zwiazek - nie - zwiazek

05.12.08, 04:46
To nie moj pierwszy raz na emamie, ale za to pierwszy z nowym
loginem. to tak na wstepiewink

Mam pytanie, potrzebuje kogos, kto spojrzy z boku na moja sytuacje.
Otoz, jestem po tzw. "przejsciach", rozpadl sie moj dlugoletni
zwiazek, zostalam sama z dzieckiem; mieszkamy sobie sami z juniorem,
jestem w pelni samodzielna, praca, mieszkanie itd. Znaczy sie - nie
szukam zrodla utrzymania pod postacia faceta.

Jakos na poczatku roku poznalam kogos (dwa lata mlodszego ode mnie) -
wspolna praca, zaczelo nam sie dobrze rozmawiac, najpierw jako
kumple, potem calosc zaczela powoli ewoluowac w kierunku przyjazni,
on o wszystkim wiedzial, na spacery chodzilismy z juniorem, na kawe
itd. tez. Trwalo to ok pol roku, takie tam sobie spotkania, bez
czulych westchnien itd. Byl przy mnie jak rozbita wracalam z sadu po
kolejnej rozprawie z exem, wspieral, pomagal, pocieszal.
Przegadalismy ze soba mnostwo czasu, mnostwo tematow; nieraz po
prostu siedzielismy nie mowiac nic - i tez bylo dobrze. Mamy podobne
poglady na podstawowe kwestie, podobne temperamenty. Lubimy podobnie
spedzac czas. Spotykamy sie w tygodniu + wspolne weekendy. W czym
jest problem? Ano, teoretycznie w niczym, tylko tak sie zastanawiam,
czy to jest zwiazek, czy to jest przyjaznwink? Nie czuje (on chyba tez
nie) motylkow w brzuchu na dzwiek jego glosu w sluchawce, ani nic z
tych rzeczy. Nie ma tego oslawionego "iskrzenia". Troche to
przypomina takie stare dobre malzenstwo. Nie eleganckie czolenka, a
wygodne cieple kapcie, jesli rozumiecie co mam na mysli. Nie, nie,
nie chce sie rozstawac, bo iskry nie ma. Ale...no wlasnie. Kiedys
rozmawialismy na temat zwiazkow i on powiedzial ze nie wierzy w
milosc od pierwszego wejrzenia, strzaly amora itd, ze najwieksze
szanse ma zwiazek wywodzacy sie z przyjazni. No wlasnie.
Czy to jest przyjazn czy to jest kochanie?

V.
    • marzeka1 Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 08:23
      Motyle w brzuchu, iskry, skrzenia mają to do siebie,że sa pzremijajace- zawsze, a przyjaźń w związku jest nie do przecenienia.Po nieudanym małżeństwie chyba ceniłabym bardziej wygodne kapcie niż wystrztałowe czółenka, które trzeba w końcu z nóg zdjąć, aby normalnie chodzić.
      Moja szwagierka miłość postrzega jako stzrały, motyle i iskry- efekt- kolejne nieudane związki z rózny,mi panami, bo motyle mijają, a ona chyba tylko do nich sprowadza związek.
      • agatha61 Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 11:51
        potwierdzam.
        Nie musi robic Ci sie goraco na zmiane z zimno itd jak go widzisz.
        Ale musisz sie cieszyc jak go widzisz, czuc potrzebe bliskosci otd a
        to nie zawsze musi sie wiazac z motylami.
    • ma_dre Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 08:33
      czyli od pol roku spotykasz sie z kims i nie bardzo wiesz jakie ten ktos ma
      intencje? ciekawe...
      hm... a czy...? niech bedzie z grubej rury, sypiacie ze soba? Nie piszesz o tym.
    • arcus.caelestis Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 08:44
      Mojego M. poznałam 1 września 1994 roku. smile Okazało się że w liceum
      jesteśmy w jednej klasie smile Lata byliśmy najlepszymi kumplami.
      Czasami było to coś więcej ale z różnych powodów rozstawaliśmy się,
      jednak szybko okazywało się, że bez tej przyjaźni ani rusz. Ostatni
      raz jako para zeszliśmy się 8 (za 4 miesiące będzie 9 lat temu)
      Małżeństwem jesteśmy od dwóch lat. Życia sobie nie wyobrażam bez
      mojego najlepszego kumpla smile
      Aha i żadnych motyli w brzuchu. Po prostu bez siebie jesteśmy
      niekompletni. wink
    • kali_pso Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 14:01
      . Byl przy mnie jak rozbita wracalam z sadu po
      kolejnej rozprawie z exem, wspieral, pomagal, pocieszal.
      Przegadalismy ze soba mnostwo czasu, mnostwo tematow; nieraz po
      prostu siedzielismy nie mowiac nic - i tez bylo dobrze. Mamy podobne
      poglady na podstawowe kwestie, podobne temperamenty. Lubimy podobnie
      spedzac czas. Spotykamy sie w tygodniu + wspolne weekendy



      Cholera, jak ja bym tak chciała..no romarzyłam się
      normalniewink..dziewczyno- motyle wyfruwają z brzucha wcześniej czy
      później. Liczy się to, czy potrafisz wyobrazić sobie z nim
      codzienność- jesli tak, to bierz go i się nie zastanawiaj. Sprawdził
      się już przecież, nie?winkP
    • lubie.garfielda Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 14:13
      Znam kilka par które zaczynały swoją znajomość nie od randek a od
      chodzenia dookoła siebie.

      Pamiętam jedną sytuację z jedną z tych par. Nie wyglądało to na
      płomienny romans ale po pewnym czasie gdy jednego długo nie było
      drugie było ...przyklapnięte(?) może trochę smutne, było widać że
      czegoś tu brak smile
      • marzeka1 Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 17:46
        Czyli wychodzi na to,że czuć motyle jest przyjmnie, ale przyjażń w związku tworzy go.
    • gaskama Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 19:48
      To, co napisałaś brzmi moim zdaniem bardzo pięknie i może stać się
      podstawą fajnego związku. Ale do prawdziwego związku moim zdaniem
      należy seks. Nic na ten temat nie piszesz, przypuszczam, że jeszcze
      go nie było. Masz ochotę na seks z tym kimś?
    • 18_lipcowa1 a seks? 05.12.08, 20:13
      jest czy nie ma?
    • atra1 Re: zwiazek - nie - zwiazek 05.12.08, 20:15
      przyjaźn w związku to wg mnie podstawa ale motyle też powinny być. Albo chociaż odrobinę fizycznego pociągu.

      Miałam kiedyś kumpla, superkumpla od lat. W którymś momencie zaczęliśmy się spotykać na stopie romansowej i... najgorsze było to, że w którymś momencie poczułam się jakbym całowała się z bratem (nie mam brata, żeby nie byłosmile), czułam zero pociągu romantyczno-erotycznego i nasza przyjaźn i romans właściwie rozeszła się po gnatach. Ale to nie znaczy, że motyle sie u Ciebie nie pojawią. Albo, że niektórym nie pasuje taki związek bezmotylowy bardziej.
    • virdi Re: zwiazek - nie - zwiazek 10.12.08, 00:06


      Odciecie od netu to jak zawiazanie oczu, odciecie uszu i oderwanie
      reki czasemwink Dziekuje za wszystkie wpisy.

      ma_dre napisala
      ..czyli od pol roku spotykasz sie z kims i nie bardzo wiesz jakie
      ten ktos ma
      intencje? ciekawe...
      hm... a czy...? niech bedzie z grubej rury, sypiacie ze soba? Nie
      piszesz o tym.


      Nie bardzo rozumiem, co masz na mysli, "od pol roku spotykasz sie z
      kims i nie wiesz jakie ten ktos ma intencje" - nie wiem, mial mi sie
      oswiadczyc czy cos w tym rodzaju? Zapytac "bedziesz moja
      dziewczyna"? Jesli jego intencje bylyby czysto kolezenskie nie
      wyszlibysmy poza obszar rozmow stricte pracowych i okolopracowych.
      Nie mam, nie mamy w zasadzie, zamiaru niczego poganiac,
      przyspieszac. Tylko czasem mnie napadaja chwile zwatpieniawink bo
      jednak o plomiennych milosciach w ksiazkach pisza nieco inaczejwink -
      to z przymrozeniem oka oczywiscie.

      O czym zapomnialam ostatnio napisac - to np. nie wydzwaniamy do
      siebie po kilka razy dziennie. Jesli sie nie widzimy to dzwonimy
      raz, czasem kilka sms jak minal dzien i czy wszystko ok. I jak widze
      zakochane w pracy, wiszace wiecznie na komorkach i pracowicie
      wystukujace smsy - to tez mi sie zaczynaja watpliwosci. Moze to
      wlasnie tak powinno byc?

      zagadnelyscie o seks - dyskretnie ujelam to piszac o
      temperamentachwink, ale tez mniej dyskretnie moge przyznac ze tak,
      sypiamy ze soba. I jest nam razem dobrze.

      Jak jedno z nas wyjezdza - to oczywiste jest dla nas ze to drugie
      odwozi i odbiera z lotniska, tylko po to zeby byc te kilka minut
      dluzej razem i zeby jak najszybciej sie zobaczyc znowu.

      na codzien - wspieramy sie, na ile mozemy. Czasem weekendy spedzamy
      osobno, ja na babskich ploteczkach, on z kumplami na meczu. No niby
      norma nie?

      Czasem boje sie, ze przez to moje
      wiem_czego_nie_chce_ale_nie_wiem_czego_chce moge rozwalic naprawde
      dobrze zapowiadajacy sie zwiazek (a jednakwink)

      V.

    • lolinka2 Re: zwiazek - nie - zwiazek 10.12.08, 00:21
      Albo kolejna prowokacja (post jednego nicku) albo chyba jednak nie
      wszystkim się tak świetnie układa, jak na codzień piszą...

      Bo mnie ten opis przypomina żywo czyjąś sytuację smile
      • virdi Re: zwiazek - nie - zwiazek 10.12.08, 01:05
        o rany, a kogoz to ja prowokuje?

        i nie post jednego nicku, wyraznie napisalam ze to po prostu nowy
        nick. Mam w sygnaturke wstawic poprzedni?

        A co do podobienstw.... zdarza sie czasem pewnie.

        Jakbym chciala trollowac to pewnie znalazlabym sobie bardziej
        kontrowersyjny pomysl.
        • m0nalisa Re: zwiazek - nie - zwiazek 10.12.08, 04:12
          wiesz ja ci powiem ze widac tu podstawe fajnego zwiazku.
          ile ja sie w zyciu za tymi motylami naganialam , nog nie moglam zlozyc do kupy tongue_out
          kiedy poznalam mojego meza zmeczona tym ganianiem (i rozkladaniem nog big_grin) nie
          czulam motyli, noo na poczatku bardzo krotko- ale co bylo wazniejsze to ja sie
          natychmiast czulam przy nim bezpiecznie. i wcale to nie sa cieple kapcie smile
          fajnie jest! i ciekawie i nudnawo ale zycie takie jest przeciez od wiecznych
          fajerwerkow glowa peka.
          a i co wazne- nie moglam wybrac lepszego faceta na ojca swoich dzieci (hm naszych)

          a widac ty na swoim mozesz polegac, sex udany, dziecko jak sie domyslam
          akceptuje to przestan sie zastanawiac niech zycie tak dalej trwa smile
          powodzenia
    • gorzkasweetie Re: zwiazek - nie - zwiazek 10.12.08, 08:56
      Uważam, że powinnaś zwyczajnie cieszyć się tą chwilą. Ja przeszłam "motylki" i
      iskrzenie do granic moich możliwości. Przetrwałam kilkuletni wink związek pełen
      namiętności. On był romantyczny i jednocześnie tajemniczy, skryty, ja impulsywna
      i gwałtowna. Kochaliśmy się na zabój, kłóciliśmy, walczyliśmy, godziliśmy...
      Kulminacja tych emocji i zakończenie związku to było coś prawie zabójczego.
      Nigdy więcej czegoś takiego nie chcę, nie przeżyłabym już. Wolę spokój, wygodne
      buty, ciepło... Na początku obecnego związku była mała iskra, potem przygasła i
      zamieniła się w ów spokój. Jako nerwowa, chimeryczna, impulsywna istota -
      potrzebuję spokoju w życiu, a nie emocji, inaczej jestem kłębkiem nerwów i
      agresji. A ty, naprawdę nie wiesz, czego potrzebujesz? Co najbardziej odpowiada
      twojemu temperamentowi? Jeżeli wszystko jest dobrze i fajnie i tylko motylków ci
      brak - po co rozważać? Niech będzie jak jest wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja