Mój ojciec, dziadek moich dzieci

10.12.08, 11:39
Mój ojciec rozwiódł się z moją mamą, odszedł jak miałam 16-17 lat (odchodził
sukcesywnie). Ale już wcześniej miał drugie życie, rzadko bywał w domu,
właściwie nas nie wychowywał.
Teraz ma drugą rodzinę, żonę młodszą o 10 lat, syna 7-letniego. Ta żona ma
jeszcze dwie córki z poprzedniego związku.
Dwaj moi bracia z ojcem się widują od czasu do czasu, ja nie. Nie akceptuję
tej sytuacji, uważam, że zrobił świństwo nam i mamie, no i nie lubię, bardzo
nie lubię jego żony. Ona zresztą mnie też.
Uważam, że nie mam wobec ojca żadnych zobowiązań.
On oczywiście chciałby się ze mną spotykać (tak mówi), ale w "rodzinnym
gronie", czyli w towarzystwie swojej żony i dziecka, co dla mnie jest trudne,
wręcz nie do przejścia.
Zapraszam go do siebie, ale samego.
Rezultat jest taki, że starszą córkę - dwuipółletnią widział kilka razy, a
młodszą - siedmiomiesięczną - jeden raz.
Ostatnio nasze kontakty są wyjątkowo rzadkie, do tego stopnia, że starsza,
kumata już córka, kiedy przyszedł mój ojciec powiedziała o nim "pan".
I zaczęłam się zastanawiać - czy ja nie robię moim dzieciom krzywdy? Starsza
córa poznaje świat, wszystko chłonie, uczy się relacji międzyludzkich. Zna
rodziców męża i moją mamę, wszystkich bardzo kocha. Na razie taka sytuacja, że
ma troje dziadków, jest dla niej naturalna, ale jeszcze trochę i zacznie
dostrzegać lukę.
Co wtedy?
Pewnie powiem jej prawdę, postaram się jej wytłumaczyć sytuację.
Proszę, oceńcie, czy powinnam odbudować kontakty z ojcem? Jeśli tak, to będę
to robić wbrew sobie, ale czy warto? Nie zmienię stosunku do jego rodziny,
jego postępowania, nie zacznę go szanować - ale może pomimo tego? Mogą z tego
wyniknąć nowe konflikty, tak już się parę razy stało.
Lepszy taki dziadek niż żaden?
    • annasi23 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:45
      Aha, mam świadomość, że historia jest opisana jednostronnie i tendencyjnie. Nie
      mam monopolu na prawdę, prawda jak zawsze jest gdzieś po środku. Spróbujcie być
      obiektywne, słowa krytyki będą dla mnie również cenne.
    • broceliande Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:51
      Ja osobiście, jak znam siebie, to bym zacisnęła zęby i chodziła. Tak
      robiłam z rodzicami.

      Ale opowiem Ci trochę, chyba masz czas poczytać, o moim bracie.
      Urodziła mu się córeczka z lekką niepełnosprawnością. Moi rodzice
      zrobili straszliwy szum, oskarżali synową o branie jakichś
      podejrzanych leków w ciąży, obdzwonili rodzinę z tłumaczeniem, ze to
      nie ich geny winne, tylko rodziny synowej. Afera straszna.
      Rezultat: mój brat przestał wozić rodzinę do rodziców i zapraszać
      ich. Kiedy mama została sama jeździł sam i widywał się z mamą sam.

      Więc można zacisnąć zęby.
      Ale można też nie darować, nie ukrywać żalu, nie udawać, nie uczyć
      dzieci udawania.
      • sanna.i Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 15:51
        No sorry,ale straszną wiochę zrobili twoi rodzice sad
        Nie żałuje teraz mama?
    • kra123snal Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:53
      Ojciec zburzył Wasz porządek i to ojciec powinien zabiegać o jego
      odbudowanie. Powinien uszanować Twoje uczucia.
      Ja bym nie zabiegała.
      Moim zdaniem ojciec stawia Cię na pozycji "oprawcy", którym sam był.
      Winny zaistniałej sytuacji jest on i Ty skoro nie masz ochoty, nie
      musisz się przełamywać i akceptować jego warunków. Ojciec od Ciebie
      oczekuje zrozumienia, szkoda, że sam nie może się na to zdobyć wobec
      Ciebie.
      Twoje dzieci mają dziadków. Więzy krwi to nie wszystko.
      • gaskama Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:56
        Amen!
      • joanna35 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:58
        Sama lepiej bym tego nie ujęłasmile Kompletnie nie mogę zrozumieć
        tego, że to rodzice mają zabiegać o kontakty dziadków z wnukami. A
        niby dlaczego?
      • azile.oli Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:05
        Ja miałam podobną sytuację. Miałam tyle samo lat, gdy ojciec odszedł
        do innej kobiety. Miałam do niego żal, dziś ojciec nie żyje, trochę
        inaczej na to patrzę. Różnica polegała jednak na tym, że ojciec nie
        miał z tamtą kobietą dzieci, ona miała dwójkę swoich. Na szczęście
        miał tyle wyczucia i taktu, że zawsze odwiedzał mnie sam. Nawet do
        głowy by mu nie przyszło, żeby mnie namawiać do kontaktów z tamtą
        panią. Moje dzieci miały więc dziadka. Porozmawiaj z ojcem. Powiedz
        mu, że nie akceptujesz tej sytuacji, nie stworzycie, nawet pozornie
        szczęśliwej , wielkiej rodziny, bo po co udawać, żyć w fałszu,
        przebywać w towarzystwie kogoś, kogo nie akceptujemy. Zwróć mu
        jednak uwagę, że chciałabyś, aby był dziadkiem dla Twoich dzieci,
        przecież może odwiedzać je sam. Niech to przemyśli. Ja bym na Twoim
        miejscu się nie ugięła. Nie z zemsty, ale też dlatego, aby nie mącić
        małym dzieciom w głowach. Bo kim jest dla nich ta pani? Zapasową
        babcią?
        • annasi23 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:20
          Oj, rozmawiałam z ojcem wiele razy. On jest oporny na argumenty.
          On ma generalnie takie podejście do wszystkiego "ja chcę być szczęśliwy,
          wszystko robię dobrze, tylko tak się życie ułożyło, to nie moja wina, a wy mnie
          tym obarczacie". Czyli wszyscy winni, tylko nie on. Moja mama ot potwierdza,
          nawet w domowych drobiazgach nie umiał się przyznać do błędu.
          On twierdzi, że swoją żonę kocha, więc albo z nią albo wcale (nigdy tak tego nie
          ujął, ale o to chodzi). Na mój ślub przyszedł sam, ale z wesela zmył się o 23.
          Myślę, że jego żona jest strasznie zazdrosna o nas (mnie i moich dwóch braci),
          czuje się z nami niepewnie i robi mu awantury o jego "drugie życie".
          I nie wiem, czy mój ojciec nie spotyka się z moimi dziećmi, nie zabiega o
          kontakt z nimi bo
          a) nie czuje potrzeby
          b) ona mu nie pozwala
          c) odpuścił sobie tak jak ja?
          • qunegunda Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 11.12.08, 11:49
            >Na mój ślub przyszedł sam, ale z wesela zmył się o 23.

            popełniłaś faux pas zapraszając go bez osoby towarzyszącej, dziwne
            że w ogóle przyszedł i wytrwał aż do 23.
    • margotka28 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 11:59
      U mnie jest trochę inaczej, ale... moje dzieciaki tak naprawdę mają
      tylko jednego dziadka. Bo on jest normalny, reszta dziadków
      niekoniecznie. Ja najpierw próbowałam nawiązać relacje rodzinne, a
      później mi przeszło. Nic na siłę. I moje dzieci mają już prawie 7
      lat. Pytały dlaczego nie odwiedzamy dziadków lub oni nie odziedzają
      nas. Otrzymały prawdziwą odpoiwiedź i spokój. Nie odczuwają potrzeby
      kontaktu. Jak już moja poprzedniczka napisała - więzy krwi nie są
      najważniejsze.
    • aniela_z_gazowni Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:03
      Napiszę tak: ja prawie nie znałam swojej babci ze strony taty. Widziałam ją
      kilka razy w życiu, mimo iż mieszkała 30 km od naszego domu. Przyczyna: banalna,
      babcia i mama nie pałały do siebie miłością nadmierną. Wkładu taty w polepszenie
      sytuacji nie było, a nawet wręcz przeciwnie wink Po latach wielu (bo ja stara
      d...a jestem) mama przyznaje czasem, że ona się już babce nie dziwi, bo coś tam
      coś tam (nawiązanie do p. Elżbiety Kruk niezamierzone). Czyli nastała rodzinna
      sielanka - szkoda, że 15 lat po śmierci babci. Aniołem kobieta nie była, dała
      moim rodzicom w kość nie raz, ale wolałabym się sama o tym przekonać, a nie znać
      tę prawdę objawioną z trzeciej ręki wink
      • kra123snal Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:19
        Wolisz jako dorosła. Dziecku rodzice chcieli oszczędzić wstrząsów.
        Dzięki temu masz złudzenie, że kobieta nie była taka zła jak ją
        malowano. Nadal pewnie pielęgnujesz w sobie obrazek ciepłej babci...
        Podziękuj rodzicom. Opinia o zmarłych zmienia się z chwilą ich
        śmierci. Wybiela się, szuka się w sobie winy za marne kontakty,
        dlatego Twojej mamie się nie dziwię.
        • aniela_z_gazowni Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 13:08
          kra123snal napisała:

          > Wolisz jako dorosła. Dziecku rodzice chcieli oszczędzić wstrząsów.
          > Dzięki temu masz złudzenie, że kobieta nie była taka zła jak ją
          > malowano. Nadal pewnie pielęgnujesz w sobie obrazek ciepłej babci...
          > Podziękuj rodzicom. Opinia o zmarłych zmienia się z chwilą ich
          > śmierci. Wybiela się, szuka się w sobie winy za marne kontakty,
          > dlatego Twojej mamie się nie dziwię.

          Częściowo masz rację - moja mama ma tendencje do wybielania najgorszych szumowin wink Im jest starsza tym bardziej ta tendencja narasta. Ale jej słowa o babci to niekoniecznie wina czy zasługa tej tendencji. To raczej zrozumienie dlaczego czasem babcia zachowywała się tak, a nie inaczej. Echhh, długo by pisać. Nie o tym ten wątek wink
          Nie masz racji pisząc, że pielęgnuję w sobie obrazek ciepłej kobiety. To nie tak. Ja po prostu żałuję, że nie było mi dane mieć babci. Jakakolwiek by ona nie była.
          Fakt, że piszę to jako dorosła kobieta. Kilkanaście lat temu, kiedy ostatni raz widziałam się z babcią (nie wiedząc wtedy, że to ostatni raz), miałam bardzo podobne odczucia. Nie sugeruję autorce wątku, żeby poświęcała się w imię akcji "daj dziecku dziadka". Chciałam tylko napisać jak to może widzieć jej dziecko za lat kilkanaście.
    • kawka74 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:32
      > Proszę, oceńcie, czy powinnam odbudować kontakty z ojcem?

      IMO nie, ale zrobisz jak zechcesz.
      Odbudowywać relacje z człowiekiem, któremu chyba średnio zależy na dobrych
      stosunkach z Tobą i wnuczkami?
      A nawet jeśli przyjmiesz warunki ojca, jaką masz gwarancję, że dalszy ciąg
      będzie udany? Wnioskując z tego, co piszesz, jest ona raczej mierna.
      Ja bym sobie dała spokój, szkoda Twoich nerwów i szkoda Twoich córek, które
      dalszym ciągiem mogą być mocno rozczarowane.
    • monika19782 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 12:35
      Moja sąsiadka, dziewczyna z trójką dzieci trochę po przejściach za
      wszelką cenę chciała aby dzieci miały przykładową rodzinę, wzorowe
      świeta itp. Zapraszała do siebie, na swięta, i inne okazje, sama
      zapraszana była niezwykle rzadko. Rodzina dwulicowa, obłudna i
      często skłócona . Badzo ją to stresowało i zadawała sobie podobne
      pytania. W końcu odpuściła, dała sobie spokój,jej telefon co prawda
      milczy ale ona odzyskała spokój i szcunek do siebie. Nie musi robić
      dobrej miny do złej gry, wysłuchiwać kąśliwych komentarzy na
      spotkaniach rodzinnych tylko po to żeby jej dzieci czułyże mają
      rodzinę. Rodzina to ludzie których uważa sie za najbliższych.
    • demonii.larua Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 13:47
      >Lepszy taki dziadek niż żaden?
      Wg mnie odwrotnie, lepszy żaden dziadek niż taki smile
      • hovawartka Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:04
        zrozumiałam, że dziadek chce widywac sie z wnukami tylko nie sam,
        ale również ze swoją rodziną, tak?
        bez dociekania kto był winny przy odejściu ojca, teraz faktem jest,
        że żyje osobno, ma żone i dziecko, i zaakceptowałabym to. Co było
        między rodzicami to ich sprawa, co jest między tobą a ojcem to twoja
        sprawa, chyba niedobrze patrzeć przez pryzmat "bo skrzywdził mamę".
        Jesli masz potrzebę kontaktów z nim, jesli czujesz, że jest ci
        bliski, zaakceptuj jego wybór życiowy.
        • kawka74 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:09
          Co było
          > między rodzicami to ich sprawa, co jest między tobą a ojcem to twoja
          > sprawa, chyba niedobrze patrzeć przez pryzmat "bo skrzywdził mamę".

          O ile dobrze widzę, dzieciom też się pan nie przysłużył.
          I naprawdę nie musi na spotkania z córką i wnuczkami wlec swojej obecnej rodziny.
        • joanna35 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:20
          Na podstawie której części postu autorki wyciągnęłaś takie wnioski?
    • net79 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:12
      A ja myślę, że w życiu bywa różnie, że nigdy nie wiemy co nam życie przyniesie,
      jak zakończy się NASZ związek i jak nasze dzieci sobie z tym poradzą, może warto
      nauczyć je akceptacji... serce nie sługa lepiej odejść niż męczyć się w związku...
      wracając do tematu może warto pójść do dobrego psychologa, żeby w końcu
      zaakceptować obecny stan rzeczy, nie jesteś małą dziewczynką i czas zamknąć ten
      rozdział i uporać się z emocjami...
      Żony męża lubić nie musisz, ale dziecko Ojca to Twoje rodzeństwo niczemu nie
      winne, chociaż to boli... będzie boleć i tego malca, kiedy zrozumie, że go nie
      akceptujesz, tylko dlatego, że "jest od tego wrednego babska, przez które wy
      straciliście tatusia"...
      co do twoich dzieci, one uczą sie relacji ludzkich przez obserwację, radzenia
      sobie z emocjami również, a dziadek fajna sprawa, jeśli tylko postara się o te
      relacje... wypłakałaś się kiedyś konkretnie przed ojcem???
      • annasi23 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:53
        Jasne, nie mam pretensji o to, że się rozstał z moją mamą, ale o to jak to
        zrobił, o to, że oszukiwał nas wszystkich przez wiele lat, a po rozstaniu, kiedy
        już oficjalnie związał się z inną kobietą, potrafił zapomnieć o nas na długie
        tygodnie. Najwyraźniej niewygodnie było mu się z nami spotykać, podejrzewam, że
        jego partnerka krzywo na to patrzyła. Pomijam kwestie finansowe, bo te są
        naprawdę żenujące.
        Jeśli chodzi o syna mojego ojca - nie obwiniam go o nic, nie mam zamiaru
        przelewać na niego swojego żalu, bo wiem, że to Bogu ducha winne dziecko, myślę,
        że również mu ciężko, bo rodzinę ma popapraną. Do tego mój ojciec ciągle mu
        opowiada o nas, czyli swoich dzieciach z pierwszego małżeństwa, również o mnie i
        moich dzieciach. Z drugiej strony jednak naprawdę nie widzę zaangażowania mojego
        ojca, chęci spotkania się, zbudowania jakiejś relacji z wnuczkami. Chłopiec musi
        mieć niezły mętlik w głowie.
        Czy wypłakałam się przed ojcem? Masz na myśli opowiedzenie mu o tym, co czuję
        teraz, jak odbieram obecną sytuację?
        Jeśli tak, to owszem, próbowałam mu mówić, co według mnie jest nie tak, jeszcze
        jak sprawa była "świeża", ja byłam wtedy w liceum a potem na studiach. Mówiłam,
        że chcę się z nim widywać częściej, chcę, żeby znalazł od czasu do czasu czas
        tylko dla nas, a nie jakoś przy okazji (typu wyjazd samochodem do innego miasta,
        bo on tam coś załatwiał), ale zawsze napotykałam na mur: "nie mogę, jestem
        zapracowany, daj mi też prawo do szczęścia, przecież się z wami spotykam, kiedy
        tylko mogę". Wiecie, takie tłumaczenie faceta, który ma coś na sumieniu.
        Nie, naprawdę nie uważam, że był wobec nas (swoich dzieci) w porządku.
        Wciąż uważam, że mógłby zdobyć się na wizytę od czasu do czasu, wygospodarować
        godzinę tylko dla mnie i mojej rodziny, sam. Ale to nierealne, to taki
        niezorganizowany typ, biznesmen, ciągle ma coś do załatwienia, i jak wpada, to
        tak "w międzyczasie". Czas wolny ma zarezerwowany dla swojej żony i syna.
        Zaprosiłam ojca na chrzciny swojej drugiej córki, pierwszej zresztą też. Nie
        przyszedł na żadne. Nie wiem, czy nie chciał się widzieć z moją mamą i jej
        rodziną, czy mu żona nie pozwoliła... Lista jego nieobecności w ważnych
        momentach w ogóle jest długa.
        Hovawartka, owszem, mam potrzebę kontaktów z nim, bo to mój ojciec, chyba jakoś
        go kocham. Ale on jest taki inny, niż wtedy, kiedy był "mój", po różnymi
        względami. Straciłam do niego szacunek, nie jest mi bliski. Ale właśnie - czy to
        daje mi prawo do pozbawiania moich dzieci kontaktów z dziadkiem?
        • kawka74 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:57
          Ale właśnie - czy t
          > o
          > daje mi prawo do pozbawiania moich dzieci kontaktów z dziadkiem?

          Na pewno daje Ci doświadczenie.
          Nie wiem, czy dobrze rozumiem - myślisz, że jeśli podejmiesz walkę o naprawdę
          stosunków z ojcem, cokolwiek miałoby to oznaczać, stanie się on automatycznie
          dobrym dziadziusiem i będzie się widywał (sam, bez nowej rodziny) z wnuczkami
          częściej?
          • jowita771 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 15:08
            Ja bym się zastanowiła, czy warto dzieciom mieszać w głowie. Facet nie ma jaj,
            jeśli zaniedbał swoje dzieci z powodu fochów nowej pani. Kto Ci zagwarantuje, że
            nie wycofa się z dziadkowania, jeśli małżonka uzna, że za duzo czasu poświęca
            wnukom?
        • net79 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 15:07
          ty go możliwości kontaktu nie pozbawiasz, to on sam decyduje, ni zamykasz mu
          drzwi przed nosem jest dorosły. Wierzę, że to bardzo trudne doświadczenie i jak
          widać on już po prostu taki jest i podejrzewam, że syn też ma go niewiele dla
          siebie... Trudno, jego wola, TY się do niczego zmuszać nie musisz i naturalnym
          jest, że wciąż go kochasz, obyś już nie tęskniła. Tym nie mniej uważam, że
          wizyta u psychologa i tak wskazana, o wiele łatwiej pozbyć się jakichkolwiek
          wyrzutów w związku z toksycznymi kontaktami i radzić sobie z ewentualnym
          smutkiem i pustką po ojcu. Tulęsmile
        • qunegunda Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 11.12.08, 11:56
          > Zaprosiłam ojca na chrzciny swojej drugiej córki, pierwszej
          zresztą też. Nie
          > przyszedł na żadne.

          jeśli zaprosiłaś go bez osoby towarzyszącej to nic dziwnego

          • sir.vimes chyba kpisz nt 11.12.08, 11:57
          • kawka74 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 11.12.08, 12:13
            Że co?
          • azile.oli Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 11.12.08, 12:59
            No chyba kpisz. Ojciec to jedna z najbliższych osób i nie ma
            potrzeby zapraszania go na ściśle rodzinne uroczystości z osobąś
            towarzyszącą, zwłaszcza, jeśli przyczyniła się ona do rozbicia
            rodziny. Ślub, chrzciny to takie uroczystości w których ojciec
            powinien uczestniczyć, bo jest dla córki osobą ważną. Jego następna
            partnerka jest tam zbędna, bo: córka jej nie lubi i ma do niej żal,
            nie chce też sprawiać przykrości matce, chce natomiast, aby w tym
            dniu byli przy niej najbliżsi. Czy to tak trudno zrozumieć? Mój
            ojciec uczestniczył we wszystkich tych uroczystościach i było jasne
            dla niego, że musi przyjść sam. Przyprowadzając w tym dniu osobę
            niemile widzianą zrobiłby mi przykrość.
    • atra1 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:31
      A ja myślę, że bardzo patrzysz przez pryzmat krzywdy mamy. Ludzie się rozchodzą i wchodzą w nowe związki, prawda często leży po środku, lub przechyla się na jedną lub drugą stronę, ale nigdy nie jest w pozycji ekstremum. Spróbuj nie oceniać tej drugiej kobiety, potraktuj drugi związek ojca jako po prostu stan jaki jest i tyle. Co zmienisz boczeniem się? Nic. On jest w tym związku i już. (zeby nie było, nie teoretyzuję)

      Jeżeli ojciec jest w porządku, zabiega o kontakty z Wami, nie miesza z błotem Twojej mamy, nie chleje, nie jest toksyczny to czemu się nie spotkać? Nawet w towarzystwie tej złej drugiej, która może (nie musi) się okazać normalną kobietą? I może się nagle okazać, że nie każde spotkanie z ojcem będzie musiało byc w jej towarzystwie - bo relacje znormalnieją.

      Myślę - daj szansę. Zagryż na chwilę zęby. Spróbowaniem nic nie ryzykujesz, a Twoja córka może zyskać dziadka, przyszytą bacię i przyrodniego wujka. Jesli się nie uda- to cóż, nic na siłę, ale nikt Ci nie zarzuci, że nie próbowałaś.
    • jowita771 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:49
      Ojciec by się spotykał z Tobą i swoimi wnukami pod warunkiem, że będzie w tym
      uczestniczyć również jego druga rodzina? Nie rozumiem, po co. Nieładnie z jego
      strony, nie musisz mieć ochoty na kontakty z tamta rodziną. Ja bym się nie
      zgodziła, ale powiedziałabym ojcu jasno, że on jest mile widziany w mojej
      rodzinie, ale bez towarzystwa.
      • net79 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 14:54
        a ja bym powiedziała, że jest to dla mnie pop prostu trudne, że chyba nie umiem
        się z tym uporać i bezpieczniej czuję się na własnym gruncie, ale z czasem nie
        wykluczam wizyt u nich, a u wnucząt zawsze jest mile widziany, on tez pewnie
        czuje się odepchnięty i trudno mu złapać kontakt... jeśli autorkę wątku
        rzeczywiście to paląco boli to nie powinna się zmuszać, pokrótce tłumacząc to w
        ten sposób...
    • sir.vimes Nie rozumiem czemu ojciec nie chce widywać się 10.12.08, 14:59
      sam na sam, bez nowej rodziny. I czemu nie umie uszanować , ze to z nim chcesz
      się widzieć a nie z całą jego nowa rodziną. No, nie wierzę by dorosły facet nie
      rozumiał, że to dla ciebie dyskomfort. Uważam, ze to on powinien się starać, nie
      ty. A z cała pewnością wciskanie ci na siłe niemile widzianego towarzystwa nie
      jest wyrazem dobrej woli.
      • annasi23 Re: Nie rozumiem czemu ojciec nie chce widywać si 10.12.08, 17:13
        > sam na sam, bez nowej rodziny. I czemu nie umie uszanować , ze to z nim chcesz
        > się widzieć a nie z całą jego nowa rodziną. No, nie wierzę by dorosły facet nie
        > rozumiał, że to dla ciebie dyskomfort. Uważam, ze to on powinien się starać, ni
        > e
        > ty. A z cała pewnością wciskanie ci na siłe niemile widzianego towarzystwa nie
        > jest wyrazem dobrej woli.

        No ja też nie rozumiem, wiele lat prowadziliśmy na ten temat rozmowy z tym samym
        skutkiem, pisałam wyżej: odpowiedź była, że nie ma czasu, zapracowany, ledwo
        może wygospodarować trochę czasu dla siebie, robi co może, muszę go zrozumieć
        itd itd.
        Wydaje mi się, że to trochę wynika z jego natury - jest strasznie kiepsko
        zorganizowany, wiecznie się spóźnia, trochę z tego, że mu się nie chce, a trochę
        z tego, że jego żona jest zazdrosna (byłam w przeszłości świadkiem jej zachowań
        dowodzących zazdrości o nas). Być może jestem tendencyjna, ale obwiniam o to
        głównie jego żonę, która nie daje mu przestrzeni na spotkania z nami, on się
        czuje wobec niej winny, po prostu jako wartość ona przeważyła. Wiem od braci, że
        ona wywiera na niego presję. Swoją drogą niezła baba mu się trafiła.
        Zrobiłam rachunek sumienia i myślę, że ja też nie jestem bez winy, bo często
        mnie zapraszał, a ja odmawiałam, tłumacząc się duperelami, zamiast powiedzieć
        jasno, że nie chcę przyjeżdżać, bo nie mam ochoty widzieć jego żony. Raz jak był
        u mnie, jeszcze przed narodzinami drugiego dziecka, to wyszedł ode mnie, bo się
        pokłóciliśmy, już nie pamiętam o co. Na gwiazdkę dostajemy od niego jakieś
        drobiazgi.
        Być może sobie odpuścił, widząc opór materii. Generalnie chodzi o to, że ja chcę
        się spotykać z ojcem, a nie jego nową rodziną. On natomiast chciałby stworzyć
        wielką nowoczesną rodzinę składającą się z synów, córek, pasierbów i pasierbic i
        ich wnucząt. I żeby nikt nie miał do niego żalu ani pretensji. A ja mam żal i
        nic na to nie poradzę, czuję się niezrozumiana i zaniedbana przez niego.
        Właściwie, ty wydawało mi się, że jakoś to przerobiłam, że taki nikły kontakt
        jest ok. bo się nie męczę, ale teraz, przed świętami, jak zaczęłam rozważać, czy
        spotkać się, czy nie, dochodzę do wniosku, że to wciąż trudna dla mnie sprawa i
        że to jeszcze nie koniec.
        Powoli skłaniam się ku decyzji, żeby jednak się spotkać w te święta, na jego
        warunkach. Zobaczymy.
        • hovawartka Re: Nie rozumiem czemu ojciec nie chce widywać si 10.12.08, 17:20
          na pewno wiele się dzieje w twojej głowie i emocjach.
          Trzymam za ciebie kciuki!
        • sir.vimes Musisz go zrozumieć? 10.12.08, 23:11
          A on nie musi ciebie? Eeee...

          Zdaje mi się, że żona w niczym by przeszkodzić nie mogła gdyby tylko on sam
          chciał. Niechęć żony - to fajna wymówka.
        • qunegunda [...] 11.12.08, 12:25
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lola211 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 15:35
      Bylam w podobnej sytuacji, z tym ze nie mialam przyszywanego
      rodzenstwa.
      Z ojcem nie kontaktowalam sie przez 7 lat, dopiero jak urodzilam
      córke, on w poczuciu obowiazku sie odezwal.
      Zaczelismy sie odwiedzac, stosunki byly poprawne, nie zazyłe, bo to
      niemozliwe po takich przejsciach.
      Wspanialomyslnie machnełam reka na przeszlosc, postanowilam byc
      ponad to.I uwazam z perspektywy czasu- słusznie.Moj ojciec juz nie
      zyje, jego zona równiez- a ja mam czyste sumienie i brak poczucia,
      ze zapieklam sie w swojej krzywdzie.
      Ja jestem za kontaktami dziadka z wnuczka- jaki by nie byl- o ile
      nie jest to jakis degenerat.
    • sanna.i Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 10.12.08, 15:50
      Annasi,mój eks jest wnuczkiem takiego właśnie dziadka,który zostawił swoją żonę
      i dwójkę dzieci dla pani poznanej w pracy.Mimo,że po urodzeniu dzieci moja eks
      teściowa odbudowała z nim jako taki kontakt,to i tak nie udało się z tego zrobić
      rodziny przez duże R.Mój eks,kiedy go poznawałam i zapytałam o
      dziadków,odparł,że ma tylko jednego (ze strony ojca).Jakież było moje
      zdziwienie,kiedy się okazało,że jego drugi dziadek też żyje i właśnie przyjechał
      na nasz ślub! Jakos tak naturalnie wyszło,że ten drugi dziadek to właściwie nie
      dziadek,raczej pan.Ale eks nigdy z tego powodu nie cierpiał,w ogóle sobie tym
      głowy nie zawracał.
      Moim zdaniem twój ojciec powinien się bardzo starać,żeby poznać swoje wnuki.Nic
      na siłę.
    • annasi23 Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 26.12.08, 21:03
      Ciąg dalszy nastąpił.
      Postanowiłam spotkać się z ojcem, bo uznałam jednak, że warto spróbować, niech
      moje dzieci poznają swojego dziadka, a nuż widelec jakoś to się ułoży, może się
      polubią, zobaczymy.
      Parę dni przed świętami zaprosiłam ojca na "po świętach", ale tak jakby jeszcze
      w ramach świąt - na sobotę lub niedzielę, powiedziałam, żeby ustalił, kiedy mu
      wygodnie, w weekend mój mąż będzie w domu, więc spotkamy się wszyscy jak trzeba.
      Poprosiłam tylko, żeby zadzwonił wcześniej, kiedy konkretnie będzie mu wygodnie.
      Ojciec powiedział, że bardzo cieszy się z mojego zaproszenia, chętnie się spotka
      i wogóle.
      Nie zadzwonił. Zadzwoniłam ja, dzisiaj, wieczorem w drugi dzień świąt. Okazało
      się, że wyjechał z żoną do jej rodzinnej miejscowości. Powiedział, że niestety
      do nas nie przyjedzie w weekend, ale zadzwoni, może wpadnie w tygodniu.
      No i wyszło jak zawsze. Nie możemy się umówić i spotkać jak ludzie, znowu będą
      obiecanki, pewnie wpadnie w międzyczasie, jak będzie miał wolną chwilę w tygodniu.
      K...wa, już brak mi słów.
      Chyba naprawdę muszę już to definitywnie olać.
      Mógł przynajmniej zadzwonić tak jak obiecał i powiedzieć, że wyjeżdżają i ma
      mnie w dupie. Nie piekłabym tej szynki.
      • guderianka Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 26.12.08, 21:24
        1. Powinnaś szanować wybór ojca i nie dyktować mu warunków w postaci
        spotykania się z nim sam na sam, bez nowej rodziny. Bo jego żona
        jest jego rodziną a przez to częścią twojego zycia-czy tego chcesz
        czy nie.
        2. Nie możesz zmuszać się do kontaktu z kimś na kim ci nie zalezy, z
        kim nie czujesz więzi, nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia itp.
        Ojcem się jest nie tylko z faktu aktu biologicznego, ojcostwo to coś
        więcej..
    • soemi Re: Mój ojciec, dziadek moich dzieci 26.12.08, 21:44
      jeśli tego nie akceptujesz (zostawić żonę z dziećmi dla innej to świństwo) nie
      starałabym się grać dla zachowania pozorów i zapewnienia dzieciom dziadka. córka
      też głupia nie jest i zauważy że jedni dziadkowie są razem a drudzy nie, mało
      tego dziadek ma inną "babcię"?! i jak to wtedy wytłumaczyć by zachować twarz
      dziadka?
      tym bardziej, że osobiście też tego nie akceptujesz. jeśli córa spyta dlaczego
      nie ma dziadka, powiedz prawdę, nie tak dosadnie, ale wytłumacz, że czasem
      ludzie się nie zgadzają i mieszkają oddzielnie, powiedz że tak nie powinno się
      zdarzać ale się zdarza.
      uważam, że lepiej przedstawić dziecku prawdę w sposób zrozumiały dla niego
      aniżeli udawać i kręcić bo dziecko to sprytna bestia więc wyczuje wink
Pełna wersja