mychaer
21.11.08, 14:40
Zaczynam prowadzać syna do przedszkola. Ma 3,5 roku. Początki są tragiczne.
Nie mówię o tym, że na 2 miesiące był 6 dni, bo łapie wszelkie możliwe
infekcje po 3 dniach pobytu w placówce.. Najgorsze jest to że jeszcze bardzo
płacze w przedszkolu. Bardzo za mną tęskni, bo jest do mnie przyzwyczajony.
Mnie serce pęka, jak mnie błaga, bym go tam nie zostawiała, staram się być
silna, tłumaczę, dużo rozmawiamy.. Ale jago go tam zostawiam i wychodzę,
myśli nie dają spokoju. Mam ochotę iść i go odebrać, by tak tam nie cierpiał..
Mam wyrzuty sumienia, że jestem złą matką, że go tam zostawiam..
Przedszkole jest oki, opieka bez zarzutu, na prawdę mam do nich "zaufanie"
choć wiadomo że obawy zawsze są..
Pani dyrektor tłumaczyła mi że dzieci na początku płaczą, tak do 2 tyg. Ale
syn, jakoś nie może pochodzić ciągle przez te 2 tyg..

Po chorobie wchodzi
znowu do grupy jako nowy.. Poza tym jeszcze się nie przełamał do dzieci.
Przyłącza się do zabaw grupowych, ale gdy jest czas na zabawę samemu, z
dziećmi, płacze..
Czuję się bezradna i mam wrażenie że to sytuacja bez wyjścia. Jak u Was z tym
jest?