dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z myślami

21.11.08, 14:40
Zaczynam prowadzać syna do przedszkola. Ma 3,5 roku. Początki są tragiczne.
Nie mówię o tym, że na 2 miesiące był 6 dni, bo łapie wszelkie możliwe
infekcje po 3 dniach pobytu w placówce.. Najgorsze jest to że jeszcze bardzo
płacze w przedszkolu. Bardzo za mną tęskni, bo jest do mnie przyzwyczajony.
Mnie serce pęka, jak mnie błaga, bym go tam nie zostawiała, staram się być
silna, tłumaczę, dużo rozmawiamy.. Ale jago go tam zostawiam i wychodzę,
myśli nie dają spokoju. Mam ochotę iść i go odebrać, by tak tam nie cierpiał..
Mam wyrzuty sumienia, że jestem złą matką, że go tam zostawiam..
Przedszkole jest oki, opieka bez zarzutu, na prawdę mam do nich "zaufanie"
choć wiadomo że obawy zawsze są..
Pani dyrektor tłumaczyła mi że dzieci na początku płaczą, tak do 2 tyg. Ale
syn, jakoś nie może pochodzić ciągle przez te 2 tyg.. sad Po chorobie wchodzi
znowu do grupy jako nowy.. Poza tym jeszcze się nie przełamał do dzieci.
Przyłącza się do zabaw grupowych, ale gdy jest czas na zabawę samemu, z
dziećmi, płacze..
Czuję się bezradna i mam wrażenie że to sytuacja bez wyjścia. Jak u Was z tym
jest?
    • al1984 Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 14:46
      Może Cię pocieszę. Mój mały ma 2,5 chodzi do żłobka i codziennie
      rano płacze, chodzi tam już trzy miesiące- inne dzieci się
      przyzwyczaiły tylko nie on.
      Ostatnio jednak zaczęłam nasłuchiwać co się dzieje, jak zamykaja się
      za nim drzwi do sali- i co?Koniec płaczu, czasami wydaje mi się, że
      on to robi z przyzwyczajenia- normalnie ze mną rozmawia w szatni,
      jak przekracza próg zaczyna się bek. Z rozmów z Paniami dowiedziałam
      się, że w ciągu dnia jest ok, chociaż nieraz bawi się sam na uboczu.
      Też jest mi nieraz ciężko, żal mi go, że jest tam 9h, ale niestety
      nie mam niokogo, kto by go odebrał wcześniej.
      Pozdrawiam
      • mychaer Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 15:02
        masz rację, jak rozmawiałam z opiekunką to też mi mówiła, ze on się uspokaja
        później i ciągle nie płacze.. ale te poranki, które już miałam.. Poza tym, widzę
        że on się bardzo boi już w domu, bo serce mu kołacze i z nerwów co poranek
        wymiotuje jak ma iść.. Widzę że chce sam zapanować nad emocjami, jak go o to
        proszę, tłumaczę i nie może.. gotuje się w nim a w przedszkolu przy rozstaniu
        wybucha na maxa.. wrzodów żołądka chyba dostanęsmile
        • kaoli27 Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 15:30
          mój synek ma 2,4 latka, jeszcze jest ze mną w domu. Wiem, że jak pojdzie do przedszkola bedzie płakał- nie wspomnę że ja będę pewnie wyła w domu albo w pracy... jest ze mną bardzo bardzo zżyty.
          Twój maluch wymiotuje- może to jeszcze nie czas na przedszkole?
          czasem taki 3,5 latek nie jest jeszcze gotowy...
          • phantomka Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 15:43
            Skoro choruje, to na razie ciezko stwierdzic, ze do przedszkola
            jeszcze nie dorosl, bo nie mial okazji dluzej pochodzic do niego. No
            ale faktem jest,ze sa dzieci, ktore do przedszkola nie dorastaja po
            prostu albo musza miec rok przerwy. Mojej znajomej wnuczka wlasnie
            tak miala. Po kilku m-cach musieli ja zabrac stamtad, bo zaczela
            sikac pod siebie, byla otepiala w czasie pobytu w przedszkolu. Minal
            rok, obecnie chodzi do grupy z moja corka i widac duzy progres.
            Takze musiala dojrzec ten jeden rok i dopiero w wieku 4 lat byla
            gotowa.
        • my-alena Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 15:50
          Poza tym, widz
          > ę
          > że on się bardzo boi już w domu, bo serce mu kołacze i z nerwów co poranek
          > wymiotuje jak ma iść..

          Ja bym się dokładniej przyjrzała placówce i "przepytała" synka na okoliczność-co
          mu się w przedszkolu nie podoba
          Moja starsza córka miała podobnie i jak się okazało problemem było samo
          przedszkole, mimo, że pozornie opieka ok, ale zbyt mało czasu poświęcano
          jednostce, organizowano mało zabaw wspólnych, ba, nawet jak spytałam jak się
          bawią dzieci w czasie wolnym to nikt mi nie umiał odpowiedzieć. Dodatkowo, ja
          się okazałam być upierdliwym rodzicem bo ciągle o coś pytam.
          Córka była w tym przedszkolu pól roku, potem zmieniliśmy przedszkole na inne i
          już pierwszego dnia była awantura jak po nią przyszłam że za wcześnie i do dziś
          tak jest, a to jej ostatni rok w przedszkolu.

          Może Twój synek nie zna wszystkich reguł panujących w przedszkolu, może nie
          rozumie dlaczego pewne rzeczy odbywają się w jakiś sposób, może nikt nie pracuje
          z nim indywidualnie, żeby go z grupą zintegrować (i nie chodzi mi o to, żeby
          wychowawca poświęcił 100 % czasu Twojemu dziecku bo to niemożliwe, tylko żeby
          przez kilka dni spróbowano go czymś zainteresować, włączyć do jakiejś zabawy,
          lub nawet obserwować jego reakcje na różne wydarzenia)
          Łatwym sposobem na integrację jest przyjaźń. Może lubi jakieś dziecko bardziej,
          lub w grupie jest jeszcze inne dziecko które ma problemy z adaptacją. Warto
          wtedy się z rodzicem takiego dziecka umówić na neutralnym gruncie, żeby dzieci
          mogły się razem bawić i polubić. Wtedy dziecko zaczyna chętnie chodzić do
          przedszkola ze względy na kolegę/koleżankę.

          Alena
          • figrut Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 22:10
            "Warto
            wtedy się z rodzicem takiego dziecka umówić na neutralnym gruncie, żeby dzieci
            mogły się razem bawić i polubić. Wtedy dziecko zaczyna chętnie chodzić do
            przedszkola ze względy na kolegę/koleżankę. "
            Z klawiatury mi to wyjęłaś, właśnie miałam to napisać smile
            Mój czterolatek też płacze przed przestąpieniem progu swojej sali, choć jak
            tylko wyjdę i zniknę mu z pola widzenia, płakać przestaje. Do tego samego
            przedszkola (do zerówki) chodzi też starszy syn i jak mają angielski który jest
            wspólny dla dzieci z wszystkich grup w jednej sali, wtedy próg sali swojego
            brata przekracza wręcz z szczęściem na twarzy, bo choć na początek wchodzi razem
            z bratem.
            Ja akurat nie rozczulam się nad młodym. Kiedy przychodzę po nich do przedszkola,
            widzę rozbawionego młodszego i starszego przez okno, więc nie dzieje się żadna
            krzywda. Widzę, że najbardziej płaczą te dzieci, których mamy i babcie nie
            potrafią się z nimi rozstać. Kilkoro dzieci przyprowadzają do przedszkola
            ojcowie. Te dzieci na początku też płakały, ale bardzo szybko przestały. Może
            jeśli to możliwe, niech tata zaprowadza dziecko do przedszkola ? Mężczyźni
            zwykle są mniej wrażliwi na manipulacje dzieci. Przyprowadzają, sadzają dziecko
            na ławeczce, ściągają szybko kurtki przebierają buty, mówią krótkie PA i
            zostawiają dziecko opiekunce. Zanim dziecko zdąży się zorientować, taty już nie
            ma i chcąc nie chcąc idą z opiekunką do sali.
    • jagabaga92 Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 21.11.08, 22:43
      Mój synek też wszedł do grupy jako "nowy" i też płakał. W zajęciach grupowych z
      panią chętnie brał udział, ale czas wolny to był czas oczekiwania na przyjście
      mamy i czas łez w oczach. Ciagle pytał, czy dzisiaj/jutro tez musi iśc do
      przedszkola, wcześnie się budził, płakał. Żalił sie, że dzieci nie chca się z
      nim bawić. Panie mówiły natomiast, że nie widzą nic niepokojącego. Teraz
      upłyneły prawie 3 miesiace chodzenia do przedszkola (z przerwami na chorowanie
      wink) i synek ma kilku kolegów/koleżanki o podobnym usposobieniu co on, chętnie
      chodzi do przedszkola, chociaż równie chętnie wraca do domu (to typ "ułożonego
      domatora" wink)

      Uważam więc, że na wszystko potrzeba czasu. No i dobrze byłoby, choć to
      oczywiście nie zawsze realne, odbierać malucha mozliwie jak najwcześniej, jeśli
      ten tęskni. Może odezwą sie zwolennicy nabywania umiejetności nawiązywania
      kontaktów, ale na to tez przyjdzie czas. Poza tym nie każdy ma duszę towarzyską.
      • mychaer Re: dziecko do przedszkola- jak sobie radzić z my 04.01.09, 21:50
        Dokładnie. Zgadzam się że na wszystko potrzeba czasu.. Jutro po długiej przerwie
        ponawiamy próbę z pobytem w przedszkolu. Z tym że po 3 godz go zabiorę, tj idzie
        po śniadaniu i po obiedzie, bez leżakowania do domu.
        Mam ogromną nadzieję, że rano nie będzie mega histerii.. i jakoś przetrwam nie
        okazując emocji jego płacz.. buuu.... aż mi się kłaść spać nie chce.... sad
    • monia19722 znam przykry przypadek 05.01.09, 15:54
      synek znajomej od początku płakał w przedszkolu, panie mówiły ze to kwestia
      czasu i przyzwyczai sie; niestety po 2 mc był tak znerwicowany ze ...zacząl
      łysieć, kolejne miesiące zamiast do przedszkola jeżdzili do prokocimia na
      leczenie; łysienie było na tle nerwowym; moja starsza córa natomist od I dnia
      pobytu w przedszkolu była zachwycona paniami i dziećmi; obydwoje poszli w wieku
      3 lat
Pełna wersja