Nie umiem podskoczyć teściowej.

18.11.08, 10:56
Jestem bezsilna, nie potrafię w żaden sposób podskoczyc drobnej kobitce, która ma taki jakiś sposób bycia, że obawiam się nawet zwrócić jej uwagę. Mężatką jestem od ponad 2 lat. Teściową znam od lat 7. W ciągu tego całego czasu nigdy nie usłyszała ode mnie niczego złego w swoją stronę mimo, że nie raz sobie zasłużyła. Oczywiście ona nie ma takich problemów wobec mnie... Zacznijmy od tego, że to pierwsza osoba, której się tak obawiam, nigdy czegoś takiego nie miałam, dlatego tak mnie to dziwi. Zawsze potrafiłam powiedzieć komuś co myślę, a nawet konkretnie się pokłócić jeśli tego wymagała sytuacja, a tutaj zero. A uwierzcie mi że miałabym poważne powody, choćby taki, że teściowa jest alkoholiczką i często wchodzi w relacje z moim dzieckiem będąc pod wpływem alkoholu. Zdarzyło się nawet że po pijanemu wyrwała mi dziecko z rąk, zareagował wówczas mój mąż, ale nie ja. Zwyczajnie nie potrafię, łapię jakiąś blokadę i koniec. Po tylu latach ona doskonale to wyczuła i korzysta z tego przywileju. Jak się przełamać? Poradźcie mi.
    • miacasa Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 10:58
      a czy Ty przypadkiem nie jesteś DDA? może powinnaś poszukać przyczyn takiego
      stanu w swoim dzieciństwie i relacjach z rodzicami
      • konewka5 Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:07
        DDA? Przepraszam, ale nie zrozumiałam skrótu...
        • hellious Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:08
          konewka5 napisała:

          > DDA? Przepraszam, ale nie zrozumiałam skrótu...

          DDA- dorosle dziecko alkoholikow.
        • pieskuba Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:08
          Dorosłe Dziecko Alkoholika.
          • konewka5 Re: Zdecydowanie nie... 18.11.08, 11:11
            ...wychowałam się w zupełnie normalnej, niepatologicznej rodzinie.
            • hellious Re: Zdecydowanie nie... 18.11.08, 11:22
              konewka5 napisała:

              > ...wychowałam się w zupełnie normalnej, niepatologicznej rodzinie.

              Wiec moze wlasnie dlatego? Moze cie pijane, miotajace sie babsko oniesmiela? czy cus?
      • hellious Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:08
        Jak raz sie uda, to juz pojdzie z gorkismile Sa takie osobowosci, ktore potrafia czlowieka przytlamsic. Przykladem jest moja macocha, ktora trula mnie swoim jadem pare ladnych lat. Ale wkoncu nie wytrzymalam, i dostala po pysku weszakiem ( do tego cie akurat nie namawiamtongue_out). Juz nigdy mi nie powiedziala tego, co wtedy. W ogole poczula, ze chociaz smarkaula, to ma leb nie dam sobie wlezc starej pijaczcesmile Zycze sily.
    • deodyma Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:18
      no cos takiego... to jak babka nie potrafi odciac sie tesciowej a ni
      w zaden sposob postawic, to jest DDA??? nie no... na podstawie watku
      wysnuc takie wnioski...
      • miacasa Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:27
        nikt nie wysnuł wniosku, że jest DDA, szukając odpowiedzi na pytanie autorki
        zadałam jej tylko pytanie, czytaj ze zrozumieniem, proszę
        • deodyma Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:33
          mnie dziwi, ze Ci to w ogole przyszlo do glowy. wiele kobiet tak
          naprawde nie potrafi postawic swoim tesciowym i co w zwiazku z tym?
          tez sa moze DDA? bez przesady.
          • miacasa Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:38
            ale większość kobiet w obliczu zagrożenia dobra dziecka potrafi przełamać ten
            lęk, a Autorka była jakby sparaliżowana gdy pijana teściowa wyszarpywała jej
            dziecko, nie reaguje również gdy pijana teściowa bredzi coś w pijackim widzie do
            małego dziecka i zastanawiająca jest nie tyle uległość w stosunku do teściowej
            co zupełne podporządkowanie się pijaczce (to właśnie przeszkadza samej Autorce),
            stąd pytanie o układy w domu rodzinnym Autorki
    • asica74 Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:23
      W ciągu tego całego czasu nigdy nie usłyszała ode mnie niczego złego
      w swoją stronę mimo, że nie raz sobie zasłużyła

      Hej, mysle, ze sama sobie odpowiedzialas na to pytanie. Nigdy jej
      sie nie postawilas, wiec tesciowa ustawila sobie sama granice z
      toba. A taka pasywna postawa jaka przyjelas, przez lata sie umocnila
      i efekt jest taki jak opisalas: twoja totalna niemoc. (prosze tylko
      nie zrozum mnie zle, nie krytykujesmile)
      Zadaj sobie pytanie: czego sie boisz? czy przez postawienie sie
      tesciowej zburzysz swoj wizerunek ("a bylam taka mila synowa!"), czy
      boisz sie konfrontacji? Co najgorszego moze sie stac, jak sie jej
      przeciwstawisz?
      Powodzenia zyczesmile
      • hellious Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:27
        Dokladniesmile Nie pogorszysz, skoro tesciowa i tak jezdzi po tobie. A moze sie poleprzy, bo przestanie czuc sie pewnie wlazac ci na leb. I w zyciu bym nie pozwolila widywac sie z dzieckiem pijanej babie!
        • deodyma Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:35
          tylko ze autorka nie napisala nic o tym, ze tesciowa wlazi jej na
          leb po pijakusmile mnie zastanawia to, co na to wszystko jej maz? czy
          rozmawial ze swoja szanowna mamusia, czy tez stoi z boku i sie twmu
          wszystkiemu biernie przyglada...
          • hellious Re: Nie umiem podskoczyć teściowej. 18.11.08, 11:38
            Fakt, nie napisala. ale napisala, ze czesto pod wplywem alkoholu wchodzi w relacje z jej dzieckiem. Wiec wnioskowalam ze czesto chodzi nawalona. A ze najczesciej bywa tak, ze nawalone baby odwazniejsze sa, Samo sie nasunelotongue_out
            • konewka5 Re: Sprecyzuję sytuację... 18.11.08, 14:01
              ...otóż teściowa niegdy nie zachowuje się agresywnie. Gdy jest pijana bredzi bez sensu, wymądrza się, poucza, krytykuje, ale nie wyskakuje z łapami do mnie. Wtedy z tym wyrwaniem dziecka, to ona tak jakoś szybko to zrobiła, podeszła, wyrwała i "uciekła". Ja stałam jak wryta, jedyne co udało mi się wózczas z siebie wydobyc to "to nie jest najlepszy pomysł", co kompletnie olała. Teściowa nie pije do kompletnego zalania się, tylko prawie zawsze gdy się widzimy jest "na rauszu". Parę razy zdarzyło jej się przewrócić na ulicy, zgubić dokumenty itp. Pije głównie weekendowo, gdy już jest po pracy. Teść udaje że nie ma problemu. Mój mąż kiedyś się rzucał, próbował rozmawiać, podrzucał wizytówki klubów AA, ale jak ktoś nie chce i jeszcze ma po swojej stronie współuzależnionego, czyli męża, no to nic się nie zrobi. Na szczęście nie mieszkamy u nich, mamy własne mieszkanie, ale owszem mieszkaliśmy przez 9 m-cy zaraz po ślubie, wtedy to już w ogole czułam się zależna więc nic nie mówiłam, tylko obserwowałam. Acha, ja też jestem mądra i potrafię gadać do męża teksty tupu "ja jej dam dziecko po pijanemu nosić itp", a jak przychodzi co do czego to klops. No jakaś blokada mnie łapie. Nie umiem tego wyjaśnić. Ewentualne pretensje załatwiam przez męża, ale tak się nie da bez końca.
              • emilly4 Re: Sprecyzuję sytuację... 18.11.08, 16:11
                Najwazniejsze(moim zdaniem), ze zdajesz sobie z tego sprawe, ze masz taki
                problem. Mysle, ze jak ci sie tak naprawde nazbiera tego gniewu, to wtedy
                wybuchniesz i ona i ty oniemiejecie.
                Jednak jesli chodzi o bezpieczenstwo dziecka, to juz inna sprawa...jesli raz cos
                takiego sie stalo(wyrwanie dziecka z Twoich rak), a czesto zdarza sie byc
                tesciowej na rauszu przy dziecku, to zdecydowanie ograniczylabym te odwiedziny u
                rodzicow do zera...bo po co jak i tak piep...y trzy po trzy wink, a nie sadze, ze
                dla Twojego dziecka, przebywanie z pijanymi dziadkami to dobra szkola! jesli maz
                chce, niech sam jezdzi do rodzicoe, a Ty sie po prostu w to nie mieszaj .
                Powodzenia i madrych decyzji smile
                • lucerka Re: Sprecyzuję sytuację... 18.11.08, 17:45
                  > takiego sie stalo(wyrwanie dziecka z Twoich rak), a czesto zdarza
                  sie byc
                  > tesciowej na rauszu przy dziecku, to zdecydowanie ograniczylabym
                  te odwiedziny
                  > u
                  > rodzicow do zera..

                  Postawilabym ultimatum. Albo terapia albo koniec kontaktow z
                  dzieckiem. Tam gdzie jest alkohol nie ma miejsca dla dzieci - sorry,
                  ale nie toleruje.
    • zona_mi To też do pracy, jak ten wątek? 21.11.08, 22:12
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=86936960&a=87466252
      • golfstrom Ale heca 21.11.08, 22:37
        Już jakis czas nie zaglądałam na Niemowlę, a trzeba było.
      • malgosiek2 Re: To też do pracy, jak ten wątek? 23.11.08, 16:07
        No właśnieuncertain
        • patrice7 Re: To też do pracy, jak ten wątek? 23.11.08, 16:21
          o retyy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja