maj-la
17.11.08, 09:58
Narodziny dziecka TO MIAŁ BYĆ najwspanialszy moment w moim życiu , ale tak się
nie stało kiedy okazało się ,że moje dziecko ma dziecięce porażenie
mózgowe...Od tej pory całe życie stało się podporządkowane tylko mojemu
dziecku, nie mam czasu na NIC, czuję się jak lekarz na nie kończącym się
dyżurze...dziecko ma zaburzenia ruchowe, zaburzenia mowy, stwierdzono też
padaczkę, wymaga mojej ciągłej opieki - oczywiście korzystam ze wsparcia
lekarzy , terapeutów, współpracuję z pediatrami, logopedami i fizjoterapeutami
oraz nauczyłam się jak mam przeprowadzać rehabilitację dziecka w domu. Ale to
wszystko mnie przerasta , kiedy widzę, i wiem ,że to nie przywróci całkowitego
zdrowia mojemu dziecku . Świadomość tego ,że Ewa nie będzie normalnie żyła
mnie dobija? Kiedy nie dawałam sobie z tym wszystkim rady , poszłam do
psychologa...spotkałam tam kobietę , która była w podobnej sytuacji jak ja -
samotna matka wychowująca chore dziecko. Zaczęłam z nia rozmawiać i ona
powiedziała mi ,że myśli o tym ,żeby oddac swoje dziecko - żeby mieć wreszcie
normalne życie. Pomyślałam ,że chyba zwariowała i że jest totalna egoistką.
Minęło pare miesięcy a ja zaczynam myśleć tak jak ona. Teraz zaczynam ją
rozumieć .Czy to jest złe, że chcę normalnie żyć i myślę o sobie? Wolałabym
żeby zajął się nim ktoś kto będzie w tym wszystkim odnajdywał sens, nie mam
sumienia dręczyć tą sytuacją dziecka i walczyć z tym co dzień...nie wiem co
mam robić...pomóżcie...