margotka28
20.11.08, 12:01
Nie wiem co mam zrobić. Pracuję w pewnej firmie, gdzie ostatnio
zmieniły się zasady. Ze starej ekipy zostałam tylko ja, reszta to
nowi pracownicy. Już pomijam, że dostali na początek o wiele więcej,
dostali samochody (bo być może będą robili niezłe wyniki jak się
dowiedziałam). Zarząd ma wszystko w dooopie, uważa i traktuje ludzi
jak debili. Obojętnie co i jak się stanie to wszystko jest wina moja
lub innego pracownika. Bo to my jesteśmy niedouczeni, zbyt powolni,
zbyt leniwi itp. Decyzje podejmowane są z zawrotną szybkością -
czasami miesiąc. I o wszystko należy się prosić. Ostatnio zamiast
wykonywać swoją robotę zajmuję się szkoleniami młodych i robieniem
raportów. A później dostaję zje....ę, że nie mam wyników. Moje
zdanie wszyscy mają gdzieś. Prawda jest taka, że banda
zakompleksiałych buraków ma przerost formy nad treścią. Wydaje im
się, że mogą pomiatać ludźmi. Już nie mogę tego wytrzymać. Atmosfera
w firmie nie jest wesoła. Nic nie ma tutaj pewnego. Nie ma dnia bez
afery. Miotam się, bo bardzo chciałabym się zwolnić (och jaka to by
była satysfakcja), ale nie mogę. Mam kredyty. Szukam pracy, ale jak
na razie nic ciekawego się nie pojawia. Co byście zrobiły na moim
miejscu? Nadal zaciskały zęby i pracowały? Czy może lepiej się
zwolnić i na spokojnie szukać pracy? Nie ukrywam, że drugie
rozwiązanie jest kuszące, bo przynajmniej miałabym spokój
psychiczny, ale z drugiej strony wiem, że mnie na to nie stać.