czy mam powody do obaw - same oceńcie

28.10.03, 09:30
"Jesteś frywolny? Czy to złudzenie?" SMSa o tej treści przeczytałam wczoraj
na komórce mojego męża. Dostał go od dziewczyny, do której:
1. jak byliśmy na wakacjach w Hiszpanii co najmniej kilkakrotnie pisał do
niej i dostawał od niej SMSy
2. wiem, że ON dzwonił do niej w środku nocy (0.30)
3. kilkakrotnie widziałam od niej różne SMSy i wiem do niego dzwoniła kilka
razy w ciągu ostatniego tygodnia

Dodam, że wg słów mojego męża jest to dziewczyna, której nigdy nie widział i
poznał ją przez Internet.
To są fakty o których wiem... Ja już zaczynam mieć tego dość, a czy Waszym
zdaniem powinnam to tolerować jako niewinny flircik czy raczej starać się za
wszelką cenę to zniszczyć zawczasu (jeżeli jest jeszcze ciągle na to czas
oczywiście). Poradźcie.
    • annb Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 09:33
      za wszelką cenę zniszczyć zawczasu
      może są bardziej tolerancyjne ale wydaje mi się iż najlepszym wyjsciem jest
      zrobienie totalnej rozpierduchy
      smarkateria
      zachciało się flirtów
      bo co? dusi się w związku?
      bezwsens
      ale takich watków było już tutaj sporo
      poszperaj w archiwach
      lepiej teraz to zdusić
    • malpig Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 09:55
      Hej,
      Popieram poprzedniczkę.
      Osobiscie nie toleruję, a tym bardziej akceptuję "niewinnych flircików". Flirt
      jest flirtem, bez względu a przymiotniki jakie go będa poprzedzać.
    • kasia_mm Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 09:56
      nie powinnaś - musisz - z tym walczyc
      nie ma ze niewinny flircik
      nie ma że on taki zmęczony zyciem jego jednakowością etc robi
      sobie "odskocznię"
      nie ma że " z nią się tak dobrze rozmawia" "Wogóle nie o kłopotach i
      codzienności"
      nie ma że to nic wielkiego to przyjaźń
      nie ma że to nie zdrada bo ze sobą nie sypiają

      nie gódz się na te wszystkie argumenty! nei gódz się bo będziesz potem żałować
      a twoje małżeństwo nigdy już nie będzie takie same bo nigdy już mu nie zaufasz
      nie gódz się bo nigdy potem nie będziesz już umiała wyplątać się z chorego
      związku gdzie facet robi co chce a ty masz mu to wybaczać

      nie rób tego proszę bo stracisz wiarę w siebie jako kobietę
      bo będziesz żyła jak ja, pozorami i dla dzieci a w środku będziesz płakała cały
      czas bo nie zapomnisz jak się zranił...

      • kssia Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 10:01
        Zniszczyć w zarodku bez dwóch zdań, zrobić awanturę.
    • ata_x Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 10:10
      Może i nie masz powodów do obaw, może to tylko zabawa, ale powtórzę za
      dziewczynami - zniszcz w zarodku, bo nie wiadomo, w która stronę to się
      rozwinie.
      Wiesz, najpierw przyzwolisz na niewinny (?) filtr, to na zasadzie "daj psu
      palec, to bedzie chciał cała rekę" mąż może posuwać się dalej usprawiedliwajac
      się, że to tylko zabawa. Jak zabawa, to głupia. Niech się bawi inaczej.
    • zabuchna Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 11:20
      Dodam jeszcze, że ja już w tym temacie już kilka razy z nim rozmawiałam,
      powiedziałam, ze mi się to nie podoba itp, ale żadnej reakcji. Chyba że
      odwrotna tzn kontakty się wzmagają. Jak go przekonać żeby przystopował? Może
      któraś z Was ma podobne doświadczenia.
      • mlodamama Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 11:35
        Awantura chyba nie pomoże - będzie się bardziej pilnował, chował komórkę,
        kasował smsy...A tak chociaż troche wiesz co się dzieje i możesz trzymać reke
        na pulsie. W takiej sytuacji trzeba chyba postapić jakoś sprytnie. Może napisać
        do niej, albo zadzwonić. I "nawyzywać", nie jakies tam kobiece gadki (no to
        może sprytne nie jest ale chyba bym nie wytrzymała). Maz się wścieknie, ale jej
        może sie odechce rozbijac rodzine i ładować w karambol. A może jakos sprawić,
        żeby maż był zazdrosny? Tak bym zrobiła! Wtedy zajmie się tą sytuacją. Np.
        wysłać do niego smsa, że niby sie pomyliłaś i miał być wysłany do kogos innego
        o niewinnej treści...niech pomyślę...np."Nie napieraj na spotkanie, jesteś
        bardzo uroczy ale ja mam swoje życie". Co wy na to? Oczywiście najpierw
        odczekaj aż sprawa jego smsów ucichnie, żeby okoliczności nie były podejżane.
        Po takim smsie powinien się bardzo zaniepokoić.
      • ata_x Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 11:52
        Wiesz co ,Zabuchna ? Jak mój mąż w takiej sytuacji by nie reagował na moje
        niezadowolenie, to ja bym sobie zadzowniła do tej pani. Nie po to, żeby robić
        awanturę. Tylko spokojnie bym zapytała dlaczego wydzwania i SMS-uje do mojego
        męża, bo może ona nie wie, że on żonaty i dzieciaty. No i poprosiłabym żeby
        sobie dała spokój. Dalsze postepowanie w zależności od reakcji.
      • edziecko_gosiah Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 05.11.03, 09:28
        ja z doświadczenia... mąż wyjechał na tydzień na narty, wrócił a ja
        przeczytałam smsa do niej - niby niewinny i nic nie było... potem wyszło na
        jaw, że mnie zdradził (zresztą pisałam tu o tym jakieś pół roku temu)...
        troche to bardziej drastyczne niż - miejmy nadzieję - Twoja sytuacja, ale nie
        ma niewinnych flirtów, nawet z ludźmi poznanymi w internecie!!! zresztą wydaje
        mi się, że internetowe "romanse" kręcą się tylko w internecie, a żeby podać
        komuś swój numer telefonu trzeba być już w bliskiej zażyłości (jeśli nawet nie
        fizycznej, to psychcznej); ale dla mnie to i tak zdrada...
        zrób mu awanturę, ale może taką bez krzyku, tylko ze stoickim spokojem
        (bardziej to do nich przemawia - tak mi się wydaje); nie na zasadzie, że mi
        się to nie podoba, tylko że absolutnie sobie tego nie życzysz, bo Ciebie to
        rani, dla Ciebie to jest zdrada!!! ja zadzwoniłam do tej dziewczyny i
        powiedziałam, że jeśli nadal będzie probowała utrzymywać kontakt z moim mężem,
        to go zostawię, niech go sobie weźmie, a przy okazji dałam też upust
        nienawiści do niej - ale w miarę kulturalny sposób... to samo powiedziałam
        mężowi... jest dla mnie całym moim światem, ale gdyby nie to, że są małe
        dzieci w domu, to wtedy wyrzuciłabym go za drzwi... i on o tym już wie i wie
        jak bardzo mnie zranił... każdemu należy się jedna szansa, ale tylko jedna...
        nie pozwól, aby to co się między nimi dzieje zniszczyło wasze zaufanie i
        uczucie... ty to zniszcz póki nic gorszego się nie stało, bo jak dla mnie
        niewielu jest na świecie facetów, którzy myślą tylko i wyłącznie o swojej
        żonie i nie skorzytsają z nadarzającej się okazji by znów poczuć się
        atracyjnym facetem... choć są chwalebne wyjątki...
        pozdrawiam gorąco, gosiah
    • mila32 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 12:05
      Jeśli mogę ci coś poradzić, to zrób wszystko co w twojej mocy aby zakończyć to
      jak najszybciej, w przeciwnym wypadku bmożesz się znaleźć w podobnej sytuacji
      jak ja (przeczytaj sobie wątek zdrada trochę niżej). Ja chciałam być na
      początku tolerancyjna, nie zaborcza, uprzejma, ale to się nie sprawdziło, mój
      mąż tego nie docenił, a później było już za późno bo się zbyt mocno
      zaangażował. Mając obecne doświadczenia nie zastanawiałabym się tylko
      zadzwiniła do panienki i powiedziała co o tym myślę, a męża trzymałabym
      króciótko. Zyczę ci wytrwałości i odwagi bo wiem że będzie ci potrzebna.
      Pozdrawiam
      Mila
    • p_swiat Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 12:06
      Witajsmile
      Mysle, że powinnaś porozmawiać bardzo powaznie z mężem nie ma czegoś takiego
      jak niewinny flircik jesteście małżeńswem i słowo flirt nie powinno miec
      miejsca.
      Zwykle od tego zaczyna się potem spotkanie, spotkania a może i zdrada to
      powazne i zwalcz to jak najszybciej.
      Powodzenia !
    • justyna_stepien Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 12:24
      jasne że masz powody, mój mąz tez tak zaczła...znajomość netowa, smsy,
      kłamstwa, tylko ja zaślepiona nic nie widzialam, zadzwoń do niej spokojnie,
      skasuj mu numer jej tel. i powiedz mu bardzo surowo, ze Ci sie to nie podoba, i
      że zrobil tak ostatni raz, niech się postawi w Twojej sytuacji, zapytaj tez,
      czego on oczekuje od życia? bo może czegoś mu brakuje? a w końcu razem
      jesteście po to by znosić próby
      powodzenia
    • exodus774 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 12:34
      Według mnie powinnaś najpierw porozmawaić z mężem, uswiadomić mu ze takim poste
      powaniem Cie rani, że coś takiego jest nie dopuszczalne (ciekawe jakby on się
      czuł gdybys Ty wydzwaniała do swoich kolegów zwłaszcza poznanych w necie o
      godzinie 12 w nocy, mój mąz by się wściekł ze nieznajomym facetom wogóle daje
      swój numer tel). Pozatym znajomości internetowe maja to do siebie że są dosyć
      niebezpieczne gdyż wyobraźnia działa i każdy może sobie stworzyć wyidealizowany
      obraz partnera a od tego niewiele brakuje do głupiego zafascynowania,
      zakochania. Nie dopuść do tego nie namawiam Cie na karczemne awantury ale na
      stanowcze postawienie sprawy, a co do kontaktu z tą dziewczyna to myśle że to
      chyba ostateczność (i po konfrontacji z nia możesz czuć sie upokorzona że do
      tego musiałaś sie posunąć) ale najwazniejsze jest zeby to twoj mąż osoba której
      masz ufać , z którą masz być uswiadomił sobie, ze tak nie powinno być.
      • zabuchna Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 13:18
        Właśnie tak mi się wydaje, że konfrontacja z tą dziewczyną to ostateczność i w
        dodatku może niewiele zmienić. Z tego co mówił o niej mój mąż, ona też ma męża
        a więc najwyraźniej szuka sobie odmiany czy atrakcji czy też fascynacji. Nie
        wiem co miałabym jej powiedzieć - przestań dzwonić, pisać SMSy, e-maile itp. I
        co ona od razu ma mnie posłuchać. A wy byście posłuchały? Bo ja siebie nie
        jestem pewna - dzwoni do mnie obca baba i mówi mi, że tego czy tamtego mam nie
        robić. Osobiście boję się, że taka rozmowa mogłaby paradoksalnie ich do siebie
        zbliżyć - mieli by tematów na najbliższe emaile, smsy czy nawet spotkania. On
        taki biedny bo ma żonę heterę i zaborczą i w ogóle wszystko co najgorsze. I
        stąd już tylko krok od pocieszania...
        Przecież to mój mąż powinien przestać do niej dzwonić, pisać smsy czy maile -
        tylko że on najwyraźniej nie ma ochoty tego zrobić.
        • kasia_mm Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 13:28
          wiesz co - napisz do mnie na priva - kasia_mm@gazeta.pl
          mam niestety sporo do powiedzenia w tej sprawie sad może ci coś podpowiem i
          pomogę...smile))

          Kasia
        • ewalewi Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 13:30
          Nigdy bym nie zadzwoniła do zadnej lafirynydy!!! Niech sie buja, niech sie
          bujają oboje! Dlaczego zawsze jest tak, ze to my mamy walczyc o związek? Troche
          wysiłku ze strony męża ( partnera ) nie zaszkodzi. A tak na marginesie to jest
          absolutna podłość robić coś takiego!
          moja babcia zwasze mówiła ze mąż zdradxa kobiete raz to jest to jego wina jak
          dwa to już jest jej... straszne prawda.
        • mila32 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 13:36
          Myślisz podobnie jak ja rok temu, też nie chciałam być zaborcza, chciałam być
          tolerancyjna, a i tak musiałam się z nią później spotkać i wysłuchać historii
          tego romansu. Nie było to miłe. Piszesz, że ona też ma męża, więc porozmawiaj z
          nim, może on o niczym nie wie, lepiej się poczujesz jeśli to on do ciebie
          zadzwoni i powie że twój mąż ma romans z jego żoną? Wiem, że chciałabyś, żeby
          twój mąż sam zdecydował że to ty jesteś najwazniesza w jego życiu i zadne inne
          się nie licza, ale obawiam się że to może być za późno. Owszem może się
          opamiętać, ale czy wtedy będziesz się lepiej czuła jak zrobi to po fakcie, albo
          dlatego że ona to skończy a on wtedy dopiero doceni wartość żony?
          To twój mąż, twoja rodzina, sama wiesz najlepiej jak wygląda sytuacja, może ja
          teraz to widze zbyt jednostronnie ale nie pozwoliłabym teraz siebie tak
          traktować.
          Mila
        • mamamonika Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 14:11
          Hej,

          ja jestem zwolenniczką jasnego stawiania sprawy. Niby dlaczego masz być
          tolerancyjna, skoro w widoczny sposób postępowanie Twojego faceta cię rani?
          Moim zdaniem jego postępowania wcale nie można uznać za zabawę, a wręcz
          przeciwnie, stanowi moim zdaniem dzwonek alarmowy dla całego dalszego Waszego
          związku. Przecież jak sobie tego do końca nie wyjaśnicie, to czy będziesz mu
          nadal ufać? Czy też będziesz sprawdzać jego pocztę, ubrania, przeglądać sms-y
          i czekać, kiedy się w końcu dowiesz, że sprawy zaszły znacznie dalej (jak nie
          z tą, to z inną). I co wtedy? Z Twoim postów nie wynika, że poszłabyś na
          układ, w którym macie (albo on ma) swobodę w wyskokach, ale nadal pchacie
          razem jakos rodzinny wózek - dzieci, rodzina itp.
          Ja jestem zdecydowanie przeciwna dzwonieniu do "tej małpy". Zadzwoniłabym,
          gdyby ukradła mi komórkę czy rower i kazała sobie graty oddać, ale nie w
          wypadku, gdy flirtuje z moim chłopem. Co to da? Ty poczujesz się jak zero, a
          on nie jest Twoją własnością. Moim zdaniem związek polega na wzajemnym
          szacunku i prawdziwej chęci bycia razem. A takie skoki w bok miom zdaniem
          zawsze maja jakieś drugie dno, jeśli macie być razem dalej, trzeba do niego
          dotrzeć.
          Co bym zrobiła w takiej sytuacji? Na pewno bysmy sobie solidnie pogadali, a
          jak byśmy się nie dogadali, mój Pan wiedziałby, że następny krok będzie
          radykalny. Bo jeśli chodzi o rzeczy dla mnie najważniejsze (a do takich dla
          mnie nalezy uczucie i zaufanie) jestem właśnie baardzo radykalna. I mój luby
          to wie.
          Przede wszystkim musi do niego dotrzeć, że naprawdę robi Ci tym krzywdę i że
          może bardzo dużo stracić, chyba że mu nie zależy na tym co by stracił. ale mam
          nadzieję, że nie smile

          Ps. Strasznie byłam pryncypialna, ale przeżyłam w moim otoczeniu już kilka
          takich historii (opisów oszczędzę) i na objawy jestem wyczulona

          Trzymaj się i pogadaj z nim od serca

          Monika
    • beacia76 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 16:15
      wydaje mi sie że masz słuszne obawy.Jeśli utrzymuje ten kontakt to znaczy że w
      jakiś sposób sie zaangarzował.nie wiem tylko czy on wie o tym że ty to wiesz?
      bo jeśli mu na tobie zależy to gdy mu o tym powiesz to napewno zakończy tą
      znajomość.A znajomości z netu nie trwają długo.
      • mrrr Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 17:18
        jesli jest twoim mezem, a flirtuje z inna, to sprawa jest jasna- nie jest to w
        porządku. MOzesz to zaakceptowac i czuc sie z tym koszmarnie, a mozesz
        poinformowac go o konsekwencjach. oczywiscie, nei jest twoja wlasnoscia, nie
        mozna mu nic kazac czy zabronic, ale mozna powiedziec- ja czuje to i to i chce
        tego i tego. jesli ty to i to to ja to i tamto. a jesli ty to i to, to ja to i
        tamto.
        Najpierw zastanow sie, jak mozesz postawic sprawe na ostrzu noza- wyprowadzic
        sie do rodzicow? To bylaby najlepsza opcja- albo zawalczy o Ciebie i wtedy
        wiesz, ze to byla przelotna glupota, a wyjazd Twoj usiwadomil mu, co moze
        stracic, albo nie zawalczy- i wtedy masz pewnosc, ze ten facet Cie nie kocha i
        nie szanuje. tylko mysli o sobie i swojej przyjemnosci, a nie o rodzinie.
        to ryzyko- moze sie okazac, ze sprawy zaszly dalej jesli chodzi o rozpad
        pozycia miedzy Wami niz przypuszczasz lub chcialabys widziec.
        ale mysle, ze lepiej znac prawde, niz miesiacami, latami nie byc pewna i czuc
        sie upokorzona, ze on ma kogos na boku, ze Ty mu nei wystarczasz...

        A sypia z Tobą? po tym mozna duzo poznac, czy i jak sie to odbywa...
        choc niektorzy faceci nei sa monogamiczni i z czystym czolem będa spac z
        kilkoma kobietami jednoczesnie lub spac z zona wyobrazajac sobie tamta... ale
        Ty go znasz, to moze wyczujesz zmiany.

        rety, ale ciezka sytuacja. Trzymam kciuki, by maz otrzezwial i wyzwolil sie z
        glupoty. moze to chwilowy amok, zaplatal sie, moze ma ciezszy okres. ale na
        pewno nie pomozesz mu tolerujac to, tlyko szanujac sie. i w szacunku do siebie
        nie popuszczajac ani piędzi. to nei sa żadania- Ty tylko informujesz, jaka
        bedzie Twoja reakcja w zaleznosci od jego postepowania. reakcja, ktora
        wybierasz, by zatroszczyc sie o siebie, reakcja wynikajaca z poczucia wlasnej
        godnosci. On ma wolna wole by wybierac, co dla niego wazniejsze.

        trzymam kciuki.
        bądz dzielna. I szanuj sie. to na pewno dodaje kobiecie atrakcyjnosci. brak
        szacunku do siebie obniza Twoja wartosc w jego oczach.
        Godnosc. i sila. jestes silna, kobiety są silne. poradzisz sobie.
        I wierze, ze najwieksza szansa na uratowanie zwiazku to zadbanie o siebie, o
        swoje uczucia i swoja godnosc.
        Zycze duzo sily, kochana.
    • lilaa Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 28.10.03, 20:32
      Moderatorka tego forum napisala kiedys bardzo fajna mysl:
      ze trzeba przestac traktowac facetów jak "tych myslacych wylacznie fiutem" i
      jak to sie oni sami okreslaja "wzrokowcy". Ja tez juz mam tego dosyc, jak
      slucham czy czytam takie wlasnie opowiesci. Czy to sa takie czasy gdzie modne
      sa zwiazki na boku? Dlaczego codziennie trzeba sie zastanawiac czy dzisiaj moj
      maz nie dostanie jakiegos sms-a?
      ale nie o tym mialam pisac.
      moja przyjaciolka miala podobna sytuacje, niby tylko sms-y, telefony jakies
      maile. Lalka byla napalona strasznie. Wziela wiec ona sprawe we wlasne rece i
      zadzwonila do tej niuni i powiedziala jej tylko ze Darek jest mezem, ojcem
      trojki dzieci, kredytobiorca dwoch kredytow mieszkaniowego i samochodowego. do
      tego dodala ze alimenty na nia i na dzieci + splata polowy rat kredytowych to
      80% jego pensji. No i po dziewczynie nie bylo sladu, maz wrocil "do pionu".
      Niestety ona nie umiala wrocic do porzadku dziennego i ich malzenstwo trwalo
      juz tylko 7 miesiecy. Pozniej powiedziala mi ze to on zabil w niej ta milosc.
      Bo milosc to wiernosc zaufanie i kochanie...
      • exodus774 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 30.10.03, 09:18
        A ja ciągle podtrzymuje moje zdanie że to nie problem tkwi w tej panience to
        mogłabybyć każda inna. Problem masz ze swoim mężem, że on decyduje się na takie
        zagrywki nawet jeżeli twierdzi, że to jest niewinne , że sa kolegami itp, to ja
        czegoś nie rozumiem żonaty facet nie dzwoni do swojej nawet najlepszej
        koleżanki o takich godzinach, nie dostaje/ wysyła dwuznacznych smsów. Myśle że
        powinnaś z nim poważnie porozmawiać że nie życzysz sobie żeby tak się
        zachowywał , to boli jak facet który jest mężem i powinien byc najlepszym
        przyjacielem i powiernikiem wybiera kogos innego żeby mu się zwierzać ,
        rozmawiać. Zastanów sie nad tym wszystkim i podejdź do tego na zasadzie "idiota
        taka ma fajną żone jak ja a traci czas dla jakis panienek nie wiadomego
        pochodzeniawink)
        Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko
    • astra1.4 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 30.10.03, 23:06
      Doskonale Ciebie rozumiem. Ja też znalazłam SMSa w telefonie mojego męża -
      tylko, ze był dużo bardziej gorący. Nie jestem go w stanie zacytować bo to był
      dla mnie szok - a wtedy człowiek funkcjonuje zupełnie inaczej. Cała sytuację
      pamiętam jak przez mgłę.
      Myślę, że wciąż jesteśmy razem tylko dlatego, że znalazłam go pierwszego dnia
      naszych wspólnych wakacji.

      Mąż się przyznał, ze spotkał sie 2 razy z ta dziewczyną i jak twierdzi "nic
      między nimi nie zaszło". Ale mówiąc szczerze, jakoś nie chce mi się w to
      wierzyć, zważywszy na to, że już kilka razy zmienił zeznania.

      Zastanawiałąm sie poważnie czy sobie nie odpuścić tego związku. W końcu teraz
      każde jego wyjście z domu jest dla mnie stresem. Nie mam do niego zaufania za
      grosz. Ale w końcu SMS - nawet gorący - to chyba nie jest powód do rozwodu?
      Nie mozna tez tego tak po prostu zostawić. Zresztą mamy córeczkę, która bardzo
      go kocha.

      Dałam sobie rok czasu do namysłu - co dalej. Póki co sprawdzam go na każdym
      kroku. Może i to uderza w moją godność, ale czy coś moze bardziej uderzyć w
      godność żony niż z zdrada męża?

      Postanowiłam się też dowartościować, a jednocześnie wzbudzić w nim trochę
      zazdrosci. Np. ostatnio specjalnie na imprezę służbową do klubu kupiłam sobie
      maxi mni (w życiu takich nie nosiłam). Mina i zachowanie męża mówiły za siebie -
      był bardzo zazdrosny, ale nic nie powiedział! A ja nie pamiętam kiedy miałam
      takie powodzenie u płci przeciwnej! Oczywiście wcale nie zamierzałam, ani nie
      zamierzam robić tego co mój mąż, ale sama świadomość, ze gdybym tylko chciała
      to mogę, jakoś mi pomaga...

      pozdrawiam i życzę dużo sił.

      Gosia

      zabuchna napisała:

      > "Jesteś frywolny? Czy to złudzenie?" SMSa o tej treści przeczytałam wczoraj
      > na komórce mojego męża. Dostał go od dziewczyny, do której:
      > 1. jak byliśmy na wakacjach w Hiszpanii co najmniej kilkakrotnie pisał do
      > niej i dostawał od niej SMSy
      > 2. wiem, że ON dzwonił do niej w środku nocy (0.30)
      > 3. kilkakrotnie widziałam od niej różne SMSy i wiem do niego dzwoniła kilka
      > razy w ciągu ostatniego tygodnia
      >
      > Dodam, że wg słów mojego męża jest to dziewczyna, której nigdy nie widział i
      > poznał ją przez Internet.
      > To są fakty o których wiem... Ja już zaczynam mieć tego dość, a czy Waszym
      > zdaniem powinnam to tolerować jako niewinny flircik czy raczej starać się za
      > wszelką cenę to zniszczyć zawczasu (jeżeli jest jeszcze ciągle na to czas
      > oczywiście). Poradźcie.
    • mamaizyimoniki Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 31.10.03, 08:29
      A jeśli to nawet TYLKO NIEWINNY FLIRCIK to mogłabys to tolerować??????????????
    • melisa1973 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 31.10.03, 16:17
      > "Jesteś frywolny? Czy to złudzenie?" SMSa o tej treści przeczytałam wczoraj
      > na komórce mojego męża.

      czytasz smsy na jego komórce czyli mu nie ufasz, znaczy ze niedobrze w Waszym
      związku. Pogadajcie sobie od serca - Ty wyjasnij mu dlaczego mu nie ufasz, on
      niech Ci wyjasni czego szuka uniej, czego mu brakuje, co mogłabyś mu zapewnić.
      Może to Wy powinniscie do siebie pisac frywolne smsy?
      moze to rzeczywiscie tylko flirt i nie wychodzi poza to, ale sygnał, ze źle na
      pewno jest.
      a może Ty napisz do niego maila i zadaj pare bezposreednich pytan - czasem
      łatwiej i szczerzej się pisze niż rozmawia. życze rozwiązania problemu - sama z
      problemami,chociaz innej natury (czyt. post co o tym myslicie?)
      meliska
      • anita53 Re: Masz powody do obaw- reaguj natychmiast! 31.10.03, 18:54
        Tak jak powyzej uwazam, ze masz powody do zdenerwowania i obaw co do
        przyszlosci zwiazku. Reaguj natychmiast, ostro. Uswiadom mezowi, ze Cie
        krzywdzi w ten sposob. Zapytaj co on by zrobil, gdybys Ty w ten sam sposob
        korespondowala sobie z jakims przystojniakiem poznanym w sieci.
        (U mnie ta metoda sie sprawdzila, a dziewczyne zapytalam czy nadal chce miec
        ladna buzke...)
        To nie kwestia zaufania tylko przekraczania pewnych granic.
        Zycze powodzenia
    • flo5 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 31.10.03, 23:08
      lilaa - z tym kredytem i alimentami to genialny pomysł!!!
      • blesia Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 04.11.03, 11:19
        powiem tak to ja bylam ostatnio w takiej stytuacji..tzn. ja flirtowalam bo..no
        coz szukalam czegos czego nie mam moj maz ale jak pozniej zobaczylam meza po
        tygodniu nei widzenia to zlapalam sie za glowe co ja robie??? I szybko z tym
        skonczylam bo wiem ze to moze isc dalej a pozniej juz nie ma odwrotu, wiec
        zniszczyc jesli umiesz.
        • ddorcia Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 19.11.03, 11:52
          Masz powody do obaw...
          Identyczna sytuacja była/jest u mnie. Zaczęło się od gadanie na tlenie i sms.
          Wtedy od razu zareagowałam. Mówił ze to nic nie znaczy. Po dwóch tygodniach
          okazało się zę sa w sobie zakochani, pisza do siebie listy, telefony, sms i
          spotkali się dwa razy. O tym wszystkim sama się dowiedziała .Od razu
          rozmawiałam o ty z męzem . Nawet z nia od razu na tlenie rozmwiałam Oboje
          zdecydowałi ze nie rzuca rodzin. Płakalismy wszystcy - i kiedy z nia
          rozmawiałam (obiecała ze zerwie zupełnie kontakt) i mój mąz który stara sie
          dokochąc i zapomnieć. Ale jest mu cięzko z tym. Nie powiem jak mi jest z tym
          ciezko... Pisałam o ty w dwóch watkach " Mój maz zachochał się w innej
          kobiecie " ..
          Niby postanowilismy ze bedziemy ratowac nasze małżeństwo, bo kochamy się
          bylismy bardzo szczęśliwi prze te lata ostatnie..to jednak wiem ze cały czas
          utrzymuja ze soba kontakt. Nawet wczoraj o tym rozmawialiśmy - powiedziałam mu
          o swoich watpliwościach ze cały czas się boję, martwie..nie ufam mu..itd.
          Twierdzi ze kocha mnie i chce ratowąc co napsuł...ale nie na pstryknięcie
          palcem.To musi troche potrwać..Nie wiem...Nie radze sobie z tym. też cały czas
          sprawdzam komórę, sms itp >nie wiem jak reagować. Nie chce go przez to
          utracić.
          Ale wiem jedno - co mązpotwierdził- gdybym się nie wtrąciła w otpowiednim
          momencie..nie wiem jak by to sie skończyło..Mozliwe ze za daleko by to zaszło
          i nie było by czego ratowac w naszym zwiąsku.
          Radze ci.. reagowac ..ale bardzo spokojnie.
    • mamongabrysi Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 19.11.03, 13:38
      Współczuję. Nie ma niewinnych flirtów. Dasz palec to ci ręke odgryzie.
      Porozmawiaj z nim poważnie i jeśli to nie pomoże wyprowadź się gdzieś z dziećmi
      na trochę jeśli masz takie warunki - ja bym poszła do rodziców. Niech
      zobaczy,że to poważna sprawa. I nie wiń się za to, bo wiele kobiet zdradzanych
      szuka winy u siebie...
      Ania
      • ddorcia Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 19.11.03, 14:56
        Z tym wyprowadzaniem to nie byłabym taka tego pewna czy to dobry pomysł...
        Kiedy męzowi powiedziałam ze chciałam z tego powodu sie od niego wyprowadzić,
        taka była moja pierwsza reakcja..to powiedział ze podjełabym wtedy decycję za
        niego i ze wtedy tak by juz zostało..czyli nie miałabym po co wracać..Ale to i
        tak zalezy od charakteru faceta. U mnie wiem ze nie byłby to najlepszy pomysł
        • mamongabrysi Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 19.11.03, 19:37
          Ddorciu!
          Tobie też współczuję,U zabuchny jest trochę inaczej - ona mówi a on ją
          lekceważy i zbywa mówiąc, że to tylko flirt. Twoj mąż zachował się inaczej. Ale
          co byś zrobiła gdyby twój nie reagowal na to co mówisz? czy nie obawialabyś
          się, że zacznie cie zdradzać na prawo i lewo, bo jak raz sie udalo...
          Zyczę wam dużo siły
          Pozdrawiam
          Ania
          • ddorcia Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 20.11.03, 13:08
            boje się okropnie, caly czas mam mam to na uwadze i drże ze starchu zeby mu
            się nie odmieniło i zeby mnie nie zostawil....
            tak na marginesie to dalej to smsowanie trwa....i nie trudno z tym zyc..nie
            wiem jak sie zachować..mówiłam mu o tym ze męczy mnie to strasznie , on
            twierdzi ze odkochuje sie (nawet ze sie odkochał) ale ze potrzebuje na to
            czasu...nie mozna zapomniec w jeden dzien)...
            matko...to takie wszystko skomplikowane...
            wiecej na temat mojej sytuacji pisałam " Moj mąz się zakochał " chyba na 5
            zakładce

            pozdrawiam..
            • mamongabrysi Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 20.11.03, 13:41
              Tak mi sie przypomniała jedna sprawa, którą do tej pory lekceważyłam a moja
              mama nie. Zona mojego brata ciągle esemesuje z jakimis facetami. Czy mam
              powiedzieć bratu? Ale on chyba wie
              A.
    • merigold_triss Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 20.11.03, 14:17
      oj oj przeszlam to samo.i powiem ci dzialaj od razu.i to ostro.
    • mogli25 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 21.11.03, 09:21
      Dziewczyno na twoim miejscu byłabym czujna.Znam trzy małżeństwa,które już
      praktycznie nie są małżeństwami właśnie przez "internet".W dwóch przypadkach
      to mężczyzna pozał kobietę i się wyprowadził,a w tym jednym kobieta
      zdradziła.Gdyby mój mąż dostawał takie esemesy lub dzwonił po nocy do jakiejś
      tam niby koleżanki,to postawiłabym sprawę jasno,albo ona albo ja.I nie chodzi
      tu tylko o zazdrość.Mężczyżni próbują wmawiać kobietom,że nie zdradzają,że
      kobiety wymyślają bzdury.Więc po jaką cholerę twój mąż dzwoni do tej panienki
      po nocy????Po co pisze do niej esemesy skoro jej nie widział???Ciekawe jakby
      zareagował gdybyś to ty pisała z kimś lub dzwoniła w środku nocy?!Moim
      zdaniem, twój facet robi cię w "jajko",nie bądż naiwna i głupia,pogadaj z
      nim.Pozdrawiam.
    • girlie73 Re: czy mam powody do obaw - same oceńcie 23.11.03, 16:36
      Zgadzam się, że nie ma niewinnych flirtów.
      Nawet rozmówki z podtekstami mogą przekształcić się w "coś więcej".

      Jakiś czas temu odkryłam, że mój mąż prowadził nocne rozmówki przez net.
      Wszystko było ok do momentu, gdy przeczytałam jego komplementy pod "jej"
      adresem oraz pytani w stylu "czy kogoś masz?" itp.

      Bardzo to przeżyłam, ale nie zwlekałam. Od razu porozmiawaiałam na ten temat z
      mężem. Nie robiłam żadnej awantury, anie scen rozpaczy. Po prostu wysłuchałam,
      co ma do powiedzenia na ten temat. Oczywiście wytłumaczył, że nawet mu przez
      myśl nie przeszło traktować tych rozmówek jako flirt. Zapytałam go, co by
      poczuł, gdyby znalazł się w mojej sytuacji. Postawił się na moim miejscu i od
      razu przyznał mi rację, że miałam prawo do niepokojących podejrzeń.

      To wystarczyło, aby problem się rozwiązał.
      Ufam swojemu mężowi. Nie sprawdzam jego poczty, ani sms'ów. Nie mam żadnych
      podejrzeń. Po prostu mu wierzę.
      Zapomnieliśmy o całej sprawie.
      Kochamy się i jesteśmy ze sobą szczęśliwi.

      Życzę, aby i Wam się udało przetrwać tę próbę.

      Pozdrawiam,

      Girlie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja