zawsze moja wina

20.11.08, 12:01
Nie wiem co mam zrobić. Pracuję w pewnej firmie, gdzie ostatnio
zmieniły się zasady. Ze starej ekipy zostałam tylko ja, reszta to
nowi pracownicy. Już pomijam, że dostali na początek o wiele więcej,
dostali samochody (bo być może będą robili niezłe wyniki jak się
dowiedziałam). Zarząd ma wszystko w dooopie, uważa i traktuje ludzi
jak debili. Obojętnie co i jak się stanie to wszystko jest wina moja
lub innego pracownika. Bo to my jesteśmy niedouczeni, zbyt powolni,
zbyt leniwi itp. Decyzje podejmowane są z zawrotną szybkością -
czasami miesiąc. I o wszystko należy się prosić. Ostatnio zamiast
wykonywać swoją robotę zajmuję się szkoleniami młodych i robieniem
raportów. A później dostaję zje....ę, że nie mam wyników. Moje
zdanie wszyscy mają gdzieś. Prawda jest taka, że banda
zakompleksiałych buraków ma przerost formy nad treścią. Wydaje im
się, że mogą pomiatać ludźmi. Już nie mogę tego wytrzymać. Atmosfera
w firmie nie jest wesoła. Nic nie ma tutaj pewnego. Nie ma dnia bez
afery. Miotam się, bo bardzo chciałabym się zwolnić (och jaka to by
była satysfakcja), ale nie mogę. Mam kredyty. Szukam pracy, ale jak
na razie nic ciekawego się nie pojawia. Co byście zrobiły na moim
miejscu? Nadal zaciskały zęby i pracowały? Czy może lepiej się
zwolnić i na spokojnie szukać pracy? Nie ukrywam, że drugie
rozwiązanie jest kuszące, bo przynajmniej miałabym spokój
psychiczny, ale z drugiej strony wiem, że mnie na to nie stać.
    • kropkacom Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:03
      > ale z drugiej strony wiem, że mnie na to nie stać.

      No to masz odpowiedz.
    • hellious Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:04
      Jesli czujesz, ze wytrzymasz, to zacisnij zeby, rob swoje i szukaj roboty. Bo jednak jak sie zwolnisz nie majac nic na oku, mozesz pozniej dluuugo nie znalezc, a wtedy kredyt cie przygniecie.
    • sjanna Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:14
      Margotka, pracujesz tam gdzie mój mąż? wink
      A może nim jesteś? ;P
      A poważnie: niełatwo szukać dobrej pracy, pracując.
      Myślę, że ważne jest, w jakiej branży szukasz i czy jesteś z tych poszukiwanych
      na rynku pracy - a to sama wiesz najlepiej...
      Ja codziennie wieczorem słyszę podobną opowieść... i szczerze bym się ucieszyła,
      gdyby mój rzucił tę firmę i spokojnie szukał... Ale to ja i moje priorytety.
      Pozdrawiam, Sjanna
    • asiek_k Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:16
      Nie zwalniać się. Na spokojnie szukać pracy odpuszczając sobie "robienie
      wyników" skoro i tak zamierzasz odejść.
    • broceliande Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:32
      Wiesz, co, moja teściowa tak miała. Musiała szkolić młodych
      wilkołaków i nie nadążała ze swoją pracą.
      W wielu firmach tak jest.
      Są chociaż kobiety w tej młodej kadrze?
    • miacasa Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:36
      wywalcz awans, będziesz ponad burakami, zobaczysz jacy mili ludzie będą cię
      otaczali smile
      • mic-hag Re: zawsze moja wina 20.11.08, 12:59
        Szukaj pracy .Szkoda abyś męczyła się w takiej atmosferze rób co do ciebie
        należy i pracuj do momentu znalezienia nowej posady. czy twój kredyt jest
        ubezpieczony na wypadek utraty pracy?
    • margotka28 Re: zawsze moja wina 20.11.08, 13:09
      Kobiety są, ale na innych stanowiskach. Ogólnie w tej firmie jest
      strasznie duża rotacja, bo branża jest bardzo specyficzna i nie
      każdy wytrzymuje ciśnienie i presję. Jedna kobitka to oczko w głowie
      zarządu, taka mała donosicielka sad
      O awans walczyć nie mam co, bo w tej firmie struktura jest płaska.
      Jest zarząd i zwykli pracownicy, chociaż ładnie nazwani. Żeby robić
      wrażenie na klientach. A zarząd to z takich małomiasteczkowych
      (centrala w małym mieście) zakompleksiałych gości, dla których jest
      to druga praca w życiu. No ale oni są od początku, a ja nie. I
      dzieli nas kilkaset kilometów.
      Niestety nie mam ubezpieczonego kredytu na wypadek utraty pracy. I
      coraz częściej myślę o własnej działalności, bo jakoś na etacie mi
      źle. Próbuję szukać pracy, ale teraz jestem ostrożna i nie
      chciałabym wpadać z deszczu pod rynnę. Więc pewnie trochę mi to
      czasu zajmie, poza tym jak wpadam w wir zajęć pracowniczych, to nie
      bardzo mam czas na chodzenie na rozmowy. Bo to trzeba urlop brać - a
      urlop niewskazany. Przez zarząd oczywiście.
      • broceliande Re: zawsze moja wina 20.11.08, 13:52
        Ja mam własną działalnośćsmile
        Nie ma donoszenia, konfliktów z kolegami, nie ma szefa i zarządu.
        Same plusy.
        Ludzi, którzy robią to samo co ja, spotykam na bankowych
        szkoleniach, im większa odległość dzieli nasze biura (konkurencja w
        końcu), tym lepiej się rozmawia.
        Jeśli znasz się na księgowości czy sprzedaży, spokojnie możesz
        otwieraćsmile
        A w kredytach może pracować byle kto. Jestem najlepszym przykładem.
    • asia_i_p Re: zawsze moja wina 20.11.08, 17:56
      Chyba jednak zostać i równocześnie energicznie szukać lepszej pracy.
      Sama świadomość, że odejdziesz niedługo i nie będzie cię to
      obchodziło nie pomaga ci?
    • 18_lipcowa1 Re: zawsze moja wina 20.11.08, 18:24
      straszny gnoj masz w tej pracy
      zmien ja po prostu, szkoda nerwow
    • margotka28 no i stało się... 02.12.08, 10:11
      Wracam do mojego wątku, bo wczoraj stało się coś, co w zasadzie
      przyspieszyło moją decyzję. Dowiedziałam się, że mam czas do końca
      roku, aby pokazać, że dobrze pracuję, że jestem warta, aby pracować
      w tej wspaniałej firmie. Jak nie zrobię jakiś kosmicznych wyników i
      nie będę pozytywnie motywować młodych pracowników wylatuję. Więc aby
      uprzedzić fakty (wierzcie mi dzisiejszy dzień jest nie do
      zniesienia) jutro mam zamiar złożyć wypowiedzenie. I zaczynam szukać
      pracy na maxa. Oj ciężko będzie, mam lekkiego doła, ale cóż. Życie
      musi toczyć się dalej.
      • ib_k Re: no i stało się... 02.12.08, 10:19
        Więc aby
        > uprzedzić fakty (wierzcie mi dzisiejszy dzień jest nie do
        > zniesienia) jutro mam zamiar złożyć wypowiedzenie.
        To głupio zrobisz, stracisz finansowo.

        I zaczynam szukać
        > pracy na maxa.
        Od tego powinnaś zacząć, nie od wypowiedzenia.
        Źle pojmowaną ambicję schowaj do kieszeni, i tak nie ma znaczenia

        Oj ciężko będzie, mam lekkiego doła, ale cóż. Życie
        > musi toczyć się dalej.
        Dokładnie tak, spokój i długie ruchy. Powodzenia
        • margotka28 Re: no i stało się... 02.12.08, 10:51
          Fakt stracę finansowo, ale znając moją firmę dostanę wypowiedzenie w
          połowie grudnia (bo mam dwutygodniowy termin wypowiedzenia) i akurat
          do końca roku pociągnę. Więc stracę finansowo wynagrodzenie za dwa
          tygodnie. Nie wiem, czy warto siedzieć w miejscu, w którym mają cię
          w d...e, gdzie wiesz, że i tak wylecisz i że nie ma możłiwości
          zmienić tej sytuacji. Powiem szczerze, że pierwszy raz jestem w
          takiej sytuacji i nie wiem co mam zrobić. Pewnie na okresie
          wypowiedzenia będę miała bez obowiązku świadczenia pracy, bo taka
          jest specyfika miejsca, w którym pracuję.
          I pocieszam się, że przynajmniej będę miała kiedy prezenty kupić.
          Chociaż jest to pocieszanie przez łzy.
          • tosina Re: no i stało się... 02.12.08, 10:58
            Nie wiem, czy warto siedzieć w miejscu, w którym mają cię
            > w d...e,


            YHY ..sadze jak poprzedniczka ze nie ma sensu by skladac
            wymowienie.Nie wiem jak to jest teraz.Ale jak oni cie zwolnia to
            chyba nalezy ci sie kurowniowka od zaraz a jak ty to po 3 mc.A do
            polowy mc zostalo ci 13dni .Tyle chyba wytrzymasz. Sadze ze sa
            sytuacje gdy dume chowamy do kieszenie i myslimy logicznie. Co
            zyskasz unoszac sie chonorem?Ale nie mi cie osadzac.No ja bym
            nieodeszla sama.Ale szukala cos napewno..
            • tosina Re: no i stało się... 02.12.08, 11:26
              o mamo!! az mi w oczy zapieklo.Pozwala ci ten honor do kibla
              zaniesc.smile)..
              • ib_k Tosina 02.12.08, 11:45
                moja poprzednia odpowiedź była do autorki, nie do ciebie, źle się podpiełamsmile)
          • ib_k Re: no i stało się... 02.12.08, 11:09
            Nie wiem gdzie pracujesz i jaki jest twój zakres odpowiedzialności ale myślę że powinnaś poczytać kodeks pracy bo wydaje mi się że go nie znasz.

            Oraz zapoznaj się z zasadami przyznawania zasiłków dla bezrobotnych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja