moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy

05.12.08, 13:10
Dziewczyny,

zazwyczaj jestem niepisująca na forach, ale dzisiaj wybitnie potrzebuję
świeżego spojrzenia i wygadania się. Najlepiej Wam, matką.
Dzisiaj w nocy umarła moja babka. Nie widzę w tym wielkiej tragedii, była
dobrze po 80-ce, choroby się jej nie imały, śmierć miała lekką. Pogrzeb
odbędzie się w poniedziałek w mieście oddalonym od mojego aktualnego miejsca
zamieszkania o ponad 200 km.I tu zaczynają się schody. Jestem bowiem w 7
miesiącu ciąży, brzuchol mam już wielki, córa w nim dokazuje, dodatkowo jesien
i ciąża powodują u mnie totalną ospałość i zmęczenie. Od kilku tygodni jestem
na zwolnieniu, czuję w sobie totalny brak chęci i sił. Ot starcza mi ich na
tyle, żeby dowlec się do biblioteki ew. zajęcia na uczelni, skrobać magisterkę
i zgotować obiad. Najchętniej przespałabym całą ciążę. Lekarz mówi, że
wszystko ze mną i dzieckiem ok, ot taki ze mnie typ depresyjno-melancholijny a
i porę mamy też nieciekawą teraz.
Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie matka z informacją, że babcia nie żyje. Padło
pytanie o to kiedy przyjadę. Mówię, że nie wiem czy dam radę przyjechać, że
się średnio czuję przede wszystkim psychicznie, że nie wiem czy mój współspacz
dostanie w tym dniu wolne, a pociągiem i dwoma autobusami tłuc się nie będę. I
się zaczęło, że ja wyrodna jestem, że współczucia we mnie nie ma, że to tylko
ciąża, a nie choroba, że jej matki nie szanuję itp. Najniższa linia oporu.
Powiedziałam jej, że w taki sposób rozmawiać z nią nie będę i się rozłączyłam.
Od tamtej pory przysłała mi trzy sms-y, nie przeczytałam, nie chcę się
wściekać jeszcze bardziej.

Teraz siedzę i na spokojnie wszystko analizuję- do babki miałam stosunek
obojętny, widywałyśmy się kilka razu w roku, szanowałam ją, ale o miłości nie
mogę tu mówić. Z matką mam od lat przeboje, bo nigdy nie spełniałam wizji,
który uknuła sobie w głowie. Poza tym kilka lat temu stała się bardzo gorliwą
katoliczką, ja w między czasie dokonałam apostazji, konflikty narosły. Od
tamtej pory staram się odwiedzać ją kilka razy w roku na w miarę neutralnej
stopie. Raz lepiej, raz gorzej, ale udawało się. Nie pojadę na pogrzeb to
będzie totalna obraza ciągnąca się w nieskonczoność. Przerabiałam już kiedyś
podobny scenariusz. Gdyby chodziłoby tylko o mnie nie miałabym oporu. Zbyt
długo walczyłam o siebie, żeby nie zaczęła po mnie spływać jak po kaczce
toksyczność mojej matki. Ale ja będę miała dziecko, które będzie jej wnukiem.
Dziecko, które chciałabym, aby miało babcię. A wiem, że matka mimo wszystkich
swoich wad babcią potrafi być świetną.
I co ja mam z tym wszystkim zrobić?
Pomóżcie jakoś się pozbierać.
    • ib_k Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:16
      SMSy przeczytaj może cię w nich przeprasza, nie jedź, po pogrzbie zadzwoń i spokojnie powiedz dlaczego nie pojechałaś (i to o matczynej babciności też koniecznie), powodzenia nie zamartwiaj się rób co uważasz za dobre dla ciebie i dziecka
      • kromba Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:35
        Aż z ciekawości zajrzałam, jednak nie, przeprosin brak. Bluzgi o tym jakie ze
        mnie zło wcielone i jak to tradycję porzucam (nie mam pojęcia jaka tradycja
        kryje się w tym pogrzebie, ogółem w pogrzebach w mojej rodzinie). Połamane
        pieprzenie.
        Nie mam ochoty w tym momencie dzwonić do niej, ani odbierać telefonów. Matka na
        ciężki charakter, ja też. Spróbuję skontaktować się z nią w niedzielę, jak
        wszystko nieco ochłonie.
    • loola_kr Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:21
      jak byłam w ciąży zmarła moja babcia. Była zima i mróz. Mąż nie mógł jechać z
      nami (miałam już wtedy starsza córkę) a zresztą i tak bałabym się drogi w zimie
      (160 km). Pociągiem umęczyłabym się również.
      mama powiedziała, żebym nie przyjeżdżała. Żebym się pomodliła i już.
      • milanea no bo ja jestem w ciąży!!!.... 05.12.08, 17:48
        no tak... pogrzeb babci, a ty nie masz zamiaru się na nim pojawić bo...jesteś w
        ciąży, pogoda nie taka i wogóle nie masz nastroju?! dziewczyno, czy naprawdę
        jesteś taką egoistką? ciąża to naprawdę nie choroba i jeśli jest nie powikłana
        to cię nieusprawiedliwia z lenistwa i egoizmu! piszesz, że nie kochałaś babci,
        ale to członek twojej rodziny i należy jej się szacunek. a gdy pewnego dnia
        urządzisz np. urodziny swego dziecka i goście nie przyjadą bo pogoda brzydka i
        mają ból głowy? bolałoby, prawda? więc zrozum swoją matkę, która właśnie
        straciła swoją i może cię właśnie potrzebuje.
        strasznie mnie denerwuje, gdy kobiety ciężarne nagle zaczynają sie uważać za
        pepęk świata, użalają się nad sobą i wszystko tłumaczą ciążą!!!
        aha, byłam w ciąży trzy razy i wiem o czym mówię...
        możecie mnie zlinczować wink
        • kiraout Re: no bo ja jestem w ciąży!!!.... 05.12.08, 18:26
          milanea, weź Ty się puknij, co?
          • p3nisista podstawowa zasada rozmów w internecie 05.12.08, 18:54
            gdy nie masz argumentów to obraź rozmówce
            • zoofka Re: podstawowa zasada rozmów w internecie 05.12.08, 19:07
              Zgadzam się niestety. Ja też się o tym dziś przekonałam smile
        • loola_kr Millanea 05.12.08, 20:10
          rozumiem, że to do autorki wątku było?
          Bo u mnie to już "po ptokach" smile parę lat...
    • joanna_poz Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:28
      byłam w 7 miesiący ciązy, kiedy umarł mój dziadek.
      nie pojechałam na pogrzeb, bo tez juz mi było dośc cięzko, ponadto
      czekałaby nas jazda samochodem 400 km w jedną stronę i z powrotem
      400 km tego samego dnia (moj partner nie miał mozliwości
      zorganizowania sobie urlopu, wchodził w rachube wyjazd 1-dniowy).

      na szczęscie akurat moja rodzina świetnie to zrozumiała.
    • bozenka78 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:32
      A mnie dziwi takie lekkie podejmowanie decyzji o nieuczestniczeniu w pogrzebie
      własnej babci. Nawet jeżelibym nie miała bliskich relacji z babcią, to bym
      pojechala przez wzgląd na moją mamę (tatę), bo to przecież jej (jego) mama.
      Usprawiedliwieniem byłoby oczywiście, gdyby ciąża była zagrożona, ale jeśli
      chodzisz do biblioteki i na zajęcia, to wyjazd do innego miasta nie jest czymś
      niemożliwym. To jest 200 km a nie 1000.
      W życiu już tak będzie, że albo będziesz w ciązy, albo będziesz miała małe
      dziecko, albo będziesz miała problemy innego rodzaju.
      To nie są wcale powody, by myśleć tylko i wyłącznie o sobie.
      • johana19 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:43
        Zgadzam się z bozenka78. 200 km pociagiem to raptem max 3 godziny.
        Bez przesady. To nie jest przeprawa na drugi koniec Polski. Tym
        bardziej, że autorka nie ma żadnych problemów zdrowotnych z racji
        tego, że jest w ciąży bo jak sama napisała, lekarz powiedział, że
        wszystko z nią i z dzieckiem w porządku. Ostatnie pożegnanie będzie
        tylko raz. Nie chciałabym by moje dzieci czy wnuki, albo inne
        bliskie mi osoby, kiedy ja umrę, miały takie podejście do mojego
        pogrzebu, jak autorka wątku... Lenistwo to okropna cecha.

        LENA 27-01-2005
        • agatha61 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:08
          myslę tak samo jak powyżej.
          • delecta Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:35
            I ja też.
        • koralik12 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 17:51
          200km to niekoniecznie 3 godziny. Jak studiowałam jeździłam na trasie
          Kraków-Sanok odległość 224km, czas przejazdu 7 godzin pociągiem pospiesznym.
          Żaden szybszy nie jeździł. (Autobusem 5 godzin)
        • turzyca Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 19:29
          johana19 napisała:

          200 km pociagiem to raptem max 3 godziny.


          Zalezy gdzie jezdzisz. Stalowa Wola - Warszawa czyli 230 km kolej przebywa w
          prawie 4,5 godziny, czesto potrzebuje 5. I to bez przesiadek! Sa jeszcze lepsze
          polaczenia np Warszawa - Lubań Śląski = 500 km, co najmniej 9 godz. 45 minut,
          raczej wiecej, dochodzi do 16.
      • katia.seitz Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:46
        > A mnie dziwi takie lekkie podejmowanie decyzji o nieuczestniczeniu w pogrzebie
        > własnej babci.

        Mam podobne odczucia. Jakoś smutno mi się zrobiło po przeczytaniu tego postu.
        Wiadomo, że z rodziną układy bywają różne, ale - to jednak pogrzeb matki mojej
        matki.

        Doskonale rozumiem, co to jest ospałość, lenistwo i ogólne "nie chce mi się i
        ciężko mi się ruszyć gdziekolwiek" w ciąży - ale mimo wszystko. Są takie
        momenty, gdzie warto być z bliskimi - bo nas potrzebują. Nie pomyślałaś, że może
        twoja mama potrzebuje teraz po prostu twojej obecności? Dla ciebie babcia mogła
        być osobą dość obojętną, dla twojej mamy jednak zapewne nie była. I nie ma
        znaczenia czy zmarła po 80-tce, czy wcześniej.

        No, ale to twoja decyzja i masz do niej pełne prawo.
      • kromba Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:50
        Nie jest to dla mnie Bożenko łatwa decyzja. Ciąża też nie jest zagrożona,
        owszem. Od kilku tygodni jestem na zwolnieniu, ponieważ moja praca wymaga ode
        mnie dużo aktywności fizycznej i psychicznej, a z moim brzuchem i samopoczuciem
        psychicznym zwyczajnie nie dawałam rady. Zajęcia i biblioteka to dla mnie jedyna
        odskocznia, żeby nie zwariować w domu. Te 200 km to tłuczenie się pociągiem i
        dwoma autobusami, łącznie prawie 6 godzin jazdy z przesiadkami. Właśnie
        dowiedziałam się, że mój współspacz nie dostanie w ten dzien wolnego, bo
        finalizują jakiś projekt. I niestety, nie pojadę. Najbardziej bolą mnie te gromy
        ze strony matki. Jestem na takim etapie, że zwisa mi już relacja moja i matki,
        boję się po tym matka zacietrzewi się w sobie na lata i córa nie będzie miała
        babci. Bo matce zdarzają się takie akcje, niestety. A szkoda mi tej relacji.
        • bozenka78 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:47
          Jestem na takim etapie, że zwisa mi już relacja moja i matki,
          > boję się po tym matka zacietrzewi się w sobie na lata i córa nie będzie miała
          > babci.

          Cos za cos. Twoj wybor. Gdyby moj syn nie chcial podjac trudu bycia ze mna na
          pogrzebie mojej mamy, to wprawdzie obrazliwych smsow bym mu nie przysylala, ale
          nie umialabym o tym zapomniec.
          To jest wyjatkowa sytuacja i nawet jezeli sama nie prowadzisz, to mysle, ze sa
          inne sposoby na skrocenie tej podrozy: mozna podjechac kawalek pociagiem, a
          potem wziac taksowke na przyklad.
          Mysle, ze twoj sposob myslenia wynika tez po czesci z twojego stosunku do ciazy.
          Sa kobiety, ktore ciążą tlumacza rozne sytuacje (rezygnuja z wielu rzeczy w
          ciazy) a sa takie, u ktorych ciaza nie wplywa na decyzje roznego rodzaju
          (zawodowe, towarzyskie, dotyczace podrozy).
          I pisze to bez oceniania. Kazdy powinien zyc swoim tempem.
          Tyle, ze w tym wszystkim zdarzaja sie jeszcze sytuacje szczegolne, w ktorych
          nawet osoba ciezarna nie powinna stawiac swojego stanu na pierwszym miejscu.
        • clio_yaga Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:05
          kromba napisała:
          > ze strony matki. Jestem na takim etapie, że zwisa mi już relacja moja i matki,
          > boję się po tym matka zacietrzewi się w sobie na lata i córa nie będzie miała
          > babci. Bo matce zdarzają się takie akcje, niestety. A szkoda mi tej relacji.

          Ale właściwie po co jej ta babcia? Żeby w przyszłości miała do niej taki sam stosunek jak Ty do swojej babci? Nie bardzo łapię Twój sposób myślenia - nie chcesz jechać na pogrzeb swojej babci, a jednocześnie marzy Ci się dobra relacja Twojego przyszłego dziecka z Twoją matką.
      • marianna72 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:11
        zgadzam sie z bozenka78 .I jeszcze jedno chcialabym aby moi synowie
        byli przy mnie kiedy zabraknie moich rodzicow.
    • cora73 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:43
      Bylam prawie w 7 miesiacu ciazy jak zmarl moj wujek, brat ojca.
      Pojechalam 1000km na pogrzeb.......byl mi bardzo bliskim czlowiekiem
      i poprostu czulam "potrzebe" pozegnania sie z nim i uczestniczenia w
      pogrzebie. Nie odczuwasz tej potrzeby nie jedz, olej, nie zmuszaj
      sie.....pozdrawiam!
    • lubie.garfielda Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 13:56
      Znam dziewczynę która całą ciążę była w rozjazdach firmowych,
      potrafiła dziennie przejechać pół Polski. Tylko, że ona ma wprawę,
      bo właśnie ma taką robotę.

      Bez zaprawy, w wysokiej ciąży i z "leniem" (łaaadnie tu któraś
      nazwała spadek energii związany z tachaniem dodatkowych
      kilogramów smile) odpuściłabym sobie wątpliwą przyjemność jazdy
      pociągami i 2 autobusami.

      Ja w 3 miesiącu nie zdecydowałam się na 250+250km autobusem na
      pogrzeb ciotecznej babki którą dość dobrze znałam. Bo miałam "tylko"
      nudności smile.
      • phantomka Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:05
        W tym watku nie tylko smutny jest stosunek wnuczki do babci (nie
        wiemy, skad sie wzial) ale generalnie podejscie do rodziny. Ot jakas
        tam babka, jakas tam matka. Calkowity brak wiezi rodzinnych.
        Przykre, wspolczuje ludziom miec takie rodziny, bo ja swojej rodziny
        jednak potrzebuje do bytowania. A tu taka pustka. Niestety z takich
        ukladow, wychowuja sie kolejne pokolenia dzieci nie przywiazujacych
        wagi do sentymentow rodzinnych...to juz nasza cywilizacyjna plaga
        chyba.
        Nie jedz, po co sie bedziesz meczyc na jakis pogrzeb, a matka tez
        sie nie przejmuj, w koncu tylko stracila swoja mame, co ci do tego.
        • marva Re: phantomka 05.12.08, 14:23
          Zgadzam się z Tobą. I mam podobny stosunek do swojej rodziny. Z
          drugiej jednak strony, powiedz jaki sens ma jechanie na ten pogrzeb,
          jeśli nie czuje sie wogóle potrzeby pożegnania się z babką? Tylko i
          wyłacznie dla matki, do której stosunek jest też nijaki? Wydaje mi
          się, że najwazniejsze jest to co czuje autorka tego wątku, czyli ta
          ogólna obojętność. Oczywiście nie komentuje tu zachowania autorki bo
          nie wiem jakie są powody tej obojętności.
          Sama nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w mojej rodzinie, ale ja
          znowu mam problem raczej przeciwny, bo oddaje się niemalże bez
          reszty dla swojej matki i dziadków, zapominając całkowicie o sobie.
          • phantomka Re: phantomka 05.12.08, 14:40
            Ja rozumiem, ze autorka ma prawo miec jakies uzasadnione zale do
            babci, mamy. Tylko, ze jej mamie zmarla mama, to nie jest tylko
            kwestia uczestniczenia w pogrzebie. Dopoki rodzice zyja, zawsze jest
            szansa na probe nawiazania jakiegos porozumienia. Ja np. nie mialam
            szansy dorastac z tata, bo mi umarl, dlatego zawsze namawiam
            wszystkich do probowania, bo to jednak rodzina.
            • lubie.garfielda Re: phantomka 05.12.08, 14:55
              znam przypadki gdy rodzice byli do chrzanu, dziecko sie w końcu
              wkurzało i zrywało wszelkie kontakty a w rodzinie następowało pełne
              zdziwienia niedowierzanie "no jakim prawem ten smarkacz wypiął się
              na rodzonego ojca/matkę?!"

              Czasem więzy krwi to nie wszystko. Pomimo, że wiem, że niektórzy z
              mojej rodziny są już nie pierwszej młodości i nie najlepszego
              zdrowia nie pozwalam sobie włazić na głowę w imię "dobrych"
              stosunków. Czy chciałabyś żeby twoje ostatnie wspomnienie o kimś
              było to jak tobą pomiata, jak traktuje cię jak gó...arę? Mogę mieć
              pecha i się tak złoży, że po tym jak wykrzyczę, że mam swoje prawa
              ta osoba zejdzie z tego świata. Ale zawsze istnieje szansa że będzie
              jeszcze żyła i wolę by nie patrzyła na mnie jak na śmiecia którym
              można gardzić a raczej jak na osobę godną przyzwoitego traktowania.

              Wiem, małpa jestem.
              • phantomka Re: phantomka 05.12.08, 15:19
                Ty piszesz o jakiejs patologii, nie rodzinnych scysjach. No sorry
                ale ja o czyms takim nie mowie. Kazda rodzina ma jakiegos ukryte
                zale, problemy, itd. A traktowanie kogos jak gow.a to chyba nie
                norma jednak.
      • marva Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:07
        Jeśli nie czujesz "potrzeby" pożegnania się z babcią to nie jedź.
        • ela82 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:15
          Babcia babcia, ale mama chyba teraz najbardziej wsparcia potrzebuje?
    • broceliande Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:16
      Mnie też smutno sie zrobiło.
      To nie chodzi o babcię, ale o Twoją mamę. Jej mama umarła i trzeba
      przy niej być. Ja bym to potraktowała jako obowiązek.
      Ciężarna na pogrzebie jest dobrym znakiem, że życie toczy sie dalej.
      Na pogrzebie mojej mamy było dziecko moje i brata, do tego bratowa
      w ciąży. Nawet pod uwagę nie brała posłania męża samego.
    • drinkit Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:28
      Moze i nie mialas z babka dobrych ukladów, ale to matka Twojej matki
      i lepiej nie dołuj jej w tym ciezkim okresie. Smierc bliskich jest
      straszna, zdobądz sie na miłe slowa lub chociaz na milczenie, zbierz
      sie i pojedz na pogrzeb. Dla swojej matki.
      • kropkacom Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 14:55
        Mam babcię która jak umrze kiedyś sadma ponad 80 lat) to wyjazd na pogrzeb będzie
        nie lada problemem. Oczywiście zrobię co w mojej mocy ale nie chciałabym aby
        ktoś w tak brutalny sposób mnie osadzał jeśli się nie uda. Pożegnam ją na pewno.
        • johana19 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:01
          Kropka jest różnica między tobą, a autorką wątku. Ty napisałaś, że
          będzie to problem ale zrobisz wszystko by uczestniczyć w ostatniej
          drodze babci. Autorka postu zaś nie robi w zasadzie nic, a raczej
          robi wszystko, by w tym pogrzer\bie nie uczestniczyć.

          LENA 27-01-2005
    • dido_dido Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:02
      Wiesz, w pierwszym odruchu chciałam napisać, ze to lenistwo i egoizm.
      A potem pomyślałam, że to przecież wynika z jakiegoś systemu
      wartości, pojmowania rzeczywistości.
      Dla Ciebie babcia nie jest na tyle ważna aby przezwycieżyć ciążową
      ospałosć i zmęczenie i pojechać 200 km. A przecież tu nie chodzi o
      regularne odwiedzanie raz w tygodniu tylko o ostatnie pozegnanie.
      Nie wyczuwam jakiegoś żalu, że nie możesz pojechać tylko chęć
      usprawiedliwienia. Wiesz, takie postawy potem przejmują dzieci.

      Ja chiałabym tylko, że jeżeli kiedyś moi wnukowie nie będą mogli
      przyjechać i się ze mną pożegnać to przynajmniej będzie im z tego
      powodu smutno. Bo nie będą mieli do mnie obojętnego stosunku. Chyba
      na tym polega rodzina.
      • kropkacom Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:13
        > Ja chiałabym tylko, że jeżeli kiedyś moi wnukowie nie będą mogli
        > przyjechać i się ze mną pożegnać to przynajmniej będzie im z tego
        > powodu smutno. Bo nie będą mieli do mnie obojętnego stosunku.

        No to sobie trzeba już zapracować swoim życiem. Ja powiem tak, chciałabym żeby
        pogrzeby ograniczały się do najbliższych zmarłemu. A jak mam w pamięci kilka
        pogrzebów w rodzinie i to że część tylko wilkiem na siebie patrzyła to nie widzę
        w tym głębszego sensu.
        • dido_dido Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:18
          Tak, kropka, masz rację że na to sobie trzeba rodzinnie zapracować.

          A jak wynika z postu autorki wątku - lenistwo jest u nich rodzinne.
    • agao_72 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:12
      a ja bym nie pojechała. właśnie za to ględzenie o wyrodności. bo
      wystarczyłoby powiedzieć "wiesz, jest mi smutno. dobrze by było,
      gdybyś przyjechała" a nie atakować córkę.

      bałabym się, że matka w ramach "żałoby" uwolni swoje toksyny i
      przeleje całą złość i co tam jeszcze na mnie.

      PS. od swojej Zosi nie mam zamiaru wymagać, żeby mi jakiekolwiek
      szumne atrakcje pogrzebowe wyczyniała. nie mam nawyku wymagać od
      bliskich uczestniczenia w zadnych uroczystościach "bo tak wypada"
    • akado Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:40
      Ja pamiętam jak byłam w 7 miesiącu ciąży. Było mi już wtedy ciężko i na pewno na
      żaden pogrzeb bym się nie wybrała, bez przesady.
      Ja stosunek do pogrzebów mam zupełnie obojętny. Wolę na nim nie być niż być, bo
      to działa na mnie destrukcyjnie. Gdy zmarła moja babcia, to nie pojechałam, mimo
      że nie byłam w ciąży tylko na studiach, ale też był problem się wyłamać, bo
      miałam wtedy kolokwium. Babcię widywałam 1-2 razy w roku i nie byłam z nią
      zżyta, podobnie jak autorka postu.
      • akado Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:42
        Poza tym w 7 miesiącu to już lepiej się z dala od domu nie wybierać, zwłaszcza
        na jakąś wieś czy coś, bo różne rzeczy już się mogą przytrafić - jakieś skurcze
        itp. Poza tym co chwila się chce siuku - jak tu wytrzymać na
        pogrzebie???????????????
        Autorko postu - nie jedź!!!!
      • gabrielle76 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:48
        Nie rozumiem tak olewatorskiego podejscia do sprawy, autorka jest najnormalniej
        w świecie za leniwa żeby jechac a ciąża to tylko głupie wytłumaczenie, zwłaszcza
        że z ciąża wszystko ok. Stosunki z matką nie mają tu nic do rzeczy, dla mnie
        takie zachowanie to porazka. Kobieto nie masz żadnych dylematów jestes po prostu
        zbyt leniwa żeby jechac i wolisz olać pamięć babci niż ruszyć leniwa d... Wstyd !!!
    • triss_merigold6 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:44
      Ja bym w takiej sytuacji nie pojechała. Szantaż psychiczny ze strony
      matki jest IMO wystarczającym powodem.
    • joanna_poz Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:45
      ciekawe, czy gdyby odpukac krombie cos się stało w trakcie tej
      podrózy i pogrzebu (odpukać), to panie odsadzajace ją od czci i
      wiary i twierdzące, że powinna jechac dalej uważałyby że to swietna
      rada...

      • gabrielle76 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:54
        równie dobrze moze cos jej się stac w drodze z łózka do kibelka więc powinna
        postawić sobie nocnik przy łóżku i najlepiej sie nie ruszac uncertain Sorry ale 3 razy
        byłam w ciąży, 2 z nich były zagrożone, i śmieszy mnie że ktoś się tak
        beznadziejnie usprawiedliwia ciąża uncertain

    • akado Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:51
      Poza tym przykro by mi było, że moja matka nie rozumie mojego stanu i
      samopoczucia. Może kiedyś zrozumie ale gdybyś pojechała i coś Ci się tam stało,
      lub dziecku, to Twoja matka inaczej by popatrzyła na swój egoizm.
      • johana19 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 15:59
        Egoistką to jest autorka wątku bo myśli tylko o sobie i nie widzi
        nic poza czubek własnego nosa. W sumie to już współczuję jej
        dziecku, że będzie miało taką matkę, z takim podejściem do rodziny i
        do życia...

        LENA 27-01-2005
        • triss_merigold6 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 16:07
          Zdaje się jej matka zapracowała sobie na taką relację z córką?
          Lepiej nie widzieć nic poza czubkiem własnego nosa niż dawać się
          nieustannie wkręcać w poczucie winy. A matka może być świetną jesli
          powstrzyma się przed powielaniem klimatów jakie serwowano jej w
          dzieciństwie.
          Osobiście unikam ludzi, którzy mnie w jakiś sposób dołują, wpędzają
          w depresje, mocno pogarszają samopoczucie etc. więc na miejscu
          autorki wątku bym nie pojechała. Aha, jakoś 30+ letnia kobieta już
          się nauczyłam mieć w d... czy komuś się to podoba czy nie.
    • wlasciwastronamocy Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 16:06
      Dziewczyno ja mam taka babcie jak ty matke moge ci tylko wspolczuc!
      Cale zycie wywierala presje na moja mame wtracala sie w jej
      zycie,ale kiedy probowala w moje to ukrocilam stosunki do
      minimum.nie daj sie rob co uwazasz za sluszne a relacja babcia-
      wnuczka sie nie przejmuj bo z regoly tak jest ze babcie szaleja jak
      rodzi im sie wnucze!
    • hrabina_murzyna Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 17:45
      Ty masz wogóle jakieś uczucia? Ja rozumiem ciążę, rozumiem złe
      samopoczucie i rozumiem decyzję o niejechaniu na pogrzeb, ale tobie
      nawet nie żal babci. Ot skwitowałaś była stara, zdrowa i umarła
      lekko. Czego chcieć więcej nie?
      • miedzymorze Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:28
        No sorry, taki lajf nie wszystkie rodziny są takie w Klanie albo reklamie margaryny.
        Autorka nie była związana z babcią i obecność na pogrzebie czy tez nieobecność tego już nie zmieni.

        pozdr,
        mi
    • figrut Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:26
      Dziwi mnie to, co piszesz. Jeśli ciąża nie jest zagrożona, to nie widzę powodu
      dla którego miałabyś nie jechać. Ja gnałam z brzuchem pod nosem (fakt, byłam
      wtedy w szóstym, nie siódmym miesiącu) 412 kilometrów w jedną stronę na pogrzeb
      dziadka w połowie listopada i wracałam późnym wieczorem tego samego dnia do
      domu. Jechałam wtedy truckiem, w którym wygodnie nie było i do tego całą drogę
      kierując sama. To takie ostatnie pożegnanie. Nie mogłabym nie jechać.
      • kiraout Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:41
        Uwielbiam te teksty: jak ja byłam w ciąży... Opowieści z mchu i paproci. I
        jeszcze pracowałyście w kopalni smile
        A w większości to tutaj jakies płaczki pogrzebowe się zebrały.

        Bo mamie będzie przykro... Mama od razu objedzie córkę na czym świat stoi i taki
        będzie finał i atmosfera pogrzebu. O co zakład? Skoro nie może się wstydliwie
        powstrzymać przed wysyłaniem obraźliwych sms-ów, to jak myślicie? Tak, na pewno
        będzie cicho pogrążać się w zadumie...

        Będąc w ciąży nie decydowałabym się na samotną podróż. Matka, i zwłaszcza ona
        powinna Cię zrozumieć, ba, powinna usprawiedliwiać Twoją nieobecność, a jeśliby
        bardzo Cię potrzebowała, myślę, że ujęłaby to w inne słowa.
        O babci możesz po prostu długo pomysleć w ciszy i spokoju i nie dać powodu
        robienia ambarasu z jej odejścia.

        Pozdrawiam.
      • blekitny.zamek Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:49
        Ja uważam,że powinnaś pojechać na ten pogrzeb,lubiłaś ją,czy nie,jakiś szacunek
        się należy.
        Dwa lata temu zmarł mój Dziadek,tak jak i ty miałam średnią ochotę na podróż 400
        km i to w święta. Pojechaliśmy,po pogrzebie Babcia powiedziała,że dziadek
        cieszyłby się z tego,że tyle osób przyszło go pożegnać.Głupio mi się zrobiło,że
        miałam jakieś wątpliwości.
        Przemyśl to jeszcze.
        A co do ciąży,to ja jechałam 700 km w 8 miesiącu ciąży.
        I na wakacje 1100 km też w 8 miesiącu.
        A Twoja Matka,to już inna historia..
    • gacusia1 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:33
      Na Twoim miejscu nie jechalabym. Nie masz ochoty to po kiego sie
      zmuszac? Dla mamy? Ja nie bylam na pogrzebie mojej babci z innego
      powodu-mam dziwna przypadlosc...smieje sie na pogrzebach i nie
      jestem w stanie tego powstrzymac. Nie chcialam robic wstydu sobie i
      rodzinie.
      • madame_zuzu Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 21:43
        gacusia mam podobnie jak Ty. Tez się śmieje histerycznie i nie umiem
        powstrzymać. Zaczynam ryczeć jak już jest po wszystkim i każdy właściwie już
        osuszył pogrzebowe łzy. Wtedy tak ryczę ze reszta zaczyna ryczeć wraz ze mną.
    • malgra Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:36
      moja babcia również niedawno umarła,pogrzeb będzie w sobotę.
      Mimo,że byłam z nią zżyta nie pojadę. Mieszkam daleko,koszty wyjazdu na te kilka
      dni byłyby bardzo duże i dla mnie zupełnie bez sensu wyjechać tylko po to żeby
      być na pogrzebie.Będę w rodzinnych stronach w lutym to wtedy pojadę na cmentarz.
      • delecta Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:43
        Byłaś zżyta i nie pojedziesz?
        Bo za duże koszty?
        Ręce opadają!
        A może wystarczyłoby kupić mniejszą choinkę i zrobić skromniejszą
        Wigilię?
        Ciekawa jestem, jak się będziesz czuła podczas tego RODZINNEGO
        święta.
        • kiraout Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 18:49
          i cudowne jest to wpędzanie obce osoby w poczucie winy...



          • berecik7 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 19:04
            Nie wiem, skąd się w was bierze to przekonanie, że zasuwanie
            kilkaset kilkometrów z brzuchem w taką pogodę (autobusem - wypadki,
            śliska jezdnia, możliwość zarażenia się z zatłoczonym autobusie
            jakimś grypskiem itp.) na pogrzeb kogoś, kto nie był dla nas kimś
            wyjątkowym to jakaś oczywista oczywistość. Chciałam oburzonym paniom
            przypomnieć, że odkąd stajeemy się matkami, odpowiadamy PRZEDE
            WSZYSTKIM za nasze dzieci (także te w brzuchu), a nie komfort
            psychiczny nawet najbardziej kochanych rodziców. Weźcie to pod
            uwagę, zanim wyślecie dziewczynę w taką bryndzowatą pogodę gdzieś w
            Polskę. Zwłaszcza że mam pewne przeczucie, że mama autorki wątku
            jest niezłą egoistką. Moja matka nigdy by nie prosiła mnie o to, bym
            się narażała w ciąży. Poza tym mam takie wrażenie, że nie chodzi tu
            o wielkie pocieszanie, tylko o pewien wsiowy wstyd przed sąsiadami,
            że wnuczka na pogrzeb babki nie przyjechała, ot co.
            • johana19 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 19:10
              Ale kto tu mówi o jakimś narażaniu??? Poza tym autorka wątku nie
              podała z jakiego regionu pochodzi to skąd ta pewność o warunkach
              atmosferycznych? Np. na zachodzie Polski podgoda jest jak wczesną
              jesienią, warunki drogowe normalne. Bez przesady. To, że jest w
              ciąży nie zwalnia jej od tego, by być też "człowiekiem". Taaaa...
              Zagraża sobie i własnemu dziecku... Najlepiej niech do końca ciąży
              leży w domu, załatwia potrzeby do basenu (bo wg twojej teorii w
              drodze do toalety może się poślizgnąć przecież i np. złamać nogę lub
              się poobijać) i czeka na rozwiązanie, które w jej wypadku będzie dla
              niej wybawieniam.

              LENA 27-01-2005
            • dido_dido Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 20:14
              Tak, jasne, 200 km to prawie jak "podróż życia" naszego Donka wink

              Idąc Twoim tokiem myślenia to dziewczyna nie powinna się z domu ruszać bo na
              zajęciach też można grypsko złapać, rękę złamać.

              Wsiowy wstyd przed sąsiadami nie przyszedł mi jakoś do głowy. Ja raczej myślałam
              o własnym sumieniu.

              Poraża mnie konfrontacja dwóch rzeczy - śmierć babci i ciążowa ospałość. Jakoś
              ta druga wywołuje w autorce watku więcej emocji.
        • malgra Re: delecta 05.12.08, 18:55
          nie obchodzę świąt.
          Rodzinne święto to dla mnie codzienna kolacja z całą rodziną.
          Koszty takiego wyjazdu to ok 1000 euro.
          Z babcią pożegnałam się w myślach w chwili kiedy dowiedziałam się o jej śmierci
          z ciałem żegnać się nie mam potrzeby.
          • delecta Re: delecta 05.12.08, 19:43
            Koszt wyjazdu w euro rzeczywiście duży. Ale chyba również w tej
            walucie zarabiacie?
            Dla mnie taka postawa jest niezrozumiała, ale może tylko w mojej
            rodzinie są sami fajni ludzie?
            • kiraout Re: delecta 05.12.08, 20:26
              "może tylko w mojej
              rodzinie są sami fajni ludzie? " którzy od ust sobie odejmą, a pokazać się na
              pogrzebie przyjadą...

              Moim zdaniem należy oddzielić po prostu możliwość pożegnania zmarłej osoby od
              naginania wszystkich i wszystkiego, żeby MÓC KONIECZNIE to zrobić.
              To nie zależy od fajności ludzi. To zależy też odrobinę od zdrowego rozsądku.
              Można również dać na mszę i pójść się pomodlić.
              A niektórzy (niestety) pogrzeby traktują jak spotkania z dawno niewidzianymi
              znajomymi, rodziną; zmarły jest gdzieś daleko w tym wszystkim.
              Z doświadczenia wiem, że nie zawsze pogrzeb sprzyja refleksji o zmarłym:
              zamieszanie, problemy logistyczne z dużą ilością osób, zorganizowanie stypy i
              nie zawsze odpowiedni na niej nastrój.
    • atra1 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 20:08
      NIe pojechałabym. Pomijając chłód Twojej wypowiedzi nt babki i szantaże ze strony matki taka podróż w 7 mcu wydaje mi się idiotyczna.

      Samochodem - jasne - to są 2-3h, w ostateczności 3,5 gdzie wysiadasz kiedy chcesz, sikasz kiedy chcesz, itd.

      Pociągiem plus autobusem - czysty idiotyzm, tym bardziej, że sama. No, chyba, że znosisz ciążę jak wycieczkę na Hawaje - 0 dyskomfortu jakiegokolwiek ze strony kręgosłupa, pęcherza, żołądka.

      Jestem w 6 mcu, sikam co 30 minut prawie, słabnę, kręgosłup mnie tłucze jak durny i to są objawy "niezagrażające ciąży" - i gdybym była w Twojej dokładnie sytuacji nie pojechałabym, ba, obraziłabym się na matkę, że nie rozumie dlaczego.
    • travka1 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 20:25
      to chyba chodzi o szacunek ... tylko poco chcesz zeby Twoje dziecko
      mialo babcie skoro Twoje stosunki i babcia i z matka byly i sa
      mierne mizerne... a za kilkanascie lat, przy takich relacjach jakie
      sa miedzy wami i raczej braku checi i poprawy, corka
      napisze ...babka umarla... zimno jest to chyba nie musze jechac, co?
      jak myslicie?
    • gooochab Kromba!!! 05.12.08, 21:06
      Większość napisała, że nie rozumie, współczuje Ci itd... trochę to dla mnie
      dziwne. Ja rozumiem co czujesz. Nie lubię pogrzebów, nienawidzę widoku otwartej
      trumny, nie podejdę do trupa "pożegnać się" (a raczej całować zwłoki). Nie
      uczestniczę w pogrzebach na ogół. Na pewno nie poszłabym w siódmym miesiącu
      ciąży, w grudniu na pogrzeb- wystać się na zimnie i wietrze, przeziębić się, a
      potem zdychać dwa tygodnie. Nie zdecydowałabym się jechać pociągami i autobusami
      kilka godzin na pogrzeb prawie nieznajomej osoby, z którą wiązały mnie tylko
      więzy krwi- w tym miesiącu ciąży nie dawałam rady wytrzymać w aucie godziny, bo
      kręgosłup wyginał mi się okropnie z ciężaru i potwornie to bolało po kilku
      kwadransach. I na koniec wątpliwa przyjemność oglądania wkurzającej matki.
      Nie pojechałabym.
      Poza tym jest jakiś przesąd, że kobieta w ciąży nie powinna być na pogrzebie.
      Nie znam szczegółów, ale możesz się na niego powołaćsmile))
    • kaszubka76 Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 21:20
      Wiesz co, jak ja byłam w ciąży to umarł mój dziadek, mieszkam ponad
      300 km od mojej rodziny, ale akurat złożyło się tak, że tam byliśmy,
      ale nie zostałam na pogrzebie, bo wszyscy mi odradzali
      uczestniczenie w pogrzebie, z różnych powodów... Posłuchałam, nie
      żałuję... Też nie byłam zbyt emocjonalnie związana z dziadkiem...
      Rób tak jak uważasz, że będzie dobrze dla Ciebie i dziecka, to ono
      jest teraz najważniejsze!
    • madame_zuzu Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 22:02
      Zauważyłam dziwną zbieżność. Nagle połowa ematek będąc w 7 mies ciąży miała pogrzeb babci/dziadka
      • pysiul Re: moja ciąża, pogrzeb babki i inne dylematy 05.12.08, 22:09
        madame_zuzu napisała:

        > Zauważyłam dziwną zbieżność. Nagle połowa ematek będąc w 7 mies ciąży miała pog
        > rzeb babci/dziadka

        dobresmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja