Mężczyzna na zakupach ;-)

10.12.08, 10:47
Zainspirowana postem Morgen o przyjacielu geju, który jest dla kogoś świetnym "doradcą zakupowym" i lubi chodzić po sklepach zapytuję (abstrahując od orientacji seksualnej), jacy w tym względzie są Wasi faceci (ew. znajomi)? Nie mierzi ich łażenie po sklepach, potrafią stać pół godziny przed przymierzalnią, aż się zdecydujecie? Mój jest pod tym względem anielsko cierpliwy, lubię z nim robić zakupy dla siebie, poza tym ma dobre "oko" smile
    • broceliande Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 10:48
      Ja uwielbiam, kiedy mój mąż myli rozmiar ubrania z rozmiarem buta.
      Przynosi but nr 36 i mówi: Przecież nosisz 36.
      No tak, ale ubranie. Nogę mam cokolwiek większąsmile
      • nini6 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:01
        > Ja uwielbiam, kiedy mój mąż myli rozmiar ubrania z rozmiarem buta.
        > Przynosi but nr 36 i mówi: Przecież nosisz 36.
        > No tak, ale ubranie. Nogę mam cokolwiek większąsmile

        Mój na odwrót - przyniósł mi majtki w rozmiarze 36 a 36 to mój rozmiar buta.
        Rozmair tyłka to 42. Uwierz, pomyłka w tą stronę jest bardziej bolesna smile)
    • momm.y Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 10:52
      Hehe no to przynajmniej wie, jaki masz rozmiar czegokolwiek. Mój niestety nie
      zna swojego rozmiaru kołnierzyka, a co dopiero mówić o moich big_grin
      Ale w kwestii zakupów też jest cierpliwy jak aniołek. Może nie wykazuje
      należytego entuzjazmu kiedy ja coś przymierzam, ale za to nie marudzi. A ja mu
      się odwdzięczam kiedy oglądamy jakieś rzeczy do auta czy komputera smile
    • hellious Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 10:53
      Moj do celow zakupowych jest tragiczny. Nie cierpie z nim isc kupowac czegokolwiek, czy to ciuchy dla mnie, czy dla niego, czy chocby spozywka. Ciagle jeczy "juz?" a ja polowy zapominam, tak mnie to wybija z rownowagi.
    • morgen_stern Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:00
      Byłam zrozpaczona, kiedy musieliśmy jechać z mężem na zakupy. Nienawidził tego.
      Przez hipermarket gnał jak wicher taranując ludzi wózkiem i wysyłał mnie po
      odpowiednie produktu jak generał żołnierza na ziemię wroga tongue_out
      "to ja lecę po jogurty i mleko! Ty idź po makaron i ryż! TAM! Nie tam! Spotkamy
      się przy koszyku! Co tam jeszcze jest na liście? To na pewno wszystko? Ale czy
      NA PEWNO, bo nie będziemy się wracać! Co tam oglądasz, nie ma czasu! Szybko,
      szybko, bo mnie już tu szlag trafia, pierd.. sklep!"
      Przy kasach biegał od jednej do drugiej szukając tej z najmniejszą kolejką. Jak
      już się ustawił przy jednej potrafił gnać z koszykiem do innej, bo było o 2
      osoby mniej w kolejce.

      To samo, kiedy trzeba mu było kupić np. garnitur. Biegł przez galerię handlową z
      prędkością huraganu, aż bałam się patrzeć po wystawach, bo syczał przez zęby:
      "Nawet o tym nie myśl!" hehehe
      Po kupnie bieg do samochodu.
      Po takich zakupach czułam się jak wykręcona przez wyżymaczkę smile
      • asiaiwona_1 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:08
        Mój czasami chodzi ze mną, ale za każdym razem jak się go pytam czy
        ładnie w czymś tam wygląda, czy mu się podoba dana rzecz to on
        zawsze odpowiada - to ty będziesz w tym chodzić, a nie ja. Więc na
        zakupy ciuchowe wolę jednak chodzić sama... Jak jemu coś się spodoba
        to podchodzi do półki, ogląda i odkłada - w milczeniu. Wtedy ja
        MUSZĘ powiedzieć, żeby wziął daną rzecz i przymierzył no i że ma
        sobie coś tam kupić. Ale często jest też tak, że jak wybieram mu
        bluzy czy swetry do przymierzenia (w tym miejscu wielkie dzięki za
        springfield - to jedyny akceptowalny sklep dla mojego męża) to on
        zawsze mówi, że tej nie chce, tej na pewno nie założy. Jak już go
        zmuszę do pójścia do przymierzalni to dalej mówi, że tej nie chce i
        tamtej też nie. Ale ja mu mówię, że i tak ma to kupić bo: ma za mało
        bluzek, w konńcu będzie wyglądał jak człowiek (smile), ma za mało i ja
        nie nadążam z praniem smile. No i w końcu on się zgadza. Boże, to chyba
        gorzej jak z babą wink
      • zoofka Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:02
        to chyba ten sam mąż co mój.
        Na zakupy ciuchowe czy kosmetyki tylko sama. Chyba że to mają być
        spożywcze - takie on robi o niebo lepiej niz ja więc robi je sam
      • doral2 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 18:43
        morgen_stern napisała:

        > Byłam zrozpaczona, kiedy musieliśmy jechać z mężem na zakupy. Nienawidził
        tego. Przez hipermarket gnał jak wicher taranując ludzi wózkiem i wysyłał mnie
        po odpowiednie produktu jak generał żołnierza na ziemię wroga tongue_out
        > "to ja lecę po jogurty i mleko! Ty idź po makaron i ryż! TAM! Nie tam!
        Spotkamy> się przy koszyku! Co tam jeszcze jest na liście? To na pewno wszystko?
        Ale czy NA PEWNO, bo nie będziemy się wracać! Co tam oglądasz, nie ma czasu!
        Szybko, szybko, bo mnie już tu szlag trafia, pierd.. sklep!"> Przy kasach biegał
        od jednej do drugiej szukając tej z najmniejszą kolejką. Jak już się ustawił
        przy jednej potrafił gnać z koszykiem do innej, bo było o 2 osoby mniej w kolejce.
        >
        > To samo, kiedy trzeba mu było kupić np. garnitur. Biegł przez galerię handlową
        z prędkością huraganu, aż bałam się patrzeć po wystawach, bo syczał przez zęby:
        > "Nawet o tym nie myśl!" hehehe
        > Po kupnie bieg do samochodu.
        > Po takich zakupach czułam się jak wykręcona przez wyżymaczkę smile"


        Morgen, chcesz powiedzieć, że sypiamy z tym samym facetem? surprised
        ide go wziąć na przesłuchanie!! w krzyżowy ogień pytań! i nie dam się zbyć, ot
        co! big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin:

        chłopa na czas zakupów należy zostawiać w domu, dając mu pod opiekę pilota od
        telewizora, żeby nie zauważył braku karty kredytowej wink
        • morgen_stern Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 20:01
          Cytat> Morgen, chcesz powiedzieć, że sypiamy z tym samym facetem? surprised

          O, przepraszam, ja już z nim nie sypiam tongue_out
          • hanalui Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 23:55
            morgen_stern napisała:

            > [quote]> Morgen, chcesz powiedzieć, że sypiamy z tym samym
            facetem? surprised[/quo
            > te]
            >
            > O, przepraszam, ja już z nim nie sypiam tongue_out
            >


            O kurcze to ja chyba tez z nim sypiam big_grin
    • gaskama Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:04
      U na bywa różnie. Generalnie ani ja ani mój niemąż nie lubimy robic
      zakupów, żadnej maści. Ja bardziej od niego nie lubię centrów
      handlowych, w których się denerwuję, nie lubię tłumów, hałasu, nie
      lubię mierzyć ubrań. Zawsze jak idę z zamiarem kupienia czegoś
      konkretnego, to wracam z niczym. Natomiast mój luby nie kupi sobie
      nic beze mnie. Zawsze chce znać moją opinię. To chyba miłe, ale po
      18 latach czasami bym wolała, żeby mnie nie targał po sklepach, jak
      chce sobie kupić kurtkę, buty lub garnitur. On sam mi doradza, ale
      ma trochę inny gust niż ja i nie zawsze to, co on mi doradzi potem
      mi odpowiada.
      • sanciasancia Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:10
        Nie cierpię zakupów ubraniowych, szanowny małżonek jeszcze bardziej, więc jak
        coś mu mamy kupić, to robię wcześniej rekonensans i ciągnę go do docelowego
        sklepu, sprawę załatwiamy w 10 min i wracamy w poczuciu dobrze spełnionego
        obowiązku.
        Zakupy spożywcze robi sam, dużo sprawniej ode mnie, bo ma większą wprawę.
      • weronikarb Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:00
        Niemamy przypadkiem tego samego meza wink
        Oboje nie przepadamy za zakupami.
        Ja jestem chora jak musze cos przymierzyc i sobie kupic - maz
        czasami szantazem mnie zmusza wink
        Maz identycznie - kupuje jak go zmusze albo sama mu kupie.

        Choc wlasciwie to lubie zakupy dla meza i syna - sama jak ide smile
        Ale niestety okreslony metraz szaf mnie ogranicza
        Maly ma ubran do 7 roku zycia wlacznie
        Maz teraz ma malo bo mu sie 15 kg przytylo smile
    • nenia1 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:17
      My się rozdzielamy, mój biegnie do empiku lub do media marktu,
      i czeka na sygnał z komórki.
      Ponieważ zazwyczaj kupuję tylko w paru tych samych sklepach to szybko do nich trafia, bo już wyćwiczony i wie, gdzie który jest.

      Niestety, podobają mu się zazwyczaj tylko ciuchy z Mamuta i buty Raichle, zaś najlepszy deseń to moro, w całej reszcie ciuchów jego zdaniem wyglądam jak pańcia i nie trafia do niego, że w biurze
      w polarze i spodniach moro będę co najmniej bardzo oryginalnawink.

      Dlatego zmieniam taktykę i na zakupy chodzę z córą, której z kolei
      mama podoba się we wszystkim co fioletowesmile
      • gaskama Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:39
        ha, ha, ha. Z moim podobnie. Ale on mnie widzi głównie w kurtkach
        Northface (nie wiem nawet jak to się pisze) narzuconych na stanik. W
        biurze też nie teges. Szkoda, że córy nie mam. Mój sześcioletni syn
        jeszcze nie jest pomocny.
    • moofka Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:18
      moj maz pewnie nie wie co to rozmiar ;/
      nawet do małego marketu pod domem idzie z kartka, a potem dzwoni bo nie widzi
      oleju i nie wie gdzie go szukac
      sam potrafi kupic jedynie piwo i perfumy
      i majtki czasem, na oko bierze wink
      na wieksze zakupy jak sie naprosze to zabierze, ale wtedy idzie gdzies sam, nie
      cierpie jak stoi nade mna i mi tupie
      albo siedzi pod sklepem ze zbolala mina
      on twierdzi ze ja jestem swirka, ze potrafie pol godziny spioszki ogladac, co
      gorsza syn mi podobny rosnie
      ale ja najchetniej zakupy robie sama, towarzystwo mi niepotrzebne
    • madame_zuzu Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:24
      mój ex chłop dłużej potrafił wybierać w sklepie żółty ser niż ja kupowałam samochód smile
      Natomiast obecny mąż lubi zakupy ubraniowo-obuwnicze. Sam ostatnio mnie wyciągnął " chodź kupimy sobie jakieś fajne buty"- ale ja mam buty i nie potrzebuje teraz nowych." oj chodź. Kupisz sobie jakieś fajne" big_grin No i oczywiście kupiliśmy sobie butki smileSpożywcze zakupy bieżące robię sama, bo on nic a nic się nie orientuje co jest w domu, a tym bardziej gdzie czego szukać w sklepie. Na większe tygodniowe łazimy razem. Małż w charakterze tragarza big_grin
      • socka2 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:36
        moj akurat zakupy lubi robic, co nie znaczy, ze zna moj rozmiar, a w
        moj gust przewaznie nie trafia sad uwielbia galerie, nowe sklepy itp.

        spozywke przewaznie kupujemy razem, ale wkurza mnie, jak co chwila
        podchodzi do mnie z czyms i pyta, czy chce to (nie, nie chce, bo nie
        lubie, nie mam ochoty itp.) - odstawia, a potem sie na mnie wscieka,
        ze nie pozwalam mu kupowac (a kupuj, ile i co chcesz, tylko nie
        zawracaj mi doopy)
    • katia.seitz Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:38
      Nie przepadam.
      Przy zakupach spożywczych lub innych "do domu" mój mąż stara się kupować
      sprawnie, skutecznie, optymalizując tracony czas. Tak więc, trochę jak to Morgen
      opisywała: ty idziesz po jogurty, ja po wodę, spotykamy się przy kasie, byle
      wszystko załatwić jak najszybciej. A ja lubię się czasem porozglądać, zajrzeć tu
      i tam - niekoniecznie, żeby coś zaraz kupować.
      Zakupy ubraniowe to już w ogóle nie wchodzą w grę, stoi bidak przed sklepem lub
      przymierzalnią i się męczy...
      Więc jak idziemy do centrum handlowego, to mąż po półgodzinie trafia do Empiku i
      czyta sobie, a ja łażę po sklepach smile
      • tomelanka Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 11:46
        ja generalnie nie przepadam za zakupami, chyba, że się na coś konkretnego napalę
        smileani tymi spożywczymi, ani tymi ciuchowymismile mój za to odwrotnie, jak już
        wejdzie do sklepu to masakra, sila go nie wyciagniesz, dopoki sam nie bedzie
        chcial wyjsc, gorzej niz niejedna baba smile
    • smerfetka8801 nienawidzę zakupów 10.12.08, 11:52
      przymierzanie oglądanie bleeeeeeeeeeeeeeee nawet mój mąż ma do nich
      więcej cierpliwości.centra handlowe wywołują u mnie ból głowy jedynie
      zakupy spożywcze robię bez większych nerwów smile jeśli musimy odnowić
      sobie garderobę jedziemy do centrum oboje z córeczką i szybko
      kupujemy co mamy kupić oglądamy tylko to po co przyszliśmy i
      przymierzamy tylko to co absolutnie nas przekonuje-to chcemy
      mieć.wiec jak idę bo spodnie nie oglądam sukienek. smile
    • burza4 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 12:02
      no cóż - mój mąz zdecydowanie nie jest gejemsmile
      twierdzi że zakupów nie lubi, choć czyny temu przeczą. Nie dość że
      siedzi pod przymierzalnią, to sam osobiście wybiera mi i znosi
      naręcza ciuchów do przymiarki. To ja zazwyczaj wymiękam i błagam,
      żebysmy już wreszcie wyszli, siłą muszę go odrywać... choć trzeba
      przyzanać, że wielokrotnie wypatrzył mi jakiś fajny ciuch, doradza
      szczerze i z zapałem.
    • gagunia Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 12:51
      Mojemu tylko rzucę od niechcenia temat: ciuchy, a już mu się oczy świecą. Lubie
      z nim chodzić. Jest rozrzutny, przez co swego czasu dorobiliśmy się porządnego
      debetu.
      Na zakupy jedzeniowe też chodzimy razem, ale wynika to raczej z faktu, że
      jeździmy do supermarketów po pracy. Woli, żebym jedzenie kupowała sama.
    • daga_j Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 12:58
      No niestety, ja żeby zrobić spokojnie zakupy musiałabym iść bez dzieci i bez
      męża. Dzieci czasem marudzą, albo jak kupuję im prezenty to wolę by nie
      widziały, a mąż z kolei pośpiesza, mówi "jest mi za gorąco, wyjdźmy już stąd".
      Przez co ja ostatnio w Smyku latałam jak oszalała, nie zobaczyłam wszystkich
      półek i weź tu coś wybierze. Kupiliśmy po jakimś prezencie, wyszliśmy ale potem
      przypomniałam sobie, co jeszce potrzeba i nie ma sensu zostawiać tego na później
      więc wróciliśmy (mąż z ciężkim westchnieniem), wynalazłam, kupiłam ale gdybym to
      połączyła to na wszystko miałabym większy rabta, bo miałam taki kupon, który
      niestety wykorzystałam przy pierwszym podejściu. To mnie uczy, że na większe
      zakupy trzeba ustalać najpierw zasady, że nikt mnie nie pospiesza!
      A jeśli chodzi o doradzanie to jak nie wiem na co się zdecydować to mąż mówi
      "kup obie" (a ja uważam, że to za dużo kosztuje), więc na nic mi jego porady, bo
      jestem oszczędniejsza smile
      A jeśli chodzi o spożywcze zakupy to on nie ma żadnej inwencji, może raz na sto
      lat, a tak to muszę mu listę pisać.
    • m0nalisa Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:14
      moj tez jest cierpliwy, sam sobie kupuje szybko, a mi doradza i czeka biedaczek
      az we wszystkim mu sie pokarze smile
    • e_r_i_n Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:14
      Na zakupy ubraniowe tylko z mężem smile
      Nie przepada on za tym, nie ma czegoś takiego jak łażenie po
      sklepach, bo a nuż coś wpadnie w oko. Idziemy po konkretne rzecy i
      tylko na nich się skupiamy (co oznacza czasami częste wizyty w
      sklepach wink). Ale efekt zadowalający zazwyczaj.
    • aetas Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:39
      mój nie znosi zakupów robić, przewaznie więc robię ja, a on schodzi
      do auta, żeby to, co kupiłam, zawlec na górę, do domu... obojgu nam
      taki system odpowiada, bo ja chętniej kupuje, on chętniej targa te
      rzeczy... smile (tylko mnie moja "działka" więcej czasu zajmuje, ale
      cóż... wink
      • aetas Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 13:40
        co innego jak kupuje dla siebie ciuchy albo buty, potrafi być
        znacznie bardziej cierpliwy niż na typowych domowych zakupach
        (zaopatrzenie lodówki i chemikalia) wink
    • moninia2000 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 14:47
      Hahahaha, dobry temacik!smile
      faceci, na ogol, rzeczywiscie nie przepadaja za zakupami, cosmile
      Moj maz jest akurat bardzo cierpliwy, zreszta dawno juz
      opracowalismy system: On z mala szaleja w parku itp, a ja kupuje co
      trza, tez blyskawicznie, bo nienawidze centrow handlowych i skupisk
      ludzia wszelakiego.Poza tym jakos nie jestesmy rozpustni, kupujemy
      raczej rzeczy konieczne i gl.dla coreczki, co nie raz moja urocza
      mama z siostra mi wypowie hahaha, ze niby jak obdartusek chadzamsmileA
      co tam.
      Jednak dla mnie najgorsze jest, gdy maz potrzebuje jakis ciuch.
      Zaczne od tego, ze aby kupil cos nowego musi minac wiele dni, moje
      namowy, Jego naciaganie starej rzeczy, "ktora przeciez wciaz sluzy"
      albo "ze on tak lubi wykorzystac do sna rzeczy" itp.Potem, gdy juz
      wreszcie nie ma wyjscia, bo Mu z buta palce ulice zamiataja, z
      wielkim wzdychaniem wybieeeeera sie na zakupy. Na ogol robimy to
      razem, zeby cos ciekawego namierzyc i byle szybko, bo oboje nie
      znosimy zakupow.
      Jednak zabawa zaczyna sie, gdy cos znajdzie, przymierza dluuugo,
      przebiera, zanim w ogole wezmie do przymierzalni pogada ze mna z 15
      minut o rzeczywistej "wcale niepotrzebie" zakupu danej rzeczy, w
      koncu przymierza i dluuuugo mysli. Na ogol odpadam w momencie
      selekcji polkowej, wiec ide z corcia usiasc w przymierzalni i tam na
      Niego czekamy...
      Idzie! Idzie z mina totalnie watpiacego sceptyka i jeszcze cedzi
      kroki, bo w sumie przeciez zupelnie niepotrzebnie....uch!
      Jak juz wreszcie okaze sie, ze dana rzecz jest I D E A L N A to
      zaczyna sie podroz przez kraine starc, bo oznajmia, ze za droga, ze
      wcale nie potrzebuje, ze moze w innym bedzie taniej, a tak w ogole
      to On juz sie zmeczyl i jak ja chce cos sobie kupic to super, a On
      poczeka z mala na placu zabaw...
      Norrrrmalnie wrrrrr
    • myelegans Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 14:54
      NIe zabieram na zakupy ubraniowe zadnego z moich mezczyzn. Moj maz
      zdzierzyc, zdzierzy, ale zadna to dla niego frajda, a ja sie
      spiesze, podejmuje zle decyzje. Na zakupy ubraniowe dla siebie
      wybiera sie raz na rok, buty, reszte kupuje ja i tesciowa, jak nie
      trafie to wymieniam/odnosze. Moj maz najlepiej czuje sie w jeansach
      i sweatshirtach.
      Najbardziej lubie robic zakupy ciuchowe, albo z przyjaciolka albo
      sama
    • mathiola Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 15:01
      Ja na zakupy z mężem wybiorę się po moim trupie wink
      Raz byliśmy w sklepie meblowym, myślałam, że go zabiję własnymi
      rękoma. Ta znudzona mina i zero zainteresowania problemem
      doprowadzają mnie do furii.
      • aniasia Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 15:09
        Mój mąż uwielbia zakupy, lubi przymierzać w sklepach ubrania, sam
        sobie wszystko kupuje. Chyba nawet bardziej niż ja lubi zakupy, bo
        ja nie cierpię przymierzać rzeczy, a on po zakupach nawet w domu
        przymierza to co kupił i dopasowuje sobie do tego inną rzecz wink
    • dirgone Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 15:05
      Moi najbliżsi mężczyźni (ojciec, dziadek, brat, luby, luby przyjaciółki)
      uwielbiają zakupy. No, może luby tak nie do końca, ale nie mogę powiedzieć, żeby
      ich nienawidził. Czasami nie ma na nie ochoty i tyle.
      Jeśli chodzi o pomoc lubego w zakupach ubraniowych, to akurat jest kiepska, bo
      zawsze słyszę "Ty jesteś piękna i we wszystkim wyglądasz pięknie", co akurat nie
      jest wskazane, jak przymierzam coś, co wygląda na mnie jak wór pokutny.

      Uwielbiam za to robić zakupy z bratem - ma rewelacyjne oko, jest szczery aż do
      bólu, a dzięki temu nigdy nie kupię z nim czegoś, czego nigdy nie założę.
      • blanka_32 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 15:34
        Mój facet to osobiscie raczej jest typowym (co, powiem szczerze,
        dość mnie dziwi) zakupoholikiem. Potrafi chodzić godziny między
        regałami, w przebieralni też dużo spędza. Z tym nie mam problemu
        Ale jeśli chodzi o mnie, to raczej nie przepadam za takim
        buszowaniem miedzy regałami.
        Jestem skąpa i nienawidzę wydawać pieniędzy.
    • ala_bama1 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 18:28
      Znudzony, zniesmaczony i z miną cierpiętnika... coś więcej/
    • agni71 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 18:28
      Mojego męża zakupy nudzą i męczą - zdecydowanie wole nie robic tego
      z nim smile Moj brat był swietny na zakupach, bo sam to lubi, ale
      niestety, teraz za daleko od siebie mieszkamy, zeby uskuteczniać
      wspólne wypady (aha, nie jest gejem smile
      • zales239 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 18:45
        Mój M rewelacyjnie robi zakupy jedzeniowe.
        Lubi jeżdzić do marketów i buszować między półkami,nie ma
        problemów,wybiera przebiera,kupuje pełny kosz.
        To ja,jak jesteśmy razem,to oczy ku niebu wznoszę i nie mogę
        wytrzymać tego zastanawiania się nad wszystkim i kupowania takIch
        produktów,których ja sama nigdy bym nie kupiła,bo wydają mi sie
        niepotrzebne.
        Perfumy też mi kupi i krem przeciwzmarszczkowy dla starszych pań
        również.
        Ciuchy sobie kupuje sam i nawet nie jestem mu do tego potrzebna.
        Jeśli chodzi o mnie i zakupy ciuchowe to wolę sama jeżdzić,bo nie
        mogę słuchać stękania mi za uchem,czy już i drobienia za mna krok w
        krok i odradzania hehe.

        Jakoś ręce mi się wtedy trzęsą i nie moge się wyluzowaćsmile
    • agata688 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 19:09
      uwielbiam chodzioc na zakupy ubraniowe i sprzetowewinkz mezem.
      jest swietnym doradca.
      natomiast mniej lubie zakupy spozywki i do domu(srodki czystosci,recznik
      papierowy itp.)
      maz robi to lepiej ode mnie w 100% ja zawsze o czyms zapomne:jak nie o czyms do
      obiadu to o zarciu dla psow.
    • lolinka2 Re: Mężczyzna na zakupach ;-) 10.12.08, 20:10
      Temat rzeka...

      Mój małżon, jak typowy przedstawiciel tej płci i gatunku, zakupów
      nienawidzi. A co za tym idzie unika ich jeśli tylko się da. Polega to
      na np. pojawieniu się w markecie w momencie, gdy ja już jestem przy
      kasie (czyli z 1,5 godz. opóźnieniem)albo doradzaniu mi "weź
      taksówkę, jedź sama, a ja zejdę na dół" [nie mamy auta, czyli
      normalnie zakupy = (plecak + walizka) x 2 tragarzy]. Jeżeli, o
      zgrozo, idziemy razem - tragedia. Przebiera nogami jak Tusk na
      expose, marszczy się, krytycznie patrzy na moje każde zatrzymanie
      przy półce z dowolną zawartością (i złośliwie komentuje stop w
      miejscu, produktów z którego nie ma na liście zakupów). Wspólnych
      zakupów spożywczo-chemicznych nie lubimy zatem oboje. Czasami małż z
      konieczności musi załatwić tę przykrą czynność sam i wówczas bije
      rekordy prędkości, na ogół przywożąc wszystko, co wciągnęłam
      przytomnie na listę (rekord to 1,5 godziny z trasą "do" i "z" na
      zakupy dwutygodniowe dla 4 os.; przy czym trasa dojazdowa w jedną
      stronę to 0,5 godziny, nie było dosłownie 1 rzeczy - z przyczyn
      obiektywnych).

      Ciuchy - kolejny temat rzeka. Własne kupuję sama, czasem jeśli cena
      czegoś przekracza wszelką przyzwoitość, dzwonię do małża z zapytaniem
      "mogęęęę ?" A on standardowo odpowiada "jeśli uważasz, że warto, to
      po co pytasz?". Na to ja "no bo ja nieeee wieeeeem, wąż w kieszeni mi
      kazał cię spytać". Małżon "to powiedz wężowi żeby spadał". Normalnie
      rytuał już smile Teraz ciuchy małża. Stoi biedny jak potępieniec przy
      mnie, próbuję ekspresowo, w jednym sklepie skompletować mu pożądane
      części garderoby, następnie udaje się w stronę przymierzalni jęcząc,
      że 'to brzydkie' a 'tamto za małe', natomiast 'to na pewno głupio
      będzie wyglądać'. Zmuszam go do zmierzenia wszystkiego, zachwyca się
      na ogół rzeczami, o których mówił, że najgorsze... i kupujemy. Ale
      ale... nie mam prawa w tym dniu spojrzeć na żadną rzecz damską lub
      dziecięcą... bo nerwy małżonka nie pozwalają smile))) taki bidny
      sfrustrowany smile)) ale i na to opracowaliśmy patent: on wychodzi. Do
      sklepu z komputerami, hahaha. A ja oglądam i potencjalnie nabywam
      dalej.
Pełna wersja