gaskama
04.12.08, 09:43
Mam na myśli takie zwykłe i niezwykłe przeziębienia. Jako dziesko
bardzo lubiłam chorować. Mama gotowała frykasy, ja leżałam w łóżku i
czytałam całymi dniami. Nie lubiłam tylko stawiania baniek, nie
wiem, czy wiecie, co mam na myśli.
W liceum mniej lubiłam. Mama pracowała, frykasów nie było a potem w
szkole trzeba było zaległości nadrabiać. Na studiach też nie lubiłam
chorować. Studia dzienne i praca niemalże na etat. Tydzień
nieobecności był niemal nie do odrobienia.
A teraz nie znoszę chorować. Chorują najczęściej z synem, który coś
atrakcyjnego przynosi z przedszkola. Właśnie razem siorbiemy,
kaszlemy, bolą nas gardła. Syn znudzony i rozdrażniony, ja
półprzytomna, bo całą noc nie spałam (syn budził się i wołał, bo
zatkany nos, ja też zatkany nos). Zadzwoniłam do pracy, że jestem
chora (ostatni raz na zwolnieniu byłam w kwietniu, więc nie choruję
co miesiąc) i usłyszałam pytanie "Kiedy Pani zamierza wrócić, jest
kupa pracy?" Jakbym tego nie wiedziała, zajmuję się między innymi
finansami a jest koniec roku. Ale skąd na Boga mam dziś wiedzić
kiedy wrócę. Nie znoszę chorować! Nie nawidzę! A Wy?