pani chodząca doskonałość" 16.11.08, 00:04
            Wiesz co - współczuję nie Tobie ale Twojemu mężowi. A wiesz dlaczego? Bo sama
            przerobiłam ze swoim podobne zachowania jak Twoje. On też bywał "panem
            doskonałym". Też piętnował i wściekał się całymi dniami o każde moje potknięcie,
            w końcu bałam się robić cokolwiek bo jeszcze zrobię to źle.
            Ale pan doskonały taki doskonały nie był - sam też popełniał błędy raz za razem
            tylko miał cudowną zdolność zapominania o tym.
            Nie lubię takich ludzi choćby ze względu na własne wspomnienia.
            Mój mąż się na szczęście opamiętał. Również dzięki temu że zaczęłam skrupulatnie
            zapamiętywać jego potknięcia.
            Mam nadzieję że Twój mąż zapamięta Twoje bo jednak nie wierzę żeś taka doskonała.
            Wyluzuj dziewczyno, naprawdę. To twój mąż - kochasz go?
    • soemi Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 22:44
      no to już wiadomo dlaczego mamy tak dużo rozwodów w naszym kraju!
      • karibik Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 14.11.08, 23:03
        Rozwodów? A co ma piernik do wiatraka - zwykła kłótnia. Mi tylko
        szkoda, że niektórym brak szacunku do własnego partnera i tyle - bo
        ja nawet obcej osoby nie potrafie zjechać takimi epitetami,
        zwłaszcza jeśli coś było zrobione nie z premedytacją... Brak
        szacunku wobec siebie nawzajem jest gorszą rzeczą niż rozwód. Nie
        wyobrażam sobie związku z kimś, kto mnie nie sznuje i opieprza jak
        burą sukę z byle powodu.
    • ykke Re: Sprawa tak głupia że nie wiem jak zatytułować 15.11.08, 18:50
      Jeju, kobity dajcie spokój! Ja sie poszczałam ze śmiechu. Nie
      wyczułam w autorce żadnej nienawiści do męzowskiej wtopy. Te
      wyzwiska uważam z takiej bezsilnosci sie wzięły-niewinne jak
      owieczka.
      O najwspanialsza Soemi! Dziekuje ci za ten watek smile))) No rycze ze
      śmiechu! Podbudowałas mnie, że nie tylko mój taki smile
      No, dobra, przepraszam.... smile))))
      Wiesz co mnie jednak zastanawia? Jak pierwsza karta nie puściła tej
      kwoty, to chyba wkładajac druga powinno być wykasowac nabicie i
      sprzedawca wystukac musiał drugi raz. Mylę sie? A moze to już
      swiadoma robota kasjerki, a nie pomyłka?
      Ale jak ty mogłas wysłac męza z chorym dzieckiem zeby sie jeszcze
      pałętał po sklepie w poszukiwaniu nosidła?
      • soemi otóż 15.11.08, 19:28
        wracał od lekarza z wizyty kontrolnej, i poprosiłam go by zajechał po drodze, a
        w sklepie miał tylko wziąć i zapłacić-sprawę miałam ugadaną ze sprzedawcą
        telefonicznie. No przecież żartujesz chyba żebym męża wysłała by szukał i
        wybierał dla mnie nosidło... zgubiłby się już na pierwszym zakręcie w sklepie smile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja